22
Rocznica śmierci księdza prałata Józefa Obrembskiego

Powstała „Izba Pamięci” w Szkole Średniej im. ks. Józefa Obrembskiego w Mejszagole Fot. Marian Paluszkiewicz

Minął rok od śmierci księdza prałata Józefa Obrembskiego. Miał 105 lat, gdy odszedł z tego świata. Był najstarszym kapłanem na Litwie. Dzisiaj w miejscowości Mejszagoła w rejonie wileńskim obchodzi się rocznicę śmierci księdza prałata. — Robimy wszystko, żeby pamięć nie zginęła o tym wielkim Człowieku.

Czujemy, że jest tu z nami, pomaga, radzi nam. Bardzo nam go brakuje. Powstała „Izba Pamięci” w naszej Szkole Średniej im. ks. Józefa Obrembskiego w Mejszagole — powiedziała dla „Kurierowi” Józefa Markiewicz, kierowniczka „Izby Pamięci”, w której przechowują się wszystkie najważniejsze rzeczy księdza prałata.

A poprzez co społeczność szkoły jeszcze bardziej odczuwa obecność Kapłana Wileńszczyzny.  Dzisiaj w kościele mejszagolskim będzie odprawiona Msza św. za Jego duszę, a po mszy w szkole będzie można obejrzeć film o życiu księdza.
— Stworzyliśmy tak zwaną cegiełkę, którą można będzie nabyć, a ofiara za nią będzie przeznaczona na pomnik śp. księdza prałata, który chcemy ustawić przed jego „pałacykiem”. Domek, w którym przez wiele lat mieszkał ksiądz, będzie przekształcony w muzeum — powiedziała Józefa Markiewicz.

„Pałacyk”, tak często żartobliwie nazywał swój domek Fot. Marian Paluszkiewicz

Na swojej drodze czcigodny ksiądz ciągle spotykał ludzi potrzebujących jego pomocy.

Opiekował się wypędzonymi księżmi, przez wiele miesięcy ich ukrywał w swoim „pałacyku”. Tak często żartobliwie nazywał swój drewniany domek. Codziennie narażał swoje życie, ale to go nie powstrzymywało, przed czynieniem dobra. Zawsze był gotów dla każdego przyjść z pomocą.
We wrześniu 2002 roku urząd proboszcza przekazał młodszemu od siebie o 49 lat, swemu imiennikowi, ks. dziekanowi Józefowi Aszkiełowiczowi i mniej więcej od tamtego czasu nie odprawiał już mszy świętych w swym kościele parafialnym, ale uczestniczył w nich za pośrednictwem radia.

Legenda Polaków na Wileńszczyźnie, ks. prałat Józef Obrembski Fot. Marian Paluszkiewicz

Legenda Polaków na Wileńszczyźnie, ks. prałat Józef Obrembski Fot. Marian Paluszkiewicz

— Dzisiaj w Mejszagole jest wielkie święto. Kościół upiększyliśmy jak na Wielkanoc. Wielu parafian Mejszagoły i ludzie z innych parafii przystępują do Komunii św. Staramy się, aby nasz kościół był rajem na ziemi. Oczywiście jest bardzo smutno, że czcigodnego księdza nie ma tu z nami… Wierzę jednak, że tam z nieba spogląda na nas i cieszy się, że jesteśmy tu wszyscy razem! On czuwa nad nami wszystkimi, patronuje z nieba.  Wierzę, że nie opuści nas w nieszczęściu. — powiedział „Kurierowi” ksiądz dziekan mejszagolskiej parafii Józef Aszkiełowicz.

To była legenda Polaków na Wileńszczyźnie.  Za nieocenione zasługi na rzecz zachowania i krzewienia wiary katolickiej kilku pokoleń Polaków, mieszkających na tej ziemi, Księdzu Prałatowi przed kilkoma laty zostało nadane miano Honorowego Obywatela Rejonu Wileńskiego.

22 odpowiedzi to Rocznica śmierci księdza prałata Józefa Obrembskiego

  1. dobrze mówi:

    zrobil duzo dla naszej malej Ojczyzny, dla nas. Byl dobrym pasterzem na sluzbie ludzkiej od Boga danej.

  2. schlange mówi:

    dobrze kom. 1
    cyt.:,,nasza mała Ojczyzna” – mój Boże …

    Pierwszy raz o Tym Kapłanie, który spędził życie w heroicznej walce dobra ze złem, gdzie dobro odnosi zwycięstwo, a który zmarł w opinii Świętości, dowiedziałem się z Kuriera Wileńskiego …
    To było pół roku po odejściu do Boga Księdza Józefa Obrembskiego z Mejszagole.
    Kresy Tylu zrodziły ludzi wielkich i Świętych, bo doświadczyły okropności i zła, lecz Miłość zawsze jest silniejsza.
    Tacy Kapłani byli na tej ziemi siewcami tego co konstruktywne i niesie plon stokrotny.
    Dobrzy są ludzie w Mejszagole, bo tam pokolenia rosły i były doglądane przez Takiego Ogrodnika …

  3. Tadi mówi:

    Wielki kapłan, wspaniały człowiek, gorący polski patriota. Takiego miałem zaszczyt go poznać, takiego zapamiętam na zawsze.

  4. MR mówi:

    S+P ks. Pralat przekazal urzad proboszcza nie x. Aszkielowiczowi, a x. Miroslawowi Balcewiczowi, ktory byl w Mejszagole przez 8 lat, do czasu naznaczenia x. Aszkielowicza. Zainteresowanym polecam film “Zywot jak slonce” zawierajacy m.in. Wspomnienia x. Balcewicza z tego okresu.

  5. dobrze mówi:

    warto tutaj tez przywolac pamiec niestrudzonego kaplana Adolfa, przyjaciela ks. Jozefa. Wielka robote wawsze robili razem, bo i parafie Mejszagolska i Suderwska ze soba sasiaduja. Dzisiaj Obaj juz odeszli na Wieczna Warta do Pana.

  6. schlange mówi:

    dobrze kom. 5
    Chwała Obu Wielkim Kapłanom! – Chwała!

  7. monstrum mówi:

    Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie.

    Schlange’mu i innym tu piszącym – dzięki za słowa z serca. Nade wszystko – autorowi pani redaktor Honoracie Adamowicz.

    Niech mi wolno tu będzie wspomnieć równie najserdeczniejszym słowem innego wspaniałego kapłana patriotę, dawno nieżyjącego księdza Józefa Dowgiałłę z wileńskiego kościoła Świętego Ducha ojców dominikanów; grono wilniuków starszych może Go pamiętać.

  8. schlange mówi:

    monstrum kom. 7
    Proszę o przybliżenie sylwetki wspominanego przez Ciebie kapłana. Na Kresach kwitły i kwitną najpiękniejsze ludzkie serca …

  9. monstrum mówi:

    ad Schlange, nr 8

    Nie znam biografii księdza Józefa. Wiem, że przed wojną mieszkał w obrębach ówczesnej Republiki Litewskiej. Obcowałem z nim w Wilnie w latach siedemdziesiątych. Wyglądał wówczas na mającego około siedemdziesięciu lat. Wiem, że nie żyje od połowy lat osiemdziesiątych. Urzekał serdecznością, delikatnością i humorem, acz trochę stroił się w rubaszność. Miał charakterystyczną podobiznę: śniadą wydłużoną twarz i dumnie połyskującą łysinę na całość głowy; budowy był raczej tęgiej. Znanym jego zawołaniem, wydawanym do osób napotykanych po raz pierwszy, było: “Paaaatrztie jak on łaaadnie po pol’sku móóóówi!” Inną maksymą wypowiadaną w dyskusjach w gronie bliższym na tematy, nazwijmy, zasadnicze, było: “Jam Litwin, ale taki co to swego czasu Unię Lubelską zawierał”. W mojej obecności któregoś razu napotykając na ulicy dwoje znanych mu z osobna młodych ludzi, tym razem spacerujących trzymając się pod rękę, zaeksklamował klasyką: “Jakiż to chłopiec piękny i młody! Jakaż to przy nim dziewica!” Wymowę ksiądza cechowała z niczym nie zrównana śpiewna i miękka starolitewskość. Mimo że niby magnesem przyciągał do siebie brać nastoletnią, nie pozwalał sobie wykazywać się ciągotami organizatorskimi ze względu na ówczesne realia radziecko-MSW’skie i swój status duchownego w jedynym naonczas polskojęzycznym kościele Wilna.

    Dzięki wielkie-przewielkie za słowo o Kresach i ich sercach.

    Mimo iż wiem że na forach polskojęzycznych przyjęte jest zwracanie się per ty, ciągle nie mogę się do tego przyzwyczaić. Ale akceptuję. Przeto chciej, Mości Schlange, uchylić, z jakich okolic centralnej Korony pochodzisz (skoro promujesz tam pogawędki dla co niesforniejszych kibiców piłkarskich).

  10. schlange mówi:

    monstrum kom. 9
    Czy Pan jest osobą duchowną? – tak moje oczy widzą Pana postać po wypowiedzi.
    Jestem z centralnej Polski, przy bardzo ruchliwej drodze. Dużo widzę i słyszę, bo z tyloma ludźmi się spotykam. Kibice to nasi chłopcy, którzy wyładowują swoją energię w kibicowaniu i grze. Wczoraj widziałem 4 chłopców jadących na mistrzostwa. Oni byli z zachodu Europy. Stanęli, by odpocząć i zaczęli grać piłką. W locie pomiędzy nimi była piłka, bez dotykania ziemi. Oby nasz Polski Duch tak unosił się pomiędzy nami …

  11. schlange mówi:

    napisałem że jestem z centralnej Polski, winno być z Korony … Oby Duch nasz ożył …

  12. monstrum mówi:

    ad Schlange, nr 10 i 11

    Skoro o duch poszło…

    Polski Duch, któremu zawsze być żywym należy, z łatwością może stać się przedmiotem kilkutygodniowych dyskusji, poczynając od jego definicji. W trwającym tu kontekscie byłbym skłonny ujmować to jako przeżywanie i aktywną troskę wobec własnej historii i dziedzictwa kulturalnego plus – i to bym bardzo postulował – tolerancyjność nastawienia i otwartość serc, co zresztą bez trudu można prześledzić w tradycji, w tym nie w ostatniej kolejności w Wielkim Księstwie Litewskim. Czy nie mylę się, że o takie pojmowanie chodziło?

    Na podstawie własnych, acz na pewno nie szerokich obserwacji wydaje mi się, że w dzisiejszej Rzeczypospolitej nie jest drastycznie źle z patriotyzmem który ma funkcjonować we współczesnych realiach. Przy tym zmniejszyły się zdarzające się czasem odruchy wywyższania wobec sąsiadów, co być może jest akurat wynikiem unijnoeuropejskiej nowoczesności (tu Republice Litewskiej tylko się uczyć).

    Z kolei to co jest chyba najwyższą cnotą Kresów: wspomniana serdeczność, pogoda i pokora oraz łagodna romantyczna aura – a wszystko to nader ważny składnik napomnianego Ducha – tu droga w szczególny sposób rozpoczyna się w nas samych: nie będzie tego, jak sami nie staniemy się przykładem. Postacie wileńskie i Wileńszczyzny które jawiają się tu na forach jak również aktywność Kuriera Wileńskiego i okazywane czasopismu poparcie chyba są dobrym świadectwem tego, że szeroko pojęty Duch Dobra jest żywy.

    Wśród wielu innych, małym ale wręcz promienistym rozbłyskiem wartości, o których mowa, była dla mnie w lutym bieżącego roku wieczornica z okazji 266. rocznicy urodzin Kościuszki w sali Muzeum Wańkowiczów w Mińsku zorganizowana przez Białoruskie Młodzieżowe Stowarzyszenie Historyczne: między innymi ukazały postacie w strojach Kawalerii Narodowej Wielkiego Księstwa Litewskiego, a ci na scenie i ci na sali, z rozdanymi tekstami w ręku, śpiewali a capella po polsku – w całości – “Bartoszu, Bartoszu, oj nie traćwa nadziei” i “Dalej chłopcy dalej żywo, otwiera się dla nas żniwo, chwyćmy bracia za obuszki i przystąpmy do Kościuszki”. Na mandolinie zaś zabrzmiały utwory autorstwa Naczelnika.

    Przypuszczam, że serdeczność okazywana strudzonym podróżnym na stacji paliwa przy ruchliwej drodze jest identycznie wartościowe dla celu, aby Duch żył.

    http://www.ljplus.ru/img4/s/t/stary_kresowiak/01-Godlo-powstania.png

  13. schlange mówi:

    monstrum
    to dobrze, że żyje wśród Kresów to, co było zawsze waszą zaletą: życzliwość i otwartość.
    W biegu dnia, wychwytuję w moim obejściu w Koronie, to co da się ocalić jeszcze z dawnej kultury Rzeczpospolitej: tolerancję wobec innych – choć odpłata tych innych w czasie II wojny światowej była perfidna, nie wyobrażalnie perfidna. Innych częstuje skromnym posiłkiem i staram się zrozumieć ich nienawiść. Swoich goszczę jak mogę, by byli syci i ukontentowani.

  14. monstrum mówi:

    ad Schlange, nr 13

    Zatem szczęść Boże!

    Co się tyczy owych innych a perfidnych z czasów nader lichych, twierdzę, że cechą prawdziwej dojrzałości dzisiejszej Rzeczypospolitej jest to, że w Gdańsku tuż przy Dworcu Głównym na placu widzimy pomnik ukazujący nastolatków gdańskich na walizkach, z misiem, którzy wobec zrządzeń dziejowych opuszczali rodzimy Gdańsk w roku czterdziestym piątym. A we Fromborku z napisami polskim i niemieckim stoi niewysoki obielisk oddający hołd pamięci licznym mieszkańcom Prus Wschodnich pochłoniętym wodą pod lodem Zalewu Wiślanego, przez który musieli ratować się zimą 1944-1945. To są miejsca widziane przeze mnie na własne oczy, a jest ich więcej. A troszczą się o te miejsca pamięci między innymi organizacje pojednania polsko-niemieckiego, które to organizacje inicjują wiele innych imprez. Sądze, że to jest jedna z godnych dróg, gdzie tradycje dawnej Rzeczypospolitej łączą się z postępową nowoczesnością. Uczyć a uczyć się z tego powinni – wiadomo kto.

    Nie odpowiedziałem na pytanie z poprzedniego postu. Nie należę do sanu duchownego.

  15. schlange mówi:

    monstrum
    piszesz o szczegółach, które widzisz oczyma z okna swojego domu …
    My na Kresach i w Koronie, wbrew rozsądkowi pierwsi wyciągaliśmy rękę.
    Tak jest i będzie, bo taka jest nasza natura.
    Narzuca się pytanie: a co z naszą Golgotą wschodu?
    M.in. takie to problemy, delikatnie staram się poruszać z innymi odwiedzającymi moje obejście. Nie zawsze jest mile, choć to nie ja pierwszy podnoszę głos. Nie uda nam się ułożyć przyszłości, bez poznania prawdziwej historii naszego narodu.

  16. monstrum mówi:

    Schlange,

    Po kolei. Pomniki w Gdańsku i Fromborku widziałem nie z okna domu czy na zdjęciach, tylko będąc tam osobiście. Wyciąganie ręki pojednania, jak sądzę, bynajmniej nie musi oznaczać braku rozsądku, o ile dążenie to nie implikuje słabości. Z kolei cechą pierwszej Rzeczypospolitej okresu jej świetności budzącą mój najwyższy szacunek i sympatię jest ponadprzeciętna w porównaniu z innymi ówczesnymi krajami europejskimi tolerancja i wielokulturowość. Czy to wynika z naszej natury? Przynajmniej rzeczą według mnie wymierną a nader ważną jest to, iż dostrzegam, że zakres odruchów nieprzyjaznych wobec dzisiejszych sąsiadów wschodnich i zachodnich zauważalnie zwężył się – w obcowaniu międzyludzkiem i w polityce państwa.

    Natomiast co do Golgoty wschodu – temat ten jest tak rozległy, że, wyznam, nie wiem w tej chwili o jakie jego aspekty chodzi w omawianym tu wątku. O ile mogę domyślać się – jak najbardziej zdaję sobie sprawę, że w gościnnym obejściu przy drodze z ruchem ożywionym a międzynarodowym może gości cechować szeroki wachlarz temperamentów, poglądów i usposobienia. Z powodu własnego pochodzenia i całokształtu zainteresowań jestem wyczulony na tematykę polsko-wschodnią. Wobec pytania co z Golgotą wschodu twierdziłbym co następuję. Pierwzse. Pamięć ta powinna być troskliwie pielęgnowana w sferze emocjonalnej i naukowej, gdyż świadczy to o poziomie kultury. Całkowicie tu się zgadzam z myślą wyrażoną w słowach “nie uda nam się ułożyć przyszłości bez poznania prawdziwej historii naszego narodu”. Na pewno tak. Drugie. Pamięć tę powinny chechować właśnie kultura i tolerancja, które to wartości są niezaprzeczalne w sobie. Wreszcie trzecie: pamięć ta ma służyć dobru teraźniejszości i przyszłości. A więc między innymi powinna służyć inicjowaniu myśli i czynów pozytywnych, nie negatywnych wśród możliwie najszerszej ilości ludzi. Inaczej zjawiska Golgoty mogą z przeszłości przejść do teraźniejszości, bo krzewione przymioty tolerancji i otwartości niestety nie są powszechne.

    Z doświadczenia – a twierdzę że nie najmniejszego – wiem, że aktywne wspólne pamiętanie spraw które dla uczestniczących w nim stron są trudne ze względu na stosunki wzajemne z przeszłości, istotnie wzmacnia pozytywną między tymi stronami więź. Poza tym gdy się zajmuje przeszłością o znamionach Golgoty, bezwzględnie warto nie tracić równolegle z uwagi istnejących we wzajemnej przeszłości zjawisk pozytywnych i im też poświęcać godną ich uwagę, bo tylko wtedy będziemy mieli perspektywę właściwą.

    W przypadku dyskusji w anturażu biesiadnym lub innym na tematy kto komu i w jakim zakresie napsocił i co z tego ma wynikać, warto dyskusję taką podejmować wtedy gdy oponent wykazuje się co najmniej logiką i skłonnościami szanowania poglądów rozmówcy, a nie chęcią brawady. Natomiast zawsze warto mieć przekonanie, że to JA reprezentuję siła i mądrość, dlatego to JA nie będę skakał do gardła ewentualnego adwersarza i wykazywał gwałtowności.

  17. schlange mówi:

    monstrum
    tak, te biesiady są przygodne, lecz mimo dużej amplitudy nastrojów, od negatywnych przez pozytywne, daje to pojęcie jako takie co prawda, o współczesnej logice społeczeństw. Lud przejeżdża o różnym pochodzeniu, od chwalebnego po bezbarwny. Niestety, stwierdziłem, że i w tej i w tej strefie, są właśnie pozytywne nastroje, jak i zdarzają się negatywne. Od po prostu są to ludzie.

  18. monstrum mówi:

    Schlange

    W takim razie ze szczerym zaciekawieniem zapytam: jak na podstawie uzyskiwanego obrazu wyglądają obserwowane cechy współczesnej logiki społeczeństw; i czy cechy te pozwalają wysnuć jakiekolwiek uogólnienia czy wnioski?

    Poza tym, jeżeli można, ciekawi mnie pewien aspekt obyczajowy. Czy jest tak, że zajeżdża transeuropejski TIR czy autokar wycieczki zagranicznej czy samochód z turystami, przybyła gawiedź pobiera paliwo, zasiada do stołu, je, wychyla i tak oto prawi:

    – Dzięki ci, cny gospodarzu. Przyjemnie tu u ciebie, racje serwujesz słuszne a pyszne i bigos wasz narodowy rzeczywiście jest wart zachodu. Ale wiesz, wy to tutaj acz sympatyczni ludzie, to myśmy was wyzwolili, a wy na nas się wypinacie; i w ogóle wasz Mickiewicz z Błaszczykowskim nie dorastają do naszych Puszkina i Arszawina.

    Pytam temu, że sam z siebie raczej bym nie przypuścił, że we wskazanych okolicznościach porównywalne dyskusje mogą się wywiązywać.

    *

    Dodatkowy rys do tematu początkowego. Przypomniano mi, że ksiądz Józef Dowgiałło przed wojną był wikariuszem w kościele Piotra i Pawła w Opitołokach, wsi leżącej na pograniczu Auksztoty i Żmudzi, po drodze z Kiejdan do Szetejń, w których urodził się Czesław Miłosz.

  19. schlange mówi:

    monstrum
    właściwie, to temat początkowy naszej dyskusji był i jest najważniejszy, a tegoż było niestety mało …
    Owszem, trochę to inaczej wygląda nasza dysputa z przyjezdnymi, nie będę podawał szczegółów na forum ogólnodostępnym bo i po co … Może tylko to, że jestem ciekaw ludzi i ich świata.
    W jednym ze swoich komentarzy zadałeś konkretne szczegółowe pytanie: gdzie ja jestem w Koronie – dziwne pytanie biorąc pod uwagę początkowy główny wątek dysputy: wspominanego przez Ciebie Ś.p. Księdza Józefa Dowgiałłę.
    Pozdrawiam Ciebie serdecznie, dziękując za pouczającą rozmowę.

  20. monstrum mówi:

    Schlange

    Wielu a wielu księży kresowych godnych jest wspominania i pamiętania.

    Ja również dziękuję za wymianę poglądów i cieszę się ze znajomości.

    Natomiast pozwolę sobie wskazać na ciąg dalszy wątku o aurze Kresów i jej aktywnym kontynuowaniu. W sposób, mam nadzieję, nie rażąco nieskromny ilustruję nawet zdjęciami, a jest to w komentarzach do

    http://kurierwilenski.lt/2012/06/11/poslowie-chwala-lukaszenke-za-%e2%80%9eporzadek-i-dobrobyt/

  21. pani mówi:

    Monstrum, odpowiadam Ci na zadawnionepytania: http://kurierwilenski.lt/2012/05/23/opinia-bez-kompleksu/#comments

  22. monstrum mówi:

    Szanowna i droga Pani.
    Dzięki. Już się “odpisałem” tam pod numerem 85.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.