87
Posłowie chwalą Łukaszenkę za „porządek i dobrobyt”

Podczas swoich wizyt na Białorusi litewscy politycy widzą wyłącznie „porządek i dobrobyt”, który jest przede wszystkim „zasługą białoruskiego prezydenta” Fot. Marian Paluszkiewicz

Podczas swoich wizyt na Białorusi litewscy politycy widzą wyłącznie „porządek i dobrobyt”, który jest przede wszystkim „zasługą białoruskiego prezydenta” Fot. Marian Paluszkiewicz

Po skandalicznej wizycie sprzed 10 lat litewskich parlamentarzystów na Białorusi, przezwanych przez to „czterema komunardami” (od nazwy członków zbrojnego ramienia bolszewików — Oddziałów Specjalnego Przeznaczenia, z którego wywodzi się późniejszy OMON — specjalne oddziały milicji podlegające dowództwu Partii Komunistycznej), kolejni posłowie po wizycie w białoruskim Mołodecznie muszą tłumaczyć się ze swoich wypowiedzi.

Jak odnotowuje dziennik „Vilniaus diena”, poseł lewicy Stanislovas Gedraitis i poseł niezrzeszony (wcześniej lewicowy) Jonas Jagminas, podczas wizyty na Białorusi nie szczędzili pochwał pod adresem „nazywanego ostatnim dyktatorem Europy” Aliaksandra Łukaszenki oraz stwierdzili, że Litwa może wiele nauczyć się od swoich południowych sąsiadów.

„Byliśmy powitani serdecznie i bardzo konkretnie. Dlatego nasze dobre stosunki muszą opierać się na konkretnej pracy. Widzimy aktywną działalność ambasadora Białorusi. Widzimy wasze zasiane pola zielone. Widzimy wasz postęp i wszystko, co jest stworzone na Białorusi, jest w dużej mierze dzięki wysiłkowi waszego prezydenta. Widzieliśmy, jak to wszystko waliło się, lecz on zdołał powstrzymać ten proces i zawrócić go przeciwnym kierunku” — dziennik cytuje wypowiedź posła Stanislovasa Gedraitisa.

— Nie, nie boje się żadnych epitetów, którymi zresztą nie raz byłem już określany — odpowiada poseł Gedraitis zapytany przez „Kurier”, czy nie boi się, że od tej wypowiedzi będzie nazywany „kolejnym komunardem”, jak przed 10 laty określano jego kolegów z Partii Socjaldemokratycznej, którzy pojechali na Białoruś i wychwalali tam panowanie Łukaszenki i nie szczędzili krytyki dla Litwy. Wtedy też oskarżano ich o łamanie europejskiego bojkotu białoruskich władz, a nawet o zdradę stanu.

Tymczasem poseł Gedraitis uważa, że powiedział to, co nie on jeden widzi i odczuwa, będąc na Białorusi. Poseł uczestniczył w odbywającym się w Mołodecznie litewsko-białoruskim forum gospodarczym.

— W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele władz z 35 litewskich samorządów — merowie, zastępcy, ale też biznesmeni. Mówiliśmy o potrzebie współpracy gospodarczej, wymianie kulturowej między naszymi krajami, które łączą też więzy historyczne. Sam poseł, jak twierdzi, jest potomkiem rodu Giedrojciów, którzy kiedyś byli właścicielami wielkich majątków na Białorusi. Toteż poseł był zachwycony „troską białoruskich władz” o dziedzictwo historyczne.

— To przecież widać gołym okiem, jak też troska o dobrobyt swoich obywateli — te zadbane parki, fontanny, infrastruktura — przecież tego nie zrobiono specjalnie na potrzebę naszej wizyty, bo to wymaga wiele lat ciężkiej pracy — mówi nam poseł. Jego zdaniem, właśnie tej troski władz o swoich obywateli brakuje na Litwie i tego w pierwszej kolejności litewscy urzędnicy mogliby się pouczyć u Białorusinów. Poseł jednak zgadza się, że postawa urzędników do swoich obowiązków nie zależy od konkretnego systemu państwowego, lecz od postawy moralnej poszczególnego urzędnika.

Litewski poseł uważa jednak, że Litwa ma czego uczyć się u swojej sąsiadki, a przede wszystkim jak rozwijać współpracę gospodarczą.

— Mamy tu ogromną perspektywę, bo w ostatnich latach wymiana handlowa między naszymi krajami wyniosła ponad 1 mld USD. Rośnie też poziom inwestycji białoruskich na Litwie i litewskich na Białorusi, gdzie działalność prowadzi ponad 500 litewskich spółek. Białoruś też eksportuje swoje towary przez port w Kłajpedzie, co stanowi ponad 30 proc. obrotów tego portu — zauważa poseł. Dodaje też, że podczas spotkania w Mołodecznie otrzymał zapewnienia białoruskiej strony, że Białoruś nie wycofa się z Kłajpedy, czego obawia się litewski biznes i rzekomo zapowiadał jeden z przedstawicieli administracji prezydenta Białorusi.

— Tego Białorusini nie zrobią, bo dla nich też byłby to niekorzystny krok — zaznacza Stanislovas Gedraitis. Jego zdaniem, podczas forum w Mołodecznie rozmawiano również o litewskich obawach wobec białoruskich planów budowy elektrowni atomowej w bezpośredniej granicy z Litwą i w odległości zaledwie 50 km od Wilna.

— Powiedziałem im, że Litwa oczekuje gwarancji bezpieczeństwa tego projektu, bo na razie nie wiemy dokładnie, co na prawdę tam się dzieje — jedni mówią, że tam trwają już prace budowlane, inni zaś, że nic tam się nie dzieje. Mamy specjalistów. Moglibyśmy tam pojechać i na miejscu ustalić zakres bezpieczeństwa projektu — mówi nam poseł. I dodaje, że białoruska strona obiecała rozpatrzeć taką możliwość.

 

87 odpowiedzi to Posłowie chwalą Łukaszenkę za „porządek i dobrobyt”

  1. dobrze mówi:

    legaci panienki grybaite dziekowali za elektrownie atomowa nad Wilia w podwilenskim Ostrowcu

  2. ursus mówi:

    Jak jest za co to można i pochwalić. Poza tym całe Soleczniki chwalą Baćkę…

  3. Jurgis mówi:

    To może być trochę na zasadzie:… ..wrogowie naszych wrogów są naszymi przyjaciółmi…..

  4. monstrum mówi:

    Dnia 15 czerwca roku 1794 dwudziestoośmioletni generał-major pospolitego ruszenia Wielkiego Księstwa Litewskiego książe Michał Kleofas Ogiński, stojąc na schodach istniejącego do dziś barokowego kościoła Świętego Michała Archanioła w Iwieńcu, odległym o 45 wiorst (50 km) na południe od wspomnianego w artykule Mołodeczna, przejmującym głosem mówił do stojących na rozległym dziedzińcu:

    – Bracia!.. Obywatele!.. W imię Boga, za Polskę i Litwę, za wiarę i ojczyznę… Naprzód!!!

    Po niecałej dobie stoczył największy w swoim życiu bój, który cudem przeżył.

    Otóż naprzód. Bo sprawa jest godna, а głowa ma wirtualna niech się ostanie.

    Częścią opisanego w artykule pana redaktora Tarasiewicza (dzięki największe!) spotkania przedstawicieli Republiki Białoruś i Republiki Litewskiej w Mołodecznie było posiedzenie zarządu ukształtowanego przed kilkoma miesiącami funduszu “Spuścizna Michała Kleofasa Ogińskiego”. W Mołodecznie książęta Ogińscy w wieku XVIII i XIX posiadali zamek (dziś pozostało jedynie obwałowanie zamczyska).

    Państwowa Szkoła Muzyczna imienia księcia Michała Kleofasa Ogińskiego w Mołodecznie aspiruje do stania się trzecim na Białorusi konserwatorium; już stworzyli własny teatr operowy. Od roku 2009 w Mołodecznie jesienią, wokół dnia urodzin patrona szkoły (9 października 1765) odbywają się okolicznościowe spotkania muzyczne. W roku 2010, roku 245-lecia księcia, brał w nich udział pra-pra-prawnuk księcia, pianista brytyjski pan Iwo Załuski. Co roku do stóp księcia Michala składane są cztery wiązanki:

    http://www.ljplus.ru/img4/a/_/a_kuku_b_zimno/Dziady-u-Oginskich-29.JPG

    http://www.ljplus.ru/img4/a/_/a_kuku_b_zimno/Dziady-u-Oginskich-30.JPG

    Cztery flagi – kraje uczestniczące w spotkaniach i uważające księcia Michała Kleofasa za przynależącego do ich kultur: Białoruś, Rosja, Polska i Republika Litewska. Coroczne wieńce są od sponsorów moskiewskich.

    W Mołodecznie można między innymi urzeć taką oto tablicę na domu nr 5 przy ulicy Wileńskiej:

    http://www.ljplus.ru/img4/s/t/stary_kresowiak/Molodeczno-Rozdzialowska-plaque.JPG

    W 30 kilometrach od Mołodeczna w kierunku Wilna leży majątek Zalesie, w którym księstwo Maria i Michał Kleofas Ogińscy spędzili najszczęśliwsze dwadzieścia lat swego życia, 1802-1822. W roku 1817, roku śmierci w Szwajcarii swego dowódcy młodości generała Tadeusza Kościuszki, książę Michał własnoręcznie wyrył na kamieniu w parku słowa:

    CIENIOM KOŚCIUSZKI

    http://www.ljplus.ru/img4/s/t/staryfotograf_1/AktOdr50-Cieniom-Kosciuszki.JPG

    Kamień ten przyciąga pielgrzymów różnych:

    Rok 2010, odkąd spotkania noszą nazwę “Droga Poloneza – Daroha palaneza – Polonezų kelias – Put’ poloneza”:

    http://www.ljplus.ru/img4/s/t/staryfotograf_1/AktOdr58-Cieniom-Kosciuszki-245-lecie.JPG

    Spotkanie też letnie: członkowie Białoruskiego Młodzieżowego Stowarzyszenia Historycznego z Mińska oraz kustosz majątku.

    Rankiem 16 czerwca roku 1794, nazajutrz po wyjściu z Iwieńca, oddział generała-majora Ogińskiego zostaje wstaje w szrabki z oddziałem rosyjskim. Koło wsi Wiszniewo rozgrywa się bitwa, gdzie książe uchodzi z życiem dzięki młodemu oficerowi, który pod koniec boju, dla oddziału księcia niepomyślnego, silą zrywa dowódcę z siodła z zakrywa sobą. Na szczęście przeżył i dzięki niemu, sławnemu porucznikowi Piotrowi Filipowiczowi, słuchamy dziś cenionych co najmniej w czterech krajach pięknych polonezów, walców, menuetów, romansów, opery oraz mamy coroczne białorusko-litewsko-polsko-rosyjskie spotkania przyjaźni w Mołodecznie, Zalesiu i dotychczas kilku innych salach i muzeach Litwy – od Żmudzi do Mińska.

    Oto Wiszniewo, rocznica bitwy, wyprawa Białoruskiego Młodzieżowego Stowarzyszenia Historycznego:

    http://www.ljplus.ru/img4/s/t/staryfotograf_1/AktOdr57-Wiszniewo-dwaj.JPG

    A ponieważ ukazane wędrówki mają zauważalne znamiona poetyckości, więc za klasykiem poezji białoruskiej Janką Kupałą –

    Tutaj widzę swój kraj,
    Polę, rzekę i bór,
    Moją matkę – ziemię Białoruś.

  5. monstrum mówi:

    Errata, nie uchroniłem się. Akapit piąty od dołu ma rozpoczynać się:

    Rankiem 16 czerwca roku 1794, nazajutrz po wyjściu z Iwieńca, oddział generała-majora Ogińskiego wstaje w szranki z oddziałem rosyjskim.

  6. monstrum mówi:

    Proszę mi wybaczyć, wypadło też zdjęcie.

    Spotkanie też letnie, członkowie Białoruskiego Młodzieżowego Stowarzyszenia Historycznego z Mińska oraz kustosz majątku:

    http://www.ljplus.ru/img4/s/t/stary_kresowiak/Cieniom-Kosciuszki-01.JPG

  7. Piast mówi:

    Białorusi ludzie serdeczni i o związkach z Narodem Polskim często wspominają, nie wstydzą się tego ale im to przynosi zaszczyt, bo RON mimo swych ułomności była państwem tolerancji . Po prostu na oczy nie zapadł im nacjonalizm i głupota. Szlachetny Naród Białoruski.

  8. zozen mówi:

    byli w Mołodecznie i to wszystko wyjaśnia. W ubiegłym roku w tym mieście odbyły się ogólnobiałoruskie “dożynki”. Wszystkie siły i pieniądze rzucono prawie rok wcześniej na pucowanie miasta.

  9. Jurgis mówi:

    monstrum: # 4, #5, #6
    Bardzo ciekawe i ładne- uznanie!

  10. monstrum mówi:

    Piast, piszący w nr 7

    Dzięki szczere i serdeczne Ci, szlachetny Piaście, z usciskiem dłoni. I wspomnieć wobec tego warto – chiciaż do innej krainy nuta ta należy, bo brzmi kurantami nad polskim Bałtykiem, a autorka słów spoczywa we Lwowie –

    Nie rzucim ziemi, skąd nas ród.

    A “nie damy pogrześć mowy” rymuje się z “królewski szczep PIASTOWY”.

  11. monstrum mówi:

    Jurgis, nr 9

    W prawosławiu, do którego należę, odpowiada się –
    Ku chwale Bożej.

    Dzięki i szczęść Boże.

  12. Czarek mówi:

    Mnie takze wpis no 4 spodobal sie .
    A tak a proposito de .. podpis pod wypowiedzia wskazuje na osobe ktora kilka lat temu obdarzala nas zaszczytem swej obecnosc ?

  13. monstrum mówi:

    Czarek, nr 12

    Dziękuję.

    Jeżeli natomiast chodzi o na przykład +propósito de Dios+, +cel zbożny+, to w czasach mniej odległych niż insurekcja kościuszkowska, bo AD 2009, 5 września w dżdżystą raczej niedzielę, w Dubinkach leżących w 35 kilometrach ku północy od Wilna, na wzgórzu nie istniejącego dziś zamku książąt Radziwiłłów, chowano dwóch z tego rodu książąt Mikołajów: Czarnego i Rudego, którzy zeszli byli w roku 1565 i 1584, a żegnali ich premier Republiki Litewskiej Adrius Kubilius, profesor muzykologii Vytautas Landsbergis z Wilna przemawijący po litewsku, książe inżynier Maciej Radziwiłł z Warszawy przemawiający po angielsku, pani redaktor Julitta Tryk z Kuriera Wileńskiego pisząca po polsku, kompania reprezentacyjna sił zbrojnych Republiki Litewskich i około może dwustu innych gości. Tam to z ust osoby również z goszczącego nas tu wszystkich pisma, której ze względu na autentycznie szczery i głęboki mój do niej szacunek tu nie wymienię, a bardzo wysoko sobie cenię tamte spotkanie, dowiedziałem się o godnej powielenia i naśladowania logice Rady Społecznej “Kuriera Wileńskiego”, której krok logiczny wyglądał: monstrum za dobrze włada polskim, zatem monstrum jest z GRU. Nic nie zmyślam. W Redakcji o tym wiedzą. GRU zaś jest skrótem rosyjskim od Głównego Zarządu Wywiadu sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Chociaż absolutnie nic nie mam przeciwko konieczności posiadania przez współczesne kraje wywiadu wojskowego, doceniłem precyzję i bystrość umysłu konkludujących i przez dłuższy czas do Kuriera nie zaglądałem, mając też narastającą ilość innych zajęć dotyczących świata pozawirtualnego. Znów jednak zajrzałem. Dlatego chciałbym w miarę możności do tej anekdoty nie wracać, a ze swej strony będę starał się nie zapędzać.

    Pozdrawiam i dziękuję za pamięć.

  14. Piotrek Trybunalski mówi:

    “Sam poseł, jak twierdzi, jest potomkiem rodu Giedrojciów, którzy kiedyś byli właścicielami wielkich majątków na Białorusi. Toteż poseł był zachwycony „troską białoruskich władz” o dziedzictwo historyczne.”

    – ciekawe czy poseł Gedraitis jest tak samo zadowolony z “dbałości” o dziedzictwo kulturowe ze strony władz litewskich? Bo mam wrażenie, że ich “troska” wyraża się jedynie poprzez zacieranie wszelkich śladów polskości.

  15. piotr mówi:

    fakt že nie rozprzedal i niezni-
    szczyl gospodarki panstwa,ludzie mają pracę i chleb ,budują się domy na wsi ,wieš nie spilasię jak unas i to jest warzne dla czlowieka
    pracy,že niema monopolizmu i klanow demokratycznych jak u nas to druga stona medalu.Czlowiek to
    wszystko na tej ziemi,demokratyczny brutalizm ktury
    dominuje unas prostym liudziom nic niedal i nieda tylko ekspluatację
    przez bogaczy i bezrobocie.
    Prawdy rzeczywistego stanu nie zabijesz demokratyczną propogandą
    wartošci obierania swego narodu
    przez kasty i klany!

  16. Obiektywny mówi:

    Ursusie nie miej proszę wyłączności by wypowiadać się za “całe” Solecniki.

  17. no com mówi:

    bardzo trudno cos przeciwstawic prawdzie i sprawiedliwosci, ktorej na Litwie nie da sie odnalezc ani okruchy

  18. ursus mówi:

    Do piotr: Ot i mój sąsiad dostał od władzy litewskiej ponad 10 ha ziemi, 3 ha lasu poza tym otrzymuje wysoką emeryture ( długo pracował w kołchozie- to fakt) Ptasiego mleka mu tylko brakuje, a codzień powtarza jedno: “Nie ma nam życia za Litwinami! Ot Lukaszenka to gospodarz!” Kiedys już nie wytrzymam i mu powiem: To oddaj dla Baćki majątek do kołchozu i sam idż tam znów pracować za kopiejki, ukraść to już u Baćki nie ukradniesz – posadzi na 10 lat jak minimum!

  19. sharp mówi:

    Szkoda tego dobrego i szlachetnego narodu BIŁORUSKIEGO, niczym nie zasłużyli sobie na taki los

  20. ursus mówi:

    Jezyk białoruski, ba! rosyjski! jest tutaj wszystkim bardziej przyjazny dla ucha i serca niżeli litewski, ot i cała polityka. Gdyby tak Baćka rozmawial na niezrozumiałym tutejszym Polakom języku to by był “faszystą z faszystów wybranym”. Polaków gnębi on nie mniej niż politycy litewscy, ale toż słowianin! Słowianinom można!

  21. kjb/kjb/mnkb jk/ mówi:

    ursus- Słowianom nie Słowianinom

  22. wielki brat mówi:

    Do monstrum,
    Jaka niespodzianka! Miło znów cię czytać. Na GRU nie zwracaj uwagi, myślę że tak chcą cię dowartościować. Na tym forum bardzo brakuje twoich ciekawych, niekonwencjonalnych rozważań.

  23. monstrum mówi:

    Pragnę wejść z głosem polemicznym, ale w sposób maksymalnie wyciszony, dlatego zamiast pytać o szersze naświetlenie +niezasłużonego takiego losu+ z nr 19, a zwłaszcza o powody znacznie mocniejszych +faszyzmu i gnębienia+ z nr 20, podam tylko kilka przykładów – z poziomu przyziemnego, po prostu tego co jest, unikając polityki. Obracam się w dziedzinie kultury, dlatego mówię z tej perspektywy.

    Więc przede wszystkim sprawa polskości na Kresach, na co jestem wyczulony najbardziej.

    Ursusie, nr 20. Dobiega końca trzeci rok akademicki, odkąd w Konserwatorium Mińskim na wydziale muzykologii i historii muzyki wprowadzono język polski, gdyż uznano, że na Białorusi nie da się badać własnej spuścizny kulturowej bez swobodnego władania polskim. Płaci wykładowcy polskiego państwo.

    W Graudyszkach pod Oszmianą w jedynej tam szkole istnieje od roku 2008 klasa polska: mają dodatkowo lekcję polskiego, na lekcjach historii są czytanki po polsku, płaci nauczycielce za dodatkowe godziny państwo.

    Miejscowiścią, którą bezwzględnie należy zwiedzić, są Niestaniszki na krawędzi puszczy nadwilejskiej, 60 km dokładnie na wschód od Wilna, miejsce o uroku niemal matecznika mickiewiczowskiego. Są Niestaniszki prawie w całości polskojęzyczne, szkoła ze sporym zakresem nauczania w języku polskim finansowana jest przez państwo.

    Tam właśnie parę lat temu poruszono sprawę dwujęzyczności napisów. Władze obwodu Grodzieńskiego odpowiedziały wówczas, że nie uważają aby napisy takie w istotny sposób sprzyjały rozwojowi polskojęzycznej mikrokultury Niestaniszek, natomiast na pewno wzbudziłoby to ostre a niepotrzebne reakcje przede wszystkim w białoruskich obwodach wschodnich, gdzie na przykład na ulicy obwodowego Homla, mimo że napisy drogowe są z urzędu białoruskie, zwracanie się po białorusku budzi czasem niechęć, a przynajmniej szczerą prośbę o przejście na rosyjski. Dlatego wobec Niestaniszek proszono o zrozumienie, natomiast władze lokalne bez mrugnięcia wspierają finansowo letnie wycieczki uczniów do Polski w ramach funduszu edukacji. Od siebie tu dodam, że dojrzenie państwa do poziomu dwujęzyczności wobec mniejszości narodowych jest procesem złożonym. Dojrzałość tę wykazuje dziś Rzeczpospolita Polska.

    Na początku przygód z krzewieniem dziedzictwa książąt Ogińskich była próba w roku 2009 nawiązania kontaktu ze Związkiem Polaków na Białorusi. Jednak organizacja ta była wtedy bardziej zajęta wyjaśnieniem, czy jej ostatnio wybrany prezes reprezentował struktury Urzędu Bezpieczeństwa Państwowego w Mińsku, natomiast o naszych inicjatywach usłyszeliśmy, że szkoda, że pośrednio wsperają system totalitarny. Opisane przeze mnie wyżej przygody ze szlaku książąt Ogińskich regularnie za to goszczą muzyków i pracowników kultury z Białegostoku i przytatrzańskiego Iwonicza.

    Rekapitulując, proponowałbym może większą rozwagę w stwierdzeniach wartościujących.

    Nie słyszałem o niczym przypominającym szykanowanie w najbardziej na Białorusi polskim Grodnie mówiących na ulicy czy w miejscach publicznych po polsku, czy wobec mówiących po polsku śpiewanie o Polaku spływającym z prądem rzeki. Chyba że masz, Ursusie, lepsze rozeznanie.

    Co się tyczy losu zasłużonego czy nie zasłużonego –

    Sharp, nr 19,

    Naprawdę serdecznie a gorąco zapraszam na Białoruś, na zwiedzanie i patrzenie, na rozmawianie z ludźmi którzy nie ekscytują w pierwszej kolejności polityką. Sądzę, że to jest znacznie bardziej poznawcze i przekonywujące, niż gdybym tu w następnych kilkanastu akapitach rozwodził się o postrzeganych przeze mnie powodach i globalnych uwarunkowaniach kreowania pewnych stereotypów negatywnych. Warto samemu zobaczyć jak wyglądają miasta, miasteczka, pola, drogi, koleje, teatry, nowopowstałe osiedla. Dla mnie wizytówką są odnawiane i odbudowywane dziś na szeroką skalę zabytki (nie dziwię się, że zrobiło to wrażenie na wspomnianych w artykule posłach parlamentu Republiki Litewskiej). Największe inwestycje to już ukończony zamek w Mirze wielkości Zamku Królewskiego w Warszawie oraz prawie ukończony potężny Nieśwież półtora razy większy od Trok. Od dawna witają gości dwa dworki, gdzie urodzili się Kościuszko i Mickiewicz w Mereczowszczyźnie i Zaosiu. Obecnie trochę maczam palce w rozpoczęte odbudowy Zalesia Ogińskich i Holszan Sapiegów. Zapraszam i polecam.

    Nade wszystko – dziękuję za serdeczne słowo o Białorusinach.

  24. monstrum mówi:

    Wielkie Bracie, nr 22
    Dzięki serdeczne! Moja, nie wstydząc się mocnego słowa, miłość do Wilna jest naprawdę spora, dlatego będę się starał: znajdywać czas, a znalazłszy – w miarę możliwości streszczać się.

  25. Czarek mówi:

    do monstrum
    tak jak post 22 ja tez z zadowoleniem widze i czytam Twoje wpisy .Mysle ze wielu innych mysle podobnie . Anegdota za anegdote .Mniej wiecej rok temu przy jakiejs okazji zapytalem sie “czy ktos cos wie co sie stalo z osobnikiem o nicku M-m .” Odpowiedezialy 3 osoby .Wszyscy odpowiedzieli “szkoda ze zniknal ale nie wiadomo dlaczego ” Zadnych dwuznacznych uwag nie bylo .Ktos wspomnial nawet o Twojej nieprzeietnej wiedzy o poezji polskiej,ktos znal Cie osobiscie .Moje zaciekawienie przerodzilo sie w ciekawosc .Probowalem cos znalesc na Necie ale jedyne wskazowki byly w jezyku ktorym ja nie gramotny .Zrezygnowalem wiec .
    Teraz odnosnie artykulu . Lukaszenko to “ostatni europejski dyktator “Jednak na Bialorusi cieszy sie jakims ·30% poparciem . Ok. miesiac temu ktos mi napisal na tym forum ” Polska nie jest demokratycznym panstwem ,wybory sa falszowane ,mass-media podpozadkowane rzadowi ” Niestety tak w Polsce mysli ok.·30% ludnosci .

  26. monstrum mówi:

    Czarek, nr 25

    Dzięki. Zawsze doceniam życzliwe słowo. A to, że chcą mnie widzieć na forum wileńskim, jest pozytywem i podnietą tym większą.

    Rzeczywiście jestem do odnalezienia w internecie rosyjskojęzycznym. Postaram się zatem nie zaniechać strefy polskiej.

    Odnośnie prezydenta Białorusi wydaje mi się, że ma poparcie większościowe w środowiskach rolniczych i robotniczych. Znam dosyć dobrze Białoruś zachodnią (dawniej polską) oraz stołeczny Mińsk, natomiast z tego co słyszę na wschodzie republiki zwolenników ma jeszcze więcej. W środowiskach inteligenckich i ludzi biznesu poparcie jest na pewno mniejsze. Tu nastawienie cechuje różny stopień krytycyzmu, jednak bardzo rzadko przybierającego formy skrajne, gdyż tak naprawdę nikt nie widzi jakiegokolwiek sensownego alternatywnego przywódcy z grona dzisiejszej opozycji, która, przyznać trzeba, prezentuje się w przedziale od niepoważnie do żałośnie. Wśród inteligencji prezydent ma spore poparcie u nauczycieli akademickich starszego pokolenia – dobrze usytuowanych profesorów uczelni technicznych, oraz starszych wiekiem inżynierów zakładów wytwórczych. Wśród młodzieży, zwłaszcza humanistycznej, sytuacja jest dokładnie odwrotna. Trochę z innej strony – czynnikiem do jakiegoś stopnia sprawczym do zachowania status quo, w sensie czego by się nie chciało, jest przykład sąsiedniej Ukrainy, zwłaszcza na południowym zachodzie Białorusi – na Polesiu – gdzie do niedawna zjawiskiem zauważalnym byli nie najlepiej wyglądający przyjezdni zza pobliskiej granicy z Wołynia, chętni do pracy na dzień, na parę dni, czy do drobnego handlu spekulacyjnego nawet nie na bazarach tylko przy dworcach czy w przejściach podziemnych. Innym czynnikiem dla prezydenta in plus była skrajnie ostra polityka wobec łapówkarstwa w urzędach państwowych, w tym w milicji, które zostało wyrugowane do poziomu, że nie odczuwa się tego zupełnie, a nawet są na ten temat żarty.

  27. ursus mówi:

    Do monstrum: No i co , że w Graudyszkach pod Oszmianą istnieje jedyna klasa polska? O czym to niby ma świadczyć? Wiesz ile tych klas, ba! szkól polskich mamy na Wileńszczyżnie? Język polski też jest wkładany na Uniwersytecie Wileńskim(jeżeli się mylę, to niech ktoś mnie poprawi). Osobiście nigdy nie doświadczyłem jakiejś nieprzyjemnej sytuacji za posługiwanie się polskim na Litwie. Telewizja Białoruska nonstop wrzuca do eteru filmy, gdzie Piłsudczycy a i Akowcy są bandytami i wrogami narodu białoruskiego… Polecam obejrzeć !

  28. monstrum mówi:

    Ursus, nr 27

    O tym to ma śwadczyć, bynajmniej nie niby, że stwierdzenie o gnębieniu mniejszości narodowej przez państwo pozostaje w sprzeczności z faktycznie istniejącym poszerzaniem nauki języka danej mniejszości w szkołach państwowych. Nie potrafię w tej chwili powiedzieć ile obecnie jest na Białorusi szkół państwowych z uczonym językiem polskim oraz z nauczaniem w języku polskim; z miast większych wiem że istnieją w Grodnie, Lidzie i Iwieńcu. Kilka jest takich szkół wiejskich. Wobec faktu że społeczność polskojęzyczna na Białorusi jest znacznie mniejsza nie tylko procentowo, ale nawet w liczbach bezwzględnych, niż w Republice Litewskiej, byłbym powściągliwy w serwowaniu osądzeń o gnębienie.

    Czy Telewizja Białoruska rzeczywiście nonstop wrzuca do eteru filmy, gdzie Piłsudczycy a i Akowcy są bandytami i wrogami narodu białoruskiego? Czy może są jednak przerwy? Czy wymieniłbyś chociażby jeden film fabularny nakręcony w Republice Białoruś po roku 1991 gdzie widzimy nadmieniony bantytyzm? Czy oglądałeś film zrobiony nawet za czasów radzieckich, za czasów Gorbaczowa, “Obca ojczyzna” o Białorusi zachodniej / Kresach Wschodnich pod koniec lat trzydziestych? A nade wszystko czy oglądałeś białoruski film dokumentalny “Wianek z Bieniakoń”, w których to Bieniakoniach jest pielęgnowany grób Maryli Wereszczakówny, w małżeństwie hrabiny Pittkamerowej, a pochodzi film z roku 1998, dwuchsetlecia Mickiewicza? Niech mi wolno będzie również polecić jego obejrzenie, bo poza tym że śpiewa tam w Bieniakoniach po polsku młodzieżowy zespół muzyczny i sporo jest odnośników polskich, jest ten film zarówno poznawczy jak wzruszający. Polecałbym też dać sobie chwilę zastanowienia się przed publicznym używaniem wobec kogokolwiek określenia faszyzmu bez jekiegokolwiek wywodu uzasadniającego zwłaszcza w kontekście czynów Niemiec hitlerowskich, z którymi pojęcie faszyzmu przede wszystkim jest kojarzone.

    Poza tym czy zechciałbyś wesprzeć internetowo swym podpisem list otwarty intelektualistów polskich w sprawie obrony polskości Wileńszczyzny, o czym mowa jest w artykule “Kuriera”: http://kurierwilenski.lt/2012/06/12/%ef%bb%bfpolscy-intelektualisci-w-obronie-polakow-na-litwie/ ?

  29. ursus mówi:

    Do monstrum: Niestety nie jestem polskim intelektualista, tylko zwykłym szarym mieszkańcem Wileńszczyzny, więc niewiele by mój podpis tu znaczył. Owszem popieram pewne inicjatywy inteligencji zwłaszcza w tak szlachetnych kwestiach jak dziedzictwo narodowe Wileńszczyzny i jego obrona. Ale: Obronić dzisiaj polskość na Wileńszczyżnie musimy przede wszystkim własną niezłomnością i charyzmą – wewnętrznym poszanowaniem języka, kultury, tradycji i wszystkim co się z tym wiąże. Żadna litewska ustawa , nawet ta najlepsza nie zmusi nas do bycia Polakami, jeśli takimi wewnątrz- w duszy i sercu nie będziemy! Po wtóre: Ratować należy Wileńszczyznę przede wszystkim przed utratą autentyczności architektonicznej i odrębności kulturalnej. W moim regionie sami tak oszpecamy nasze miasteczka i wsie plastikami, że aż strach, Mer Ejszyszek – działacz AWPL wykupił i zbescześcił plastikiem pożydowską zabytkową kamienice, w której byli więzieni AKowcy. O tablicy pamiątkowej już nie wspomnę.To tylko jeden przykład z tystęcy.
    Nie wymienię Ci ani jednego tytułu białoruskich filmów o sfałszowanej historii, bo nie potrafiłem ich podnieść do tej rangi, bym miał ich pamiętać. Powiem tylko tak: Nabyłem w Ejszyszkach dekoder cyfrowy do odbioru programów TV. Okazało sie, że większość programów , które są w moim zasięgu to są programy białoruskie. Już pierwszego i jedynego wieczoru, kiedy oglądałem białoruską TV lecialy tam aż dwa filmy hańbiące godność polskiego mundura. Filmy byli nowe, bo w starych filmach Bielarusfilmu jęz. białoruskiego nie używano. Już następnego dnia zwróciłem dekoder do sklepu i podziękowałem – powiedziaem, że nie życze sobie już więcej takiej telewizji. Moi krewni, znajomi, sąsiedzi nadal to oglądają i chwalą.

  30. monstrum mówi:

    Errata
    Maryla Wereszczakówna, w małżeństwie hrabina Puttkamerowa oczywiście, przez U. Przepraszam za nieuwagę, klawisze U i I są obok.

  31. monstrum mówi:

    Ursus, nr 29

    Dzięki za szybką odpowiedź. Wpierw o filmach białoruskich.

    Filmem dokumentalnym, który nawet mi wydał się nie nazbyt udanym, był film z roku 1998, nie pamiętaam nazwy, w którym punktem wyjściowym była wydana w Polsce powieść Mateusza Jantara “Samotne kruki” z początku lat sześciesiątych. Autor w latach wojny uczestniczył w partyzantce i opisuje w swej powieści polski oddział partyzantski walczący na terenach między Wilnem a Lidą. Są tam sceny drastyczne, chociaż akowcy opisywani są ogólne z sympatią i książka nie czyni żadnych sugestii politycznych. Można się zastanawiać na ile opisane sceny są w pełnej zgodzie z prawdą historyczną, chociaż książka została napisana i wydana w roku 1962, czyli po realiach stalinowskich. W rozmowie przed kamerą nadmienione zostało między innymi, że za którymś razem patrol AK wpadając do leśniczówki pod Lidą nieludzko tłucze leśnika białoruskiego, mimo że rozpaczliwie ukazuje swój krzyż Virtuti Militari z roku 1920. Zadałem sobie trud, poszedłem w Warszawie do Biblioteki Narodowej i przeczytałem tę książkę. Akurat Opisana scena w leśniczówce wygląda tam tak, że rzeczony leśniczy, gdy jego gwałciciele wreszcie odchodzą, mówi do jedynego pozostającego przy nim najmłodszego członka patrolu, że nie chciał pokazać krzyża Virtuti Militari, by nie beszcześcić tego orderu zaistniałą sytuacją. Prologiem zaś do filmu dokumentalnego jest sam rok 1998, kiedy w folwarku Zaosie na Nowogrodczyźnie, odbudowanym z okazji przypadającej wtedy dwusetnej rocznicy urodzin Mickiewicza (wieszcz urodził się w Zaosiu i jest tam teraz imponujące muzeum), zorganizowano szerokie obchody mickiewiczowskie, zbojkotowane przez Polskę oficjalną z powodu totalitaryzmu białoruskiego, a byli tam jedynie goście z Polski przybyli drogą prywatną. Po takim zagajeniu prowadzący przeszedł od Mickiewicza do “Samotnych kruków” Mateusza Janczara, ilustrując ten wątek zdjęciami z czasów wojny i niedwuznacznie antyakowskimi komentarzami.

    Następnujące po roku 1998 lata cechowała – z powodów, omawianie których wolałbym tu uniknąć z powodu ich długości – zmasowana polityka propagandowa w tonacji nieprzyjaznej wobec Republiki Białoruś ze strony mediów i centrów politycznych zachodnich, w czym nie ostatnie skrzypce grała strona polska. Dla mnie doświadczeniem zastanawiającym było między innymi wystąpienie w Moskwie jesienią 2008 na kongresie “Valday” znanego intelektualisty francuskiego profesora Thierry de Montbriala, którego za całokształt działalności akurat szanuję, ale który podejmując wówczas wątek białoruski powiedział explicite, że Zachód zrobi wszystko by destabilizować sytuację na Białorusi, bo stabilny rozwój Białorusi sprzyja umacnianiu się totalitaryzmu, będącego zaprzeczeniem i zagrożeniem wartości nadrzędnych. Wszystkie te podejścia odbierane były na Białorusi odpowiednio i media białoruskie odreagowywały w sposób nie rzadko gwałtowny nie tylko wobec Polski, ale nade wszystko Stanów Zjednoczonych. Gwałtowność ta wyrażała się między innymi w audycjach telewizyjnych o tematyce historycznej z których wydźwiękiem byłbym skłonny polemizować. Natomiat to co twierdzę – w kinematografii Republiki Białoruś po roku 1991 nie powstał ani jeden film fabularny o wydźwięku antypolskim, czego nie można powiedzieć o okresie wcześniejszym z notorycznym filmem “Marzenie” na czele. W bieżących miesiącach trwają przymiarki do filmu fabularnego “Komendant Witebska” o przygodach oddziału ułanów litewskich w roku 1812 u boku armii Napoleona (którego scenariusz mnie niestety nie zachwyca, bo jest westernem nie współbrzmiącym z dawną aurą białorusko-litewską). Z kolei w ubiegłym roku ośrodek grodzieński Telewizji Białoruskiej ukazał bardzo przyjemną dwuczęściową audycję i Elizie Orzeszkowej z okacji setnej rocznicy jej śmierci, gdzie brzmiały sformułowania “wspaniała postać w historii Białorusi i Polski”.

    To co piszesz o potrzebie i drogach zachowania tożsamości Wileńszczyzny jest całkowicie słuszne, zgadzam się w dwustu procentach. Jak we wszystkim, rozpoczynać należy od samych siebie. Daj nam wszystkim Boże rozumu i sił.

    Tak samo nie jestem intelektualistą polskim, ale skoro internauci swymi dodatkowymi podpisami mogę wesprzeć podjętą inicjatywę, uznałem, że niech tam będzie również moja krztyna.

    Poniżej – pomnik pani Elizy Orzeszkowej w Grodnie z napisem wyłącznie polskim. Serdecznie zapraszam też do jej bardzo przyjemnego grodzieńskiego.
    http://www.fmix.pl/zdjecie/2061972/cimg2988/rozmiar/4

  32. monstrum mówi:

    …do jej bardzo przyjemnego grodzieńskiego muzeum.

  33. ursus mówi:

    Do monstrum: Żebyś nie pomyślał,że kłamię: http://natemat.pl/480,antypolski-film-hitem-bialoruskiej-telewizji Sporo tego znajdziesz jesli zajrzysz do białoruskiej TV
    Nigdy nie kłamię , zawsze piszę prawdę i za to jestem baaaaardzo nielubiany.

  34. ursus mówi:

    Swoją drogą, może mi ktoś poradzi, gdzie mogę znależć jakieś ustrojstwo do odbioru programów polskiej TV? Tutaj na Wileńszczyżnie jestem “posyłany” tylko za samą chęć do polskich programów. Na proponowanych tutaj “talerzach” mamy rosyjskie, ukraińskie tylko nie polskie. ” Znalazł się samy mądry, co to polskiej tv zechciał!” Takie słyszę komentarze. NIESTETY.

  35. monstrum mówi:

    Ursus, nr 33

    Czy oglądałeś polskie “Bitwę Warszawską”, do której odwołuje się recenzent, i Andrzeja Wajdy “Katyń”? Jeżeli tak, czy uważasz te filmy za anty- wobec którejkolwiek narodowości? Czy oglądałeś białoruskiego “Tałasza” na który się powołujesz? Jeżeli pozostawimy na uboczu walory artystyczne i będziemy mówili wyłącznie o tym, w jaki sposób autorzy tych filmów mówią o wydarzeniach z historii, to uznanie “Katynia” za film antyrosyjski, “Bitwę Warszawską” za antybiałoruski czy antyrosyjski, a “Tałasza” za antypolski jest według mnie samoograniczaniem się w odbiorze albo przyjęciem z góry podejścia negatywnego.

    Oceniając “Bitwę Warszawską” i “Tałasza”, warto przypomnieć sobie analogiczną parę, polski “Ogniem i mieczem” i ukraiński “Taras Bulba” nakręcony też jako swoistą odpowiedź czy, mówiąc w sposób może precyzyjniejszy, jako ukazanie punktu widzenia innej strony na te same wadarzenia. Jeżeli te filmy oglądałeś, czy uważasz je za antyukraiński czy antypolski?

    Akurat uwielbiam filmy historyczne, zaś dotyczące Polski, Kresów i Rosji zwłaszcza. Wiem, że po ukazaniu się “Tarasa Bulby” w Polsce owszem mówiono o jego antypolskości, tak samo jak na Ukrainie w “Ogniem i mieczem” dostrzegano nuty polsko-nacjonalistyczne. Wciąż brak dystansu.

    Ja z taką oceną absolutnie się nie zgadzam, bo akurat znam filmy fabularne, gdzie jakiś naród ukazywany jest w sposób patronacki, szydzący i obełżywy. Filmy natomiast tu omawiane uważam za różne odzwierciedlenie różnych punktów widzenia, istnienie których u różnych stron uczestniczących w tych samych wydarzeniach jest jak najbardziej zasadne.

    Szkoda, że “Tałasz” jednak wywołał zarzut, że jest antypolski, nie wiedziałem o tym. Jest na pewno łagodniejszy chociażby od “Tarasa Bulby”. Nie chciałbym wysuwać z tego wniosku, że ot, kolejny przykład demonizowania Białorusi.

    Inna sprawa to poziom artystyczny. Pod tym względem zarówno “Tałasz”, jak “Bitwa Warszawska” co najmniej nie zabłysnęły. A szkoda autentyczna, bo artystyczne ujęcie tematyki wojny lat 1919-1920, żeby to było z duszą, z nastrojem, z refleksją, byłoby rzeczą chyba wręcz szlachetną, zwłaszcza gdyby to był projekt dwustronny, bo wtedy syntetyczny.

  36. monstrum mówi:

    Post scriptum do 35

    Jednak dodam, bo umknęło, a sądzę, że warto.

    Ursusie, prawdopodobnie oglądałeś “Potop”. Czy uważasz ten film za antyszwedzki?

  37. pani mówi:

    Watek o GRU, z najnowszej historii tez interesujacy. Jest dola zartu [lecz wieksza czesc prawdy] w tym co pisze wb, ze obezwanie osoby przez kogos kto w sowieckich czasach mial jawne doczynienie z KGB, agentem GRU jest wielkim dowartosciowaniem.
    Pokolenia ktore wyrosly po chruszczowskiej wiosnie moga odbierac owczesne KGB, jak wspolczesni historycy mediowisci (przykl. H.Samsonowicz) krzyzakow w poznym sredniowieczu. Raczej anekdotycznie. W Wilnie, przykladowo, w brezniewskich [hipowskich] czasach przesiadywali dni i wiczory w kawiarniach i opowiadali o sobie kawaly: “Przed poludniem piszemy, a po poludniu palimy [to co napisane]. Po rosyjsku bylo “Do obiedA PISZEM, a posle obieda szygajem”. Przed transformacja i po niej byli agenci tajnych sluzb wewnetrznego bezpieczenstwa sowieckiego jawia sie jako intryganci ktorzy sami marzyli o kapitalistycznym zyciu.
    Natomiast woskowe inteligence serwis dluzej pozostawal na tajnej sluzbie nienaruszony. Mysle ze alianckie powiazania antyhitlerowskiej koalicji wsrod srodowiska wywiadowcow IIWS istnialy az do naturalnego zejscia wiekszosci ich.

  38. ursus mówi:

    Do monstrum: Ciebie poczytawszy to i niektóre wypowiedzi pana Landsbergisa można by było uznać nie za antypolskie, tylko za wyrażanie prawdy historycznej.
    Powtorzę się: Telewizja białoruska emituje programy i filmy zarówno fabularne jak i dokumentalne ostro godzące w narodowość polską i godność żołnierza polskiego! W jednoznaczny sposób Polacy- AKowcy, Piłsudczycy są nazywani bandytami. Napadają niewinnych i bezbronnych Białorusinów, rabują, gwałcą i t.d. Piłsudczycy są tu ukazywani zajadłymi fanatykami polskiego reżimu i okupantami Białorusi. Piszę to bo mam nieprzyjemność takie rzeczy czasami oglądać i słuchać, ponieważ białoruska TV jest tu na Wileńszczyżnie na każdym kroku widoczna. Skoro mnie nie rozumiesz, albo zrozumieć nie chcesz, tę dyskusję z mojej strony uważam za zamkniętą. Wspominanie Potopu i porównywanie go do kiczów białoruskiej propagandy jest po prostu nie na miejscu! Pozdrawiam!

  39. monstrum mówi:

    Szanowna i droga Pani, nr 37

    Cieszę się, że Pani tu się znalazła, bo nade wszystko – serdeczny ukłon prawdziwej wilniuczce.

    Przynależność do Głównego Zarządu Zwiadu armii rosyjskiej uznałbym dla siebie za zaszczyt. Mówię to naprawdę bez żadnego żartu. Tylko że samego władanie językami tam nie wystarcza. Co więcej, nie tylko wywiad wojskowy, natomiast urzędy bezpieczeństwa wewnętrznego istniejący dziś w tej czy innej formie w każdym państwie również nie wywołują we mnie żadnej reakcji negatywnej przez fakt swego istnienia. I jeszcze więcej. Od czasu likwidacji radzieckich struktur spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa z okresu stalinowskiego, na ogół znanych, choć nie całkiem precyzyjnie jako NKWD, nie mam a priori negatywnego szacunku do osób związanych ze strefą bezpieczeństwa z okresu późniejszego, jeżeli dziś, po upadku systemu radzieckiego, działają w dziedzinach wzbudzających szacunek.

    Przy okazji, czy Pani cokolwiek wie, czy Rada Społeczna “Kuriera Wileńskiego” dziś wykazuje oznaki życia czy działalności.

    Około tygodnia temu podzieliłem się z Panią kilkoma własnymi myślami na innej gałązce forum:

    http://kurierwilenski.lt/2012/05/23/opinia-bez-kompleksu/#comments

    Nadal jestem ciekaw Pani opinii. Z tym że już nie proszę o zwrot litewski. W międzyczasie miałem kontakt z przyjaciółmi ze Żmudzi i nadesłano mi to pocztą. Już przepisałem i teraz nie zgubię.

  40. monstrum mówi:

    Oj, Ursusie. Rzeczywiście chyba nie rozumiemy się.

    Ale jak najbardziej szanuję decyzję o zamknięciu dyskusji, z tym że pozwolę sobie dokonać pewnych podsumowań pro publico bono, dla dobra społecznego, dla forum szerszego. Ze swojej strony kończąc dyskusję z Tobą, chcę wyrazić wysokie uznanie i poparcie dla Twego zapisu pierwszego w tym ciągu komentarzy, gdzie pod numerem 2 głosisz, że jak jest za co, to można i pochwalić. Otóż to i brawo! Bardzo konstruktywne stanowisko. Czyli nie gubmy z pola widzenia pozytywnej strony zjawisk. Wzajemnie Cię pozdrawiam serdecznie i nie miej, proszę, za złe, że posłużę się naszą dyskusją jako ilustracją do kilku rozważań szerszych. Absolutnie nie są to wycieczki nieprzyjazne w Twą stronę, bo chodzi mi o to, że przejawiły się pewne cechy typowe.

    To, na co zareagowałem polemicznie, było stwierdzenie, że naród białoruski jest dziś gnębiony, oraz na aluzję, że czynnik gnębiący porównywalny jest do faszyzmu. Należało z mojej strony stanowczo prosić o przekonywujące dowody. Jednak aby nie przegrzewać dyskusji podałem tylko postrzegane przeze mnie przykłady, według mnie świadczące, że postawiony zarzut nie jest bynajmniej uzasadniony. Na to padła sugestia, że w uszczerbku pozostają polskojęzyczni obywatele Białorusi. Więc znowu powołuałem się na fakty świadczące, że tak nie jest. Wobec tego – oni antypolskie filmy nadają. Bynajmniej nie przyciskając kogokolwiek, chcę zaznaczyć, że filmy antypolskie według mnie w niczym nie uzasadniają nie marginalnego dziś, lecz zauważalnie brzmiącego w Europie zarzutu, że cechą priorytetową współczesnej Białorusi jest gnębienie własnego narodu i gnębienie to ma znamiona faszystowskie. W ciągu jedenastu lat wykładałem język polski i rosyjski w Wielkiej Brytanii i twierdzę, że ukazające się na antenie telewizji brytyjskiej programy o wymowie jednoznacznie lub drastycznie nieprzyjaznej wobec Rosji i Jugosławii nie oznaczają, że społeczeństwo brytyjskie jest gnębione przez władze kojarzone z faszyzmem. Twierdzę natomiast, że szerzenie przy pomocy sprawnych technik socjotechnicznych o zasięgu międzynarodowym obrazu Republiki Białoruś jako państwa gdzie naród jest gnębiony (a określenie to oznaczałoby, że powszechna jest bieda, poziom wykształcenia niski, medycyna nie jest w stanie opanować wysokiej śmiertelności, życie kulturalne żadne) – twierdzę, że propaganda ta jest wynikiem określonych celów politycznych o skali globalnej, dla których sytuacja narodu białoruskiego czy wielu innych jest całkowicie obojętna.

    Uprzedzając pewien tok rozumowania, który może zabrzmieć w omawianym wątku, chcę na wszelki wypadek przypomnieć słowa, które zabrzmiały w warszawskim Belwederze po kolejnej scysji rządu z Sejmem z wprowadzeniem tam policji i z ówczesnym marszałkiem Sejmu Ignacym Daszyńskim. Marszałek Polski Józef Piłsudski powiedział:

    – Zastanawiam się, czy tu w Polsce w ogóle można rządzić bez bata.

    Słowa te poszły w prasę, a paręset kilometrów ku północy z anteny niedawno powstałego radia Kowno odezwał się głosem dziennikarza Algimantasa Gučasa komentarz:

    – Satrapas su ūsais!

    Oznacza to satrapa z wąsami. Ponieważ ojciec redaktora Gučasa, Olgierd Guczas, był Marszałkowi znany z młodości z czasów przygody przy Bezdanach, Marszałek, gdy się dowiedział, zareagował pewnym jednym słowem kwiecistym, do których był zwykł. Słowa owego tu nie odtworzę, bo, chociaż cenzuralne, rzecz w tym, że parę dni temu uśmiechnąłem się, czytając nie gdzie indziej, tylko w „Kurierze Wileńskim”, jak po osiemdziesięciu latach nastąpiła riposta z ziem Koronnych i zwrot guczasowski „satrapa z wąsami” powtórzono słowo w słowo nie wobec pani prezydent Grybauskaitė co prawda, która wąsów nie ma, tylko pana prezydenta Łukaszenki, który wąsy ma, (ale to i tak gdzieś tam na Litwie w sensie dawnym), natomiast istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że użyte przez Marszałka określenie zostanie w tym miejscu przeczytane przez autora komentarza sprzed kilku dni.

    Polska stała się państwem niepodległym lat temu prawie sto i dziś zarówno realia wewnętrzne, jak otaczające warunki zewnętrzne sprawiają, iż koncepcja sprawowania władzy Marszałka mogła być poddana istotnej ewalucji. Białoruś i całość areału wschodniosłowiańskiego pozbyła się niewspółmiernie z Imperium Rosyjskim ostrzejszego systemu lat temu dwadzieścia, więc twierdzę stanowczo, że nie należy okazywać presji na kraj i społeczeństwo i uszczęśliwiać go na siłę, jeżeli się uważa, że system z batem nie jest potrzebny, bo presja zewnętrzna akurat sprzyja chęci silnej ręki okazywanej przez władzę własnego kraju.

    Co się tyczy audycji telewizji białoruskiej, twierdzę, że pod względem kultury eteru jest ona zdecydowanie wyższa, niż w czasach radzieckich, i tak samo zauważalnie wyższa, niż w Rosji, a zwłaszcza na Ukrainie, pod względem ilości autentycznego kiczu, jak live show, niskiego polotu estrada czy priorytetu agresji i bogacenia się w filmach fabularnych. Poza tym twierdzę jeszcze raz, że wśród współczenych białoruskich filmów fabularnych nie znajduję ani jednego, który, o ile nie ma się uprzedzeń, możnaby nazwać antypolskim czy fobijnym wobec jakiegokolwiek kraju, może z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych. W przypadku filmów dokumentalnych i publicystyki to co widzimy stanowi swoiste odreagowywanie na to, co nagminnie można słyszeć, widzieć, czytać o Białorusi w mediach światowych, w tym polskich. Podejście jednoznacznie nieprzyjazne prezentuje program białoruskojęzyczny Radia Polonia nadawany z ulicy Malczewskiego w Warszawie. W roku 1998, roku dwuchsetlecia Mickiewicza, urzędnik z białoruskiego ministerstwa kultury został przeze mnie zaprowadzony na Malczewskiego, gdzie do wicekierownika redakcji białoruskiej powiedział, że oto jest w Warszawie z zaproszeniami do przygotowywanych obchodów mickiewiczowskich na Białorusi, mówi po polsku i białorusku i chciałby opowiedzieć o tym, co się robi, udzielając wywiadu. Usłyszeliśmy wcale uprzejme podziękowanie, ale że z Warszawy nie nadaje się na Białoruś o wydarzeniach na Białorusi. Równe dziesięć raz później taż sama redakacja białoruska w Warszawie nader szeroko i nader gwałtownie omawiała sprawę nowego wydania białoruskiego szkolnego podręcznika historii, któremu zarzucano, że nazywa Polaków okupantami Białorusi. Sporo było wtedy w „Gazecie Wyborczej” i innych czasopismach, a lubowano się w leksyce „dyktator postsowiecki, poststalinowski, stalinowski itd”. Mimo że, reagując, telewizja białoruska radziła po prostu przyjechać i zobaczyć, co w nowym podręczniku jest, darmo sprezentują, czytała strony podręcznika przed kamerą – nikt nie prostował. Za to niepotrzebna myśl chwyciła i mieliśmy kilka audycji, gdzie słyszeliśmy sformułowania, że przedwojenna władza polska zachowywała się wobec robotników i chłopów Białorusi zachodniej rzeczywiście jak okupacyjna. Jeden z tytułów komentujących, powtórzonym kilka razy, brzmiał „Kolejna agresja polska”.

    Proszę zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Audycje historyczne telewizji białoruskiej z których wnioskami nie zawsze się zgadzam są nadawane w języku białoruskim lub rosyjskim dla audytorium we własnym kraju, przy tym nie robią najmniejszej aluzji do pożądanego obalenia istniejącej konstytucyjnie obranej władzy gdziekolwiek. Natomiast audycje Radia Polonia są nadawane w języku białoruskim dla audytorium obcego państwa w sposób sugerujący celowość zmiany władzy w tym państwie. Czyż nie jest to różnica zasadnicza? Sensem tego, co głosi Warszawa na Białoruś, jest: wy to jesteście gnębieni, obalcie waszą władzę, chodźcie do nas. Istotą tego, co ukazuje telewizja białoruska w tym kontekscie, to złe aspekty z historii polsko-białoruskiej (które przecież były też) – w sensie nie wierzcie im, to hipokryci, oni gnębili nas. I zaraz potem – akcje Stanów Zjednoczonych w Jugosławii, Afganistanie, Iraku, gdzie między innymi uczestniczą jednostki polskie.

    Proszę zwrócić uwagę, że w audycjach Telewizji Białoruskiej nie ma szydzenia z istniejących władz polskich. Symetrycznie niestety nie jest. Nie jako reakcje na propagandę wymierzoną we władze Białorusi, tylko z własnej inicjatywy krytyka polityki władz polskich jest niewspółmiernie rzadsza, niż krytyka władz białoruskich w mediach polskich. Ostatni raz kiedy ze strony białoruskiej ta krytyka była szeroka i głośna, to oficjalne uznanie niesuwerenności Serbii nad Kosowem i Metochią przez Rzeczpospolitą Polską. Tytuł jednej z audycji brzmiał „Zdrajcy słowiańskości”. O ile nad absolutną koniecznością użycia takiego tytułu bym się zastanawiał, nic nie było w tym programie, z czym bym się nie zgadzał.

    Jeżeli o telewizję i kinematografię chodzi, wręcz proszę i szczerze radzę uwracać uwagę na to co istnieje pozytywnego, na to gdzie pozytywny wątek polski brzmi jak najbardziej (na parę takich programów powoływałem się w zapisach wcześniejszych). Z kolei będę naprawdę szczerze i gorąco zobowiązany, jeżeli ktoś poda mi chociażby jeden – chociażby jeden! – program czy film polski, gdzie zostałoby coś dobrego powiedziane o współczesnej Białorusi. Serdecznie czekam.

    Z kolei jeżeli ktokolwiek z osób w Polsce, funkcjonujących publicznie, uważa, że Białorusini to zawsze byli tylko pachołkami Polaków lub rusków i do niczego innego się nie nadają, to warto zadać sobie trud i zadbać, aby pogląd ten pozostał jeżeli nie wyłącznie w umyśle pomysłodawcy, to chociażby w gronie możliwie nie szerokim, a już napewno by nie dotarł na Białoruś.

    Osoba ta od ponad dwóch lat nie żyje, więc zostawmy.

    W innym wymiarze – ponieważ o polskość Kresów ja będę troszczył się do urwania tchu i paznokci, uważam, że robić to należy z maksymalnym wykorzystywaniem tego pozytywnego, co istnieje w realiach zastanych, z bardzo wyważonym staraniem się wpływania na te realia w kierunku celowym. To, że na Białorusi istnieją polskie szkoły, polskie klasy, polskie zespoły artystyczne, że stoją pomniki z napisami WYŁĄCZNIE polskimi, największym z których jest Eliza Orzeszkowa w Grodnie, to chyba to już o czymś świadczy. Zwłaszcza jeżeli będzie się pamiętało, że dziś osób deklarujących polski jako język używany w domu jest na Białorusi niecałe cztery procent.

    Zasadniczo to co twierdzę brzmi: jeżeli pragnie się postępu w jakimkolwiek zjawisku, w tym w stosunkach dwustronnych lub wielostronnych, to drogą do tego jest uszanowanie racji wszystkich stron uczestniczących w tym zjawisku rozwojowym i na tej podstawie znajdywanie płaszczyzn wspólnych. Chyba że któraś ze stron nie wykazuje żadnego pozytywu i nie posiada ani jednego wspólnego punktu z innymi. Swoimi długimi wywodami plus zdjęciami staram się przekonać, że dla Białorusi ten ostatni przypadek nie zachodzi bynajmniej, natomiast pozytywu jest co najmniej tyle, co w krainach innych. Jeżeli kogokolwiek udało mi się skłonić do zastanowienia się nad tym, będę szczęśliwy.

    A najlepiej to przyjechać i zapoznać się samemu.

  41. Czarek mówi:

    Kiedys ,dawno temu ,na studiach wtedy bylem, na zajeciach wojskowosci ktore unikalem kiedy tylko moglem ,wykladowca widzac moja zaspana twarz spytal wskazujac tablice strategiczna. ” N co oznacza ?” Niemcy -odpowiedzialem bez namyslu .Smieli sie wszyscy nawet Ob. Porucznik. ” N oznacza nieprzyjaciel ” Jak nieprzyjaciel to Niemcy -oczywiste -rozumowalem .
    Ja urodzilem sie po wojnie .Ale tyle razy slyszalem opowiesci okupacujnych o walce ,zbrodniach, wysiedleniach ze wrog= Niemcy. W puzniejszym mojm zyciu wiele razy bylem w NRD,NRF i zjednoczonych juz Niemcach .Nigdy nie spotkalem zlych Niemcow .Moj stosunek do nich zmienil sie .Nie moge powiedziec ze ich lubie ale nie ma u mnie nienawisci jaka darzyli ich ( i slusznie ) nasi rodzice . Zapewne moje dzieci beda widziec ich juz wylacznie jako sasiadow . I tak byc powinno .Zapomniec nie mozemy ale N niech oznacza wylacznie nieprzyjaciela jak najdalej od granic Polski. Finski prezydent U.Kekkonen powiedzial kiedys “jesli jestes madry to szukaj przyjaciol blisko i nieprzyjaciol daleko od ciebie “

  42. Czarek mówi:

    Sorry,powyzszy wpis powinien byc umieszczony pod innym artykulem .

  43. monstrum mówi:

    Czarek, nr 41 i 42

    Dzięki za znakomity ciekawy zapis. Zgadzam się z nim w całej rozciągłości. Skoro się pijawił tu, to odpowiem tu.

    Postępy w pojednaniu polsko-niemieckim są dla mnie imponujące, tak samo jak działalność młodzieżowych organizacji pojednania polsko-niemieckiego. Świadectwem autentycznej dojrzałości Rzeczypospolitej i jej społeczeństwa są dla mnie między innymi miejsca upamiętniające losy uchodźców niemieckich, które widziałem na Pomorzu i Warmii; znacznie mniej bywam na ziemiach zachodnich współczesnej Polski, w ogóle nie znam Śląska Opolskiego, ale przypuszczam, że pamięć ta i szacunek dla dawnej kultury są tam również pielęgnowane. Imponującą otwartość i nowoczesność podejścia i poglądów prezentuje wybitny pisarz niemiecki urodzony i wychowany w Gdańsku Günter Grass. Ze strony polskiej podziwiam talent pisarski i serce współczesnego gdańszczanina, profesora Uniwersytetu Gdańskiego Stefana Chwina za to, w jaki sposób w swoich książkach ujmuje historyczny wątek niemiecki dotyczący Gdańska. Bardziej na północ, w obwodzie kaliningradzkim/królewieckim uczestniczyłem parę lat temu w imprezie niemiecko-rosyjskiej o nazwie “Romantyczna podróż na stary wschód”. Jej wynikiem stało się ciekawe wydanie z bogatym materiałem ilustracyjnym z historii niemieckich Prus.

    Krajem do którego żywię szacunek i sentyment szczególny a ogromny jest Finlandia. Bywam tam często. Z podziwem chylę nisko czoła za stosunek państwa fińskiego do mniejszości szwedzkiej i tworzone warunki do pieczołowitego rozwoju jej kultury. Jest to według mnie wzorzec mądrości i dojrzałości, bezwzględnie wartych jak najszerszego upowszechniania. Nieżyjący już dziś prezydent Finlandii Urho Kekkonen, którego wspominasz, był postacią wybitną i światłą. Między innymi dzięki niemu stosunki fińsko-radzieckie stały się wzorowe.

    W roku 2009 uczestniczyłem w imprezach zarówno w Rosji, jak w Finlandii z okazji 70. rocznicy rozpoczęcia Wojny Zimowej, która dla współczesnej kultury fińskiej ma znaczenie epickie, a została rozpoczęta przez agresję Związku Radzieckiego na Finlandię. Nawet artykuł wtedy napisałem, który przez stronę fińską został przetłumaczony na oba języki państwowe, fiński i szwedzki. Wspólne aktywne pamiętanie i wspólne oddawanie hołdu wadarzeniom, które kiedyś dziliły, jest bardzo silnym i mądrym czynnikiem łączącym. Za czasów przedostatniego prezydenta Finlandii pani Tarii Halonen doszło do pierwszego w historii, po ponad sześciesięciu latach, spotkania weteranów Wojny Zimowej: bardzo podeszli wiekiem Finnowie i Rosjanie w sposób dosłowny podali sobie ręce. W Wyborgu, który w marcu 1940 był broniony do ostatnich godzin przed ogłoszeniem rozejmu, odsłonięto aż dwa miejsca upamiętniające bohaterskich obrońców fińskich z napisami fińskim i rosyjskim. W Finlandii na grobie marszałka Karola Gustawa Mannerheima, przywódcy broniącej się Finlandii, nazywanego swego czasu w historiografii radzieckiej faszystowskim dyktatorem, ówczesny i dzisiejszy prezydent Rosji złożył wieniec z oddaniem honorów wojskowych.

    Wierzę, że bieg czasu zwiększa mądrość, i pragnę, aby tak było wszędzie, bo dobra wola jest silniejsza.

  44. pani mówi:

    WS Monstrum, zahrzalam dzis do opinii niby bez kompleksu , odpowiadam tam na 3 twoje pytania: ihttp://kurierwilenski.lt/2012/05/23/opinia-bez-kompleksu/#comments

  45. monstrum mówi:

    Wielce Szanowna Pani.
    Serdeczne dzięki, przeczytałem, ale odpiszę jutro, bo u nas już po drugiej po północy.

  46. Wereszko mówi:

    monstrum
    “Nieżyjący już dziś prezydent Finlandii Urho Kekkonen…był postacią wybitną i światłą. Między innymi dzięki niemu stosunki fińsko-radzieckie stały się wzorowe.”

    No nic dziwnego że “stały się wzorowe” skoro U.Kekkonen był po prostu agentem KGB.Nie wiedziałeś o tym? Poszukaj w sieci.

  47. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 47

    Rzeczywyście pierwszy raz słyszę o takim poglądzie. Wydaje mi się przy tym, że o ile coś się twierdzi nie wyłącznie dla szumu informacyjnego, to abecadłem kultury dyskusji jest przy głoszeniu jakiegokolwiek twierdzenia podanie uzasadnienia tego twierdzenia przez stronę głoszącą. Bo proszę zwrócić uwagę, że tok rozumowy w postaci: “Za czasów prezydenta Wiktora Juszczenki stosunki między Ukrainą a Stanami Zjednoczonymi nabrały cech zastanawiającej zażyłości; zresztą nic dziwnego, Juszczenko był agentem CIA. Nie wiecie o tym? To poszukajcie w sieci” – otóż taka forma uzasadnienia niezależnie od treści twierdzenia ma bardzo niską wartość dowodową. “Na jabłonce rosną gruszki. Nie wiedziałeś o tym? Poszukaj w sieci?”

  48. Wereszko mówi:

    monstrum
    “Kekkonen Urho Kaleva (1900–1986), polityk fiński i mąż stanu. 1956–1981 prezydent Finlandii. W czasie przewrotu październikowego 1917 w Rosji uczestniczył w walkach po stronie “białych”. W 1936 został wybrany do parlamentu z ramienia partii agrarnej. Zasiadał w kilku rządach, m.in. w 1937 jako minister spraw wewnętrznych.
    1950–1956 był, z przerwami, premierem. Następnie wybrany został prezydentem. Realizował konsekwentnie politykę neutralności i przyjaźni ze Związkiem Radzieckim uznając jego interesy wojskowe w tym rejonie. Zrzekł się prezydentury ze względu na zły stan zdrowia. Pozytywna ocena jego polityki zmieniła się diametralnie, gdy okazało się, że był agentem KGB…”

    http://portalwiedzy.onet.pl/32384,,,,kekkonen_urho_kaleva,haslo.html

    “Rzeczywyście pierwszy raz słyszę o takim poglądzie.”
    To nie pogląd,to fakt.A jednak poszukaj w sieci,warto.Ja za ciebie tego nie zrobię.Wysil się nieco.Wiele spraw wygląda całkiem inaczej niż nam to przez lata wmawiano.

  49. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 49

    Dzięki za zasygnalizowanie tematu. Dosyć często bywam w Finlandii, mam tam bliskich przyjaciół i dalszych krewnych, rozmawiamy o wielu rzeczach, o polityce i historii też, natomiast o takim aspekcie biografii Urho Kekkonena nie słyszałem nigdy. Natomiast wiem o nadal istniejącej dużej popularności postaci Kekkonena wśród Finów. W Helsinkach istnieje ulica jego imienia, jego imieniem nazwany jest laplandzki park narodowy. Do momentu wprowadzenia euro portret Kekkonena był na jednym z banknotów marek fińskich; emitowane są znaczki z jego portretem. W Pielavesi gdzie się urodził stoi jego popiersie. Za długiej prezydentury Kekkonena Finlandia dźwignęła się z upadku powojennego i stała się jednym z bardziej rozwiniętych krajów Europy, jakim nie była przed wojną. Właśnie za to Kekkonen jest przede wszystkim tam pamiętany.

    Nigdy szerzej nie interesowałem się biografią byłego prezydenta i ponieważ jest sobota zadzwoniłem do osoby zaprzyjaźnionej z wydziału historii Uniwersytetu Helsińskiego. Z rozmowy dowiedziałem się o następującym.

    Po objęciu urzędu prezydenckiego w roku 1956 Kekkonen deklarował i kontynuował politykę rozpoczętą przez jego poprzednika Juho Paasikivi – jak najszerszej współpracy gospodarczej ze Związkiem Radzieckim i wykorzystywanie faktu posiadania takiego państwa jako sąsiada w możliwie najbardziej korzystny sposób dla swego kraju. Był jednym z inicjatorów powstania bloku państw niezaangażowanych. Związkowi Radzieckiemu nader zależało na nieposiadaniu przy swojej granicy państwa NATO, poza tym dla celów propagandowych istnienie państwa kapitalistycznego, mającego bardzo dobre stosunki dwustronne z ZSRR, było niezwykle istotne. Ponieważ już za pierwszej kadencji Kekkonen zaczął prowadzić politykę zbliżenia z ZSRR bardzo aktywnie, widząc w tym jędną z gwarancji bezpieczeństwa i rozwoju Finlandii, w czasie jego wizyty do Moskwy w roku 1957 rozmawiali z nim, nie afiszując się, między innymi przedstawiciele KGB, podkreślający, że w zbliżeniu fińsko-radzieckim jest jak najbardziej zainteresowany również ZSRR; jedną z sugestii wypowiedzianych wówczas przez KGB było zatroszczenie się, aby pamięć o radziecko-fińskiej Wojnie Zimowej była pielęgnowana w Finlandii w sposób nie prowokujący. Fakt ten został ujawniony już po rozpadzie ZSRR.

    W roku 1958 do gabinetu rządu parlament nie wybrał ani jednego przedstawiciela bloku prokomunistycznego, natomiast znaleźli się tam dwaj przedstawiciele partii skrajnie prawicowej. Kekkonen otrzymał sygnał z ZSRR, że kraj ten cofnie preferencje w handlu z Finlandią. Więc Kekkonen sprawił, że zaszedł kryzys rządowy i że skrajnie prawicowa partia została wyeliminowana z wyborów następnych. ZSRR preferencji nie cofnął.

    Związkowi Radzieckiemu niezwykle zależało na tym, aby Kekkonen wygrał wybory następne w roku 1960. Jego kontrkandydat, deklarujący program znacznie mniej przyjazny wobec ZSRR, miał poważne szanse. Istnieje przypuszczenie, że Kekkonen zwrócił się do ZSRR o pomoc: skoro chcecie mnie, to pomóżcie. Być może został przedyskutowany plan działania. Faktem jest, że Finlandia otrzymała oficjalną notę z ZSRR, stwierdzającą, że nadszedł czas na wspólne manewry wojskowe na podstawie układu fińsko-radzieckiego, podpisanego za poprzednika Kekkonena, wspomnianego Paasikivi’ego, który to układ taką możliwość zakładał, a podpisany był jeszcze za Stalina. Teraz ZSRR stwierdzał w nocie, że ćwiczenia te muszą odbyć się na terenie Finlandii, co oznaczało wejście do kraju wojsk radzieckich. Jednocześnie w prasie radzieckiej pojawiły się artykuły wskazujące niedwuznacznie, że główny kontrkandydat Kekkonena nie odpowiada interesom radzieckim. Kontrkandydat wniosek wyciągnął i kandydaturę cofnął.

    Ponieważ w ciągu następnej kadencji Kekkonena dzięki jego reformom nastąpił zauważalny wzrost stopy życiowej, później pomocy zewnętrznej już nie potrzebował i w sumie był prezydentem Finlandii w ciągu 25 lat, zyskując w roku 1972 rekordowy w skali europejskiej wynik 82% głosów.

    Kiedy w latach dziewięćdziesiątych, już po śmierci byłego prezydenta, został ujawniony fakt jego rozmów w KGB w roku 1957, pojawiły się artykuły “Kekkonen był agentem KGB”. Rząd fiński zbadał sprawę, a ogłoszone wyniki właśnie przedstawiłem. Oficjalne stwierdzenie konkludowało, że w swojej działalności politycznej i życiu prywatnym Urho Kekkonen w niczym nie umniejszył interesom Finlandii, odwrotnie – za jego prezydentury Finlandia stała się krajem wysokorozwiniętym i jednym z filarów ruchu państw niezaangażowanych. Dwa przypadki, które teoretycznie mogłyby być postawione Kekkonenowi jako zarzut i faktycznie były radziecką ingerencją w suwerenność Finlandii, dzisiejsze władze fińskie uważają, że w istocie dobrze posłużyły interesom Finlandii, jednym z których jest unikanie zaognień z potężnym sąsiadem, z którym Finlandia kiedyś była w stanie wojny. Kekkonen pozostanie w historii Finlandii jako wybitny mąż stanu.

    Wiem, że współczesna Finlandia uważa za swego bohatera narodowego marszałka Karola Gustawa Mannerheima, pod którego przywódstwem Finlandia obroniła swoją niepodległość przed radziecką agresją zbrojną. Drugim co do wybitności politykiem Finlandii w wieku dwudziestym Finowie uważają prezydenta Kekkonena. O ile stosunek do Mannerheima jest epicko-heroiczny, w przypadku Kekkonena jest to swojskość i czasem nawet humor, gdyż był postacią poza wszystkim innym wysoce barwną.

    Zupełnie poważnie dziękuję za wskazanie tematu. Dowiedziałem się dla siebie rzeczy nowej a ciekawej, którą tu się dzielę.

  50. Budzik mówi:

    Monstrum
    Podoba mi się sposób argumentacji, który podejmujesz w dyskusjach ze swoimi adwersarzami. Można się od Ciebie uczyć: spokój, silna argumentacja odwołująca się do faktów i zarazem podstawowych prawideł kierujących logiką. Zachowujesz przy tym lekkość wypowiedzi oraz subtelny dystans, który sprawia, że wzbudzasz zaufanie.
    Pozdrawiam i życzę wielu owocnych myśli, którymi zechcesz się z nami podzielić na tym forum

  51. monstrum mówi:

    Budzik, nr 52
    Naprawdę bardzo serdecznie dziękuję i doceniam. A jak jakąś kolejną myśl spłodzę, to tu wyjawię. Wielkie dzięki.

  52. Wereszko mówi:

    monstrum
    Przeczytaj jeszcze to:http://wyborcza.pl/1,75477,2928969.html
    Za “polityką” stoją zwykłe ludzkie dramaty.Uciekinierzy z CCCP przez Finlandię na Zachód byli odsyłani z powrotem.I tak w latach 1945-81 odesłano 117 osób,większość dostała po 10-15 lat łagru,lub kulę w łeb.Rozumiem że dzisiaj Finowie wolą nie pamiętać o cenie jaką płacili za SWOJĄ wolność,wolnością innych.

    A U.Kekkonen tak długo był przy władzy bo KGB dyskretnie usuwała jego konkurentów.Widocznie CCCP miał w tym interes żeby mieć pod swoim bokiem “kapitalistyczne”,bogate państwo.

    “Drugim co do wybitności politykiem Finlandii w wieku dwudziestym Finowie uważają prezydenta Kekkonena.”

    Nie dziwię się temu wcale.Polacy dzisiaj,w większości,też uważają sowieckiego agenta Jaruzelskiego za bohatera narodowego.

  53. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 54

    Przeczytałem, dzięki. Może najpierw tak:

    W roku 2007 na ekrany Finlandii i Rosji wszedł historyczny film fabularny “Granica 1918” produkcji fińsko-rosyjskiej z aktorami z obu krajów. Akcja rozgrawa się w małym miastecznku na granicy między Rosją Radziecką a dopiero powstałą niepodległą Finlandią: granica ta właśnie powstaje, tworzone są środki kontroli granicznej i przejścia granicznego. Film mi się podobał, chociaż miewa sceny drastyczne. Do nich należy wydawanie stronie radzieckiej uciekinierów ratujących się przed realiami bolszewickimi. Jest rok 1918, w Finlandii właśnie dobiegła końca wojna domowa, w której strony oficjalnie nazywali siebie “biali” i “czerwoni”. Ówczesny generał-porucznik Karol Gustaw Mannerheim, naczelny dowódca “białych”, ratuje Finlandię w swym życiu po raz pierwszy, gromiąc “czerwonych”, dzięki czemu Finlandia nie staje się republiką bolszewicką, a ogłasza niepodległość. W Rosji wojna domowa jest w pełni werwy, granica iskrzy, są częste incydenty ze strzelaniną. Teren nadgraniczny ze strony rosyjskiej jest w całości w rękach bolszewików, którzy żądają od Finlandii przestrzegania ustaleń granicznych i niewpuszczania ludzi bez wiz. Mannerheim podejmuje decyzję, że interes państwa wymaga zadośćuczynienia, gdyż ogarnięta wojną domową gigantyczna Rosja jest sąsiadem całkowicie nieobliczalnym. W filmie widzimy sceny błagania o litość i nieprzekazywanie z powrotem ujętych po stronie fińskiej uciekinierów i następnie ich natychmiastowe rozstrzeliwanie po stronie bolszewickiej, chociaż bynajmniej nie to jest istotą filmu. Po 21 latach, zimą 1939-1940, pod przywództwem już marszałka Mannerheima Finlandia broni niepodległości przed inwazją radziecką. A na granicy 1918 roku według obecnych szacunków fińskich i rosyjskich zginęło z powodu przekazywania uciekinierów kilkaset osób.

    W innych stronach, w innym czasie i w związku z czym innym, bo w roku 1989 w Londynie, rosyjski hrabia a obywatel brytyjski, mający dziś 83 lata Mikołaj Tołstoj został powołany do sądu i osądzony za wykazanie w swojej książce “Minister i masakry”, że Wielka Brytania jest winna wydania latem 1945 w ręce Stalina ponad 45000, słownie ponad czterdzieści pięć tysięcy obywateli przedwojennego ZSRR, w miażdżącej większości dawnych kozaków rosyjskich i ukraińskich i ich rodzin, którzy w czasie okupacji hitlerowskiej postanowili walczyć przeciwko stalinizmowi u boku armii niemieckiej. Należy pamiętać, że kozacy ci nie uzyskali należnego zaufania Hitlera i nie tylko nie uczystniczyli w akcjach zagłady, ale w większości walczyli nie na froncie tylko wykonywali funkcje wsparcia policyjnego w okupowanych krajach Europy południowej i Francji. Dziwnym a zastanawiającym zbiegiem okoliczności strona brytyjska znacznie łagodniej potraktowała znajdujących się w brytyjskiej strefie okupacji żołnierzy nadto znanej w Polsce dywizji SS Galizien, którzy później po znalezieniu się na terenie metropolii brytyjskiej byli wśród założycieli Instytutu Ukraińskiego imienia Świętego Włodzimierza przy ulicy Holland Park w Londynie z restauracją, w których to obu instytucjach, to znaczy sali koncertowej i bibliotece instytutu oraz restauracji, zdarzało mi być kilkakrotnie i widzieć przy piwie staruszków z zaporoskimi wąsami pod wiszącymi na ścianach czarno-czerwonymi sztandarami w tych samych barwach, pod którymi wycinano profesorów lwowskich, Żydów, polskich wołynian. A gdy tam przy barze nieostrożnie pchnąłem kufel piwa ochlapując rzęsiście barmana i instynktownie wyrwało mi się rosyjskie “izwinitie”, mój przyjaciel Ukrainiec chwycił mnie za rękaw z natychmiastowym “chodźmy stąd”. Wracając zaś do hrabiego Mikołaja Tołstoja i kozaków rosyjskich i ukraińskich, autor wykazał, że całością opracowania i wykonania operacji wydania kozaków, operacji “Keelhaul”, kierował naonczas brygadier, późniejszy minister Toby Low-Aldington. Autor w trakcie pisania książki rozmawiał ze świadkami zdarzenia, jeździł do Austrii, gdzie znajdowały się obozy i dokonano wydania, znalazł parę uczestniczących żołnierzy brytyjskich i na tej podstawie oraz dostępnych mu dokumentów opisywał, co się działo, gdy kozacy zdali sobie sprawę co ich czeka: jak matki z niemowlętami na ręku topiły się w rzece, jak na rozkaz Toby’ego Low w ciągu ponad dwóch tygodni przeczesywano okoliczne wzgórza i lasy, a odnalezionych, w tym kobiety i dzieci, którzy błagali, aby ich zastrzelono, sprowadzano wdół i przekazywano radzieckim jednostkom “Smiersz” (skrót od śmierć szpiegom). W roku 1989, po ukazaniu się książki, Toby Low-Aldington mający już tytuł barona pozwał hrabiego Mikołaja Tołstoja do sądu, sprawę wygrał, a przyznane horrendalne odszkodowanie natychmiast wywołało zgłoszoną gotowość do uczestniczenia w pokryciu ze strony Aleksandra Sołżenicyna i Mścisława Rostropowicza. Sprawę jednak przekazano z apelacją do Europejskiego Sądu Praw Człowieka, który faktycznie Tołstoja uniewinnił i konieczność zapłaty odpadła. Po 16 latach, w roku 60-ej rocznicy zwycięstwa i 60-rocznicy wydania kozaków, roku 2005, na miejcu wielkiej tragedii odsłonięto z udziałem przedstawicieli ambasady rosyjskiej w Austrii oraz Ogólnorosyjskiego Funduszu Świętego Andrzeja Apostoła tablicę pamiątkową.

    Historię tę głoszę tu ze zdecydowanym przypuszczeniem, że ani marszałek Mannerheim, którego szanuję wybitnie i emocjonalnie, ani baron Toby Low-Aldington, którego na podstawie książki hrabiego Mikołaja Tołstoja większym szacunkiem nie darzę, nie byli agentami KGB. Całkowicie się zgadzam, że za polityką stoją zwykłe ludzkie dramaty, tym dramatyczniejsze im liczebniejsze. Wydaje mi się, że 117 obywateli radzieckich przekazanych przez Finlandię w ręce KGB w latach 1945-1981 (odnotujmy, że Kekkonen stał się prezydentem w roku 1956) były bardzo smutnym, ale odkupem za uniknięcie przez Finlandię i wszystkich jej obywateli potencjalnych komplikacji większych.

    Wracając na grunt fiński pamiętajmy też, że za prezydentury Urho Kekkonena udało się wyprowadzić z Finlandii wszystkie jednostki armii radzieckiej stacjonujące tam na mocy układu z ZSRR po wojnie, w której Finlandia przez większość czasu walczyła po stronie Niemiec. Pamiętajmy też, że rzeczywisty czynny działacz u boku NKWD, KGB i Stalina, Otto Kuusinen, jeden z przywódców “czerwonych” w wojnie domowej w Finlandii, następnie działacz komunistyczny w stalinowskim ZSRR, który w dwa dni po napadzie ZSRR na Finlandię w 1939 roku stał się premierem powołanego w Moskwie rządu powołanej w Moskwie Fińskiej Republiki Demokratycznej, a po zakończeniu wojny stał się teoretykiem marksizmu w Akademii Nauk ZSRR, otóż nie uzyskał on za Kekkonena wizy, gdy po ukończeniu 80 lat, 16 lat po wojnie, zamierzał przyjechać do rodzinnej wsi i zwiedzić grób rodziców. Ubiegał się kilkakrotnie, wreszcie z oficjalną prośbą do rządu fińskiego wystąpiła Akademii Nauk, której Kuusinen był członkiem. Wizy nie otrzymał. Łatwo jest przypuścić, poza Akademią Nauk miał Kekkonen sygnały też z innych instytucji moskiewskich.

    Wydaje mi się, że agentem można nazwać osobę aktywnie działającą na korzyść państwa A na terenie państwa B bynajmniej nie na korzyść państwa B, za to z nierzadkim naruszaniem prawa państwa B. Czy taka definicja byłaby do przyjęcia? Jeżeli tak, można wysnuć określone wnioski.

    Wydaje mi się, że prezydent Urho Kekkonen dlatego jest pamiętany w Finlandii z wielką estymą, że w niełatwych przecież uwarunkowaniach wypływających z bliskości Związku Radzieckiego potrafił zawsze skutecznie pilnować racji stanu kraju, za który był odpowiedzialny, najmniejszym możliwym kosztem.

    Na zakończenie dla usprawiedliwienia swojej monstrualności pozwolę sobie zaznaczyć, prosząc o uprzednie zatroszczenie się o walerianę lub trunek mocniejszy, że identycznie oceniam postać generała Wojciecha Jaruzelskiego, między innymi jako polityka który w okolicznościach dramatycznie krytycznych potrafił uchronić kraj przed katastrofalnym rozwojem wydarzeń zadziwiająco niskim kosztem. Suplementem do monstrualności niech będzie to, że siedząc w tym samym fotelu w sali ośrodka wypoczynkowego Wojska Polskiego “Zimna Woda” na Mazurach piłem kawę z generałem Jaruzelskim, a po kilku tygodniach dostałem od niego list, który rzecz jasna przechowuję, a napisane tam jest, że “widziałem, że do Pana Redaktora można mieć zaufanie”. Redaktora dlatego, że przy owej kawie miałem na kolanach magnetofon, jako współpracujący korespondent BBC, a przy tym, traf chciał, nie agent KGB.

  54. monstrum mówi:

    Sprostowanie meblowe do 54
    Siedziałem z generałem Jaruzelskim oczywiście nie w tym samym fotelu, tylko na tej samej kanapie.

  55. Wereszko mówi:

    monstrum
    Dziś już historycy nie mają żadnych wątpliwości – U.Kekkonen BYŁ świadomym agentem sowieckim.Znane jest nazwisko jego oficera prowadzącego i inne szczegóły.
    Głównym celem polityki sowieckiej w Finlandii było utrzymanie Kekkonena na stanowisku prezydenta. W 1962 roku Moskwa wywarła silną presję na kandydata socjaldemokratów, Honkę, wymuszając na nim wycofanie się z prezydenckiego wyścigu, dzięki czemu Kekkonen został gładko wybrany na następną kadencję.

    “za prezydentury Urho Kekkonena udało się wyprowadzić z Finlandii wszystkie jednostki armii radzieckiej.”

    Kekkonen w tej sprawie (oraz w innych dotyczących Finlandii)miał tyle do gadania co “Żyd za okupacji”.Chcieli Sowieci wyjść to wyszli,nikogo pytać o zdanie nie musieli.

    Na temat tych kozaków wydanych Sowietom piękną książkę pt.”Kontra” napisał J.Mackiewicz.

    A co do sowieckiego jenerała Jaruzelskiego to polecam do obejrzenia dwa dokumentalne filmy Grzegorza Brauna:”Towarzysz generał” i “Towarzysz generał idzie na wojnę”.Są na YT.

    Dzięki za te słowa o kawce z Jaruzelskim – teraz wiem z kim mam do czynienia.

  56. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 56

    Ja też dziękuję – za wskazane filmy i książkę. Na pewno filmy obejrzę, jedyne pytanie wstępne – czy oby są w pełni obiektywne. Książkę “Kontra” też postaram się przeczytać, nie wiedziałem o niej.

    W sprawie fińskiej, gdy będę w Finlandii, zapytam szerzej, bo akurat mam przyjaciół wśród historyków Uniwersytetu Helsińskiego. Ten który opowiedział mi kilka rzeczy przedwczoraj, przeze mnie wyłożonych, wydawał się być odmiennego zdania, mimo że zajmuje się historią własnego kraju. Przypadek z Olavim Honką opisałem, pomyliłem rok, przypadek ten znany w historiografii fińskiej jako “Sprawa noty” zaszedł rzeczywiście nie w roku 1960, tylko w 1961, a wybory odbyły się w 1962. O ile kontynuowanie tematu jest nadal ciekawe, bo dla mnie tak, trzy pytania:

    Czy stwierdzenie ++Kekkonen w tej sprawie (oraz w innych dotyczących Finlandii) miał tyle do gadania co „Żyd za okupacji”++ można rozumieć w ten sposób, że na sprawy własnego kraju prezydent nie miał żadnego wpływu?

    Powtórnie – czy rozsądne byłoby uznanie za agenta postać działającą na niekorzyść kraju w którym działa.

    Wreszcie czy powszechny pozytywny stosunek społeczeństwa i władz fińskich do Kekkonena oraz przeprowadzenie wywiadu przez główną korporację radiową Wielkiej Brytanii BBC z generałem Jaruzelskim oznaczają, że Finlandia i BBC mają wątpliwą moralność zanoszącą agenturą?

  57. Wereszko mówi:

    monstrum
    “Na pewno filmy obejrzę, jedyne pytanie wstępne – czy oby są w pełni obiektywne.”
    Dziwne pytanie.Zobacz i sam zdecyduj.

    “Książkę „Kontra” też postaram się przeczytać, nie wiedziałem o niej.”
    Przypuszczam że jest gdzieś w sieci.Ja ją czytałem jako wydawnictwo drugo-obiegowe za komuny.

    “można rozumieć w ten sposób, że na sprawy własnego kraju prezydent nie miał żadnego wpływu?”
    U.Kekkonen miał taki wpływ na sprawy swojego kraju na jaki pozwoliła mu Moskwa.On nie był “prezydentem własnego kraju” lecz po prostu agentem Moskwy.Robił to na co pozwalał mu oficer prowadzący.

    “czy powszechny pozytywny stosunek społeczeństwa i władz fińskich do Kekkonena…”
    Jaruzelski był sowieckim jenerałem,zdrajcą Polski,a mimo to Polacy,w większości,uważają go za bohatera.Ludzie myślą tak jak mówią im media,a media od 1989 mówią im że Jaruzelski to patriota.Tak samo,przypuszczam, jest w Finlandii z Kekkonenem.

    “…oraz przeprowadzenie wywiadu przez główną korporację radiową Wielkiej Brytanii BBC z generałem Jaruzelskim oznaczają, że Finlandia i BBC mają wątpliwą moralność zanoszącą agenturą?”
    To świadczy tylko o tym że każdy kraj dba o WŁASNE interesy.Np.Reagan, antykomunista i rzekomy obrońca Polski,naciskał na polski Sejm żeby wybrał Jaruzelskiego na prezydenta RP.A W.Brytania utajniła na następne 50 lat dokumenty w sprawie śmierci Sikorskiego.Ot,po prostu taki jest/był ich interes.

    “czy rozsądne byłoby uznanie za agenta postać działającą na niekorzyść kraju w którym działa.”
    Kekkonen robił to co mu Moskwa kazała,na co pozwalała.Widocznie uznała że jest w jej interesie posiadanie tuż pod bokiem bogatego,kapitalistycznego kraju.Wystarczyło jej że F.była neutralna w sensie militarnym.

  58. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 58

    Doceniam precyzyjne odpowiedzi, dzięki. Prawdopodobnie nie znajdziemy zgody we wszystkich punktach co do interpretacji, nawet w większości z nich, ale nie szkodzi, po to dyskusja ma na celu również wymianę poglądów. Jedyne pytanie dodatkowe spośród wielu wymienionych spraw, niech zrozumiem: o jaki interes Stanów Zjednoczonych mogło chodzić Ronaldowi Reaganowi, jeżeli naciskał na polski Sejm, żeby w roku 1989 urząd prezydenta powierzył Wojciechowi Jaruzelskimu?

    Natomiast może dojdziemy do zgody co do tego, że rzeczą nader celową jest aby państwo i naród dbały przede wszystkim o własne interesy, a z sąsiadami miały możliwie najlepsze stosunki, kierując się zasadą o przyjacielach blisko, a wrogach daleko? Jednym z powodów, z wielu, dla których mam wielki szacunek do Finlandii jest to, że wydaje się kierować tymi właśnie zasadami od pierwszych lat powojennych do dziś dnia.

  59. monstrum mówi:

    Post scriptum do 59

    Nader ciekawą wydaje mi się natomiast sprawa badań nad przyczyną śmierci generała Władysława Sikorskiego, przeprowadzonych parę lat temu przez Dariusza Baliszewskiego, na podstawie których powstał świetny film fabularny Anny Jadowskiej z roku 2009 “Generał – zamach na Gibraltarze”. Pozostaje we mnie mała gryząca wątpliwość, czy kierujący zespołem badań szczątków Generała w roku 2008 doktor Tomasz Konopka aby na pewno nie dostał wskazówek co do wyniku jaki ma być bezwzględnie przedstawiony. Bo jeżeli będziemy kierowali się zasadą cui bono, kto zyskuje, wówczas zainteresowanych w zagładzie Generała w roku 1943, gdy już przygotowywano konferencję w Teheranie, można sensownie widzieć w Moskwie i zaraz potem w Londynie i Washingtonie. O ile dobrze pamiętam, znalezienie na lotnisku gibraltarskim ciała zastrzelonego Jana Gralewskiego nie znajduje innego sensownego wytłumaczenia, niż to, że zamach był przynajmniej szykowany. Natomiast w roku 2008 ogłoszenie stwierdzające, że na podstawie badania zwłok Sikorski był zamordowany (przez służby brytyjskie), a nie zginął w niezamierzonej katastrofie, miałoby efekt wybuchu bomby w gronie NATO i Unii Europejskiej z odgłosem na cały świat i mogłoby mieć istotny wpływ na nastroje w unijnej i natowskiej Polsce. Gryzie mnie, czy prezydent i premier Kaczyński i Tusk na pewno nie dostali jednoznacznej sugestii z kierunku zachodniego jaki ma być ogłoszony wynik prac komisji doktora Konopki.

  60. Wereszko mówi:

    monstrum
    “o jaki interes Stanów Zjednoczonych mogło chodzić Ronaldowi Reaganowi…”

    Przepraszam,pomyliłem się.Prezydentem wtedy w 89 był G.Bush.Interes USA był wtedy taki żeby przemiany systemowe w Polsce odbyły się bez żadnych wstrząsów,łagodnie.Gwarantem takiego łagodnego przejścia był sowiecki jenerał Jaruzelski na czele PRL-u.

    Sikorski.Nigdy nie dowiemy się co się z nim stało.Podobnie jak nigdy nie dowiemy się co stało się z 96-osobową polską delegacją 10 kwietnia 2010.

  61. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 61

    Czy mogę mieć nadzieję, że zamiar łagodzenia przejawów systemowych w Polsce oraz samo to łagodzenie nie były zjawiskami negatywnymi?

    Obejrzałem oba wskazane filmy o generale Jaruzelskim. Sądzę, że wywołałbym zdziwienie, gdyby mój stosunek nie byłby jednoznacznie negatywny. W moim odczuciu są niestety wysoce tendencyjne i nie wyczuwam w nich chęci budowy mostów, tylko podwyższania barykad. Na oko rosyjskie szkoda też, że jako opiniodawcę z Rosji wybrano Władimira Bukowskiego, którego chociażby autentycznie niewybredne napady na postać skądinąd niewątpliwą w skali światowej Aleksandra Sołżenicyna w ostatnich latach jego życia robią mu naprawdę złą reputację.

    Jako propozycję, czynioną, rzecz jasna, nie gwoli irytowania, tylko poznania innego punktu widzenia, który według mnie jest zasadny –
    http://www.youtube.com/watch?v=rT_FPz8Apxc&feature=related
    (chociaż już wiem z autopsji, że sama twarz pana Tomasza Lisa wywoła reakcję niekorzystną).

  62. Wereszko mówi:

    monstrum
    No,rzeczywiście,nie jestem w stanie oglądać i słuchać wynurzeń i usprawiedliwień sowieckiego sprzedawczyka Jaruzelskiego i jego obecnego sługusa red.Lisa.

    “nie wyczuwam w nich chęci budowy mostów”
    Wyobrażmy sobie że rzecz dotyczy np.Hitlera.Czy oczekujesz że film o zbrodniarzu Adolfie będzie przedstawiać nie tylko punkt widzenia jego ofiar lecz również argumenty zbrodniarza który będzie nas przekonywać że on naprawdę musiał tych Polaków czy Żydów gazować bo …?
    Monstrum,mam do ciebie pytanie:czy potępiasz Judasza? i czy jest dobro i zło?

  63. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 64

    1. Wedlug mnie a szkoda że nie jesteś w stanie, bo ja pana Lecha Kowalskiego słuchałem uważnie w obu filmach chociażby dlatego by wiedzieć co mówi, aby na ten temat posiąść pogląd i móc się wypowiedzieć.

    2. Gdybym oglądał film czy czytał pracę naukową o Hitlerze to na pewno interesowałyby mnie również na przykład jego zachowane pamiętniki (nie wiem czy istnieją). Przeczytałem “Mein Kampf” nie z sympatii do autora tylko po to by po prostu wiedzieć. Gdy na rozprawie oskarżonego o przestępstwo słuchamy zeznań tych kto ucierpiał to słuchamy tak samo zeznań oskarżonego i to jest właśnie to co nie tylko jest oczekiwane ale jest dokładnie podstawą prawa i logiki. Gdy czy przed kamerą telewizyjną czy po prostu w rozmowie zapoznajemy się z czymkolwiek o czym istnieją różniące się między sobą poglądy, to właśnie jak najbardziej oczekiwałbym i oczekuję poznania każdego z tych podlądów, zwłaszcza jeżeli wobec którejś z tych stron stawiane są zarzuty – o ile strona merytoryczna sprawy rzeczywiście mnie interesuje.

    3. Pytanie zostało zadane istotne. Otóż Judasza potępiam. Uważam, że jest zarówno dobro jak i zło. Ale ponieważ przypuszczam, że chodzi też o rozszerzenie z mej strony tych wątków, uważam za bardzo ważne nasze interpretacje i nastawienia i co konkretnie w danym przypadku jesteśmy skłonni identyfikować z Judaszem, dobrem i złem, na ile ogólnie jesteśmy otwarci na informację z różnych źródeł, jakie widzimy cele wyciągania wniosków, czy w ogóle cel taki stawiamy. W sposób upraszczający, dla celów ilustracji tego co przed chwilą powiedziałem, wspomnę, że pracowałem wśród grupy ochotników na łąkach polskiej Brzezinki z bardzo obfitą zielenią na nich, bo wzrasta na popiole ciał ludzkich, dotykałem tę jednolicie szarą po trzydziestu latach glebę, po zdjęciu darniny łopatą, widziałem jak kolega trzyma w ręku natrafioną tylną część czaszki ludzkiej, a potem inny kolega całkowicie rozgląda całkowicie przerdzewiały klucz od czyjegoś mieszkania, chociaż sądziliśmy że palono tu wyłącznie nagie zwłoki. Przy innej okazji, w Warszawie, w mieszkaniu nad kinem “Wisła” przy wówczas placu Komuny Paryskiej, dziś Wilsona, słuchałem przy herbacie w jego mieszkaniu uśmiechniętych wrażeń poety polskiego i tłumacza poezji rosyjskiej pana Wiktora Woroszylskiego o ośrodku wypoczynkowym w którym spędził kilkanaście tygodni internowania w stanie wojennym. Po upływie dalszych kilkunastu lat byłem w Jugosławii parę miesięcy po wymierzonej w nią akcji humanitarnej przez bombardowania w roku 1999 i rozmawiałem z ludźmi którzy tę akcję na sobie odczuwali, w tym jako pielęgniarka w szpitalu położniczym, bo była ciotką mojej studentki Serbki w Londynie. Nie byłem dotychczas, choć nadal zamierzam, na utworzonej ścieżce memorialnej “serpantynka śmierci” na miejscu jednego z obozów pod Magadanem, ale widziałem stamtąd zdjęcia, słucham opowiadań. Słyszałem wypowiedziane w zadumie w odległości metru ode mnie od raczej starszego wiekiem dziennikarza TASS (był rok 1984), gdy wspólnie byliśmy w grupie zwiedzających memoriał oświęcimski w jednym z bloków obozu starego, to znaczy budynku koszar poaustriackich, gdzie zachowano dla celów muzealnych umywalki i jadalnię z czasów Arbeit macht frei i właśnie opowiadano o racjach żywnościowych, dziennikarz zaś ten przed rokiem 1955 ileś lat pracował nie z własnej woli w obozie syberyjskim i słowa wypowiedziane przez niego w beznamiętnej zadumie brzmiały “gdybyśmy mieli takie warunki”. Więc z takim bagażem w głowie, w którym skądinąd nie ma czegoś nader szczególnego, wydaje mi się, że osądzając Judasza i przyjmując istnienie dobra i zła, w pewnych okolicznościach czynienie porównań z Hitlerem budzi pewne wątpliwości na ile jest to na pewno na miejscu i czy wnioski które być może są z tego porównania sugerowane mogłyby być zasadne i rzeczywiście służyłyby ogólnie rozumianemu krzewieniu dobra. Jest jeszcze tak, że przez pewien czas pracowałem z pułkownikiem w stanie spoczynku wojsk inżynieryjnych Armii Radzieckiej, o nazwisko przecież nie chodzi, jeden z bardzo wielu, który po opuszczeniu służby czynnej został audytorem, natomiast w roku 1981 w listopadzie był przeniesiony na poligon Hoże-Porzecze pod Grodnem i odpowiadał za stan techniczny systemów tankowania paliwa, i w roku 2008 opowiadał, wiedząc, że byłem w tamtym czasie w Polsce, zresztą sam jest Białorusinem, opowiadał jak o rzeczach dawno minionych, z innego nieistniejącego systemu i nie będących powodem do ekscytacji, o tym jak zabezpieczano gotowość marszową, w jakim kierubku jakie dawano instrukcje itd. i co ja pamiętam z tamtego czasu z wrażeń w Polsce. To co ja w tej chwili tu piszę może być uznawane za prawdomówność z mojej strony lub nie i o to akurat wobec postawionej sprawy mi nie chodzi, i bynajmniej do niczego nie agituję. Tylko że ponieważ uważam wnioskowanie za rzecz ważną, na wyłącznie mój własny użytek odbieram pewne stwierdzenia mówiącego podnieconym głosem narratora pana Lecha Kowalskiego a powołującego na eksperta zza oceanu za kwalifikujące się do włożenia między bajki, moje zaś przypuszczenia co do przyczyny, dlaczego to mówi, nie potrafiłbym w żaden sposób uzasadnić, ale jednak należą te przyczyny według mnie do takiego etycznego systemu rozumienia dobra i zła oraz oceniania Judasza, które są mi całkowicie obce.

  64. Wereszko mówi:

    monstrum
    1.Sowieckiego jenerała musiałem słuchać przez lata komuny a potem i po 1989 do dziś.Wystarczy.Teraz chcę wiedzieć co myślą inni.
    2.Nie interesuje mnie już jakie to motywacje kierowały wielokrotnym mordercą,on mówił o tym od lat w mediach.Chcę wreszcie wiedzieć co mają do powiedzenia jego ofiary.
    3.Judasz.”Inteligenci” mają to do siebie że nie potrafią nigdy jednoznacznie stwierdzić TAK lub NIE.Zawsze mają skłonność dzielenia włosa na czworo.

    A propos Woroszylski.Czy to ten który napisał w wierszu “Słowo młodych”:
    “Jest takie słowo,
    synonim wielu pięknych słów […]
    – Stalin.”?
    Woroszylski był “internowany” w luksusowych warunkach w Jaworzu,w towarzystwie:Tadeusz Mazowiecki, Władysław Bartoszewski, Bronisław Geremek, Stefan Niesiołowski, Bronisław Komorowski, Lesław Maleszka(TW), Andrzej Drawicz(TW), Andrzej Szczypiorski(TW), Andrzej Celiński, Aleksander Małachowski, Waldemar Kuczyński, Jerzy Holzer, Henryk Karkosza, Piotr Amsterdamski, Stefan Amsterdamski, Wiktor Woroszylski, Piotr Wierzbicki, Maciej Rayzacher, Jerzy Jedlicki.Cała przyszła śmietanka III RP.

  65. Wereszko mówi:

    monstrum
    Andrzej Szczypiorski,literat,kumpel Woroszylskiego, donosił na swojego rodzonego ojca,a na niego z kolei donosił jego rodzony syn.Piękna rodzinka,doborowe towarzystwo łachudrów! Po 1989 w “wolnej Polsce” oczywiście A.Szczypiorski w mediach królował jako naczelny ałtorytet moralny nauczający młodą widownię w TV co to jest uczciwość,moralność,patriotyzm.Dopiero po jego śmierci okazało się jaką był szmatą.
    Czy A.Szczypiorski był Judaszem?

  66. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 65

    Jedziemy:

    ad 1. ++Sowieckiego jenerała musiałem słuchać przez lata komuny a potem i po 1989 do dziś. Wystarczy. Teraz chcę wiedzieć co myślą inni.++

    Czyżby rzeczywiście mus był aż tak silny, że w wolnej chwili nie wyłączało się radia i telewizji by nie słuchać wystąpień oficjalnych? Z kolei właśnie po to by wiedzieć co myślą inni dlaczegoby nie posłuchać opinii dwóch stron dyskusji, jeżeli przedmiot dyskusji naprawdę interesuje. Bo zwróćmy uwagę, załóżmy że: strona A mówi, mówi, mówi, mówi o czymkolwiek. Potem zachodzi zdarzenie Z (ukazał się film), o którym z powodów liniowości biegu czasu strona A dotychczas mówić nie mogła. Pojawia się strona B, która o zdarzeniu Z ma pogląd rozbieżny z poglądem strony A na zdarzenie Z. Przy tym zdarzenie Z bezpośrednio dotyczy strony A. Twierdzę, że jeżeli zdarzenie Z mnie interesuje, to znaczy chcę lepiej poznać i zrozumieć jego istotę i wyrobić o nim własny pogląd, będą mnie w istotny sposób interesowały opinie obu stron – strony B dlatego, że przy jej odmienności poglądu na dane zdarzenie jej racje mogą mi pomóc w szerzym postrzeganiu zdarzenia które mnie interesuje, ale jeszcze bardziej będę chciał wiedzieć pogląd na to zdarzenie strony A, bo dotyczy tej strony – niezależnie od tego co i w jakim wymiarze strona A mogła mówić dotychczas na tematy inne, bo, jak stwierdziliśmy, o zdarzeniu Z dotychczas mówić fizycznie nie mogła.

    No chyba że… Właśnie. Chyba że zdarzenie mnie tak naprawdę nie interesuje, a bardziej wsłuchuję się we własne emocje. Wtedy owszem – nie będę słuchał i koniec, poszli won myślący inaczej, bo ja wiem lepiej. Bez urazów oczywiście.

    ad 2. ++Nie interesuje mnie już jakie to motywacje kierowały wielokrotnym mordercą, on mówił o tym od lat w mediach. Chcę wreszcie wiedzieć co mają do powiedzenia jego ofiary.
    ++

    W dużym stopniu odniosłem się już w przeanalizowanym 1. Abstrahujmy się na chwilę: w przypadku nawet istninia ofiar, jeżeli chcemy posiąść lepsze, nie mówiąc obiektywniejsze rozeznanie w sytuacji która doprowadziła do ofiar, twierdzę, że nie od rzeczy będzie zapoznanie się z tym, co o tym sądzi domniemany sprawca ofiar, nawet jeżeli to wielokrotny morderca.

    Istotne natomiast jest stwierdzenie, że oto wielokrotny morderca. Gdzie – pragnę wiedzieć – ta wielokrotność się przejawiała, to znaczy ile razy mordował, kazał mordować, zachęcał do MORDOWANIA? Jak wielu było zamordowanych? Ponieważ morderstwo to kategoria nie całkiem blaha, czy została udowodniona prawnie?

    Czy nie jest tak, że kogoś nie lubię bo nie lubię, idę sobie chodnikiem, spada mi na głowę doniczka z parapetu nielubianego, no to odruchowo myśle, że właśnie, chciał niecnota mnie zabić.

    ad 3. Inteligenci w cudzysłowie lub bez – to owszem oj mają to do siebie, że tylko kurcze tak zwane flaki. Ale tu naprawdę nie zrozumiałem, zabrakło inteligencji:

    ++Judasz. ”Inteligenci” mają to do siebie że nie potrafią nigdy jednoznacznie stwierdzić TAK lub NIE. Zawsze mają skłonność dzielenia włosa na czworo.++

    Jak ten wywód ma się do tematu? Kto i w którym momencie nie powiedział tak lub nie? Gdzie zaszło dzielenie włosa na czworo?

    Judasz zaś… Nie znajduję ani krztyny, no nic zupełnie, by mieć jakąkolwiek podstawę do porównywania generała Jaruzelskiego z daną postacią ewangeliczną. Uważam próbę takich porównywań – proszę mi wybaczyć że powiem dokładnie co uważam, nie jest to pod adresem konkretnym, tylko mój głęboki żal, że w społeczeństwie polskim określone zjawiska, na szczęście w mniejszym stopniu, dają się wciąż obserwować – więc uważam to za głupotę w pojmowaniu szerokim. Ja zdaję sobie sprawę, że w tym akurat dialogu analiza życia i działalności generała Jaruzelskiego wymagałaby wielotygodniowej wymiany zdań ze stałym odwoływaniem się do dokumentów, ustaleń, wypowiedzi, nade wszystko do faktów W BARDZO SZEROKIM KONTEKSCIE I ZE STAŁYM PORÓWNYWANIEM z realiami światowymi. Droga życiowa generała w sensie jego stosunku do otaczanej rzeczywistości jest bardzo typowa dla jego pokolenia. Oba zaś filmy zainicjowane przez Lecha Kowalskiego, które mogłyby przy dobrej chęci stać się próbą podjęcia takiej analizy, są poniżej wszelkiej krytyki z powodu wołającej o pomstę agresywnej tendencyjności.

    A skoro już o Judaszu poszło, to jedno z ohydniejszych jego wcieleń znajduję w Lechu Kowalskim, byłym oficerze Ludowego Wojska Polskiego, którego niedwuznacznie brzmiące oświadczenia ideowe w latach osiemdziesiątych generał Jaruzelski przypomniał po ukazaniu się filmu pierwszego. No to następny film jest jeszcze bardziej obełżywy i niesmaczny, ale – uwaga! – nigdzie modus vivendi filmu Lech Kowalski nie mówi w nim, że oto Jaruzelski łże; skądże! – niewygodną prawdę lepiej zalać dalszymi pomyjami, bo tego akurat ma się w sobie dużo. A generałowi Jaruzelskiemu w audycji której nie chcesz obejrzeć starcza taktu, żeby o tej akurat brudnej okoliczności nie mówić. No dajcie spokój.

    ++A propos Woroszylski. Czy to ten który napisał w wierszu „Słowo młodych”: „Jest takie słowo, synonim wielu pięknych słów […]
    – Stalin.”?++

    Tak, to właśnie ten. Tak samo znam jego wiersz “Do syna Feliksa” nazwanego na cześć Dzierżyńskiego.

    Okoliczność tak istotnej zmiany poglądów w ciągu kilkunastu lat nie jest dla mnie czymś, co byłbym skłonny po prostu wziąć i zaakceptować. Pana Woroszylskiego, którego – los sprawił – znałem osobiście, cenię jako ciekawego poetę i miłego człowieka. W swoim życiu nie należałem do partii komunistycznej i żadnej innej, i wypowiedzi w tonacji “Chwała KPZR!”, nie mówiąc o Stalinie, nigdy nie wywoływały mojej akceptacji – tak samo jak, ostrożnie mówiąc, nie żywię żadnej sympatii do rewolucjonistów z innego bieguna, solidarnościowego w tym. Nie podobały mi się formy działania, a nawet pewne koncepcje KORu, którego członkiem był pan Wiktor. Ale nie przeszkadzało mi to w żaden sposób podtrzymywać z nim przyjazny kontakt. Bardzo dla mnie jest istotne, że po wykonaniu ewolucyjnej wolty z wierszy o Stalinie do KORu pan Wiktor nie wykazywał rewolucyjnej agresywności i nikogo nie skrzywdził.

    Natomiast generał Jaruzelski nigdy nie kameleonował.

    Nie lubię kameleonów, zwłaszcza gwałtownych, zwłaszcza gdy robią to dla własnej korzyści.

    Wreszcie, bardzo istotne: ++Cała przyszła śmietanka III RP++. Otóż III RP w swym wyglądzie i realiach dzisiejszych jest dla mnie krajem do którego, jeżeli zaszłaby taka potrzeba czy konkretna możliwość, całkiem byłbym gotów rozważyć przeprowadzenie się. Natomiast ruchaweczka początku lat dziewięćdziesiątych w Polsce była dla mnie – tylko i wyłącznie z powodów politycznych, a nie stopy życiowej – czymś czego nie przyjmowałem całkowicie. Bo bardzo wysoko cenię wartości tolerancyjności i spokojnego rozwoju, nie zaś rewolucyjności i polowania na czarownice.

  67. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 66

    Z Andrzejem Szczypiorskim nigdy nie kontaktowałem osobiście, prawie nie znam jego utworów. Ale nie o to chodzi. Donoszenie na własnego ojca jest rzeczą dokładnie ohydną. Ciekawe, czy za czasów, kiedy przynosiło to korzyści wymierne, również zachwalał Stalina?

    Przy okazji, bo autentycznie ciekawi: skąd wiadomo, że donosił na ojca?

    Jest tak, że dysydentom polskim lat siedemdziesiątych ogólnie nie sympatyzowałem. KOR nie wydawał mi się inicjatywą atrakcyjną, między innymi za bardzo był wpływami haseł radia “Wolna Europa”, chociaż byli w nim nieliczni ludzie których z osobna poza kontekstem politycznym całkiem szanowałem.

    Natomiast Judaszami parszywymi uważam działaczy którzy w latach stalinowskich i później działali i wysławiali się nadgorliwie do taktu nadawanego z ZSRR dla korzyści własnych, dla posiadania większej siły do usuwania konkurentów, przede wszystkim bardziej zdolnych, kiedy zaś wiaterek powiał odmienny i moda się zmieniła najpierw robili z siebie cierpiętników, a potem, gdy zapachniało korzyścią, robili to co przedtem tylko ze znakiem przeciwnym, owacyjnie piętnując to co można było przeczytać pod ich nazwiskiem jeszcze dziesięć lat temu, i w Bibliotece Narodowej, jeszcze wówczas na Hynka, przyłapano z większym zdziwieniem pewnego znanego bojownika prawdy na tym, że w pożyczonym czasopiśnie ostrożnie wycinał żyletką artykuł własny.

  68. monstrum mówi:

    Wereszko, jako kontynuacja tematu który wypłynął pod artykułem harcerskim.

    Proszę, gdyby się udało na spokojnie, objaśnić, dlaczego w historii Polski i w takim razie Europy i świata Wojciech Jaruzelski zajmuje miejsce pozwalające porównać go z Adolfem Hitlerem.

    O to – przy istnieniu poprzednich zapisów – proszę w pierwszej kolejności.

  69. Wereszko mówi:

    monstrum
    Zamiast dzielić włos na czworo to raczej obejrzyj film “The soviet story”
    http://www.youtube.com/watch?v=Qu4P8Fu9tLo
    Jaruzelski był aktywnym uczestnikiem jednego z dwóch zbrodniczych systemów.

  70. Wereszko mówi:

    monstrum
    “Natomiast Judaszami parszywymi uważam działaczy którzy potem…”

    A to miło słyszeć że za Judaszy uważasz m.in.Woroszylskiego,Szymborską,Kuronia i innych zagorzałych komunistów którzy w odpowiednim momencie przechrzcili się na zagorzałych antykomunistów.Nareszcie się zgadzamy!

  71. monstrum mówi:

    Wereszko

    nr 70

    W sumie, nie wchodząc w szczegóły, film oceniam pozytywnie, nie widziałem go przedtem, dzięki. Widziałem niemało filmów, przede wszystkim oczywiście rosyjskich, pokazujących i analizujących sprawy znacznie drastyczniejsze a związane z system który stał się następstwem rewolucji październikowej. Przy tym uważam że Polska, która przecież nie była źródłem i krajem rewolucji i stalinizmu, gdy nie z własnej woli weszła pod wpływy ZSRR przez cały czas istnienia Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej była państwem najbardziej liberalnym, najłagodniejszym, niż wszystkie inne państwa bloku socjalistycznego – w każdym momencie czasowym przez cały czas. Zacząć tu można od ilości procesów politycznych, ilości aresztowywanych i stracanych osób nawet za czasów prezydenta Bieruta, którego oczywiście nie uważam za postać wyłącznie pozytywną, ale, co wydaje mi się ważne, przynajmniej potrafił zmniejszyć zakres zjawisk stalinowskich w swoim kraju w porównaniu ze wszystkimi innymi krajami które zjawiska te z powodu Jałty musiały przeżywać. Nie twierdzę przy tym, że nie był wyrazicielem koncepcji socjalizmu realnego, i za to go osądzam.

    W przypadku generała Jaruzelskiego – tutaj musiałbym bardzo długo opisywać, analizować i uzasadniać swoje obserwacje i wnioski – ale uważam, ujmując krótko, że był przywódcą który tę “najlepszość” Polski realizował najlepiej w porównaniu z sąsiadami, to znaczy w warunkach realnie możliwych (możliwych z powodu istnienia obok takiego a nie innego ZSRR i całkowitej bezsensowności liczenia na jakiekolwiek wsparcie z Zachodu, który wykazał się wobec Polski we wrześniu 1939) – realizowal najlepiej w porównaniu ze wszystkimi innymi przywódcami PRL i do tego w warunkach niewspółmiernie trudniejszych. Dla mnie bardzo ważnym było między innymi to, że nawet w warunkach stanu wojennego w Polsce nie czuło się tej wszechobecności bezpieki, jak w tym samym okresie w ZSRR i również mi znanych NRD i Czechosłowacji. Nie czuło się tego stałego podskórnego zagrożenia, jak tam. Problem w tym, że społeczeństwo polskie, nie mogąc przecież w swej większości znać realiów krajów ościennych, nie jest tego świadoma. Co więcej, w warunkach niezwykle ostrego kryzysu Polska pod generałem Jaruzelskim uniknęła losu Węgier 1956 i Czechosłowacji 1968 – kryzysu znacznie głębszego i znacznie bardziej długotrałego, niż tamte węgierski i czeski. Ale ponieważ powołałeś się na film, w którym akurat nic istnotnie nowego dla mnie nie było, ale dzięki, zasadniczo się nie zgodzę, że generał Jaruzelski był aktywnym uczestnikiem zgrozy Gułagu, bo ten najstraszniejszy przejaw rzeczywistości radzieckiej jest przecież główną platformą odwoławczą filmu. Sam przede wszystkim z tego systemu ucierpiał. Przy tym uznał, jak przecież miliony a miliony Polaków po wojnie, że będzie odradzał i budował Polskę, która realnie jest i w istniejących uwarunkowamiach być może. Wielu a wielu bojowników września i AK nie szli, mówiąc nader skrutowo, do Łupaszki, z całym moim szacunkiem do tej postaci, ale wybrali drogę konstruktywną. Pierwsze – ojczyzna, drugie – system polityczny. A że akurat generał Jaruzelski był przy sterze Polski w roku 1981, a nie ktokolwiek inny kto realnie wówczas mógł być, to tylko chwalić bez przerwy Pana Boga, bo inaczej z niezerowym prawdopodobieństwem moglibyśmy tu nie pisać między innymi z powodu nieistnienia “Kuriera Wileńskiego”.

    Przecież kto inny tylko generał Jaruzelski przebijał pod koniec lat 80-ch w KC i przekonywał, że zwrócenie się do opozycji jest potrzebne dla radykalnych przemian systemowych, bo system realnego socjalizmu wyczerpał się gospodarczo. Przed tym – zabrzmi to paradoksalnie, ale to dlatego, że społeczeństwo polskie nie ma porównań – że Polska pierwszej połowy lat 80-ych była tak demokratyczną w porównaniu z całością bloku socjalistycznego, że to niebo i ziemia. I niezwykle charakterystyczne jest to, że pan Gorbaczow, gdy nastał, niejednokrotnie zaznaczał, że wiele wzorców w pierestrojce czerpie z doświadczeń Polski Jaruzelskiego. Wszystkie rzeczy na pewno tragiczne jak 9 ofiar kopalni Wujek, Grzegorz Przemek czy ojciec Popiełuszko, są tak niewspółmierne z tym co mogłoby się dziać w przypadku braku zimnej krwi Jaruzelskiego i co rzeczywiście dzieje się na świecie w sytuacjach głębokich kryzysów, że odwoływanie się do nich akurat dla totalnej negacji zasług, dla mnie wielkich, generała Jaruzelskiego dla Polski jest niezasadne. Jako jeden z argumentów dodatkowych to przecież opinia współczesnych publicystów i historyków zachodnich (nie wszystkich rzecz jasna), dla których trudno znaleźć jakikolwiek powód wymierny dla pozytywnego ocenia generała Jaruzelskiego, a którzy są przynajmniej częściowo zbieżni z tym co tu wykładam, może dać powód do namysłu. Ale tak nagrzanego stosunku jaki można czasem dostrzec w Polsce nie ma do generała nigdzie na świecie, chociaż znany jest stosunek jednoznaczny do przywódców różnych, chociażby do generała Cesara Franko, w przypadku którego odkryciem dla mnie był zakres jego popularności w dzisiejszej Hiszpanii. Z kolei te procesy sądowe przeciwko Jaruzelskiemu w Polsce to nawet u zdecydowanych na Zachodzie krytyków jego polityki (ale nie wściekłych jak Lech Kowalski) budzą niesmak. Nie przynoszą one chluby Rzeczypospolitej.

    nr 71

    Z osób wymienionych stykałem się tylko z Wiktorem Woroszylskim. Stanowisko Jacka Kuronia jako przywróconego krajowi polityka na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych oceniam pozytywnie. Biografii innych nie znam.

    Judaszami nazwę ogólnie tych, którzy kogoś zdradzili w sposób rażący, ze szkodą dla innych. Wymienieni ludzie diametralnie zmienili swoje poglądy i obawiam się, że czasem mogli dochodzić do głosu względy korzyści. W przypadku Wiktora Woroszylskiego z całą stanowczością mogę powiedzieć, że nie gimnastykował się we frazeologii piętnowania systemu socjalistycznego, gdy koncepcje KORu stały mu się bliskie, ale co nieporównywalnie ważniejsze jego zmiana poglądów nikogo nie skrzywdziła, nikogo nawet nie obrażał. Na pewno wyznaję równolegle zasadę, że błądzenie jest rzeczą ludzką.

    Judaszami parszywymi nazwę tych którzy akurat w sposób przyprawiający o ból oczy wykazują swe zdolności kameleoński z dużymi korzyściami dla siebie i agresywnym pogrążaniem innych. Proszę mi wybaczyć, to móje własne odczucie, ale postać Lecha Kowalekiego jest dla mnie wymiotogenna.

  72. Wereszko mówi:

    monstrum
    “Widziałem niemało filmów, przede wszystkim oczywiście rosyjskich…”
    Rosyjskich,tak też myślałem.Podejrzewam że nawet jeszcze sowieckich.Tak?

    A może i tego filmu nie oglądałeś:
    http://www.youtube.com/watch?v=0-r8JnUYx98 ?

    O PRL-u:”Polska (…)była państwem najbardziej liberalnym, najłagodniejszym, niż wszystkie inne państwa bloku socjalistycznego.Tak,znamy to:PRL najweselszym barakiem obozu.
    Mit! PRL był w najściślejszym uścisku komuny,w ściślejszym niż inne demoludy.Przykład:
    wszelkie rewolty w PRL (1956,1970,1976,1980)były zdławione przez wewnętrzne siły komunistów polskich,w Czechosłowacji i na Węgrzech MUSIAŁY interweniować siły zbrojne sowieckie,w PRL rewolty dławiły siły wewnętrzne,polsko-komunistyczne.

    “pan Gorbaczow niejednokrotnie zaznaczał, że wiele wzorców w pierestrojce czerpie z doświadczeń Polski Jaruzelskiego.”
    To po prostu czysta komedia!O ile wiem to historycy są zgodni co do tego że to Gorbaczow wydawał polecenia Jaruzelskiemu a nie odwrotnie.Ty ,monstrum, twierdzisz że jednak to ogon merdał psem?
    Dla Moskwy PRL był poligonem doświadczalnym w tzw.transformacji ustrojowej.I,o dziwo,tutaj właśnie wszystko poszło po myśli Moskwy(dzięki Okrągłemu Stołowi):komuniści przejęli władzę nad finansami Państwa,zdominowali media,zatrzymali władzę nad służbami specjalnymi,w ostateczności zatrzymali władzę polityczną po przemianowaniu się na socjaldemokratów. Jakimże to naiwniakiem trzeba być by tego nie rozumieć?Ty,monstrum,wychowałeś się na Księżycu?

    “Biografii innych nie znam.”
    Nie znasz biografii Szymborskiej,i innych komunistów?Nie wierzę!

  73. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 73

    Od końca.

    Braku wiary w to co piszę nic nie poradzę. Czy mam zaprzestać odpisywania?

    Przypuszczenie o wychowywaniu się na Księżycu też miewam wobec innych ludzi, jednak nie używam go argumentowania.

    Michał Gorbaczow został przywódcą ZSRR cztery lata po staniu się Wojciecha Jaruzelskiego premierem, przed tym od 1979 kierował działem koordynowania pracy Rady Najwyższej, dlatego nie mógł kierować Jaruzelskim, w tym w 1981. Radzę sprawdzać choćby trochę, nim coś się powie, w tym o komedii, w tym po to by do niej nie trafiać.

    Pokonanie kryzysów siłami wewnętrznymi państwa zamiast siłą zewnętrznej interwencji zbrojnej jest zasługą państwa, nie na odwrót.

    W czym przejawiał się najwyższy uścisk w Polsce w porównaniu z innymi krajami wspólnoty? Proszę porównać chociażby kilka aspektów.

    Zaproponowanego filmu nie dotychczas nie oglądałem, jest znacznie słabszy od poprzedniego, taka sobie oczywista migaweczka. A że znów Bukowski – czyżby już tak ośmieszył się nie tylko w Rosji, ale na Zachodzie, że tylko w Polsce sobie odpuszcza? Szkoda że realizator polski nie ma rozeznania w rzeczach znanych.

    W czasach radzieckich filmy sensowne o przestępstwach stalinizmu zaczęły się ukazywać za Gorbaczowa, przed tym to nawet nie muszę mówić. Od 1991 powstało ich paręset. Polecam chociażby odcinki 11-26 niedawnego cyklu “Rosja, wiek dwudziesty” Nikołaja Smirnowa: stalinizm, w tym, co może zaciekawić, Mołotow-Ribbentrop; fragmentami już był w telewizji fińskiej.

  74. Wereszko mówi:

    monstrum
    “Judaszami nazwę ogólnie tych, którzy kogoś zdradzili w sposób rażący, ze szkodą dla innych.”
    ale równocześnie:
    “Na pewno wyznaję równolegle zasadę, że błądzenie jest rzeczą ludzką.”

    Hitler,Stalin,PolPot,Jaruzelski – błądzili?
    Oj,pogubiłeś się monstrum,pogubiłeś.

  75. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 75

    Po raz kolejny prośba: naprawdę proszę jednak uważnie czytać przed powoływaniem się, w tym wypadku drugi akapit od końca zapisu nr 72. Ale nawet na podstawie dwóch wyrwanych cytatów – uznanie, że Judasz może błądzić, nie jest wewnętrznie sprzeczne.

    Proszę też nagminnie nie pozostawiać zadanych pytań bez odpowiedzi, bo wniosek nasuwa się jednoznaczny, że wypowiadanych poglądów nie jesteś w stanie uzasadnić, bo są nagminnie fałszywe. W tym ostatnie:

    W czym przejawiał się najwyższy uścisk w Polsce w porównaniu z innymi krajami wspólnoty? Proszę porównać chociażby kilka aspektów.

    Bo inaczej –

    Oj, gubisz się, Werszko, gubisz.

  76. Wereszko mówi:

    monstrum
    Wybacz,ale już mnie to znudziło.

  77. monstrum mówi:

    Wereszko
    Nie ma najmniejszego problemu.

  78. Andrzej mówi:

    Jak to już ktoś słusznie skomentował – chodzi o to, że Łukaszenka postrzega Polaków jako wrogów. Stąd cała sympatia litewskich antypolaków do Łukaszenki.

  79. Wit mówi:

    Proszę wszystkich nie dać się zwieść zawiłym wywodom Monstruma w obronie reżimu na Białorusi. Jestem Białorusinem i przypominam: kilkadziesiąt osób w tej chwili siedzi w więzieniach z powodów politycznych, pozostałe kilka milionów są trzymane za pysk. Czy pozamiatane chodniki warte są kilku zabitych przez Łukaszenko,tego, że kilka tysięcy przewinęło się przez więzienia, byli wyrzucani z pracy i studiów (jak rozumiem, nie monstrum)?

  80. monstrum mówi:

    Są różne podejścia. Różne wezwania i zawołania. Chęci zwodzenia. Chęci zawracania – głowy, samochodu, do domu, do salonu mod. Ano właśnie. Mody są różne. Upodobania różne. Ktoś ma wędkę. Ktoś gitarę. Ktoś kolekcjonuje znaczki. Ktoś kajdanki. W salonie mod czy u w domciu przed lustrem zakłada kajdanki i patrzy do lustra czy tak jest mu/jej do twarzy. Zaiste – istny Prometeusz XXI wieku.

    Nie należy dawać się zwieść, bo mody to upodobania dość przelotne. Z nastawieniem życiowym, z frustracjami bywa gorzej. Niemniej różnica polega na tym, że miliony ludzi wolą mieszkać, pracować, cieszyć się, interesować czymś, podróżować, dbać o zachowanie języka, pielęgnowanie narodowej kultury i historii. Są też, niestety, jednostki które po odejściu od lustra chcą, by brzęk modnych kajdanków został usłyszany szerzej. Więc się robi wszystko by się narazić. A wtedy tak przyjemnie się woła: “Ratuuuujcie, gwaaaaaałt!”

    Bardziej na poważnie – osoby sprawujące władzę jak w każdym kraju pojawiają się i odchodzą, zmieniają się rządy, slogany polityczne. Nastawienia in plus i in minus będą zawsze. Jednak przyszłość i ogólna racja jest z tą większością która coś tworzy i ogólnie ma nastawienie pozytywne i konstruktywne.

    http://www.ljplus.ru/img4/s/t/staryfotograf_1/My-adzin-narod.jpg

    Powyższy symbol ma podpis: “Jesteśmy jednym narodem”. Skrzydła mają barwy współczesnej flagi Białorusi i dawnej flagi Białorusi.

  81. Wit mówi:

    Monstrumie, pierwszy raz spotykam takie podejście i takiego motyla. Wcale nie popisuję się w kajdanach przed lustrem. Opuściłem (niestety)swój kraj i prowadzę normalne i dostatnie życie. Doceniam, że robisz coś dla zachowania drogiej mnie kultury i historyi. Nie mniej widzę w twojej chęci usprawiedliwienia reżimu Łukaszenki konformizm. Rozumiem, że żyjesz w warunkach trudnych codziennych moralnych wyborów, ale nie musisz władzy aktywnie bronić. Czy w tobie nie wzbiera oburzenie na wiadomości o wyrzucanych z uczelni studentach, o profesorach, zasądzonych za “siusiane na ulicy”, o biciu pokojowych demonstracji, o “profilaktycznych” rozmowach KGB z każdym, kto wyrazi inne polityczne poglądy?

  82. józef III mówi:

    było tutaj wiele o łukaszenkowskiej TV propagandzie np. odnośnie do opluwania akowców ; załączam (link) opluwanie (łganie) o akowskim terrorze (sic) wobec kolaboracyjnych, prohitlerowskich nauczycieli białoruskich w szkołach na Ziemi Lidzkiej. Tekst ukazał sie w ARCHE uważanym za czołowe pismo humanistyczne białoruskiej niezależnej (narodowej) inteligencji opozycyjnej wobec Łukaszenko :
    http://arche.by/by/page/science/11634

  83. józef III mówi:

    PS. bardzo jestem ciekaw Państwa komentarzy !

  84. Wereszko mówi:
  85. józef III mówi:

    ad 85. dziękuję. Ostatnio ukazała sie po polsku i z nadzieją na stopień naukowy, hagiografia białoruskiej kolaboracji okresu II wojny światowej : Jerzy Grzybowski “Pogoń między Orłem Białym, Swastyka i Czerwoną Gwiazdą. Białoruski ruch niepodległościowy w latach 1939 – 1956”. Wyd. BELstudio, Warszawa 2011, blisko 1000 stron.

  86. Radek mówi:

    na podstawie czytanych tutaj wypowiedzi p.monster odnośnie zbrodniarzy maści czerwonej ,uważam że stosunek do prawdy człowiek ten wynosi z obcej dla nas kultury i dlatego też polemika z nim jest bezcelowa.
    Otóż prawda istnieje obiektywnie ,leży tam gdzie leży -a nie gdzieś tam po środku.

Leave a Reply

Your email address will not be published.