11
Zamieszanie wokół targów „Wybieraj produkt litewski”

Litwa może mieć kłopoty z powodu promocji rodzimej produkcji. Komisja Europejska (KE) sprawdza, czy przygotowywane w Kownie targi „Wybieraj produkt litewski” („Rinkis prekę lietuvišką”) nie łamią lizbońskie postanowienie w zakresie niedyskryminowania produktów krajów unijnych.

Dziennik biznesowy „Verslo žinios” straszy, że Komisja Europejska „już pogroziła kownianom” losem, jaki spotkał podobne targi w Irlandii „Buy Irish!” („Kupuj irlandzkie!”), które decyzją sądu zostały zakazane. Tymczasem „Kurierowi” udało się ustalić, że organizatorzy targów nie otrzymali z Komisji Europejskiej żadnego oficjalnego pisma.

— Ta sprawa dotyczy nas pośrednio, bo żadnego oficjalnego pisma z Komisji Europejskiej nie było — powiedział „Kurierowi” Erikas Piskunovas, dyrektor generalny spółki „Ekspozicijų centras”, która od kilku już lat w Kownie organizuje imprezę handlową „Wybieraj produkt litewski”. Rozmówca wyjaśnił też, że KE zwróciła się z zapytaniem do Ministerstwa Gospodarki, zaś przedmiotem pytania jest zakres udziału w organizowaniu wystawy samorządu Kowna. Zdaniem dyrektora „Ekspozicijų centras” cała sytuacja wygląda na nieporozumienie, bo ani resort gospodarki, ani samorząd Kowna z tegoroczną wystawą nie mają nic wspólnego.

— Jest to nasza prywatna inicjatywa, która też nie jest sprzeczna z prawem unijnym. Natomiast kowieński samorząd nie jest ani współorganizatorem targów, ani też jakkolwiek inaczej przyczynia się do przeprowadzenia targów — wyjaśnia Erikas Piskunovas. Jego zdaniem, sprawa została niepotrzebnie medialnie rozdmuchana, a pretekstem do tego posłużyła wzmianka o udziale samorządu w poprzednich edycjach targów, których pomysłodawcami były kowieńskie władze.

— Faktycznie, prawo unijne zabrania władzom organizować tego typu imprezy i dlatego wśród współorganizatorów tym razem nie ma samorządowców. Jest to wyłącznie prywatna inicjatywa, której prawo unijne nie zabrania — zauważa organizator targów „Wybieraj produkt litewski”. Zapewnia też, że w tym roku tradycja targów nie zostanie przerwana i impreza odbędzie się w wyznaczonym terminie.
— Być może skorygujemy nieco nazwę targów, żeby nie wywoływała ona niepotrzebnego zamieszania — dodaje dyrektor.

W tym roku odbędzie się już czwarta edycja targów „Wybieraj produkt litewski”. Impreza odbędzie się w dniach 5-7 października. Od dwóch lat miejscem wystawy jest arena „Žalgiris”. W ubiegłym roku podczas targów odwiedziło ją około 40 tys. osób. Natomiast w targach uczestniczyło ponad 60 litewskich producentów. Organizatorzy wystawy mają nadzieję, że mimo zamieszania, jakie wywołała informacja medialna, również w tym roku nie zawiodą i uczestnicy, i zwiedzający.
Podstawowym celem targów — jak podkreślają ich organizatorzy — jest promocja litewskich produktów za granicą oraz wśród rodzimych konsumentów. Jest to szczególnie ważne, gdyż litewskie produkty i towary ustępują miejsce na półkach sklepowych produktom importowanym, głównie z Polski i innych krajów ościennych, czy też z Chin.

Dlatego coraz częściej dochodzi do przejmowania całych segmentów przez zagraniczną produkcję, zaś media litewskie coraz częściej alarmują o wojnie cenowej na poszczególne towary. Jeszcze niedawno rozpisywano się o ekspansji na litewskie targowiska i półki sklepowe polskich truskawek, zaś wczorajsze dzienniki donoszą o inwazji polskiego i włoskiego kartofla, przez co litewski ziemniak — ponoć zdrowszy (?!), ale kilkakrotnie droższy — nie znajduje dla siebie nawet miejsca na targowiskach i półkach sklepowych, bo za kilogram litewskiej bulwy ziemniaczanej w litewskich supermarketach trzeba dziś zapłacić nawet 4 lity, gdy natomiast kilogram, np. pyrów spod Poznania, kosztuje około 1,8 lita w sklepie. A na targowisku jeszcze taniej.

Podobna sytuacja jest z truskawkami, bo gdy polskie na targowiskach schodziły po 6 litów za kilogram, litewscy hodowcy prosili za swoje nawet 14 litów, bo ponoć zdrowsze i bardziej ekologiczne. Ten argument dla drogich i coraz droższych produktów litewskich staje się jednak coraz słabszym usprawiedliwieniem, bo dla zmęczonego kryzysem litewskiego konsumenta cena produktu jest dziś najważniejszym wskaźnikiem.

Dlatego litewski rynek zalewają tańsze produkty, towary i usługi z importu. Głównie z Polski, skąd na Litwę przywozi się nawet piasek, żwir i tłuczeń, a do tamtejszych krematoriów z Litwy wywożone są zwłoki zmarłych, bo jak podawały media, usługi polskich zakładów pogrzebowych są nawet o połowę tańsze niż litewskich.

11 odpowiedzi to Zamieszanie wokół targów „Wybieraj produkt litewski”

  1. gość mówi:

    Nie, cena nie jest najważniejszym wskażnikiem. Dzis liczy się jakość.
    Na rynku za truskawkami litewskie – kolejki. Niedługo tak będzie i z resztą produktów.

  2. Bardzostarypielgrzym mówi:

    Piasek z PO-lski wożony na Litwę?! Totalna paranoja! Ale skoro z Litwy wozi się do PO-lski węgiel, bo PO-dobno tańszy?… No to mamy już drugą i trzecią Grecję!

  3. Jarema mówi:

    Do 1 ale z ciebie optymista…..

  4. Adam81w mówi:

    Oburza mnie, że UE uzurpuje sobie prawo do zabraniania promowania swoich produktów. Polacy promują swoje, Litwini swoje, Litwini narodowości polskiej też swoje i jest ok.

  5. Wereszko mówi:

    Totalitaryzm UE jest jak totalitaryzm CCCP.

  6. Budzik mówi:

    Totalnie bezsilna inicjatywa. Nikt nie jest wstanie odnaleźć źródła pochodzenia towaru, pod warunkiem, że ten pochodzi z krajów UE.
    Jest na to kilka chytrych “myków” prawnych, powszechnie obowiązujących.
    To inicjatywa polityczna, płytka i zarazem śmieszna

  7. Maur mówi:

    Swoją drogą to nie wiem dlaczego UE chce zabraniać takich działań. Pewnie tylko wzgląd edukacyjny i chęć uniknięcia kosztownej nauczki jest po temu powodem.
    Proszę się zastanowić -czy promowanie własnych – w sensie państwa- produktów jest tego warte?

    Pomyślmy – założeniem jest wprowadzenie pozarynkowych mechanizmów mających chronić własny rynek. Czy wprowadzenie tego rodzaju działań jest dobre dla rynku wewnętrznego i dobre dla klienta -jeśli będzie wspierane przez instytucje publiczne czy władze?

    Za przykład niech posłuży obecny rząd UK. Premier zaczął lansować podobne hasła -lecz szybko został oświecony i poniechał. Brytyjczycy zaczęliby kupować tylko brytyjskie produkty.Sami wszystkiego nie produkują -pierwszy problem. Jeśli tak – to inne państwa wprowadzają podobne rozwiązania i kto kupi produkty brytyjskie? Dalej – komponenty. Brak pieniędzy z handlu zagranicznego -zmusza do uruchomienia własnej produkcji komponentów. Też da się zrobić. Gospodarka zmierza w kierunku autarkii -pojawiają się bariery celne, graniczne i zakaz sprowadzania produktów z zagranicy. ITD. Szybka ścieżka do samobójstwa gospodarczego.
    Czym innym jest promocja towarów czy usług w wykonaniu ich producentów czy świadczeniodawców. To już zwykłe ryzyko handlowe przedsiębiorcy. A ów magiczny rynek, czyli m/i każdy z tu komentujących, sami zdecydują za jaką korzyść zechcą oddac swoje zarobione pieniądze.

    Tu mamy do czynienia z produktami spożywczymi np. truskawka czy kartofel. Jakkolwiek by nie liczyć cena 5-6zł za kg jest ceną maksymalną i gwarantuje dobry zarobek każdemu z “ogniw łańcucha produktu” (np. producent zarobi 300zł z jednego zbieracza dziennie, zbieracz za zbiór 100kg zarobi 100zł, hurtownik z tego 100zł i detalista też 100zł. Jeśli producent sam sprzedaje w detalu ma 500zł z 1 zbieracza dziennie. Dobry zbieracz zbierze i 200kg w dzień). Podobnie jest z kartoflem.
    Jeżeli więc litewski producent, sprzedający na miejscu -bez kosztów transportu, przechowywania itp. nie jest w stanie zaoferować na lokalnym rynku taniej o 20% swoich produktów -mając przy tym pokaźny zysk – to niech się nie bierze za produkcje tego czego nie potrafi.
    Z 1ha można spokojnie zebrać z 10 ton. Tylko wówczas potrzeba z 10 zbierających. 10 arów da 1000kg -bardzo skormnie licząc -lecz nie zaniebując prawidłowej kultury uprawy -i może to uprawić jeden człowiek. Sam zbierze, sam sprzeda i w niecały miesiąc kilka tys.litów może uzyskać.

  8. Andrzej mówi:

    Zwiedzając Litwę w wakacje z wielką przyjemnością smakuję miejscową kulturę, jedzenie, krajobrazy wszystko co litewskie. Smakuje mi miejscowy nabiał, wódeczka, masełko, chlebek litewski, wędliny, kartacze itd. Co mnie obchodzi jakiś krzyk z Brukseli!

  9. andrzej mówi:

    Produkt litewski niezawsze jest jakościowy , że droższy to prawda , ale Litwini są często wielkimi patriotami i naiwnymi ślepo wierzącymi entuzjastami rodzimych towarów .

  10. EWA mówi:

    Proszę, proszę…. KE ruszyła się, kiedy chodzi o pieniądze. A w sprawie bezczelnego gnębienia Polaków na Litwie, którzy akurat nie są napływową “mniejszością”, tylko rdzennymi mieszkańcami, nie może się ruszyć?
    Coraz bardziej widzę, że władze UED to nędzni hipokryci. A może trzeba im zapłacić za zajęcie się sprawami Polaków – rdzennych mieszkańców Litwy?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.