49
IV Konferencja Sprawozdawcza Polonistów Rejonu Wileńskiego

Nauczyciele języka polskiego wzięli udział w konferencji, by omówić aktualia, podzielić się doświadczeniem, podsumować działalność roku szkolnego 2011/2012 Fot. archiwum ASRW

Już tradycyjnie po raz czwarty w sali samorządowej rejonu wileńskiego zgromadzili się nauczyciele języka polskiego na IV Konferencji Sprawozdawczej Polonistów Rejonu Wileńskiego, by omówić aktualia, podzielić się doświadczeniem, podsumować działalność roku szkolnego 2011/2012.

Konferencję zainaugurowała Kierownik Wydziału Oświaty Samorządu Rejonu Wileńskiego Pani Lilia Andruszkiewicz. W przemówieniu nawiązała do roli, jaką pełni nauczyciel-polonista w szkołach, do tego, jaki obowiązek spada na nasze barki, by zaszczepić w kolejnych pokoleniach zamiłowanie do mowy ojczystej, a tym samym zachowanie tożsamości narodowej.

Temat aktualności i uniwersalności nauczania w języku ojczystym podjął też prezes Stowarzyszenia Macierzy Szkolnej p. Józef Kwiatkowski – „Nie raz musimy włożyć niemały wysiłek, by wychowując młode pokolenie, uczulić je na zachowanie ofiarowanego nam dziedzictwa kulturalnego, ale również ukazać, że to oni są współodpowiedzialni za przyszłość nie tylko własną, jak również przyszłość regionu czy ojczyzny”.

W tym roku konferencja była połączona z upamiętnieniem osoby wielkiego pedagoga, lekarza, filozofa, autora książek dla dzieci Janusza Korczaka. Z tej okazji wykładowczyni Litewskiego Uniwersytetu Edukologicznego dr doc. K. Syrnicka przybliżyła polonistom dzieje życia i działalność społeczną J. Korczaka.

Należy zaznaczyć, że uczniowie Szkoły Podstawowej w Suderwie przygotowali inscenizację fragmentu utworu J. Korczaka „Król Maciuś I”. Podziwialiśmy również występ uczniów z Gimnazjum w Pogirach. Gościem konferencji była też metodyk Centrum Kształcenia Nauczycieli Danuta Szejnicka.  Występ dotyczył zmian i aktualiów w treściach nauczania języka polskiego w szkole średniej oraz nowego typu egzaminu maturalnego z języka polskiego.

Występ artystyczny młodzieży szkolnej Fot. archiwum ASRW

Wystąpienia poszczególnych kierowników systemu oświaty dotyczyły podsumowania osiągnięć, jakich dokonano w roku bieżącym. Należy zaznaczyć, że mamy powody do dumy z naszych uczniów, gdyż nie tylko uczestniczą w konkursach, olimpiadach, ale też zdobywają szczytne miejsca zarówno w kraju jak i za granicą, tym samym rozsławiają swoje szkoły i rejon wileński. Największym tegorocznym osiągnięciem jest zwycięstwo uczennicy Szkoły Średniej w Kowalczukach Jeleny Kudelinej na XXIII Krajowej Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego w Warszawie.

W trakcie konferencji ogłoszono wyniki konkursu „Mistrz ortografii” i mini olimpiady dla klas 9-10. Zarówno uczniowie jak i ich nauczyciele otrzymali nagrody książkowe i listy gratulacyjne.
Takie przedsięwzięcia nie tylko jednoczą ludzi jednego zawodu, ale też są swego rodzaju siłą budującą, motywującą i zachęcającą nas do działań twórczych, rozwijania postaw kreatywnych, zarówno w sobie jak i w naszych wychowankach.

Alina Miłosz
 Ilona Herman

49 odpowiedzi to IV Konferencja Sprawozdawcza Polonistów Rejonu Wileńskiego

  1. monstrum mówi:

    Wielkie dzięki pani Alinie Miłosz i pani Ilonie Herman za wspaniały artykuł. Najserdeczniejsze gratulacje dla panny Jeleny Kudelinej z Kowalczuk, związanych też z imieniem Stanisława Moniuszki, z okazji wspaniałego zwycięstwa w Warszawie.

    Najniższy, do ziemi, ukłon nauczycieli polskich Wileńszczyzny za ich Trud. Od nich dziś zależy wszystko. Po przeczytaniu chce się wierzyć, że wszystko to co powinno będzie żywe.

  2. monstrum mówi:

    Sprostowanie –
    oczywiście ukłon DLA nauczycieli polskich

  3. B. mówi:

    Po kilku latach milczenia znowu ukazały się wypowiedzi internauty o przewrotnym nicku “monstrum”. Spokojne, mądre, życzliwe .

  4. monstrum mówi:

    B., nr 3

    Naprawdę bardzo serdecznie i z całego serca dziękuję i doceniam. Jest tak, że Wilno, chociaż nie urodziłem się tam, ma dla mnie znaczenie absolutnie szczególne. Poza wszystkim innym jest to dla mnie najbardziej mistyczne miasto ze wszystkich które znam. Wydaje mi się, że pasują do niego piękne i przejmujące słowa Bułata Okudżawy:

    To miasto pełne jest miłości, zwarzone skwarnym tchnieniem mąk.

    Pisane to było co prawda o Warszawie. Wilno natomiast jak w soczewce skupia w sobie unikalne tradycje rdzeni do których należę genetycznie i mentalnie: wschodniosłowiańskiego, zachodniosłowiańskiego i bałtowskiego oraz katolickiego i prawosławnego. Sam się dziwię, że przepięknej wymowy starowileńskiej w języku polskim nie mogę słuchać spokojnie.

    Tak się składa, że kilka miesięcy temu niestety przeżyłem wylew. Dopiero teraz wracam do stanu sklarowanego. Przy całej koszmarności zajścia nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – między innymi w ten sposób, że lekarz zalecał, abym w czasie rekonwalescencji zajmował się przede wszystkim tym, co sprawia mi radość. W ten sposób znów jestem tutaj, a mając teraz czas zaglądam codziennie. A jak już będę w pełni na nogach to pojadę, rzecz jasna, do Wilna i w ogóle na Litwę – od Białorusi po Żmudź.

    Jeszcze raz serdecznie dziękuję.

  5. Adam81w mówi:

    Język polski powinien być uczony w każdej bałtolitewskiej szkole na Wileńszczyźnie.

  6. monstrum mówi:

    Adam81w, nr 5
    Całkowicie popieram. Bo skoro jest szansa wzbogacania i lepszego poznawania kultury własnego kraju, to dlaczego by nie.

  7. pani mówi:

    Zyczymy szybkiego powrotu do zdrowia. Wilno czeka na Pana m-m.

    Wilno

    Wilno jak welno,
    zawsze ogrzeje,
    Vilna po litewsku
    To samo,
    Lecz, takze, kojarzy sie
    Z czyms, co jak fale,
    A ‘wolny’ po rusku,
    Z pagurka na dolek
    przez wieki ‘vilnija’,
    o zgrozo, przepraszam –
    (To jest
    Po litewsku,
    oznacza ‘faluje’).

    Jak mowia stare,
    staroruskie teksty,
    “v miestie naszom vilenskom”
    Dobrym obyczajem,
    Nawet u Swych zrodel
    Zapomniana,
    Pradawna Wspolnota
    Baltoslowianska
    Falami powraca
    Z Szacunkiem Nawzajem

  8. monstrum mówi:

    Ogromne dzięki za wspaniały wiersz! 🙂

    Czy zna Pani piosenkę której refren brzmi

    Wilno, kochane Wilno,
    Gdzie humor skrzy,
    Gdzie krzyży trzy.

    Nie mogę znaleźć w internecie.

  9. dobrze mówi:

    Litwini praktykuja dwie glowne dla siebie religie: jezyk litewki i koszykowke. Trzeba sie z tym liczyc. Jedyny sposob na przezycie w tym srodowisku – milosc do swego jezyka polskiego, wstret do mix’u i innych wulgarnosci jezykowych

  10. B.Niemenczyński mówi:

    Wszystkim, którzy chcieliby zrozumieć tzw. współczesną poezję, proponuję przeczytać książkę Antoniego Kępińskiego pt.”Schizofrenia”.

  11. Kmicic: mówi:

    do monstrum:
    serdeczne pozdrowienia i życzenia radosnego powrotu do zdrowia 🙂

  12. monstrum mówi:

    Kmicic, nr 11
    Wielkie serdeczne dzięki! 🙂

  13. pani mówi:

    > m-m, od Czerwiec 22, 2012 at 12:11
    Nie, nie znam, lecz wydaje sie slyszalam ja pare razy. A mysle, ze mozna ja znalesc, raczej, w srodowiskach wilniukow w Koronie. Warszawiacy w mojej nadzieji na odnalezienie tej piosenki.
    A propos, humor – naprawde skrzyl – na wszyskie strony jak ognie begalskie. I ow zdystasowany nawet do siebie, sarkastyczny i autosarkastyczny humor i ogni pamietam z czasow kiedy polskosc jeszcze byla promieniujaca w miescie wilenskim.

  14. pani mówi:

    Pozniej, gdy w brezniowskie lata tu uksztaltowal sie specyficzny sowiecki uniwersalny czlowiek z ukrytym trzecim okiem nastawianym na zachod i polska prase, podobny, lecz bardziej jaskrawy humor jeszcze spotykalam we Lwowie miasteczkach wybrzerza czarnomorskiego.

  15. pani mówi:

    WS Monstrum, jesli zajrzysz na ta strone moze przetlumaczysz nam cos takiego: “… messedzi [nie skopiowalo mi sie to slowko angl. wcyrylice] позволяют пока сглаживать волатильность …”

  16. monstrum mówi:

    Pani, nr 15
    Warto by o szerszy kontekst. Z tego co przypuszczam prawdopodobnie chodzi o coś takiego: “sygnały pozwalają na razie łagodzić zmienność”. Rzecz w tym, że nowe słowo-anglicyzm w języku rosyjskim “месседж” może mieć różne znaczenia.

  17. pani mówi:

    No wlasnie, ow месседж spotkalam po raz pierwszy a chodzilo o finansy na spotkaniu w Petersburgu.

  18. pani mówi:

    Dzieki. Wplywy angielskiego ewidentne we wszystkich mi znanych jezykach, lecz makaronizmy w cyrylice wygladaja zaskakujaco.

  19. Budzik mówi:

    Pani 7
    Dziękuję za ten wspaniały, biały wiersz. Nieczęsto mamy do czynienia z autentyczną poezją. Autentyczna poezja to nie ta wydawana w dziesiątkach tysięcy oficjalnego obiegu, lecz to ta pisana “do szuflady”, ukrywana przed otoczeniem, bądź publikowana po cichu anonimowo.
    Pani
    Proszę o więcej odwagi, bez względu na to jak ciężkie bywają zarzuty krytyki. Liczy się autentyczność, szczerość i bezkompromisowość ocen własnego postrzegania rzeczywistości

  20. monstrum mówi:

    Pani, nr 18
    Faktycznie, te makaronizmy to dajcie spokój. Nie tak dawno usłyszałem o tiszotkach (тишотки). Człowiek czegoś takiego nie odrazu nawet skojarzy. Okazało, że zmakaronizowano T-SHIRT, czyli podkoszulek.

  21. pani mówi:

    Te тишотки to wrecz cymes smiechu. W Wilnie wsrod Polakow za SSSR przyjelo sie majki. Gdy w latach 90-ch w Warszawie odruchowo uzywalam na podkoszulek, ludzi to rowniez zaskakiwalo tak, ze robili kwadratowe skakajace oczy i tracili oddech, bo dla nich to byla Majka na cudzym ciele.
    W Polsce, wowczas, i przekornie, jeszcze za PRL-u, w damskiej prasie marketingowo promowano T-SHIRT. A propos, tak i nie dowiedzialam sie jak Polacy to wymawiali, bo ten angielmakaronizm, spotykalam tylko w wersji drukowanej.
    “Zaimstwowanija” jezykowe sa czescia ciagle istniejacych kulturowych transferow, ktore sa naogol pozyteczne, czasami zabawne, czasami irytujace, lecz nieuniknione poki istnieje roznorodnosc.

  22. pani mówi:

    Budziku, bardzo lubie ta twoja wrazliwosc. Zawsze czekam na twoja tu obecnosc, choc nie z kazdym komentarzem sie zgadzam …
    Ostatnio mialam troche przygod z tymi wilenskimi wierszami. Niesamowite jak tu na tej wilenskiej ziemi, na zbiegu kilku tektonicznych kulturowych plyt, ta autentyczna { {{POEZJA}}} } OBJAWIA SIE w chwilach trudniejszych, momentach przesilen historycznych, przelomow geopolitycznych.
    O toz, przy okazji jubileuszowych spotkan klasy szkolnej okazalo sie ze jeszcze jedna kolezanka [z wilenskiej etnicznie bogatej rodziny] pisze podobne, samopalne, wiersze, i tez w trzech jezykach. Pare wyemitowalam tu w jednym z postow, zaznaczajac obranym przez nia pseudonimem ‘babcia’.
    Druga, przygoda, dotyczy mniej pozytywnych spotkan poetycznych. Przy spotkaniu z lingwistycznie wielce wyuczonym kolega mialam okazje razem koregowac przeznaczone do druku wierszy mlodej osoby, za jej zaoczna zgoda. Wesolo nam to poszlo, lecz drugiego dnia mialam … Okropnego moralnego kaca. Poczucie poczynionego Strasznego grzechu. Nawe wyszedl mi pokutny wlasny wierszyk.
    Masz racje w dobie internetu nieporadne lecz natchnione autentyyczna chwila wierszy sa bardziej cenne niz te wyszlifowane, z zatarta faktura, zywej tkanki. po nachalnych, BuldOgowoZerowych [czy buldogowo-buldozerowych] wstretnych wtretach Red[u]ak[a]torow, czyli rdaktorow=redukatorow. (Podobnych do totalitarnych cenzorow)
    Co innego gdy by to byly {? otwarte dla NET-u ?} warsztaty poetyckie …

  23. józef III mówi:

    serdecznie witam – dużo zdrówka Panie “monstrum”. Był czas gdy Pan stąd odszedł po prymitywnych odzywkach pewnego typka (sądziłem, że to trwały powód nieobecności) ale, dobrze, że Pan znów jest !

  24. monstrum mówi:

    Wobec tego, skoro od polonistów wileńskich wyruszono i – rzecz logiczna – do poezji się przyszło, kontynuujmy. Mały wieczór poetycki. Wiersz jednego z najbardziej moich ulubionych poetów rosyjskich o wielkim poecie polskim, nader związanym z Wilnem.

    *

    Dawid Samojłow
    przеłożył Andrzej Drawicz

    SŁOWIKI ILDEFONSA KONSTANTEGO

    Ildefons Konstanty Gałczyński jest słowiczej orkiestry dyrygentem:
    Piano i pianissimo… Potem presto, allegro, forte!
    Noc jest czasem tej akcji oraz miejscem. Z nocnego portu
    Sosny wpływają na niebo jak romantyczne okręty.

    Ildefons gra na skrzypcach, potem bierze gitarę,
    I znów po skrzypce sięga Ildefons Konstanty Gałczyński.
    Wibruje w gardle nocy muzyka słowiczym gwarem.
    Brzmi na cześć pięknej Natalii słowiczy koncert gruziński.

    Zaczyna się dziać Bóg wie co: czarnoksięstwo, zauroczenie.
    Zaczarowni są ludzie, koń, gwiazdy. Refaktor drży cały,
    I, nosem zawzięcie siąkając, szuka chusteczki w kieszeni,
    Bo nic takiego nigdy, jak żyje, go nie spotkało.

    Konstanty ich uspokaja: “No cicho, cicho, mazgaje!
    Przecież nic się nie stało. I w ogóle się nie stanie.
    Tylko czerwcową nocą w krzakach słowiki śpiewają.
    Słyszycie, jakie to czyste, jakie wysokie śpiewanie?”

    A potem, objąwszy Natalię, bierze gitarę spod krzaka
    I przez bzu gęstwę odchodzi, mrucząc: – Ach basałyki,
    Ach szelmy, ach łobuzy… Przecież tak nie chcą płakać,
    Tak bardzo nie chcą, a płaczą… Wszystko przez te słowiki.

  25. monstrum mówi:

    Oraz – tego samego poety. Dawid Samojłow (1920-1990) należy do znanych powojennych poetów rosyjskich. Był wieloletnim bardzo bliskim przyjacielem Bułata Okudżawy i tak samo jak on należał do kohorty rosyjskich polonofilów. Dobrze mówił po polsku, tłumaczył wiersze poetów polskich oraz – litewskich. Był wielkim miłośnikiem Wilna, gdzie bywał wiele razy. Poniższy wiersz “Podwórko Mickiewicza” został napisany pod wrażeniem ujrzenia domu i podwórka przy zaułku Bernardyńskim 11.

    Proszę o wyrozumiałość ogółu Forumowiczów, dla odczucia piękna tego wiersza potrzebny jest rosyjski i polski, ale Wilniacy-Wilniuki własność tę szczęśliwą posiadają.

    Давид Самойлов

    ДВОРИК МИЦКЕВИЧА

    Здесь жил Мицкевич. Как молитва
    Звучит пленительное: Litwo,
    Ojczyzno moja. Словно море
    Накатывается: О, Litwo,
    Ojczyzno moja.

    Квадратный дворик. Монолитно,
    Как шаг в забое,
    Звучит звенящее: О, Litwo,
    Ojczyzno moja!
    И как любовь, как укоризна,
    Как признак боли,
    Плывёт печальное: Ojczyzno,
    Ojczyzno moja.

    Мицкевич из того окошка
    Глядел на дворик.
    Поэт, он выглядел роскошно,
    Но взгляд был горек.
    Он слышал зарожденье ритма –
    Еще глухое,
    Еще далекое: О, Litwo,
    Ojczyzno moja!

    W tłumaczeniu dosłownym –

    Tu mieszkał Mickiewicz. Niczym modlitwa
    Brzmi zniewalające: Litwo,
    Ojczyzno moja. Niby morze
    Natacza się: О, Litwo,
    Ojczyzno moja.

    Kwadratowe podwórko. Monolitnie,
    Jak krok w kopalni,
    Brzmi dźwięczne: О, Litwo,
    Ojczyzno moja!
    I niczym miłość, niczym zarzut,
    Niby przejaw bólu,
    Płynie rzewne: Ojczyzno,
    Ojczyzno moja.

    Mickiewicz z tego okienka
    Spoglądał na podwórko.
    Poeta – wyglądał wyniośle,
    Lecz w spojrzeniu miał gorycz.
    Słyszał rodzący się rytm –
    Jeszcze przygłuszone,
    Jeszcze dalekie: О, Litwo,
    Ojczyzno moja!

  26. monstrum mówi:

    Józef III, nr 23
    Dzięki wielkie i serdeczne za miłe słowo. Doceniam i pozdrawiam, życząc dużo zdrowia również.

  27. B. mówi:

    Do monstrum, post 25
    Jak to miło, że wraz z powrotem Pana znów wróciło tu trochę poezji i wzruszająco inne spojrzenie na nasze polsko-litewskie Wilno, na naszą wspólną polsko-litewską przeszłość. Kto wie, gdybyśmy częściej mówili o tym, co nas z Litwinami łączy, a nie dzieli, prędzej byśmy się dogadali?
    A na razie – kłania się Panu fraszka Jana Kochanowskiego o szlachetnym zdrowiu.

  28. pani mówi:

    Wolna Litwa

    Dolina Swietoroga,
    Pozostalosci dawnych Zamkow
    Po wladcach, co do Boga
    Przez wieki szli od debow
    Po Katedre katolicka.
    Tu na podzamczach i pagorkach
    W historii zbrodniczej i epickiej
    Skupiano ludzi wielu wyznan.
    Swych chlopow, jencow, niewolnikow
    A, takze roznych wojownikow
    Bo wladca rzadal ofiar dlan …

    Gdy, jednak, wodzow pogan-wojownikow
    Do szerszych opcji
    Przekonali rzesze zakonnikow
    Drewniane rumy starych kopcow
    Zostaly zamienione na ceglane mury.
    Na szersze pola
    Wypuszczono takze burow.
    Gdy z Panskiej Woli
    wiecej Mistrzow,
    Od zamkowej gory,
    Takze wdzluz szlakow
    Powstaly mury.

    Tak sie rodzila Zamkowa ulica.
    A od niej i inne, w tej,
    Juz euorpejskiej stolicy.
    Z cegly czerwonej
    Powstale domki sluzyly kupcom,
    Ziemianom, wysokim duchownym.
    A, nawet, prezny rzemieslnik,
    Murarz i zlotnik mogl sobie zbudowac
    Ceglany kacik i z kafli pieczyk.
    Bez marmurow i bez dolomitow stac
    Ludzi bylo na przysadzisty gotyk.

    Potem juz norma style Europy:
    Renesans, manieryzm,
    Po barok wilenski.
    W tym to juz niby brak zasad
    Zastyglej poezji –
    Architektury w jej arcydzielach.
    Lecz miasto stoleczne
    Juz traci stolecznosc,
    Upada Panstwo
    Przez moznych niewiernosc
    Idei bozej na rzecz zaborczej

    Dzis na Zamkowej sa galezie
    Uliczek budowanych i deptanych
    Przez namietnosci roznych wiezni.
    Po prawej galaz, gdzie przemoznych
    Nauk wieznie pytali Boga:
    Coz to bedzie?
    Po lewej Bernardynska jest uliczka
    A na niej wieszcza
    Jest podworko (Adama Mickiewicza).
    … Naprzeciw Shakespeare Hotel.

  29. Wereszko mówi:

    monstrum
    Z dokumentów będących w zasobach IPN niezbicie wynika, iż ten rusofil Andrzej Drawicz był wieloletnim, tajnym współpracownikiem SB o pseudonimach „Kowalski” i „Zbigniew”.Po 1989 został mianowany szefem Radiokomitetu.To pod jego skrzydłami zaczynali swe kariery T. Lis, M. Olejnik. G. Miecugow i wielu, wielu innych szanowanych dziś publicystów, wzorów “rzetelnego, profesjonalnego” dziennikarstwa. Ci ludzie właśnie, a także ich młodzi naśladowcy, już nie tylko dominują, ale mają wręcz – po “odstrzeleniu dziennikarzy PISowskich” – wyłączność na stałą obecność na wszystkich ogólnopolskich antenach. Oni kształtują opinie milionów Polaków.

  30. monstrum mówi:

    B., nr 27

    Dzięki! – tym większe i serdeczniejsze, że dla prawdziwego wilniuka. Dziękując za fraszkę Kochanowskiego, może minimalnie z nadmiarem, ale niech będzie tegoż autora “wdzięcznym Cię tedy sercem, Panie, wyznawamy, bo nad nie przystojniejszej ofiary nie mamy”.

    Wspomniane inne spojrzenie na wielonarodowe, wielokulturowe Wilno, zwłaszcza gdy tężeją namiętności nader negatywne, jest rzeczywiście niezwykle potrzebne. Gdy w natężeniu negatywu człowiek czasem już nie wie, co z tym robić i jak poradzić, wydaje się, że istotne szanse pozostają za kulturą. Dlatego od kilku lat staram się na miarę sił i czasu uczestniczyć w dorocznym projekcie litewsko-białorusko-polsko-rosyjskim “Droga poloneza” o którym może kiedyś zdobędę się na czelność i opowiem w Kurierze już nie w monstrualnych komentarzach tylko pod imieniem własnym. Na razie za Bułatem Okudżawą –

    Związały nas, Polacy, od dawna wspólne losy –
    W rozstaniach, w rozgrzeszeniach i w śmiechu i we łzach.
    Gdy trębacz nad Krakowem wzlatuje trąbki głosem
    Z nadzieją szablę chwytam na jawie i we snach.

    Мы связаны, поляки, давно одной судьбою –
    В прощании и прощении, и в смехе, и в слезах.
    Когда трубач над Краковом возносится с трубою,
    Хватаюсь я за саблю с надеждую в глазах.

    A kończy się ten potężny nastrojowo wiersz –

    Над Краковом убитый трубач трубит бессмено,
    Любовь его безмерна, мотив тревоги чист.
    Мы школьники, Агнешка, и скоро перемена,
    И чья-то радиола наигрывает твист.

    Gra trębacz nad Krakowem. Choć poległ, gry nie przerwał.
    Bo wielka jego miłość gra miastu alarm. Cyt…
    Agnieszko, myśmy dzieci, za chwilę duża przerwa.
    Czy słyszysz, to za ścianą zagrali twista z płyt.

    Więc niech gra trębacz nad Krakowem i nie tylko. Choć poległ, gry nie przerwał. Bo wielka jego miłość gra miastu alarm. Над Краковом убитый трубач трубит бессменно. ЛЮБОВЬ ЕГО БЕЗМЕРНА, МОТИВ ТРЕВОГИ ЧИСТ.

    Naprawdę uważam wiersz za potężny.

    Inne dzieło programowe do zacytowania przy innej okazji, napisane o stulecie wcześniej i należące do pióra hrabiego Alekseja Tołstoja (starszego) nazywa się “Przeciwko prądowi”. Ostatnie jego dwa wiersze brzmią

    Дружно гребите во имя прекрасного
    Против течения!

  31. monstrum mówi:

    Pani, nr 28
    Dzięki!! Coś autentycznie przepięknego. Kto jest autorem??

    *

    Wereszko, nr 29
    Z całym naprawdę szczerym i serdecznym szacunkiem, naprawdę! – jedynie co mogę rzec to

    RZECZYWIŚCIE – HORROR W BIAŁY DZIEŃ!

  32. Wereszko mówi:

    monstrum
    “My szkolniki,Agnieszka…”

    Agnieszka Osiecka(córka pianisty Wiktora Osieckiego i Marii z domu Sztechman),żona m.in.Daniela Passenta(dziecko z żydowskiej rodziny ocalony z Holocaustu przez Polaków, wychowywany w Berlinie przez wuja Jakuba Prawina, generała Ludowego Wojska Polskiego itd).

    “Dziennikarz Daniel Passent współpracował z SB, przekazywał funkcjonariuszom wywiadu i kontrwywiadu PRL informacje na temat cudzoziemców – wynika z dokumentów, jakie IPN udostępnił dziennikarzom programu “Misja Specjalna” w TVP1. W aktach jest także zapis, że Passent wziął pieniądze na wydatki operacyjne.Z dokumentów wynika, że został pozyskany w 1961 roku na podstawie dobrowolności.”

    Celebrytka PRLu A.Osiecka była żoną Wojciecha Jesionka, a po rozwodzie w latach 1963–1964 Wojciecha Frykowskiego.Potem związała się z D.Passentem – owoc tego związku to Agata Passent.W międzyczasie romans z M.Hłasko.Fajna była ta Agnieszka!

    B.Okudżawa w PRLu był wydawany na okrągło i przedstawiany nam jako typowy Rosjanin kochający Polskę.Szedł przekaz do mas: po prostu wszyscy Rosjanie kochają Polskę!to są nasi najlepsi przyjaciele!skoro oni kochają nas,to i my powinniśmy kochać ich! Sprytna sowiecka operacja…

  33. B. mówi:

    Do: Wereszko
    Szacunek dla Pana wiedzy o ludziach, ich koneksjach, pochodzeniu. Ale ten szacunek zaprawiony jest sporą szczyptą goryczy.
    Dla mnie Agnieszka Osiecka – to autorka wielu pięknych tekstów polskich piosenek (podobno napisała ich 2.000). Żyła w Polsce, jej językiem ojczystym był polski, wreszcie – zostawiła swój ślad w kulturze polskiej. Chyba czuła się Polką, bo inaczej nie byłoby tego wzruszającego “Niech no tylko zakwitną jabłonie”
    A co do Okudżawy…To wspaniały rosyjski poeta i bard,ale wątpię, czy kiedykolwiek był przedstawiany, jak Pan pisze, “jako typowy Rosjanin”. Nie był ani Rosjaninem, ani tym bardziej typowym.Był pół- Gruzinem, pół-Ormianinem.Nieraz o tym opowiadał, jak również o matce, więźniarce obozu stalinowskiego. Nie był też, podobnie jak Wysocki, pieszczochem ówczesnych władz.
    Kiedyż my, Polacy, nauczymy się dostrzegać, że w Rosji jest wiele pięknego i dobrego?
    I jeszcze taka oto dygresja na temat Rosjan. Przed kilku dniami Mateusz Damięcki wrócił z długiej, bardzo długiej i trudnej, bo aż do Magadanu, samochodowej podróży po Rosji. Spotykał na swej drodze wielu Rosjan. Mówił, że to wspaniali ludzie,uczynni, serdeczni, życzliwi. Inaczej niż ich władze – dodał.
    To bardzo szkodliwy stereotyp, że wszystko, co ruskie -to złe.
    Prawdopodobnie jest tam więcej bandytów i łajdaków niż w Polsce, ale i kraj jest większy, więc to normalka.
    Pozdrawiam.

  34. pani mówi:

    Grzeczny jestes, m-m. Meczylam ow wiersz na ztwo w w tym poscie, jako ogpowiedz na wiersz Dawida S.
    Nie podoba mi sie, jest zyt ociazaly,
    dziko kwasny, niedojrzaly.
    A chcialam by to bylo wechnienie ze ktos z powodu dziwnego spotkania w Wilnie na ciasnej Bernardynskiej Mickiewicza i Shekaspear’a w XXI wieku.
    ps Musze wyznac ze od tych dwu wielkich bardziej lubie J. Dona i Norwida. To oni byli prawsziwymi wieszczami – przewidzieli kosmos i globalizacje.

  35. pani mówi:

    Korekta : Meczylam wiersz na przez pare godzin. A mialo byc tak
    Tu na wilenskiej
    Bernadynskiej
    W poblizu starej alma mater,
    Swietych Anny, Bernardyna
    i Franciszka,
    Za kapitula na podzamczu
    Po wiekach w czysccu
    Dwie wedrowne dusze
    Dwa tulacze Adam i William,
    Mickiwicz i Shakespeare
    Znalezli swoj Eden
    Wlasne podworko
    Ma kazdy jeden,
    Dwie stare
    Magiczne bramy
    Przez ktore sa razem.

  36. Wereszko mówi:

    do B.
    “Maciej Damięcki(ojciec Mateusza) jako TW “Bliźniak”, współpracował w latach 1973-1989 z SB. Miał w tym czasie odbyć 76 spotkań z funkcjonariuszami bezpieki, przekazując im 70 informacji mających wartość operacyjną. Maciej Damięcki donosił w tym czasie do SB na Trębaczkiewicza i związanego z nim Zawieyskiego, przekazując informacje o charakterze obyczajowym. Dokumenty zgromadzone w Instytucie Pamięci Narodowej zawierają informacje, że Trębaczkiewicz (wraz z Zawieyskim) byli inwigilowani prez SB przy okazji wielu innych spraw.” itd.To tyle nt.Damięckiego.

    Okudżawa.No jasne że nie był Rosjaninem lecz Gruzinem ale wówczas przeciętny Polak tego nie zauważał,śpiewał on po rosyjsku a więc był Rosjaninem.Rosjanin Okudżawa nas kocha!Płyty z piosenkami Okudżawy były wydawane w setkach tysięcy,w radio na okrągło!
    Z Wysockim było nieco inaczej:jego piosenki na kasetach były w PRL masowo kolportowane w tzw. drugim obiegu,bez żadnych przeciwdziałań ze strony komuny.Zresztą ,Wysocki również w CCCP robił karierę w tzw. opozycji,bez przeciwdziałania ze strony KGB.Czy KGB zrobiła jakąś krzywdę strasznemu antykomuniście Wysockiemu?Dziwne? Wysocki śpiewał też swoje “opozycyjne” pieśni dla ściśle zamkniętego grona kierownictwa partii komunistycznej.Widocznie Partia stwierdziła że jest to w jej interesie.Śpiewaj,Wysocki,śpiewaj!Choroszyje pieśni!

    “Kiedyż my, Polacy, nauczymy się dostrzegać, że w Rosji jest wiele pięknego i dobrego?”

    Może wtedy gdy stosunki między naszymi krajami staną się równoprawne?

    “To bardzo szkodliwy stereotyp, że wszystko, co ruskie -to złe.”

    Kto tak twierdzi?

  37. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 33

    Już dosyć dawno, w latach osiemdziesiątych, interesowałem się trochę postacią generała Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego. Nie pamiętam, niestety, jaki miał ogólny stosunek do narodowości żydowskiej (na pewno był powiązany przyjaźnią z Julianem Tuwimem) oraz do ludzi tej narodowości nie lubiących. Co więcej, nie pamiętam o kim poniższe słowa były. Pamiętam natomiast powiedziane przez niego słowa, że komuś “Żydzi to nawet w talerzu zupy się przywidują”. Nie chodzi mi tu akurat o Żydów, ale przez analogię (bez urazów) – czy agenci i konfidenci to w zupie przypadkiem nie przepływają?

    Poza tym dla mnie życie prywatne osób których nie znam osobiście nie stanowi zainteresowania w pierwszej kolejności, zwłaszcza kiedy chodzi o panie. Pod tym względem na staroświeckość swoją spisuję, że zafascynowanie współczesnej prasy o odcieniu żółtym życiem prywatnym osób znanych, zwłaszcza jeżeli życie to w czymkolwiek odbiega od form uważanych za zwykłe, nie znajduje we mnie uznania; po prostu wydaje się nudne i czasem niesmaczne.

    Pytanie: jaki ze stwierdzenia ++Fajna była ta Agnieszka!++ kończącego wywód należy wysnuć wniosek?

    Ogólnie zaś uważam, że w każdym zjawisku czy przedmiocie są aspekty zarówno pozytywne jak negatywne i twierdzę, że o ile chcemy pozytyw utwierdzać i poszerzać – jeżeli istotnie tego naprawdę chcemy – warto co najmniej najpierw go dostrzegać i doceniać, a następnie samemu negatywu nie pomnażać.

    Proszę mi wierzyć, potrafię dostrzec i docenić postawy patriotyczne nawet w formach bardziej skrajnych, bo uważam je za znacznie cenniejsze niż nihilizm i snobizm, dlatego między innymi nie osądzam w czambuł współczesnych ruchów w Rosji stających pod sztandary Czarnej Sotni i tak też siebie nazywających. Dlatego również dyskusję tę, w tym miejscu i pod tym adresem prowadzę. Przy tym nie akceptuję przejawów skrajnych, które uważam że nie są potrzebne do celów którym chcemy służyć i staram się na miarę sił przekonywać o ich niecelowości.

  38. Paweł1 mówi:

    Wereszko
    Passent to rzeczywiście żydowskie dziecko przechowywane podczas wojny w „szafie” polskiej rodziny, zapomniałeś tylko dodać że jego rodzice zostali zadenuncjonowani przez Polaków i zamordowani przez Niemców. Wychowywany przez różnych ludzi, a potem w domu dziecka. Kiedy miał ok. 7 lat trafił do domu siostry ojca w Częstochowie. Kiedy ta zachorowała, zabrała go do siebie druga siostra ojca Anna, żona Jakuba Prawina. Prawin był pierwszym wojewodą olsztyńskim. Jako wojewoda ukrócił krzywdzenie autochtonów. W Berlinie inicjował działania rewindykacji zrabowanych Polsce dóbr materialnych i kulturalnych, polskich archiwów wywiezionych do Niemiec. Przeczytaj „Okręg Mazurski w raportach Jakuba Prawina: wybór dokumentów : 1945 rok”, a zmienisz zdanie.

    Rodzina Osieckich to przedziwny konglomerat wyższych i niższych sfer, także narodowo splątanych. Ojciec Agnieszki, Wiktor Osiecki, urodził się w roku 1905 w Belgradzie, jego matka była Serbką, a babka Wołoszką. Matka Agnieszki Maria Sztechman, jej ojcem był znany warszawski grawer Józef Wiktor Sztechman urodzony w 1880 r. z Jana Sztechmana jubilera i
    Bronisławy Babczyńskiej.

    A tu w prezencie / gdybyś miał wątpliwości/ akt urodzenia dziadka Osieckiej Józefa Wiktora Sztechmana, z kościoła św. Antoniego w Warszawie.
    http://szukajwarchiwach.pl/72/1218/0/-/13/skan/widok/CVtGnBrsHrFWidMd_iAWpg

  39. Wereszko mówi:

    monstrum
    „Żydzi to nawet w talerzu zupy się przywidują”
    No,niestety,nic na to nie poradzę że np.partner Agnieszki Osieckiej Daniel Passent lub aktor Damięcki,lub boska Beata Tyszkiewicz byli zwykłymi kapusiami bezpieki donoszącymi na swoich najbliższych.Tak było, i nic na to nie poradzisz.Ja spluwam z pogardą na takie życiorysy.

    “Fajna była ta Agnieszka?”
    No chyba była fajna skoro miała tylu “mężów” których zmieniała jak skarpetki?

  40. Paweł1 mówi:

    „Wrócić do Polski to jakiś imperatyw w mojej rodzinie. Prawin, syn Adolfa Prawina, zawiadowcy maleńkiej stacyjki Łowczuwek-Pleśna koło Tarnowa, studiował we Wiedniu – wrócił. Mój ojciec studiował w Paryżu, pochodził z biednej rodziny – wrócił. Ja studiowałem w ZSRR i w USA – wróciłem. Agata ukończyła Harvard – wróciła. Wbrew moim sugestiom, bo radziłem jej robić tam doktorat, nie spieszyć się z powrotem. Ukończyła Harvard z wyróżnieniem. Miała wszystkie drzwi otwarte. Wybrała drzwi do Polski. Ona jeszcze przed wyjazdem na studia wiedziała, że wróci. „Żal i stąd wyjeżdżać – pisała do mnie z Warszawy – bo przyjaciele, no i Polacy, a ja wychowana w polskiej szkole na Słowackim i ‘Panu Tadeuszu’ i ‘Przedwiośniu’, to wiesz – patriotyzm. Naprawdę! Wcale się nie wygłupiam. (…) Bardzo kocham Polskę, a najbardziej brzozy i stare rowery. Poza tym wierzę, że Księżyc, na który teraz patrzę stąd – z Warszawy – jest piękniejszy od tego, który pilnuje w nocy Bostonu. I tak po części wyjeżdżam po to, aby wrócić”

    Fragment Książki Passenta

    http://www.polityka.pl/opolityce/1523279,1,ksiazka-passa–opowiesc-biograficzna-daniela-passenta-rozmawia-jan-ordynski-wydawnictwo-czerwone-i-czarne.read

  41. pani mówi:

    Wereszko przedstawia namzapisy o agentach UB w PRL-u. Stawia kazdego czytajacego jego zapisy przed dylematem moralnym – wyboru slusznej czy felernej postawy. Mysle, ze wazne jest wiedziec swiadkom zycia celebrytow ich ulomnosci, lecz kazdy czlowiek, kazdy z nas jest ulomny …
    O wiele lepiej by bylo gdy by stac nas bylo na sakramentalne “Spowiadam sie wam bracia i siostry.”
    W publicznych masmediowych wypowiedziach ni w RP ni w RL nie spotykalam relacji zwyklych ludzi (nie desydentow) o ich kontaktach z UB czy KGB. W Wilnie w formacie biesiadnym pare razy slyszalam wzmianki. I to juz dobre. Swiadczy o tym iz ludzie dystansuja sie, jak my mowimy = patrza ze strony, z dystansu, w oderwaniu od emocji, z rozwaga i refleksem …
    My, postsowieckie ludzi nie mozemy sobie pozwolic na uogolnienie o ru ktore dla wielu Polakow sa absolutne.
    Tu sie zylo w wielonarodowych republikach. Wsrod swolaczy-donosicieli, swolaczy-intrygantow byli i Litwini, i Rosjanie, i Ukraincy lub Bialorusini a takze Polacy. Litwini obecnie swoje byle donosy i szkodnictwa moga przedstawic jako walke o litewskosc, o niepodleglosc i t.p. A co inni? Moze ci ktorzy sie “przyznali” maja teraz zglaszac Litwinom ich “wrogow? ????
    A wspolczesny mobing, t.zw. konkurencje { o 10 litow wiecej do emeretyry – nie wazne, ze u innej osoby tym samym emereture odbierzezsz wogole, czy prace? ] – swinstw obecnie wiecej niz bylo …

  42. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 36

    Poradzić na to rzeczywiście nic się nie da, ale dlaczego to jest aż tak ważne? Może tak: czy dobrze jest znane w jakim wymiarze z powodu ewentualnego informowania służb bezpieczeństwa publicznego ktoś cierpiał? Trudno mi cokolwiek powiedzieć o pani Tyszkiewicz, ale z profesorem Drawiczem stykałem się osobiście i w jego osobowości i moim jej odbiorze nie znajduję nic co mogłoby budzić moją do niego niechęć czy wzbudzałoby jakiekolwiek uczucie fałszu czy antypatii. Był to dużego formatu naukowiec, wybitnie utalentowany tłumacz poezji, człowiek który naprawdę zrobił wiele dobrego dla ludzi których znał osobiście i z którymi współpracował, a co dla mnie nader ważne – bardzo dużo dla strony pozytywnej więzi polsko-rosyjskich, przezwyciężania i roztapiania uprzedzeń – po stronie polskiej i po stronie rosyjskiej, umiał trafiać, nazwijmy to, do dusz. To dla mnie absolutnie wystarcza i wydaje się istotnym. Tak samo w najmniejszym stopniu mnie nie wzrusza kto miał ile mężów, żon, sympatii. Mój jedyny najbliższy kolega z klasy szkolnej z którym do tej pory podtrzymuję kontakt jest od dwóch lat żonaty po raz czwarty, wyglądają dwoje na szczęśliwych i daj im tego Boże. Niezwykle doceniam panią Osiecką jako bardzo utalentowanego poetę. Też ją dwukrotnie widziałem osobiście w związku z przebywaniem w Polsce Bułata Okudżawy, widziałem jej sposób bycia wzbudzający przede wszystkim szacunek i sympatię; odkąd obecna jest w Warszawie w postaci szczególnego kawiarnianego pomnika na Saskiej Kępie, położyłem na stoliku z brązu będącego częścią rzeźby białe lilie o których znam ze wspomnień o spotkaniach z nią Bułata Okudżawy. Jest mi całkowicie obojętne, że w archiwach FSB może leżeć moja teczka. Nie tylko nie przeszkadza, nie zastanawia mnie to. Moim sąsiadem bezpośrednim z piętra akurat jest podpułkownik FSB w służbie czynnej, pracującym w dobrze znanym budynku głównym na Łubiance, bynajmniej oczywiście nie wiem na czym jego praca polega, ale jest dla mnie to jedynie ważne, że jest godnym szacunku życzliwym mężczyzną i mamy przyjazne stosunki od prawie już dwudziestu lat.

  43. monstrum mówi:

    Paweł1, nr 36 i 38
    Bardzo a bardzo ciekawe, dzięki. Prozy pana Passenta – poza artykułami czytanymi kiedyś dawno w “Polityce” – w ogóle nie znam, przyznaję. Jakże piękny fragment w nr 38!

    *

    My country is my home. Ojczyzna
    Jest moim domem. Mi w udziele
    Dom polski przypadł, to ojczyzna,
    A inne kraje są hotele.

    Julian Tuwim, z “Kwiatów polskich”

  44. B. mówi:

    Do monstrum 43
    Naprawdę nie ze złośliwości, ale w obronie Tuwima muszę sprostować zamieszczony przez pana cytat. Pisze Pan: “Mi w udziele dom polski przypadł”. Jak wiadomo, umieszczenie enklitycznego zaimka “mi” na początku zdania jest absolutnie niedopuszczalne (choć niestety, dzisiaj bardzo często ludzie tak mówią, a co gorsza, piszą). Tuwim był zbyt dobrym znawcą polszczyzny, by taki błąd popełnić i to piękne zdanie u niego brzmi: “Mnie w udziele dom polski przypadł”. Chyba pisał Pan z pamięci, a pamięć ludzka jest zawodna.
    pozdrawiam.

  45. monstrum mówi:

    Wielce Szanowna i Droga Pani, nr 34 i 35

    Przede wszystkim proszę wybaczyć, skoro już jestem posądzany o grzeczność, że nie odrazu dostrzegłem Pani kolejne wpisy. Dziwnym trafem niektóre wpisy, i to już nie pierwszy raz, ukazują się na moim komputerze jakby wstecz, to znaczy między zapisami które powstały wcześniej. Serdecznie gratuluję autorstwa pięknych i bardzo ciekawych wierszy. “Dolina Świętoroga” zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie i zastanawiałem się czy to przypadkiem nie Miłosz; zacząłem szukać w internecie. Skopiowałem sobie ten wiersz, łącznie ze strofą dodaną w 35. Jeszcze raz gratuluję i dziękuję.

    A poza tym, po raz pierwszy w życiu na forum publicznym, a cieszę się że na forum wileńskim – jak to się mówi skoro już i skoro jest o słowach rymowanych mowa – niech przedstawię krytycznej uwadze to jedyne, co wyszło w języku polskim, co prawda dawno, bo w roku 1982. Przeżywałem wtedy konflikt w pewnym zespole który sporo robił dobrego ale cierpiał na znaczny niedowład organizacyjny, biurokratyzm i konfliktogenność wewnętrzną. Przejmowałem wtedy kierowanie jednym z podzespołów po osobie niestety wygryzionej – w nadziei, że się podźwigniemy. A że jestem żeglarzem namiętnym, stąd skojarzenia wodne.

    ZMIANA WACHTY

    Dziobem tnąc grzbiety fal
    Płynie gdzieś w szarą dal
    Arka – ciężko na fali się wznosi.
    Ciąży masztom zła moc:
    Tylko mrok, tylko noc,
    Z dołu stęk starych wręg się donosi.

    Przeszywając do żył
    Niesie wiatr wodny pył.
    Ogień gaśnie, a chłód wyczerpuje.
    Kiedy ręka przy sterze opada bez sił
    Inny ktoś steru koło przejmuje.

    Pod pokładem świec żar
    Podtrzymuje słów czar.
    Bratnim śpiewem wypełnia się sala:
    “Jasnych przeżyć lśni moc…”
    A na górze jest noc,
    Leżącego zalewa tam fala.

    Co przyniesie nam dzień?
    Czy of chmur siwych cień
    Będzie ciążył na wszystkim, jak męka?
    Czy, odległy tak stąd,
    Nam odkryje się ląd,
    Cztery pasy ozdobią twój rękaw?

    Skąd donosi się zew,
    Gdzieś lśni biel skrzydeł mew,
    Gdzieś szerokie są wodne przestrzenie.
    Może kurs właśnie ten
    Zaprowadzi nas hen,
    Dokąd woła tak wielkie marzenie.

    Bierz, żeglażu, za ster.
    Fal ukoi nas szmer,
    My nadzieję weźmiemy ze sobą.
    Nie upadaj, spójrz wzwyż:
    Południowy wszak Krzyż
    W ciepłym niebie migocze nad tobą.

  46. monstrum mówi:

    B., nr 44
    W pełni akceptuję i dziękuję, w tym za wskazówkę pro memoria. Rzeczywiście, zapisałem z pamięci. Poza tym, pod innym kątem, jak patrzę na obfite swe tu bazgranie, rusycyzmów też wystarcza, niestety.

    Już na wszelki wypadek po sprawdzeniu, z tego samego dzieła, bo może najważniejsze to o ojczyźnie polskiej –

    …I z tej codziennej mitologii
    Nagłych, z zaułka, zjawień, olśnień,
    To z barwy, z linii, to z melodii
    Chwila ojczyzną ci wyrośnie.
    Zjawi się taka niewątpliwa,
    Wyłączna, nie do podrobienia,
    Że poznasz z echa, zwęszysz z cienia
    To ona – twoja, własna, żywa.

  47. pani mówi:

    Monstrum, tu jest nagminne miksowanie zapisow internautow, jak w szejkerze.
    Przypuszczam, ze kazdy z nas ma tu cos w rodzaju wlasnej teczki. Administrator laczy je pozniej w calosc.
    Moze to zwiazane z problemami etatowymi a morze technicznymi a moze geograficznymi.
    Zeglarski wiersz mi sie podobal. Wynosi czytelnika na falujace wielkie wody!
    Jesli zdazysz zajrzyj na dol strony do tekstu ze slowkim “pokazucha” w tytule. Znajdziesz tam rowniez polemike o jezykach i “jazykach”!

  48. pani mówi:

    Pawle! Dziekuje Ci bardzo. Oba linki bardzo wartosciowe.

  49. monstrum mówi:

    Pani, nr 47

    Ojej… Nie byłem świadom tamtej dyskusji, nie wszystkie czytam komentarze po przeczytanych artykułach. W każdym natomiast wypadku dobrze że wystawa się odbyła i zadowoleni są widzowie i artyści.

Leave a Reply

Your email address will not be published.