12
Jak „pokazucha” to w Ejszyszkach

Ejszyszczan przywitała dyrektor Domu Polskiego w Ejszyszkach Anna Jesvilienė oraz kustosz wystawy Krzysztof Sokołowski Fot. archiwum

Już po raz trzeci odbyło się w Ejszyszkach otwarcie wystawy wiosennej, prezentującej prace młodych artystów Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.

Tym razem pokazanych zostało 25 prac dziesięciu zarówno początkujących, jak też doświadczonych malarzy, a nawet wykładowców.
Po wejściu do niedużej sali od razu rzuca się w oczy duży obraz nazwany przez autora, ejszyszczanina i kustosza wystawy Krzysztofa Sokołowskiego, „Sądem Ostatecznym”. Dzieło jest imponujących rozmiarów. Boga ukazuje symbolicznie, po obu stronach przedstawiony jest moment ważenia dusz, u góry zaś i u dołu obrazu ulokowana jest siatka, która nadając dziełu trójwymiarowy charakter, ma wciągać widza w wizję finalnego trybunału boskiego. Artysta skromnie tłumaczy, że na całość jego ewokacji artystycznych składają się też piekło i niebo, których pokaźne rozmiary nie pozwoliły na umieszczenie w ramach wystawy.

Druga jego praca kontynuuje tematykę sakralną. Lustrzany krucyfiks, w którym można się przejrzeć, zawiera w sobie też ukryty sens. Po włączeniu do kontaktu w lustrach tworzących krzyż widoczne się stają części ciała ukrzyżowanego Chrystusa… W założeniu autora mają one obrazować, że Chrystus jest w każdym nas.

Pokazanych zostało 25 prac dziesięciu zarówno początkujących, jak też doświadczonych malarzy, a nawet wykładowców Fot. archiwum

Po obu stronach sali zawieszone są prace innych malarzy. O każdej z nich, jak również o każdym z artystów Krzysztof opowiada wyczerpująco i z zapałem. W sposób szczególny wyróżniając artystów z Wileńszczyzny, tym razem Wiolettę Pilecką, studentkę I roku ASP i autorkę grafik malarskich.
Sam Krzysztof, z inicjatywy którego sztuka artystów gdańskich sięga niedużego miasteczka na Wileńszczyźnie, jest studentem III roku Wydziału Malarstwa ASP w Gdańsku. Z dumą opowiada, że pracuje w pracowni światowej sławy malarki polskiej Teresy Miszkin, która preferuje indywidualne podejście do studenta, pozwalając na różne formy wyrazu artystycznego.

Swoje powołanie i zamiłowanie do sztuki młody artysta odkrył podczas warsztatów malarskich, które prowadziła kiedyś w Ejszyszkach Anna Szpadzińska-Koss, artystka i malarka z Gdańska. To właśnie dzięki niej wielu młodych ludzi z rejonu solecznickiego odnalazło się w sztuce. To ona po jedenastu klasach szkoły średniej zabrała Krzysztofa do szkoły w Gdańsku, w ramach nieistniejącego już dzisiaj stypendium I. J. Paderewskiego. Marzenie o Akademii Sztuk Pięknych nie ziściło się jednak za pierwszym razem. Studenta chętnie przyjęto natomiast na Politechnikę Gdańską na Wydział Mechaniki i Budowy Maszyn, który niedoszły malarz ukończył jako mgr inż. energetyki.

Ale marzenia po to są, by je spełniać. Dziś jako student wymarzonej uczelni Krzysztof mówi: „Kiedyś musiałem się uczyć, teraz chce się mi się uczyć”.
Zapytany, czy planuje powrót na Litwę, odpowiada, że na pewno będzie próbował odnaleźć tu siebie.
Tymczasem warto by było wspomnieć słowa jednego z filozofów, że sztuka jest po to, by zwyciężać chaos. Patrząc na pełne harmonii postrzeganie świata młodych artystów, trzeba zauważyć, że płynąca z ich prac pewność siebie i spokój są wyrazem stanu wewnętrznego, który człowiek odnajduje w sobie tylko wówczas, gdy wykonuje pracę miłą swemu sercu.

Beata Pietkiewicz

12 odpowiedzi to Jak „pokazucha” to w Ejszyszkach

  1. pani mówi:

    Brawo, Beato. Zywe, prawdziwie autorskie teksty!

  2. pani mówi:

    Wystawie i jej autorom tez brawa, brawa brawa, Krzysztofowi slawa.
    Ludzie, JEDZMY NA WYSTAWE!

  3. B. mówi:

    Do pani, post 1
    .
    Na miłość Boską, przestańmy chwalić to, co na naganę zasługuje!
    Pisze pani o żywych, prawdziwych tekstach pani Beaty.
    A przecież pani Beata,czy też ktoś inny w redakcji opatrzyli ten tekst tytułem, który drwi, wyśmiewa, wyszydza tę wystawę (jak się można zorientować, naprawdę wartą podziwu, zainteresowania i szacunku). Wszyscy na wileńszczyźnie wiedzą, co znaczy słowo pokazucha(w cudzysłowie czy bez) – to coś nieprawdziwego, fałszywego, zrobionego na pokaz, taka pomalowana na zielono trawa Gierkowska.
    Tytuł jest obraźliwy i chyba należałoby Ejszyszczan przeprosić.

  4. pani mówi:

    > B., Czerwiec 24, 2012 at 12:48
    Kochanienko, w tytule jest prawdziwy wilenski zart. To riposta wobec krytykow polityki wladz rejonu – tekst jest, przeciez, z biura prasowego solecznickiego samorzadu.
    Slowo ” pokazucha” uzyte w cudzyslowiu, tym samym wskazuje na zartobliwe jego tu uzycie. A w niewymuszonym wielojezycznym srodowisku eiszyszsko-solecznickim bedzie odebrane adekwatnie. Moze, nawet, przyciagnie uwage mlodziezy i ta zajrzy na wystawe.
    Blyskotliwy i rezolutny tytul! “Kiepskie” slowko w dobrym kontekscie dodaje pikanterii samemu wydarzeniu.

  5. B. mówi:

    Do pani
    Trudno dyskutować z człowiekiem, który nie rozumie, o co chodzi. Używanie wyrazów o znaczeniu pejoratywnym wymaga umiejętności taktu. Tu tego zabrakło. A także warsztatu dziennikarskiego.
    PS
    Jak wynika z Pani wypowiedzi, jest Pani mocno wiekową osobą. Tym niemniej śmiem prosić, by nie zwracała się Pani do mnie per Kochanienko. Pani tak chętnie zabiera głos na tematy języka (ba, nawet lingwistyki!), a tu taki dziwoląg językowy, w dodatku z błędami.
    Szacuneczek

  6. Wereszko mówi:

    “Już po raz trzeci odbyło się w Ejszyszkach otwarcie wystawy wiosennej…”
    Trzeci raz otwarcie TEJ SAMEJ wystawy?Dziwne…

    “Dzieło jest imponujących rozmiarów.”
    Ale JAKICH? 2×3? 5×8? 10×20?

    “na całość (…) składają się też piekło i niebo, których pokaźne rozmiary nie pozwoliły…”
    No tak,piekło i niebo są rzeczywiście “pokaźnych” rozmiarów,nic dziwnego że “nie pozwoliły na umieszczenie w ramach wystawy.”

    “Wiolettę Pilecką, studentkę I roku ASP i autorkę grafik malarskich.”
    GRAFIK MALARSKICH? a co to za cudo?!?!

    “światowej sławy malarki polskiej Teresy Miszkin.”
    No bez przesady! Światowej?

    “To ona po jedenastu klasach szkoły średniej zabrała Krzysztofa do szkoły w Gdańsku.”
    Aha,rozumiem…Ukończyła 11 klasę szkoły średniej i wtedy “zabrała” Krzysztofa do Gdańska? A on po ilu wtedy był klasach?

    No,ręce opadają…

  7. B. mówi:

    Właściwie trudno mieć pretensje do autorki,początkującej dziennikarki, ale od czego są “starzy”, doświadczeni dziennikarze, którzy powinni adiustować jej teksty, uczyć dziennikarstwa? Przynajmniej tak się robi w innych redakcjach, gdzie każdy młody ma patrona.
    Na samym patriotyzmie daleko się nie zajdzie. Trzeba po prostu dobrze robić gazetę.

  8. Wereszko mówi:

    do B.
    Ja oczywiście też nie do niej mam pretensje.Są jednak nad nią jacyś szefowie.Dlaczego przepuszczają tak nieudolne teksty? Dziwne to…

  9. pani mówi:

    Gdzie szefowie?
    Gdzie cenzorzy ?
    Ktorzy TEN,
    JEDYNIE SLUSZNY
    wZORZEC WDROZA? ….

    ??????????????
    sKAD TO ZNAMY?
    i obaj
    Chca zemsty
    nad nami!

    A winni
    sa tamci,
    Inni !!!
    Nie my!

    Dajcie sobie
    spokoj.

    ps Nie znam tej autorki.
    Tylko tekst czytalam
    z przyjemnoscia.
    Jest zywy, w odroznieniu od poprawnych, moze lecz nieczytelnych pewnego uczonego grafomana B… .

  10. B. mówi:

    Do pani, post 9
    “Nieczytelne teksty pewnego uczonego grafomana B.”.
    Kolejny raz Pani się popisała nieznajomością wyrazów obcych. Grafoman to ten, który nie mając talentu uprawia twórczość literacką. Ja takiej nie uprawiam. Nawet na tym forum bardzo rzadko kilka słów napiszę. To Pani uważa się za poetkę.

  11. Budzik mówi:

    Znam przypadki w których zarzucano “grafomanię” z zazdrości.
    Tymczasem rzekoma “grafomania” okazywała się niczym innym aniżeli innym stylem:)))
    Poza tym, czy odmowa prawa do twórczości osobom pozbawionym talentu nie jest aby ograniczaniem prawa do swobody wypowiedzi?
    Każdy z nas może mienić się “artystą”, nawet “ja”:)))))))
    Tymczasem to subiektywne ujęcie stanu rzeczy. Tymczasem nie sposób jest “ująć świat” obiektywnie, można tylko prezentować osobiste uproszczenia:)
    Także, każdy kto chce – niech pisze, bowiem pisanie na forum internetowym jest niczym puszczanie kaczek na jeziorze. Fale wywołane upadkiem kamienia pojawiają się a potem znikają. Wielu ich nawet nie dostrzeże a już ich nie ma – i tak jest także z naszymi postami…

  12. B. mówi:

    Do: Budzik, post II
    Całkowicie podzielam Pańskie zdanie, że każdy ma prawo wyrażać swoje myśli czy to wierszem, czy prozą. Tylko czy koniecznie musi je drukować? Mówię tu nie o tym forum, lecz o licznych tomikach złej i bardzo złej poezji.
    Mnie jednak chodziło o co innego.Mianowicie, dlaczego ta “pani” zarzuca mi grafomaństwo, mimo że nie piszę wierszy ani prozy. Publicystyki też od pewnego czasu nie uprawiam.
    Owszem interesuję się poezją, ale za bardzo ją szanuję, by zaśmiecać ją swoją “radosną twórczością”. Tu na tym forum bardzo rzadko się wypowiadam. Więc dlaczego grafoman? A może rzeczywiście ta pani nie rozumie tego wyrazu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.