20
Kobiety i mężczyźni. Różni czy podobni?

Małe dziewczynki i chłopcy nie różnią się między sobą pod względem właściwości fizycznych Fot. archiwum

Jest coś, co łączy wszystkie kultury stworzone przez ludzi niezależnie od czasu, w jakim istniały lub istnieją i przestrzeni, w jakiej się znajdują — to podział na kobiety i mężczyzn.

Od kołyski uczymy się postrzegania świata poprzez pryzmat płci. Przez wieki kobiety i mężczyźni byli uważani za całkowicie odmienne istoty, różniące się od siebie nie tylko pod względem fizycznym, ale również psychicznym.  Różnice te były przyjmowane jako coś zupełnie naturalnego, niepodlegającego dyskusji. Przedstawiciele obu płci pełnili swe funkcje społeczne zgodnie ze swą płcią. Dopiero w ostatnich kilkudziesięciu latach zaczęto się głośno zastanawiać nad tym czy taki podział na role „kobiety” i „mężczyzny” jest naturalny i uwarunkowany naturą każdej z płci.

Większość badań poświęconych różnicom między płciami dotyczy dwóch kwestii: jakie cechy charakteryzują typowego mężczyznę i typową kobietę oraz na podstawie jakich cech kobiety postrzegają siebie jako kobiece, a mężczyźni widzą siebie męskimi. Pierwsze pytanie rozpatruje stereotypy związane z płcią, drugie bada tożsamość płciową. Wyniki przeprowadzonych badań pozwalają naukowcom twierdzić, że w ciągu ostatniego półwiecza stereotypy dotyczące ról pełnionych przez mężczyzny i kobiety w społeczeństwie niewiele się zmieniły. Zauważono natomiast, że zaczynają się zmieniać cechy, na podstawie których kobiety i mężczyźni określają swoją kobiecość czy męskość.

Istnieje wiele naukowych teorii próbujących wyjaśnić zagadkę powstania różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami. Jedna z nich głosi, że każda z płci, ze względu na swoje właściwości biologiczne, musiała rozwiązać inne zadanie adaptacyjne. Jako przykład podaje się podział ról w społeczeństwach plemiennych: kobiety — zbieraczki, mężczyźni — myśliwi. Według innej teorii, próbującej tłumaczyć różnice między płciami — role społeczne są wynikiem uczenia się. Dzieci uczy się określonych zachowań, które są akceptowane przez otoczenie. Potwierdzenie tej teorii możemy znaleźć w postępowaniu rodziców ganiących dziewczynki za agresywne zachowanie się, a jednocześnie akceptujących przejawy agresji u chłopców.

Naukowcy twierdzą, że wychowywanie dzieci różnej płci w naszym społeczeństwie w dużej części jest oparte na stereotypach. W jednym z badań proszono rodziców o wymienienie cech charakteryzujących ich kilkudniowego noworodka. Mimo że zewnętrznie dzieci nie różniły się pod względem wyglądu czy wagi, rodzice swoim nowo narodzonym chłopczykom przypisywali takie cechy jak energię, siłę, wytrwałość, dobrą koordynację ruchową. Dziewczynki zaś określali jako malutkie, delikatne, piękne i słabe. Każdy z rodziców opowiadał nie o faktycznych cechach swego dziecka, a mówił o swoich wyobrażeniach i oczekiwaniach wobec dziecka określonej płci.

Stereotypowy pogląd na właściwości płci jest zjawiskiem ponadkulturowym. W badaniach przeprowadzonych w różnych krajach proszono ludzi o określenie cech charakterystycznych dla każdej z płci. Uczestnicy badań określali mężczyzn jako dominujących, niezależnych, skłonnych do przemocy, zdecydowanych, odważnych, ambitnych, silnych i pragnących wrażeń.  Kobiety były postrzegane jako uczuciowe, uległe, nieambitne, niezdecydowane, gadulskie, towarzyskie i przesądne. Taki stereotypowy pogląd na kobiety i mężczyzn szeroko lansuje się w mediach, reklamie, czasopismach, literaturze, nawet w bajkach dla dzieci.

Jakie są faktyczne różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami?

Małe dziewczynki i chłopcy nie różnią się między sobą pod względem właściwości fizycznych: w tym samym wieku zaczynają im rosnąć zęby, zaczynają siadać, chodzić. W dorosłości różnice między płciami nie są związane z takimi cechami psychicznymi jak poziom inteligencji, zadowolenie z siebie, poczucie własnej wartości. Kobiety i mężczyźni, wbrew pozorom, mają wiele cech wspólnych. Jednak ludzie czasami są bardziej skłonni koncentrować się na różnicach niżeli na podobieństwach.

Zauważono, że w młodszych klasach szkoły podstawowej dziewczynki łatwiej uczą się języków, mają mniej trudności z nauką czytania i pisania. Chłopcom lepiej udaje się rozwiązywać zadania przestrzenne i matematyczne. W młodszych klasach, kiedy zadania matematyczne wymagają opanowania rachunków, dziewczynki mają lepsze wyniki niżeli chłopcy.

Kłopoty zaczynają się wówczas, gdy zadania się komplikują i wymagają myślenia teoretycznego.
Tutaj mężczyźni mają zdecydowaną przewagę. Na każdą matematycznie uzdolnioną dorosłą kobietę przypada trzynastu matematycznie uzdolnionych mężczyzn. Ciekawostką jest to, że różnice w zdolnościach matematycznych pomiędzy dziewczynami i chłopcami stają się wyraźne się dopiero w wieku piętnastu lat.
W starszych klasach chłopcom lepiej się wiedzie w takich dziedzinach jak fizyka, rysunek techniczny, informatyka, matematyka, dziewczyny otrzymują lepsze stopnie z takich przedmiotów jak socjologia, technologia gospodarstwa domowego, język ojczysty oraz język obcy.

Mężczyźni lepiej rozwiązują zadania wymagające myślenia przestrzennego. Lepiej się im udaje poradzić z takimi zadaniami jak zadania polegające na rotacji przestrzennej obiektów, wymyślaniu skomplikowanych konstrukcji, posługiwaniu się mapą, są też lepsi w grze w szachy. Kobiety, natomiast, lepiej pamiętają wzajemne położenie przedmiotów, są bardziej spostrzegawcze i zapamiętują więcej szczegółów.

Kobiety mają większe zdolności werbalne, czyli łatwiej dobierają słowa, lepiej stosują reguły gramatyczne, potrafią szybciej się wysławiać.  Jednak ostanie badania pokazują, że różnice w tej dziedzinie stopniowo się zmniejszają. W dziedzinach wymagających użycia siły mięśni mężczyźni nadal mają przewagę nad kobietami. Kobiety zaś są lepsze w tych dziedzinach, które wymagają plastyczności motorycznej oraz koordynacji oko — ręka.

Przedstawiciele obu płci różnią się pod względem sposobu funkcjonowania w społeczeństwie.  Kobiety są bardziej czułe na sygnały emocjonalne otoczenia, ponieważ zależy im na utrzymaniu dobrych stosunków z ludźmi. W sytuacjach krytycznych kobiety częściej kierują się uczuciami niżeli, tak zwanym zdrowym rozsądkiem, bardziej zwracają uwagę na aspekt emocjonalny niżeli racjonalny problemów.  Mężczyźni, natomiast, rozwiązując skomplikowane problemy, bardziej są skłonni do postępowania zgodnie z racjonalną oceną sytuacji, wolą działać niżeli się zastanawiać.

Właściwości psychiczne i intelektualne obu płci znajdują odbicie z zawodach, które wybierają ich przedstawiciele. Mężczyźni wybierają zawody wymagające zdolności konstruowania, myślenia przestrzennego czy umiejętności rozwiązywania problemów. Kobiety dominują na studiach lingwistycznych, humanistycznych, medycznych. Częściej od mężczyzn wybierają one zawody pozwalające na wykorzystanie kobiecej zdolności wczuwania się w sytuację innego człowieka, zaspokajające kobiecą potrzebę opiekowania się słabszymi członkami społeczeństwa.

Coraz częściej pojawiają się stwierdzenia, że różnice między płciami stopniowo się zacierają. Są to jednak wciąż jeszcze zbyt pochopne wnioski, nieoparte na wnikliwej obserwacji i rzetelnych badaniach.  Żeby się przekonać co do tego, na ile się różnimy wystarczy po prostu rozejrzeć się wokół siebie.

Jolanta Masian
psycholog.pl@gmail.com

20 odpowiedzi to Kobiety i mężczyźni. Różni czy podobni?

  1. Kmicic: mówi:

    Współczuję kobietom, gatunek mężczyzn wymiera.- Niedługo pozostaną im tylko gabloty muzealne. A przecież cały smak życia polega właśnie na różnicach 🙂
    Podobnie jest z podejściem do Narodu, – ludzkość jest przede wszystkim bogata dzięki swemu zróżnicowaniu. Dzisiejsze próby niwelowania wszelkich różnic : kulturowych ,językowych, narodowych , regionalnych, śladem Rozy Luksemburg , prowadzą do degradacji ludzkości i hodowaniu człowieka jak pomidory w szklarni.

  2. tomasz mówi:

    Jeśli wymiera taki gatunek mężczyzn jak Kmicic to gratuluję kobietom. 🙂

    do Kmicic: Nie da się zniwelować wszystkich różnic. Natomiast co do niektórych to wcale niekoniecznie musi oznaczać zło. Wręcz przeciwnie. Twoim zdaniem z jakiego powodu najczęściej wybuchały wojny? Czy nie z różnic aby?

  3. tomasz mówi:

    A tak poważniej. To mam pytanie do autorki lub innych. Czy zachowania właściwie dla płci są zdeterminowane tylko genetycznie czy tylko społecznie. Czyli czy wystarczy mieć tylko geny i już? Czy wystarczy mieć tylko wychowanie i już? Pomijając oczywiście aspekty typowo fizyczne.
    Czy MUSZĄ byś spełnione oba czynniki aby można było mówić o mężczyźnie czy kobiecie?

  4. ale mówi:

    A to oznacza ze to feministki glupoty pleca o rownosci plci.Jak wynika z artykulu jednak mezczyzni sa lepsi od kobiet w takich dziedzinach ,gdzie jest potrzebne MYSKLENIE.

  5. ale mówi:

    Ale kmicic juz zadolbal.Jezeli w KW bedzie napisane o hodowaniu kwiatow,to napisze ze litwini zabraniaja hodowac bialoczerwone kolory.

  6. pani mówi:

    godz.18:28: „…gdzie jest potrzebne MYSKLENIE.” Bardzo trafny, genialny blad. Tak mozna nazwac myslenie muskularnych.

  7. tomasz mówi:

    do ale: Skoro wyczytałeś z tego artykułu że kobiety nie „MYSKLĄ” to lepiej porzuć czytanie na rzecz picia. Bo to i przyjemniej i efekty bardziej widoczne…

  8. Budzik mówi:

    Tomasz 3
    Zbyt dużo poważnych pytań zadajesz jak na jeden krótki post:) Nie spodziewaj się miarodajnej odpowiedzi, gdyż pytania te łączą zagadnienia z wielu odrębnych dziedzin nauki, które jednocześnie jak zakładam niewiele osób praktykuje.
    Tymczasem widzę, że nie napisałeś o wpływie hormonów na rozwój płciowości gamety itd.
    Tymczasem Tomaszu z pewnością w małżeństwie doświadczasz „wyższości” słabej płci nad tą rzekomo silną i przebiegłą.
    Zapewniam, że niczym są dziesiątki tysięcy lat spędzonych na polowaniu w porównaniu z tożsamym czasem spędzonym w jaskini, bądź na zbieractwie czy na uprawie prymitywnej roli:)
    Determinizm skazuje nas na role, które wyznacza nam gospodarka hormonalna w tle doświadczeń pokoleń powielanych genetycznie. Kto jest nośnikiem jakiego genomu? Chcesz zgadnąć?

  9. Br. mówi:

    Do Tomasza: Wojny wybuchały także z powodu kobiet…

  10. tomasz mówi:

    do Budzik 8: Nie myślałeś czasem o polityce? Świetna wypowiedź! Z cyklu jak coś powiedzieć żeby nic nie powiedzieć.

    Nie nie doświadczam w małżeństwie żadnej wyższości z żadnej strony. Po prostu każdy zajmuje się tym co potrafi. I wszyscy an tym dobrze wychodzą.

  11. tomasz mówi:

    do Br 9: Owszem. Czyli z powodu różnic. Jakby kobiety niczym nie różniły się od mężczyzn, to ci z ostatni z ich powodu z pewnością na wojnę by nie szli.

  12. Budzik mówi:

    Tomasz 10
    Dziękuję za słowa uznania, jednak nie podzielam ironii i sceptycyzmu.
    Miło przeczytać, że tak świetnie układa Ci się w małżeństwie. Wariant zrównoważony, oparty na partnerstwie to wspaniała rzecz.
    Cieszę się, że spotykam osoby szczęśliwe w swoich związkach. Gdy wokół szaleje na przemian „rozwód i separacja”, każdy głos o zrównoważeniu emocji jest ciepło witany

  13. pani mówi:

    Bozia dal

    2 gamety
    dla kobiety,
    a nie calkiem
    – dla faceta.
    To wynika
    Z genetyki.

    Jam posiadal
    2 kobiety –
    Skompensowal
    Sobie netto:
    Jedna ladna,
    Druga piekna.

  14. tomasz mówi:

    do Budzik 12: Ależ proszę bardzo.

    Z tym „wokół szaleniem” to jednak spora przesada. Owszem jest teraz więcej rozwodów niż kiedyś ale jednak ciągle jest to mniejszość. Takie odczucia to „syndrom dziennika telewizyjnego”. Jak go obejrzysz to się dowiesz o wypadkach morderstwach, kłótniach politycznych oraz klęskach żywiołowych. Dojdziesz zatem do wniosku, że świat się kończy.

  15. Budzik mówi:

    Tomasz 14
    Wszystko by się zgadzało, tylko ja nie oglądam telewizji….
    Opinię czerpię z obserwacji środowiska:) Zatem chybiona ironia – jestem już za duży na to aby nabierać się na „tłok na Zakopiance”:)
    PS
    Wprawdzie to nie Manhattan ale rozwodów jest sporo.

  16. tomasz mówi:

    do Budzik 15: No cóż to nie zazdroszczę „środowiska”.

    ps: Co ty masz z tą ironią? Wszędzie ją widzisz…

  17. Budzik mówi:

    Tomasz 16
    …”Wszędzie ją widzisz”…
    WW. określenie to manipulacja:)
    Nie widzę „ironii” choćby we wchodzie słońca – a to już wystarczy. To już znaczy, że nie widzę ironii „wszędzie”.
    …”No cóż to nie zazdroszczę „środowiska”…
    Być może moje środowisko nie jest aż tak dogmatycznie katolickie jak Twoje. Trochę mnie to dziwi, bowiem Twoje posty jawią się jak dotąd jako stosunkowo mało ortodoksyjno – katolickie. Tymczasem jeśli Ty prezentujesz swoim słowem poglądy nieco bardziej liberalne, to pewnie Twoje „środowisko” odczytuje Ciebie nie najlepiej

  18. tomasz mówi:

    do Budzik 17:
    Nie po raz pierwszy przekonuję się że dyskusją z tobą kończy się tym samym. Ty wiesz o mnie lepiej to czego ja nie wiem i tyle. Co powoduje że dyskusja traci sens.
    Zresztą od razu taki ton chcesz jej nadać.
    patrz post 8: „Tymczasem Tomaszu z pewnością w małżeństwie doświadczasz „wyższości” słabej płci nad tą rzekomo silną i przebiegłą.”
    „Z pewnością” to można stwierdzić tylko to że ani ty nie masz o moim małżeństwie pojęcia ani ja o twoim (jeśli takowe jest – ale nic mi do tego) też.

    W poście nr 14 nie widzę żadnej ironii ani tym bardziej nie była ona moim zamiarem. Ty WIESZ że ona była i to na dodatek chybiona.

    Co do środowiska to ty WIESZ że ono jest ortodoksyjnie -katolickie i dogmatyczne. Tak jakby tylko w takich środowiskach nie było rozwodów :)))
    Moim zdaniem są w każdym środowisku.
    Otóż moim zdaniem rozwody nie są prostą zależnością ortodoksyjnego lub nie podejścia do spraw wiary. Snujesz nawet przypuszczenia jak mnie odczytuje moje środowisko i czy to jest „odczyt” pozytywny czy negatywny.
    Kończąc ten wątek. Mam taką propozycję. Jak będziesz chciał konstruktywnie pogadać o tym czy o owym to daj najpierw znaczek „+”. A jak będziesz chciał opisać co u mnie jest „z pewnością” oraz jak ja jestem jak odbierany i tak dalej to daj najpierw znaczek „-„. Obu nam zaoszczędzi to czasu i fatygi. Tych postów z „-” po prostu nie będę czytał i na nie odpowiadał bo nie interesuje mnie twoja wiedza o mnie. Wynikająca … no właśnie…skąd właściwie?????
    Zgoda?

    Próbując mimo wszystko wrócić do meritum. Rozwody były są i będą. A to czy w statystykach lub obserwacjach wychodzi że jest ich więcej lub mniej jest zupełnie inną kwestią. Często mylącą. W dzisiejszych czasach na przykład nie ma specjalnych przeszkód aby formalnie odnotowany, taki rozwód uzyskać. Co więcej nie ma też ostracyzmu rodziny, znajomych itd (w większości przypadków) kiedy się jest po rozwodzie. Dlatego ludzie łatwiej się na taki formalny krok decydują. I takie formalne kroki są odnotowywane jako dowód „zjawiska” i tego że „teraz to jest źle a kiedyś to było lepiej”. A kiedyś moim zdaniem rozwodów faktycznych było też sporo. Właśnie jest kwestia ile i jak to zweryfikować. Rozwodów praktycznych ale nie odnotowanych urzędowo. Ba, nawet często dalsza rodzina czy owo „środowisko” w ogóle nie zdawało sobie sprawy o tym że o małżeństwie nie ma już dawno mowy.
    Jeszcze inną kwestią jest sprawa „rozwodów kościelnych” a faktycznie to unieważnienia małżeństwa. Dopiero praktycznie od kilkunastu lat w szerszej świadomości społecznej jest wiedza o tym że taka możliwość istnieje. Kiedyś po prostu jedynie ci najbardziej światli o tym wiedzieli. Reszta wiedziała że „jak już ślub to po grób” i nie am odwrotu w żaden sposób. Dlatego nie uważam aby określenia typu „wokół szaleje rozwód i separacja” miały odbicie w obiektywnej rzeczywistości. Moim zdaniem ze względów jakie opisałem powyżej, pewnie MAMY WIEDZĘ o tym jaka jest czyja sytuacja i dostęp do statystyk. Nawet jednak to trudno nazwać „szaleństwem”. Ostatecznie nawet jeśli przyjąć że rozwodów w Polsce jest około 60 tys na 260 tys małżeństw, to jeszcze „szaleństwo” nie jest. A o tym jak było kiedyś po prostu nie wiemy. Kto wie może faktycznie było podobnie???
    Dodatkowo jest jeszcze inna kwestia mająca wpływ na te statystki. Czyli liczba małżeństw.
    UWAGA! TERAZ NIECO IRONIZUJĘ!
    Kiedyś aby chłopak i dziewczyna mogli potrzymać się za rączkę to trzeba było wziąć ślub. Bo rodzina, znajomi itd. itp.
    UWAGA! JUŻ NIE IRONIZUJĘ!
    Teraz już odbiór społeczny jest inny. A związki nieformalne są czasem trwalsze od tych formalnych. Po prostu naturalna kolej rzeczy zwana zmianami nastawień społecznych wynikających ze splotu bardzo wielu przyczyn. I mających swoją logikę. Kiedyś na przykład chory na chorobę zakaźną był wyrzucany za miasto aby innych nie zaraził i sobie umarł. Budził wstręt i strach. Teraz jest leczony. Budzi współczucie i chęć pomocy.

  19. Wereszko mówi:

    tomasz
    Nie lej tyle wody!

  20. Katarzyna mówi:

    Artykul fajny. Ale komentarze sprawiaja wrazenie, ze ich autorzy po prostu chca zaistniec, a nie porozmyslac o tym co jest napisane. Zreszta, nie jest to problem tylko tych kometatorow:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.