0
Liberalizacja — niewolnicze warunki pracy w XXI wieku

„Członkowie Sejmu, nie zgadzajcie się na niewolnicze warunki pracy” — głosiły napisy na plakatach członków Związku Zawodowego „Solidarumas” Fot. Marian Paluszkiewicz

Litewskie związki zawodowe zapowiadają, że będą „walczyć do końca” przeciwko rządowym zamiarom liberalizacji kodeksu pracy. Nazywają to nowym niewolnictwem.

Rząd zamierza zliberalizować kodeks pracy wprowadzając 78-godzinny tydzień pracy, stałą umowę pracy zmieniając na tymczasową. Planuje też zezwolić na zerwanie stałych umów z osobami, które ukończyły 65 lat, a okres próbny przedłużyć do sześciu miesięcy, nie płacić za nadgodziny i zmniejszyć odprawę.

„Posłowie na Sejm, nie pozwólcie na niewolnicze warunki pracy” — głosiły napisy na plakatach członków Związku Zawodowego „Solidarumas”, którzy pikietowali wczoraj pod Sejmem.
— Poprzez taką liberalizację państwo zniszczy istniejące miejsca pracy, pracodawcy jeszcze bardziej będą mogli wykorzystywać pracowników. To wszystko doprowadzi do większej emigracji i bezrobocia — wczoraj podczas konferencji prasowej mówiła przewodnicząca Związku Zawodowego „Solidarumas” Aldona Jašinskienė.

Zdaniem przedstawicieli Związku, rząd nie dotrzymuje swego zobowiązania, że pracodawcy, pracownicy i władza państwowa będą współpracować i szukać kompromisu. Zdaniem związkowców o takiej współpracy nie ma nawet mowy.
— Są przewidziane pikiety, zorganizujemy wiec. Ludzie we wszystkich regionach muszą wypowiedzieć swoje zdanie o planowanych zmianach. Będziemy walczyć, nagłaśniać i mam nadzieję, że będzie nas coraz więcej. W naszym kraju nie wolno ani na chwilę zmrużyć oka, bo powróci pańszczyzna. Jeżeli trzeba będzie, to będziemy walczyć o zachowanie 8–godzinnego dnia pracy. O swoje prawa trzeba dbać zawsze — powiedziała dla „Kuriera” Jovita Meškauskienė, jedna z protestujących przed Sejmem.

Zdaniem protestujących liberalizacja kodeksu pracy korzystna jest pracodawcom, krzywdzi z kolei ludzi pracujących. Wprowadzając 78–godzinny tydzień pracy rząd pozbawi ludzi sobót czy niedziel. Powstanie większe bezrobocie. Pracodawca będzie mógł pracowników wykorzystywać bez żadnych skrupułów, na przeszkodzie nie będzie stało żadne prawo.
— Powraca osiemnasty wiek, rząd z ludzi robi niewolników. Stałą umowę pracy zmienić na tymczasową znaczy, że człowiek w każdej chwili może zostać bez pracy. Osoby pracującej nie będzie chroniło nic. Przecież pracodawca będzie gospodarzem i panem ludzi pracujących — powiedziała dla „Kuriera” Aldona Jašinskienė.
Jovita Meškauskienė zaznaczyła, że ludzie władzy nie słyszą człowieka pracującego lub po prostu udają, że nie słyszą. Dlatego trzeba mówić głośno i domagać się. Takie zmiany zrujnują ludziom zdrowie i zniszczą ich moralnie.

— Uważam, że trzeba pomyśleć o liberalizacji kodeksu pracy. Oczywiście trzeba wszystko bardzo dobrze przestudiować, wprowadzić niektóre poprawki. Moim zdaniem są potrzebne zmiany — powiedział zastępca przewodniczącego Związku Liberałów Algis Kašėta. Według przewodniczącego Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej Algirdasa Butkevičiusa, w liberalizacji kodeksu pracy nie ma żadnych zmian, które by zapewniły bezpieczeństwo ludzi pracujących lub podniosłyby wydajność pracy. Niestety nie ma także mowy o poprawie warunków pracy.

— Nie zgadzam się w żadnym wypadku z wprowadzeniem takich zmian. To jest źle wybrana droga. Ludzie nie będą mieli żadnej motywacji do dobrej pracy. Nie płacić za nadgodziny lub zmniejszyć odprawę to jest nonsens. Ludzie uciekają za granicę, a to będzie jeszcze jeden powód do ucieczki — powiedział Algirdas Butkevičius.
Socjaldemokrata podkreślił, że na początku kadencji rząd obiecał wzmocnić socjalny dialog, nie pogarszać warunków pracy. Niestety, te obietnice rząd ignoruje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.