19
W Wilnie pod supermarketami grasują oszuści

Oszuści czatują na ludzi pod dużymi supermarketami Fot. Marian Paluszkiewicz

Policja i dyrekcja litewskiego oddziału firmy „Zepter International” biją na alarm, mówiący najczęściej po polsku hochsztaplerzy oszukują mieszkańców Wilna sprzedając im falsyfikaty towarów tej renomowanej firmy.

Czatują na swe ofiary najczęściej pod dużymi supermarketami, zdarza się, że przyjeżdżają, również do domów. Najczęściej mówią, że są przedstawicielami firmy „Zepter International” z Polski, którzy przyjechali na targi do Wilna, i że zostało im trochę towaru, który chętnie sprzedadzą po bardzo korzystnej cenie dla kupującego. W taki sposób proponują nabyć fałszywy towar, zazwyczaj są to garnki. Najczęstszej mówią nienaganna polszczyzną.

— Takie oszustwa trwają już dobrych kilku lat. Jednak ostatnio do takich wypadków dochodzi coraz częściej. Przeważnie rozmawiają po polsku, zdarza się, że zagadują swe ofiary, również po rosyjsku rzadziej po angielsku. Najczęściej są ciemnej karnacji, bogato ubrani, są bardzo mili, uprzejmi… Proponują towar, który nie jest oryginalny. Podają różne powody, dlaczego jest taka niska cena. Najczęściej proszą 1 000 Lt, ale w końcu mogą zejść do 400 Lt, a nawet do 200 Lt — ostrzegała Inga Vaidalauskienė, kierowniczka firmy „Zepter International”.
Inga Vaidalauskienė prosi w imieniu firmy o współpracę i pomoc. Każda potencjalna ofiara oszustwa jest proszona o kontakt z policją. Należy zanotować numer rejestracyjny i markę samochodu. W miarę możliwości zatrzymać oszusta do przyjazdu policji, oczywiście nie narażając swego życia i zdrowia. Jak zapewniają w „Zepter International firma odwdzięczy się za fatygę i współpracę. Pierwszy, kto zgłosi oszustwo, otrzyma wyroby firmy „Zepter” za 5 000 Lt, druga osoba za 3 000 Lt i trzecia — za 1 000 Lt.

— Wczoraj robiłem zakupy w jednym z wileńskich supermarketów. Na parkingu samochodowym podszedł do mnie mężczyzna o ciemnej karnacji ubrany w drogi garnitur i nienaganną polszczyzną zapytał – „czy pani mówi polsku?”. Bardzo się ucieszył, gdy usłyszał, że rozmawiam po polsku. Powiedział mi, że jedzie z targów w Wilnie na Białoruś i, że został mu jeden komplet garnków, a przekraczając granicę będzie musiał zapłacić cło około tysiąca litów. Aby nie dać zarobić białoruskim celnikom zaproponował garnki firmy „Zepter” za jedyne 1 000 Lt.  — opowiada „Kurierowi” wilnianka Jolanta Sinkiewicz.

Oszuści przeważnie przyjeżdżają na luksusowych samochodach, na polskiej rejestracji, rzadziej na łotewskiej i rosyjskiej.  Są modnie ubrani, starają się sprawić wrażenie, że są solidnymi biznesmenami. Najczęściej można ich spotkać w ludnych miejscach, gdzie w pobliżu są bankomaty. Odwiedzają także domy na osiedlach, ale tam najczęściej proponują do kupienia kołdry.

— Na pierwszy rzut oka wyglądał na porządnego, bogatego człowieka, który rzeczywiście mówi prawdę. Powiedziałam mu, że nie mam tyle pieniędzy. Wtedy zaproponował komplet garnków za 400 litów, a jeżeli nie mam przy sobie gotówki, to mogę skorzystać z bankomatu. On chętnie zaczeka przy swoim nowiutkim „Chryslerze”. Mówił bardzo stanowczo i przekonująco. Skusiłam się na zakup, ale na szczęście na koncie zabrakło mi pieniędzy — opowiadała Jolanta.

Jak rozpoznać oryginalny towar „Zepter International”

Pokrywka garnka „Zepter” jest ciężka, podróbki — lekka. Na dnie garnka oryginalnego po bokach nie ma napisu „Zepter”, jest tylko w środku. Na podróbce istnieje napis w środku i po bokach. Przy każdym komplecie powinny być dokumenty, które potwierdzają, że towar jest oryginalny.

19 odpowiedzi to W Wilnie pod supermarketami grasują oszuści

  1. Bardzostarypielgrzym mówi:

    Ja bym tych garnków i za darmo nie chciał! W czym problem? Na Litwie i tak nie ma już co PO-gotować…

  2. Adam81w mówi:

    Ale że podają się za sprzedawców polskiej firmy i mówią po polsku to znaczy, że co by bałtolitewscy szowiniści nie mówili to szacunek wobec Polaków, polskości i polskich firm jest. Polskość musi znaczyć jakość.

  3. zozen mówi:

    jeżdżą i wciskają szmelc. U mnie niedawno też byli, ciemna karnacja, po polsku mówią dobrze, samochód na polskich numerach. Proponowali piłę łańcuchową, nówka nie śmigana.

  4. józef III mówi:

    stary numer polskojęzycznych Cyganów …

  5. Arunas mówi:

    Do mnie kiedyś w Warszewie na parkingu pod centrum handlowym podjechał cygan na ruskich numerach mówiący po rosyjsku i wciskał ten sam kit i bajer.

  6. XYZ mówi:

    Są to 100 procentowi CYGANIE!!!
    O S T R O Z N I E !!! Znam to.

  7. kjb/kjb/mnkb jk/ mówi:

    Nie bez powodu mawiało się że gdy ciebie ktoś chce oszukać to na pewno cie OCYGANI.No cóż taki już jest świat-byli,są i będą CYGANIE.
    Na autostradzie A4 czasami stoją i udają że im się benzyna skończyła a zamiast pieniędzy oferują ZŁOTĄ biżuterię czyli TOMBAK>

  8. MH mówi:

    W ulicy na której kiedyś mieszkałem (w Londynie) też się tacy pojawili, samochodem na niemieckich numerach. Sprzedawali ‚dywany perskie’. Mówili biegle po angielsku, niemiecku i polsku.
    Ja ich pogoniłem a zaraz po mnie mieli pecha bo sąsiedzi to byli Persowie i w mig się zorientowali że to jakieś gówno.
    Wydaje mi się że głównym ich celem było wejście do domów by zobaczyć to tam jest wartościowego.

  9. Rikardo mówi:

    Górą romowieeeee yeah 😀

  10. Miszela mówi:

    Bardzo dobze robiom jezeli ludzie dajom sobie wcisnac taki kit to kto wam jest winny ja bym sama sie na to nabrala….misito keren hehe

  11. Ludwik XVI mówi:

    Ale dobre te garnki czy nie? xd

  12. johny mówi:

    Znowu się pojawili tym razem jakiś czas temu w Żywcu.

  13. adela mówi:

    uwaga są już w Wałbrzychu! właśnie pogoniłam ich spod Kauflandu

  14. XYZ mówi:

    Dzisiaj w Bydgoszczy pod Realem taki „Pan” proponował mi garnki ostatni komplet, bo wraca na Litwę i do samolotu nie pozawalają tego zabrać. Był w białym aucie na rzeszowskich numerach. Wróciłem do domu i poszukałem w necie ten artykuł, teraz już wszystko jasne.

  15. Anonim mówi:

    A ja sie wlasnie przed godzina dalam wrobic w te garnki. ta sama metoda

  16. kk mówi:

    właśnie trafiłem na ten artykuł, bo tato w tarnowie kupił okazyjnie garnki… a metoda widzę jak świat długi i szeroki znana i opisywana…

  17. Anonim mówi:

    W warszawie 6,sierpnia pod Leclerkiem

  18. Anonim mówi:

    6 sierpnia Warszawa pod Leclerkiem na parkingu do samochodu podszedł pan i
    zaproponował garnki Zepter.Znajomy wrocil z garnkami firmy Z.P.T.R swiss
    mówi,że zaplacil 800 zł.Pozostał mu ten 1 kpl po prezentacji garnków które
    sprzedawane są po kilka tysięcy. A on sam jest dyrektorem firmy . Nie wiem co
    o tym myslec.

  19. Bs mówi:

    Ja wczoraj miałam okazję kupić okazyjnie garnki zeptera pod Macro w Warszawie, zaciagala jak ze wschodu, byla cimnej karnacji wystrój ona w ciuchy MK i podawała się za Dyrektora przedstawicielstwa z Wilna, auto było nie było na polskich numerach. Trik na samolot.a i jeszcze dorzuca noże versace? dyrektor i handluje grami i nożami? ???
    Waw listopad 2016.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.