30
Z dziejów wileńskiego harcerstwa: Słowo o wileńskich harcerkach

Wioślarstwo i kajaki — pokonane szlaki Niemna, Werek, Zielonych Jezior Fot. archiwum osobiste

Wybuch drugiej wojny światowej nie przeraził harcerek i harcerzy, odwrotnie wyzwolił olbrzymi zapał do społecznej pracy i wiarę w zwycięstwo Polski. Zrywałam kwiaty w ogródku przydomowym, aby je rzucić pod żołnierskie buty, oddziałów maszerujących na wojnę.

Pierwszy Pułk Piechoty Legionów maszerował ulicą Kalwaryjską, prowadzony przez dowódcę pułku pułkownika Kazimierza Burczaka. Orkiestra wojskowa grała marsza „My pierwsza brygada, strzelecka gromada”. Kopano schrony przeciwlotnicze przy Kalwaryjskim Rynku — blisko mnie, mieszkałam na Łosiówce. Pełniłam dyżury w szkole nr 7 koło cerkwi, rozdawałam ulotki i udzielałam instrukcji jak używać maski przeciwgazowe, aby uchronić się przed zabójczym gazem „iperytem”. Wieczorami z kolegami pilnowałam obowiązku zaciemniania okien w mojej okolicy. Pierwsze dni września 1939 pozostały w pamięci jako ciepła pora, z nocnym niebem ozdobionym tysiącami gwiazd.

Zaskakujące wejście bolszewików do Wilna było ciosem, po którym rana do dzisiejszego dnia nie może się zagoić. Jakbym nagle ociemniała, jakbym nie mogła trafić do własnego domu. Bardziej przeczuwałam niż rozumiałam, że coś się skończyło. Ale trzeba było walczyć o lepsze jutro. Nie przerywaliśmy harcerskiej pracy, której energicznie przewodziła druhna Janina Hlebowiczówna. Z oddaniem opiekowaliśmy się rannymi i bezdomnymi żołnierzami września. Mój podopieczny był pacjentem wojskowego szpitala na Antokolu. Pochodził z Warszawy, w Wilnie nikogo nie znał, bardzo chciał powrócić do swojej rodziny. Po zakończonej kuracji mama zaprosiła go na obiad do naszego domu, wręczyła mu porządne cywilne ubranie i złoty pierścionek na koszty podróży. Udało się szczęśliwie — około Bożego Narodzenia przyszedł od naszego żołnierza list z Warszawy.

Wcześniej, w październiku, kolejna zmiana władzy, do Wilna weszli Litwini, którzy dogadali się ze Stalinem.
Policja litewska i „szaulisi” — z prohitlerowskiej organizacji młodzieżowej wzorowanej na Hitlerjugend, demolowali polskie symbole, nazwy ulic, zrywali tabliczki z urzędów i instytucji.
Nas — młodzież szkolną, napastowali na ulicach za noszenie orzełków i mówienie po polsku. W niedługim czasie zaszły zmiany w szkole: wyrzucono polskich nauczycieli, a na ich miejsce przyszli niekompetentni Litwini, oczywiście stali się przedmiotem drwin. Wybuchł strajk szkolny we wszystkich wileńskich placówkach.
Za radą druhny Hlebowiczówny przebrałam się w mamy kostium i koło Zielonego Mostu rozdawałam ulotki. Wieczorem nowe władze zorganizowały na ulicy Mickiewicza (obecnie Gedimino prospektas — red.) potężną łapankę. Pojmano dziesiątki ludzi, miałam szczęście, wyrwałam się z rąk żołnierza i uciekłam. Ten ciemny okres upamiętnił się częstymi manifestacjami młodzieży polskiej, które najczęściej miały miejsce na cmentarzu Rossa przy Mauzoleum Marszałka Józefa Piłsudskiego. Rozpoczyna się działalność konspiracyjna na rzecz odzyskania niepodległości. Samorzutnie powstają grupy oporu, zajmujące się gromadzeniem i przechowywaniem broni, między innymi pozostawionej przez polskie oddziały przechodzące do obozów internowania na Litwie i Łotwie we wrześniu 1939. Obowiązki harcerskie wykonywałam zgodnie z tradycją i przed Dniem Wszystkich Świętych porządkowałam żołnierskie groby na Rossie i cmentarzu wojskowym. Szczególną opieką otaczałam grób Andrzeja Chilewskiego — harcerza, który poległ w 1920 roku podczas walk o wyzwolenie Wilna.

11 listopada 1939 roku przy Mauzoleum Józefa Piłsudskiego odbyła się manifestacja patriotyczna młodzieży, którą zaatakowało litewskie wojsko i policja na koniach. Próbowano nas rozgonić kilkakrotnie, ale rozproszeni po lesistych i pagórkowatych terenach cmentarza, zbieraliśmy się ponownie w innym miejscu. Przyrzekliśmy tłumnie na pamięć Marszałka walczyć o wolność Polski. Harcerstwo działało coraz intensywniej, konspiracyjne zbiórki odbywały się w mieszkaniu druhny Hlebowiczówny przy ulicy Wiwulskiego 8, a także przy ulicy Wileńskiej i na Zarzeczu w domu Ninki Mieczkowskiej, która wywodziła się z zastępu „Żurawie”.

W wigilię 1939 r. pod kierunkiem druhny Hlebowiczówny wystawiliśmy Jasełka, w której występowałam z Jolą Jankowską i Anką Pawłowską. Po występie śpiewaliśmy kolędy i dzieliliśmy się opłatkiem. Ostatnie lekcje w Gimnazjum Kupieckim, w którym byłam w ostatniej klasie, miały miejsce 26 maja 1941 roku. W tym czasie, w czerwcu, Rosjanie na dużą skalę rozpoczęli aresztowania i deportację ludności polskiej. Po ulicach jeździły samochody ciężarowe, w których — twarzami na podłodze — leżeli sterroryzowani ludzie.

Szarża II Drużyny Wileńskiej. Kolonia Kolejowa 17. V. 25 r. Fot. archiwum osobiste

23 grudnia w przeddzień Bożego Narodzenia 1941 pachnące jedliną i świeżymi śleżykami mieszkanie Ninki Mieczkowskiej, stało się azylem polskości. Anioł na szczycie choinki miał biało-czerwoną sukienkę, na amarantowych bombkach srebrzyły się orzełki, biało-czerwone kokardki rozrzucone po świerkowych gałązkach były symbolem naszych okupacyjnych tęsknot i nadziei. Głodna, w dziurawych butach, dzieliłam się opłatkiem i miałam tylko jedno pragnienie: aby następna wigilia była w wolnej Polsce. Z druhnami Szarych Szeregów, pod kierunkiem Janiny Hlenowiczówny, składałam harcerskie przyrzeczenie, stojąc obok Ninki Mieczkowskiej i Anki Pawłowskiej.
Serce aż skoczyło mi do gardła, łamał się głos, gdy za druhną Jasią powtarzałam: „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce”.

Na mojej piersi widniał harcerski krzyż: cztery ramiona połączone słowem „czuwaj”. Śpiewałyśmy kolędy i pieśń „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”. Nie było wesołych zabaw i opychania się smakołykami, ale pod choinką musiały znaleźć się prezenty i to nie byle jakie! Na białych, zwiniętych karteczkach widniały wiersze, cytaty, życzenia. Na mojej przeczytałam: „Będziemy pracowały nad sobą z myślą o wolnej Polsce i jej przyszłych obywatelach. Będziemy pracowały dla Polski, która tak bardzo potrzebuje naszej pomocy”.
Drżały nam dłonie, wilgotniały oczy, ale postawiłyśmy na swoim, harcerska wigilia odbyła się na przekór złu ze swastyką, dla podtrzymania wiary w lepszą przyszłość, pomimo zakazów okupanta, grożących karą śmierci.
Poza opieką nad grobami polskich żołnierzy, do stałych obowiązków należało obchodzenie rocznic takich jak: 3 maja, 11 listopada, 12 maja (rocznica śmierci J. Piłsudskiego), 6 sierpnia (wymarsz Pierwszej Kompanii Kadrowej). Uroczystości związane z tymi datami, przeważnie odbywały się w kościele św. Jerzego. Msze celebrował ksiądz Sylwester Małachowski, filozof i teolog, który pozostał w Wilnie po włączeniu do ZSRR. Pamiętam jego ostatnie słowa:
„Ktoś tu musi zostać, aby pilnować języka polskiego i polskich grobów. Wy, młodzi, musicie przetrwać, aby kiedyś tu do nas powrócić. My zawsze będziemy na was czekać”.

Dla zamanifestowania polskości przypinaliśmy do klap płaszcza biało-czerwone kokardki, rzucaliśmy przez mur kwiaty na czarną płytę z napisem „Matka i serce Syna”. W prywatnych mieszkaniach odbywały się spotkania, na których wygłaszano odczyty, czytano wiersze i podziemne wydawnictwa. Jako harcerki dostarczałyśmy pod wskazane adresy ciepłą odzież i paczki żywnościowe. Pod osłoną nocy malowałyśmy na murach czarną farbą słowo „Wawer”, które było kryptonimem antyhitlerowskiej organizacji młodzieżowej, nazwanej od miejscowości Wawer pod Warszawą, gdzie Niemcy rozstrzelali 107 Polaków. Malowano też inne symbole Polski Walczącej — zwłaszcza „kotwicę”. Pod murem więzienia na placu Łukiskim zbierałyśmy wyrzucane przez więźniów grypsy, w których najczęściej proszono o chleb, cebulę i papierosy, a także o powiadomienie rodziny, że więźniowie żyją. Do mieszkania druhny Hlebowiczówny często zaglądałam, przynosząc tekturowe paczki. Nosiłam meldunki dosyć daleko, za rzekę Niemen, którą przepływałam promem. Docierałam do leśniczówki, gdzie zetknęłam się z mężczyzną o złej opinii wśród miejscowej ludności, z którym miałam przykre przejście — o czym powiadomiłam druhnę Janinę. Na jej reakcje nie długo czekałam. Wybrała się do leśniczówki, a po powrocie wezwała mnie do siebie. Powiedziała:

„Mów mi druhno Jasiu i już ani słowa o leśniczówce”. Meldunki ukryte we włosach, nosiłam w inne miejsce do Puszczy Rudnickiej. Ukrywałam je w wyrwie kamiennego nagrobka powstańca z 1863 r. W 1943 r. byłam tam z Anką. Nie przypuszczałam, że za rok, w 1944 pójdę tą samą drogą, lecz jako partyzantka VII Brygady AK „Wilhelma”.

Wspomnienia dh. Teodozji Mrukówny-Piaskowskiej

 

30 odpowiedzi to Z dziejów wileńskiego harcerstwa: Słowo o wileńskich harcerkach

  1. monstrum mówi:

    Kolejne wielkie dzięki dla Kuriera – za tak wspaniały materiał i ogólnie za CZUWANIE nad historią. Tamte pokolenie wileńskie i nie tylko wileńskie – polskie – to jak odczucie czystego nurtu, niczym strumień, wielkiego człowieczeństwa i powiedziałbym bliskości Boga. Cześć Ich wszystkich Pamięci! Należy się starać, aby ideały i właśnie człowieczeństwo tamtego pokolenia pozostawało wśród nas, wpływało na nasze myślenie, stosunek do rzeczywistości i działanie, bo oni właśnie chcieli żyć tak, by być przykładem dla innych.

    Jedyną wileńską harcerkę którą miałem szczęście pozać osobiście była pani kapitanowa Janina Żywnierowa 1922-1996, niestety nie znam jej przedwojennego nazwiska panieńskiego, wdowa po kapitanie Tadeuszu Żywnierze, na którego jako narzeczona czekała przez całą wojnę (był w niewoli niemieckiej). Od dzieciństwa do końca życia mieszkała na Zarzeczu na Zarzecznej przy kościele Świętego Bartłomieja, tam też cieszyłem się unikalnym nastrojem i gościnnością domu kochanej pani kapitanowej. W czasach gdy bywałem tam, niestety nie byłem jeszcze skautem i niestety jeszcze nie interesowałem się harcerstwem. Mimo to właśnie tam po raz pierwszy usłyszałem – pięknie grała na fortepianie, piękny niepowtarzalny śpiew w wymowie wileńskiej –

    Z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór,
    Od morza do tatrzańskich gór
    Wszędzie nas pędzi, wszędzie gna
    Harcerska dola radosna.

    I człowiek pyta siebie, czy przed Bogiem i sobą jesteśmy jednak godni pamięci tamtych ludzi i ich nadziei – harcerek wileńskich, Szarych Szeregów, druhny harcmistrz Marii Kann, druha harcmistrza Aleksandra Kamińskiego, Zośki i Parasola.

  2. Wereszko mówi:

    monstrum
    „…Kamińskiego, Zośki i Parasola.”
    A jak tam herbatka z Jaruzelskim na jednym fotelu?

  3. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 2

    🙂 Aż się uśmiechnąłem – dobrze i wesoło.

    Onaż herbatka, która kawa i wywiad, i długa kanapa, i generał na jej drugim końcu, i po wywiadzie po prostu znakomita, wręcz serdeczna rozmowa, którą sobie cenię nadwyraz wysoko – no tak, miałem to za sobą, współpracowałem w latach dziewięćdziesiątych, gdy mieszkałem w Londynie, z serwisem międzynarodowym BBC. Z tamtego ramienia robiłem w Polsce wywiady również z Waldemarem Pawlakiem gdy został premierem i Aleksandrem Kwaśniewskim gdy startował do prezydentury. Nie dociekałem, przyznaję, czy koordynatorzy programowi rozgłośni brytyjskiej mieli jakowe powiązania z instytucjami moskiewskim, ale interesowali się naonczas tymi akurat politykami polskimi.

    Starając się pod tym akurat artykułem nie nazbyt szeroko wchodzić w meandry światopoglądowo-polityczne, powiem, odpowiadając na sens pytania, że żywię szacunek, czasem bardzo duży, do każdego kto według mnie z najwyższym oddaniem i ofiarnością i dobrze, choć czasem tragicznie, służył wartościom które najwyżej akceptuję. W danym wypadku czynnikiem wspólny jest dobro ojczyzna. Poza tym w tym, czym się kieruję w dojściu do przekonania kogo szacunkiem i sympatią chcę darzyć, jest moje własne odczucie etyki – na moje wyczucie – tego, kogo mam zamiar szanować lub nie, oraz moja wewnętrzna zgoda z moim własnym systemem etycznym i sumieniem.

  4. Wereszko mówi:

    monstrum
    A ja w latach 30-tych pracowałem jako korespondent pewnej gazety,przeprowadziłem wywiad z A.Hitlerem.Baaardzo miły,kulturalny człowiek.Zaprosił mnie do jednego fotela,poczęstował kawą,znakomita,wręcz serdeczna rozmowa.
    Żywię szacunek, czasem bardzo duży, do każdego kto według mnie z najwyższym oddaniem i ofiarnością i dobrze, choć czasem tragicznie, służył wartościom które najwyżej akceptuję.Do dzisiaj przechowuję kartkę z odręcznymi słowami Adolfa:”Wereszko,wiedziałem że można tobie zaufać”.

  5. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 4

    W takim razie jeszcze raz. Porównywanie Jaruzelskiego i Hitlera wydaje mi się całkowicie odrzeczowe i nie mające zawartości merytorycznej. Odsyłam, jeżeli jednego przeczytania nie wystarczyło, do:

    http://kurierwilenski.lt/2012/06/11/poslowie-chwala-lukaszenke-za-%e2%80%9eporzadek-i-dobrobyt/#comments
    zapis 64 (o ile nie zmieni się numeracja), czerwiec 27, 2012 o 05:20, w zapisie punkt 3.

    Tak samo przesadą, akurat etyczną, uważam czynienie podobnych porównywań, a nawet sugestii świeżo pod artykułem z całkowicie innej płaszczyzny, w którym, oraz w pierwszym po nim komentarzu, mowa jest o harcerskich dziewczynach wileńskich, ich życiu i ideałach. Chętnie prowadzę wszelką dyskusję, póki dostrzegam w niej sens, proponuję natomiast przenieść się dla kontynuowania pod wskazany odsyłacz.

  6. monstrum mówi:

    HARCERSKA DOLA

    (jakże ona piękna i potrzebna; wsłuchajmy się, zastanówmy się w te słowa)

    Z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór,
    Od morza do tatrzańskich gór
    Wszędzie nas pędzi, wszędzie gna
    Harcerska dola radosna.

    Nam trud nie straszny, ani znój,
    Bo myśmy złu wydali bój,
    Ze złem do walki wciąż nas gna
    Harcerska dola radosna.

    Nasza pogoda – jasny wzrok,
    Niechaj rozjaśnia ludziom mrok,
    Niechaj i innym szczęście da
    Harcerska dola radosna!

    Tak jest. Nam trud nie straszny ani znój. Bo myśmy złu wydali bój. Nie straszny nam trud. Bo nasza harcerska dola jest radosna. I nasza pogoda to jasny wzrok. Niechaj, niechajże rozjaśnia ludziom mrok. Niechaj, niechaj i innym szczęście da harcerska dola radosna.

    Oraz za druhem harcmistrzem Jerzym Dargielem, poetą i muzykiem –

    Niechaj echem rozbrzmiewa świat,
    Kiedy śpiewa wesoły skaut!
    Zwiążemy ziemię
    Braterskim serc promieniem,
    Piosenką naszych zielonych lat.

    Tak jest! Braterskich serc promieniem!

    Skauci rosyjscy, rówieśnicy tamtych polskich z druhem Andrzejem Małkowskim, zostali unicestwieni przez rewolucję październikową, bo ze zbyt wielką wiarą i oddaniem bronili, zgodnie z przyżeczeniem, Boga, ojczyznę i cesarza. W Nowej Rosji ruch skautowy się odrodził, zło nie zwyciężyło, Bóg nas nie opuścił. W swym odradzaniu korzystaliśmy bardzo szeroko z doświadczenia i przykładu Związku Harcerstwa Polskiego. W tym śpiewnie. Ponieważ uwielbiam „Harcerską dolę”, z niej dokładnie na tę samą melodię powstał „Harcerski szlak”, „Харцерский путь”. Dla wszystkich wilniuków, bo znają i umieją, oraz wszystkich innych znających i potrafiących – bo najwyższym przymiotem skautów jest przyjaźń –

    ХАРЦЕРСКИЙ ПУТЬ

    Пред нами мир всегда открыт,
    Нам бьёт родник, и лес шумит,
    И ветром дышит наша грудь –
    Нас всех ведёт харцерский путь.

    Нам не страшны ни труд, ни зной,
    Ведь объявили злу мы бой.
    Вперёд, харцеж! И не забудь,
    Ведь выбрал ты харцерский путь.

    Солнечный свет у нас в глазах,
    Исчезнет в мире мрак и страх,
    И радость всем приносит пусть
    Счастливый наш харцерский путь!

    *

    Tedy, jak są tu bracia skauci –

    Czuwaj! Будь готов!

    Oraz za Wielkim Mistrzem, generałem i lordem Robertem Baden-Powellem, międzynarodowo –

    Be prepared!

  7. Pirx mówi:

    Może w ogóle przejdziecie na język rosyjski,będzie wam łatwiej.

  8. monstrum mówi:

    Prix, nr 7
    Nie sądze, że łatwiej, ale nade wszystko po co?

  9. Ja mówi:

    do Monstrum:
    „żywię szacunek, czasem bardzo duży, do każdego kto według mnie z najwyższym oddaniem i ofiarnością i dobrze, choć czasem tragicznie, służył wartościom które najwyżej akceptuję”

    Jak rozumiem tymi „wartościami” są komunistyczna dyktatura i zależność Polski od Związku Sowieckiego, bo to o ich utrzymanie walczył zaciekle Jaruzelski, gdy sprawował władzę. Przy okazji, co rozumiesz przez „dobro ojczyzny”? Zabieganie u władz sąsiedniego mocarstwa o pomoc w siłowym rozprawieniu się z opozycją? Wyprowadzenie czołgów na ulice w czasie pokoju? Odcięcie ludziom łączności telefonicznej i utrudnienie im poruszania się po kraju? Masowe aresztowania i internowania opozycjonistów, strzelanie do strajkujących robotników, etc.? Czy może coś jeszcze innego?

  10. monstrum mówi:

    Ja, nr 9

    Proszę opisać cechy nadmienionej dyktatury z którymi Autor komentarza, jeżeli dobrze zrozumiałem, nie zgadza się, a dla lepszego ich rozumienia dokonać ich pobieżnej analizy porównawczej z innymi systemami sprawowania władzy w omawianym czasie w tej części świata oraz systemami określanymi jako dyktatorskie nie w impulsie pisania komentarza, tylko na przykład przez współczesne światowe encyklopedie. Proszę przed tym odpowiedzieć, wystarczy sobie, chociaż z zainteresowaniem dowiem się też, na pytanie, czy Autor ma cel spróbowania przekonania mnie do czekogolwiek, czy też chodzi raczej o danie upustu reakcji na spostrzeżenie istnienia opinii odmiennej od opinii Autora. O ile celem ma być dyskusja przedmiotowa, proszę uzasadnić twierdzenia wyjściowe, jak to twierdzenie o zaciekłości walki o utrzymanie zależności, na czym ta zaciekłość polegała, a dla lepszego rozumienia skali zjawisk proszę porównać to z funkcjonowaniem państw mniejszych w bliskim sąsiedstwie państw nieporównywalnie większych – proszę pomyśleć o wyborze przykładu który byłby informacyjny. Proszę zilustrować szerzej w jaki sposób odbywało się zabieganie u władz sąsiedniego mocarstwa o pomoc w siłowym rozprawieniu się z opozycją. Proszę naświetlić wymiar wpływu wyprowadzenia czołgów na ulice w czasie pokoju, gdyż, o ile zrozumiałem, jest zakładane że miało to wpływ istotnie negatywny. Proszę porównać tok oraz skutki odcięcia ludziom łączności telefonicznej i utrudnienia im poruszania się po kraju ze skutkami zapowiedzianego strajku generalnego i masowych demonstracji w realiach Polski tamtego grudnia – gospodarczych, społecznych oraz zewnętrznych. Proszę uzasadnić twierdzenie o masowości aresztowań i internowań. Proszę podzielić się swoją wiedzą o – o ile wiem skądinąd – nie całkowicie identycznych ocenach ówczesnych opozycjonistów ich okresu internowania i porównać tryb i warunki tego internowania z używanymi na świecie środkami zapobiegawczymi w sytuacjach porównywalnych. Proszę dokładniej niż w zagadnieniach poprzednich, bo drastyczniejsze, przedyskutować strzelanie do strajkujących robotników, na przykład przeanalizować sytuację bezpośrednio przed zajściem, ocenić skalę, odwołać się do istniejących obecnie ocen sądowych, porównać to z sytuacjami podobnymi i sposobami ich rozwiązywania gdzie indziej. Proszę rozszerzyć „etc.” dla większej poglądowości obrazu. „Czy może coś jeszcze innego” – o ile to wedle Autora pomoże, jak najbardziej też może być.

    Proszę podzielić się ewentualną refleksją co do mojego wysławianego w tej chwili rozumienia, że ewentualne dochodzenie prawdy wymaga uzasadniania części składowych tego, co uważamy za prawdę. Ale jeszcze raz: czy Autor stawia sobie cel wpłynięcia na moje rozumienie określonych zjawisk i spróbowanie przekonania mnie do czegokolwiek?

    Chętnie odpowiem na postawione pytanie o tym jak rozumiem pojęcie dobra ojczyzny. Otóż rozumiem to jako pewien stan w którym kraj z którym się identyfikuję posiada najlepsze z realnie osiągalnych w danym odcinku czasowym możliwości najpełniejszego i niezaklóconego korzystania z dostępnych mu dóbr materialnych i niematerialnych.

  11. Ja mówi:

    do Monstrum:
    „Proszę opisać cechy nadmienionej dyktatury z którymi Autor komentarza, jeżeli dobrze zrozumiałem, nie zgadza się”

    Proszę bardzo. Autor komentarza nie zgadza się na cenzurę; na bezprawne ( bez wyroku sądu czy choćby prokuratorskiego oskarżenia o popełnienie przestępstwa ) przetrzymywanie ludzi w aresztach i miejscach odosobnienia; na militaryzację kraju w czasie pokoju ( wojsko na ulicach, godzina milicyjna ); na strzelanie z ostrej amunicji do uczestników pokojowych strajków i manifestacji; na pozbawianie całego kraju łączności telefonicznej, co stwarzało pośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia niektórych osób ( tych, które nie mogły w razie potrzeby wezwać pogotowia ); na podporządkowanie polityki zagranicznej i obronnej potrzebom sąsiedniego mocarstwa; na centralne planowanie w gospodarce oraz na dziesiątki pomniejszych patologii, jakie dręczyły nasz kraj w czasie rządów Jaruzelskiego.

    Na inne prośby nie odpowiem, ich poziom jest dla mnie niekiedy zbyt żenujący. Nie widzę np. powodu, by uzasadniać „twierdzenie o masowości aresztowań i internowań”. Jeżeli bezsporny fakt jest dla ciebie „twierdzeniem”, a pozbawienie wolności ca 10 tysięcy ludzi w ciągu jednej nocy, bez jakiegokolwiek nakazu, nie jest wystarczającym uzasadnieniem tego „twierdzenia”, to obawiam się, że nasza dyskusja na ten temat nie ma najmniejszego sensu. Podobnie jak dywagacje na temat „środków zapobiegawczych stosowanych na świecie w podobnych sytuacjach”. Otóż w „podobnych sytuacjach”, tzn. w sytuacji, gdy rządowi wyrasta opozycja, w normalnych krajach nie stosuje się żadnych „środków zapobiegawczych”, z pewnością nie takich, które polegałyby na bezprawnym odosobnieniu jej przywódców i na strzelaniu do jej pokojowo strajkujących czy manifestujących zwolenników. Skoro masz doświadczenie dziennikarskie, proponuję, byś przeprowadził wywiad z drugą stroną ówczesnego konfliktu, tzn. z rodzinami zamordowanych górników, Grzegorza Przemyka, księdza Popiełuszki, albo z rodzinami ludzi zupełnie niezaangażowanych w politykę, którzy zmarli lub doznali ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, nie mogąc wezwać pogotowia, ponieważ generał Wolski herbu Ślepowron, w ramach zapewniania Polsce „najlepszych z realnie osiągalnych w danym odcinku czasowym możliwości najpełniejszego i niezaklóconego korzystania z dostępnych mu dóbr materialnych i niematerialnych”, odciął jej obywatelom, bez żadnego racjonalnego uzasadnienia, łączność telefoniczną. Tyle dyskusji z mojej strony.

  12. monstrum mówi:

    Ja, nr 11
    Rozumowanie w postaci: to co twierdzę jest bezspornym faktem dlatego uzasadniał tego nie będę, bo obawiam się że nasza dyskusja nie ma żadnego sensu – ma według mnie żadną wartość argumentacyjną i istotnie podważa bezsporność wyrażanych opinii. Całkowicie się zgadzam, że wówczas dyskusja nie ma żadnego sensu.

  13. Wereszko mówi:

    monstrum
    O istnieniu,bądż nieistnieniu, niemieckich obozów koncentracyjnych też chcesz „dyskutować”?

  14. Maur Litwin mówi:

    Artykuł „fajny” i takimż komentarzem się zaczął. Było przyjemnie poczytać. Również z komentarzem dotyczącym oceny postaw uwarunkowanych czasami.

    Do czasu. „Aż odwga staniała a rozum podrożał”. I oto objawiają się apologeci prawdy absolutnej, jedyni sprawiedliwi z własnego nadania i jedyni uprawnieni do ferowania słusznych sądów. Mniemaniem cudzym własne za fakt bezsporny czyni -tym samym prawdę po sutenersku traktując. Ot takie czasy…

    Jeśli kto ma mistrza durnia tak i pozostanie idiotą. Niczego pozytywnego do świata nie wniesie a ferment poczyniony tylko niesmak pozostawi.

  15. Maur mówi:

    @14, bez tego Litwina oczywiście. Ów przydomek lat temu parę użyty dla prowokacji kontekstowej służył.

    Nowy komp na serwis gwarancyjny poszedł więc poprzedni użytym został -ze starymi ustawieniami. To gwoli precyzji info.

  16. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 13

    W danej chwili nie, bo zagadnienie to ani nie jest związane z artykułem, ani pojawiło się w zamieszczonych dotychczas komentarzach – tak samo jak bez potrzeby nie przerzuciłbym się teraz na omawianie lotów na księżyc. Natomiast – znowuż jak już opisywałem gdzie indziej, dokładnie ten sam odsyłacz co wskazany tu pod nr 5 – uczestniczyłem w pracach ochotników na terenie byłego obozu zagłady w Brzezince, w tym własnymi rękami zagłębiałem się w ponadmetrowe pokłady szarego popiołu spalonych ciał ludzkich, gdzie często wyczuwa się większe lub mniejsze okruchy i włókna kostne, a szare te podkłady bardzo użyźniają glębę obficie zieleniejących brzezińskich łąk. Doświadczenia tamte bardzo ustawiają postrzeganie zjawisk rządów dyktatorskich i w określony sposób wyczulają na dokonywanie pewnych porównań.

    W Oświęcimiu-Brzezince byłem w grupie ochotników w sierpniu 1982, stan wojenny pozostawał w stanie zawieszenia, ale jeszcze nie odwołania, natomiast jesienią odwiedzałem w Warszawie na Żoliborzu poetę KORowca, którego też pod nadmienionym odsyłaczem opisywałem, opowiadał z łagodną ironią swoje niedawne internowanie i formy spędzania wolnego czasu w pilnowanym ośrodku wypoczynkowym. Chociaż w tamtym czasie myślenie w tym akurat kierunku mi w ogóle nie przychodziło do głowy, obecnie wobec sugerowanych porównań pewne wnioski są dla mnie rażąco oczywiste.

    Reasumijąc, z własnej inicjatywy w tym miejscu i w tym momentcie nie widzę potrzeby dyskutowania niemieckich obozów koncentracyjnych, natomiast jeżeli będzie mi zadane pytanie jestem zawsze gotów odpowiedzieć i, jeżeli zostanie wyrażona chęć i gotowość, przedyskutować.

  17. monstrum mówi:

    Maur, nr 14

    „Odwaga staniała, a rozum podrożał” – i, idąc tym nurtem z myślą o tej samej postaci, następuje „Rzeczywistość zdegradowana”. Można się zastanawiać przy posiadaniu na to czasu dlaczego tak jest.

    Dzięki.

    A poza tym Maur Litwin to nawet ciekawe, więc czemuby nie?

  18. Wereszko mówi:

    Maur
    „Artykuł „fajny” i takimż komentarzem się zaczął. Było przyjemnie poczytać.”

    A ja myślę że bohaterki artykułu,wileńskie harcerki,w grobach się przewracają czytając co wypisuje Monstrum pijący herbatkę z sowieckim jenerałem Jaruzelskim.
    Powyżej nawet wyraża chęć „przedyskutowania” kwestii „istnienia bądź nieistnienia” niemieckich obozów koncentracyjnych(!).

    monstrum
    A może chcesz też „przedyskutować” kwestię „Czy Ziemia kręci się wokół Słońca?

  19. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 18

    W przypadku powoływania się na to, co piszę, proszę czytać uważniej napisane, nim się powoła. Ale jeżeli są trudności, pragnę powtórzyć – z jednoczesną prośbą o większą uwagę do tego co piszę i pewnien wysiłek w zrozumieniu napisanej treści – że fakt pracy w byłym niemieckim obozie koncentracyjnym nie oznacza, że wątpię w istnienie niemieckich obozów koncentracyjnych, w tym z wykrzykniekiem w nawiasie (!). Po drugie jeżeli ktoś mnie o COKOLWIEK pyta, o ile to pytanie nie jest obraźliwe, jestem gotów odpowiedzieć, a poglądy które mogą być w mojej odpowiedzi zawarte jestem gotów dyskutować, jeżeli na ich temat rozmówca ma odmienne zdanie.

    Dlatego chętnie odpowiem na pytanie ostatnie o kręceniu się ziemi wokół słońca. Otóż uznałbym za raczej ekscentryczne z mojej strony gdybym sam z siebie zawołał: „Hej, ludzie, dyskutujmy czy ziemia kręci się wokół słońca”. Proszę zwrócić uwagę, że temat ten w zapisie nr 18 zaproponował kto inny, nie ja. Natomiast jeżeli ktokolwiek zapyta mnie co sądzę o teorii Kopernika, to ze szczerą chęcią, bo nie widzę powodu do uprzedzeń, odpowiem na to co o tej teorii sądzę, przy tym jeżeli mój rozmówca z moją opinią się nie zgodzi, to znaczy na moje „uważam, że heliocentryczna teoria Kopernia jest słuszna” usłyszę „nie zgadzam się, bo kręci się to akurat Słońce wokół Ziemi”, wówczas, o ile rozmówca nadal będzie chciał zrozumieć dlaczego sądzę akurat tak, chętnie będę to zagadnienie dyskutował dalej.

    Czy to co powyżej napisałem jest wystarczająco zrozumiałe?

    Poza tym proszę mi wierzyć, że kiedy robi się, jak sądzę, więcej niż statystyczny uczestnik tego forum w badaniu, poznawaniu i popularyzacji historii harcerstwa i w ogóle skautingu, a ze szczególną uwagą temat harcerstwa na Kresach, i jest się członkiem dwóch organizacji skautowych w Polsce i Rosji, wówczas do tematyki tej ma się stosunek skądinąd szczególny. Wydaje się między innymi, że sprawa przewracających się w grobie czyichkolwiek kości raczej powinna być sprawą prywatną myślącego w tym kierunku, zwłaszcza jeżeli w porównaniu z inicjatorem tej myśli prawdopodobnie nie mam mniejszego rozeznania i odczuwania harcerstwa. (O ile się nie mylę, bo może Rozmówca po prostu nie miał chęci czy okazji tą swą wiedzą i doświadczeniem się podzielić). O ile mi wolno, zachęcam czuwać nad tym co się wypowiada.

  20. Wereszko mówi:

    monstrum
    OK.Ty piłeś herbatkę z mordercą jenerałem Jaruzelskim a ja z mordercą Adolfem.Moim zdaniem NIKT kto pił herbatkę z jednym albo drugim,nie ma moralnego prawa wypowiadać się nt. wileńskich harcerek.

    Ja,w przeciwieństwie do ciebie,nie zamierzam dyskutować z kimkolwiek nt.spraw oczywistych jak np.”Czy Ziemia kręci się wokół Słońca?” lub „Czy jenerał Jaruzelski był zbrodniarzem?” lub „Czy literat A.Szczypiorski lub aktorka B.Tyszkiewicz byli ubeckimi kapusiami?”

    „…zachęcam czuwać nad tym co się wypowiada.”
    Czuwam,jak najbardziej.

  21. monstrum mówi:

    Wereszko
    post scriptum do 19

    Czy na drodze życiowej zdarzało się stykać z postacią polskiej pisarki, harcerki przedwojennej i powojennej, bojowniczki Szarych Szeregów i AK, ucierpiałej z tego powodu w latach stalinowskich, druhny harcmistrz Marii Kann? Jeżeli nie, w wolnej chwili, gdyby były chęci, zachęcam do przeczytania na przykład „Nieba nieznanego”. Otóż w roku czterdziestolecia Powstania Warszawskiego, roku 1984, została odznaczona Warszawskim Krzyżem Powstańczym który dostała z rąk ówczesnego prezesa Rady Ministrów, który chociaż już nie był ministrem obrony narodowej, do takiej okazji oczywiście był w mundurze. Widziałem zdjęcia z tamtej ceremonii i przyjęcia po nim dla nagrodzonych. Ponieważ ze swoimi harcerzami wielokrotnie bywałem w domu druhny harcmistrz, osoby o nieporównywalnym uroku osobistym, na Słowackiego na warszawskim Żoliborzu (dziś tam tablica), sądzę, że ani fakt przyznania Krzyża, ani jego odbiór nie stanowią okoliczności która mogłaby niekorzystnie rzutować na pamięć o druhnie harcmistrz, gdy jest w innym świecie, ze strony osób jej bliskich.

  22. Wereszko mówi:

    monstrum
    „roku 1984, została odznaczona Warszawskim Krzyżem Powstańczym który dostała z rąk ówczesnego prezesa Rady Ministrów”

    Tego samego „prezesa Rady Ministrów” którego siepacze zamordowali rok wcześniej Grzegorza Przemyka,a rok później ks.Jerzego Popiełuszkę?

  23. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 20

    Fakt Twego picia herbatki z mordercą Adolfem jest okolicznością na pewno ciekawą, w tym z powodu przyczyn dla których mogła pojawić się chęć czegoś takiego po pierwsze z mordercą, po drugie aż z takim.

    W przypadku mordów dokonanych z inicjatywy Adolfa Hitlera i ich skali opinia światowa jest akurat dosyć zgodna. W przypadku drugich sugerowanych tu mordów, ciągnące się już od dwudziestu lat śledztwa i procesy, które akurat postrzegam jako nie całkiem beznamiętne wobec osoby którą się stara oskarżyć, nie są w stanie udowodnić wielu rzeczy, którymi inicjatorzy tych procesów – pokazowych w zamiarze – chcielby nagłaśniać. Stąd warto jednak przynajmniej spróbować uzasadniać to co się pisze używając określeń o wysokim poziomie emocjonalnym ale żadnej wartości przedmiotowej.

    Kto według opinii piszącego ma moralne prawo do mówienia o czymkolwiek jest sprawą piszącego. Jeżeli podważa czyjekolwiek prawo do mówienia czy czegokolwiek, to przynajmniej warto spróbować to argumentować przy pomocy bardziej przekonywujących środków niż konstrucja „nie ma prawa, bo okoliczność A, okoliczności A zaś uzasadniał nie będę” – zwłaszcza kiedy nie ma żadnego związku poza odczuciem własnym między prawem do mówienia a okolicznością A. Proszę zwrócić uwagę, że mogę tak samo uważać że ktoś nie ma do czegoś moralnego prawa i akurat w tej chwili istotnie uważam, że nie ma się moralnego prawa i co więcej wyczucia etycznego chociażby do mieszania pewnych tematów, jednak nie ogłaszam tego jako dodatkowy argument, gdy innych argumentów brakuje.

    Jeżeli się głosi, że nie ma się zamiaru dyskutować, to doprawdy nie dostrzegam problemu czy przeszkód dla których brak takiego zamiaru nie mógłby implikować zaprzestania dyskusji z inicjatywy głoszącego.

    Natomiast z jak najbardziej czuwaniem nad tym co się pisze jest niestety gorzej. Bo, na co wskazywałem już nie raz, stawianie w jednym rzędzie zjawisk nieporównywalnych z wyraźnym i wyłącznym celem zasugerowania ich negatywnej równoważności, gdy w rzeczywistości tego uzasadnić się nie potrafi, wskazuje na określone luki w podchodzeniu do procesu przemyślania zdań wypowiadanych. Bo sugerowanie niedorzeczności czegoś poprzez fakt stawiania tego w jednym rzędzie z wątpliwościami co do słuszności teorii Kopernika no naprawdę świadczy o lukach w argumentacji i raczej pozwala wnioskować, że mechanizmem jest widzimisię.

  24. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 22
    Czy tego samego, to już pozostawiam własnemu domysłowi. Istotne jest to, że do sugerowanych tu odniesień z Przemykiem czy o.Popiełuszką miała, jak można się domyśleć zdanie, poważnie różniące się od Twojego.

  25. Wereszko mówi:

    monstrum
    „po pierwsze z mordercą, po drugie aż z takim”

    Chcesz powiedzieć że komunistyczni mordercy typu Lenin,Stalin,Pol Pot,Mao Tse Tung i inni nie byli „aż tacy”?Otóż spieszę cie poinformować że Adolf przy nich to „mały pikuś”.Nie wiedziałeś o tym? Nie zauważyłeś tego momentu w filmie „The soviet story” gdy Adolf jedzie do Soviet Union uczyć się jak organizować obozy koncentracyjne?

    Przemyk,Popiełuszko:”zdanie, poważnie różniące się od Twojego.”
    To znaczy?

  26. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 25

    Wymienione postacie to najwięksi i najczarniejsi dyktatorzy czasów nowożytnych, nawet jeżeli któregoś z nich ktoś uważa za pikusia. Zdziwiło mnie jednak, że figura o piciu herbartki z jednym z nich, z Hitlerem-pikusiem, została użyta jako punkt wyjściowy do moralnego zakwestionowania prawa do wypowiadania się na temat artykułu, pod którym wciąż jesteśmy. Bezwzględnie zasadna jest stała przestroga przed tymi dyktatorami, analiza, w tym porównywcza, ich rządzenia, ich zbrodni i skali szkód wyrządzonych ludzkości – z celem nadrzędnym zapobiegania warunkom pojawienia się takich dyktatorów w przyszłości. Czy to wymaga dalszych uzasadnień? Jedyne pytanie w tym kontekscie jest jak ten bezsporny fakt akurat ma się do czyjegoś prawa do wypowiadania się? Gdyby akurat nad tym pytaniem z rzędu wielu poprzednich udało się w dalszej dyskusji nie przejść bez odpowiedzi, byłbym wdzięczny.

    Zdanie pisarki harcerki Marii Kann, wspomnianej dlatego że jej postać i biografia po pierwsze jak najbardziej współbrzmią z tematyką początkową, która powróciła w sensie posiadania prawa do wypowiedzi o niej, a po drugie są mi dobrze znane ze wspomnianych wcześniej przyczyn, różni się od zdania, z którym tu dyskutuję, w postrzeganiu i ocenie realiów w których żyła, w wybraniu hirarchii ważności, nadrzędności. Bo przypuszczam, że gdybyś nie wybierał picia herbatki z Hitlerem (przyznaję, czepiam się, dalej postaram się powstrzymywać) tylko w inny sposób przejawiał siebie w okresie drugiej wojny, to wobec nader zdecydownie prezentowanej tu postawy nagrody z tych akurat rąk, a być może z żadnych w Polsce Ludowej, byś nie przyjął (chociaż kto wie). Natomiast wspomniana pisarka i harcerka nieporównywalnie, niewspółmiernie bardziej zasłużona dla Polski, jej kultury, pielęgnowania historii, krzewienia wartości patriotycznych wśród polskiej młodzieży, niż tutaj dwóch dyskutujących, przy jej niewątpliwym odnotowywaniu w swojej świadomości takich między innymi zjawisk jak śmierć Grzegorza Przemyka i ojca Jerzego Popiełuszki, na pewno oceniała je w czymś nieidentycznie niż kto inny, niemniej przyznany jej order państwowy jak najbardziej przyjęła z tych właśnie rąk i potem uczestniczyła w przyjęciu dla nagrodzonych z okazji czterdziestej rocznicy Powstania w Urządzie Rady Ministrów, gdzie, jak sądzę, mogła też być herbata. Chętnie pokazywała zdjęcia stamtąd i czuło się, że jest uradowana i dumna. To tyle jeżeli chodzi o odpowiedź na pytanie, co znaczy „zdanie poważnie różniące się”. Czy może nie jest to różnica bardzo istotna?

    Z kolei cel dla którego ten przykład przywołałem – gdyby wzbudzał pytania – polega na pokazaniu, że osoba co do pozytywnej roli której, mam nadzieję, są szanse zgodzenia się oraz która, jak wspomniałem, jak najbardziej przynależy do sfery o której według Ciebie można kwestionować moralne moje prawo do wypowiedzi, jest dla mnie i bynajmniej nie tylko dla mnie niewspółmiernie znacznie badziej przekonywującym przykładem i wzorem postaw moralnych, niż te o których czytam tutaj, bo – rzecz oczywiście nie do udowodnienia racjonalnego – coś mi podpowiada, że byłaby zadowolona że jeden z ogromnej liczby jej dawnych druhów entuzjastycznie wita w polskim „Kurierze Wileńskim” materiał z historii harcerstwa wileńskiego. Liczę, że jej przykład może dopomóc w zrozumieniu racji które tu przedstawiam.

    Zastaniawia mnie, dlaczego muszę tak dokładnie tłumaczyć rzeczy według mnie dość łatwe do uchwycenia, ale jeżeli to dopomoże czemukolwiek pozytywnemu to nie mam nic przeciwko, chociaż zdaję sobie sprawę że dialog ten może wywoływać poważne zdziwienie, już wywołał, zwłaszcza że z rzeczy naprawdę skądinąd wspaniałych temat został wywindowany (czy zepchnięty) nie z mojego powodu do tematyki będącej całkowitym dysonansem.

  27. Wereszko mówi:

    monstrum
    „Wymienione postacie to najwięksi i najczarniejsi dyktatorzy czasów nowożytnych”
    A Jaruzelski? wierny sługa tych morderców? Jest OK? Smakowała herbatka z mordercą? Kanapa wygodna? A przyjrzałeś się jego rękom? krew po łokcie? czy po pachy?
    Czy śmiałbyś powiedzieć w twarz Matce Grzegorza Przemyka lub Matce ks.Jerzego(nie „ojca”,skąd ci przyszło do głowy „ojca”?) że Jaruzelski obdarzył cię zaufaniem i że liścik od niego przechowujesz jak relikwię? Na samą myśl o tym ogarnia mnie obrzydzenie.

    „niemniej przyznany jej order państwowy jak najbardziej przyjęła z tych właśnie rąk”
    Ok,przyjęła order z rąk mordercy swoich harcerskich sióstr i braci,jej sprawa.Ja mam na ten temat swoje zdanie.

    „Gdyby akurat nad tym pytaniem z rzędu wielu poprzednich udało się w dalszej dyskusji nie przejść bez odpowiedzi, byłbym wdzięczny.”
    Racz sformułować to pytanie bardziej KONKRETNIE.Chętnie odpowiem.

    „Zastaniawia mnie, dlaczego muszę tak dokładnie tłumaczyć rzeczy według mnie dość łatwe do uchwycenia”
    Może dlatego że ubzdurałeś sobie że jesteś alfą i omegą a tymczasem ktoś ci udowadnia że masz żenująco WIELKIE braki w temacie na który zabierasz głos? Twoje,rzekomo korespondenta BBC, pytanie „Skąd mam taką wiedzę nt. tajnych współpracowników?” po prostu położyło mnie na łopatki.Ty,monstrum,jesteś po prostu … przepraszam,powstrzymam się.

  28. monstrum mówi:

    Wereszko, nr 27

    Generała dywizji WP Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego (1881-1942), adiutanta marszałka Piłsudskiego, zachowały się słowa: „Panowie, spokojnie, bo nie na wojnie, a za preferansem. A na wojnie też spokojnie”.

    Wobec linijek 1-6 zapisu nr 27 (od „monstrum” do „pachy”) proszę spróbować uzasadnić twierdzenie o wiernym słudze, w przypadku zaś pach i reszty proszę przed wysyłaniem komentarza spróbować przynajmniej przeczytać napisane, aby zastanowić się, czy sprawiane wrażenie aby na pewno nie przeszkodzi czytającym w ich próbie uchwycenia chociażby jakiegoś sensu merytorycznego.

    Odnośnie linijek 7-10 od „Czy” do „obrzydzenie”, gdyby do spotkania takiego doszło, zanim cokolwiek bym powiedział, zastanowiłbym się w jakim celu to mam mówić, co ogólnie wszystkim radzę: zastanawiać się nad celem mówienia w każdej okoliczności niezależnie od treści tego co się mówi.

    Akapit graficznie drugi, po odstępie. Proszę przez chwilę pomyśleć o napisanym i albo wycofać, albo spróbować jednak uzasadnić, że nagradzający był mordercą harcerzy.

    Akapit trzeci, pytanie o pytaniu. Wobec zapisów 25, który, o ile zrozumiałem, ukazał się jako próbą uzasadnienia między innymi 18, proszę wyjaśnić, w jaki sposób fakt, że Lenin, Stalin, Pol Pot, Mao Tse Tung i inni byli największymi dyktatorami czasów nowożytnych, ma się do rozstrzygania o prawie moralnym wypowiadania się w komentarzu o artykule na temat tego właśnie artykułu.

    Akapit ostatni. Proszę na przyszłość o zastanawienie się w jakim celu używane jest określone słownictwo i, jeżeli zajdzie chęć, podzielenie się tym celem. Istotniejsze – proszę objaśnić, w jaki sposób chociażby:
    – zarzut o rzekomym poddawaniu przez osobę pracującą w miejscu M w wątpliwość istnienia miejsca M;
    – negowanie, i to w kategoriach moralnych, prawa do wypowiedzi o trześci artykułu w formie przewidzianego do tego komentarza, gdzie podstawą do negowania jest istnienie w historii ludzkości dyktatorów i posłużenie się w tym celu żartem o biesiadzie z Hitlerem tego kto ten zarzut stawia;
    – przywoływanie teorii Kopernika z następnym oświadczeniem, że tego dyskutowało się nie będzie –
    w jaki sposób to wszystko stanowi dowód istnienia żenująco WIELKICH braków w temacie na który współrozmówca zabiera głos. Proszę zaznaczyć te braki. Proszę wyjaśnić w jaki sposób tajni współpracownicy, o których tu w ogóle nie było żadnej mowy, są zwiazani chociażby z którymś z omawianych tematów.

    Odnośnie ubzdurywania – właśnie: proszę wskazać podstawy do mniemiania o byciu alfą i omegą.

    Na zakończenie, o ile nie jest to tajemnicą tajnych współpracowników, proszę odpuścić sobie zabobony i dokończyć ostatnie zdanie, nie powstrzymując się. Mam lekkie nadzieje, że może to właśnie będzie szczęśliwym finałem.

    *

    Uf. Wereszko. Przegadać mnie, mam obawy, nie jest zadaniem trywialnym. Jedynym powodem, dla którego ja ten pingpong kontynuuję, jest to, że odczuwam w Tobie jednak nutę patriotyczną, która w odróżnieniu od snobizmu stanowi dla mnie wartość, chociaż innych strun szczególnych, w tym nihilistycznych, też jak widzę bynajmniej nie brakuje. Żeby nie ośmieszać się wspólnie przed ogółem, pozwolę sobie jednak pomóc szanownemu Oponentowi. Przecież całość tej rozmowy można ująć całkiem prosto. Rdzeniem wiodącym jest: uważasz, że ktoś kto ma poglądy istotnie różniące się od Twoich nie powinien mówić na temat Tobie bliski (oby rzeczywiście takim był). Otóż. Pozwolisz, że z kolei ja nie będę s tym miejscu powstrzymywał się. Zatykanie gęby komukolwiek z powodów ideologicznych jest dokładnie tym co stanowiło istotny komponent stalinizmu. Należy sobie przed dyskutowaniem czegokolwiek najpierw odpowiedzieć na pytanie: czy tolerancyjność stanowi dla mnie wartość. Jeżeli ktoś pisemnie nawołuje „mordujmy Żydów, Rosjan, innych, koniec z nimi, już zaraz!” to należy takim nawoływaniom przeciwdziałać, nawet jeżeli czytamy to na forum internetowym, bo tolerowanie takich dążeń nie jest przy zdrowym rozsądku słuszne. Tak samo jeżeli ktoś kogoś agresywnie poniża czy ubliża. Natomiast uszanowanie innego poglądu czy światopoglądu u osoby, która nie nawołuje do żadnych rzeczy szokujących, stanowi coś, czego negowania nie jestem w stanie przyjąć. Proszę zwrócić uwagę: nikogo nigdy się nie zaczepiam, wolę opowiadać i to tak, aby w miarę możności nikogo nie urazić i w miarę możności nie było całkiem nudne. Jeżeli widzę poglądy odmienne od moich to dla mnie naturalną rzeczą jest próba zrozumienia tych poglądów i ich podstaw. Na swój użytek mam określenie rewolucyjności. Otóż rewolucjonista będzie się pchał ze swoim, a kto tego nie chce to poszedł won. Rewolucyjnym czy inkwizytorskim jest rzucanie się na kogoś tylko z powodu tego co ten człowiek myśli. Dla mnie natomiast nadrzędnym jednak jest poszukiwanie płaszczyzn wspólnych i jeżeli jest taka możliwość to robienie czegoś wspólnie (chociaż tu na forum robienie akurat nie jest przewidywane). Tak rozumiem między innymi czyn skautowy. Bynajmniej i absolutnie nie twierdzę, że otom jaki wspaniały. Takie mam po prostu nastawienie. Przy tym bronienie swoich racji dla mnie rzeczą słuszną, ale tak, żeby dążyć przynajmniej do uszanowania i zrozumienia racji innych. Między innymi głęboko jestem przekonany, że patriotyzm nie tylko jedno ma oblicze i właśnie patriotyzm nakazuje poszukiwania sojuszników w kolejności pierwszej, piętnowanie zaś wrogów, jeżeli potrzeba zajdzie, znacznie potem. Bo jeżeli co do tego się nie zgodzimy, to nie zgodzimy się w niczym, co nie sprawia, że poznawanie punktów widzenia nie będzie nadal ciekawe.

  29. Wereszko mówi:

    monstrum
    Wybacz,kończę dyskusję bo musiałbym polemizować z KAŻDYM prawie twoim zdaniem a czasu aż tyle nie mam,i chęci też.Powodzenia!

  30. monstrum mówi:

    Wereszko
    Powodzenia – wzajemnie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.