17
Bo do „Steadfast Jazzu” trzeba dwojga…

Na Litwie wczoraj z kilkugodzinną wizytą gościł szef polskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), minister Stanisław Koziej (po środku) Fot. Marian Paluszkiewicz

Na Litwie wczoraj z kilkugodzinną wizytą gościł szef polskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), minister Stanisław Koziej. Tematem były misja „Baltic Air Policing” oraz wojskowe manewry krajów NATO „Steadfast Jazz”.

Przed południem minister odwiedził misję wojskową na lotnisku Zokniai pod Szawlami, gdzie wręczył prezydenckie odznaczenia stacjonującym tu polskim lotnikom z PKW „Orlik 4”. Po południu w Wilnie minister Koziej spotkał się na lunchu z minister obrony kraju Rasą Juknevičienė, po czym uczestniczył w nabożeństwie w wileńskim kościele p. w. św. Rafała odprawionym w intencji polskich żołnierzy. Na zakończenie wizyty szef BBN złożył wieniec w Mauzoleum Matki i Serca Syna i wiązankę kwiatów na grobie Jonasa Basanavičiusa na cmentarzu na Rossie.

Dalia Grybauskaitė Fot. Marian Paluszkiewicz

Wizyta krótka, aczkolwiek bardzo ważna w kontekście nie najlepszych ostatnio relacji między Litwą i Polską, bo podczas spotkań w Szawlach i w Wilnie rozmawiano o wyzwaniach, przed którymi stoją obydwa kraje. A temu, jak sprostają tym wyzwaniom, uważnie przyglądają się nie tylko w Brukseli i Waszyngtonie, ale też w Moskwie.

Jednym z takich wyzwań, głównie dla Litwy, jest utrzymanie — jeśli nie na Litwie, to przynajmniej w krajach bałtyckich — prowadzonej od marca 2004 roku w ramach Sił Szybkiego Reagowania NATO misji „Baltic Air Policing”. Polacy już po raz czwarty uczestniczą w tej misji. Ostatnio siły powietrzne przejęły ochronę nad niebem nadbałtyckim od Luftwaffe pod koniec tego roku. Przekazanie misji odbyło się nie bez zgrzytu. Litewska strona zarzuciła Polsce szantaż, gdyż rzekomo polscy dyplomaci uzależniali kontynuację misji od bardziej przychylnego stosunku władz litewskich wobec postulatów polskiej mniejszości na Litwie.

Z kolei polska strona wyrażała niezadowolenie z niewystarczającego finansowania przez stronę litewską samej misji „Baltic Air Policing”, jak też w ogóle wydatków na obronność kraju. Wszystko to odbywało się przed majowym szczytem NATO w Chicago, na którym miały być podjęte decyzje ważne dla zapewnienia dalszego bezpieczeństwa krajów nadbałtyckich. Przysłowiowej oliwy do ognia dolała jeszcze prezydent Dalia Grybauskaitė, która przed spotkaniem na szczycie zarzuciła Polsce, że traktuje Litwę jako kozła ofiarnego na rzecz lepszych relacji z Moskwą. Jej słowa wywołały konsternację i zażenowanie w Warszawie.

Bronisław Komorowski Fot. Marian Paluszkiewicz

Ta wojna słów nie przeszkodziła jednak w podjęciu na szczycie NATO ważnej decyzji o przedłużeniu na czas nieokreślony misji „Baltic Air Policing”.

Na majowym szczycie w Chicago oraz podczas wczorajszego spotkania ministrów Stanisława Kozieja i Rasy Juknevičienė rozmawiano też o planowanych na jesień 2013 roku ćwiczeniach wojskowych „Steadfast Jazz”. Zakłada się, że manewry te z udziałem sił wojskowych krajów NATO odbędą się na terenie Polski i krajów bałtyckich i będą największą operacją wojskową po zakończeniu zimnej wojny. Ćwiczenia te mają pokazać, że NATO wraca do zasady „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” i są w pewnym stopniu odpowiedzią na rosyjsko-białoruskie manewry „Ładoga” i „Zapad” z 2009 r., w których symulowano wejście na teren krajów bałtyckich i atak nuklearny na Warszawę.

Teoretycznym przeciwnikiem w „Steadfast Jazz” ma być Moskwa, co też nie podoba się władzom na Kremlu. Toteż — jak piszą zachodnie media — Rosja będzie starała się popsuć plany manewrów wojskowych u jej granic. Zauważa się też, że nie będzie to trudnym zadaniem dla Kremla, bo wiele krajów europejskich nękanych kryzysem niechętnie chce angażować się w bardzo kosztowne ćwiczenia. Z kolei inne kraje wolą poprzestać na ćwiczeniach sztabowych, żeby nie drażnić Rosji. Media zachodnie donoszą też, że zainteresowanym w pełnowymiarowym zakresie ćwiczeń Polsce i krajom bałtyckim jest trudno przekonać do tego partnerów z NATO również ze względu na trwające ochłodzenie miedzy Warszawą a Wilnem.

Poparcie dla planów „Steadfast Jazz” deklarują na razie Stany Zjednoczone, Wielka Brytania oraz kraje Grupy Wyszehradzkiej. Ostatnio też Włochy zadeklarowały swój udział w manewrach. Jednak ostatecznie, które kraje i w jakim zakresie wezmą udział w „Steadfast Jazz”, wyjaśni się do końca tego roku. Decyzja będzie zależała też od umiejętności Polski i Litwy do przekonania partnerów, że rozbieżność zdań w dwustronnych relacjach nie stanowi przeszkody w budowaniu wspólnego bezpieczeństwa. O tym też mówił prezydent Bronisław Komorowski w liście skierowanym do polskich lotników w Zokniai, w którym dziękował im za wysiłek służby na rzecz bezpieczeństwa krajów nadbałtyckich.

„Wyrazy uznania kieruję także ku litewskim gospodarzom i współorganizatorom misji Air Policing. To także potwierdzenie, że w realizacji zadań w zakresie polityki bezpieczeństwa nie ma i nie powinno być jakichkolwiek przerw, że powinna być i na szczęście jest ciągłość i konsekwencja w działaniu. Warto przypomnieć, że te zasady zostały kolejny raz potwierdzone podczas niedawnego szczytu NATO w Chicago” — prezydent Bronisław Komorowski napisał w liście skierowanym do lotników PKW „Orlik 4”. Treść listu żołnierzom przekazał minister Stanisław Koziej.

 

 

 

 

 

 

 

17 odpowiedzi to Bo do „Steadfast Jazzu” trzeba dwojga…

  1. Tadi mówi:

    No to Polska dalej chroni litewskie niebo, ponosząc też koszty finansowe tej operacji. A „bracia Litwini” w tym samym czasie przyklepali manipulacje przy okręgach wyborczych niemal tuż przed jesiennymi wyborami sejmowymi, by jeszcze i w ten dodatkowy sposób osłabić siłę polskich głosów i tym samym ograniczyć parlamentarną reprezentację polskiej mniejszości narodwej.
    To się nazywa przyjaźń międzysąsiedzka, porozumienie i współpraca, partnerstwo strategiczne i inne takie trele duperele.

  2. Tomas mówi:

    No i po co przyjechał ???
    Bronić Polaków na Wileńszczyźnie ?
    Chyba nie a skoro nie to co jest ważniejsze dla niego ?

  3. Budzik mówi:

    Chroniąc litewskie, łotewskie i estońskie niebo, Polska pracuje na punkty „gdzie indziej”.
    Nie robimy tego dla Litwy, tylko dla samych siebie.
    Jednocześnie Litwa daje nam sposobność aby wytknąć jej polityce delikatnie mówiąc „małostkowość”.
    To w interesie Litwy jest aby Polska nie brała udziału w „air policing” a nie odwrotnie

  4. Ali mówi:

    Budzik : Można i tak to tłumaczyć. Nasuwa się jednak pytanie, czy my rzeczywiście zdobędziemy „punkty” takim postepowaniem i kto oraz w jakiej formie wynagrodzinas za to ? USA docenią, dozbroją, przeprowadzą transfer najnowszych technologii jak przykładowo do Izraela ? Myślę,że watpię. Raczej szukają głupich.W każdej chwili mogą dogadać się z Rosją, choćby za cenę zaprzestania popierania przez nią Iranu i Syrii. Za darmo Rosja tego nie zrobi, ale za ustępstwa na terenie „Pribałtyki”, czemu nie ? Jakkolwiek sprawy się potoczą, Polska wcale nie musi zyskać na ochronie nieba litewskiego. Myślę, że nasi politycy powinni stawiać sprawy bardziej stanowczo. Ostatecznie mając do wyboru sojusz z Polską lub z Litwą, USA wybiorą zapewne Polskę, bo kraj znacznie większy, ludniejszy, nawet militarnie silniejszy.

  5. Budzik mówi:

    Ali 4
    Trafna analiza i celnie zadane pytania.
    Zważywszy na to, że utrzymując samoloty oraz lotników zapewniając im obowiązkowy „roczny nalot”, to nie ma znaczenia gdzie owi lotnicy stacjonują. Czy w Malborku, czy w Szawlach i tak to polskiego podatnika kosztuje, przy czym „nalot” w Pribałtyce jest niższy aniżeli na polskim wybrzeżu.
    Na „namacalne” efekty „air policing” nie ma co liczyć, gdyż Polska na arenie międzynarodowej już dawno przestała być postrzegana jako kraj III świata, który „żebra”.
    Jeśli rozumiesz o czym piszę, to wiesz, że kto inny jest tym „żebrakiem” … którego nie traktuje się zbyt poważanie, zwłaszcza, że na „wyżebraniu” chce uzyskiwać dodatkowy przychód w postaci opłat za „wikt i opierunek”:)
    ….” o rety, obrońcie nas, bo my tacy biedni a i jeszcze pozwólcie nam dodatkowo na Was zarobić”…
    Nie myśl proszę, że na „salonach” w tej konwencji o „air policing” się nie rozmawia. Przyznasz, że w wymiarze politycznym dana estetyka jest dosyć osobliwa

  6. Astoria mówi:

    To jest bardzo słuszna polityka Polski, żeby do spraw obronności nie mieszać innych spraw. Polska ma problemy polityczne i gospodarcze w relacjach z Litwą, ale nie chce by one wpływały na relacje w dziedzinie obronności. Polska to Litwie sygnalizuje wizytą Kozieja i sygnalizowała wcześniej wypowiedziami Komorowskiego. (Tu widać wyraźnie, że Komorowski stara się prowadzić swoją własną politykę prezydencką w relacjach z Litwą, w jakimś stopniu niezależną od polityki rządu, ale nie na tyle, by spowodować kryzys konstytucyjny.) W interesie Polski (i rządu, i prezydenta) leży suwerenne i demokratyczne państwo litewskie z bezpiecznymi granicami. Wspólne członkostwo w NATO dodatkowo zobowiązuje. Polska (Sikorski) od lat namawia Litwę, by poważniej podchodziła do swoich natowskich zobowiązań i więcej przeznaczała na obronność. Polsce zależy na Litwie silniejszej militarnie, a nie na Litwie słabej, jak dziś.

    Osobną zatem sprawą dla Polski są relacje polityczne i gospodarcze. Wydaje się, że rząd i prezydent są jednej myśli w sprawie łamania przez Litwę praw polskiej mniejszości, co narusza i postanowienia traktatowe, i dyrektywy unijne. Trudno na razie powiedzieć, czy Komorowski popiera doktrynę Tuska – uzależniającą dobre relacje z Litwą od dobrego traktowania polskiej mniejszości – w aspekcie gospodarczym. Rząd Tuska od lat z premedytacją blokował lub opóźniał wspólne projekty energetyczne i komunkacyjne, na których Litwie bardzo zależało. Ale ta polityka szantażu nie przyniosła efektu, co Komorowski ujął słowami: „Litewska koza nie przyjdzie do żadnego woza”. Wydaje się, że niektóre projekty się posuwają szybciej, niż kiedyś: most energetyczny (w praktyce) i połączenie gazowe (w planie). Projekty połączenia kolejowego i autostradowego stoją wciąż w tym samym martwym miejscu. Z litewskiej EA Polska się wycofała prawdopodobnie raz na zawsze.

  7. Ali mówi:

    Panie Astorio : Litwa nigdy nie będzie silna militarnie, choćby nie wiadomo jak się o to starała. Pewnego pułapu nie jest w stanie przeskoczyć. W praktyce nie ma znaczenia to, czy Litwa będzie militarnie trochę słabsza, czy trochę silniejsza.
    Komorowski rzeczywiście stara się prowadzić wobec Litwy nieco inną politykę niż Sikorski, gdyż otoczony jest doradcami z dawnej UW oraz postkomunistami. Tusk zapewe, jak zawsze, waha się. Czy jednak Polska porzuci strategię tego rządu i przestanie domagać się realizacji praw mniejszościowych Polaków na Wileńszczyźnie ? Myślę, że nie, bo sprawy zaszły za daleko. Trzeba wyjść z tego impasu z twarzą, bo jednak w końcu problem ten może przełożyć się w jakimś stopniu na preferencje wyborcze obywateli RP.

  8. Ralf mówi:

    Polityka obronności może i słuszna, tylko jakoś Litwini mają Polaków w głębokim poważaniu. To czy samoloty polskie będą chroniły litewskie niebo nie wpłynie na polepszenie relacji między krajami.

  9. Kmicic: mówi:

    Tytuł artykułu dobrze oddaje realia. Lt władze zachowują się jakby robiły nam łaskę, że pozwalają chronić ich niebo.
    To proste ,że powinniśmy wymagać od nich pełnego finansowania,.. albo przenosimy się do życzliwej Estonii lub Łotwy.
    Do NATO musi dotrzeć wyrażny sygnał,że tylko przy pełnym respektowaniu praw polskiej mniejszości LT będzie wiarygodnym sojusznikiem i w ogóle partnerem do poważnej rozmowy.

  10. Polak ze Śląska mówi:

    Litwa – owszem pewnego pułapu przeskoczyc nie jest w stanie i atomowych lotniskowców miec nie będzie.Może jednak rozsądnie gospodarować finansami czego Polsce brakuje.

    Polska TYLKO I WYŁĄCZNIE dla efektu propagandowego wypieprzyła w greckich darmozjadów chyba z 6 miliardów Euro.

    Za te pieniądze moglibyśmy zakupić 1 lotniskowiec z pełnym wyposażeniem taki jak mają Amerykanie.

    Albo-bardziej sensownie-zakupić 4 do 5 supernowoczesnych okrętów typu Scorpene z napędem AIP niezależnym od powietrza i 4 fregaty klasy SIGMA (polecam ostatni numer Nowej Techniki Wojskowej z wymiarami nawet do 150 metrów długości co pozwala na działanie w ciężkich warunkach oceanicznych)z wyposażeniem „pod klucz”.

    Francuzi w zamian za zakup chcą zmodernizować jedną ze stoczni(widziałem wizualizację modernizacji-robiła wrażenie),tak,że remont i składanie moglibyśmy robić u siebie.
    Jeden taki okręt to jakieś 800 milionów Euro chyba,można też wziąć niemiecki typ 214,ale Niemcy dawali chyba gorsze warunki.

    Jedyna rozsądna decyzja jaką ostatnio podjęto to zakup kolejnych samolotów CASA C 295 które mają w Polsce znakomitą opinię i całkiem zasłużenie(był jeden wypadek,ale z winy pilotów)

    W tej chwili mamy ich 11 wkrótce będzie ich 16.

    BYĆ MOŻE-Polska na serio rozważy zakup wersji z obrotowym radarem na grzbiecie dzięki czemu przestaniemy żebrać o E3A Sentry w NATO tylko będziemy mogli sami pilnować własnego nieba z góry(w razie zagrożenia NATO przyśle własne ma ich 20-kilka),bo to żebractwo już jest wkurzające.

    Polska potrzebuje minimum 3 szt a najlepiej 4 szt. I zakup tych maszyn:

    http://www.pixstel.com/casa-c-295-aew-departure_urlb17816.php?id=

    jest nam niezmiernie potrzebny z uwagi na ruski radar w Kaliningradzie o zasięgu od 4 do 6 tyś.kilometrów.Dlaczego tylko oni mają wszystko widzieć???

    Ta maszyna chyba pół Polski jak nie więcej przykryje(a może i całą,nie znam parametrów).

    Polska powinna także zakupić kilka maszyn jako powietrznych tankowców,żebysmy nie żebrali u Anglików czy Holendrów o to,żeby pozwolili nam z nimi poćwiczyć(i im płacić).

    Polska potrzebuje też od 1 do 3 maszyn klasy C5A Galaxy do transportu ciężkiego,bo póki co musimy żebrać o dodatkowe godziny w ramach pewnego porozumienia z kilkoma państwami na spółę.

    Tylko niech nasze Słońce Peru przestanie PRZEPIE….Ć kasę na pokazanie światu,jacy to my mocni jesteśmy,sami Grecję uratujemy.

  11. Wereszko mówi:

    „minister Stanisław Koziej.”

    Toż to stary sowieckij komuch!

  12. robert mówi:

    Co nam po tej Lietuvie ? Co mamy z faktu, że takie państewko istnieje ? Podzielić z ruskimi po połam i przestać się nimi zajmować.

  13. Polak ze Śląska mówi:

    Do 12

    Ja też dochodzę do wniosku,że przyjmowanie i do UE i do NATO Litwy było błędem.Trzeba było tylko od ZSRR oderwać Łotwę i Estonię a Litwę zostawic Ruskim.Raz,że trzymaliby litewskie bydło za ryj.
    Dwa,że rozwiązałby się problem tranzytu do Kaliningradu.
    Niestety nie mogliśmy tego zrobić,bo wtedy Łotwa i Estonia byłaby odcięta i w takiej samej sytuacji jak Okręg Kaliningradzki.Chyba,żę byśmy ich poświęcili tak jak Litwę

  14. marek mówi:

    „W interesie Polski (i rządu, i prezydenta) leży suwerenne i demokratyczne państwo litewskie z bezpiecznymi granicami…”

    W interesie Polski leży przede wszystkim państwo litewskie przestrzegające praw mniejszości polskiej. O „suwerenność” i „demokrację” niech sobie sami mieszkańcy RL zadbają. My już skończmy z tą naszą nadopiekuńczością.
    Owszem w ramach NATO trzeba wypełniać przyjęte na siebie zobowiązania. Nie po to, że Litwa ma być suwerenna, tylko po to, żeby uchodzić za wiarygodnego partnera.

  15. Zagłoba mówi:

    Jeśli już decydujemy się wspierać litewskich „sojuszników”, wypadałoby mieć odwagę i umieć się upomnieć o poszanowanie praw polskiej mniejszości na Litwie. A tak Polska wygląda jak frajer, który nie potrafi dbać o swoje interesy i daje się ogrywać nawet takim „siłaczom” jak LT.

  16. Corvus corax mówi:

    W interesie Polski leży państwo litewskie suwerenne od wrogów Polski, a wobec Polski zachowujące się uczciwie i przestrzegające zobowiązań. Demokratyczne może być w kwestiach dla Polski istotnich, w innych nie musi.

    Przestańmy uprawiać głupawy mesjanizm i uszczęśliwianie na siłe tych, którzy tego nie chcą. Nikt nie powiedział, że państwo litewskie suwerenne od Polski leży w interesie Polski. Bo dla Polski to chyba polski interes powinien być najważniejszy, a nie litewski, bułgarski czy chiński?

  17. Tom z Wielkopolski mówi:

    Uczestnictwo w misjach NATO nie jest elementem wyłącznie stosunków z określonymi państwami. W tym wypadku obok obowiązku wobec sojuszu obroną objęte sa także Łotwa i Estonia.
    Nie warto z powodu małostkowej głupoty tylko jednego z państw nadbałtyckich utrudniać sobie relacje z kolejnymi dwoma.

    Co do aspektu finansowego to niewielki koszt w stosunku do wagi całej operacji, a ponieważ Estonia pracuje nad przygotowaniem odpowiedniej bazy być może niedługo Litwa utraci także ten atut, a nie sądzę aby Estonia bawiła się w zarabianie na żołnierzach strzegących jej nieba – jakby nie było to jedno z tych państw gdzie wydatki na obronność są na dobrym poziomie.

    @16.

    XIX Legion tutaj? Widać wszędzie się wśliźniecie. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.