1
Porażka-sukces antyatomowych inicjatyw referendalnych

Inicjatorzy referendum antyatomowego liczą, że społeczeństwo wyrazi zdecydowany sprzeciw wobec planów budowy elektrowni atomowej Fot. Marian Paluszkiewicz

Przedstawicielom grupy inicjatywnej przeprowadzenia na Litwie referendum konstytutywnego ws. budowy elektrowni atomowej nie udało się zebrać pod swoją inicjatywą potrzebnych 300 tys. podpisów.

Wczoraj właśnie przekazali Głównej Komisji Wyborczej niewypełnione nawet w połowie listy z podpisami obywateli pod inicjatywą referendalną. Bynajmniej nie czują się przegrani i nawet mówią o sukcesie.

— Nie wiemy jeszcze do końca, ile podpisów udało się nam zebrać, ale mogę stwierdzić, że wymaganych 300 tys. podpisów nam na pewno nie udało się zebrać. Niemniej osiągnęliśmy swój cel, bo ujawniliśmy zdecydowany brak przyzwolenia społeczeństwa na budowę elektrowni atomowej na Litwie. Uważam, że wobec tego okazanego sprzeciwu Sejm w poniedziałek przegłosował właśnie postanowienie o przeprowadzeniu — wraz z wyborami parlamentarnymi — referendum konsultacyjnego w sprawie budowy elektrowni – powiedział w rozmowie z „Kurierem” Ramūnas Karbauskis, przewodniczący Litewskiego Związku Chłopów i Zielonych (LZChiZ) – jednego z inicjatorów referendum.

Według wstępnych danych, pod inicjatywą referendalną udało się zebrać ponad 100 tys. podpisów, aczkolwiek ostateczna ich liczba wyjaśni się dopiero w najbliższych dniach, bo do północy 17 lipca obywateli mogli podpisywać się jeszcze przez Internet.
— W każdym razie jest to wyraźny sprzeciw społeczeństwa wobec nuklearnych planów rządu – powiedział nam Karbauskis. Jego zdaniem, tego, że nie udało się zebrać wymaganych 300 tys. podpisów nawet przy ogromnym poparciu społeczeństwa, przyczyn jest wiele.

Ramūnas Karbauskis Fot. Marian Paluszkiewicz

— Po pierwsze, mimo że ludzie popierali nas, wciąż bali się składać podpisy, szczególnie gdy rząd zaczął propagandę, że przeciwnicy planów budowy elektrowni atomowej są agentami Rosji. Po drugie, zbyt biurokratyczne wymagania ustawy referendalnej ograniczają wolę obywateli do wyrażenia swojej opinii. No, a po trzecie, u nas w kraju, gdzie w ciągu ostatnich lat drastycznie zmniejszyła się liczba mieszkańców, zebranie 300 tys. podpisów jest misją prawie niemożliwą – Karbauskis wymieniał przyczyny porażki-sukcesu inicjatywy referendalnej.

Przypominamy, że jeszcze gorsze wyniki zbierania podpisów osiągnęła inna grupa inicjatywna, która też zabiegała o przeprowadzenie referendum konsultacyjnego w sprawie budowy elektrowni atomowej. Ta grupa zebrała około 50 tys. podpisów. Zdaniem Karbauskisa, zbieranie w tym samym czasie podpisów pod praktycznie podobnymi inicjatywami wprowadziło zamieszanie i na pewno też nie przyczyniło się do osiągnięcia celów jednej i drugiej grup inicjatywnych, aczkolwiek prezes   LZChiZ uważa, że najważniejsze było pokazanie, że społeczeństwo jest przeciwko kosztownym i niebezpiecznym planom rządu budowy elektrowni atomowej.

— Jestem przekonany, że gdyby podczas zbierania podpisów stawialibyśmy pytanie „Czy jesteś za budową elektrowni”, to nie zebralibyśmy nawet 10 tys. podpisów poparcia – przekonywał nas Karbauskis. Nie wątpił też, że podczas wyznaczonego przez Sejm referendum konsultacyjnego frekwencja przekroczy wymagany próg 50 proc. i zdecydowana większość uczestników referendum opowie się przeciwko budowie elektrowni.

Mimo jednak pesymizmu Karbauskisa, zarówno premier Andrius Kubilius, jak i minister energetyki Arvydas Sekmokas już wypowiedzieli się, że negatywny wynik referendum nie wpłynie na plany budowy elektrowni atomowej.
— Ten, kto tak mówi, jest dziś samobójcą politycznym, bo nie można nie szanować opinii społeczeństwa. Widocznie zaś pod słowami rządzących kryją się ogromne interesy, które zmuszają ich iść va bank – zastanawia się Karbauskis.
Lider LZChiZ sam jednak zaprzecza, że od przeprowadzenia referendum antyatomowego razem z wyborami parlamentarnymi oczekuje też superdywidend politycznych dla swojej partii.

Referendum antyatomowe ma się odbyć 14 października — razem z wyborami parlamentarnymi Fot. Marian Paluszkiewicz

— Nigdy tych rzeczy nie akcentowaliśmy, szczególnie że inicjatywa referendalna nie jest wyłącznie naszą. Tym bardziej że popierają ją ugrupowania różniące się ideologicznie oraz ludzie innej narodowości. Szczególnie aktywnie pod inicjatywą tą podpisywali się nasi obywatele polskiego pochodzenia. To świadczy, że mimo, iż niektórzy politycy chcą nas poróżnić z Polakami, to jednak zarówno Litwini, jak i Polacy podobnie dostrzegają niebezpieczeństwo dla swego kraju i łączą się razem przeciwko temu niebezpieczeństwu – podkreślił lider Chłopów i Zielonych. Jego też zdaniem, rządowe plany budowy elektrowni atomowej dla Litwy są niebezpieczne zarówno pod względem ekonomicznym i finansowym, jak też, pod względem bezpieczeństwa.

— Bo w razie awarii — a należy pamiętać, że elektrownię u nas zamierza budować ta sama firma, która zbudowała Fukushimę i według tamtejszych technologii — w jednym czasie stracimy 1/3 terytorium kraju. Co więcej, nie możemy, budując u siebie niebezpieczną elektrownię atomową — bo na świecie nie ma bezpiecznych elektrowni atomowych — aktywnie protestować przeciwko równie niebezpiecznych elektrowni, które u naszych granic budują Rosja i Białoruś. Odwrotnie — zaniechując planów budowy elektrowni u siebie, pozyskamy ważki argument przeciwko podobnym planom Rosjan i Białorusinów i będziemy mogli liczyć w tej sprawie na poparcie Europy, która wyraźnie jest przeciwko energetyce jądrowej – wyjaśniał nam Karbauskis. Zauważył też, że wystarczy jeszcze jednej poważnej awarii na którejś z elektrowni jądrowych na świecie, a Unia zechce  obligatoryjnie pozamykać wszystkie takie elektrownie u siebie, nawet jeśli nasza będzie dopiero co oddana do użytku.
— I kto wtedy odpowie za te wszystkie koszta i straty? — pytał retorycznie szef LZChiZ.

Jedna odpowiedź do Porażka-sukces antyatomowych inicjatyw referendalnych

  1. zozen mówi:

    chłopi mają w tym swój interes – liczą na dopłaty przy uprawie biopaliw. Tak więc im większy udział źródeł odnawialnych- tym więcej zarobią sponsorzy partii chłopskiej.
    Na dopłaty i na wysokie ceny energii liczą też producenci wiatraków, ogniw słonecznych. Głównym sponsorem instytutu Balsysa (również przeciwnika EA) są właśnie te osoby.
    No i z artykułu wynika, że propagandę to uprawiają głownie przeciwnicy EA – czego wart jest ten cytat “że elektrownię u nas zamierza budować ta sama firma, która zbudowała Fukushimę i według tamtejszych technologii”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.