2
Ceny na chleb pójdą w górę?

Litwa jest na czwartym miejscu pod względem eksportu zboża na rynku światowym Fot. Marian Paluszkiewicz

Litwa jest na czwartym miejscu pod względem eksportu zboża na rynku światowym Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak co roku trwają spory o cenie pieczywa, czy zdrożeje chleb. W tym roku tradycyjnie już się rozpoczęły negocjacje i dyskusje.

— Nie ma żadnych przyczyn wzrostu cen chleba z powodu zboża, ponieważ ceny skupu są bardzo podobne do zeszłorocznych, a plony mają być bardzo obfite i wysokiej jakości. Mam nadzieję, że z Bożą pomocą zbierzemy je szczęśliwie, bez żadnych przykrych niespodzianek. 15 proc. ceny chleba stanowi zboże, reszta są to czynniki energetyczne, które przyczyniają się do ceny. Z powodów energetycznych chleb drożeć też nie powinien, bo jeszcze nie słyszałem o drastycznych podskokach tych cen — powiedział dla „Kuriera” minister rolnictwa Kazys Starkevičius. Minister Starkevičius zaznaczył, że Litwa znajduje się na czwartym miejscu w eksporcie zboża na rynku światowym.

W tym roku Litwa zamierza eksportować 2,4 mln ton ziarna za granicę. Cena zależy od jakości, a tegoroczne plony zapowiadają się wysokiej jakości. Nie wiadomo, może ten rok będzie bardzo dobry pod względem urodzaju. O wyższych cenach na litewskie pieczywo nie może być mowy, ale jeżeli one wzrosną, to bezpodstawnie. Trudno wyobrazić, jakie mogą być tego przyczyny.

Zdaniem ministra, w tym roku żniwa mają być rekordowe, ale nie wiadomo, jaką niespodziankę może zrobić przyroda, czym może zaskoczyć. Dopóki nie ma zebranych plonów, nie można mówić, jaki będzie urodzaj. Wszystko może zmienić się w ciągu jednej chwili.
— Rok temu rolnicy za tonę ziarna otrzymywali około 700 Lt, w tym roku ma być podobnie — od 700 do 800 Lt za tonę, w zależności od jakości. Ceny chleba nie zawsze idą w parze z ceną ziarna. Cena pieczywa zależy nie tylko od ceny zboża, ale i od producentów, ceny nawozów, niemałą rolę odgrywa także faktor energetyczny. Ale na dzień dzisiejszy nie widzę ani jednej przyczyny na podnoszenie cen pieczywa — powiedział przewodniczący Izby Rolnej RL Andrejus Stančikas.

Tymczasem producenci „Vilniaus duona” twierdzą, że cały urodzaj jest jeszcze w polu, ceny na skup do końca nie są ustalone, są jeszcze prowadzone negocjacje. Jest jeszcze bardzo wiele do omówienia. Więc trudno jest dzisiaj mówić o jakichkolwiek zmianach cenowych na chleb.
— Pieczywo drożeje z wielu powodów. Najważniejsze znaczenie dla ceny chleba jest cena zboża, nie tylko na rynku litewskim, ale i zagranicznym. Potem oczywiście idzie energetyka, nie wiadomo, czy ona zdrożeje, no i oczywiście wynagrodzenia robotników też w jakimś stopniu przyczyniają się do ceny chleba. Więc trudno dzisiaj jest mówić o przyszłych cenach, bo nie wiemy, co zdrożeje, a może i nic, jak się uda zebrać zboże. Ale przy podnoszeniu cen zawsze myślimy o najbiedniejszych. Zazwyczaj drożeje droższe pieczywo, na tańsze staramy się zachować dotychczasowe ceny — powiedział dla „Kuriera” Edvinas Ambrukaitis, kierownik działu marketingowego „Vilniaus duona”.

 Tegoroczny urodzaj zapowiada się bardzo dobry  Fot. Marian Paluszkiewicz

Tegoroczny urodzaj zapowiada się bardzo dobry Fot. Marian Paluszkiewicz

Ambrukaitis zaznaczył, że na dzień dzisiejszy nic nie prognozuje, żeby pieczywo zdrożało. Ale jeżeli tak się stanie, zapewnia, że będzie to bardzo nieznacząca podwyżka nie na wszystkie gatunki pieczywa. Tymczasem rolnicy twierdzą, że zboże jest skupowane po niskiej cenie. Ich zdaniem 700-800 Lt za tonę jest stanowczo za mało. A ceny chleba są bardzo wysokie.
Zdaniem rolników ceny skupu są śmieszne. Gdyby one wzrastały razem z cenami na chleb, to rolnikom by się opłacało. Ceny, które im proponują, są nieadekwatne do cen pieczywa. Jeżeli jeszcze zdrożeje, to na pewno nie z winy skupu zboża. Dzisiaj sama uprawa roli jest bardzo droga, jeszcze ta niepewność, czy w ogóle coś zbiorą. To wszystko stwarza wielkie ryzyko, które może spowodować, że rolnicy mogą stracić wszystko w ciągu jednej chwili. O czym świadczą burze, które niszczą wszystko na swojej drodze.

— Tegoroczny urodzaj zapowiada się bardzo dobry. Pogoda była sprzyjająca, bardzo ważne jest, aby pokrywa śnieżna chroniła w czasie mrozów korzenie ozimin. A tej zimy śniegu na szczęście nie brakowało. Wiosną przymrozki nie były wielkie. Latem opady deszczu były na przemian ze słoneczną pogodą. Oczywiście jest bardzo ważne prawidłowo przygotować glebę, odpowiednio ją spulchnić, nawozić. Zostało czekać na żniwa no i mieć nadzieję, że pogoda będzie sprzyjająca. Na razie prognozy są bardzo dobre — zaznaczył Władysław, rolnik z Wileńszczyzny.
Pan Władysław zastanawia się bardzo poważnie nad tym, czy w przyszłym roku jeszcze będzie uprawiał zboże.

2 odpowiedzi to Ceny na chleb pójdą w górę?

  1. pani mówi:

    “…no i oczywiście wynagrodzenia robotników też ..”, a wynagrodzenia kierownikow i wlascicieli to juz nie [po naszemu – ni priczom].

  2. Polak ze Śląska mówi:

    Może i w górę,ale pewnie ten chleb jest przynajmniej dobry.

    Ja kupuję z wiejskiej piekarni,bo wszystko inne to mozna smiało podzielić na kilka kategorii.

    Np.pierwsza kategoria-bułki nawalone ulepszaczem i ciągnące sie po ugryzieniu prawie jak guma do żucia.
    Albo druga kategoria-te same bułki napompowane powietrzem,chcesz ukroić,więc przyciskasz od góry ręką a bułka się płaska jak naleśnik robi-jak puścisz troche sie napompuje ponownie,ale będzie o połowę mniejsza od zwykłej.

    Ale i tak żywność mamy lepszą u nas w Polsce niż np. w Niemczech.

    Niestety kawę,kosmetyki,napoje czy chemię gospodarczą mają na Zachodzie znacznie lepszą niz u nas.

    Dla Polaków renomowane koncerny robią po prostu gorzej.

    W Polsce ludzie latają nawet do sklepów,gdzie sprzedawca sprzedaje chemię kupioną w Niemczech-“nur fur Deutsche”.

    I nie dziwię im się.Niemiecka kawa renomowanego producenta jest smaczniejsza i lepsza od tej tego samego producenta u nas.

    Niemiecki proszek lepiej pierze,starcza na dłużej,i pachnie o wiele dłużej

    Niemiecka pasta lepiej wybiela,nie ładują do niej całych ton kredy a tubka nie jest napompowana powietrzem.

    Płyny do płukania itp. wszystko maja lepsze.

    Jeden koleś na necie podał przykład swojego znajomego który robi w fabryce Procter & Gumble w Niemczech w dziale kontroli jakości-który mu wprost powiedział,że na rynek niemiecki wszystko jest świetne,a pieluchy np. z krzywo wszystym rzepem jako drugi-gorszy gatunek-idą do Polski.

    Bo Polacy każdy szajs kupią,im to nie przeszkadza.

    Żeby było smieszniej,nasza produkcja z kolei jest hitem na rosyjskim rynku.Ale tylko w Kaliningradzie.

    Bo to co oni w swoich marketach sprzedają woła o pomste do nieba.

    Efekt? Prawie 50% produkcji w Obwodzie jest od nas.A żywność jest masowo przemycana z polskich sklepów do Kaliningradu i sprzedawana wprost z samochodów.
    Bo lepsza,tańsza i zdrowsza.

    Nasi przymykają na to oko,bo raz że ludzie mają z czego żyć,dwa-że de facto nie ma zagrożenia epidemiologicznego,bo co jak co,ale jednak jakościowo żarcie mamy porządne zwłaszcza gdy handel kwitnie i towar nie zalega na półkach.

    Ruscy z kolei dobrze o tym wiedzą,więc tego tez nie blokują,bo polską żywność jedzą tam wszyscy.
    I żołnierze i milicja i bezpieka i lekarze itp.itd.

    Rosyjskie markety postanowiły zatem załatwic to po swojemu.

    No i zgadnijcie jak?

    Polepszyć jakość?? Nieee,no co wy.

    Zniżyć ceny??? A gdzie tam.

    Postanowili-uszczelnić granicę.
    Żryjcie choćby gówno-byle ruskie.

    Napisali pismo do władz oskarżając je o nieudolność i żądając obrony rynku przed polska produkcją.

    Wybuchła straszna afera, i przy okazji zaczęły wychodzic na jaw różne jaja.

    Szef służby pogranicznej rewelacje w stylu tych,że ruska straz graniczna bierze łapówki i ułatwia przemyt zbył bez komentarza,no bo co miał powiedzieć-że nikt nie chce przecież syfu żreć?

    A to,że niby jakaś szycha od zdrowia w obwodzie sama w obwodzie sie nie leczy tylko do lekarza do Polski jeździ a żona to chyba nawet w Polsce rodziła.

    Sami zobaczcie:

    http://www.klops.ru/news/Obschestvo/57578/Kak-mestnye-proizvoditeli-i-seti-prosili-zasititj-ih-ot-poljskih-sosisok:-Reportaz-KlopsRu.html

    A zmierzam do tego,że wzrost cen mozna w pewnym zakresie zrekompensować wzrostem sprzedaży.

    To tak jak z ceną benzyzny,stacja sprzedająca 100 tyś litrów dziennie(autostrada przy niemieckiej granicy),wyżyje na 2 groszach marzy podczas gdy stacji sprzedającej 40 tyś.litrów miesięcznie bo na wsi i za 35 groszy marży ledwo ciagnie.

    Opychajcie żywność ruskim,jak my.

    Tylko nie syf drugiego sortu.

    Jak cena będzie dobra i jakość też to zwalą sie tłumy.
    Nawet nie będziecie musieli jeździć w tamte rejony.Oni sami przyjadą i ryzyko przerzutu wezmą na siebie.

    tym bardziej,że te ryzyko jest praktycznie żadne.pogranicznicy też jeść muszą a kupno zgniłego żarcia w markecie rosyjskim im sie nie uśmiecha.
    Sprzedacie więcej,nie będziecie musieli cen podnosić.

    U nas przy granicy planują zrobic markety całodobowe,a ziemia ponoć jest wykupywana na wyścigi pod kolejne markety.

Leave a Reply

Your email address will not be published.