28
Akt Intronizacji Chrystusa Króla – działanie na rzecz wspólnego dobra

W nr 186 (1 385) dziennika „Vilniaus diena” z dnia 10 sierpnia br. oraz na stronie internetowej www.diena.lt ukazały się artykuły „Chrystus świętości nie dodał” oraz „Opieka Chrystusa rejonowi wileńskiemu świętości nie dodała”, w których podano niezgodną z rzeczywistością, szkalującą i niedokładną informację.

W artykule twierdzi się, że mer Samorządu Rejonu Wileńskiego Maria Rekść  oskarżana jest przez oponentów politycznych i nieliczną opozycję w rejonie o monopol władzy i niechęć dzielenia się tą władzą.
Twierdzenia te są kłamliwe i niezgodne z faktycznymi okolicznościami. Autor artykułu nie podaje żadnych dowodów, na których opiera swoje wypowiedzi odnośnie rzucanych przez opozycję oskarżeń pod adresem pani mer. Tymczasem wręcz odwrotnie, uchwała Rady Samorządu Rejonu Wileńskiego z dnia 12 czerwca 2009 r. o ogłoszeniu Aktu Intronizacji Chrystusa Króla w rejonie wileńskim została przyjęta przez wszystkich radnych jednogłośnie.

Należy podkreślić, że na posiedzeniu obecni byli wszyscy radni z ramienia opozycji. Z protokołu posiedzenia wynika, że ci sami radni z ramienia opozycji w czasie posiedzenia dziękowali pani mer za opracowany projekt uchwały, zaproponowali również zwrócić się do innych samorządów o pójście za przykładem Samorządu Rejonu Wileńskiego.

W artykule podaje się również mylącą informację o tym, że mer Samorządu Rejonu Wileńskiego oto już od dwóch lat zrzeka się najwyższej władzy – przekazała ją samemu Jezusowi Chrystusowi. Twierdzenia te świadczą o braku kompetencji dziennikarskiej i nierozeznania w przedstawianym temacie. Na skutek ogłoszenia Aktu Intronizacji Chrystusa Króla w rejonie wileńskim żaden z księży czy biskupów nie został radnym samorządu, z kolei kierownictwo samorządu nie zdobyło wpływów w mianowaniu proboszczów parafii. Rozdzielenie państwa i Kościoła dotyczy rozdzielenia władzy świeckiej i kościelnej wyłącznie w sferze działalności, nie obejmuje jednak zasad moralnych.

W artykule podaje się przekłamaną informację, cytuje się odpowiedzi pani mer, nie podaje się jednak pytań, na które udzielono tych odpowiedzi. W ten sposób czytelnicy mogą błędnie zrozumieć odpowiedzi, wyrobić sobie mylną opinię, przekazać ją innym osobom i wywołać dezinformację o działalności Samorządu Rejonu Wileńskiego, a to z kolei zaszkodziłoby dobrej opinii samorządu.

Samorząd Rejonu Wileńskiego w najbliższym czasie zamierza zwrócić się do redakcji wspomnianego dziennika o sprostowanie podanej w artykule informacji, która jest niezgodna z rzeczywistością i szkaluje Samorząd Rejonu Wileńskiego.
Przypominamy, że 12 czerwca 2009 r. Rada Samorządu Rejonu Wileńskiego w związku z obchodzonym w owym roku Jubileuszem Tysiąclecia Pierwszej Pisemnej Wzmianki o Litwie, za zgodą hierarchów kościelnych i nawiązując do prawd wiary swoich przodków, wartości chrześcijańskich oraz tradycji rejonu wileńskiego ogłosiła Akt Intronizacji Chrystusa Króla w rejonie wileńskim i zaapelowała do rad innych samorządów o przyłączenie się do tej inicjatywy.

28 odpowiedzi to Akt Intronizacji Chrystusa Króla – działanie na rzecz wspólnego dobra

  1. chi, chi, chi mówi:

    Do Kuriera za pieniadze podatnika juz zdazyla napisac, a do redakcji ktora opublikowala “klamliwy” artykul jeszcze tylko zamierza sie zwrocic. A moze trzeba z tego zaczynac. Ale coz prawnicy samorzadowi na razie nie maja za co sie zaczepic. Musza dluzej sie zastanowic/
    Nie nadaremnie chyba Waldus szuka jej miejsca w Sejmie na kolejne wybory. Musi, oj, musi ta paniusia uciekac z rejonu, bo konsekwencje moga byc bardzo smutne, dla calego klanu pasozytow tej rodziny “zatrudnionych” w samorzadzie i wokol niego.

  2. Astoria mówi:

    Za Akt Intronizacji Chrystusa Króla odpowiedzialni są wszyscy radni, którzy go poparli. Szczególną jednak odpowiedzialność ponosi mer Rekść, która opracowała projekt uchwały, lobbowała za nim i zgłosiła go pod głosowanie. Akt Intronizacji jest w 100% dziełem mer i grupy sprawującej władzę w AWPL, która mer poparła. Nie sposób uwierzyć w to, by mer nie uzyskała zgody na to bezprecedensowe pomieszanie władzy świeckiej z boską od Waldemara Tomaszewskiego. Mer zresztą uważa szefa AWPL za wileńskiego “mesjasza”. Podczas wiosennego zjazdu AWPL, gdy Waldemar Tomaszewski został po raz piąty wybrany na szefa partii, mer ogłosiła, że “takiego lidera mamy dzięki Opatrzności Bożej”. No proszę, a ktoś mógłby pomyśleć, że w świeckiej demokracji liderów wybierają wyborcy, a nie bogowie z niebios.

    Religia albo jej brak jest prywatną sprawą obywateli. Rząd ma obowiązek równo traktować wszystkich obywateli, niezależnie od ich przekonań i afiliacji religijnych. Rząd powinien mieć neutralny stosunek do wszystkich religii i do braku religii, a nie promować jednego partykularnego boga, nawet gdy jest to Bóg dla większości obywateli. Rejonowi wieleńskiemu potrzebna jest żywa, krytyczna, polemiczna demokracja z prawdziwego zdarzenia, a nie swoisty kalifat katolicki, promowany przez mer Rekść.

  3. Ale. mówi:

    chi,chi,chi,masz wielką rację,sami siebie to oni nie widzą,tylko krytykują innych np:litwinow,a takie same oszukance i zlodzieje jak i inni…wstyd mnie za Polakow – Rodakow,a o (Waldusiu) to lepiej i nie wspominač-takiego jeszcze wšrod Polakow i nie bylo na Litwie-przez glowy ,ciernie pcha šię do gwiazd,a te inne to jego pacholki i slugusy,no trzeba przyznač,že stwožyl sobie nie zlą imperię z krewnych iswoich znajomych,ale dyktatorzy dlugo przy wladzy nie bywają,przyjdzie kryska na matyska…

  4. Tadi mówi:

    Ale żółci koledzy wyżej ulali, pewnie aż wątroby bolą.
    Musi was boleć pozycja i sukcesy AWPL i jej liderów, szczególnie w rejonie wileńskim. Oczywiście zrozumiałe jest, że to zgryzota dla zwalczających polskość lietuvisóv. A dla niektórych malkontentów tutaj – typowa zawiść i kompleksy bezradnych nieudacznków.
    Co poniektórych bolą sukcesy Tomaszewskiego i polskiej partii, oj bolą…

  5. Piłsudski mówi:

    Na Wileńszczyźnie nikt nie jest prześladowany ze względu na wyznawaną wiarę albo jej brak.
    Radni czyli przedstawiciele mieszkańców, wybrani w demokratycznych wyborach, podjęli jednogłośną uchwałę o Intronizacji. Trudno zatem podważać taką decyzję.
    Wartości chrześcijańskie w żaden sposób nikogo nie krzywdzą ani nie dyskryminują. Etyka chrześcijańska może być autentycznym wzbogaceniem codziennego życia każdej społeczności, tym bardziej takiej która sama tego chce i która – jak Wileńszczyzna właśnie – ma piękne religijne tradycje.

  6. Ja mówi:

    Nie byłem zachwycony tą intronizacją. Gdybym był człowiekiem wierzącym, nie byłbym z niej zadowolony tym bardziej, choćby z tego powodu, że tytuł “Król Rejonu Wileńskiego” brzmi mniej więcej tak samo poważnie jak “Imperator Powiatu Łękołody”, czyli wcale. Z drugiej strony, gdy czytam histeryczne komentarze Astorii, tropiącego osoby odpowiedzialne za tę straszną “zbrodnię” i próbującego ustalić kto odpowiada za nią bardziej, a kto mniej, zaczynam nabierać sympatii do decyzji rady rejonu wileńskiego. Fanatyzm religijny mnie odrzuca, ale fanatyzm antyreligijny również.

    do Astoria: laicyzm nie ma nic wspólnego z neutralnością światopoglądową państwa. Gdy zwolennik świeckiego państwa spiera się ze zwolennikiem obecności religii w życiu publicznym, to państwo, stając po którejkolwiek ze stron, nie jest neutralne. “Neutralność” znaczy bowiem tyle co “bezstronność”, a jak można mówić o bezstronności, gdy przyznaje się rację jednej ze stron sporu? Oczywiście państwo musi zająć jakieś stanowisko, ale dlaczego ma ono być zawsze zgodne z postulatami laicystów? W rejonie wileńskim, z tego co mi wiadomo, zdecydowana większość mieszkańców to wierzący chrześcijanie różnych obrządków, głównie rzymskokatolickiego. Osoby niewierzące są tam mniejszością, zresztą brak wiary religijnej nie musi łączyć się automatycznie ze sprzeciwem wobec obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej czy odwołań do wiary w publicznych dokumentach. Mi to nie przeszkadza, dla mnie wartością nie jest mityczna “neutralność”, lecz wolność religijna. A wolność religijna polega na tym, by państwo nie zmuszało nikogo do wyznawania religii lub do uczestnictwa w obrzędach religijnych, ani by nikomu tego nie zabraniało. Nie polega ona natomiast na tym, by usuwać symbole religijne skąd tylko się da. Choć w sprawie intronizacji przyznaję ci rację, że samorząd nie powinien zajmować się takimi sprawami. Mimo to wolę taki, jak to ująłeś “kalifat”, prowadzący przynajmniej rozsądną politykę fiskalną niż świecki samorząd, zadłużający się na potęgę na koszt podatników.

  7. Rejtan mówi:

    Bez Boga ani do proga, wie o tym każdy prawdziwy Polak. Dla człowieka wierzącego to sprawa oczywista, dla ateistów jak Astoria wiara jest belką w oku. Stąd chyba ten wściekły atak na Chrystusa Króla i polityków dla których wiara jest ważną częścią życia. Wileńszczyzna w sposób szczególny związana jest z Chrystusem i Maryją-Cudami słynąca Ostra Brama i rozlany na cały świat strumień Miłosierdzia Bożego za pośrednictwem św. Faustyny-oto Wileńszczyzna. To tu Chrystus rozmawiał z Faustyną i tu dał początek Swego szczególnego kultu, wyniesionego do głównych prawd wiary przez Jana Pawła II. Intronizacja Chrystusa Króla to akt szczególnej wdzięczności za tę łaskę. Czy intronizacja Chrystusa przez władze to coś złego lub nietypowego? Nie. To najlepsze dopełnienie wyboru dokonanego przez naszych przodków. Król Jan Kazimierz obrał czyli intronizował Maryję na Królową Polski. Intronizacja Chrystusa Króla jest więc oczywistością. Życie wiarą nie jest niczym złym to walka z wiarą jest złem. Robili to naziści, komuniści, robią to dzisiaj różne Astorie, ale nie przemogą. Cieszę się, że mamy polityków jak poseł Tomaszewski czy mer Rekść, dla których Bóg jest na pierwszym miejscu, bo jak mówił św. Augustyn “jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu”.

  8. Zagłoba mówi:

    Bóg – Honor – Ojczyzna!
    Wileńszczyzna była i jest wierna Chrystusowi. A Chrystus błogosławi tej ziemi, tak doświadczonej i umęczonej, w latach ostaniej wojny i przez dziesięciolecia komunistycznej laicyzacji. Także teraz, jak widać wciąż skutecznie mimo państwowych nacisków i presji, broni tutejszych Polaków przed próbami wynaradawiania i przymusowej lituanizacji.

  9. chi, chi, chi mówi:

    Do Astorii. Co tez pani plecie, ze niejaka Maryska Reksc opracowala projekt ustawy o intronizacji Chr. Kr, w rejonie wilenskim. Wolne zarty! I ze to jest jej dzielem w 100. procentach. Chi cha! Toz ona tylko 8 lat chodzila do sowieckiej szkoly i zadnego projektu opracowac po prostu nie jest w stanie. No moze wieczny pokoj moze zawtorowa na pogrzebie, i to tylko wtedy, jezeli jest wiodacy spiewak. Podobne projekty opracowywuja jej jacys nacjonalisci nawiedzeni z Warszawy, typu Dworczyka. (Oj,tu ciekawa intryga)
    Do Tadzi, a pan jeszcze wierzy, ze istnieje “polska partia”? A moze pozostal juz tylko jednoosobowo zarzadzany blok tomaszewskiego?

  10. chi, chi, chi mówi:

    Panie Rejtanie! Niech Pan tak smialo nie twierdzi, ze dla takich ludzi jak mer Reksc, czy posel Tomaszewski Bog jest na pierwszym miejscu. Potem rozczarowanie bywa bardzo gorzkie, bo tak naprawde ci ludzie nie bardzo nawet wiedza, co tak naprawde znaczy zycie z Bogiem. Dla nich na pierwszym miejscu jest wladza. Wladza za wszelka cene, z pomoca ktorej mozna krzewic zlo. To ludzie opetani szatanem a chca wygladac, ze maja niby Boga na ustach. Ostrozniej z tym, Panie Rejtanie;

  11. schlange mówi:

    chi, chi, chi
    kom. 10
    cóż, nikt nie jest doskonały, każdy coś ma to, na co zapracował.
    Również dotyczy to Ciebie.
    Każdy ptak dba o swoje gniazdo, powiedzieć konkretnie jak to jest w przysłowiu ludowym? – ,,nie sra w nie”.

  12. Astoria mówi:

    @ Ja:

    –>laicyzm nie ma nic wspólnego z neutralnością światopoglądową państwa.

    Oczywicie, że nie ma. Laicyzm jest z definicji antyreligijny. Państwo kierujące się laicyzmem programowo zwalcza religię. Takimi państwami były ZSRR i PRL, są Chiny i pozostaje nim w pewnym stopniu Francja od rewolucji. Nigdy nie promowałem laicyzmu. Promuję natomiast laickość – całkiem różne pojęcie, które znaczy: neutralność państwa w sprawach religijnych. Te dwa pojęcia – laicyzm i laickość – są w Polsce często mylone, dlatego obu z zasady unikam. Tym bardziej, że w wyrażeniu “państwo laickie” nie wiadomo, czy chodzi o państwo propagujące laicyzm (antyreligijne), czy o państwo propagujące laickość (religijnie neutralne). Notka z Wiki w tej sprawie:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Laicyzm#Laicko.C5.9B.C4.87_a_laicyzm

    Tradycją państwa polskiego – I, II i III RP – jest sekularyzm (czyli świeckość) czyli neutralność w sprawach religijnych, które są uznawane za sferę prywatnych wyborów światopoglądowych obywateli. Konstytucja III RP sekularyzm (świeckość) państwa polskiego dobitnie podkreśla:

    “Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych” – art. 25. p.2.

    Przynajmniej w teorii, bo w praktyce RP wydaje się jednak łamać własną Konstytucję w takich sprawach jak aborcja, in vitro, związki partnerskie, kierując się raczej doktryną Watykanu, a nie zasadą światopoglądowej wolności obywateli do praktykowania własnych przekonań. (Krucyfiksy w szkołach publicznych i w Sejmie RP są raczej odruchem wolnościowym, symbolicznie nawiązującej do takiej praktyki w suwerennej Polsce, niż promocją religii. Niemniej – moim zdaniem – powinny zniknąć ze świeckich szkół publicznych i ze świeckiego Sejmu).

    Konstytucja Litwy również podkreśla świeckość (laickość) państwa, choć nie tak explicite, jak Konstytucja RP. Artykuł 26 mówi m.in.:

    “Wolność myśli, wyznania oraz sumienia jest nieograniczona. (…) Nikt nie może innej osoby zmuszać do wybrania lub wyznania którejś religii lub wyznania.

    Artykuł 40:

    “Państwowe oraz samorządowe placówki wychowawcze i edukacyjne są świeckie”.

    Nie jestem konstytucjonalistą, więc tylko moim skromnym, amatorskim zdaniem: uchwała o Intronizacji Chrystusa w rejonie wileńskim łamie Artykuły 26 i 40 Konstytucji RL. Łamie Artykuł 26 dlatego, że narzuca wszyskim mieszkańcom rejonu prywatną religię mer i radnych. Łamie Artykuł 40 dlatego, że szkolnictwo samorządowe ma być świeckie. W jaki sposób szkolnictwo kontrolowane przez samorząd może być świeckie, gdy samorząd jednocześnie oficjalnie promuje kult pewnego boga, intronizując go ustawowo? Dziwi mnie brak reakcji na Litwie na tę religijną samowolę Rekść, radnych i liderów AWPL. Jak dotąd nikt uchwały chrystusowej samorządu nie zaskarżył w Sądzie Konstytucyjnym Litwy. Gdzie jest EFHR, które broni praw obywateli Litwy, niezależnie od ich etniczności, języka ojczystego i – zapewne – przekonań religijnych?

  13. Astoria mówi:

    @ chi, chi, chi:

    Nie obchodzi mnie wykształcenie mer Rekść ani jakiekolwiek personalne docinki pod jej adresem. Oceniam wyłącznie jej robotę jako mer – pożytek z niej dla rejonu wileńskiego – i tylko to mnie interesuje.

  14. Anonymous mówi:

    chi, chi, chi, Sierpień 17, 2012 at 23:15 – Szaleństwo i chorobliwa nienawiść odebrały ci resztki rozumu i przyzwoitości.

  15. Zagłoba mówi:

    Przewodniczącego AWPL Waldemara Tomaszewskiego świetnie charakteryzują dokonania prowadzonej przez niego partii, stale rosnące poparcie wyborców, i to nie tylko Polaków, ale też innych mniejszości i samych Litwinów. AWPL stała się atrakcyjną propozycją dla wielu mieszkańców Litwy.
    Jest to możliwe dlatego, że lider AWPL jest człowiekiem wiarygodnym i sprawdzonym przez lata swojej działalności publicznej, także jako były poseł Sejmasu i obecnie europoseł. Jasno wyraża swoje zdanie, wytrwale upomina się o prawa polskiej mniejszości, nie ukrywa swoich katolickich poglądów. Partia pod jego kierownictwem stale się rozwija i ma dobre perspektywy.

  16. Ja mówi:

    do Astoria:
    “w praktyce RP wydaje się jednak łamać własną Konstytucję w takich sprawach jak aborcja, in vitro, związki partnerskie, kierując się raczej doktryną Watykanu, a nie zasadą światopoglądowej wolności obywateli”

    Jestem niewierzący i nie popieram ani związków partnerskich, ani tym bardziej aborcji. Nie widzę też żadnego powodu, dla którego ludzie niewierzący mieliby te zjawiska popierać. To, że są one sprzeczne z doktryną katolicką nie ma tu nic do rzeczy, chyba, że brak wiary religijnej oznacza dla kogoś konieczny i automatyczny sprzeciw wobec wszystkiego co mówi Watykan, nawet jeśli w jakiejś sprawie mówi on rzeczy rozsądne.

    Piszesz o “wolności światopoglądowej”. Cóż, jeśli w imię “wolności” chcesz legalizować aborcję, to może opowiedz się także za legalnym mordowaniem ludzi, którzy już się urodzili. Powiesz pewnie, że są osoby, według których płód nie jest człowiekiem. Cóż, są też osoby, dla których człowiekiem nie jest Żyd, Murzyn, kobieta, innowierca, nielubiany sąsiad lub ktokolwiek inny, kogo ktoś w imię swojej chorej ideologii postanowił “odczłowieczyć”. Mimo to nie znam nikogo, kto w imię jakkolwiek, choćby w najdziwniejszy sposób pojętej wolności, chciał uwzględniać tego typu przekonania w tworzonym prawie. Dlaczego więc uwzględniać przekonania aborcjonistów? Kwestia tego “kiedy zaczyna się człowiek” jest kwestią sporną, można dyskutować nad tym czy płód jest człowiekiem ( ja uważam, że jest ), ale nie można zaprzeczyć, że jest on żywą istotą, odrębną od swojej matki; że jest przynajmniej zalążkiem ludzkiego życia, w związku z czym należy mu się jakaś ochrona prawna. Nie rozumiem jak można opowiadać się za sytuacją, w której matka legalnie zabija nienarodzone dziecko dlatego, że jest “biedna”, dlatego, że to dziecko ma zespół Downa, albo po prostu dlatego, że nie chce jej się go wychowywać. Sprzeciw wobec czegoś takiego to nie jest kwestia wiary, to po prostu kwestia zwyczajnej etyki i przyzwoitości.

  17. pani mówi:

    W dniu Wniebowziecia Maryji Panny pod obraz Ostrobramski do pracujacego w poblizu przy remontach mlodzienca, gladkiego i bialutkiego jak aniol z wloskich freskow mlodzienca przyszla ciemniejszej cery dziewczyna, przypominajacaz kolei, nadniach tu goszczona Maryje Jasnogorska by zaapelowac do ojcowskich uczuc mlodzienca wobec poczetego przez nia dziecka…
    Padly czy niedoszly aniol strasznie sie wsciekl – bil i popychal ja na oczach przechodni i turystow a takze Matki Milosierdzia…
    Tym czasem w kosciele, obok pod oklaski [chyba Wlocjow) byla prowadzona ceremonia slubna w jezyku wloskim.

  18. pani mówi:

    Nepotyzm jest obrzydliwy i niezdrowy. Niestety on u nas jest i jest ewidentnie taki jak w zdaniu powyzej.

  19. Astoria mówi:

    @ Ja:

    –>Jestem niewierzący i nie popieram ani związków partnerskich, ani tym bardziej aborcji. Nie widzę też żadnego powodu, dla którego ludzie niewierzący mieliby te zjawiska popierać. To, że są one sprzeczne z doktryną katolicką nie ma tu nic do rzeczy, chyba, że brak wiary religijnej oznacza dla kogoś konieczny i automatyczny sprzeciw wobec wszystkiego co mówi Watykan, nawet jeśli w jakiejś sprawie mówi on rzeczy rozsądne.

    To jest twoja prywatna opinia. Ja prywatnie popieram związki partnerskie i jestem przeciwnikiem aborcji. Nie widzę jednak powodów, dla których twoje czy moje prywatne opinie powinny stać się prawem ziemi w Rzeczypospolitej i obowiązywać wszystkich obywateli. Państwo powinno reprezentować interesy wszystkich obywateli, a gdy interesy różnych grup obywateli ze sobą kolidują, to nie powinno narzucać interesu jednej grupy innej grupie, ale powinno szukać kompromisu, pełniąc rolę arbitra. Taki kompromis znaleziono w sprawach aborcji i związków partnerskich w wielu nowoczesnych demokracjach lub się tam do nich dąży.

    Z pewnością nie jest zadaniem demokratycznego państwa narzucanie partykularnych opinii niektórych obywateli wszystkim obywatelom. Jak też nie jest jego zadaniem narzucanie mniejszości obywateli opinii większości. Demokracja nie jest tyranią większości i opinie i prawa mniejszości muszą być w niej respektowane.

    W kwestii związków partnerskich:
    Nieznaczna część obywateli RP jest gejami. Zapewne od 2 do 4%, jak w każdym społeczeństwie na kuli ziemskiej. Ci obywatele mają takie samo prawo formalizować swoje związki w świetle prawa, jak obywatele heteroseksualni. Można tu wziąść pod uwagę heteroseksulaną tradycję kulturową Polaków i nazywanie przez nich małżeństwem wyłącznie związku między kobietą i mężczyzną. Dlatego obecnie kompromis mógłby polegać na nienazywaniu związków gejowskich małżeństwem, a tylko związkami partnerskimi, przy nadaniu im wszystkich praw przysługujących małżeństwom heteroseksualnym.

    Sprawa aborcji jest etycznie nierozstrzygalna. Osoba ludzka jest bytem zbyt skomplikowanym biologicznie, moralnie, estetycznie, etc., by ją można było zdefiniować jednoznacznie, i by każdy zgodził się na jedną, idealną definicję. Nierozstrzygalna jest też sprawa początku życia ludzkiego. Czy zaczyna się ono w momencie zapłodnienia, czy gdy płód składa się z czterech, stu, czy ze stu milionów komórek. Nowoczesne demokracje poszły więc na kompromis. Matka, która nie uważa aborcji za morderstwo, może płód usunąć, zwykle do 12 tygodnia ciąży. Do tego czasu płód nie ma rozwiniętego systemu nerwowego i nie może odczuwać bólu. Po tym czasie państwo przejmuje prawną opiekę nad płodem i nie zezwala na jego usunięcie. Moim zdaniem, i zdaniem większości obywateli nowoczesnych demokracji, jest to najlepsze rozwiązanie kompromisowe. To rozwiązanie w oczywisty sposób akceptuje światopogląd matki, która uważa aborcję za morderstwo. Taka matka nie usunie ciąży. To rozwiązanie daje jednocześnie możliwość usunięcia ciąży przez matkę, która nie uważa aborcji za morderstwo, ale tylko do pewnego czasu, po którym matka traci prawo do przerwania ciąży.

    To, że w Polsce obowiązuje zakaz aborcji, ma akurat bardzo wiele wspólnego z obowiązującą doktryną Kościoła. Kościół ma wielkie wpływy w polskim społeczeństwie i umiejętnie lobbuje polityków. Należy przy tym wspomnieć, że antyaborcyjna doktryna Kościoła jest sprawą świeżą – pochodzącą z końca XIX w. Wcześniej, przez dwa milenia, Kościół nie miał wypracowanej doktryny w sprawie aborcji. W Biblii, ani w Starym ani w Nowym Testamencie, nie ma słowa o tym, że usunięcie płodu jest niezgodne z prawem Bożym. W istocie aborcja była przez wieki tematem niekończących się dysput teologów katolickich, a wielu Ojców Kościoła popierało usuwanie ciąży. Jednym z nich był św. Tomasz z Akwinu, który szczegółowo podał, do którego tygodnia ciąży można usunąć płód żeński i męski, zgodnie z doktryną Kościoła wtedy obowiązującą.

    Opieranie praworządności nowoczesnej, świeckiej demokracji na całkiem świeżej doktrynie kościelnej, nie popartej nawet Pismem Świętym, jest daleko idącą niedorzecznością.

  20. Piotrek Trybunalski mówi:

    co do “chi, chi, chi” to przypomina on mi pewnego osobnika, udzielającego się tu swego czasu. Na jakiś czas zniknął i nawet zastanawiałem się czy pojawi się przed wyborami- i jest! Nie odpuścił by sobie takiej okazji, a to wszystko co mówi to tylko efekt urażonych ambicji, nie warto zawracać sobie tym głowy.

    do Astoria:

    “Za Akt Intronizacji Chrystusa Króla odpowiedzialni są wszyscy radni, którzy go poparli. Szczególną jednak odpowiedzialność ponosi mer Rekść, która opracowała projekt uchwały, lobbowała za nim i zgłosiła go pod głosowanie.”

    Jednak to radni mieli ostatnie słowo i mogli projekt pani Rekść odrzucić. Postanowili jednak inaczej. Jako reprezentanci swoich wyborców uznali, że Jezus Chrystus powinien być patronem Wileńszczyzny. Powinno się tę decyzję uszanować. Gdybym był niewierzący byłoby mi obojętne, jaką decyzję podjęli radni, nie tracił bym chyba tyle energii na krytykę.

  21. Ja mówi:

    do Astoria: ok, to po kolei.
    1. Widzę, że bardzo uparcie bronisz dogmatu o neutralności światopoglądowej państwa. Otóż informuję cię, że coś takiego jak “neutralność światopoglądowa” nie istnieje. To logiczny absurd. Wyobraźmy sobie, że grupa islamskich imigrantów przybyłych do jakiegoś europejskiego kraju zaczyna domagać się, by prawo obowiązujące w tym kraju zostało zastąpione przez szariat. Jeśli rząd spełni ich żądanie, nie będzie to działanie neutralne. Ale jeśli mu się sprzeciwi w imię np. świeckości państwa, to również nie będzie to neutralność, czyli bezstronność. Rząd stanie się wówczas stroną konfliktu, sprzeciwiającą się jednej wizji państwa ( islamskie państwo wyznaniowe ) i broniącą innej ( państwo świeckie ), a strona konfliktu z definicji nie może być bezstronna. Na tym właśnie polega problem z rzecznikami “neutralności światopoglądowej”, oni nie rozumieją, że oświeceniowa czy liberalna wizja państwa, wizja państwa świeckiego ( nawet nie wrogiego religii, ale po prostu świeckiego ) nie ma nic wspólnego z “neutralnością”, lecz jest jednym z wielu punktów widzenia w dyskusji o tym jak powinno wyglądać prawo i jak powinny kształtować się relacje państwa z kościołami i związkami wyznaniowymi. Przyjmując tę wizję państwo staje się jej rzecznikiem, ale nie staje się neutralne. Zresztą pomińmy sprawy religii: państwo tworząc prawo karne czy prawo cywilne, zawsze kieruje się przy tym jakimiś wartościami, przekonaniem, że coś jest dobre i moralnie dozwolone a coś innego jest złe i powinno być zakazane. Źródłem tych wartości może być religia, może nim być ideologia, może nim być zwyczaj przyjęty od wielu pokoleń na danym terenie lub powszechne odczucie mieszkańców, może nim być też osobisty osąd prawodawcy, ale w żadnym z powyższych przypadków nie ma mowy o jakiejkolwiek “neutralności” stanowionego prawa. Sam fakt istnienia państwa nie jest “neutralny”, gdyż jest radykalnie sprzeczny z systemem moralnym anarchistów, którzy może i stanowią minimalną część społeczeństwa, ale “neutralność” nie znaczy, że robimy to co popiera większość, lecz że w ogóle nie zajmujemy stanowiska w żadnych sporach. Niestety, tak się nie da, dlatego “państwo bezstronne światopoglądowo” jest fikcją.

    2. Wszędzie tam, gdzie wprowadzono instytucję “związków partnerskich”, po jakimś czasie pojawiały się kolejne żądania: a to gejowskie adopcje, a to gejowskie śluby i “małżeństwa”. Dążenie do kompromisu było widoczne u aktywistów homoseksualnych i ich sojuszników tak długo, jak długo żaden z ich postulatów nie był spełniony. Gdy kompromis zawarto, zaczęło się najpierw ciągłe przesuwanie jego granicy, a w końcu domaganie się “pełnej puli”, spełnienia wszystkich wysuwanych żądań. Wtedy nie było już mowy o kompromisie, ciekawe dlaczego. Ale do rzeczy: w sprawie małżeństw homoseksualnych czy homoseksualnych adopcji nie ma pola do kompromisu. Tu jest miejsce tylko na jasną decyzję: albo jesteśmy “za”, albo “przeciw”. Żadne z tych dwóch stanowisk nie jest “neutralne”, oba wypływają z pewnych wzajemnie sprzecznych założeń ideowych. Natomiast “związki partnerskie”, to żaden kompromis, to instytucja zupełnie inna niż małżeństwo. Jej ideą jest to, że parze, która nie jest małżeństwem ( obojętnie czy homoseksualnej czy heteroseksualnej, bo również pary heteroseksualne mogłyby je zawierać ) przysługiwałaby większość małżeńskich przywilejów, bez brania na siebie małżeńskiej odpowiedzialności. Czyli siedzimy na kocią łapę, możemy rozejść się bez prawnych ceregieli, ale mamy prawo wspólnie rozliczać się z podatków, mamy różne ulgi, może ułatwienia jeśli chodzi o branie kredytów, itp. Innymi słowy “związki partnerskie” są promowaniem nieodpowiedzialności i uderzeniem w tradycyjny model rodziny i małżeństwa. Żadna to “neutralność”.

    3. Sprawa aborcji jest jak najbardziej rozstrzygalna etycznie, tyle tylko, że są różne etyki. Jest etyka stawiająca na pierwszym miejscu szacunek dla życia ludzkiego ( również w fazie prenatalnej ) i “etyka”, która mówi, że życie nienarodzonego dziecka jest niczym w porównaniu z sytuacją materialną jego rodziców lub po prostu ich dobrym samopoczuciem. Każdy może wybrać którą etyką chce się kierować, państwo też musi podjąć tu odpowiednią decyzję.

  22. Józef mówi:

    “dnia 12 czerwca 2009 r. o ogłoszeniu Aktu Intronizacji Chrystusa Króla w rejonie wileńskim została przyjęta przez wszystkich radnych jednogłośnie. Należy podkreślić, że na posiedzeniu obecni byli wszyscy radni z ramienia opozycji.”

    (…)„ PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE; BĄDŹ WOLA TWOJA JAKO W NIEBIE, TAK I NA ZIEMI”, -jeśli większość radnych Rejonu Wileńskiego co dzień rano i wieczorem odmawia tą prawdę wiary to naturalnie że wybrali mając wszelkie ku temu racje: “Rozdzielenie państwa i Kościoła dotyczy rozdzielenia władzy świeckiej i kościelnej wyłącznie w sferze działalności, nie obejmuje jednak zasad moralnych.” pomijając Astorię i innych mędrków obecnie i niegdysiejszych deklarujących niewiarę bo ich też nie powinno dziwić!

    Bo bredzą wbrew starożytnej paremii prawnej prawa Rzymskiego: nasciturus pro iam nato habetur, quotiens de commodis eius agitur łącznie z zasadą: curator ventris, -rozmowy stają się dywagacjami chłopków roztropków: moralność, etyka czy zasada prawna?. To dawno rozstrzygnięto!
    Wierzącym jest łatwiej zrozumieć termin prawniczy: „curator ventris” bo znają adhortację papieża Jana Pawła II wydana w roku 1989 „Redemptoris Custos” – http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/adhortacje/redemptoris_custos.html i kilka linków ad hoc… ale, -AD REM:
    http://mariuszwegrzyn.salon24.pl/397970,milosc-matki-brzemiennej
    http://www.hli.org.pl/drupal/pl/node/3711 http://www.hli.org.pl/drupal/pl/node/3712

    Mój “ulubieniec” Astoria i tym razem mnie nie zawiódł odchodząc od rozumu w uzasadnianiu swoich na swój użytek tworzonych tez, tym razem że: “Rząd powinien mieć neutralny stosunek do wszystkich religii i do braku religii, a nie promować jednego partykularnego boga, nawet gdy jest to Bóg dla większości obywateli. Rejonowi wieleńskiemu potrzebna jest żywa, krytyczna, polemiczna demokracja z prawdziwego zdarzenia, a nie swoisty kalifat katolicki, promowany przez mer Rekść”

    Gdzieś tu doczytałem jeszcze że Astoria nie jest konstytucjonalistą… -przez grzeczność nie przeczę temu kajaniu i dodam że i w prawie samorządowym też biegły nie jest a nawet nie zna jego elementarnych zasad do stanowienia w ramach przyjętego statutu gminy, -zaskarżalnego wprawdzie ale suwerennego prawa! Dura lex, sed lex…

    Astoria gdy sam zostaniesz merem to dopiero będziesz mógł objawić swoje mądrości w paragrafy statutu gminy i nazwiesz ją np “Republikas Astórias”… -oj by się działo co NIE! i Urbana na króla!

  23. Astoria mówi:

    Józefie,

    po twoim ostatnim komencie nie mam wątpliwości, że jesteś osobą, zasługującą na wyświęcenie lub co najmniej beatyfikację, bo piszesz święte słowa. A gdy cię kiedyś Rzym wyniesie na ołtarze i pozwoli ci fruwać z aniołami po niebieskich przestworzach, to nie mam wątpliwości, że wnuczka albo prawnuczka mer Rekść uczyni cię księciem rejonu wileńskiego. Niestety, koronę królewską nosi już Pan Jezus po wieki wieków, dzięki sprytnemu lobbingowi mer Rekść wśród radnych, chyba że Sąd Konstytucyjny Litwy Go zdetronizuje. Nie licz więc na to, że ci koronę królewską Syna Bożego kiedykolwiek włożą na łeb 😉

  24. Józef mówi:

    >23 Astoria, Sierpień 22, 2012 at 08:00 –

    “Józefie,

    ->”na łeb ;-)”… -NA ŁEB TO TY LEJESZ ZA DUŻO BRENDY!

  25. Kapsztad mówi:

    Nie brakuje tych bolszewików na Wileńszczyźnie.Pełno tam kryptoblolszewików i postkomunistów jak mrówek.Ja wierzę,że szlag ich trafi razem z gangiem putinowców na ich kremlu w ich swiatoj wielikoj rusi.Wtedy dopiero będzie multi-pussies rioting.

  26. Budzik mówi:

    Na litość Boską. Nie uda się ubliżyć osobie beatyfikacją…
    W doniesieniu do powyższych postów “nasciturus” jako osoba może korzystać ze swoich praw o ile one zostały ustanowione.
    Daną paremię traktuję nie tylko w stosunku do osób nienarodzonych, względem których ktoś ustanowił jakoweś prawo, bądź uprawnienie.
    Dziś “nasciturus” to pewnego rodzaju “naiwniak”, który egzystuje w zawieszeniu polegającym na nieznajomości praw na które może się powołać.
    Takiego współczesnego “nasciturusa” nie stać z reguły nawet na trzygwiazdkowe brandy. Nie oznacza to, że ten nie posiada praw, czy uprawnień

  27. Józef mówi:

    Budzik, -zakładasz że Astoria chciał ubliżyć mojej osobie i uznał że “beatyfikacja” to obraźliwy epitet?

    “Na litość Boską. Nie uda się ubliżyć osobie beatyfikacją…”

    Myślę że nie masz racji po prostu nie wie co czyni po kielichu (kajał się tu gdzieś że pisał post pod wpływem brendy), ale liczę że cokolwiek pije kiedyś w końcu pić zaprzestanie. Szkoda że nie słucha Kościoła w którym Sierpień jest miesiącem trzeźwości… Zakładam że po trzeźwemu to ludzki człowiek i dąży do nieba a nie do piekła!

  28. JAWA mówi:

    Czy sprawy religijne są tematem uchwał samorządu? Albo władz państwowych? “Na Litwie nie istnieje religia urzędowa” (artykuł 43 Konstytucji Litwy z 1992).

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.