78
Kościół i Cerkiew apelują o pojednanie Polaków i Rosjan

Autorzy dokumentu zwracają się z apelem do polityków, działaczy społecznych, ludzi nauki, kultury i sztuki, wierzących i niewierzących    Fot. archiwum

Autorzy dokumentu zwracają się z apelem do polityków, działaczy społecznych, ludzi nauki, kultury i sztuki, wierzących i niewierzących Fot. archiwum

„Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem” — głosi dokument z przesłaniem Kościołów: katolickiego w Polsce i prawosławnego w Rosji do obu narodów, podpisany w piątek w Warszawie.

To pierwszy w historii wspólny dokument Kościołów: katolickiego i prawosławnego. Został podpisany na Zamku Królewskim przez przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Józefa Michalika i patriarchę Moskwy i całej Rusi Cyryla I. „Każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku powinien widzieć przyjaciela i brata” — czytamy w dokumencie.

Autorzy dokumentu zwracają się z apelem do polityków, działaczy społecznych, ludzi nauki, kultury i sztuki, wierzących i niewierzących. „Stale podejmujcie wysiłki na rzecz rozwijania dialogu, wspierajcie to, co umożliwia odbudowywanie wzajemnego zaufania i zbliża ludzi do siebie oraz pozwala budować wolną od przemocy i wojen pokojową przyszłość naszych krajów i narodów” — piszą hierarchowie.

Podkreślają, że po II wojnie światowej i doświadczeniach ateizmu narzuconego narodom Polski i Rosji, nadszedł czas duchowej i materialnej odnowy. „Jeśli ma być ona trwała, musi przede wszystkim dokonać się odnowa człowieka, a przez człowieka odnowa relacji między Kościołami i narodami. Pojednanie zaś zakłada również gotowość do przebaczenia doznanych krzywd i niesprawiedliwości” — czytamy w przesłaniu.

Jego autorzy zaznaczają jednocześnie, że przebaczenie nie oznacza zapomnienia, gdyż pamięć stanowi istotną część narodowej tożsamości.  „Przebaczyć oznacza jednak wyrzec się zemsty i nienawiści, uczestniczyć w budowaniu zgody i braterstwa pomiędzy ludźmi, naszymi narodami i krajami, co stanowi podstawę pokojowej przyszłości” — napisali hierarchowie. Podkreślają oni, że ludzka ułomność, indywidualny i zbiorowy egoizm, a także naciski polityczne, doprowadziły do wzajemnej obcości, jawnej wrogości i walki pomiędzy Polakami a Rosjanami. W przesłaniu przypomniano jednocześnie o wielowiekowym chrześcijańskim kulturowym dziedzictwie Wschodu i Zachodu, które łączy bratnie narody.

Ich zdaniem narody Polski i Rosji stanęły dziś wobec nowych wyzwań. „Pod pretekstem zachowania zasady świeckości lub obrony wolności kwestionuje się podstawowe zasady moralne oparte na Dekalogu” — głosi przesłanie. Autorzy dokumentu zwracają uwagę na to, że w dzisiejszym świecie „proponuje się aborcję, eutanazję, związki osób jednej płci, które usiłuje się przedstawić jako jedną z form małżeństwa, propaguje się konsumpcjonistyczny styl życia, odrzuca się tradycyjne wartości i usuwa z przestrzeni publicznej symbole religijne”.

„Nierzadko spotykamy się też z przejawami wrogości wobec Chrystusa, Jego Ewangelii i Krzyża, a także z próbami wykluczenia Kościoła z życia publicznego. Fałszywie rozumiana świeckość przybiera formę fundamentalizmu i w rzeczywistości jest jedną z odmian ateizmu” – podkreślają.

Paweł Rozwód, Stanisław Karnacewicz,
PAP

78 odpowiedzi to Kościół i Cerkiew apelują o pojednanie Polaków i Rosjan

  1. Józef mówi:

    Wyróżniam te dwa akcenty rokujące w/g mnie na realne owoce wspólnego apelu, -szkoda że tak późno, na szczeblu dwu państw sprawa dojrzała…, -JP II “PAPIEŻ SŁOWIAŃSKI, LUDOWY BRAT” ĆWIERĆ WIEKU TRZYMAŁ WYCIĄGNIĘTĄ DO POJEDNANIA DŁOŃ… -ale lepiej późno zacząć jednanie niż wcale a Pan Bóg dopisze resztę prosto po nawet krzywych liniach ludzkich kalkulacji, -wystarczy dobra wola i wiara sygnatariuszy oraz adresatów apelu:

    1, -NIEMA MOWY O AMNEZJI:

    “Jego autorzy zaznaczają jednocześnie, że przebaczenie nie oznacza zapomnienia, gdyż pamięć stanowi istotną część narodowej tożsamości.”

    2, -ANI “PRYWATNOŚCI” WIARY:

    “„Nierzadko spotykamy się też z przejawami wrogości wobec Chrystusa, Jego Ewangelii i Krzyża, a także z próbami wykluczenia Kościoła z życia publicznego. Fałszywie rozumiana świeckość przybiera formę fundamentalizmu i w rzeczywistości jest jedną z odmian ateizmu” – podkreślają.”

    3,-NO I: TAK TRZYMAĆ!

  2. Ja mówi:

    “Każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku powinien widzieć przyjaciela i brata”

    Przykro mi, ale nie widzę “brata” ani w Putinie, ani w innych osobach kierujących państwem rosyjskim, ani w Cyrylu i kierowanej przez niego organizacji religijnej, blisko powiązanej ze strukturami tego państwa.

  3. miejscowy mówi:

    A tak na ogół Rosjanie i Polacy są chrześcianami, a do tego słowianami (czyli bratnimi narodami), gdzie mają nawet na codzień w swych rodzinach te same słowa: mama,dom,niebo…

  4. schlange mówi:

    dużo, bardzo dużo nabrzmiałych spraw było w przeszłości i jest obecnie.
    Jak to przezwyciężyć, jak?
    Moja sąsiadka, już niestety nieżyjąca, wiele lat spędziła w gułagu na Syberii. Nigdy od niej nie usłyszałem złego słowa o zwykłych Rosjanach, zwykłych szarych zjadaczach chleba. Dziwiłem się temu, pytałem się dlaczego? dlaczego po tym co przeżyła, tak traktuje dobrze Rosjan. Milczała wtedy, dopiero pod koniec życia, po 1989 roku, powiedziała, że dużo zła doświadczyła od systemu, od komunizmu, od NKWD, lecz gdyby nie zwykli Rosjanie, to Ona by zmarła wkrótce po przybyciu do gułagu, a i później było wiele ,,okazji” by gryźć trawę od spodu, lecz zawsze ktoś z Rosjan wyciągał pomocną dłoń. Oczywiście nie tylko Rosjanie pomagali, pomagali sobie wszyscy, którzy byli w stanie to czynić. Zwłaszcza w Wigilię.

  5. ted mówi:

    Mozna odniesc wrazenie ,ze ONI w swietle fleszy i kamer,jednają sie za naszymi plecami,bez zapytania nas o zdanie.Gorace oklaski i cieple komentarze plynely zas,ze strony obcej nam wyznaniowo,tzn.Zydow licznie tam zebranych,pod polsko brzmiacymi nazwiskami.

    Kazdy,kto zadal sobie trud wysluchania mowy obu chierarchow,byl w stanie zauwazyc sztucznosc i naciagane argumenty ZA.
    Zas “całe lata przygotowań,do podpisania dokumentu.”-wg slow Abpa Michalika,jakos nigdy nie byly ujawniane opinii publicznej,bo dzis dopiero o tym fakcie sie dowiadujemy.
    Ranga,ktora nadano temu wydarzeniu(i te oklaski) swiadczy tylko,ze sprawy Polski ida w b.złym kierunku.

  6. Budzik mówi:

    O nie, nie, nie, nie, nie.
    Wielu moich rozmówców nie wierzy w faktyczne “samodierżawie” rosyjskiej cerkwi prawosławnej.
    Tym samym należy przywołać zawieszoną przez dziesięciolecia w powietrzu dłoń JPII w geście przyjaźni i pojednania. Dziw bierze, że ta dłoń wytrzymała lat tyle bez zakwasów i zwątpienia w sens dokonanego gestu. To daje świadectwo wielkości człowieka.
    Dziś nagle III Rzym przemówił. To daje do myślenia

  7. Astoria mówi:

    Można to pojednanie kościoła polskiego z cerkwią moskiewską interpretować różnie. Ale z pewnością nie jest to próba pojednania się cerkwi moskiewskiej z zachodnim kościołem rzymskim. Papież rzymski jest wciąż w Rosji personą non gratą. Jan Paweł II bardzo zabiegał o wizytę ekumeniczną w Rosji. Cerkiew moskiewska nigdy się na to nie zgodziła, nawet podczas pierestrojki. Jest wątpliwe, by cerkiew moskiewska zgodziła się na wizytę obecnego, konserwatywnego papieża pochodzenia niemieckiego.

    To “pojednanie” należy interpretować być może przede wszystkim politycznie. W przeciwieństwie do zachodnio-rzymskiego chrześcijaństwa, które jest z zasady ponadpaństwowe i ponadnarodowe, prawosławie jest stricte państwowe i narodowe. Po upadku Konstantynopola, który dla obrządku wschodniego pełnił tę samą rolę naczelnego autorytetu, co Watykan wciąż pełni dla obrządku zachodniego, prawosławie rozpadło się na lokalne cerkwie państwowo-narodowe. Przez to cerkiew grecka, serbska i moskiewska są od siebie całkiem niezależne, mimo iż cerkiew moskiewska pretenduje do reprezentowania całego prawosławia.

    Dwugłowy orzeł bizantyjski w herbie Rosji reprezentuje jedność władzy politycznej i religijnej. Taki symbolizm w katolickiej tradycji zachodniej byłby nie do pomyślenia, gdyż ta tradycja separuje władzę polityczną od religijnej. (Wyjątkiem jest anglikanizm, który odrzucił autorytet Rzymu i uznał króla za głównego kapłana. W takim sensie Wielka Brytania jest podobna do Rosji, gdzie Putin, choć nie jest formalnie głównym kapłanem, ma całkowite poparcie cerkwi.)

    Być może wizytę Cyryla I w Warszawie należy widzieć jako moskiewską próbę wbicia klina między kościołem polskim i Watykanem. Nie jest to wcale niedorzeczne. Kościół polski jest instytucją historycznie w dużym stopniu niezależną od Watykanu. Kościół polski identyfikował się z polskimi dążeniami suwerennościowymi, których nie popierał Watykan. Warto przypomnieć, że Watykan ekskomunikował wielkiego polskiego i litewskiego patriotę Adama Mickiewicza za jego niepodległościowe poglądy.

    Wizyta Cyryla I w Warszawie nie odbyłaby się bez zgody naczelnego herszta Rosji Putina. Tym bardziej więc należy się w niej upatrywać politycznej intrygi dyktatora Rosji.

  8. Józef mówi:

    >6.Budzik, Sierpień 18, 2012 at 02:00 – “O nie, nie, nie, nie, nie.”

    Piszesz: “Wielu moich rozmówców nie wierzy”… Koko spoko Budzik! posłuchaj innych, -cisi i gęgacze nic na “tak” nie podpowiedzą.

    O tak tak tak tak tak!.
    Wielu w Cerkwi i Kościele wierzy w Kościół Chrystusa i Jego i Jego Matki moc sprawczą.

    “Ut unum sint” jest tą “zawieszoną przez dziesięciolecia w powietrzu dłoń JPII w geście przyjaźni i pojednania.” Słowiański Brat patrzy z okna Domu Ojca i błogosławi “skromnemu robotnikowi Winnicy Pana” i rękę Jana Pawła II, przedłuża w sukcesji Apostolskiej Benedykt XVI a Aleksego II Cyryl I.

    Ze spotkań premierów Polski i Rosji wyszło dużo złaz zła wierzmy że wyjdzie Dobre ze spotkania zwierzchników Kościołów Polskiego i Rosyjskiego, -zresztą tam, gdzie jest grzech, jeszcze obficiej wylewa się łaska. Bo: “Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska (Rz 5, 20).

    CYTUJĘ JEDENO ZDANIE Z WPROWADZENIA DO TEJ EKUMENICZNEGO DOKUMENTU KK „ABYŚMY BYLI JEDNO”:
    „Wprowadzenie
    1. UT UNUM SINT! Wezwanie do jedności chrześcijan, rzucone tak stanowczo i z mocą ponowione przez Sobór Watykański II, rozbrzmiewa coraz donioślej w sercach wierzących, szczególnie w obliczu zbliżającego się roku 2000. Będzie on dla nich świętym Jubileuszem, pamiątką Wcielenia Syna Bożego, który stał się człowiekiem, aby zbawić człowieka.
    Odważne świadectwo licznych męczenników naszego stulecia, należących do innych także Kościołów i Wspólnot kościelnych, które nie są w pełnej komunii z Kościołem katolickim, nadaje nową moc wezwaniu Soboru i przypomina nam o obowiązku przyjęcia i wprowadzenia w czyn jego zalecenia. Ci nasi bracia i siostry, połączeni przez wielkoduszną ofiarę z własnego życia, złożoną dla Królestwa Bożego, są najbardziej wymownym świadectwem tego, iż można przekroczyć i przezwyciężyć wszelkie elementy podziału, składając całkowity dar z siebie dla sprawy Ewangelii.
    Chrystus wzywa wszystkich swoich uczniów do jedności. Gorąco pragnę ponowić dziś to wezwanie, raz jeszcze ogłosić je z mocą, przypominając, co powiedziałem w rzymskim Koloseum w Wielki Piątek 1994 r. na zakończenie rozważania Drogi Krzyżowej, w którym kierowaliśmy się słowami mego czcigodnego Brata Bartolomeosa, ekumenicznego Patriarchy Konstantynopola. Stwierdziłem wówczas, że wierzący w Chrystusa, zjednoczeni w naśladowaniu męczenników, nie mogą pozostawać podzieleni. Jeśli naprawdę chcą się skutecznie przeciwstawić dążeniu świata do zniweczenia Tajemnicy Odkupienia, muszą razem wyznawać tę samą prawdę o Krzyżu1. Krzyż! Nurt antychrześcijański pragnie umniejszyć jego wartość i pozbawić go znaczenia, zaprzeczając prawdzie, iż w nim zakorzenione jest nowe życie człowieka i utrzymując, że Krzyż nie stwarza żadnych perspektyw i nie daje nadziei: twierdzi się, że człowiek jest tylko ziemską istotą, która powinna żyć tak, jak gdyby Bóg nie istniał.”
    ORAZ JEDNO ZDANIE Z I-szego ROZDZIAŁU ENCYKILKI:

    „Zaangażowanie ekumeniczne Kościoła katolickiego
    Zamysł Boży a komunia
    Już w Starym Testamencie prorok Ezechiel, nawiązując do ówczesnej sytuacji Ludu Bożego, posłużył się prostym symbolem dwóch kawałków drewna, najpierw rozdzielonych, później ponownie połączonych, aby wyrazić Bożą wolę „zebrania ze wszystkich stron” członków swego rozproszonego ludu: „Ja będę ich Bogiem, oni zaś będą moim ludem. Ludy zaś pogańskie poznają, że Ja jestem Pan” (por. 37, 16-28). Z kolei Ewangelia Janowa, odwołując się do współczesnej sobie sytuacji Ludu Bożego, dostrzega w śmierci Jezusa rację jedności synów Bożych: „miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno” (11, 51-52). Istotnie, jak wyjaśnia List do Efezjan, On „zburzył rozdzielający je mur (…), przez Krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości”, a to, co było podzielone, „uczynił jednością” (2, 14. 16).” :Zainteresowanych odsyłam do źródła: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/ut_unum_1.html

  9. Polak ze Śląska mówi:

    Do 6

    “Tym samym należy przywołać zawieszoną przez dziesięciolecia w powietrzu dłoń JPII w geście przyjaźni i pojednania.”

    Uprzedziłeś mnie,miałem to samo napisać.Jak to moja znajoma powiedziała:”Jak J.P.II chciał z nimi rozmawiać to się na niego wypięli i pokazali mu środkowy palec,ale jak tylko umarł nagle się okazało,że wszystko jest możliwe”

    Ja też sie tą wizytą nie podniecam.Bo czym i kim? Ludźmi którzy olali naszego papieża?
    Ja jestem ateistą,więc powinno mnie to nie obchodzić,ale nie lubię jak sie “naszych” traktuje ewidentnie po chamsku.

    Nie wiem czym im nasz papież zawinił,że mu postanowili dopierniczyć(wiedzieli,że mu na tym zależy,więc złośliwie mu tego nie dali),może był i powód,może uważali,że kościół katolicki próbuje im odebrać wiernych na wschodzie,ale i tak to było chamskie.

    “„całe lata przygotowań,do podpisania dokumentu.”

    Mnie to raczej wyglądało na grę na przetrzymanie.Poczekamy aż umrze JP II i dogadamy się z następnym.

    Bez przesady-ale to brzmi jak bzdura-lata przygotowań???
    Co oni uzgadniali,że lata?

    Rozbrojenie nuklearne supermocarstw??

    “Dziw bierze, że ta dłoń wytrzymała lat tyle bez zakwasów i zwątpienia w sens dokonanego gestu.”

    Dłoń wisiała,a oni na nia napluli,a teraz udają ,że wszystko jest cacy.

    ja bym tego ruska pogonił stąd kijem.

    Poza tym nie wierzę u ruskich w rozdział kościoła od państwa.
    Nie wierzę w jego niezależność.
    Może nie wszyscy sa tam agentami Putina,ale w kraju gdzie rządzi jeden człowiek,a Duma zatwierdza to co on nakaże niezależność czy opór jest niemozliwy.”Za komuny” KGB trzymało kler za….twarz.

    FSB by tego całego Cyryla zjadło z butami i hamakiem gdyby tylko chciało.

  10. Polak ze Śląska mówi:

    Do 7 Astoria

    “Ale z pewnością nie jest to próba pojednania się cerkwi moskiewskiej z zachodnim kościołem rzymskim. Papież rzymski jest wciąż w Rosji personą non gratą. Jan Paweł II bardzo zabiegał o wizytę ekumeniczną w Rosji. Cerkiew moskiewska nigdy się na to nie zgodziła, nawet podczas pierestrojki.”

    W całej rozciągłości się z Astorią zgadzam i podpisuje obiema rękami pod tym cytatem.

    Jak mu tak zależało na porozumieniu to czemu ten patriarcha się nie zgodził wcześniej??

    Bo nie chodziło o żadne porozumienie tylko o dokopanie Janowi Pawłowi II.

    “Dwugłowy orzeł bizantyjski w herbie Rosji reprezentuje jedność władzy politycznej i religijnej”

    Zdziwiłbym sie gdyby było inaczej-to nie Polska gdzie władza słucha Kościoła.To Rosja gdzie Kościół grzecznie słucha władzy(Putina)

    “Wizyta Cyryla I w Warszawie nie odbyłaby się bez zgody naczelnego herszta Rosji Putina.”

    Akurat tu nie myślę,że on dostał zgodę,na pewno nie jest aż taką marionetką,żeby o wszystko musiał pytać.W końcu Putin i tak ma wszystko pod kontrolą.Wbrew woli Putina i tak by nic nie zrobił,bo nie dali by mu zagranpaszportu i zostałby w domu.

  11. Oleniszki mówi:

    „Każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku powinien widzieć przyjaciela i brata”

    KAIN BYŁ TEŻ BRATEM!!!
    PAMIĘTAJ!!

  12. Zagłoba mówi:

    Prawdziwe pojednanie możliwe jest w prawdzie.
    A tak bolesny dla Polaków przykład “smoleński” (mataczenia w sprawie katastrofy, fałszerstwa dokumentacji, kłamstwa, jawna bezczelność…) pokazuje absolutnie złą wolę strony rosyjskiej.
    Odnoszę wrażenie, że to tzw. “pojednanie” ma przede wszystkim zamknąć usta tym, którzy domagają się prawdy. Przecież zwykły Polak i Rosjanin nie żywią względem siebie wrogości. Problemem jest polityka umocowana na najwyższym szczeblu.

  13. Józef mówi:

    7. ->@Astoria, Sierpień 18, 2012 at 06:07 -(…)”Warto przypomnieć, że Watykan ekskomunikował wielkiego polskiego i litewskiego patriotę Adama Mickiewicza za jego niepodległościowe poglądy.”

    Astoria niemiłosiernie z uporem padaczkowa doszukuje się u Piłsudskiego i Mickiewicza wrogów Kościoła Rzymsko Katolickiego łaskawie za to udziela im obu obywatelskości i patriotyczności Litewskiej. Łasawca Astoria może i był by ale bez Jego łaski obaj byli świadomi swojej Polskości i Liewskości bez pstrej łaski pańskiej Astorii… -w siodle pogoni! “ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni”

    -MICKIEWICZ MÓWIŁ O SOBIE W PIERWSZYCH SŁOWACH INWOKACJI:

    „Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie;
    Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
    Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
    Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.

    Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy
    I w Ostrej świecisz Bramie!”

    PIŁSUDSKI ZAŚ O SOBIE MÓWIŁ: „CHITRY LITWIN” i „DZIĘKUJĘ MATKO ZA WILNO”,

    -OBAJ WIĘC BYLI NADZWYCZAJ „MARYJNI” WRĘCZ OBAJ ZAKOCHANI W MATCE BOŻEJ I CZASEM NADGORLIWI DO GRANIC HEREZJI… JAK TO ZKOCHANI!

    BARDZIEJ UPORZĄDKOWANI W TEJ MIŁOŚCI PRYMAS 1000-LECIA MÓWIŁ”KTO NIE JEST MARYJNY JEST SEKCIARZEM!” A JAN PAWEŁ II „TOTUS TUUS” TYKO ICH JUŻ NIKT NIE GROZIŁ EKSKOMUNIKĄ… MIELI DOBRE WZORCE ZACHOWAŃ W TYCH CO ASTORIAĘ PRZYPRAWIAJĄ O PADACZKĘ NIENAWISTNE SINIENIE.

    Wracając do zarzutu Astorii o ekskomunikę Mickiewicza to tak sprawa ma cała:

    POSZŁO O WIERSZ-WIZJĘ ZWIASTOWANIA ZOSTAŁY W 1848 ROKU WPISANE NA INDEKS KSIĄG ZAKAZANYCH A ZA ICH CZYTANIE GROZIŁA EKSKOMUNIKA:

    A któż to wschodzi? – Wschodzi na Syjon dziewica.
    Pojrzał Jehowah i w Niej upodobał sobie;
    Pękły niebios zwierciadła,
    Biała Gołąbka spadła
    I nad Syjonem w równi trzyma skrzydła obie,
    I srebrzystej pierzem tęczy
    Niebianki skronie uwieńczy.
    Grom, błyskawica!
    Stań się, stało:
    Matką dziewica,
    Bóg ciało!
    Konrad zaś gotów jest walczyć ze Stwórcą, jeśli nie zechce On spełnić jego żądań…!

    Dlatego współcześni Mickiewiczowi Hieronim Kajsiewicz i Piotr Semenenko, zakonnicy Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego, w latach 40. i 50. XIX wieku uznali tego typu poezję Adama Mickiewicza za heretycką nauką sprzeczną wg nich nauczaniu Ewangelii i bardzo chcieli, aby tą wrogością nie zaraził się cały Kościół Powszechny z Ojcem Świętym na czele.
    To głównie dzięki Kajsiewiczowi i Semenence utwory Mickiewicza – o czym dziś mało kto pamięta – zostały w 1848 roku wpisane na indeks ksiąg zakazanych. Za ich czytanie groziła ekskomunika.

    I NIE TYLKO CI ZAKONNICY

    Zdzisław Kępiński w swojej książce: „Mickiewicz hermetyczny” tak pisze o Adamowej wersji Zwiastowania: m„Obraz ten nie ma literalnie nic wspólnego z żadnym Zwiastowaniem, czyli zapowiedzią wydarzenia przekazaną Maryi przez Anioła, ale odnosi się bezpośrednio do wcielenia Boga, czyli złączenia – integracji ducha z ciałem, nieba z ziemią. Przez przywołanie słowa: Fiat! – Stań się, które stworzyło ongiś cały kosmos, temat pioruna, czyli gromu i błyskawicy, odgrywa tam rolę siły biorącej udział w akcie stwarzania, a moment wcielenia Zbawiciela odnosi ów akt do stwarzania niejako nowego, odrodzonego świata”. Kępiński w przywołanych wyżej fragmentach swej książki analizuje Mickiewiczowski Hymn właśnie pod kątem zawartej w nim myśli kabalistycznej 
i boehmowskiej, składających się z kolei to system żydowskich poglądów religijnych o charakterze tajemnym i mistycznym napisana jako Zohar, który obok Biblii i Tory stanowią księgi religijne Żydów.

    Co tak naprawdę powinniśmy więc odczytać z Hymnu na dzień Zwiastowania N.P. Maryi? Niektórzy mickiewiczolodzy – jak Józef Kallenbach w latach 20. ubiegłego wieku – przyznawali ogólnie, że utwór stanowi przejaw „głębokiej postawy religijnej” poety. Inni zwracali jednak uwagę, iż religijność Mickiewicza, choćby nie wiadomo jak głęboka, nie musi wcale iść w parze z nauką Kościoła. Konrad Górski napisał stanowczo, iż „religijność taka nie da się ująć w ramki żadnej wyznaniowości i dlatego stwierdzając w Mickiewiczu przeżycie religijne nie mamy powodu przypuszczać, że poeta nagle przemienił się z niedawnego wolterianina w żarliwego katolika”.

    Ostatecznie obaj leżą w Katedrze na Wawelu jako dobrzy synowie Polski i Kościoła Adam Mickiewicz w Krypcie Wieszczów Nordowych a Józef Piłsudski w Krypcie Dzwonów.

    Którego tym razem z krypty Wawelskiej ruszy Astoria jako nienawistnika i heretyka może Słowackiego bo też Wilnianin?

  14. ben mówi:

    “Kościół i Cerkiew apelują o pojednanie Polaków i Rosjan” – Nieco na wyrost ten tytuł.
    Dokument końcowy podpisał i owszem w imieniu Konferencji Episkopatu Polski abp. Józef Michalik, zaś w imieniu WŁASNYM i tylko WŁASNYM patriarcha Moskwy i całej Rusi Cyryl I.
    Owszem, faktem jest że taki dokument przez duchownego prawosławnego w ogóle został podpisany, ponieważ do tej pory żaden patriarcha, żadnego dokumentu tego typu nie podpisał.
    Ponadto wizyta patriarchy, nota bene figuranta, chociaż prasa nazywa go “wpływowym”, co odczytuję jako osobę na którą dość łatwo wpływają rządzący w Rosji, nie ma znaczenia politycznego.
    Dokument, o którym tak głośno, jednoznacznie wskazuje swoją terścią, że dotyczy stricte spraw religijnych, co za tym idzie, moralnych. Ma na razie wartość papieru i niczego więcej.

  15. Kapsztad mówi:

    Prawie przez pół wieku te właśnie dwa bratnie narody egzystowały w narzuconej siłą zgodzie i zrozumieniu,aż w końcu autentycznie znienawidziły się i przestały się wzajemnie szanować ze względu na złodziejską zachłanność i bandyckie nawyki jednego z tych narodów.

  16. Paweł Langowski mówi:

    Gdzieś mam takie pojednanie.

  17. pani mówi:

    Nie wiem czy media elektroniczne i wlasna pamiec mnie nie zwodza wobec uwarunkowan tego wydarzenia [wizyty glowy rosyjskiej cerkwi do Polski, primo na zaproszenie hierachow prawoslawnego kosciola w RP]. Secundo, czytalam jakoby, hierarcha wszechroskiej cerkwi tlumaczyl sie wobec swoich iz wizyta zostala mozliwa przy tym Papiezu bo Ow powstrzymal promowana przez JPII ekspansje kosciola katolickiego w Rosji. [Latwo mi sie wierzy, ze dla pasterzy ilosc owec i wielkosc pol dla nich, bezkonkurencyjnosc wobec zgromadzenia rozsypanych po panstwowym ateizmie wiernych jest Sprawa arcywazna].
    Jak pamietam wybory tego naczelnego Batiuszki, po dlugich pertraktacjach wybrano obecnego bo (terzio)ma przodkow Niemcow i Rosjan i bezposrednie doswiadczenie zycia na pograniczu rosyjsko-zachodnim [chyba w Estonii?].
    Moim zdanim, peregrynacje maryjnego obrazy jasnogorskiego po Rosji, tudziez wizyta glowy moskiewskiej cerkwi w Polsce, jest, z kolei, krokiem warunkujacym dalsze zblizenie kosciolow, glowy ktorych maja, obecnie, niemieckie korzenie. Co do polityki i polityk.
    Natomiast co do duchownego pojednania Polakow i Rosjan – to, daj Boze. O to modlic sie i kontemplowac powinni miliony wiernych obu nurtow religijnych chrzescijanstwa. Trudno, nawet, powiedziec, przez wiele lat …

  18. józef III mówi:

    proponuję Szanownym spojrzenie trwalsze tj. zpw. teorii cywilizacji i przesyłam ciekawy wyimek z studium na ten temat :
    “…Hipoteza R. Krawczyka – trudno się odnieść ocennie ; czy optymistyczna czy pesymistyczna, do której wraca w zakończeniu rozprawy wydaje się zupełnie nieprzekonująca. Tym bardziej, że sam autor daje nam ku temu argument diagnozując tak relatywnie bliską cywilizacji Zachodniej, cywilizację „Prawosławną”. Prognozowane zbliżenie w ujęciu Krawczyka (wcześniej Konecznego i Huntingtona) jest bowiem więcej niż problematyczne. Fenomen Rosji oraz obszarów będących pod jej polityczno – kulturowym wpływem, Krawczyk, posługując się dorobkiem i przemyśleniami kluczowych w tej mierze autorów, zaczyna od fundamentalnego pytania : „Rosja, czyli Poza – Europa” i zaraz dalej : „Rosja : Azja czy Europa?”. Zważywszy na miejsce prezentacji niniejszego szkicu, wydaje się celowym przytoczenie krytycznie zweryfikowanych przez omawianego autora, poglądów na cywilizacyjne miejsce Rosji (a za nią obszaru, na który bezpośrednio oddziaływuje i uznaje za domenę swych wpływów). Krawczyk na samym wstępie merytorycznych rozważań przywołuje koncepcję, z którą jest w swoistym sporze, koncepcję Huntingtona. Pisze zatem krytycznie o tym, że autor „Zderzenia cywilizacji” (w domyśle a następnie expressis verbis) „nadał Rosji przywilej bycia odrębną cywilizacją …” uznając ją za ośrodek dyspozycyjny cywilizacji prawosławnej z czego ma wynikać, iż „od zachodniego chrześcijaństwa odróżnia ją bizantyjski rodowód, odrębna religia, swieście lat panowania tatarskiego [mongolskiego], biurokratyczny despotyzm oraz ograniczony kontakt z Renesansem, Reformacją, Oświeceniem i innymi zjawiskami tak ważnymi dla Zachodu”. Teza powyższa w sensie uznania Rosji za odrębną cywilizację budzi jednak zastrzeżenie R. Krawczyka zwłaszcza, że jak podkreśla powołując się tutaj na obawy samych Rosjan (por. Igor Klamin z Rosyjskiej Akademii Nauk) stanowiła by jedyną współczesną cywilizację zagrożoną perspektywą zaniku . Jak bowiem zaznacza jedną z zasadniczych cech cywilizacji jako takiej, jest trwałość. Wobec rozpowszechnionego poglądu o tym, iż Rosja historycznie stanowi schedę po Bizancjum a zatem sięga mocnymi korzeniami do wspólnego źródła europejskiego jakim był greckim i rzymski antyk, Krawczyk podkreśla, że do cywilizacji rosyjskiego prawosławia przedostało się niewiele pierwiastków śródziemnomorskich. I uzasadnia to tak : rozsadnikiem cywilizacji jest język – łacina przejęła wiele z greki a następnie jako język ludzi wykształconych w Średniowieczu stała się narzędziem rozprzestrzeniania „łacińskości” – tutaj zachodniości. Greka (bizantyjska) nigdy nie była językiem rosyjskiego prawosławia. Był nim macedoński dialekt starobułgarski, który nie wnosił ani „greckości” ani „łacińskości” w przedstawianym tutaj znaczeniu. Państwo Moskiewskie na peryferiach Rusi tworzyło odmienną od tradycyjnych postbizantyjskich, cywilizację prawosławną, której cechą była właśnie peryferyjność i izolacja od twórczego kontaktu z grecką ortodoksją śródziemnomorską. W czasach gdy renesansowa Europa Zachodu ponownie kontemplowała twórczy zaczyn dorobku Antyku, Rosja Iwana Groźnego absorbowała wzorce tatarskie. Naśladowano nie Konstantynopol lecz Bakczy – Saraj w modelu sprawowania władzy, ceremoniale i obyczaju. Model ten oraz sposoby społecznego funkcjonowania okazały się niezwykle przydatne w opanowywaniu postmongolskiego obszaru Azji. Cytowany Krawczyk podkreśla przy tym, że „koczownicze imperium Mongołów nadało Rosji, która wchodziła w jego miejsce, dynamikę i charakter w tym swoistą ciągłość cywilizacyjną. Pierwsze widoczne zetknięcie z Zachodem nastąpiło dopiero po unicestwieniu Rzeczypospolitej Polski i Litwy. Sprawiło to, iż trwałość systemowa mimo bezpośredniego kontaktu dała westernizację jedynie powierzchowną a zatem jak podkreśla Huntington, w efekcie uczyniła cywilizację prawosławną tu : rosyjską) obok islamu – najbardziej odporną na przemiany w stylu zachodnim. Pozory westernizacji w postaci kultury pop i gadżetów techno – cywilizacyjnych przy tradycyjnym modelu władzy odmiennym od demokracji liberalnej a także oligarchiczna formuła ekonomiki bez naturalnej, powszechnej prywatnej własności – także poddawana w każdej chwili w zależności od politycznej woli władzy – ograniczeniu (vide casus Chodorkowskiego) to niezmienne cechy nie kultury lecz moskiewsko – rosyjskiej cywilizacji właśnie. Krawczyk dla zdefiniowania historycznej „istoty rosyjskości” przywołuje tezy sformułowane przez historiozofa badającego rosyjski model publiczny Michała Hellera , który formułuje trzy takie cechy podstawowe charakteryzujące cywilizacyjny model tejże :

    1/ „szukanie głównego wroga na Zachodzie” – Wschód, uznawany za swojski nie jest w tej koncepcji zagrożeniem i stanowi bezpieczny kierunek ekspansji (Zachód : „zagraża nowinkami, psuje ludzi”),
    2/ czynnikiem scalającym Rosję (państwo i społeczeństwo) jest „antykatolicki i antyprawosławny Kościół prawosławny ; inaczej, niż Kościół pprawosławno – bizantyjski, prawosławie moskiewskie ze swej antyzachodniości uczyniło symbol, bez jakiego jak uważa, grozi mu utrata własnej tożsamości ; prozachodniość według takiej koncepcji, togrzech,
    3/ odmiennie od bizantyńskiego modelu władcy – w Moscovii istnieje „jednowładztwo cara – pomazańca bożego” czego efektem jest ; osobista zawisłość [która] staje się istotą władzy publicznej.

    Do powyższego, co podkreśla Krawczyk, niezbędnym jest dla dookreślenia rosyjsko – prawosławnego modelu cywilizacyjnego, opis stanowiska wobec tak istotnych wyznaczników cywilizacji Zachodu (łacińskiej, europejskiej) jak kategorie : wolności i własności.
    W tej pierwszej kategorii przywoływany autor przypomina, iż stepowemu imperium mongolskiemu jak leśnej kulturze Moskwy obca była kategoria indywidualnej własności prywatnej ziemi, gdyż pierwsi jako koczownicy jej nie znali zaś drudzy po latach mongolskiego zniewolenia „wchodzili” w zajęte po Mongołach tereny jakby niczyje i mocą samego wejścia. Jak wiadomo, nieśmiałe i nie zakończone próby uwłaszczenia rosyjskich chłopów odbyły się dopiero u schyłku imperium a zwiżane były z reformą stołypinowską.
    W kategorii „wolność” z kolei to prostym następstwem formy ustrojowej Tamerlana opartej na 12 „tszinach” skąd wziął się rosyjski system czynownictwa, stało się swoiste zmilitaryzowanie i w pełni podporządkowanie społeczeństwa. Jak pisze o tym cytowany przez Krawczyka, Koneczny : „Carowie konsekwentnie ujarzmili szlachtę, a w istocie powołali nową szlachtę zobowiązaną wiernopoddańczo służyć panującym. Podatki ściągali przy tym raczej w naturze niż w formie pieniężnej, co jednocześnie odbierało charakter handlowy efektom działalności ziemiaństwa i pracy chłopów, a władcom ułatwiało zaopatrywanie miast, wojska i urzędników w żywność”. Było to – równie na wzór mongolski – państwo, obóz wojskowy.
    Z powyższego wynika jasno dlaczego przy takim stosunku (doktrynie i praktyce) do własności i wolności wywodzącym się jeszcze z wzorca mongolskiego, bolszewicy tak łatwo wprowadzili upaństwowieniem zarówno własności jak i obywateli. Także, dlaczego na dzień dzisiejszy mamy do czynienia z gospodarką oligarchiczną i politycznym kapitalizmem państwowym w Rosji – Federacji Rosyjskiej oraz obszarach orientujących się na tę cywilizację. Na takim tle rosyjska cywilizacja (nazywana przez Huntingtona prawosławną – z zastrzeżeniami jakie poczynił Krawczyk) jawi się mimo jej chrześcijańskich korzeni (ale z podległością cerkwi – państwu i będącej jego podporą) jako cywilizacja zasadniczo odmienna od Zachodniej a szerzej euroatlantyckiej opartej o zasady jakie wskazano wyżej. Tez tych, jak się zdaje, szerzej rozwijać nie trzeba. Wskazać należy natomiast na niezwykłą atrakcyjność zarówno w kołach rządowych jak i wojskowych oraz wśród szerokiej rosyjskiej opinii publicznej (tęskniącej za imperium) doktryny Euroazjatyzmu. To jednak zagadnienie wykraczające poza ramy związane z główną tematyką niniejszych uwag. Faktem natomiast zasadniczo bezspornym wydaje się to, ż Rosja i ciążące ku niej obszary cywilizacji prawosławnej ukształtowane w I – szym Imperium a następnie w II – gim (bolszewickim) z powodów cywilizacyjnych nie mogą lub nie chcą albo nie potrafią zdefiniować swej reorientacji pomiędzy Europą cywilizacji zachodniej a Azją kontynentalną. A tam dominują dwie bardzo aktywne i rosnące w siłę cywilizacje : chińska i islamska….”

  19. robert mówi:

    To nie jest żadne pojednanie. To jakiś dziwny akt który nie wiem jak interpretować. Co zresztą nie ma żadnego znaczenia bo za dwa dni wszyscy o tym “pojednaniu” zapomną. Jest całkowicie sztuczne. Znacznie bardziej interesują mnie motywy tej hucpy zarówno po stronie KK jak i oberpopa Cyryla. Zwłaszcza intencje Cyryla jako de facto jednego z najwyższych urzędników państwa rosyjskiego. Czy oni coś kombinują na większą skalę np. na Ukrainie do czego potrzebna im neutralność Polski, a może pragmatycznie doszli do wniosku że traktat ryski był bardzo korzystnym dla nich kompromisem. I chcieliby wrócić do tamtych rozwiązań. Zobaczymy.

  20. LT-PL mówi:

    Kryzys gospodarczy jest katalizatorem zmiany poglądów społeczeństw, również polskiego i rosyjskiego. Wizyta Cyryla I w Polsce rozpoczyna trudne etapy pojednania z Rosją, ale ja chciałbym zwrócić uwagę na coś innego, na to ,że dzisiaj, to Litwa i Litwini zaczynają zajmować opuszczane przez Rosjan i Niemców miejsce dyżurnego wroga w świadomości polskiego narodu.
    Litewskie władze mogą uznać to za sukces, Polska i Polacy zaczynają poważnie traktować Litwę, ale czy to jest sukces?

  21. LT-PL mówi:

    LT-PL>robert
    Wydaje mi się,że Rosja potrzebuje dzisiaj Polski jak nigdy. Władze Rosji widząc narastające zagrożenie na wschodzie jak i na muzułmańskim południu potrzebują gwałtownie i dogłębnie reformować państwo, władze rosyjskie doskonale sobie zdają sprawę ,że bez polskich doświadczeń i Polaków nie dadzą rady.
    Sytuacja jest podobna jak w XVII wieku. Rosja bez aneksji części Rzeczpospolitej nie miała szans na ucywilizowanie się, dzisiaj Rosja bez absorbcji doświadczenia i wiedzy Polaków nie jest w stanie zreformować się.

  22. Józef mówi:

    Cyryl I Przemawiając na Grabarce “awansował” abp. Michalika na kardynała! Tłumaczący prawosławny bp. Siemiatycki zająknął się tłumacząc lapsus ale nie mógł powtórzyć inaczej niż usłyszał… Zabawnie to wyglądało… -ale kto wie? Cyryl I też na mocy Chrztu Świętego uczestniczy w Królewskiej Nauczycielskiej i Prorockiej misji Jezusa Chrystusa!, -i może prorokował?

  23. Kapsztad mówi:

    Ale nie wiadomo w tym bałaganie,pytam ludzi i nikt nie wie, czy ten moskiewski Cyryl podlega patriasze prawosławnemu Konstantynopola Bartłomiejowi,czy nie?

  24. Łupaszka mówi:

    Fragment dotyczący audiencji Karola Wędziagolskiego u Naczelnika Państwa .

    – „Proszę nadal zachować przyjazne stosunki z Rosjanami, bo czy my chcemy, czy nie chcemy,
    czy lubimy, czy się brzydzimy, musimy z nimi żyć o miedzę, a to wcale nie jest łatwe ani proste…Tylko uważajcie – po raz pierwszy Piłsudski użył zwrotu wy – ja ich znam dobrze i dawniej, niż wy ich znacie. Pamiętajcie, że dusza Rosjanina ,jeśli nie każdego, to prawie każdego, jest przeżarta duchem nienawiści do każdego wolnego Polaka i do idei wolnej Polski. Oni są łatwi i zdolni do uczucia nawet wielkiej przyjaźni i będą was kochać szczerze i serdecznie , jak brata, dopóki nie poczują , że w sercu swoim jesteście wolnym człowiekiem i boicie się ich miłości, w której dominującym pierwiastkiem jest żądzą opieki nad wami, inaczej mówiąc: władzy. To jest skaza urodzeniowa ich duszy, dziedziczna i kilkusetletnia, za ich niewolę , za Tatarów , za Iwana, za opryczników, za odwieczne bunty topione we krwi…
    Jeśli własna wolność jest nieosiągalna , wolność cudza wzbudza zawiść i odrazę.Jesteśmy od wieków zbyt bolesnym dla nich wzorem, zaprzeczeniem ich własnego losu. Obawiam się ,że dużo czasu upłynie, zanim oni zrozumieją, że nikt i nic, chyba śmierć, odbierze nam prawa do wolności”.

    Karol Wędziagolski – „Pamiętniki”.

  25. Oleniszki mówi:

    Zastanawiam się, czy to nie jest próba powstrzymania katolicyzmu na terenie Rosji.
    Rosja czy “czerwona” czy “biała” kłamstwem propagandowym stoi.
    Cyryl i Putin
    “PATRZCIE NARODY ROSJI PRAWOSŁAWIE JEST RÓWNE KATOLICYZMOWI, POLSKI KOŚCIÓŁ TO POTWIERDZIŁ”

  26. grzeseik mówi:

    „Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem”
    a JA APELUJĘ, do patriarchy, żeby przestal pieprzyć o wzajemnych krzywdach. Jakie to krzywdy spotkały Rosjan ze strony Polakow i kiedy?

  27. pani mówi:

    Jozef: “…Pierwsze widoczne zetknięcie z Zachodem nastąpiło dopiero po unicestwieniu Rzeczypospolitej Polski i Litwy…”, lecz “niewidoczne”* zaistnialo i sie rozwijalo na szeroka skale od Baltyku, po morze Czarne w czasach unii Polski i Litwy. I wdluz tego frontu geograficznego fermentuje do dzis tworzac najrozniejsze twory obyczajowe, ekonomicznei, nawet, wysokokulturowe, a jako pochodne procesow syntetycznych – proste kwasy i zasady( zjadliwe ).
    Swiadectwem najwyzszego sukcesu syntezy prawoslawno-katolickiej jeszcze w pozdnym sredniowieczu, moze byc szczesliwym trafem madrych ludzi zachowane arcydzielo sztuki. Za takie uwazam malowidla wnetrz kaplicy zamku lubelskiego. Przypuszcam ze za zachowanym tam podpisem “…Andrej” kryje sie genialny prawoslawny mnich Andrej Rublow. Artyfakty jego dzialalnosci byly/?sa na fragmentach tynkow w zamkach wilenskim, trockim, chyba, kosciola w Trokach …
    Inny zauwazalny dla badaczy historyczny odcinek prob szerokiej, przenaczonej do uzytkowania przez srednie klasy (bojarstwa) introdukcji juz porenesansowej kultury do Rosji jest okres dmitryad nieudolnej ekspansji wazowskiej. Probowalam przyczynek do tego archiinteresujacego zagadnienia wydrukowac w Polsce (Warszawie i lublinie) i w Wilnie. Jednak tchorzliwe [kak by czego nie wyszlo – takie bardzo podcarskie] Autocenzory redaktorow naukowych popularyzatorskich pism kazaly im te fragmenty wyeliminowac. [A moze i wiecej]
    Gdy wzywam na lamach tego forum o utworzenie w Wilnie polskiej badawczej historycznej instytucji w znacznej mierze mam na mysli nierozpoznane “niewidoczne dzieje pogranicz cywilizacji, fermentujace tu do dzis.
    Wsrod wygloszonych tu pogladow na praktyczne powody , jakby, nagle, nieoczekiwanie, ogloszonego zblizenia kosciolow w RP i FR najblizsza mi opinia LT-PL. Uwagi i watpliwosci innych sa tez do rzeczy i mozliwe, choc nie koniecznie.
    * przed tym byla linia rozwoju na zachodzie ruskiego miejskiego zywiolu z poludnia na polnoc (Nowogrod, ….}

  28. Ali mówi:

    Kapsztad : Nie podlega. W prawosławiu jest tak jak to opisał w swoim poscie Astoria.
    Patriarcha Konstantynopola jest wyłącznie honorowym “primus(em) inter pares”.

  29. Budzik mówi:

    Józef 8
    Znamy się także z “dyżurnymi” malkontentami:)
    Nie jestem wrogiem gestów, szczególnie tych dotyczących wyrażania przyjaźni, radości, czy pojednania:)
    Jednakowoż niejednokrotnie analizując historyczny zamęt pojawia się zwątpienie w całkowitą “bezinteresowność”. Liczba siwych włosów na głowie motywuje raczej sceptycyzm aniżeli wesołe, bezkrytyczne “ALLELUJA”. W szczególności dotyczy to zachowań publicznych, niespodziewanych, odprawianych “z pompą” i w odniesieniu do religijnych uniesień dwóch od tysiąca lat przeciwstawnych kościołów chrześcijańskich.
    Kierując się takim podtekstem trudno jest także podejść do ostatnich wydarzeń w kategoriach “wiary”. faktem jest, że rozumem tego objąć niepodobna, jednak “wiary” w prawdę w tej sferze nie wywoływałbym jako argument przewodni. Wielokrotnie pisałem o zwycięstwie prawdy. Liczę gorąco, że także i tym razem prawda zwycięży. Pytanie jednak jest dosyć niepokojące, bowiem nie wiemy jaką prawdę objawią nam wydarzenie mające dopiero zostać osadzone w przyszłości

  30. Budzik mówi:

    Polak ze Śląska 9
    No właśnie, mnie także niepokoi komunikat …„całe lata przygotowań,do podpisania dokumentu”…
    Czy to oznacza, że trzymano w tajemnicy przed “ciemnym ludem” toczące się rozmowy o tak poważnych kwestiach?
    Przy czym truizm “ciemny lud” dotyczy także duchowieństwa, które z wyjątkiem kilku wybrańców nie miało przywileju opiniować postanowień.
    Razi mnie także brak zaufania do społeczeństwa. Martwi mnie stosowanie faktów dokonanych, co może oznaczać wyłącznie chęć dalszej tresury społeczeństwa, które stopniowo zamyka się na myślenie kierując się coraz bardziej instynktami takimi jak hedonistyczny materializm, zazdrość, pogarda, czy agresja. Społeczeństwo traci podmiotowość

  31. Kapsztad mówi:

    Dzięki Ali.Skomentuję przy okazji jeszcze dzisiejszą wpadkę Cyryla,który w przemówieniu zwracał się do arcybiskupa Michalika tytułem “Kardynał”.Z tego wnoszę,że Cyryl albo tak o arcybiskupie Michaliku,który nie jest kardynałem myślał,albo dla Cyryla każdy hierarcha katolicki to automatycznie”kardynał”.To nie była zwykła pomyłka słowna,bo tłumacz głośno tłumaczący słowa Cyryla zawahał się,zakręcił,bo wyczuł tu fałszywą nutę,ale też musiał wprost tłumaczyć jego wypowiedziane wyrazy i tak zrobił.Wszyscy patrzyli na siebie zdumieni,bo to bardzo poważna wpadka i ciężki nietakt.

  32. Astoria mówi:

    @ Józef:

    –>Astoria niemiłosiernie z uporem padaczkowa doszukuje się u Piłsudskiego i Mickiewicza wrogów Kościoła Rzymsko Katolickiego…

    Mickiewicz i Piłsudski byli de facto wrogami polityki Watykanu wobec Polski, a Watykan uważał ich za swoich wrogów numer 1. Są to niestety prawdy historyczne, a nie mój osobisty pogląd czy wymysł.

    Masz rację, że Watykan – technicznie rzecz biorąc – nałożył ekskomunikę nie na osobę Mickiewicza, ale na czytelników jego utworów. I miał zapewne dobry powód, bo Mickiewicz popierał heretyczny mistycyzm Towiańskiego i uważał, że lepszym polsko-litewskim patriotą i chrześcijaninem można być pozostając poza Kościołem watykańskim. Ale to jest tylko aspekt szerszego problemu: Watykan był notorycznie przeciwny suwerenności Polski (i Litwy) – przez cały wiek XIX i po I wojnie światowej. Kościół rzymski pozostawał w sojuszu z zaborcami i był wrogo nastawiony do aspiracji niepodległościowych Polaków i Litwinów. Watykan jednoznacznie potępił powstania listopadowe i styczniowe. Uważał władzę carską i cesarską nad Polakami i Litwinami za świętą – za nadaną przez Boga.

    Pozwolę sobie zacytować przydługi fragment książki Andrzeja Nowickiego pt. Papieże przeciwko Polsce. Należy zaznaczyć, że jest to książka (wydana w 1949 r.) propagandowa – służąca interesowi polskich komunistów. Niemniej jednak w cytowanym fragmencie, Nowicki opiera się na faktach i cytuje historyczne źródła:

    “Po powstaniu listopadowym pisał papież Grzegorz XVI w liście (breve) do kleru polskiego z 9 czerwca 1832 roku: “Do­wiedzieliśmy się o okropnym nieszczęściu, w jakie to kwitnące królestwo (Polska) pogrążyło się w ostatnim roku; jednocześnie dowiedzieliśmy się, że to nieszczęście zostało spowodowane przez intrygi wichrzycieli, którzy … podnieśli się prze­ciwko władzy prawowitych monarchów (to znaczy cara) i pogrążyli w przepaść swą ojczyznę łamiąc wszystkie więzy prawowitego posłuszeństwa … Posłuszeństwo wobec ustano­wionej przez Boga władzy jest zasadą niezmienną i nie można się od niego uchylać, chyba że ta władza gwałciłaby prawa boskie i Kościoła (na przykład nie płaciła dziesięcin, święto­pietrza itd., A. N.). Niech każdy człowiek, mówi apostoł, będzie posłuszny ustanowionej władzy, ponieważ nie ma władzy, która nie byłaby od Boga. Otóż władze istniejące są ustanowione przez Boga.. Przypominając wam te zasady, czcigodni bracia (du­chowni katoliccy, A. N.)… jesteśmy przekonam, że będziecie je gorliwie rozpowszechniali… Wasz wielkoduszny car Rosji przyjmie was z dobrocią i usłucha naszych wystąpień i próśb w interesie religii katolickiej, którą zawsze obiecywał się opie­kować w swoim królestwie” (Juliusz Górecki, “Rzym a Polska”, Warszawa 1936, str. 142—145). Te piękne zasady powtórzył Grzegorz XVI jeszcze raz w encyklice z 15 sierpnia 1832 (tekst u Góreckiego, str. 285).

    W tym samym duchu utrzymany jest list papieża Grze­gorza XVI do biskupa Wojtarowicza z dnia 27 lutego 1846: “Dowiedzieliśmy się z wielką przykrością, że w kraju podle­głym Nam bardzo drogiemu Synowi Cesarzowi Austrii… przedsięwzięto szkaradny spisek przeciw Najwyższej Władzy Najjaś­niejszego Władcy… który się dobrze zasłużył Świętej Stolicy, który podtrzymuje religię katolicką w swych państwach…. Przesyłamy ci ten list, byś uczył swe owieczki z gorliwością większą świętej nauki posłuszeństwa, które poddani winni stanowczo Najwyższej Władzy, według nauki świętego Pawła i na­kazu samego boskiego Pana Pasterzy … nie przestań nigdy upo­minać swego kleru, aby on pamiętał o swym powołaniu i… by czynił wszystkie wysiłki, aby odwieść chrześcijan tak słowem, jak przykładem od tych spisków zdradzieckich (to znaczy od dążenia do niepodległości A. N.)… i by ich uczył, że wszelka władza od Boga pochodzi” (Górecki, str. 243—244).

    Pismem z dnia 22 kwietnia 1863 roku papież Pius IX składa carowi Aleksandrowi II konkretną ofertę. “Dobrze jest przy­pomnieć — pisał papież — że Stolica Apostolska… nigdy nie uchybia w najdelikatniejszych względach wobec rządu Waszej Wysokości i Jego dostojnych poprzedników… Niech nasza władza apostolska z powrotem otrzyma swój zbawienny wpływ na poddanych katolickich .. niech kler otoczy swoim wpływem naukę i kierunek ludu … a wówczas Wasza Wysokość przekona się, że główne przyczyny ciągłych zamieszań politycznych w Polsce leżały w ucisku religijnym … w poniżeniu pasterzy … Wszystko co Wasza Wysokość uczyni dla spokoju Kościoła i honoru naszej świętej religii, odwróci się na korzyść państwa (ca­ratu, A. N.)… rozciągając nad Kościołem zdecydowaną opiekę, Wasza Wysokość będzie mogła liczyć na sza­cunek i wierność całego narodu polskiego” (Gó­recki, str. 248—249).

    Podobnie w roku 1905 papież Leon XIII ściskając i błogo­sławiąc drugiego kata naszego narodu, cesarza Wilhelma II, złożył mu następujące przyrzeczenie: “Przyrzekam Waszej Ce­sarskiej Mości imieniem wszystkich jego podda­nych katolickiego wyznania wszystkich szczepów i wszystkich stanów, iż będą zawsze wiernymi podda­nymi cesarza niemieckiego i króla pruskiego” (Józef Beluch-Beloński, “Sprawiedliwy papież”).

    Nie trzeba dodawać, że ani Piusa IX, ani Leona XIII nikt nie upoważniał do składania przyrzeczeń wierności zaborcom Polski. Do wysługiwania się zaborcom papieże mogli skłonić jedynie niektórych biskupów i arcybiskupów, takich jak Skarszewski, Wojtarowicz, Ledóchowski, Stablewski, Bilczewski, Likowski czy Kakowski. Biskupi ci i arcybiskupi swoją działal­nością antynarodową sami stawiali się poza nawiasem narodu. Wysługiwanie się arcybiskupa Ledóchowskiego kanclerzowi Bismarckowi nie uchroniło go przed więzieniem, ponieważ Bismarck wolał mieć na stanowisku prymasa (arcybiskupa gnie­źnieńskiego) Niemca, księdza Juliusza Dindera, który odtąd germanizował ludność polską z woli i nominacji papieża. Tępiciela polskości, kanclerza Bismarcka, mianował papież Leon XIII rycerzem Orderu Chrystusowego przesyłając mu insygnia z dia­mentów z serdecznym listem.

    Stosunki papieży z reakcyjnymi rządami zaborców Polski były jak najlepsze. “Rzecz znamienna — dziwi się prof. Sawicki — tam gdzie panowała najskrajniejsza reakcja, tam Kościół doznawał łagodnego traktowania i opieki troskliwej. Oczywiście takie postępowanie państwa było podyktowane względami politycznymi: państwo reakcyjne szukało sprzymierzeńca w walce z liberalizmem (a później w walce z ruchem robotniczym, A. N.) i znajdowało go w czynnikach konserwatywnych. do których zaliczało Kościół. Aby on jednak mógł spełniać to zadanie, musiał otrzymać warunki na­leżytego rozwoju, któryby mu zapewnił potrzebną siłę i zwar­tość” (“Historia stosunku Kościoła do Państwa”, str. 63).

    Z Austrią zawarło papiestwo konkordat jeszcze w roku 1855, z prawosławnym carem Aleksandrem III w roku 1882; w 1880 roku Leon XIII wyraził zgodę “na deklarację lojalności duchow­nych względem rządu” pruskiego (Loeffler, “Dzieje Papieży”, str. 592), a od roku 1882 przebywał już stały poseł pruski przy Watykanie. W roku 1888 Wilhelm I przesłał Leonowi XIII dro­gocenną mitrę z serdecznymi życzeniami, a “Norddeutsche Allgemeine Zeitung” podkreślała, że, papież wykazał wiel­kie zrozumienie dla potrzeb państwowych Niemiec” (to znaczy dla germańskiego ,,Drang nach Osten”) — pisze z radością niemiecki historyk Loeffler (“Dzieje pa­pieży”, str. 593).

    Z tych trzech politycznych sojuszów papiestwa z trzema reakcyjnymi rządami zaborców wynikał konsekwentnie papieski nakaz trójlojalizmu powtarzany naszemu narodowi. O obowiązku posłuszeństwa wszystkim trzem zaborcom jedno­cześnie przypomniał Leon XIII biskupom polskim encykliką z 19 marca 1894 roku:

    “Poddani winni panującym okazywać cześć i wierność, tu­dzież jako Bogu przez ludzi królującemu, uległość nie tylko dla gniewu, ale też dla sumienia… poddani powinni się sto­sować święcie do przepisów państwa… w wierze świętej czerpiąc podnietę do wierności względem Państwa i monar­chów .. Wy, co rosyjskiemu podlegacie berłu … nie przestańcie wytężać usiłowań nad utrwaleniem wśród kleru i ogółu posza­nowania dla zwierzchności i przestrzegania karności pu­blicznej. Wy, którzy podlegacie przesławnemu domowi Habs­burskiemu, miejcie na baczeniu, ile zawdzięczacie Do­stojnemu Cesarzowi w najwyższym stopniu do wiary przodków przywiązanemu. Udowadniajcie tedy z każdym dniem jawniej swoją względem niego wierność i pełną wdzięczności u l e g ł o ś ć … Wam, którzy zamieszkujecie prowincję Poznańską i Gnieźnieńską, zalecamy ufność w wielkoduszną sprawiedliwość Cesarza (Niemieckiego, A. N.), o jego bowiem względem was przychylności i życzliwym usposobieniu oso­biście od niego samego powzięliśmy wiadomość”‘ (Górecki, str. 254—256).

    Konsekwencją wezwania papieża Leona XIII do trójlojalizmu były z chwilą wybuchu pierwszej wojny światowej we­zwania biskupów do umierania za interesy za­borców. Tej misji podjęli się m. in. arcybiskup Galicji ks. J. Bilczewski w odezwie z 4 sierpnia 1914 roku i bi­skup E. Likowski w liście do diecezji gnieźnieńsko-poznańskiej z dnia 9 sierpnia 1914 roku. Ten ostatni zwracając się do polskich kobiet, do matek, żon i sióstr żołnierzy wcie­lonych przemocą do zaborczego wojska, uprzedzał, że “niejeden z nich (tzn. żołnierzy polskich) swe życie w ofierze położy”, ale niech się pocieszą, bo sprawa Niemiec jest “sprawą sprawied­liwą”. “Wiemy — mówił biskup Likowski — że (w społeczeń­stwie polskim) nigdy nie wymarło poczucie obowiązku posłuszeństwa wobec władzy z woli Bożej nad nim postanowionej” (J. Górecki, str. 262).

    Wezwania biskupów do umierania za interesy Niemiec i Austrii, za interesy zaborców, wrogów Polski, były logiczną nieuchronną konsekwencją encykliki Leona XIII z 19 marca 1894, której istotną treść powtórzył Pius X encykliką z 3 grudnia 1905 roku słowami: “Poddanych obowiązuje cześć i wierność swoim książętom tak jak Bogu” (J. Górecki, str. 257 258).

    Olbrzymia większość katolików polskich pozostała wówczas obojętna na papieskie wezwanie do “pełnej wdzięczności ule­głości” zaborcom rozumiejąc, że posłuszeństwo takim zleceniom papieskim byłoby zdradą Ojczyzny”.

    Cała książka Nowickiego dostępna jest tu:

    http://www.infonurt3.com/index.php?option=com_content&view=article&id=925:papiee-przeciw

    Ale poszukajmy oceny polityki Watykanu wobec polskich aspiracji niepodległościowych w tekstach katolickich. Pozwolę sobie zacytować w całości artykuł Bogdana Motyla, opublikowany w katolickim “Tygodniku Powszechnym”:

    “Watykan przeciwko niepodległości Polski

    Po wybuchu I wojny światowej, Watykan nie był zainteresowany odrodzeniem niepodległej Polski w jej historycznych granicach. Roman Dmowski (1864-1939) szukając poparcia dla naszej sprawy, chciał rozmawiać z papieżem Benedyktem XV (1914-1922), ale w kurii rzymskiej odradzano mu poruszanie tej kwestii. Ówczesny sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietro Gasparii, usłyszał od Dmowskiego:

    – Sądzę, że Polska może pozostawać pod obcymi rządami dopóki jest podzielona. Gdy będzie zjednoczona, będzie niepodległa.

    Kardynał Gasparii roześmiał się i odpowiedział:

    – Polska niepodległa? Ależ to marzenie, to cel nieziszczalny… Wasza przyszłość jest z Austrią…

    W obozie państw centralnych istniały dwa projekty odnoszące się do sprawy Polski. Watykan popierał koncepcję austriacką, mówiącą o połączeniu Galicji i ziem zaboru rosyjskiego w odrębne królestwo, pod berłem Habsburgów. Ponieważ wojna, (wbrew pobożnym życzeniom papieża), przyniosła klęskę Austro-Węgier, wówczas Stolica Apostolska zaczęła popierać zamiary niemieckie, optujące za utworzeniem państwa polskiego, powiązanego bardzo ściśle z niemiecką monarchią, ale ograniczonego do obszarów byłego zaboru rosyjskiego, a więc zgodnie z niemieckimi planami tzw. Królestwa Polskiego.

    Watykan kierował do narodu polskiego będącego pod zaborami apele o dochowanie wierności i posłuszeństwa “prawowitej władzy”, propagując przy tym zasadę trójlojalizmu, czyli bezwzględną uległość wobec zaborców…

    Zanim nadeszła wolność…
    W latach 1881-1885 Watykan zawarł konkordaty z trzema zaborcami Polski: Austrią, Rosją i Prusami. Stały się one dla Polaków pod zaborami ową zasadą trójlojalności, co stawiało naszych rodaków w tragicznej sytuacji…. W zależności od zaboru, Polacy musieli być wierni i posłuszni swoim panującym, nie wyłączając tu służby w ich armiach i strzelania do siebie.

    Zadziwia zgodność negatywnej polityki kolejnych papieży wobec Polski. Papież Leon XIII (1878-1903) ściskając i błogosławiąc Wilhelma II (1888-1918), rzekł doń: “Przyrzekam Waszej Cesarskiej Mości imieniem wszystkich jego poddanych katolickiego wyznania wszystkich szczepów i wszystkich stanów, iż będą zawsze wiernymi poddanymi cesarza niemieckiego i króla pruskiego…”

    Wcześniej, 19 marca 1894 r., papież Leon XIII encykliką przypomniał polskim biskupom o obowiązku posłuszeństwa. Tym razem nie chodziło o posłuszeństwo wobec głowy Kościoła, ale zaborcom…

    “Poddani powinni panującym okazywać cześć i wierność… (…) Poddani powinni stosować się święcie do przepisów państwa. (…) W wierze świętej czerpiąc podnietę do wierności względem Państwa i monarchów. (…) Wy, co rosyjskiemu podlegacie berłu. Nie przestańcie wytężać usiłowań nad utrwalaniem wśród kleru i ogółu poszanowania dla zwierzchności i przestrzegania karności publicznej. (…) Wy, którzy podlegacie przesławnemu domowi Habsburgskiemu, miejcie na baczeniu, ile zawdzięczacie Dostojnemu Cesarzowi w najwyższym stopniu do wiary przodków przywiązanemu. Udowodnijcie tedy z każdym dniem jawniej swoją względem niego wierność i pełną wdzięczności uległość. (…) Wam, którzy zamieszkujecie prowincję Poznańską i Gnieźnieńską, zalecamy ufność w wielkoduszną sprawiedliwość Cesarza, o jego bowiem względem was przychylności i życzliwym usposobieniu osobiście od niego samego powzięliśmy wiadomość.”

    Wezwania Leona XIII do umierania w interesie zaborców Polski: Niemiec i Austrii, ponowił papież Pius X (1903-1914) encykliką z 3 grudnia 1905 r. Powtórzył on za swoim poprzednikiem, że “poddanych obowiązuje cześć i wierność swoim książętom tak, jak Bogu.” Dostojnicy polskiego Kościoła w swoich zaborach modlili się za “swoich” władców…

    Pozyskali papieże polskich purpuratów do wysługiwania się zaborcom: Aleksander Kakowski, Edward Likowski, Józef Bilczewski i wielu innych. Służalczość purpurata Ledóchowskiego względem kanclerza Bismarcka nie uchroniła go przed więzieniem.

    W Poznaniu abp Edward Likowski ogłasza w sierpniu 1914 r., list pasterski, w którym nawołuje swoje owce do wierności cesarzowi Wilhelmowi: “Mężowie, bracia! Synowie Wasi wezwani pod broń walczyć będą przeciwko sprzymierzonym wrogom cesarstwa niemieckiego i austriackiego, a w szczególności przeciw Rosji. W tej walce niejeden z nich złoży swe życie w ofierze. Niech wam to jednak będzie pociechą, że jakkolwiek wam przyjdzie ponieść większe, czy mniejsze ofiary, złożycie je za sprawiedliwą sprawę. (…) Wiem, że nigdy nie wymarło w nim (społeczeństwie – B.M.) poczucie obowiązku posłuszeństwa wobec władzy z woli Bożej nad nim postanowionej.”

    12 września 1915 roku wiernopoddańczą przysięgę złożył Wilhelmowi (kontynuując politykę zmarłego abpa Likowskiego), abp Edmund Dalbor. W następnym roku wysłał dziękczynny telegram do cesarza Wilhelma po ogłoszeniu przezeń tzw. Królestwa Polskiego z ziem odebranych Rosji.

    W Warszawie arcybiskup A. Kakowski (1862-1938) odprawia dziękczynne nabożeństwo za pomyślność i zwycięstwo rosyjskiego oręża, następnie, 23 października 1914 r., posyła carowi depeszę. “Do Jego Cesarskiej Mości Najjaśniejszego Pana z ocalonej przy pomocy Bożej i z woli Waszej Cesarskiej Mości od najścia wroga Warszawy. Odprawiwszy uroczyste nabożeństwo dziękczynne, ośmielam się złożyć u stóp Waszej Cesarskiej Mości, w imieniu swoim i swojej owczarni, uczucia najgłębszej wdzięczności i wiernopoddańczego oddania. Rzymskokatolicki Arcybiskup Warszawski – Aleksander Kakowski.”

    Jego Cesarska Mość odwzajemnił się telegramem następującej treści: “Rzymsko-katolicki Arcybiskup Kakowski, Warszawa. Dziękuję Bogu za ocalenie Warszawy od zajęcia jej przez wroga. Sercem dzielę radość Waszej owczarni z tego powodu. Dziękuję wszystkim za modlitwy i wyrażone uczucia oddania. Mikołaj.”

    Tymczasem w Krakowie biskup Adam Sapieha (1867-1951) modli się zupełnie o coś innego: o klęskę i niepowodzenie Rosji. “Winniśmy bezustannie wysyłać przed tron Wszechmocnego Pana Zastępów błagalne nasze prośby o zwycięstwo nad wrogiem.” 9 stycznia 1915 r. Sapieha bierze udział w deputacji pod przewodnictwem marszałka kraju, Stanisława Niezabitowskiego, która w Schonbrunn składa cesarzowi Franciszkowi Józefowi (1830-1916) deklarację: “…Nasza wdzięczność dla W. Ces. i Król. Apost. Mości przetrwa więc wieki i nigdy nie ustanie. Tej wdzięczności też odpowiada nasza nieograniczona wierność. Racz więc, W. Ces. Mość zezwolić, abyśmy w czasie ciężkich walk i trudów powtórzyli często składane ślubowanie i połączyli z niem nasze najgorętsze życzenia szczęśliwego zakończenia tych walk przez ostateczne zwycięstwo naszej o sprawiedliwą sprawę walczącej armii. Z temi życzeniami i nadziejami wznawiamy u stóp najwyższego tronu nasze starodawne ślubowanie: przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i zawsze stać będziemy!”

    Niepodległość

    Sytuacja militarno-polityczna w Europie wskazywała, iż niepodległość Polski to kwestia czasu. Aktem z 5 listopada 1916 r. zostało utworzone z części ziem byłego zaboru rosyjskiego kadłubowe Królestwo Polskie, ściśle związane z cesarstwem niemieckim. Utworzono Tymczasową Radę Stanu, przekształconą następnie w Radę Regencyjną, która w istocie swej była narzędziem w rękach niemieckich.

    Abp Kakowski znany z lojalności wobec rosyjskiego zaborcy, dla “dobra” Polski łaskawie przyjął urząd Regenta, w roli którego wykazał się jako gorący zwolennik Niemiec.

    Nie można nie zauważyć uzależnienia Rady Regencyjnej od papieża Benedykta XV, skoro uznała ona za “najpierwszy i najświętszy obowiązek” zapewnić go o lojalności i uległości. Słowa pełne pokory i poddaństwa zawarte zostały w liście Rady Regencyjnej do papieża w dniu 29 października 1917 r. Zresztą niewykluczone, iż Benedykt XV mając z Niemcami dobre stosunki wyjednał u nich nominację Kakowskiego do składu Rady.

    Papież przyjął z wdzięcznością hołd poddaństwa od członków Rady Regencyjnej, czemu dał wyraz w liście z 7 stycznia 1918r. Poza podkreśleniem, iż Rada “…w nader chwalebny sposób postąpiła poczytując sobie za najpilniejszą rzecz wyrazić swoje uczucia przywiązania Narodu do Stolicy Apostolskiej, przyjmuje wynurzenia czci i miłości, udziela Papież błogosławieństwa Apostolskiego Radzie i miłościwie całej Polsce.”

    Papież docenił zasługi Kakowskiego dla polityki Watykanu. Orędziem z 15 października 1918r. poinformował go, że na najbliższym konsystorzu otrzyma kardynalską purpurę, co miało być “nowym węzłem, który jeszcze ściślej złączy Polskę ze Stolicą św. Piotra.” Zapowiadany konsystorz odbył się 15 grudnia 1919 r. Mówiąc wprost, Kakowski w zamian za godność kardynała, miał jeszcze gorliwiej wypełniać zalecenia kurii rzymskiej.

    Po 125 latach niewoli, Polska odzyskała niepodległość 11 listopada 1918 roku. Stolica Apostolska darząc szczerą antypatią Józefa Piłsudskiego, później niż państwa zachodnie uznała de iure odrodzoną Polskę, a mianowicie 30 marca 1919 roku.

    Dzisiaj zakłamuje się rolę Watykanu i najwyższej hierarchii Kościoła w Polsce w okresie poprzedzającym uzyskanie niepodległości. Nie brakuje peanów na cześć pierwszej konstytucji odrodzonej Polski i jej twórców, członków ówczesnego “parlamentu”. Oto co na ten temat powiedział w roku 1929 przed Trybunałem Stanu II RP, Józef Piłsudski: “Nie chcę wchodzić w historię naszej konstytucji. W owym czasie byłem Naczelnikiem Państwa i Naczelnym Wodzem i wiem, co za panowie czynili tę konstytucję; panowie, którzy zasługiwali na szubienicę raz po raz. Jedną z hańbiących spraw naszego życia jest nasz pierwszy sejm i ten nonsens zrobiony historycznie, trwa dotąd, ubliża on Rzeczypospolitej i czyni hocki klocki z Polski…””

    Link do artykułu:

    http://tygodnik2003-2007.onet.pl/1,104,8,9240415,27652948,996716,0,forum.html

    Od przyjęcia chrześcijaństwa przez Mieszka I od Czechów, Watykan notorycznie prowadził politykę antypolską przez tysiąc lat polskiej państwowości. W konflikcie Mieszka I z Ottonem I popierał Ottona. W konflikcie Jagiellonów z Zakonem Krzyżackim popierał Krzyżaków. Gdy Polska w sojuszu z Litwą stała się potęgą europejską w XV i XVI w., Watykan musiał się z nią bardziej liczyć. Jednak nawet w tym czasie nie akceptował rozdziełu władzy świeckiej od religijnej, która była charakterystyczna dla Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, dwóch najbardziej religijnie tolerancyjnych krajów w Europie feudalnej. Gdy Rzeczpospolita i Księstwo przestały istnieć w końcu XVIII w., Watykan stanął po stronie zaborców, w tym po stronie prawosławnego cara, respektując jego boskie prawo do władzy na Polakami i Litwinami.

    Polityka Kościoła w Polsce i polityka Watykanu wobec Polski ewoluowały. Zasługi Kościoła polskiego w walce z nazistowskimi Niemcami, a potem z komunizmem w Polsce są wielkie. Odwaga Wyszyńskiego i Wojtyły w walce z totalitaryzmami nie ulega wątpliwości. Śmierć księdza Popiełuszki, obrońcy praw człowieka, w tym prawa do wyznawania i praktykowania religii, jest legendarna. Przy tym należy też zauważyć, że prymas Polski Józef Glemp, następca Karola Wojtyły, potępiał działalność księdza Popiełuszki, jak też Solidarności, opowiadając się za uległością Polaków i katolików wobec rządu PRL i za dominacją Polski przez Sowiety – w duchu historycznie antypolskiej i antylitewskiej polityki Watykanu.

  33. Oleniszki mówi:

    Ja się pytam
    Co jest grane?
    Bo Gdyby naprawdę chodziło o to BY POLAK KATOLIK BYŁ BRATEM DLA PRAWOSŁAWNEGO ROSJANINA I ODWROTNIE, to wystarczyłoby by bez szumu medialnego hierarchowie poszczególnych kościołów polecili swym kapłanom szczególne uwzględnienie tego w działalności duszpasterskiej.
    Odnoszę wrażenie, że istnieje coś tajnego w tym temacie.
    Czy nie chodzi bardziej o interes Rzymu niż Polski?

  34. zyczliwy mówi:

    Dla wiekszosci tu komentujacych ta wizytaj est koscia w garle.Pojednanie i przebaczenie to nie dla was.Bo to sa wartosci chrzescijanskie.Dla was pasuja wartosci szatanskie – zemsta i nienawisc .

  35. marek mówi:

    Nie bardzo rozumiem te dywagacje, jaki podstęp moskiewski, czy też prawosławno- katolicki kryje się za wizytą Cyryla? Myślę, ze większość dyskutantów w ogóle nie chce zauważyć jednego z celów tej wizyty, mianowicie problemu obecności chrześcijaństwa na świecie. Rosja dokonuje odwrotu od ateizmu państwowego i próbuje podążać w kierunku odbudowy religijności, odwrotnie niż to dzieje się na Zachodzie, gdzie religia jest passe. Zatem mnie osobiście nie dziwią poszukiwania przez Cerkwię sojuszników w odbudowie religijności i szukanie tych sojuszników właśnie w Kościele polskim, który jest jeszcze żywotny, zna stosunki panujące w Rosji i w jakis sposób Rosję na pewno lepiej rozumie, niż Kościół włoski, czy hiszpański. Czy współdziałanie Kościoła i Cerkwi w zakresie ochrony poniewieranych dzisiaj wartości chrześcijańskich jest złe, bo z Moskwą się nie współpracuje, nawet w słusznej sprawie?
    Jest w tej wizycie oczywiście także pierwiastek polityczny. Biorąc pod uwagę powiązania Cerkwi z władzami, trudno uważać, ze deklaracje Cyryla nie były jakoś konsultowane z Putinem. Tylko co z tego? A priori nie rozmawiamy z Rosją, bo rządzi tam Putin? Oprotestujemy każdą inicjatywę rosyjską, bo jest moskiewską intrygą? Czy to jest realpolitik, czy może klasyczny przykład głupoty i zacietrzewienia?

  36. Ali mówi:

    Ostro poleciał Astoria. Niech i tak będzie. Nie chcę odnosić się do wszystkich poruszanych przezeń kwestii. Odniosę się tylko do tez propagandowych na temat Glempa. Prymas Glemp TONOWAŁ Popiełuszkę, ale go nigdy nie potępiał. Glemp rzeczywiście był ugodowcem lecz wcale nie mniejszym niż Mazowiecki ( ten ostatni potępiał nawet orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich z roku 1965, nie mówiąc już o potępianiu biskupa Kaczmarka) czy Geremek. Gdyby Glemp rzeczywiście był zwolennikiem utrzymywania uległości Polaków wobec Sowietów, to nie pozwoliłby Popiełuszce ani innym księdzom z archidiecezji warszawskiej na odprawianie mszy za ojczyznę. Był ich przełożonym. Przecież takie nabożeństwa były prawdziwymi spektaklami patriotycznymi. W ich ramach, za każdym razem, znani aktorzy recytowali poezję patriotyczną, śpiewano patriotyczne pieśni itd. Glemp mógłby jednym dekretem odwołać protektora Popiełuszki, księdza Teofila Boguckiego z funkcji proboszcza żoliborskiej parafii, gdzie jako rezydent mieszkał i odprawiał msze za ojczyznę ksiądz Popiełuszko. Komuniści domagali się tego nawet po śmierci Popiełuszki, gdyż jego grób na terenie przykościelnym stał się miejscem pielgrzymek i manifestacji politycznych. Kardynał Glemp utrzymał jednak księdza Boguckiego na stanowisku proboszcza tej parafii aż do śmierci w roku 1987.
    Tak więc Panie Astorio, nie przesadzaj Pan w sianiu propagandy !

  37. Ali mówi:

    Przeczytałem własny post raz jeszcze i zauważyłem istotny błąd językowy. Oczywiście “księżom”, a nie “księdzom”.
    Za błąd przepraszam.

  38. Józef mówi:

    29. ->Budzik, Sierpień 20, 2012 at 00:27 ->Józef 8

    (…)”odprawianych „z pompą” i w odniesieniu do religijnych uniesień dwóch od tysiąca lat przeciwstawnych kościołów chrześcijańskich. Kierując się takim podtekstem trudno jest także podejść do ostatnich wydarzeń w kategoriach „wiary”.”

    Właśnie z tych samych powodów dla których napisałeś 5xNIE ja napisałem 3xTAK, w 1-poscie o odpisałem 5x TAK na Twoje 5x NIE…

    Bo:
    1-nie popadając w amnezję
    2-nie zagoniony do kruchty
    3-mogę jako suweren powiedzieć na obrany kurs w apelu: “tak trzymać”.

    Nie wiedzieć czemu mimo wyjątkowości wydarzenia pozostałeś a gronie malkontentów i szyderców studząc a nie kując żelazo póki gorące słowami Jana Pawła II wołając “Bogu dziękujcie Ducha nie gaście!”

    BO: MIMO 1000 LAT ROZDARCIA… BRATNIE KOŚCIOŁY NIE PRZECIWSTAWIAJĄ SIĘ TYLKO APELUJĄ O POJEDNANIE KOŚCIOŁÓW!!!.

    Różnimy się Budziku w uznaniu wiary nadziei i miłości na pojednanie: ”dwóch od tysiąca lat przeciwstawnych kościołów chrześcijańskich.”

    Bo: uważam że Kościół Prawosławny i Kościół Katolicki są bratnimi w Chrystusie w porządku wiary w zbawienie i odkupienie ponadto Piotr i Andrzej stojący na czele obu kościołów są w porządku pochodzenia rodzonymi braćmi bo Szymon Piotr i Andrzej to przecież synowie rybaka Jony(Jana). Dlatego gdy apelują o zaprzestanie skandalu zgorszenia jaki dawali dla świata przez 1000-lat… to tylko przyklasnąć! -(Św. Piotr pochodził z Betsaidy, miejscowości położonej nad Jeziorem Genezaret (Galilejskim). Był bratem św. Andrzeja Apostoła (J 1,40), który go też przyprowadził do Pana Jezusa (J 1,40-42). Fakt, że Pan Jezus zetknął się z Andrzejem i Szymonem Piotrem nad rzeką Jordanem, wskazywałby, że obaj bracia byli uczniami św. Jana Chrzciciela. Ojcem Szymona Piotra był Jan, rybak galilejski. (Jan i Jakub byli też synami rybaka Zebedeusza i byli też rodzonymi braćmi)
    Powiedział bym że apel to szansa braci na most zgody przerzucony ponad tysiącleciem rozłamu i powrotu do pierwotnej jedności.
    Nie zapominałem że były próby jednania w Unii Brzeskiej (Unici Supraśl i Grabarka mają tamte wschodnie korzenie i Pratulińskich męczenników… -świadków owego jednania wg zasady: Cuius regio, eius religio (Czyj kraj, tego religia), -od zachodu wyeksponowanej w Skoczowie podczas beatyfikację Jana Sarkandra. Papież Pawła VI podarowanie 25 września 1964 znajdującą się od XVw relikwię głowy Św. Andrzeja i w Ziemi Świętej w styczniu 1964r. spotkał się w Jerozolimie – w miejscu, gdzie Jezus modlił się, aby wszyscy byli jedno (J 17,21), gdzie umarł, aby zebrać w jedno rozproszone dzieci Boże (J 11,52) i gdzie po raz pierwszy nastąpiło zesłanie Ducha Świętego, z Ekumenicznym Patriarchą Konstantynopola Athenagorasem I jesteśmy w ekumenicznym dialogu. Podobnie jak poprzednik Paweł VI tak Jan Paweł II kontynuator myśli soborowego jednania zrobił następny krok przekazując Cerkwi Moskiewskiej w 2002r ikonę Kazańską ale Aleksy II nie powtórzył gestu Athenagorasa I…
    Mimo zapiekłości Cerkwi Moskiewskiej za czasów Aleksego II, – sukcesora Andrzeja Apostoła zamkniętego na następcę Apostoła-Piotra, -Słowianina szczególnie przykrej zaciętości po tylu gestach Jana Pawła II których kulminacją było oddanie Ikony Kazańskiej. Znamienne jest że Kazańska ikona Matki Bożej trafiła z Watykanu do domowej kaplicy Patriarchy, poniewa, bo dawny klasztor w Kazaniu, w którym przebywał cudowny obraz, jest obecnie zamieniony na fabrykę papierosów. Trwały wciąż dyskusje na temat powrotu ikony do stolicy Tatarstanu Kazania?
    Mimo to i wbrew tamtym nie dobrym praktykom podzielonych Braci Piotr powinien wybaczać nieskończoną ilość razy: „”Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.”(Mt 18,21-22)” Polskie przysłowie ubrało tę Ewangeliczną radę słowami: „ustąp głupszemu 100 dni odpustu” szczególnie gdy odnosi się to do młodszego brata…

    Dlatego powiedziałem 5xTAK na Twoje 5xNIE

  39. Kris mówi:

    Witam wszystkich bywalców KW. Na forum nie było mnie od ładnych paru miesięcy bo złożony chorobą nie byłem w stanie przeczytać ani napisać żadnego komentarza. W końcu lekarzom udało się postawić mnie na nogi i powróciłem ze świata roślin do świata ludzi. Szczególnie serdecznie pozdrawiam Panią, Kmicica, Andrzeja i wszystkich z którymi jest mi po drodze a także swoich zacnych interlokutorów i redakcję kuriera … a nawet admina 😉

  40. józef III mówi:

    Panie “Kris” – dużo zdrówka !!!!!

  41. pani mówi:

    >Kris, Sierpień 21, 2012 at 01:54

    Niezmiernie sie ciesze, witam! Juz nie raz pomyslalam jak Cie tu brakuje.
    Nawet mam do Ciebie kwestie o ktore mozesz miec wieksze, blizsze rozeznanie niz inni.

  42. Czarek mówi:

    Do Astoria,post32
    Czasami udaje Ci sie napisac komentarz ciekawszy niz sam artykul. Poniewaz duzo pisales o Watykanie i jego stosunku do Polski zakoncze w jezyku oficjalnym tego panstwa :” gracia ideo interesante informacion “

  43. Kris mówi:

    @Pani
    Chętnie odpowiem na każde Twoje pytanie. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam i … Ciebie też chciałbym o coś zapytać 😉
    condor@gazeta.pl

  44. Astoria mówi:

    @ Ali:

    Nie rozumiem, co ma wspólnego Mazowiecki, pierwszy premier III RP, potomek spolonizowanych Ormian, z Glempem i polskim proglempowskim klerem? Mazowiecki był mocno związany ze środowiskiem Wojtyły, ale nie Glempa.

    Glemp był bezsprzecznie polskim patriotą, ale w szowinistycznym stylu endeckim. Nie widział przyszłości Polski bez kurateli potężnej Moskwy. Widział Polskę bez Żydów i innych mniejszości. Czytałem jego artykuły, publikowane poza Polską, gdy nie był jeszcze prymasem. Są pełne antysemityzmu i nienawiści. Glemp był w mojej ocenie – typowym endeckim, szowinistycznym usunięte przez admina.

  45. Ali mówi:

    Panie Astorio : Porównałem jedynie ugodowość Glempa z ugodowością Mazowieckiego. Ugodowością wobec Kremla i komunistów, rzecz oczywista. Obydwaj aktywnie działali w tym samym czasie. Wydaje mi się, że w ostatnim zdaniu postu numer 32 poruszał Pan właśnie kwestię ugodowości.
    Mazowiecki jest potomkiem Ormian, ale to już zupełnie nie ma nic do rzeczy. Nawiasem mówiąc o wiele bardziej ormiański jest ksiądz Isakowicz-Zalewski, który, jak łatwo się domyśleć, nie jest bohaterem z Pańskiej bajki. Tak więc Ormianie polscy miewają różne poglądy polityczne, a Mazowiecki był wobec komunistów, zwlaszcza w młodości, ze wszech miar ugodowy.
    Nie znam rzeczonych artykułów Glempa, publikowanych poza Polską. Przypuszczam tylko, że pisał o udziale Żydów w budowaniu Polski komunistycznej. Nie sądzę, aby potępiał Żydów tylko za to, że są Żydami. No, ale nie znam szczegółów. Na razie mogę więc tylko wyrazić dezaprobatę wobec używania przez Pana rynsztokowego języka. Czyżby Pańskie filosemickie emocje były aż trudne do okiełznania, że nie mógł się Pan powstrzymać przed użyciem pod adresem Glempa epitetu”s…syn” ?
    Język polski jest bogaty i nie trzeba uciekać się do wulgaryzmów, aby wyrazić swoje emocje. To jednak wymaga panowania nad sobą.

  46. pani mówi:

    Troche wloskich watykanskich dla rosgazety odpowiedzi na czesc postawionych tu pytan http://www.vesti.ru/doc.html?id=886380

  47. pani mówi:

    Kris, moje pytanie dotyczy opisywanych w gazecie.pl wydarzen na Stolarskiej w Poznaniu.
    Jest wydarzenia w niej budza we mnie wiekszy niepokoj niz parabankowe.

  48. Astoria mówi:

    @ Ali:

    OK, teraz rozumiem sens porównania Mazowieckiego z Glempem.

    Glemp był bardzo szkodliwy dla polskich działań niepodległościowych, stąd epitet, przyznaję, zbyt mocny. Przy okazji dzięki dla admina za reakcję.

    Dobrze się Pan domyśla: Glemp pisał o żydokomunie. To nieuleczalna obsesja endeków.

    Mazowiecki to dla mnie bardzo pozytywna postać, acz popełniał błędy jako premier. Jego główny błąd to brak szybkiej i pełnej lustracji, jak to miało miejsce w Czechach i Niemczech. Ale po nim też nikt tego nie zrobił do dzisiaj. A dziś jest na to za późno. Niemniej Polska powinna upublicznić wszystkie tajne akta poesbeckie w internecie, zamiast je trzymać pod kluczem i udostępniać historykom.

  49. marek mówi:

    No, zakonczenie postu nr 44 (tego z ingerencją admina), wiele mówi o autorze. Jaki długo jestem na tym forum, to nie przypominam sobie takiej wypowiedzi o hierarchach polskiego Kościoła.
    Cóż spod amerykańskiej politycznej poprawności wyszła fobia, bardzo daleka od dyplomacji.

  50. Ali mówi:

    Panie Astorio : Zarzuca Pan endekom nieuleczalną obsesję na tle żydokomuny, a ja u Pana widzę takąż samą obsesję na tle Kościoła katolickiego. Glemp nie szkodził polskim patriotom w latach 80-tych, gdy był prymasem. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Proszę pamiętać, że był szefem całego Kościoła katolickiego w Polsce, a Kościół ten jest strukturą mocno zhierarchizowaną i zcentralizowaną. Być może trzeba było mieszkać w tych latach w Polsce, a nie na Zachodzie, aby w pełni docenić pomoc Kościoła dla zdelegalizowanej “Solidarności”. Jest to temat rzeka i nie będę się tutaj na ten temat wiele rozwodził. Chyba, że zaprzeczy Pan moim słowom, to wtedy zrobię cały wykład.
    Uczestnictwo Żydów w ruchu komunistycznym nie tylko w Polsce ( endecy) ale w całej Europie, a nawet na świecie, w tym w USA, Kanadzie czy RPA, to są fakty, a nie mity. Nazwisk wysoko postawionych komunistycznych działaczy narodowości i pochodzenia żydowskiego można podawać dziesiątki,nawet setki. W każdym państwie, gdzie mieszkała nawet niezbyt liczna mniejszość żydowska, udział Żydów w strukturach komunistycznych był ewidentnie nadreprezentatywny. Co tu wiele mówić o polskich endekach, jeśli na takich Węgrzech, gdzie Żydów procentowo było mniej, ich udział w komunistycznych władzach zarówno w czasach Beli Kuna jak i w czasach Rakosiego był jeszcze wyższy niż w Polsce.
    A zdaniem takich osób jak Pan nie powinno się tego problemu poruszać. Prawdopodobnie w myśl maksymy, że o Żydach można mówić dobrze albo wcale. No cóż, rozmaite bywają przywary, obsesje itd., ale żeby posuwać się do tego stopnia, by prymasa Glempa z powodu krytyki żydokomuny nazywać tak jak Pan go nazwał, to już trzeba wyjątkowego tupetu inaczej zwanego hucpą.
    A co do Mazowieckiego : Oceniałem okres jego działalności politycznej zanim doszedł do władzy, czyli w czasach PRL. Jeszcze raz chę podkreślić, że zawsze był wtedy ugodowcem, był przecież posłem na Sejm PRL ( a jak się odbywały “wybory” do tego Sejmu, chyba nie muszę Panu tłumaczyć), był ugodowcem również w okresie, gdy doradzał Wałęsie.
    Gdy został premierem rządził w sumie nienajgorzej, ale zbyt przebojowy wobec Sowietów bynajmniej nie był( ich wojska opuściły Polskę później niż kraje bałtyckie, o Czechosłowacji i Węgrzech nie wspominając), no i rzeczywiście nie otworzył archiwów służb specjalnych PRL. Nawet się o to nie starał.

  51. Budzik mówi:

    Józef
    Piszesz pięknie ale widzę, że przeszedłeś swoistą metamorfozę. Zmiana ta jest poczytywana przeze mnie nadzwyczaj dodatnio. Uwolniłeś się z formy na rzecz ludycznych odniesień. Takowe czynisz także względem Budzika. Dzięki Ci za to!
    Piszesz w poście ..”mogę jako suweren powiedzieć na obrany kurs w apelu: „tak trzymać”
    To wspaniałe, że mienisz się “suwerenem” własnych myśli. Oznacza to wolność odniesień w stosunku do bieżących, poważnych (nikt nie zaprzeczy) wydarzeń z “pogranicza” religii, historii i polityki…
    Podnoszone przez Ciebie argumenty jak zwykle są przekonywujące, choć nie do końca. Choć nie uważam siebie za malkontenta a raczej optymistę, swoim postem raczej wskazuję na politykę wyczekującą w nadziei, że moi rozmówcy “malkontenci” tym razem pomylili się…
    Czas pokaże, czy przyjdzie się kolejny raz ukorzyć:)

  52. Budzik mówi:

    Ciekawym jest, że administrator wykreśla część post Astorii nie dając mu “numeru szansy na pozostanie”:)
    Rozumiem administratora, który czyta posty i który trafnie zauważa, że Astoria z którym można się nie zgadzać na wielu płaszczyznach uosabia wolna myśl. Myśl, którą jest potrzebna dla zachowania szerokiej skali dyskursu

  53. Budzik mówi:

    Astoria
    Bronię Ciebie jak widzisz, choć czasem nieco “ściemniasz”:)
    Pozdrawiam:)

  54. Józef mówi:

    Budzik: ->”To wspaniałe, że mienisz się „suwerenem” własnych myśli.”

    … -na wzajem Budziku, -na wzajem!

    Choć nie mam patentu na własność myśli, – -to myślenie ma przyszłość mniej ważne ścisłe myślenie czy ludyczne bo w obu przypadkach jest to proces poznawczy, efekt pracy umysłu zbiór powiązanych idei, które w miarę sprawności myślenia mogą unieść inteligencję na wysoki stopień efektywności i kreatywnośći … (fides et ratio)

    w wielu miejscach
    Ojciec Święty uczył, że:

    (…)Europa potrzebuje Polski.
    Kościół w Europie potrzebuje
    świadectwa wiary Polaków.
    Polska potrzebuje Europy…
    Europa musi oddychać
    dwoma płucami – Wschodu i Zachodu.”
    ks. bp Józef Zawitkowski: http://www.radiomaryja.pl/multimedia/majowe-zamyslenia-z-janem-pawlem-ii-dzien-24/

    Obawiam się takiej kreatywności myślenia kształtowanej wyłącznie procesami psychiczno-kognitywistycznymi bez wartości, -aby nie poniosły owych „kreatorów” ku myślicielstwu-wolnemu, dowolnemu swawolnemu, oderwanemu od wartości, czyli myśleniu „pożytecznych idiotów” jak mawiał Lenin albo rezonatorów wolnomularskich jak mawiają masoni
    .
    Demokracja w rękach takich kreatorów to kreatura demokracji i staje się Totalitaryzmem:

    „Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm” — powiedział w Polskim Parlamencie Polski Papież Jan Paweł II 11 czerwca 1999r, -co spotkało się z długotrwałą owacją zebranych. Papież podkreślił wielkie zasługi Kościoła dla integracji europejskiej, wnosząc „w europejską kulturę jednolity zbiór wartości”.

  55. Astoria mówi:

    @ Budzik:

    –>Ciekawym jest, że administrator wykreśla część postu Astorii nie dając mu „numeru szansy na pozostanie”:)

    Dzięki, ale admin skreślił tylko pojedynczy wulgaryzm, łamiący regulamin – żadna strata. Przyznam jednak, że jestem zwolennikiem dopuszczania w obywatelskim dyskursie wulgaryzmów w odniesieniu do polityków, zgodnie z zasadą, że obywatelom wolno oceniać polityków, jak im się podoba, bo to oni są suwerenami w państwie. Glemp, jak każdy biskup, był i przywódcą duchowym, i politykiem, działającym w interesie swojej instytucji, i przez to podlega obywatelskiej ocenie.

    @ marek:

    Jak wyżej.

    @ Ali:

    –>Zarzuca Pan endekom nieuleczalną obsesję na tle żydokomuny, a ja u Pana widzę takąż samą obsesję na tle Kościoła katolickiego.

    Na czym moja obsesja polega? Proszę to wykazać. Oceny kościelne i religijne popieram źródłowo, i wklejam je tylko pod artykułami o takiej tematyce. Jeśli Pan chce, żebym ich wklejał mniej, to proszę zgłosić zażalenie do “Kuriera”, żeby publikował mniej artykułów w tej tematyce – jeśli Panu na tym zależy. Jako komentator, niczego nie inspiruję, lecz tylko reaguję na to, co opublikowane lub komentowane przez innych użytkowników. Komentuję zgodnie z własną, ułomną wiedzą, ale generalnie uważam, że komentuję dla poznania prawdy, mimo iż tylko prawdy w ramach moich subiektywnych wartości.

    –>Glemp nie szkodził polskim patriotom w latach 80-tych, gdy był prymasem.

    Pana zdaniem. Moim zdaniem, szkodził. Glemp miał dalece mniej przychylny stosunek do “Solidarności” od Wojtyły. Według analiz partyjnych z czerwca 1987 r.: “o ile prymas Glemp zdaje się już ją [“Solidarność”] ‘skreślił’, uznając, że nie jest potrzebna dla aktualnego etapu realizacji interesów Kościoła w Polsce, to papież wciąż jeszcze demonstruje wobec ‘S’ swoisty sentyment i ożywia ten wątek. Trudno na razie ocenić, czy jest to różnica istotna, czy też teatralny podział ról”. (Cyt. za: A. Dudek, Reglamentowana rewolucja…, s. 81.)

    Długoletni współpracownik Glempa Kukołowicz tak ocenił powód swojego rozstania z prymasem: “Współpracownikiem Księdza Prymasa Glempa byłem do 1984 r., potem między nami miała miejsce duża różnica zdań. Głównym powodem było przekonanie Księdza Prymasa, że należy szukać dróg porozumienia i współpracy z Jaruzelskim”. (W cieniu Prymasa Tysiąclecia. Z profesorem Romualdem Kukołowiczem rozmawia Piotr Bączek, Warszawa 2001, s. 213)

    Glemp był wśród polskiego kleru wrogiem nr 1 księdza Popiełuszki. Popiełuszko skarżył się, że Prymas jest gorszy w swoich sposobach perswazji od esbecji. Glemp starał się przekonać Popiełuszkę do emigracji (do samobanicji), choć bał się go do tego zmusić prymasowskim nakazem z urzędu z powodu popularności księdza. Glemp uważał, że Popiełuszko był męczennikiem na własne życzenie. Ciekawe, kto prócz Glempa mógłby przypuszczać, że zamordowany przez esbecję ksiądz miał samobójczo-masochistyczne inklinacje?

    Historia konfliktu Glempa z Żydami jest długa. W typowy dla endecji sposób Glemp postrzegał świat, jako kontrolowany przez spisek żydowski, którego częścią jest antypolska żydokomuna. Przeszło dekadę po odzyskaniu przez Polskę suwerenności, w przemówieniu w roku 2001, Glemp interpretował Jedwabne jako usprawiedliwoną reakcję na zbrodnię katyńską – insynuując, że za Katyń odpowiedzialna jest żydokomuna.

    link (ósme pytanie od góry):

    http://www.academia.pan.pl/dokonania.php?cont=no&content=main&jezyk=en&id=603&numer=

    Absurdalność tego porównania jest wręcz egzotyczna, zważywszy choćby to, że kilka procent z pomordowanych w Katyniu polskich oficerów było Żydami.

    Nie odmawiam Glempowi patriotyzmu i działania w interesie państwa polskiego, tak jak go postrzegał, jak też zdaję sobie sprawę z tego, że działał w bardzo trudnej rzeczywistości. Łatwo jest być mądrym z perspektywy czasu. Ale działał w tej samej rzeczywistości, co Jan Paweł II i ksiądz Popiełuszko – a jak inne były to działania.

    Dziś Glemp się tłumaczy i usprawiedliwia, bijąc się troszkę w piersi. Wygląda na to, że jego poglądy nieco ewoluowały i ma wyrzuty sumienia. Tu wścibski z nim wywiad, drążący sprawy jego światopoglądu i polityki, który polecam:

    http://polska.newsweek.pl/kardynal-jozef-glemp–dzis-wiem–ks–popieluszko-zginal-za-wiare,59611,1,1.html

    –>Uczestnictwo Żydów w ruchu komunistycznym nie tylko w Polsce (endecy) ale w całej Europie, a nawet na świecie, w tym w USA, Kanadzie czy RPA, to są fakty, a nie mity…

    Oczywiście, że są to fakty, ale jaka z nich wynika sensowna konkluzja? Proszę mi podać narodowość, której przedstawiciele nigdy nie byli sympatykami komunizmu. (Podpowiem: może jakieś plemiona w Nowej Gwinei, żyjące w epoce kamienia, do których idee Marksa, Engelsa i Lenina nie dotarły z powodów technologicznych.)

    Ja Pana nie posądzam o sympatie endeckie, ale Pana argumentacja jest typowo endecka. Pan z działań jednostek (nawet gdy tych jednostek było wiele) wyciąga wniosek uogólniający na całą nację. Takie uogólnienie jest absurdalne. Choćby przez to, że wśród Żydów było nie tylko wielu superkomunistów, ale też wielu superkapitalistów, nie wspominając o powszechnej żydowskiej biedocie. Jedni nienawidzili drugich, przynajmniej zgodnie z logiką walki klas Żyda Marksa, której raczej nie podzielali żydowscy bankierzy z klanu Rothschildów.

    Po drugie, stosując Pana logikę, za głównego winowajcę zbrodni katyńskiej należałoby uznać naród gruziński, gdyż bezpośrednio odpowiedzialnymi za mord na polskich oficerach było dwóch komunistów pochodzenia gruzińskiego: Stalin i Beria.

    –>W każdym państwie, gdzie mieszkała nawet niezbyt liczna mniejszość żydowska, udział Żydów w strukturach komunistycznych był ewidentnie nadreprezentatywny.

    Na przykład w jakich? W Islandii? W Chinach? W Japonii? W ZSRR? W Polsce? W USA? W Izraelu? Pan powtarza endeckie brednie.

    W Izraelu być może jacyś potomkowie polsko-żydowskich komunistów/socjalistów z Bundu przetrwali w kibucach. Generalnie jednak, to nie oni wywalczyli byt współczesnego Izraela, ale syjoniści różnej maści (jakby to powiedział antysemicki Gomułka, ożeniony z Żydówką): żydowscy patrioci, poholokaustowe niedobitni, szukające bezpiecznego miejsca poza antysemicką Europą, syjonistyczni nacjonaliści, szowiniści albo terroryści, jak polsko-izraelski Menachem Begin (Mieczysław Biegun). Żydzi są podobnie ze sobą wewnętrznie skłóceni, tak w Izraelu, jak na całym świecie, jak każda inna nacja. Może nawet bardziej od innych nacji z powodu ich wielkiego zróżnicowania religijnego, etnicznego, językowego i etnicznego.

    W “protestanckich” Stanach Zjednoczonych Żyd nigdy nie był prezydentem ani wiceprezydentem. Wielu pełniło ważne funkcje w administracjach rządowych i instytucjach państwowych, ale suma sumarum było ich dalece mniej od protestantów i katolików. W obecnym składzie Sądu Najwyższego USA nie ma ani jednego protestanta – dominują katolicy. Słynne lobby żydowskie w USA jest silne i wpływowe, ale skłócone i za silniejsze i wpływowsze uważa się lobby kubańskie, a po nim ormiańskie (polskiego lobby w USA w ogóle nie ma). Etniczne lobbies koncentrują się na własnych interesach etnicznych i nie determinują globalnej polityki USA. Paradoksalnie, politykę Izraela tradycyjnie popiera konserwatywna Partia Republikańska, podczas gdy zdecydowana większość Żydów amerykańskich jest tradycyjnie lewicowa i masowo głosuje na Partię Demokratyczną.

    Podaje Pan przykład Węgier, którego nie rozumiem. Czy Pan sugeruje, że Węgierska Republika Rad powstała dlatego, że Béla Kun był Żydem? Czy to znaczy, że gdyby Kun nie był Żydem, to Węgierska Republika Rad by nie powstała? Czy to znaczy w Pana mniemaniu, że głównym czynnikiem w powstaniu WRP była żydowskość Kuna? Czy to nie jest teza raczej absurdalna?

    –>A co do Mazowieckiego: Oceniałem okres jego działalności politycznej zanim doszedł do władzy, czyli w czasach PRL. Jeszcze raz chę podkreślić, że zawsze był wtedy ugodowcem, był przecież posłem na Sejm PRL (a jak się odbywały „wybory” do tego Sejmu, chyba nie muszę Panu tłumaczyć), był ugodowcem również w okresie, gdy doradzał Wałęsie.

    Wydaje mi się, że podstawowa różnica między Mazowieckim i Glempem jest taka, że pierwszy wierzył w upadek komuny i działał w tym kierunku, a drugi nie wierzył w upadek komuny i hamował działania w tym kierunku.

  56. Anonymous mówi:

    Panie Astorio : Widzę, że wielu rzeczy Pan nie chce zrozumieć, nie tylko przykładu węgierskiego. Nadreprezentatywność Żydów w kierownictwie partii komunistycznej zarówno za czasów Kuna jak i za czasów Rakosiego była ewidentna. Większość komisarzy ludowych Beli Kuna to byli Żydzi. Za Rakosiego również obsadzili ( przez pewien czas) najważniejsze stanowiska partyjno-rządowe.
    A jeśli chodzi o Chiny, to tam nie było mniejszości żydowskiej, więc trudno by KPCH zakładali czy współzakładali Żydzi. Niemniej, nawet tam redaktorem naczelnym komunistycznego dziennika ” Chiny w przebudowie” był… Izrael Epstein urodzony w Polsce w roku 1925. Jako młody chłopak wyemigrował w latach 20-tych do Chin i bodaj do końca życia mieszkał tam i uprawiał komunistyczną propagandę. Jeszcze w roku 1983 wydał książkę “Odmieniony Tybet”, gdzie wychwalał gwałty komunistów chińskich na Tybetańczykach. No, ale oczywiście w Kambodży, dla przykładu, nie było Żydów, a był najbardziej krwiożerczy komunizm.
    Ja jednak nie pisałem o tym, że Żydzi są winni stworzenia systemu komunistycznego w wielu krajach na świecie. Pisałem wyraźnie o tym, że tam gdzie był jakiś zauważalny ich odsetek, wśród aktywistów komunistycznych w takim kraju było znacznie więcej Żydów niż mogłoby wynikać to z prostej statystyki narodowościowej.
    Czy żydowskość Kuna, Szamuellego, Rakosiego i wielu innych przyczyniła się do wybuchu rewolucji bolszewickiej na Wegrzech w roku 1919, tego nie sposób rozstrzygnąć. Fakty jednak są takie, że na czele Węgierskiej Republiki Rad stanęli Żydzi. Dlatego też problem żydowskiego udziału w ruchu komunistycznym nie sprowadza się tylko do Polski i “obsesji” endeków.
    A udział wielki Żydów w komunizmie rosyjskim był oczywisty. Żydem był Trocki, Swierdłow, Zinowiew, Kamieniew, Jagoda,Radek, Jarosławski, Litwinow, Kaganowicz, że wymienię tylko najbardziej znane nazwiska wysoko postawionych bolszewików.
    Nigdzie nie pisalem, że Żydzi albo Gruzini są odpowiedzialni za Katyń. Za Katyń odpowiedzialni są komuniści, wśród których było bardzo wielu Żydów, chociaż już nie w tym czasie, gdy dokonano tej zbrodni. To, że w Katyniu zginęli również oficerowie polscy narodowości żydowskiej bynajmniej nie przekreśla faktu, że wśród komunistów również polskich było bardzo wielu Żydów. Stalin mordował także Żydów, w tym żydowskich komunistów. Niektórzy spośród wyżej wymienionych przeze mnie działaczy żydowskich zginęli właśnie z rąk Stalina.Gruzini nota bene również ginęli, nie mówiąc już o Polakach. Gdy jednak Stalin w latach 1937-1938 postanowił wymordować czołówkę działaczy KPP, to bodaj większość nich to byli Żydzi.Czy to, że Warski albo Lenski-Leszczyński zostali zgładzeni przez Stalina eliminuje argument o udziale wielu Żydów w polskim ruchu komunistycznym ? Zresztą po roku 1945 Stalin zdołał skupić w PPR/PZPR bardzo wielu Żydów ocalałych z tamtego pogromu, którzy najczęściej uratowali głowy dlatego, że przesiedzieli w polskich więzieniach.
    Dwa słowa na temat lobby żydowskiego w USA. Proizraelską politykę prowadzą tam zarówno republikanie jak i demokraci. Obecnie akurat republikanie akcentują ją wyraźniej, ale to nie są żadne istotne różnice. Jak Pan wie przecież lepiej ode mnie, tzw. neokonserwatyści, wspierający Partię Republikańską oraz Izrael, to w większości Żydzi. W młodości częstokroć byli trockistami.
    Żydzi oczywiście nie wywalczyli współczesnego Izraela, bo jest zupełnie oczywiste, że nie każdy Żyd był w tamtych latach komunistą. Było ich jednak wystarczająco wielu, aby mówić o nadreprezentatywności w szeregach tego ruchu.
    Kończąc zaś wątek dotyczący Glempa i Mazowieckiego : Glemp mógł mieć różne wahania co do “Solidarności”, ale podległe mu struktury kościelne wspierały ten ruch od początku do końca. Mazowiecki w młodości wręcz wspierał tamten ustrój ( chociażby atakami prasowymi na biskupa Kaczmarka), potem był bardzo ugodowy jako poseł na Sejm PRL, a w upadek komuny zaczął wierzyć w czasie, gdy już bardzo wielu ludzi w to wierzyło i bardzo wielu do upadku się przyczyniało. Jako premier rządu był wobec postkomunistów mocno spolegliwy. Aż za bardzo.

  57. Ali mówi:

    Panie Astorio : Teraz dopiero przeczytałem linkowany przez Pana wywiad z doktor Janicką. Nie ma tam żadnego dosłownego cytatu z wypowiedzi Glempa, jest tylko omówienie dokonane przez rzeczoną Panią doktor. Wolałbym jednak przeczytać pełny tekst oryginału, gdyż Pani Janickiej nie dowierzam.
    Cóż ona w tym wywiadzie nie wygaduje ? Nie podoba się jej, że 13 kwietnia został przyjęty jako dzień poświęcony Katyniowi, bo Goebbels głosił, że Katyń był zbrodnią judeobolszewizmu, a Niemcy na dodatek ujawnili tę zbrodnię na sześć dni przed wybuchem Powstania w Getcie. Pani Janicka sugeruje w związku z tym, że skoro taka była sekwencja wydarzeń, to dzień poświęcony Katyniowi powinien przypadać kiedy indziej. Pomija jednak problem, kiedy miałoby to być ? Katyńczyków mordowano głównie w kwietniu, więc trudno byłoby ustalić datę takich uroczystości np. na 1 grudnia. Powstanie w Getcie trwało długo, wskutek czego późniejsze terminy, aż do mniej więcej połowy maja byłyby również nieodpowiednie. Wcześniejsze zaś też niedobre, bo jakby nie było, 13 kwietnia poprzedza 19 kwietnia.
    Odnoszę więc wrażenie, że każda data byłaby zdaniem Pani doktor nieodpowiednia, tak samo jak miejsce, gdzie postawiono pomnik nazywany Golgotą Wschodu. Pomnik w ogóle nie powinien stać w Warszawie ( a już na pewno nie w pobliżu dawnej dzielnicy żydowskiej), bo z Warszawy na Wschód nikogo nie wywożono. Być może Pani Janicka pogodziłaby się z postawieniem takiego pomnika gdzieś we Lwowie albo w Wilnie, chociaż kto wie ? W końcu tym wywiezionym na Wschód tak naprawdę nic złego się nie stało, więc o co tyle krzyku ?
    Miewam niekiedy wrażenie, że Katyń tkwi solą w oku rozmaitym skrajnym lewakom. Głośna była sprawa publikacji syna palikotowej wicemarszałek Sejmu Wandy Nowickiej, że dobrze się stało, iż w Katyniu wymordowano “darmozjadów”. Mamusia specjalnie od poglądów syna nie odcinała się. Nie musiała potępiać swojej latorośli, bo nikt tego nie od niej nie wymagał, ale wystarczyło jednoznaczne stwierdzenie, że syn zrobił źle. Nawiasem mówiąc ten “sympatyczny” młodzieniec jest rodzonym wnukiem Andrzeja Nowickiego, którego propagandową książkę z roku 1949 przypomniał Pan na tym forum.
    Na koniec zwrócę jeszcze uwagę chronologię wydarzeń . Otóż mord w Jedwabnem miał miejsce w czerwcu 1941, zaś ujawnienie zbrodni katyńskiej w kwietniu 1943. Jak mogli podlascy chłopi i inni sprawcy masakry w Jedwabnem traktować swoje czyny jako zemstę za Katyń ? Czyżby kardynał Glemp był tak bardzo niesprawny intelektualnie, aby wygłaszać tego rodzaju tezy ? To chyba jednak było o wiele bardziej zniuansowane niż podaje doktor Janicka.

  58. pani mówi:

    O skutecznosci miedzyludzkich wiezi kulturowych, w analogii do elektronoki – soft sieci.
    W przeszlosci historycznej (nie [ant.] prehistorycznej] takie sieci tworzyly panstwa i religie. Sieci przenikajace sie a, niekoniecznie tozsame. (Taki program badawczy mozna by finansowac.)

    Zagadnienie 2:
    hierachie wartosci w tych sieciach. Wydaje sie mi, ze roznica systemow wartosci chzrescijan a zydow wynika z podejscia do kwestii prywatnej wlasnosci gruntow.
    Nie wiem czy prawda jest ze w Izraelu i dzis de jure zabroniona, nie istnieje prywatna wlasnosc na dzialki?

    Konflikt cywilizacyjny wartosci plemion wedrownych contra osiadlych, mysliwych, pasterzy, zbieraczy, handlowcow a rolnikow. Tu sa realne wartosci symboliczne.

    Natomiast istniejace de facto symbolizowane odgornie, przez intelektualistow symboliczne przestrzenie miast sa nieskuteczne w masowym odbiorze.
    Albo sa skuteczne na nizszych poziomach percepcji, ktore normalnie beda spychane w podswiadomosc.
    Tak przykladowo, w Warszawie, mlodzi ludzie nie pamietaja, na ktorym przystanku tramwajowej linii wysiasc by dojsc do Powazek (cmentarzy).

  59. Wereszko mówi:

    Wracając do tematu artykułu:
    Na czele Kościoła w Polsce stoi obecnie agent sowiecko-polskiego SB “Cappino”, a na czele Cerkwi w Rosji agent sowieckiego KGB “Michajłow”.A więc kto z kim podpisał Apel o pojednanie?Sowieci między sobą!Ich sprawa,co nam do tego?

  60. pani mówi:

    ! http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12360892,_Swiete_prawo_wlasnosci____brzmi_jak_ohydny_frazes.html

    Wereszko, podpisali funkcjonariusze, wysocy, znani, napewno z trudna przeszloscia.

    … a w obu kosciolach sa miliony wiernych jesli oni beda myslec o WSPOLNYCH WARTOSCIACH chrzescijanskich to miedzy nimi bedzie wiecej zrozumienia, wokol nich bedzie pokoj.
    ps Ujawniania twoje popieram i uwazam ze sa niezbedne.

  61. Wereszko mówi:

    Pani
    “…miliony wiernych jesli oni beda myslec o WSPOLNYCH WARTOSCIACH chrzescijanskich…”

    Agenci podpisali jakiś “Apel o pojednanie” między “polskimi katolikami a rosyjskimi prawosławnymi”.Nie! Nie mieli do tego ŻADNEGO prawa! Ani jedni,ani drudzy nie reprezentuja “milionów wiernych”,reprezentuja sami siebie,ewentualnie swoich mocodawców – SB i KGB.
    Katolicy,unici,prawosławni żyli tu zawsze w zgodzie – dopóki nie wmieszał się między nich diabeł tzn. władza państwowa.My,między sobą,nie potrzebujemy żadnego odgórnego “pojednania”.
    To “pojednanie” potrzebne jest IM,politykom,diabłom wcielonym,antychrystom.To oni podburzali jednych przeciw drugim,bez nich żyliśmy zawsze w zgodzie między sobą:katolicy,prawosławni,unici,Żydzi,Ormianie,Tatarzy,Karaimi,Cyganie itp.

  62. Wereszko mówi:

    Pani – uzupełnienie
    “funkcjonariusze, wysocy, znani, napewno z trudna przeszloscia.”

    “Trudną przeszłością”? Na razie to jeszcze ŻADEN z tych funkcjonariuszy nie pokajał się, nie wyznał swoich grzechów,nie przyznał się że był Judaszem,wilkiem w owczej skórze.Więc JAK mam mu wybaczyć?

  63. pani mówi:

    Piszac pod tym tekstem o chrzescijanstwie w jednosci ducha mam na mysli te dawne dzieje i, akcje odoceanudoocenu.pl w ktorej uczestniczylam na odcinku-petli wokol Wilna od Ostrej Bramy, gdzie sa trzy koscioly (katolicki, prawoslawny i unicki} przez Zarzecze, Antokol, Zyrmuny, nowe dzielnicy od polnocy, zachodu, szlak krolewski, Lipowke i z powrotem przez Podhale pod Ostra Brame, tak ze obie znakomite ikony Polski spotkaly sie wWilnie ponownie. Ciekawe, ze w 1991 roku mialam wiersz w ktorym, jak wieszcz, pisalam o Sile tych obrazow w ujeciu vis a vis.
    Wereszko, wzywam i na tych lamach naszych ludzi starszegi pokolenia by rowniez, dzielili sie, wyrzuculi by z zakamarkow dusz ciezkie i legkie doswiadczenia zetkniec ze starymi tajnymi sluzbami.
    Sa u nas i oficjalni oplacani jednoczesnie przez RL i RP, etatowi badacze KGB. Niestety odzywaja sie tu tylko, juz nieliczni prawdziwi desydenci z czasow IIWS i blizkich. , brezniewowskich, czernienkowskich, andropowskich czasow milcza tak jak by zyli wowczas w innych krajach czy swiatach. A, przeciez, zyli, wcieleni z powodow obowiazkowej powinnosci wojskowej do sluzb wewnetrznych, w tym tajnych SLUZYLI, robili kariery {gdy mieli wiecej niz 5 podwlladnych powinni byli zdawac sprawozdania z lojalnosci i “porzadnosci zachowan ostatnich], czasami nawet chodzili do kosciolow bedac w partii kommunistycznej, ktos na nich o to donosil … Dla tego uwazam, ze to byly trudne doswiadczenia.
    Dla tego tez szanuje twoja misje – upubliczniac wlasne dociekania.
    Dla mnie to byl by nieznosny trud. Nie chcialam robic z tego rodzaju kwerend wlasnej pracy etatowej i pracy naukowej. Lecz otarlam sie w archiwach zbierajac materialy z historii rodziny do restytucji, w spotkaniach z ludzmi, w pracy i t.p.
    Nie nawoluje by wybaczal, jesli nie mozesz wybaczyc.
    Tez uwazam ze tajnicy nieistniejacych juz sluzb i panstw moga i powinni spowiedz braterska odbyc. Napewno wiem, ze nie kazdego na to stac. Inni nawet, moze, swietnie sie czuja z tym??? Jak i z innymi wlasnymi tajemnicami …?

  64. Józef mówi:

    >59. Ali, Sierpień 24, 2012 at 22:18 -: “Miewam niekiedy wrażenie, że Katyń tkwi solą w oku rozmaitym skrajnym lewakom. Głośna była sprawa publikacji syna palikotowej wicemarszałek Sejmu Wandy Nowickiej, że dobrze się stało, iż w Katyniu wymordowano „darmozjadów”. Mamusia specjalnie od poglądów syna nie odcinała się. Nie musiała potępiać swojej latorośli, bo nikt tego nie od niej nie wymagał, ale wystarczyło jednoznaczne stwierdzenie, że syn zrobił źle.”

    Czego się spodziewać po kobiecie, której było wstyd, że Jan Paweł II był Polakiem

    Pani Nowicka stoi po drugiej stronie podziału cywilizacyjnego wznaczonego przez Jana Pawła II jako „Cywilizacja życia” i „Cywilizacja śmierci” Ruchy pro-life są za Cywilizacją życia” tymczasem pro-choice lobbuje po drugiej sronie podziału i pod pozorem wyczerpywania się zasobów naturalnych, dąży do drastycznego ograniczenia liczby ludności.
    W istocie za tym lobbingiem stoi eugenika – teoria genetyczno-społeczna, której zwolennicy twierdzą, iż rasę ludzką da się ulepszyć poprzez reprodukcję selektywną, dzięki której cechy pożądane zostaną rozpowszechnione, niepożądane zaś – wyeliminowane

    Pani v-ce marszałek Wanda Nowicka niegdyś podczas Międzynarodowej Konferencji Ludności i Rozwoju (ICPD) (w Kairze w dniach 5-13 września 1994 roku.) zasłynęła zadnim:

    “JESTEŚMY KRAJEM KATOLICKIM, KTÓRY NA NIESZCZĘŚCIE DLA KOBIET JEST KRAJEM PAPIEŻA”

    Tymczasem Pekińska Deklaracja Działań (Pekin 1995) oraz późniejsze inicjatywy Jan Paweł II doprowadziły do ogłoszenia roku 1994 Rokiem Pokoju i wraz z ONZ Międzynarodowym Rokiem Rodziny. Chronologicznie rzecz ujmując była to piąta konferencja: (Rzym – 1954; Belgrad – 1965; Bukareszt – 1974; Meksyk – 1984)
    Ostatecznie po skandalu „Climagate”, który zdyskredytował apokaliptyczne prognozy głoszone przez IPCC, zajmowanie się rzekomym wpływem przyrostu populacji na „globalne ocieplenie” a także po uniewinnieniu pani Joanny Najfeld (Sąd po 2 latach w końcu uniewinnił za słowa z 2009 roku, że: „Organizacja pani Nowickiej (Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny) jest częścią międzynarodowego koncernu, największego w ogóle, providerów aborcji i antykoncepcji. Pani po prostu jest na liście płac tego przemysłu”.) … -marszałkowanie pani Nowickiej traci jakąkolwiek racjonalną zasadność gdyż reprezentuje utopie sprzeczną również z zamiarem Boga, który polecił Adamowi i Ewie: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się (Rdz 1, 28).

    (…)-“będą spisane czyny i rozmowy”(…)

    http://operaczw.republika.pl/aborcja/KAIR.html :
    „Konferencja ludnościowa ONZ w Kairze 5-13 IX 1994 r.
    (Konspekt)
    Trzecie z kolei konferencja ONZ poświęcona zagadnieniom ludnościowym odbyła się w dniach od 5 do 13 IX 1994 r. (pierwsza Bukareszt 1974 r. druga Meksyk 1984 r.)
    Zanim się ona rozpoczęła stała się bardzo głośna za sprawą wstępnych dokumentów roboczych przygotowanych przez zespół przygotowawczy. (Decyzja o jej zwołaniu zapadła w 1991 r. i od tego czasu trwały przygotowania). Konferencja ta miała wytyczyć plan działań dla społeczności międzynarodowej na następne 20 lat. Jej ustalenia nie miały być co prawda obowiązujące dla wszystkich państw niemniej jednak mogły stanowić przynajmniej środek “moralnego nacisku”. Dokumenty te (mające być wstępną propozycją dokumentu końcowego) zawierały cały szereg sformułowań budzących liczne zastrzeżenia natury moralnej. Mówiły one o bezpiecznej (tzn. legalnej aborcji), sterylizacji, antykoncepcji, oświacie seksualnej jako o środkach służących ograniczeniu płodności a w konsekwencji zmniejszeniu liczby ludności. Ponadto operowały takimi niejasnymi pojęciami jak “zdrowie reprodukcyjne” (to i inne niejasne, wieloznaczne stwierdzenia są szczególnie niebezpieczna przy praktycznym wcielaniu w życie tych postanowień). Chciano poza tym doprowadzić do “równouprawnienia” “małżeństw” homoseksualistów.
    Na realizację postanowień tejże konferencji planowano (obiecano) wydatkowanie ok. 13 miliardów $ (w trakcie konferencji stawka została podbita). Pieniądze te miały pochodzić z od rządów państw rozwiniętych jaki i również od różnego rodzaju fundacji i organizacji prywatnych. Rozdysponowane miały być poprzez ONZ (BŚ i MFW również miały się włączyć w ten proceder) W myśl inicjatorów tejże konferencji fundusze te miały zostać wykorzystane na realizację programów antynatalistycznych. Takie ustalenia dawały wygodne narzędzia do nacisku i wymuszania wprowadzeniu tychże programów w krajach “opornych” (uzależnienie tej i innej pomocy zagranicznej dla krajów Trzeciego Świata od podporządkowania się tym wytycznym co de facto do tej pory było praktykowane) W trakcie trwania obrad był wyraźnie wyczuwalny nacisk lobby przemysłu antykoncepcyjnego.
    Sam fakt zajęcia się zagadnieniami demograficznymi wskazuje, że inicjatorzy uważali je za poważny problem. Faktem jest, że znaczna część międzynarodowej elity władzy, pieniądza i mediów w zakresie demografii wyznaje poglądy pochodzące z maltuzjanizmu. Wzrost liczby ludności uważają za problem i poważne zagrożenie dla siebie. ONZ niewątpliwie jest też opanowana przez tego rodzaju sposób myślenia. Teorie te w sensie empiryczno-naukowym zostały już wielokrotnie podważone niemniej jednak mocno się trzymają w sferze ideologicznej. Z tego też źródła pochodzą liczne katastroficzne wizje dotyczące katastrofy wynikającej z mającego nastąpić przeludnienia. (Np. raport Klubu Rzymskiego “Granice wzrostu” ) Aby podgrzać tę psychozę doszło nawet do zawyżania liczby ludności (Nigeria 1991 wg. ONZ : 122,5 mln a rzeczywiście było 34 mln mniej czyli 88 mln.) Po krótce można postawić tezę, że liczne bolączki i problemu współczesnego świata, jak głód nędza czy zanieczyszczenie środowiska za które odpowiedzialność podobno ma ponosić zbyt duży wzrost ludności w krajach dotkniętych tymiż problemami jest spowodowany innymi, dającymi się wytłumaczyć przyczynami.
    Przebieg Konferencji.
    Aktywność dyplomacji watykańskiej poprzedzająca rozpoczęcie konferencji: nagłośnienie całej sprawy aby stawiane zagadnienia stały się powszechnie wiadome.Protest Jana Pawła II przeciwko tak zaplanowanym ustaleniom. Zagadnienia demograficzne były głównym przedmiotem rozmowy Ojca Św. z prezydentem Clintonem 2 VI br. w Watykanie. Zaangażowanie się autorytetów religijnych islamu i katolicyzmu spowodowało to, że zanim konferencja się rozpoczęła zdecydowana większość krajów zdystansowała się od tak skrajnie pojmowanych propozycji. Nawet Sekretarz Stanu Stanów Zjednoczonych powiedział, że USA nie będą narzucać legalizacji aborcji innym krajom.
    Pierwszego dnia bardzo “postępowe” wystąpienie p. premier Norwegii było gorąco oklaskiwane przez feministki. Wywołało jednak takie kontrowersje w samej Norwegii, że następnego dnia szef MSZ oświadczył, że były to prywatne poglądy p. premier. Ostatecznie ten par. zaczyna się od stwierdzenia: “Aborcja w żadnym przypadku nie powinna być promowana jako metoda planowania rodziny”. Nie udało się usunąć w dalszym ciągu stwierdzenia o “bezpiecznej aborcji” liczne polemiki wzbudzał zapis o “legalnej aborcji” zastąpiono go stwierdzeniem “aborcja która nie jest sprzeczna z prawem”. Dużym sukcesem jest wprowadzenie zapisu mówiącego że wszelka polityka ludnościowa musi brać pod uwagę kulturę danego kraju i szanować przekonania religijne.
    Z rozdziału 5 o rodzinie usunięto wzmianki i niejasności mogące prowadzić do zrównania małżeństw ze związkami homoseksualistów.
    Rozdz. 7 (najbardziej niejasny) był przedmiotem wielu zabiegów językowych które w pełni są możliwe do zrozumienia w kontekście języka innych międzynarodowych dokumentów.
    Delegacja Stolicy Apostolskiej zaakceptowała 6 z 16 art. dok. końcowego.
    Stanowisko było wyznaczone instrukcją rządową sformułowaną w oparciu o obowiązujące prawo.
    Wystąpienie p. Wandy Nowickiej (feministki) z pozarządowej organizacji : “Jesteśmy krajem katolickim, który na nieszczęście dla kobiet jest krajem papieża”

  65. Astoria mówi:

    @ Ali:

    –>Panie Astorio: Teraz dopiero przeczytałem linkowany przez Pana wywiad z doktor Janicką. Nie ma tam żadnego dosłownego cytatu z wypowiedzi Glempa, jest tylko omówienie dokonane przez rzeczoną Panią doktor. Wolałbym jednak przeczytać pełny tekst oryginału, gdyż Pani Janickiej nie dowierzam.

    I słusznie. Myślę, że Janicka ma na myśli to przemówienie Glempa, z którym wcześniej się nie zapoznałem:

    http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_33.html

    Teraz widzę, że był to z mojej strony błąd i przyznaję Panu rację, że Glemp w tym przemówieniu bezpośrednio nie porównuje zbrodni w Jedwabem ze zbrodnią katyńską w aspekcie relacji polsko-żydowskich. Jest to więc ewidentna manipulacja Janickiej, na którą dałem się nabrać – przez co całkowicie wycofuję się z opierania się w moim argumencie na jej autorytecie.

    Myślę jednak, że mój argument ma ręce i nogi niezależnie od fałszu Janickiej. Endeckie postrzeganie świata przez Glempa jest jasno widoczne w tym przemówieniu i w wielu innych jego przemówieniach i wywiadach. Tu jeden z wywiadów Glempa dla środowiska neoendeckiego, przychylnego Glempowi:

    http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_377.html

  66. Wereszko mówi:

    Pani
    “Nie nawoluje by wybaczal, jesli nie mozesz wybaczyc.”

    Jako chrześcijanin wiem że grzesznik najpierw powinien:
    a)wyznać swoje grzechy
    b)wyrazić żal,skruchę
    c)prosić o wybaczenie
    d)odbyć pokutę
    e)dokonać zadośćuczynienia
    f)obiecać że nie będzie robić tego więcej

    Wtedy mu wybaczę.

    “i nie przebaczaj
    zaiste nie w twojej mocy
    przebaczać w imieniu tych
    których zdradzono o świcie.”
    (Herbert)

  67. pani mówi:

    …Wereszko, Sierpień 25, 2012 at 15:27 –

    Pani – uzupełnienie
    „funkcjonariusze, wysocy, znani, napewno z trudna przeszloscia.”

    „Trudną przeszłością”? Na razie to jeszcze ŻADEN z tych funkcjonariuszy nie pokajał się, nie wyznał swoich grzechów,nie przyznał się że był Judaszem,wilkiem w owczej skórze.Więc JAK mam mu wybaczyć?…”

    Zapewno jestes wystarczajaco przezorny by widziec co raz wiecej takich Figaro sluzacych naraz kilku panom, co raz wiecej maskarady i nie tylko wilkow w owczej skorze, lecz i inne zwierzecia przeobrazenia.
    Ja widze nowe i nowe zagrozenia dla egzystencji mlodych ludzkich: w relacjach PIEniadzE, JudaszE, PIEklo…
    A tam te czasy wporownaniu prosciutkie, polskie byly prostciejsze pod tym wzgledem niz okrinnosowieckie. Dla tego info o nich jest dobre edukacyjnie, jako przestroga, sygnal niebezpieczenstwa na Wielkiej Drodze Zycia.

  68. pani mówi:

    Errata: A tamte czasy w porownaniu z obecnymi, byly prosciutkie, polskie byly prostciejsze, niz okrainnosowieckie. Dla tego info o nich jest dobre edukacyjnie, jako przestroga, sygnal rozpoznawczy niebezpieczenstwa na Wielkiej Drodze Zycia.

  69. Budzik mówi:

    Astoria 55
    …Przyznam jednak, że jestem zwolennikiem dopuszczania w obywatelskim dyskursie wulgaryzmów…”
    “Obywatelski dyskurs” brzmi dosyć poważnie i nie przystoi używać w nim wulgaryzmów nawet a być może zwłaszcza wtedy kiedy wulgaryzmy same cisną nam się na usta.
    Nie jest bowiem “obywatelskim dyskursem” rozmowa w klimacie knajackim. Polszczyzna daje nam masę możliwości wypowiadania się o kimś z dezaprobatą, bez jednoczesnego naruszania dobrych obyczajów.
    Piszesz negatywnie o Prymasie Józefie Glempie. W kwestii faktycznego wpływu to już postać raczej historyczna. Zawsze, gdy moje myśli sięgają księdza Prymasa, przypomina się pewien dowcip z lat 80tych:
    …Rozmawia Rzecznik Prasowy Jerzy Urban z Prymasem Polskim Józefem Glempem. Jerzy Urban rozpoczyna “small talk” mówiąc:
    – Księże Prymasie, jacy my jesteśmy do siebie podobni…
    Na co Glemp odpowiada:
    – To prawda, jesteśmy do siebie podobni, obydwaj mamy duże i odstające uszy. Jednak to powierzchowne podobieństwo, bowiem ja miedzy uszami mam jeszcze głowę:)))))))

  70. Józef mówi:

    AD postu:>71. >@, -Budzik, Sierpień 30, 2012 at 01:05 ->Astoria 55″

    CHYBA ODNOSISZ SIĘ DO “MAGICZNEGO PSTU CZTERDZIEŚCI I CZTERY: “Astoria 44”?, -W TFU-RCZOŚĆ Astorii MUSIAŁ Z NOŻYCAMI WŁĄCZYĆ SIĘ ADMIN…

    BO PST 55, -JEST MÓJ:

    >22. >@ “Józef, Sierpień 23, 2012 at 13:18 ->Budzik: ->”To wspaniałe, że mienisz się „suwerenem” własnych myśli.”

    … -na wzajem Budziku, -na wzajem!

    Choć nie mam patentu na własność myśli, – -to myślenie ma przyszłość mniej ważne ścisłe myślenie czy ludyczne bo w obu przypadkach jest to proces poznawczy, efekt pracy umysłu zbiór powiązanych idei, które w miarę sprawności myślenia mogą unieść inteligencję na wysoki stopień efektywności i kreatywnośći … (fides et ratio)

    w wielu miejscach
    Ojciec Święty uczył, że:

    (…)Europa potrzebuje Polski.
    Kościół w Europie potrzebuje
    świadectwa wiary Polaków.
    Polska potrzebuje Europy…
    Europa musi oddychać
    dwoma płucami – Wschodu i Zachodu.”
    ks. bp Józef Zawitkowski: http://www.radiomaryja.pl/multimedia/majowe-zamyslenia-z-janem-pawlem-ii-dzien-24/

    Obawiam się takiej kreatywności myślenia kształtowanej wyłącznie procesami psychiczno-kognitywistycznymi bez wartości, -aby nie poniosły owych „kreatorów” ku myślicielstwu-wolnemu, dowolnemu swawolnemu, oderwanemu od wartości, czyli myśleniu „pożytecznych idiotów” jak mawiał Lenin albo rezonatorów wolnomularskich jak mawiają masoni.

    Demokracja w rękach takich kreatorów to kreatura demokracji i staje się Totalitaryzmem:

    „Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm” — powiedział w Polskim Parlamencie Polski Papież Jan Paweł II 11 czerwca 1999r, -co spotkało się z długotrwałą owacją zebranych. Papież podkreślił wielkie zasługi Kościoła dla integracji europejskiej, wnosząc „w europejską kulturę jednolity zbiór wartości”.”

  71. Budzik mówi:

    Józefie
    Nie po raz pierwszy podoba mi się kontekst twoich postów. Nie inaczej jest także i tym razem.
    Zgadzam się, że myślenie jest procesem poznawczym. Ważne, aby nastawić się na odpowiedni tryb absorpcji intelektualnej współrozmówcy, bądź zrozumieć okoliczności towarzyszące poznawanemu zdarzeniu.
    Nie jest to proste, stąd pogląd, że efektywne myślenie przychodzi w bólach:) Pewnie to taka sama brednia o której pisał Tomas Mann iż …”pisarz to człowiek, któremu pisanie przychodzi trudniej niż wszystkim innym ludziom”:))))
    To tak jak by mówić o spawaczu, który spawa gorzej od księgowego:))))
    Ból myślenia polega raczej na tym, że nie sposób objąć jest myśleniem a raczej zrozumieniem procesów, które uznaje się za istotne. Sprawność myślenia o której piszesz, odnoszę wrażenie często bywa wiele niższa w stosunku do własnych oczekiwań, zaś kreatywność jest raczej raczej skłonnością do fantazji aniżeli syntetyzacji procesów poznawczych.
    Fantazją może popisać się nie jeden “birbant”, zaś myśliciel zwykle pozostaje w ciszy defensywy:)
    “Birbant” piszący pod wpływem “brandy” (jak pisał celnie internauta von Judnestein “piłeś: nie pisz”:) niejednokrotnie myli fantazję z procesami myślowymi. Powołując się na “dr internet” nie można w nieskończoność mienić się ekspertem “wszechkategorii”:) Wielu z nas to widzi i nawet nie czyta tych niekończących się, wypracowanych, przetworzonych postów kolegi Astorii. Jednak ten jest potrzebny jako przeciwwaga. Dobrze jest przeczytać jak myśl mieniąca się “wolną” a w sposób faktyczny myśl ta jest tak wolna, że aż jakby “zerwana z łańcucha”. Bezwładna, oparta na kinetyce, podążająca siłą inercji w nieznane meandry niezgłębione odmęty ludzkiej psychiki

  72. Wereszko mówi:

    Budzik
    Też,tak jak mój ulubiony dawniej internauta von Judenstein,uważam: “piłeś – nie pisz!”
    A więc dlaczego piszesz,że Glemp,w przeciwieństwie do Urbana, oprócz uszu ma jeszcze głowę? Czyżbyś nie czytał co Glemp niedawno powiedział o sowieckim agencie Cyrylu? Powiedział,że jest on “mężem opatrznościowym”. Wystarczy? Piłeś – nie pisz! 🙂

  73. pani mówi:

    Panowie, brendzi a, zwlaszcza konjaki, to szlachetne napoje.
    Rekomenduje kupowac je w miniaturowych buteleczkach probnych i zuzywac w dozach terapeutycznych.

  74. Budzik mówi:

    Wereszko 73
    Cytuję Twoje wypowiedzi a ty uderzasz nimi we mnie w trybie zwrotnym? Ależ jesteś niewdzięcznikiem:)
    Koniec świata:)

  75. Budzik mówi:

    Pani 74
    Szlachetność koniaków nie należy doceniać pijąc z “małych buteleczek”:)
    “Małe buteleczki” są tworem pewnej specyficznej grupy klientów, fascynatów trunków duchowych zwanych alias “spiritualis”:)
    Pewne kategorie klientów są specyficznym targetem. Nie kupują zwykle pełnowymiarowych butelek alkoholu, gdyż wstydzą się swojej nadmiernej słabości. Tymczasem zakup “małych buteleczek” nie stanowi problemu psychologicznego, gdyż te ze względu na swoją objętość oraz kształt kojarzą się właśnie z “lekarstwem”:)
    Jest choroba, jest lekarstwo i jest zarazem samo-wytłumaczenie i samo-rozgrzeszenie…
    Tymczasem dobre piwo można nabyć wyłącznie w klasycznych opakowaniach (niemedycznych):)

  76. Józef mówi:

    @>77>Budzik, Wrzesień 6, 2012 at 00:32 ->”Pani 74
    Szlachetność koniaków nie należy doceniać pijąc z „małych buteleczek”:)”

    Pani i Budzik fajne macie skojarzenia ze “stanami wskazującymi na…” Asttorii

    Mam jeszcze inne niż nałogowo-kulturowo, czy medyczno-patologiczne skojarzenie związane z kolekcjonerskimi “szczeniaczkami” (bo i takie kynologiczną nazwę posiada wśród miłosników-smakoszy, ów produkt na bazie, -C2H5OH)

    Otóż czytałem kiedyś dawno temu książkę Grahama Greena “Nasz Człowiek w Hawanie” i pomiatam taką scenę kiedy Brytyjski komiwojażer czy kupiec a zarazem nieudolny niby-szpieg-wydrwigrosz spotyka się na rozmowie z zawodowcem i ten mu proponuje “szczerą rozmowę konfidencjonalną” połączoną z grę w szachy reklamówkami trunków.

    Ciekawa partia szachów w której wygrywający musi wypić wygraną figurę lub pionka i wygrywając staje się coraz mniej intelektualnie sprawnym graczem i coraz bardziej wylewnym interlokutorem.

    Nie pamiętam jak kończy się tamta partyjka szachów ale myślę że z podobnym efektem jak posty Astorii “po spożyciu” bez względu na szlachetność idei autora i mniejszą lub większą szlachetność specyfiku i procent zawartego w nim: C2H5OH.

  77. pani mówi:

    > Budzik, Wrzesień 6, 2012 at 00:32 –

    Pani 74
    Szlachetność koniaków …

    Moze z powodu opisanego przez Cie zjawiska obyczajowego w sowieckich czasach te male szklane reklamowki nazywano “merzawczyki”. A moze z innego powodu – bo facetom zawartosci ich zawsze brakowalo. Nigdy nie rozumialam i dotad nie rozumiem ni obu tych zjawisk, ni o co z ta nazwa chodzilo.
    Bywa ze 20 gramowa buteleczke uzywam w ciagu pol- i wiecej -roku.
    Zimowa pora. Latem mozna znalesc circa 250 g -owe opakowania dobrych win.
    Piwo, natomiast, moze byc i bezalkoholowe. W nim chodzi o witaminy grupy B, aromaty chmielu i slodu. Nieprawdaz?
    A dla orzezwienia w upalne dni najlepsze sa kwasy chlebowe, ktorych w Polsce nie widzialam. A na kresach w pelnej krasie: gira – w baltyjskich Lotwie i Litwie, a kwas – na Bialorusi i Wilenszczyznie. Naturalnie fermentowane – zawieraja 0,2-2 promile alkoholu etilowego.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.