5
Litwa słono zapłaci za wojnę z „Gazpromem”

Premier przechwala się, że działania jego rządu doprowadziły do reakcji Brukseli  Fotomontaż Marian Paluszkiewicz

Premier przechwala się, że działania jego rządu doprowadziły do reakcji Brukseli Fotomontaż Marian Paluszkiewicz

Antymonopolowe postępowanie Komisji Europejskiej wobec rosyjskiego monopolisty „Gazprom” — zdaniem ekspertów — nie tylko nie pomoże Litwie obniżyć cenę rosyjskiego gazu — na co też liczy premier Andrius Kubilius — ale może jeszcze bardziej zaszkodzić naszej gospodarce.

Opinię ekspertów już potwierdzają działania Moskwy. Za niedawnymi ostrymi słowami prezydenta Władimira Putina pod adresem Litwy, nastąpiły równie ostre działania Kremla, w których epicentrum znowuż jest Litwa, ale też dotyczą one Polski i Niemiec. Tymczasem premier Andrius Kubilius cieszy się, że postępowanie Komisji wobec „Gazpromu” może doprowadzić w końcu do obniżki cen rosyjskiego gazu, za który nasz kraj płaci najdrożej w Europie.

Premier przechwala się też, że działania jego rządu doprowadziły do reakcji Brukseli. I chociaż niedawno wypowiedziane słowa Putina „o prowokatorce Litwie” mogłyby potwierdzać przechwalanie się premiera, w rzeczywistości wojna litewskiego rządu z rosyjskim monopolistą jest jedynie tłem działań Komisji Europejskiej.
— Faktem jest, żeśmy najgłośniej krzyczymy w tej sprawie, ale w rzeczywistości Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec „Gazpromu” zupełnie z innych powodów i głównie w obronie interesów takich państw jak Węgry, Słowacja czy też Polska, bo są podejrzenia, że „Gazprom” mógł w tych krajach nadużywać swojej pozycji monopolisty. Są to jednak jedynie podejrzenia, ale jeśli sprawdzą się, to ewentualne korzystne decyzje będą dotyczyły wspomnianych krajów, ale na pewno nie Litwy. Nasz kraj, podobnie jak Łotwa, Estonia czy też Finlandia, są prawie w stu procentach uzależnione od dostaw rosyjskiego surowca i żadne dochodzenia tego nie zmienią – mówi nam prof. Vidmantas Jankauskas, ekspert Komisji Europejskiej ds. Energetyki.

Tego samego zdania jest również Valdas Lukoševičius, prezes Zrzeszenia Konsultantów ds. Energetyki Litwy.
— Wysokość ceny gazu dla Litwy nie jest sprawą dochodzenia, tylko dwustronnej umowy zawartej według uzgodnionej formuły cenowej. To, że ta formuła (uzależniająca cenę gazu od światowych cen ropy naftowej – przyp. red.) nie jest korzystna dla Litwy i być może nie odpowiada współczesnym realiom, jest kwestią negocjacji, a nie postępowania – uważa Valdas Lukoševičius. Jednak, obecna sytuacja nie sprzyja negocjacjom Litwy z „Gazpromem”, które – jak zauważa prof. Jankauskas – nie da się zainicjować jakimś postanowieniem KE.

 Bruksela patrzy na ten spór bardzo pragmatycznie         Fot. Marian Paluszkiewicz

Bruksela patrzy na ten spór bardzo pragmatycznie Fot. Marian Paluszkiewicz

— Bruksela patrzy na ten spór bardzo pragmatycznie. „Gazprom” dla Unii jest bowiem ważnym partnerem, tak samo ważnym, jak Unia dla „Gazpromu”. Ostatnio – po przystąpieniu Rosji do Organizacji Międzynarodowego Handlu (WTO) — zmieniła się jednak sytuacja i Unia chce ją wykorzystać, a mianowicie skłonić „Gazprom” do gry według nowych zasad, do jakich Rosję zobowiązuje członkostwo we WTO. Widzimy jednak, że Rosja nie potrafi jeszcze przekroczyć swoich ambicji, stąd to zdenerwowanie Kremla wobec postępowania Komisji oraz dekret prezydenta Putina — wyjaśnia prof. Jankauskas. Wyraża jednak przekonanie, że w sporze KE z „Gazpromem” jak zawsze zwycięży pragmatyzm i skończy się on pokojowym porozumieniem.

— Rosja uwzględnia stanowisko zachodnich krajów Unii Europejskiej i nawet już potrafi tolerować zachowanie krajów byłego bloku socjalistycznego, ale wciąż newralgicznie reaguje na pretensje krajów z bloku byłych republik radzieckich, takich jak Litwa, a ultymatywny ton naszego rządu tylko wzmacnia nerwową reakcję Rosji – zauważa ekspert Komisji Europejskiej.

Wyrazem takiej reakcji jest właśnie dekret prezydenta Putina „O środkach mających na celu ochronę interesów Federacji Rosyjskiej podczas prowadzenia przez rosyjskie osoby prawne działalności gospodarczej za granicą”. Nakazuje on firmom o strategicznym dla Rosji znaczeniu (a taką firmą jest właśnie „Gazprom”), by uzgadniały z rządem swoje postępowanie w sytuacjach, gdy wobec nich ze strony innych państw lub organizacji międzynarodowych wysuwane są jakieś żądania. Odtąd rosyjskie firmy strategiczne mogą udostępniać informacje o swojej działalności tylko za zgodą federalnego organu władzy wykonawczej upoważnionego przez rząd. Dekret nakłada też na firmy o strategicznym znaczeniu obowiązek uzgadniania z rządem wszelkich zmian w umowach z zagranicznymi kontrahentami i innych dokumentach dotyczących ich polityki handlowej, w tym cenowej, za granicą. Ostatnia klauzula dotyczy Niemiec, Polski i właśnie Litwy.

5 odpowiedzi to Litwa słono zapłaci za wojnę z „Gazpromem”

  1. zozen mówi:

    w Kurierze redaktor S.T.,a na delfi redaktor W.J. zawzięcie bronią Gazprom. Przypadek? Czy też koncern sypnął groszem na piar.

  2. piotr mówi:

    my,obywatelie zaplacimy za bezdarnošč naszich politykow!

  3. Lubomir mówi:

    Oby jak najszybciej udało się uruchomić eksploatację gazu łupkowego na skalę przemysłową m.in. w Polsce i uwolnić się od zmiennych kaprysów Moskwy. Most eneretyczny Polska-Norwegia, z odgałęzieniem na Litwę i pozostałe państwa bałtyckie, miał swój sens, ale to już tylko przeszłość.

  4. czytelnik mówi:

    jak co zle to winien Putin,szwagry taka umowa zrobili žeby na džypach jezdzic a z nas brac więcej,ciekawie ile my placimy za to,bezposrednio z Gazpromu napewno dužo taniej byloby,alež jak my iwana nie dopuscimy do trąby a jonas wily za to dlasiebie buduje.

  5. tak sobie czytam i myślę mówi:

    Putin na inter-viu we Władywostoku odpowiedział na pytanie dlaczego komisja europejska czepia się Gazpromu – gaz dla europy wschodniej jest droższy niż dla europy zachodniej bo EU subsydiuje różnicę- dlaczego Rosja ma być stratna?

Leave a Reply

Your email address will not be published.