2
Ochrzcić dziecko:małe czy duże?

 Współcześni rodzice coraz częściej zwlekają z chrztem swoich dzieci     Fot. Marian Paluszkiewicz

Współcześni rodzice coraz częściej zwlekają z chrztem swoich dzieci Fot. Marian Paluszkiewicz

„Nazwaliśmy ją Patrycja Aniela. Mamy nadzieję, że zgodnie ze znaczeniem tych imion, nasza córeczka będzie mądra, aktywna i samodzielna, z mocną siłą woli. Te cechy są najbardziej potrzebne, aby coś osiągnąć w życiu” — mówi Maria, lulając 6-tygodniową córeczkę, która wkrótce zostanie ochrzczona.

Chrzest dziecka jest jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu chrześcijańskiej rodziny. Jest on też świetną okazją, aby wszyscy bliscy zapoznali się z nowym członkiem rodziny. Kiedyś dzieci chrzczono niemalże zaraz po urodzeniu. Z biegiem czasu ukształtowała się tradycja, by zaczekać kilka miesięcy, zanim dziecko otrzyma ten jeden z najważniejszych sakramentów.

Obecnie zaś wzrasta liczba rodziców, którzy zwlekają z chrztem dziecka kilka lat albo w ogóle sądzą, że jest to niepotrzebna tradycja.
Do takich „zwlekających” rodziców należą Aurelija i Darius, których 4-letni synek Nojus jeszcze nie został ochrzczony.

— Szanujemy tę tradycję. Jednak nie chrzcimy syna, bo sądzimy, że gdy bardziej dojrzeje, to sam będzie mógł wybrać, jaką wiarę i tradycje chce pielęgnować — mówi „Kurierowi” 27-letni Darius.
Przed siedmiu laty para — zgodnie z tradycją chrześcijańską — pobrała się w kościele. Obecnie jednak, jak sami twierdzą, tworzą „własne tradycje, które są ważniejsze, niż te, które nakłada społeczeństwo”.

— Wzięliśmy ślub w kościele, bo tak nas wychowali rodzice. Wtedy jeszcze tylko poszukiwaliśmy własnej drogi, byliśmy bardzo młodzi. Mniej więcej rok po ślubie żona zaczęła interesować się buddyzmem, ja również „zaraziłem się” ideami tej religii, której podstawą jest tolerancja — tłumaczy Darius. — Oczywiście nie zostaliśmy łysymi mnichami, jakimi zwykle ludzie wyobrażają buddystów. Po prostu kierujemy się w życiu wartościami, które propaguje ta religia.

Mężczyzna twierdzi, że czasem wraz z żoną i dzieckiem chodzą do kościoła na mszę świętą. Chcą, aby synek zapoznał się z religią, której wyznawcą być może sam kiedyś zostanie. Co prawda, krewni Aurelii i Dariusa nie popierają takiego sposobu wychowania dziecka.
— Na początku rodzice nas ostro krytykowali. Moja mama bardzo niepokoiła się tym, co ludzie powiedzą i nawet straszyła, że po śmierci nie trafimy do raju — mówi ojciec Nojusa. — Teraz nas już rodzice mniej krytykują, starają się tolerować nasz styl życia. Jednak wiem, że pragną, abyśmy „wrócili na prawidłową drogę”.

Z kolei innego zdania są małżeństwo Maria i Mantas z Wilna, którzy za dwa tygodnie zamierzają ochrzcić urodzoną w sierpniu córeczkę. Para jest pewna, że chrztu dziecka należy dokonać jak najszybciej. Maria przyznaje, że wpływ na te plany ma nie tylko fakt, że obaj z mężem są praktykującymi katolikami. Kobieta wierzy, że chrzest wzmacnia dziecko — twierdzi, że przekonała się w tym na podstawie historii swojej matki.
— Moja mama urodziła się w 28. tygodniu ciąży, poród był skomplikowany, a poziom medycyny też nie był taki, jak dzisiaj. Mama była bardzo słaba i lekarze prawie nie dawali szans na to, że przeżyje. Zawołano księdza, aby ochrzcił niemowlę… — opowiada 30-letnia Maria. — I po tym stał się cud! Dziecko powoli nabierało sił. W dodatku przez całe życie moja mama cieszy się wspaniałym zdrowiem.

Rozmówczyni sądzi, że ratunkiem jej mamy był właśnie wczesny chrzest. Dodaje też, że gdyby mąż nie miał tak dużo wyjazdów służbowych, to maleństwo otrzymałoby pierwszy sakrament o wiele wcześniej.
— Długo nie mogliśmy zdecydować się co do imienia córeczki. Jeszcze będąc nastolatką postanowiłam, że moja córka będzie miała na imię Barbara — jak arystokratyczna Barbara Radziwiłłówna. Jednak gdy spojrzałam na córeczkę po raz pierwszy, zrozumiałam, że to nie jest jej imię… — mówi Maria. — Była taka miła jak aniołek, ale też widziałam, że jest silna i ma swój charakter. Mąż widział to samo.

Dlatego właśnie młodzi rodzice postanowili nadać córeczce dwa imiona.
— Nazwaliśmy ją Patrycja Aniela. Mamy nadzieję, że zgodnie ze znaczeniem tych imion, nasza córeczka będzie mądra, aktywna i samodzielna, z mocną siłą woli.

Te cechy są najbardziej potrzebne, aby coś osiągnąć w życiu — mówi Maria, lulając 2-miesięczną córeczkę, która wkrótce zostanie ochrzczona.
Łagodnie uśmiechając się mama Patrycji Anieli zaznacza, że wraz z mężem planują ochrzcić swoją pociechę w wileńskim kościele św. Anny — tam, gdzie pobrali się latem ubiegłego roku. Tam, gdzie przed 40-tu laty małżeństwo zawarli też rodzice Mantasa i gdzie przed 30-tu laty sakrament chrztu został udzielony Marii.
— Jednak zauważyłam, że takich entuzjastów jak my nie jest zbyt wielu — dodaje Maria. — Gdy pytam swoją bratową, kiedy zamierza ochrzcić synka, odpowiada, że „kiedyś to zrobi”. To „kiedyś” trwa już około dwóch lat…

Tymczasem ksiądz Marek Bogdanowicz z kościoła pw. św. Teresy w Wilnie zaznacza, że trudno dokładnie wskazać, o ile wzrósł wiek chrzczonych dzieci i jak wiele rodziców nie przestrzega tej tradycji. Zauważył jednak tendencję, że ostatnio często chrztu udziela się małym obywatelom naszego kraju, urodzonym na emigracji.
— Nikt nie prowadzi takiej statystyki. Do naszego kościoła przynoszą chrzcić zarówno malutkie dzieci, jak też starsze — mówi ksiądz Marek Bogdanowicz. — Kiedyś mówiono, że zwlekanie z chrztem jest grzechem. Dzisiaj nie jest tak surowo, jednak lepiej chrzcić dziecko, gdy jest jeszcze maleńkie. Po prostu sam proces bywa lżejszy.

Ksiądz Marek zaznacza, że kilkumiesięczne dzieci lepiej znoszą chrzest, bywają bardziej spokojne, niż starsze.
— Starsze dzieci mogą hałasować, sprzeciwiać się, bo są zbyt duże, aby spokojnie wszystko znieść, ale zbyt małe, aby zrozumieć znaczenie tego sakramentu. W takiej sytuacji, gdy dziecko sprzeciwia się, mamy prawo odmówić chrztu — tłumaczy nam ksiądz Marek.

Duchowni mogą nie udzielić chrztu też, gdy nie są pewni, że dziecko będzie wychowywane w wierze chrześcijańskiej. Do chrztu dziecko mogą zgłosić tylko rodzice albo oficjalni opiekunowie, inaczej sakrament również nie będzie udzielony. Zaś od siódmego roku życia dziecko może otrzymać chrzest tylko po odpowiednich szkoleniach, aby było świadome tego, co robi.

— Chrzest zmywa grzech pierworodny i wprowadza dziecko do wspólnoty chrześcijańskiej. Dziecko otrzymuje swoje imię w Kościele, które daje mu patrona i zapewnia wstawiennictwo u Boga. To jeden z najważniejszych sakramentów, który powinien otrzymać każdy chrześcijanin — mówi ksiądz Marek. — Jednak muszę przyznać, że im dłużej rodzice zwlekają z chrztem dziecka, tym mniej szans, że ono w ogóle zostanie ochrzczone…

2 odpowiedzi to Ochrzcić dziecko:małe czy duże?

  1. Józef mówi:

    “— Szanujemy tę tradycję. Jednak nie chrzcimy syna, bo sądzimy, że gdy bardziej dojrzeje”

    Właśnie nie dojrzeje bardziej ani mniej gdyż nie dostał korzenia od rodziców-wychowawców!

  2. Antoni mówi:

    Jezeli Rodzice chcą chrzcic dorosłych dzieci, to w tej sytuacji mogę powiedzieć , ze i w innych sprawach niech czekają na wiek dojrzały . Niech do szkoły idą w 18 lat , niech , niech wszystko wybierają w dojrzałym wieku . Rozumiem, jako katolik , ze DOJZALI rodzice wybierają dla swego dziecka wszechstronne wychowanie, dbają o dwa płuca , dbają o ciało i ducha . Jak może wybrać pózniej , jak rodzice nie zadbają teraz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.