18
Stosunki kulturalne w Wilnie w XVI-XVII wiekach (3)

Kościół św. Ignacego w Wilnie  Fot. Marian Paluszkiewicz

Kościół św. Ignacego w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz

Ożywieni wielką gorliwością religijną i zręcznością w przeprowadzaniu swoich celów, jezuici przystąpili do akcji z nieznanym dotąd w Wilnie rozmachem.

Kościół św. Jana stał się ośrodkiem, skupiającym zainteresowanie całego wileńskiego różnego wyznania ogółu, który przychodził tam na publiczne dysputy religijne oraz na kazania ks. Stanisława Warszewickiego, ks. Piotra Skargi, ks. Jakuba Wujka, ks. Macieja Kazimierza Sarbiewskiego i innych zakonników.

Poważnie rosło znaczenie szkoły, założonej w r. 1570 przy kolegium, a od r. 1579 rozkwitła akademia, zasilana — obok młodzieży szlacheckiej — miejską, wileńską. W związku z ruchem oświatowym wystąpiła działalność wydawnictw, o czym wyżej.

Protestanci, a ściślej kalwini, równi przeciwnikom jezuitom poziomem umysłowości i kultury, przyjęli wyzwanie jezuitów na dysputy teologiczne, wysuwali swoich kaznodziejów, zabiegali o podniesienie poziomu szkoły przy zborze kalwińskim, przystąpili do wydawania pism w wyżej opisanych drukarniach Andrzeja Wolana, Daniela Łęczyckiego i Jakuba Markowicza.

W 1595 r. pojawił się pierwszy katolicki druk litewski — Katechizm (Kathechizmas) hiszpańskiego jezuity Jakuba Ledesmy w tłumaczeniu kanonika Mikołaja Daukszy (Mikalojus Daukša, 1527-1538-1613). W 1599 ukazała się po litewsku postylla Jakuba Wujka (1541-1597) — Postile katholicka.

Jak wspomniano, od 1615 r. wychodziły z drukarni Mamoniczów książki tłoczone cyrylicą — do końca w. XVI ukazało się ich 36. Obok cyrylickich oficyna Mamoniczowska drukowała też druki polskie. Podobnie działo się w drukarni bazyliańskiej, uruchomionej w 1628 r., a także w drukarni prawosławnej bractwa św. Ducha, czynnej od 1589 r.

Ta szybko wzrastająca wydajność piśmiennictwa wileńskiego świadczy zapewne o obudzonym zapotrzebowaniu na książki wśród szerszych warstw społeczeństwa, a więc pośrednio o podniesieniu się poziomu jego kultury.

Maria Łowmiańska podaje ciekawy przyczynek do kwestii czytelnictwa w ówczesnym Wilnie, mianowicie w inwentarzu książek kupca i burmistrza, unity, Stefana Lebiedzicza z roku 1649 — były dzieła w języku łacińskim — 95, ruskim — 12, polskim — 5, głównie treści filozoficznej i historycznej, poza tym kilka religijnych.
W Wilnie w XVII w. istniała księgarnia Kazimierza Wierzbowskiego, zmarłego w roku 1666. M. Łowmiańska podaje, że zawierała ona 1070 książek polskich i łacińskich, treści głównie religijnej (katolickiej) — 417 sztuk, szkolnej — 79 sztuk, przy 274 książkach przeważnie „małych”, a więc i tanich. Między tymi książkami M. Łowmiańska wymienia Statut litewski — 11 egzemplarzy i Chentrum świata wszystkiego — 1 egz. Badaczka problemu sądzi, że książki z tej księgarni „były przeznaczone dla warstw najszerszych, uprawiających widocznie czytelnictwo w dość dużym stopniu”.

Do wzmożenia ruchu umysłowego w Wilnie niewątpliwie przyczyniła się Akademia Wileńska i wzrost jej studentów, których — według M. Łowmiańskiej — w 1627 liczono już na 700 osób, a przed najazdem moskiewskim (1655) było ich parę tysięcy. Prócz akademii funkcjonowały w Wilnie szkoły niższe: katedralna, zwana też zamkową; farska (farna) przy kościele św. Jana i bracka, unicka, przy cerkwi Św. Trójcy. Bractwo prawosławne przy cerkwi Św. Ducha posiadało szkołę, utrzymaną na wyższym poziomie — według wzorów zachodnich, usiłującą odciągnąć młodzież prawosławną od jezuickiej akademii. W tej szkole nauka języka ruskiego odbywała się w jednej tylko klasie, w trzech — łaciny, w jednej — greckiego i cerkiewno-słowiańskiego przez nauczycieli „innowiernych Niemców” lub sprowadzonych ze szkoły bractwa lwowskiego — z braku własnych sił naukowych. Szkoła ta najwyższy rozwój osiągnęła w latach trzydziestych w. XVII, gdy przybywali do niej uczniowie nawet z Ostroga na Ukrainie. Istniała też szkoła kalwińska, którą zamknięto w 1560 roku.

Jezuici w Wilnie poza życiem duchowym mieszkańców, zwrócili uwagę na stronę uczuciową tego życia i mieli tylko jeden cel: zapewnienie zwycięstwa katolicyzmu. Dlatego nie ograniczali się do nauczania słowem i pismem, skutecznego, ale działającego zbyt wolno w zamkniętym kręgu tych, którzy chcieli słuchać i czytać.
Na masy ludności, na tłum nie tylko pozyskany, ale również na obojętny, a nawet wrogi, jezuici wpływali przez zewnętrze formy uroczystości religijnych. Rozwinięto więc w Wilnie z niezwykłym przepychem i świetnością święta kościelne, obchodzone — jak na przykład Boże Ciało — z wielką wspaniałością. Odbywały się też uroczystości przygodne, np. w związku z kanonizacją św. Kazimierza w r. 1604, a w 1636 — z przeniesieniem jego ciała do kaplicy w katedrze wileńskiej.

Procesje, jako najlepiej służące celom propagandy katolickiej, stanowiły konieczne uzupełnienie wszystkich większych uroczystości kościelnych, zwłaszcza jezuickich. Towarzyszyły im niejednokrotnie pochody alegorycznych postaci, wyobrażających Wilno, akademie i jej wychowanki — teologię, filozofię, historię, retorykę, poezję, gramatykę itd.

Kościół ewangelicko-reformowany w Wilnie   Fot. Marian Paluszkiewicz

Kościół ewangelicko-reformowany w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz

Często studenci akademii wygłaszali w odpowiednich kostiumach okolicznościowe dialogi i monologi, rymy i panegiryki, na przykład w dniu patronki młodzieży św. Katarzyny, z okazji 100-letniego jubileuszu Towarzystwa Jezusowego w 1640 r., podczas uroczystości związanych z beatyfikacją apostoła unii Józefata Kuncewicza w 1642. Wreszcie jezuici na dziedzińcu akademii urządzali przedstawienia teatralne w języku łacińskim i polskim. A sztuki dla tego teatru jezuickiego pisali profesorowie akademii.

Wszystkie te festyny, widowiska, procesje podnosiły uczucia religijne katolików, zjednywały kościołowi rzymskiemu coraz liczniejszych wyznawców, ale drażniły opornych, wywołując zwłaszcza u ewangelików, uczucie odrazy dla „bałwochwalstwa”. Stąd na początku XVII wieku zdarzały się między katolikami i ewangelikami różne nieporozumienia, ponieważ ogólne podniecenie, wzmagane publicznymi dysputami, kazaniami, literaturą religijną wzrastało w społeczeństwie i doprowadzało nawet do wybuchów społecznych i antyreligijnych. I tak w 1611 ze strony ewangelików zanotowano bluźnierstwo w czasie procesji Bożego Ciała, w 1640 r. doszło do hałaśliwego pogrzebu dysydenta; prowokacyjne wystąpienie przygodnych łuczników doprowadziło w mieście do tumultu: roznamiętniony tłum napadł na innowierców, demolował ich mieszkania, niszczył świątynię. Takie tumulty przeciwko kalwinom miały miejsce w Wilnie w 1591, 1611, 1629 i 1682.

Kalwini zmuszeni byli utrzymywać specjalną straż pieszą z 4-8 ludzi dla obrony zboru w razie tumultu.
Fanatyzm ulicy wileńskiej, na pewno pod wpływem działalności jezuitów, osiągnął w pierwszej połowie w. XVII wysokie natężenie. „Zrodzony z walki — pisze M. Łowmiańska — podniecany przez licznie skupioną wokół przywódców niesforną młodzież, krzewi się na gruncie nietolerancji religijnej właściwej wiekowi, a cała bujność życia, wypływająca z młodości cywilizacyjnej Wielkiego Księstwa i jego stolicy, znajduje w nim swe ujście”.

Ludność Wilna na początku XVII wieku nie była tolerancyjna, nienawiść bowiem większości katolickiej i unickiej zwracała się niemal wyłącznie przeciw kalwinom. M. Łowmiańska sądzi, że przyczyną była bojowa taktyka przywódców kalwinów, bo luteranie uchylili się od walk religijnych, natomiast prawosławie po odejściu części wiernych do unii, cicho wegetowało, skupione wokół cerkwi św. Ducha. Katolicy względem nielicznego prawosławia nie występowali i cerkiew św. Ducha wraz z nielicznymi wiernymi przetrwała wszelkie tumulty mieszczan.

Warto też odnotować, że okazja do demonstracji uczuć pospólstwa wileńskiego dawały też przyjazdy króla do stolicy Wielkiego Księstwa. Witano go ustawicznym ognia dawaniem, biciem w działa, muzyką i piękną oracją wójta przy sposobności wręczania symbolicznych kluczy. Był zwyczaj wychodzenia naprzeciw monarchy za miasto i wprowadzania go pod złocistym baldachimem Bramą Rudnicką, pięknie na ten dzień przyozdobioną. W obrębie murów przyjeżdżał król pod bramami triumfalnymi, wznoszonymi w rynku przez mieszczan i przy kościele św. Jana — przez jezuitów, którzy brali aktywny udział w uroczystości, uświetniając ją popisami swych studentów, odpowiednio ubranych w specjalne kostiumy.

Wjazd królowej do Wilna, jeśli przybywała tu oddzielnie, równy był wspaniałością królewskiemu — „w asyście senatorów, dworskich, żołnierzy, przyjmowania od wszystkich stanów, aż do podziwienia cudzoziemców”.
Nie tak wystawnie, lecz też z dużą pompą wprowadzano do miasta wojewodę i oczywiście biskupa katolickiego oraz metropolitę unickiego, nie obywało się w tych okazjach bez obowiązkowych bram triumfalnych, ozdabianych „framugami” i filarami, przy tym, zależnie od honorowanej osobistości, bądź herbem i jakimiś symbolicznymi „personami” — jeśli to był dostojnik świecki, a „angiołami” — jeśli duchowny. Wznoszono też ganki dla orkiestry. Wojewodę witały też zbrojne oddziały mieszczan, a każdego dostojnika — wójt odpowiednią oracją. Oczywiście, wszystkie te wjazdy dostojników do miasta oglądane były przez liczne pospólstwo wileńskie.

Odc. ost.
Pocz. w nr. 173

18 odpowiedzi to Stosunki kulturalne w Wilnie w XVI-XVII wiekach (3)

  1. Anonim mówi:

    Gdyby nie jezuici i ich wielkie grillowanie… Polska byłaby krajem ewangelickim.. A tak na marginesie, interesujące jest spojrzenie na mapę świata pod kątem wyznań w poszczególnych krajach. W tych, w których wyznaniem dominującym jest ewangelicyzm panuje dobrobyt, wolność, wolnomyślicielstwo, itp. Tam gdzie panuje religia katolicka… sami wiemy jak jest.
    To ewangelicy rozpoczęli wprowadzanie wszelkich reform, napraw, nauczanie w językach narodowych, tworzyli gimnazja, uniwersytety, itd.itp. Dziwnym jest zawłaszczanie sobie przez KRK zasług, które rozpoczęli ewangelicy.

  2. LadyChapel mówi:

    Gdyby nie jezuici i ich wielkie grillowanie innowierców, Polska byłaby krajem ewangelickim.. Szkoda…
    1.Jednym z najważniejszych celów
    Reformacji było poznanie na nowo
    Ewangelii, Słowa Bożego. W związku z
    tym istotnym było, aby ludzie mogli samodzielnie czytać Słowo Boże, bowiem
    Bóg pragnie bezpośrednio przemawiać
    do ludzi. Dlatego dla Reformacji bardzo
    ważnym jest, aby każdy człowiek miał
    możliwość słuchania i czytania Ewangelii
    we własnym, ojczystym języku.
    2.Literatura była coraz częściej publikowana w językach narodowych, ponieważ
    Reformacja propagowała użycie języków
    narodowych. Publikacje były więc dostępne dla
    każdego, kto umiał czytać, nie tylko dla
    elit posługujących się łaciną.
    To był jeden z ideałów Reformacji:
    wiedza o wierze powinna być dostępna
    dla wszystkich ludzi, a nie tylko dla
    kleru i elit.
    Pisząc w języku narodowym, protestanci
    przyczynili się do rozwoju pięknej
    polszczyzny.
    3.Do początku XV wieku Kościół papieski
    miał monopol na edukację. Pod wpływem Reformacji i to szybko się zmieniło.
    Podobnie jak humanizm, Reformacja
    także głosiła ideał wychowawczy, a
    Kościoły Reformacji były aktywne w
    dziedzinie edukacji. Nowe szkoły protestanckie kładły nacisk
    szczególnie na nauki humanistyczne.
    Nauczany był w nich język łaciński,
    ale także język polski, podczas gdy w
    większości szkół posługiwanie się mową
    ojczystą było karane.
    Język polski w protestanckich szkołach
    zajmował szczególnie ważne miejsce.
    Interesujące jest spojrzenie na mapę świata pod kątem panującego w poszczególnych krajach wyznania. Tam, gdzie religią dominującą jest ewangelicyzm jest dobrobyt, demokracja, ład i porządek. Tam, gdzie panuje KRK – sami wiemy jak jest 🙂

  3. LadyChapel mówi:

    Był jeden komentarz. Ale go usunął admin.

  4. pani mówi:

    “…ganki dla orkiestry.” – pod xzas procesji otwirano okna najwyzszych kondygnacji fasadow kosciolow i z gory na wilnian plynela barokowa muzyka. Trzeba to wskrzesic!

    Co do tumultow antykalwinskich?
    SZwedzi Wazowie nasi jako katolicy neofici przesadnie sie nosili z ta konfesja.
    A pochlebcow nigdy nie brakuje. Z drugiej strony silne wsrod magnatow i mieszczanstwa stronnictwo kalwinskie zachowywalo sie tez zadziorczo. Interesujace to sprawy, pouczajace dla obrcnych konfliktow w Irlandii pln., u nie tylko.
    Epicentum tych walk byl kwartal Wilna od kosciola sw. Jana na zbiegu Zamkowej Wielkiej na wschod po k-l Bernardynow, z kosciolem sw. Michala (m.in. jako alternatywe bylego w poblizu starego zboru Eancelickiego).
    Koniec XVI – 1 pol. XVII w. w Wilnie z powodu wyz. wymienionych, tak dzis w globaln skali, wrazliwych kwestii tolerancji, naduzyc jej i kofliktow, wart jest polskiego instytutu historycznego rowniez.
    Mimo ze obecnie, w Wilnie, podobno, zaistnial jakis Instytut Historii Wielkiego Ksiestwa Litewskiego sluzacy nieudolnek adaptacji tytularnej multispolecznosciowej historii dla potrzeb tytularnej narodowosci dzisiejszego etnicznego panstwa.
    To zbyt zbytniowaskie traktowanie tek zagadnien WKL ktore mozna traktowac w kwestiach palacych problemow dostosowania sie ludzkosci w globalnej wiosce kuli ziemskiej.

  5. pani mówi:

    Sorki, klikajac w cirmnosci porobilam duzo bledow.

  6. pani mówi:

    .. i , jak widac , nie unikne ich prawiac i przepraszajac …

  7. Wereszko mówi:

    LadyChapel
    “Tam, gdzie religią dominującą jest ewangelicyzm jest dobrobyt, demokracja, ład i porządek. Tam, gdzie panuje KRK – sami wiemy jak jest.”

    W Bawarii,Japonii,Korei Płd. itd religią dominującą jest ewangelicyzm?

  8. Astoria mówi:

    W książce Etyka protestancka a duch kapitalizmu (1904) niemiecki socjolog Max Weber postawił tezę, że protestantyzm sprzyja prywatnej inicjatywie gospodarczej, rozwojowi kapitalizmu i wzrostowi dobrobytu, w przeciwieństwie do antykapitalistycznego katolicyzmu. Dowodem miała być np. rewolucja przemysłowa w Anglii, czy sukcesy gospodarcze kolonii brytyjskich w porównaniu do biedy kolonii Hiszpanii i Portugalii. Teza Webera stała się popularna i jest popularna do dziś, choć łatwo ją było obalić już w czasie jej postawienia. Kapitalizm nie zaczął się wraz z angielską rewolucją przemysłową w 19 w., ale 500 lat wcześniej w katolickich miastach włoskich: w Mediolanie, Wenecji, Florencji, gdzie powstały pierwsze na świecie banki, mimo opozycji Watykanu. Nawet w czasach Webera katolicka Bawaria była zamożniejsza od reszty protestanckich landów niemieckich. W czasie Potopu protestancka i bidna jak mysz kościelna Szwecja (posiadająca mimo to sprawną, profesjonalną armię) łupiła zamożną, przeważająco katolicką Rzeczpospolitą z tego, czego nie miała: dzieł sztuki, ksiąg, nawet ambon kościelnych i marmurowych zdobień pałaców, posadzek i fontann (wywożonych barkami do Gdańska i dalej do Sztokholmu – wydobywanych dziś z płytkiej podczas tegorocznej suszy Wisły). Katolicka Irlandia – bidna przez wieki z powodu brytyjskiej dominacji i wyzysku – dziś, mimo krysysu strefy euro, jest zamożniejsza od byłego okupanta.

    Sukcesy kolonii brytyjskich nie wynikały z narzucania im anglikańskiej religii. Przeciwnie, wynikały z brytyjskiej tolerancji miejscowych religii i kultur, do których Brytyjczycy dorzucali anglosaski pragmatyzm, sprawną administrację przy – rzecz jasna – krwiopijczym wykorzystywaniu kolonii dla własnego interesu i glorii imperium. Hiszpanie, natomiast, stawiali kolonizowanych tubylców przed prostą, watykańską alternatywą: albo się staniesz Hiszpanem i poddanym papieża albo cię powiesimy lub spalimy na stosie. Mimo morderczych patologii Watykanu i jego popleczników w czasach historycznych, sama religia katolicka nie przeczy kapitalizmowi, dobrobytowi, jakościowo lepszemu życiu na ziemi.

    Dziś niereligijne Chiny – raptem po dwóch pokoleniach chińskiego eksperymentu – są największym eksporterem na świecie. Za parę lat Chiny przegonią protestanckie (50 mln katolików) Stany Zjednoczone i będą miały najwyższy PKB na świecie. W kolejce do stania się światowym mocarstwem czeka katolicka Brazylia. Muzułmańska Turcja przeżywa otomański renesans i ma PKB większe od wszystkich krajów arabskich razem wziętych. Za 20 lat będzie jednym z dominujących graczy na świecie, jak przepowiadają niektórzy geopolitycy.

    Pora na Polskę – na jej powrót do pierwszej ligi europejskiej, w której kiedyś była. Tym razem – obawiam się – bez Litwy.

  9. Wereszko mówi:

    pani 4
    Dam pani dobrą radę:musi pani poprawić swój język polski bo np.dla mnie Koroniarza jest w 50 % niezrozumiały.Nie jest to ani poprawny język polski,ani rosyjski,ani gwarowy wilenski,ani białoruski.Jednym słowem:czort wie i co!
    Przykład:
    “To zbyt zbytniowaskie traktowanie tek zagadnien WKL ktore mozna traktowac w kwestiach palacych problemow dostosowania sie ludzkosci w globalnej wiosce kuli ziemskiej.”
    Zupełnie tego nie rozumiem!

  10. Powiłas mówi:

    pani 4
    Nie warto przejmować się nieporadnością lub błędami w pisaniu -ważna jest treść – proszę się nie zniechęcać.

  11. Pingback: Cultural relations in Vilnius in the 16th and 17th centuries | media.efhr.eu

  12. pani mówi:

    > Wereszko w sprawie: “…To zbyt zbytniowaskie traktowanie tek zagadnien WKL ktore mozna traktowac w kwestiach palacych problemow dostosowania sie ludzkosci w globalnej wiosce kuli ziemskiej.” +

    +” Mimo ze obecnie, w Wilnie, podobno, zaistnial jakis Instytut Historii Wielkiego Ksiestwa Litewskiego sluzacy nieudolnek adaptacji tytularnej multispolecznosciowej historii dla potrzeb tytularnej narodowosci dzisiejszego etnicznego panstwa.”

    Tlumaczenie.
    W Wilnie zaistnial ;iyrvski panstwowy IH WKL.
    Tego nie wystarczy.
    W Wilnie powinna byc czynna polska placowka naukowa, badajaca historie WKL.
    Obecnie w swiecie obserwujemy istne przemieszanie ras,narodow, grup religijnych, miedzy etnosami i konfesjami powstaja konflikty.
    Historyczne wzorce WKL mniej i bardziej udanych rozwiazan relacji miedzy ludzmi roznych narowosci i religii moga sie przydac i dzis.
    Wszedzie.

  13. pani mówi:

    >Powiłas, Wrzesień 25, 2012 at 00:52

    Dziekuje za zyczliwosc.
    Niestety, wcale sie nie przejmuje.
    Sama tworze sobie trudnosci – pisze wciemnosci, by opanowac sztuke “slepego” opanowania klawiatury.

    Czasami wpycham do jednego zdania w komencie tresc, ktora z przyjemnoscia rozlozyla bym na caly atykul, a moze konferencje naukowa.
    Czasami banalna, dobrze znana Polakom teze dla jej odmlodzenia czy odnowienia parafrazuje.
    Gdy sie z tym wszystkim zagalopuje,
    ktos z forumowiczow pisze mi ze juz nie rozumie.
    I jestem mu wdzieczna. Wiec dziekuje takze Wereszce. [Moze ktos jednak zruzumiel co na mysli mialam]

  14. Wereszko mówi:

    Powiłas
    Tak,nieważna forma,ważna TREŚĆ! – to znany slogan z czasów komuny.Dobrą masz pamięć.

  15. Powiłas mówi:

    # 13 pani
    u Pani widać dobre i czyste chęci wspierania Wilniuków.

  16. Wereszko mówi:

    pani
    Dziękuję za wyjaśnienie.Czasami, rzeczywiście,tak pani zamota że nie rozumiem o co pani chodzi.Domyślam się ale nie jestem pewien,dlatego nie wchodzę w polemikę bo nie wiem czy nie mylę się w odczytaniu pani treści.
    Niestety,czasami niejasna forma uniemożliwia wyrażenie jasnej treści.

  17. schlange mówi:

    pani
    i tak trzymać!

    Wereszko
    jesteś zadziora, tak jak ja rok temu na tym forum 🙂

  18. Wereszko mówi:

    schlange
    Nie lubię towarzystwa wzajemnej adoracji.
    A rok temu to ty pod tym samym nickiem? bo ja to zmieniłem już chyba kilka razy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.