19
„Emigranci” przyjechali do Wilna

Wykonawcy dwóch głównych ról dali doskonały popis aktorskiej gry  Fot. archiwum

Wykonawcy dwóch głównych ról dali doskonały popis aktorskiej gry Fot. archiwum

Dobrze się stało, że Wileńskie Studio Teatralne podjęło się wystawienia właśnie tej sztuki najwybitniejszego po wojnie polskiego dramaturga, pisarza i satyryka Sławomira Mrożka i szczęśliwym zbiegiem okoliczności wyreżyserowanej w Wilnie przez Sławomira Gaudyna, znanego polskiego aktora, reżysera, scenarzysty.

Premiera „Emigrantów” odbyła się w niedzielę, 30 września, w Państwowym Wileńskim Teatrze Małym. Sala, licząca ponad 200 miejsc, była całkowicie wypełniona i warto podkreślić, że widzowie nie zawiedli się.
Dwaj wykonawcy dwóch głównych ról Edward Trusewicz i Edward Kiejzik dali doskonały popis aktorskiej gry, tworząc jakże przekonujące postacie pana AA i pana XX, którzy znaleźli się w jednym z krajów europejskich. Pierwszy jest uchodźcą politycznym, drugi przybył w celu zarobkowania.

Reżyser Sławomir Gaudyn, związany poprzednio z Teatrem im. Wandy Siemaszkowej w Tarnowie oraz Teatrem Dramatycznym w Rzeszowie, a obecnie prowadzący Polski Teatr Dziecięcy w Londynie, w tak twórczy sposób ustawił akcję „Emigrantów”, że od początku — mimo zabawnych, wręcz humorystycznych, ba, groteskowych scen — daje się odczuć ogromny tragizm dwojga ludzi, odizolowanych od świata, od domu, rodziny, ojczyzny.

Chociaż sztuka „Emigranci” została napisana w roku 1974 w całkiem innych niż obecne realiach politycznych i społecznych, to jednak jej wydźwięk jest nadzwyczaj aktualny. Pomaga lepiej zrozumieć losy i sytuację dzisiejszych emigrantów, których całe rzesze porzucają Litwę, szukając lepszego życia w innych krajach. Warto w tym miejscu przypomnieć, że autor sztuki, Sławomir Mrożek (1930 r. ur.) dobrze zna dolę ludzi zmuszonych rozstać się z ojczyzną, sam bowiem od roku 1963 do 1996 przebywał na emigracji. Obecnie mieszka w Krakowie. Z tym miastem jest związane całe twórcze życie Mrożka. W latach 50. pracował w redakcjach „Dziennika Polskiego”, „Echa Krakowa” i in. Natomiast wilnianie starszego pokolenia, dawni czytelnicy „Przekroju”, pamiętają Mrożka jako satyryka i autora rysunków, zamieszczanych w tym tygodniku.

Jak wiadomo, Sławomir Mrożek jest autorem licznych nowel, tekstów satyrycznych, powieści, jednak największą sławę zdobył jako dramatopisarz. Posiada szereg nagród polskich i międzynarodowych. Jest uznany za jednego z najwybitniejszych dramatopisarzy Europy drugiej połowy XX wieku. Jego pełne wręcz drapieżnej satyry sztuki, jak „Tango”, „Wyspa róż”, „Polowanie na lisa”, „Ambasador” i wiele innych nie schodzą z teatralnych scen świata. Wśród nich dominują „Emigranci”, których dzieje są ukazane niby z komicznej strony, ale jednak komedia kończy się tragedią.

Bohater AA (udana kreacja aktorska Trusewicza) nadzwyczaj inteligentny, oczytany, znający języki obce, zamierzający napisać książkę popełnia w noc sylwestrową samobójstwo. Dlaczego? Przecież tu, na Zachodzie, gdzie jest wolność słowa i ducha, co niejednokrotnie podkreśla sam AA, wołając — „Jestem wolnym człowiekiem” — przeciwstawiając siebie swemu towarzyszowi niedoli, zwykłemu robociarzowi, musiałby czuć się szczęśliwym. Niestety, pustka, jaka się wytworzyła wokół jego osoby: nikt go nie czeka w ojczystym kraju, nie otrzymuje od nikogo listów, właściwie nie ma nikogo bliskiego, pcha go do samobójczego czynu.
Sympatię budzi bohater XX. Trafnie, a w końcowych scenach z dużą dozą pozytywnych emocji, przedstawiony przez Kiejzika. Tak, on zwykły, ciężko pracujący na obczyźnie człowiek. Trochę skąpy, chwilami prostacki w zachowaniu, ciułający grosz do grosza, nawet kosztem swego współlokatora. Ma on jednak konkretny, godny człowieka pracy cel. Chce pomóc rodzinie, dzieci posłać do lepszych szkół, zbudować własny dom. Często pisze do kraju, do żony, listy i otrzymuje odpowiedzi od niej, co staje się przedmiotem zazdrości przemądrzałego, ale osamotnionego intelektualisty.

Od napisania sztuki minęło prawie 40 lat. I cóż widzimy dzisiaj? Całkowicie zwyciężył konsumencki tryb życia. Całe rzesze zarówno inteligentów, jak też robotników wyjeżdża tam, gdzie mogą sprzedać swoją pracę na korzystnych warunkach.
Wielki twórca, jakim jest Sławomir Mrożek, jakby przewidział, że robociarz wcale nie był beznadziejnym niewolnikiem dóbr materialnych, chociaż w ten sposób traktował go pan AA.
Pozostaje złożyć gratulacje kierowniczce Wileńskiego Studia Teatralnego Lili Kiejzik, że wzbogaciła repertuar studia o kolejną ambitną sztukę. Natomiast dwóm Edwardom, że na poziomie zawodowych aktorów sprostali niełatwemu zadaniu wykreowania wiarygodnych postaci nieszczęśliwych emigrantów.

Ubiegłą niedzielę w Wilnie można nazwać teatralną, gdyż na scenie Domu Kultury Polskiej odbyła się premiera spektaklu „Pułapki miłości” w reżyserii Inki Dowlasz z Krakowa. Sztukę wystawił Polski Teatr w Wilnie (kierownik Irena Litwinowicz).Widzowie, którzy zdążyli zobaczyć „Pułapki” wysoko ocenili całe przedstawienie — ciekawe, liryczne, pełne humoru.
I w tym miejscu rodzi się pytanie: czy koniecznie obie polskie teatralne imprezy musiały się odbyć w to same niedzielne popołudnie?  Przy tym sporo osób stwierdza, że dość często różnorodne polskie imprezy pokrywają się ze sobą w czasie. Szkoda. Są ludzie, którzy mają chęć uczestniczyć w każdej z nich.

Fot. archiwum

19 odpowiedzi to „Emigranci” przyjechali do Wilna

  1. teatr mówi:

    Rewelacja!!!

  2. Kemi mówi:

    Pozdrawiam Polskie Studio Teatralne, za cala swoja dzialalnosc pierwszy dobry spektakl:)

  3. widz mówi:

    Brawo! Brawo aktorom, reżyserowi i Kierowniczce!

  4. Wiktor G. mówi:

    Czy pisząc recenzję teatralną naprawdę trzeba zdradzić zakończenie przedstawienia?..

  5. Wereszko mówi:

    Z artykułu:
    “Jak wiadomo, Sławomir Mrożek jest autorem licznych nowel, tekstów satyrycznych, powieści, jednak największą sławę zdobył jako dramatopisarz. Posiada szereg nagród polskich i międzynarodowych.”

    A ja pamiętam że 8 lutego 1952 Mrożek podpisał się pod następującą haniebną rezolucją do władzy komunistycznej,żądając surowej kary dla aresztowanych księży:
    “W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich, powiązanych z krakowską Kurią Metropolitalną. My, zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, wyrażamy bezwzględne potępienia dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływy na młodzież skupioną w KSM /Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży – dopisek. A.S./, działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali za amerykańskie pieniądze szpiegostwo i dywersję. Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne. Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm, ostrzej piętnować wrogów narodu – dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej”.

    Sławomir Mrożek dopisał: ” Nie ma zbrodni, której byśmy się po nich nie mogli spodziewać. Zaciekłość niedobitków będzie tym większa, tym bardziej będą się upodobniać do SS – manów, do “rycerzy płonącego krzyża” – Ku – Klux – Klanu, do brunatnych i czarnych koszul – występując w tym samym co SS – mani, krzyżowcy, koszule i inni falangiści interesie”

    Sam o sobie napisał:
    “należałem do komunistów w sześćdziesiątych latach. Uważałem, że komunistyczna Polska to moja Polska. Środowisko z którego pochodzę to liberalna żydokomuna. Jest to żydokomuna w sensie ścisłym, bo moi rodzice wywodzili się ze środowisk żydowskich i byli przed wojną komunistami. Być komunistą znaczyło wtedy coś więcej niż przynależność do partii, to oznaczało przynależność do pewnego języka, do pewnej kultury, fobii, namiętności / “Powściągliwość i Praca” nr 6 z 1988 – pismo katolickie /.

  6. Daila mówi:

    D0 Wereszki: Dał pan też odpowiedź, że człowiek zmienia nieraz poglądy. Ma pan szanse zostać jeszcze komunistą, jeśli nim nie był…

  7. misek mówi:

    Brawo, kolejny spektakl, kolejny sukces!

  8. misek do Daila mówi:

    hehehe. dobre…

  9. Bardzostarypielgrzym mówi:

    Wereszko ma rację, to są fakty z życiorysów niejednego żydo-komuszka, nawet można do tego żałosnego zbiorku dołączyć i noblistkę Szymborską… Kto tego nie wie, ten emigracyjny – wewnętrznie i umysłowo – kiep! Co do samego spektaklu: szkoda że Mrożkowy, a nie rodzimy litewski w tematyce i scenerii – lecz na Litwie teraz totalna kulturalna posucha… Za to aż dwa polskie spektakle jednego dnia o podobnej porze, na które trzeba truchtać po mieście z jednego krańca na drugi – to jak dwa przysłowiowe grzybki w postsowiecki czerwony barszcz! Co się jednak kryje za tym brakiem porozumienia między scenami z “takimi tradycjami”?

  10. do Bardzostarypielgrzym mówi:

    co do dwóch spektakli: o ile się nie mylę reklama o “Emigrantach” była już pod koniec maja, natomiast informacje o “Pułapkach” tylko 2 – 3 tygodnie przed premierą.
    co do Mrożka: to już tylko Pana zdanie, bo jaki by nie był Mrożek komuch czy nicpoń, to napiusał naprawdę warte uwagi całego świata teatralnego dramaty. Przynajmniej jest najczęściej tłumaczonym na inne języki polskim dramaturgiem 20 – 21 wieku

  11. Ali mówi:

    Wereszko : Cytat o żydokomunie to wypowiedź Michnika, a nie Mrożka. Jeśli nie wierzysz, sprawdź to sobie jeszcze raz. Jest w internecie.

  12. do Bardzostarypielgrzym 2 mówi:

    Najbardziej rodzimym dla teatrów polskich, nie ważne z jakiego kraju – jest repertuar polski i jego język.

  13. neonie mówi:

    Udalo sie mi obejrzec 2 spektakle.Trzeba przyznac, ze Polski teatr w Wilnie byl na wyzszym poziomie 🙂

  14. Wereszko mówi:

    Ali
    Rzeczywiście,to Michnik.Pomyliłem się,z rozpędu.Przepraszam.

  15. do neona mówi:

    😀 ty chyba kpisz z siebie…albo masz bardzo złe pojęcie teatru 🙂 ,bo też byłem na 2 spektaklach.

  16. Wiktoria mówi:

    Spektal w dkp byl jednym nieporozumieniem. Moze to wykonanie nie te, albo rezyseria, ale to bylo naprawde do niczego. Szkoda nie bylam na Emigrantach, bo relacje naprawde b.dobre

  17. Wiktor G. mówi:

    Do neonie:

    jeśli chodzi o spektakl w DKP to z jednym zgoda na pewno – scena była na wyższym poziomie 😉

  18. Alik mówi:

    Niby takie “cudo” bylo w dkp, ale nikt o tym nie napisal. 🙂 Są powody chiba?

  19. Maria mówi:

    wIELKI SZACUNEK DLA EMIGRANTOW!!! bARDZO BYLISMY ZADOWOLENI!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.