8
Białorusini przyjeżdżają na zakupy do „Akropolisu”

 Auta z białoruskimi numerami rejestracyjnymi pod „Akropolisem”     Fot. Marian Paluszkiewicz

Auta z białoruskimi numerami rejestracyjnymi pod „Akropolisem” Fot. Marian Paluszkiewicz

Widok aut z białoruskimi numerami rejestracyjnymi przed wileńskim „Akropolisem” już chyba nikogo nie dziwi. Białorusini z przygranicznych rejonów często jeżdżą do Wilna na zakupy, najbardziej lubią te centrum rozrywkowo-handlowe. W ciągu roku odwiedza je około 14 mln osób z Litwy i innych państw, 1-2 proc. z nich stanowią Białorusini. W ciągu ostatnich lat coraz więcej osób z tego kraju przyjeżdża tu na zakupy.

— W ciągu weekendu nasze centrum rozrywkowo-handlowe odwiedza nawet kilkanaście tysięcy osób z Białorusi.

Są to bardzo poważni klienci, ponieważ lista ich zakupów jest znacznie dłuższa w porównaniu z naszymi klientami z Litwy, którzy kupują to, co potrzebują na dzień dzisiejszy.
Białorusini natomiast mieszkają daleko, na wjazd do Litwy potrzebują wizy, dlatego robią duże zakupy.
Ale miejscowi klienci za to robią zakupy częściej — mówił zarządca „Akropolisu” Česlovas Urbonavičius.
Na zakupy w ciągu jednego dnia jedna osoba z Białorusi wydaje 700-1000 litów.

— Nasi wschodni sąsiedzi obecnie stanowią już kilka procent wszystkich kupujących, a ich liczba stale rośnie. Obywatele Białorusi są zainteresowani zróżnicowanym asortymentem — od sprzętu ogrodniczego po artykuły niezbędne do remontu łazienek — powiedział Česlovas Urbonavičius i podkreślił, że sklep jest otwarty na klientów zza wschodniej granicy.
Uwzględniając klientów z Rosji, Białorusi, a także mieszkańców Litwy, którzy nie umieją czytać po litewsku, informacje są zamieszczone również w języku rosyjskim.

— Przed kilkoma laty, gdy zauważyliśmy, że coraz więcej do nas na zakupy przyjeżdża osób mówiących po rosyjsku i chcąc ułatwić takim klientom zakupy, zadbaliśmy, aby część naszych pracowników mówiła po rosyjsku. Poprosiliśmy właścicieli sklepów, żeby w weekendy pracowała chociaż jedna ekspedientka mówiąca po rosyjsku. Dzisiaj to już sami właściciele chcą, żeby ich pracownicy znali język rosyjski. To bardzo pomaga w ich biznesie — mówił zarządca „Akropolisu”.
Goście z sąsiedniego kraju nie tylko robią u nas zakupy, ale także bardzo chętnie korzystają z różnorodnych rozrywek oraz z usług restauracji. Kobiety nie zapominają skorzystać z usług fryzjera, kosmetologa, a także manikiurzystki.

— Kupcy z Białorusi są bardzo hojni i nie są wybredni. Kupują to, co im się podoba, na cenę uwagi nie zwracają. Lubimy, gdy przychodzą do naszego sklepu, bo wiadomo, że przyszli po to, żeby coś kupić, a nie obejrzeć. Zazwyczaj wiedzą, czego chcą. Często kupując jedną rzecz wybierają jeszcze kilka gadżetów. Nasz towar jest dla nich atrakcyjniejszy. A każdy, kto ostatnio był w Mińsku, potwierdzi, że pieniędzy Białorusini mają — mówiła Inga Grigaliūnaitė, ekspedientka sklepu obuwniczego.
Wybierają przeważnie rzeczy znanych firm, bo cenią dobrą jakość.

— W naszym sklepie czasami kobiety z Białorusi zostawiają nawet kilka tysięcy litów podczas jednych zakupów. Zazwyczaj kupują perfumy i kremy. Bardzo dobrze znają się na kosmetykach, najczęściej od razu mówią, co chcą. Im nie trzeba zbyt dużo tłumaczyć i wmawiać, one przychodzą, kupują i wychodzą. To są najlepsi klienci — mówiła Aliona, ekspedientka sklepu z kosmetykami w „Akropolisie”.
Wysoka jakość za niską cenę to największe atuty zakupów na Litwie. Dla klientów z tego kraju ważne jest także to, że mogą uzyskać zwrot całego podatku VAT.

— Duży wybór, wszystko tu macie. I przede wszystkim niższe ceny. Kupujemy jedzenie, sprzęt do domu, a przy okazji i zeszyty szkolne dla dzieci. Niedawno kupiliśmy nowe mieszkanie, więc cały sprzęt AGD kupiliśmy w „Akropolisie”. Kantor jest też na miejscu, co dla nas jest bardzo ważne, możemy wymienić pieniądze, nie trzeba szukać gdzieś na mieście. Często także kupujemy leki, te, które są sprzedawane bez recepty, których u nas nie ma — mówiła Nastia Łatysz z Białorusi.
Nastia zaznaczyła, że bardzo lubi przyjeżdżać właśnie do „Akropolisu”, ponieważ jest tu bardzo dużo atrakcji nie tylko dla osób dorosłych, ale i dla dzieci. Jak twierdzi, można tu spędzić cały dzień i nie znudzić się.

Najwięcej klientów zza białoruskiej granicy można spotkać w weekendy. Przyjeżdżają zarówno samochodami osobowymi, jak i autokarami.
— Głównie robię tu zakupy dla swoich pociech. Kupuję ubrania, pampersy — bo u was są tańsze niż u nas. Czasem nawet decyduję się na coś większego, jak fotelik samochodowy czy jakiś sprzęt AGD. Zazwyczaj, gdy tu przyjeżdżamy, mamy już sporządzoną całą listę zakupów. Niestety, często nie możemy przyjeżdżać, ponieważ sama wiza kosztuje 60 euro, do tego jeszcze koszt drogi. Zawsze, gdy się tutaj wybieramy, mąż bierze większy samochód, ponieważ chętnych na wspólną podróż do wileńskiego „Akropolisu” nie brakuje — mówiła uśmiechnięta Janina Karpowicz z Grodna.
Honorata Adamowicz

LUDZIE ŁUKASZENKI KUPUJĄ NIERUCHOMOŚCI

Bliscy współpracownicy Aleksandra Łukaszenki, w tym obecny premier Michaił Miasnikowicz, były szef MSZ Siarhiej Martynau i dwaj oligarchowie, Jurij Czyż i Aleksander Szakutin nabyli luksusowe apartamenty na wileńskiej starówce. Urzędnicy Aleksandra Łukaszenki spędzają weekendy w apartamentach na wileńskiej starówce i nie tracą czasu — rozmawiają z politykami i biznesmenami z Litwy.

Na zakupy do wileńskiego centrum handlowego „Akropolis” przybywa coraz więcej klientów   Fot. Marian Paluszkiewicz

8 odpowiedzi to Białorusini przyjeżdżają na zakupy do „Akropolisu”

  1. józef III mówi:

    jeśli z przygranicznych rejonów to raczej Polacy a nie Białorusini !?

  2. Bardzostarypielgrzym mówi:

    Akropolis – największa ohyda Wilna! Zaraz po Macu pod dworcem! Co się teraz porobiło z tym niegdyś miłym miastem… ;-((

  3. Bardzostarypielgrzym mówi:

    Jeszcze podobne ohydne badziewie – symbol “nowej Litwy” – stoi w Kownie nad samym Niemnem! Książę Witold w nieznanym grobie się przewraca!

  4. wilnianka mówi:

    widocznie Białorusinom żyje się lepiej, bo my miejscowi mieszkańcy jeździmy na zakupy do Polski, a tankujemy się na Białorusi.

  5. ViP mówi:

    Białorusini w Akropolis ? Znaczy jest lepiej niż w Polsce i na Litwie. Ich stać na tę litewską drożyznę. W Polsce jest znacznie taniej niż w RL, ale do Polski wjazd dla BY to trudna przeprawa. Pani Prezydent i Pan Prezydent (BY) mają sie ku sobie, naprzeciw werdyktom i zaleceniom UE? No i na koniec pytanie. Litwa jeszcze w Unii Europejskiej? Znaczy bliższy i lepszy sąsiad za miedzą niż daleka Bruksela!

  6. Chuck Norris mówi:

    Ostatni rok spędziłem w Białymstoku. Tam jest znacznie więcej Białorusinów niż u nas na Litwie. Najbardziej to widoczne jest w okresie świątecznym. W POK stoją kolejki po tax free.

  7. tak sobie czytam i myślę mówi:

    A KTO WPUSZCZA TYCH ŁUKASZENKOWSKICH SŁUGUSÓW NA LITWĘ? PRZECIEŻ JEST ZAKAZ.

  8. Czeslaw Urbanowicz (ten kierownik sklepu)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.