6
Harcerskie przeżycia na Rajdzie Katyńskim (cz. II)

 Od lat Międzynarodowemu Motocyklowemu Rajdowi towarzyszą harcerze Wileńskiego Hufca Maryi im.  Pani Ostrobramskiej, którzy w tym roku wybrali się na wspólne wędrowanie kresami wschodnimi

Od lat Międzynarodowemu Motocyklowemu Rajdowi towarzyszą harcerze Wileńskiego Hufca Maryi im. Pani Ostrobramskiej, którzy w tym roku wybrali się na wspólne wędrowanie kresami wschodnimi Fot. archiwum

Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński odwiedził Wilno, Wileńszczyznę po raz czwarty. Od lat towarzyszyli mu harcerze Wileńskiego Hufca Maryi im. Pani Ostrobramskiej, jednak w tym roku wybrali się na wspólne wędrowanie kresami wschodnimi.

Pierwsza grupa harcerzy mających w sobie chęć wspólnego zwiedzania, ale również niesienia polskiej pamięci o pomordowanych, wyruszyła 1 września z Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie i w ciągu dwunastu dni dotarła do Moskwy. Rajdowcy w ciągu tych dni zwiedzili wiele cmentarzy, na których spoczywają Polacy pomordowani w czasie I i II wojen światowych, ale również w okresie dwudziestolecia międzywojennego.

Ja i Rajd Katyński. Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Rajdem Katyńskim. Byłam małą dziewczynką, która wraz z babcią po Mszy św. spotkała rajdowców przy „pałacyku” śp. ks. prał. Józefa Obrembskiego. Nie mogę powiedzieć, który to był rok, ale wiem, że nie uwierzyłabym, iż będzie mi dane kiedyś wędrować wspólnie z Rajdem.

Rajd zmierzał do Zadwórza, gdzie w 1920 r. rozegrała się bitwa lwowskich harcerzy z wojskiem rosyjskim, a następnie — do Malechowa

Rajd zmierzał do Zadwórza, gdzie w 1920 r. rozegrała się bitwa lwowskich harcerzy z wojskiem rosyjskim, a następnie — do Malechowa Fot. archiwum

Etap drugi asystowania Rajdu przez harcerzy odbył się w dniach 19-22 września. Grupa ośmiu osób, wraz z komendantem ks. hm. Dariuszem Stańczykiem wyruszyła dzień wcześniej z Wilna, by następnego dnia spotkać się z uczestnikami Rajdu Katyńskiego w Hucie Pieniackiej na Ukrainie.
W pierwsze godziny pobytu na Ukrainie w środę, 19 września, dopisywała piękna, słoneczna pogoda, idealna do zwiedzania. Pierwszym punktem naszego wędrowania było miasto Tarnopol. Będąc nad zalewem Tarnopolskim, choć wydawał się być raczej pięknym, dużym jeziorem, czuliśmy się jak gdyby stopy nasze stąpały brzegiem morza, a widok rozwijającego się miasta, budujących się hoteli, pięknych parków tylko upewniał nas w tym przekonaniu.

Przejeżdżając miasteczka i wsie Ukrainy zwróciliśmy uwagę na ogrom budujących się, kolorowych i widocznych z daleka cerkwi. Można pozazdrościć Ukraińcom tak majestatycznych sakralnych budowli.
Kolejnym miejscem naszego postoju był Zbaraż, gdzie zwiedziliśmy zamek z 1626 roku. Oczy cieszyła wystawa w muzeum znajdującym się w pałacu, jak również w pomieszczeniach muru obronnego. Następnie pojechaliśmy na północ od Zbaraża, do Krzemieńca, miasta nazywanego również Krzemieńcem Podolskim. Od razu skierowaliśmy się w stronę Góry Bony, a zatem do ruin zamku w Krzemieńcu, z którego dzięki bezchmurnemu niebu widać było malownicze okolice, granice Wołynia i Podola, ale przede wszystkim zabytki, jakie w sobie gromadzi Krzemieniec: pałac Juliusza Słowackiego, gdzie się urodził, kościół katolicki oraz m. in. słynne liceum krzemienieckie mieszczące się w dawnym klasztorze jezuitów.

Z braku czasu nie mogliśmy zatrzymać się w wielu miejscach na dłużej. Cieszymy się jednak, że udało się nam obejrzeć Ławrę Poczajowską — najpiękniejszy klasztor prawosławnego kościoła ukraińskiego patriarchatu moskiewskiego. To miejsce pielgrzymek prawosławnych i grekokatolików. Niczym polska Jasna Góra. Opisać się nie da, jak mały człowiek się czuje na dziedzińcu takiego miejsca.

Kiedy słońce żegnało zbliżało się ku zachodowi, my również ruszyliśmy w stronę miejsca spotkania z XII MMRK, do Huty Pieniackiej. 28 lutego 1944r. we wsi tej miał miejsce mord na ludności polskiej dokonany przez żołnierzy SS złożonych z ukraińskich ochotników pod dowództwem niemieckim. Dotarliśmy na miejsce już po zmroku, dołączyliśmy do rajdowców przy ognisku. Usłyszałam wówczas słowa, które zapadły w moją pamięć, że „ogień oczyszcza”. Do tej pory zastanawiam się nad tym i często myśląc o wielu miejscach, które w tym roku zwiedziłam, miejscach, gdzie zginęli niewinni Polacy, łzy mam w oczach, nie znajdując w sobie odpowiedzi na pytanie — dlaczego?

Kolejny dzień, czwartek 20 września, to też kolejne kilometry przejechane wraz z polską nutą. Rajd Katyński zmierzał do Zadwórza, gdzie w roku 1920 rozegrała się bitwa lwowskich harcerzy z wojskiem rosyjskim, a następnie — do Malechowa. Mimo że ulewa utrudniała podróż, uporczywie podążaliśmy za dzielnymi rajdowcami.

To były już ostatnie dni Rajdu. Sobota, 21 września, zgodnie z planem XII MMRK, poświęcona była Lwowowi. Zaplanowano również piękną pogodę, a więc młodzież harcerską nie ominęła możliwość przejażdżki motorem. Na początek motocykliści odwiedzili Cmentarz Łyczakowski, gdzie przy grobie Juliusza Konstantego Ordona złożono wieniec. Odwiedziliśmy również grób Marii Konopnickiej, przy którym nie zabrakło „Roty”, a przy grobie Władysława Bełzy — „Katechizmu polskiego dziecka”. Zatrzymaliśmy się na Cmentarzu Janowskim, a następnie odbyła się Msza św. w Katedrze Lwowskiej. Najważniejszym punktem był Cmentarz Orląt Lwowskich, które broniły nasz, polski Lwów. Tradycyjnie, jak się dowiedzieliśmy, odśpiewano kilkanaście pieśni patriotycznych i żołnierskich pod pomnikiem Adama Mickiewicza w samym sercu Lwowa.

Czas wolny, to upodobane przez harcerzy zwiedzanie — rynek lwowski, katedra ormiańska, teatr, pomnik Tarasa Szewczenki. Dzień zakończyliśmy długimi rozmowami z przyjaciółmi — rajdowcami. Snując wspólne plany i marzenia, kolejne spotkania.
Sobota, 22 września, dzień finałowy. Odwiedziliśmy Żółkiew — miejsce godne, by nazywać je drugim Wawelem. Proboszcz kolegiaty św. Wawrzyńca z wielką radością i procesją przywitał rajdowców. Kilka chwil modlitwy, historia kolegiaty i musieliśmy ruszać w drogę, tam gdzie rajd się rozpoczął — do Warszawy. Na zakończenie odśpiewaliśmy „Boże coś Polskę” i długą kolumną odjechaliśmy w stronę granicy ukraińsko–polskiej.

Uczestnicy XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego wraz z komendantem ks. hm. Dariuszem Stańczykiem

Uczestnicy XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego wraz z komendantem ks. hm. Dariuszem Stańczykiem Fot. archiwum

XII Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński „Kocham Polskę i Ty ją kochaj” dotarł na Plac Piłsudskiego, do Grobu Nieznanego Żołnierza o godz. 18. „Po raz pierwszy tak świadomie wjeżdżałem do stolicy Polski. Nigdy nie zapomnę tylu przeżyć, jakich doświadczyłem w czasie wędrówki z Rajdem” — stojąc wśród przyjaciół harcerzy i rajdowców powiedział dh. Grzegorz Zdanowicz. „Właśnie dla takich chwil warto żyć i dzięki nim jestem pewna, że nigdy nie zapomnę, iż w moich żyłach płynie polska krew, a obowiązkiem moim jest pamiętać…” — dumnym, choć zaziębionym głosem dodała dh. Ewelina Adomaitis. Uśmiech na naszych twarzach promieniał i czuliśmy się dumni, gdy coroczna nagroda prymasa Polski seniora kard. Józefa Glempa przyznawana przez Komitet Honorowego Stowarzyszenia „Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński” została przyznana ks. hm. Dariuszowi Stańczykowi. W obecności wnuka marszałka J. Piłsudskiego i rodziny rotm. Witolda Pileckiego, posłów i kombatantów AK, kresowiaków i sybiraków, nagrodę osobiście wręczył ks. prymas Polski, Józef kard. Glemp. Ręce same się rwały do oklasków, bo to dla nas, harcerzy, duże wyróżnienie, które w postaci albumu o bł. ks. Jerzym Popiełuszce złożono na ręce komendanta naszego Hufca.

Dziękujemy serdecznie komandorowi i założycielowi Rajdu, Wiktorowi Węgrzynowi, za tyle ciepła, którym nas obdzielał, za ojcowską troskę i wiele pokrzepiających słów. Dziękujemy komandorowi trasy, do której dołączyliśmy się, Leszkowi Rysakowi, jak również wszystkim motocyklistom, których mniej lub bardziej poznaliśmy. O was zawsze pamiętać będziemy, również w modlitwie, a mamy nadzieję, że spotkamy się na Placu Piłsudskiego już za rok, na rozpoczęciu XIII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego „Kocham Polskę i Ty ją kochaj”, bo my ją kochamy!

Czuwaj!

pwd. Małgorzata Aleksandrowicz
Odc. ost.
Pocz. w nr. 193

6 odpowiedzi to Harcerskie przeżycia na Rajdzie Katyńskim (cz. II)

  1. no com mówi:

    serdeczne zyczenia Dariuszowi, ludzie dobrej woli zawsze z Toba. Przypomne, litevski nacionalista backys zabronil mu wstep do kosciolow lietuvoje, widzac w nim zagrozenie litevskiemu systemowi, opartemu na klamstwie, obludzie i idejach faszistowskich

  2. Kmicic mówi:

    Serce rośnie.

  3. no tak > 1. mówi:

    A nie sadzisz, ze ten zakaz wynika przede wszystkim z faktu, ze ks. Stanczyk notorycznie i swiadomie lamie dana przez siebie w dniu swiecen przysiege posluszenstwa wlasnemu biskupowi? Faktem jest to, ze olewa swojego biskupa w Radomiu i dlatego ma wspomniany zakaz.

  4. Kmicic mówi:

    Takich księży, jak ks. Dariusz potrzeba na Wileńszczyżnie i Laudzie z 1000.
    To dobrze ,że Prymas Glemp docenił działalność tego kapłana kierującego się prawdziwym powołaniem i od lat działającego na rzecz autentycznej zgody pomiędzy Litwinami i Polakami.

  5. Edward mówi:

    Serdecznie pozdrawiam harcerzy i ks. Darka.Pozwoliłem sobie zamieścić Wasze artykuły na naszej stronie,gdzie są zdjęcia z całego XII Rajdu Katyńskiego.www.zec.wolomin.pl

  6. wojtek mówi:

    Na Forum RK również są podane linki do KW i tych relacji 🙂

    Ks.Dariusz Stańczyk-wspaniały Ks Harcmistrz-takich Księży na LT brakuje! Z taką charyzmą!

    Kto nie zna Ks Dariusza-najpierw niech zapozna się z jego dokonaniami a później wypowiada.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.