2
„Nauczyłam się dziękować za to co mam”

Marija Turlinskienė zajmuje się jedną z najtrudniejszych dziedzin psychologii — onkopsychologią

Marija Turlinskienė zajmuje się jedną z najtrudniejszych dziedzin psychologii — onkopsychologią Fot. archiwum

Marija Turlinskienė jest psychologiem w Centrum Hematologii, Onkologii i Transfuzji szpitala „Santariškių klinikos” oraz dyrektorem Centrum Onkopsychologii i Komunikacji. Zajmuje się jedną z najtrudniejszych dziedzin psychologii — onkopsychologią, dziedziną badań naukowych i praktyki klinicznej na styku psychologii, onkologii i socjologii.

Jest Pani psychologiem. Skąd to Pani zainteresowanie onkopsychologią?

Z onkopsychologią zetknęłam się przez przypadek. Pracowałam na innym oddziale szpitala, gdy zaproponowano mi pracę z ludźmi chorymi na raka krwi. Spotkałam pełnych entuzjazmu i wiary w ludzkie możliwości lekarzy i pielęgniarki, którzy wierzyli, że choroba onkologiczna to jeszcze nie wyrok śmierci, że z taką chorobą można nauczyć się żyć pełnowartościowym życiem, że można wyzdrowieć i powrócić do normalnego życia. „Zaraziłam się” tym entuzjazmem, wspieranie ludzi chorych na raka stało się podstawowym celem mojej pracy.

Jak wygląda praca psychologa w szpitalu onkologicznym?

Diagnoza onkologiczna często jest traktowana przez pacjentów jak wyrok. Dlatego terapia psychologiczna w szpitalu to, przede wszystkim, terapia kryzysowa osób, które dopiero się dowiedziały o swojej chorobie lub tych, które mają nawrót choroby. Podczas terapii pomagamy chorym wyrzucić z siebie emocje, zorientować się w sytuacji, znaleźć nowe sposoby radzenia sobie ze stresem związanym z chorobą, koniecznością zmiany dotychczasowego życia, wspólnie z pacjentami poszukujemy źródeł wsparcia. Poza terapią kryzysową w szpitalu prowadzimy też terapię wspierającą pacjentów będących w trakcie leczenia. W okresie remisji choroby pomagamy pacjentom rozwiązać kwestie związane z readaptacją i powrotem do normalnej aktywności. Naszych pacjentów uczymy też technik relaksacyjnych, pozytywnego, prozdrowotnego myślenia, sposobów pomocy sobie w chwilach załamania psychicznego.

Czy pacjenci zawsze chętnie korzystają z oferowanej im pomocy psychologicznej?

Kiedy zaczynałam pracę na oddziale onkohematologii, zdarzało się mi słyszeć, że „nie jest mi potrzebny psycholog, nie jestem „nienormalny”, tylko mam raka”. Psycholog był postrzegany jako ktoś, kto wyrokuje o „normalności” lub „nienormalności” psychicznej pacjenta. Często patrzono na niego nieufnie. Teraz nastawienie wobec psychologa się zmieniło. Coraz więcej ludzi postrzega psychologa jako osobę, która może udzielić wsparcia w sytuacji zetknięcia się z chorobą. Znaczną rolę w zmianie nastawienia pacjentów wobec psychologa odgrywa personel szpitala: lekarze, pielęgniarki.
W przypadku tak ciężkiej choroby jaką jest rak potrzebne jest podzielenie się z kimś swymi uczuciami, skomplikowanymi emocjami, strachem, bólem. Czasami ulgę może przynieść zwykłe wygadanie się, wyżalenie się komuś, kto potrafi wysłuchać, przyjąć wszystko to, co pacjent czuje i nie osądzać go. Dobrze, jeżeli porozmawia się z kimś spoza rodziny, żeby nie obarczać bliskich swymi przeżyciami, żeby móc być naprawdę szczerym, bez udawania i oszczędzania kogoś bliskiego, który też cierpi. Rozmowa z psychologiem pozwala się zdystansować do problemu, odzyskać równowagę psychiczną, ułatwia pobyt w szpitalu, wpływa na polepszenie stanu emocjonalnego chorego. Z kolei polepszenie stanu psychicznego pacjenta pozytywnie wpływa na przebieg leczenia, często pomaga w zdrowieniu. Bliscy pacjentów również coraz częściej korzystają z pomocy psychologa. Ciężka choroba bliskiej osoby jest dużym obciążeniem psychicznym, z którym nie jest łatwo sobie poradzić.

Psychiczne problemy pacjentów nie kończą się wraz z opuszczeniem szpitala. Konfrontacja z nową rzeczywistością może być bardzo bolesna. Czy po wyjściu ze szpitala pacjenci mogą liczyć na pomoc psychologa?

Po opuszczeniu szpitala osoba chora na raka styka się z zupełnie innymi realiami niż przed chorobą. Pojawia się niepokój, lęk przed przyszłością, przed nawrotami choroby. Ludzie szukają odpowiedzi na dręczące pytania: „Jak żyć dalej, żeby choroba nie powróciła? Jak powrócić do codzienności? Jak poradzić sobie ze spowodowanymi chorobą ograniczeniami?”. Są to pytania, na które trudno jest samemu znaleźć odpowiedź. Potrzebne jest wsparcie, fachowa pomoc. Jeżeli widzimy, że pacjenci, po tym jak wyjdą ze szpitala, nadal będą potrzebowali pomocy psychologicznej, kierujemy ich do Centrum Onkopsychologii i Komunikacji.

Jakie funkcje pełni Centrum Onkopsychologii i Komunikacji?

Jest to instytucja, która oferuje pomoc psychologiczną osobom chorym onkologicznie, ich rodzinom i bliskim. Pomagamy też medykom, pracującym na oddziałach onkologicznych szpitali, odreagować stres związany z wykonywaną pracą, uczymy ich sposobów unikania wypalenia zawodowego. Od innych instytucji udzielających wsparcia psychologicznego różnimy się tym, że u nas pomoc psychologiczną można otrzymać po litewsku, polsku i rosyjsku. Bardzo ważne jest, by o swoich bolesnych przeżyciach ludzie mogli mówić w języku ojczystym.

Czy osoby, zwracające się o pomoc do Centrum Onkopsychologii i Komunikacji, powinny mieć specjalne skierowanie?

O pomoc do Centrum może zwróć się każdy, kogo dotknęła choroba onkologiczna: osoba chora na raka, jej bliscy. Pomagamy nie tylko ludziom chorym na raka. Pomoc psychologiczną w Centrum otrzyma każdy, kto przeżywa utratę osoby bliskiej lub stany kryzysowe, spowodowane chorobą somatyczną własną lub kogoś bliskiego.

Jaką pomoc psychologiczną proponujecie ludziom zwracającym się do Centrum? Czy usługi Centrum są odpłatne?

Zwracającym się do nas osobom proponujemy terapię indywidualną. Prowadzimy też grupy wsparcia dla chorych i ich bliskich. W Centrum stale są organizowane spotkania edukacyjne dla chorych oraz szkolenia dla personelu medycznego i przedstawicieli innych zawodów pracujących z pacjentami onkologicznymi.
Większość usług świadczonych przez Centrum jest nieodpłatna.
Najnowszą proponowaną przez Centrum formą pomocy są grupowe zajęcia z terapii sztuką, odbywające się w ramach projektu „Kochającym życie”. Grupy arteterapii mają być prowadzone w języku litewskim i polskim. Spotkania będą się odbywały w pięciu największych miastach Litwy (Wilno, Kłajpeda, Kowno, Poniewież, Szawle). W każdej grupie przewidujemy dziesięć spotkań. Udział w grupach arteterapii też jest nieodpłatny.

Praca, którą Pani wykonuje, jest bardzo wyczerpująca emocjonalnie. Jak Pani sobie z tym radzi?

Zdarza się, że wracam do domu po całym dniu pracy i nie jestem w stanie ani rozmawiać, ani „słyszeć” swoich bliskich. Codzienne spotkania z tragizmem choroby, ciężkimi emocjami, ludzkim bólem i cierpieniem są wyczerpujące. Jednak to właśnie pacjenci, z którymi pracuję, pomagają mi na nowo odzyskiwać siłę i chęć do pracy. Gdy widzę, jak ludzie, zdawało by się beznadziejnie chorzy, potrafią odnajdować w sobie niesamowitą siłę przetrwania w cierpieniu jakie powoduje choroba, jak mimo wielu strat żyją pełnią życia i cieszą się każdą chwilą, od nowa odnajduję sens w tym co robię.
Zdaję sobie sprawę z tego, że w takiej pracy jak moja bardzo łatwo jest się wypalić, toteż staram się zapobiegać wypaleniu zawodowemu. Jednym ze sposobów zapobiegania wypaleniu w pracy jest podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych. Staram się brać udział w konferencjach, warsztatach, szkoleniach. Służy to nie tylko podnoszeniu moich kwalifikacji profesjonalnych, ale jest też okazją do spotkań z kolegami po fachu. Pomaga to podzielić się swoimi problemami, otrzymać wsparcie, dowiedzieć się, jak inni radzą sobie z problemami w pracy.
Jako psycholog biorę udział w grupach interwizyjnych i superwizyjnych. Jest to coś w rodzaju grup wsparcia dla zawodowców, w czasie których możemy dzielić się swoimi emocjami, omawiać jakieś trudne sytuacje, z którymi stykamy się w pracy, wspólnie odnajdywać najbardziej skuteczne działania terapeutyczne.
Żeby szewc nie był bez butów, staram się w stosunku do siebie stosować te same zasady, których uczę pacjentów. W myśl tego, że choroba pozwala nam zauważyć te nasze potrzeby, które ignorowaliśmy będąc zdrowymi, staram się mieć czas dla siebie i swojej rodziny, delektować się czasem spędzanym z bliskimi, cenić rzeczy zwykłe, banalne, cieszyć się z każdego dnia, który jest mi dany. Codziennie odnajduję w sobie poczucie wdzięczności za to, co mam.

****
Centrum Onkopsychologii i Komunikacji mieści się w Klasztorze Franciszkańskim, ul. Trakų 9/1, w Wilnie. Dyżury psychologiczne w Centrum są w dni robocze od godziny 12 do 16. Osoby, które chcą zasięgnąć więcej informacji lub pragną umówić się na wizytę, mogą zadzwonić do Centrum pod nr. tel. 8 646 46 444 (konsultacje w jęz. litewskim) lub 8 614 32 962 (konsultacje w jęz. polskim).

2 odpowiedzi to „Nauczyłam się dziękować za to co mam”

  1. Astoria mówi:

    Zacny wywiad z zacnym człowiekiem.

  2. gut mówi:

    Nie ma w tym nic nadzwyczjnego. Nie można robić kariery na nieszczęściu innej osoby. Moja żona zmarła na raka jajników rok temu. Była mgr specjalistką pilęgniarką. Całe swe życie poświęciła opiece chorym onkologicznie, a przepracowała 30 lat. Błagała tylko, żeby nie umierać w szpitalu, tylko w domu. Opiekę w tym szpitalu miała zapewnioną doskonałą, bo wszyscy ciągle przychodzili, koleżanki pielęgniarki i lekarze. Jedna córka jest lekarzem, a druga mgr fizjoterapeutą i skończone studia podyplomowe – oligofrenopedagogika i pedagogika. Jak wiadomo maksymalny okres przeżycia z tą chorobą to 3 lata. Żona przeżyła 3,5 roku. Do końca swych dni pracowała, z wyjątkiem ostatniego 5- miesięcznego zwolnienia, żeby nie myśleć o chorobie. Podczas tej choroby skończyła studia i obroniła tytuł magistra. Do niczego to jej nie było potrzebne, bo wiedziła że umrze. Umierała świadomie, przygotowując nas do kolejnych etapów odchodzenia. W domu dostawała kroplówki, przetaczana nawet była krew. Po sobie zostawiła piękny przeszło 250 m kw. dom, w ślicznych okolicach, wybudowany według jej planów i pomysłów. Zmusiła mnie do jego wybudowania, chociaż nie miałem na to chęci. Piękna po niej pamiątka. Mieszkamy w nim wszyscy ja i córki, a mieszkania w mieście wynajęliśmy. Jak widzicie nie potrzeba żadnego psychologa, żeby pomóc w trudnych dniach odchodzenia kochanej osoby. Tzw. służba zdrowia to tylko pięknie potrafi pisać takie artykuły. To wszystko, trzeba samemu przejść. Mam też swoje zdanie na temat posługi kapłańskiej. Najważniejsze dla niektórych kapłanów są tylko pieniądze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.