6
Co z atomówką po referendum?

Referendum w sprawie budowy elektrowni atomowej miało charakter doradczy, ale jego wynik może ostatecznie przesądzić o losie projektu nowej elektrowni w Wisagini  Fot. Marian Paluszkiewicz
image-51256

Referendum w sprawie budowy elektrowni atomowej miało charakter doradczy, ale jego wynik może ostatecznie przesądzić o losie projektu nowej elektrowni w Wisagini Fot. Marian Paluszkiewicz

Referendum w sprawie budowy nowej elektrowni atomowej, choć miało wprawdzie charakter doradczy, może diametralnie zmienić plany energetyczne Litwy.

Zdecydowana większość uczestniczących w referendum obywateli powiedziała stanowcze „nie” dla atomowych planów kończącej właśnie kadencje rządzącej koalicji konserwatywno-liberalnej. Inicjatorzy referendum, a zarazem przeciwnicy budowy nowej atomówki triumfują. Oczekują też, że wynik referendum, mimo doradczego charakteru, będzie wiążącym dla decyzji nowego rządu. Ale mają już pierwsze sygnały, że również nowe władze będą chciały kontynuować atomowe plany poprzedników.

— Podobnie jak większość przeciwników budowy elektrowni atomowej byłem w szoku, kiedy usłyszałem pierwsze oświadczenia zwycięskich ugrupowań, z których wynikało, że zamierzają kontynuować plany budowy nowej elektrowni atomowej. Dotąd nie mieliśmy tak szybkiego odejścia polityków od swoich przedwyborczych deklaracji, bo jeszcze przed zakończeniem wyborów — oburza się w rozmowie z „Kurierem” Ramūnas Karbauskis, lider Związku Chłopów i Zielonych, który był jednym z liderów inicjatywy referendalnej i stanowczo opowiada się przeciwko budowie elektrowni atomowej. W szok wprawiły jego wypowiedzi Wiktora Uspaskicha i Algirdasa Butkevičiusa, liderów zwycięskich ugrupowań pierwszej tury wyborów — odpowiednio Partii Pracy i Partii Socjaldemokratów.
— Musimy najpierw doczekać się samego projektu oraz odpowiedzi — ile będzie kosztowała produkcja energii oraz ile będzie kosztowała integracja tego projektu w sieci energetyczne Unii Europejskiej? Ten obiekt musi być gospodarczo atrakcyjnym — powiedział w jednym z wywiadów powyborczych Wiktor Uspaskich. Lider Partii Pracy oświadczył też, że po zapoznaniu się z charakterystykami ekonomiczności nowej elektrowni atomowej można będzie ponownie zorganizować referendum w sprawie budowy elektrowni atomowej.
— Mówimy stanowcze „nie” temu projektowi — mówi z kolei Algirdas Butkevičius, lider Partii Socjaldemokratów. Ale zaraz dodaje, że te „nie” jest również wywołane brakiem odpowiedzi na podstawowe pytanie o zasadności ekonomicznej budowy nowej atomówki na Litwie.
Sugestie, że uzasadnienie ekonomiczne projektu może skłonić Partię Pracy i socjaldemokratów do poparcia projektu oburza Ramūnasa Karbauskisa.
— Nie chodzi o kwestie ekonomiczne, lecz o nasze bezpieczeństwo, o zdrowie ludzi. Bo po katastrofie w Czarnobylu i ostatnio w Fukushimie kwestia bezpieczeństwa reaktorów atomowych musi być podstawową sprawą zasadności budowy nowych reaktorów — mówi nam Karbauskis i zapowiada protesty, jeśli wyłonione w tegorocznych wyborach władze będą próbowały zignorować opinię społeczeństwa jednoznacznie wyrażoną w referendum.
Opinię społeczeństwa już zignorowała prezydent Dalia Grybauskaitė, to tylko „wątpliwości na temat nowej elektrowni atomowej niespełna jednej trzeciej obywateli uprawnionych do głosowania”. Takie jej słowa przekazała dziennikarzom doradca prezydent Daiva Ulbinaitė. Ulbinaitė przekazała to, że „uwzględniając opinię części społeczeństwa nowy rząd i Sejm musi podjąć decyzje najbardziej korzystną dla Litwy”.
Tymczasem wczoraj, już inny doradca prezydent — Mindaugas Lingė — w jednym z wywiadów radiowych łagodził afrontową wobec wyników referendum, wypowiedź prezydent, mówiąc, że obecnemu rządowi zabrakło czasu, czy też nie udało się przekonać społeczeństwa do planów budowy elektrowni atomowej.
Przypuszczenia doradcy prezydent nie przekonują Karbauskisa. Zauważa on, że przestrzeń informacyjna przed referendum była zdominowana przez reklamę projektu atomowego, ale mimo tego społeczeństwo podjęło odmienną decyzję.
— I ta decyzja jest niezmiernie ważna, bo podjęta faktycznie w pierwszym w okresie niepodległości przez powszechne referendum, którego wyniki nie były naciągane przez wydłużenie terminu głosowania, czy też zachęcania do głosowania za pomocą różnych podarków — zauważa Karbauskis.
Tymczasem prof. Vidmantas Jankauskas, ekspert ds. energetyki Komisji Europejskiej, aczkolwiek uważa, że opinia społeczeństwa wypowiedziana w referendum jest bez wątpienia ważną decyzją, jednak ostatecznie o losie projektu budowy elektrowni atomowej zdecyduje jego zasadność ekonomiczna.

— Ważną kwestią w tym projekcie jest odpowiedź na pytanie, czy energia produkowana w elektrowni atomowej będzie atrakcyjna cenowo na rynku energetycznym — mówi nam prof. Vidmantas Jankauskas i zauważa, że odpowiedzi na to pytanie dziś nikt nie zna. Dodaje też, że wynik referendum jest dobrą okazją do powstrzymania się z realizacją nowego projektu, który nie wiadomo, czy będzie konkurencyjny na rynku, bo nie ma nawet obliczeń, ile będzie kosztowała jego realizacja.

— Litwa musi zrobić pauzę w planach atomowych i zbadać uważnie sytuację nie tylko wewnętrzną, ale też zewnętrzną. Unia Europejska bowiem nie wyraża wielkiego entuzjazmu w kwestii rozwoju energii jądrowej. Co więcej, przygotowywane jest właśnie wspólne stanowisko krajów członkowskich w tej sprawie. Przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji warto przynajmniej doczekać się tego dokumentu, który może przesądzić o perspektywie budowy w Europie elektrowni atomowych — zauważa Jankauskas.
Tymczasem Karbauskis zaznacza, że zrezygnowanie Litwy z planów atomowych pozwoliłoby wywierać naciski na Rosję i Białoruś, żeby te kraje również zrezygnowały ze swoich planów budów elektrowni atomowych.

REFERENDUM ANTYATOMOWE
Referendum doradcze w sprawie budowy na Litwie elektrowni atomowej odbyło się 14 października razem z wyborami parlamentarnymi. Według wciąż jeszcze nieoficjalnych danych, wzięło w nim udział prawie 53 proc. uprawnionych do głosowania obywateli, czyli około 1,35 mln osób. Prawie 65 proc. z nich opowiedziało się przeciwko budowie elektrowni atomowej i tylko 35 proc. takie plany poparło.

6 odpowiedzi to Co z atomówką po referendum?

  1. Astoria mówi:

    1. Miło zobaczyć redaktora w roli dziennikarza po urlopie wyborczym. Gratuluję 2%. To lepszy wynik od całej TAIP i wskazówka, gdzie szukać nowego lidera.

    2. Visagina jest martwa, ponieważ żaden bank na świecie nie chciał sfinansować projektu zbyt ryzykownego finansowo dla malutkiej i niezamożnej Litwy. Po tym referendum Litwa może już tylko szukać finasowania w banku na innej planecie.

    3. Spór polsko-litewski jakoś ucichł – odkąd przewodniczący Tomaszewski odłożył realizację postulatów polskiej mniejszości na czas nieokreślony – więc może go z nostalgii nieco odświeżę dość głupim pytaniem: Co Litwini zbudowali na Litwie sami? Ignalinę zbudował im ZSRR, poza tym nowe drogi, mosty, sieć energetyczną, blokowiska, tory, itd., itp. (Tory to nawet Litwini rozbierają, zamiast budować.) Wilno im zbudowali litewscy Polacy, Kowno chyba też, a Memel chyba Niemcy? No to jak to jest – tak mało sami zbudowali, a teraz chcą zbudować od razu taką wielką elektrownię?

  2. Bodek mówi:

    Raczej nie używałbym zamiennie określeń elektrownia atomowa i atomówka. Może się różnie kojarzyć. Chyba, że czegoś nie wiem.

  3. zozen mówi:

    jak rządzić będą Uspaskich z Butkeviciusem to będzie tak jak każe gospodarz z Klemla.
    jak rządzić będzie Kubilius, to będzie tradycyjnie – oleje się opinię wyborców i dalej będzie starał negocjować o budowie EA.

  4. Ali mówi:

    Tyle hałasu robił Pan Astoria w sprawie rzekomego wyrzucenia redaktora Tarasiewicza z „KW”.Zbrodnia miała to być niesłychana, która winna skutkować likwidacją gazety w wyniku cofnięcia dofinansowania przez ministra Sikorskiego. Jasne zaś było, że z daleko idącymi wnioskami należało poczekać do ogłoszenia wyników wyborczych.
    Gratuluje Pan, Panie Astorio redaktorowi Tarasiewiczowi, ale czy nie należałoby przeprosić wydawcy „KW” za wysuwanie niestosownych sugestii ?

  5. Astoria mówi:

    @ Ali:

    –>Tyle hałasu robił Pan Astoria w sprawie rzekomego wyrzucenia redaktora Tarasiewicza z „KW”.

    Ja się tylko zapytałem, gdzie jest redaktor Tarasiewicz, bo mi go brakowało? Nikt mi na to pytanie nie odpowiedział.

    –>Jasne zaś było, że z daleko idącymi wnioskami należało poczekać do ogłoszenia wyników wyborczych.

    Skoro było to dla Pana jasne, to czemu Pan o tym nie napisał?

    –>należałoby przeprosić wydawcy „KW”

    Jak Pan chce przepraszać, proszę bardzo. Ja za zadawanie pytań nie widzę powodu przepraszać.

  6. Ali mówi:

    Panie Astorio : Są osoby, które za nic w świecie nikogo nie przeproszą. Widzę, że Pan do nich należy. O Tarasiewicza Pan pytał i jednocześnie twierdził, że rzekomo został usunięty z „KW” i sprawą tą powinien zainteresować się minister Sikorski. Do tej wypowiedzi się odniosłem. Żałuję natomiast, że nie napisałem o tym, iż Tarasiewicz prawdopodobnie został jedynie urlopowany na czas kampanii wyborczej. Żałuję, gdyż widzę, że milczenie w tej kwestii usiłuje Pan obrócić przeciwko mnie. Na przyszłość będę bardziej przewidujący.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.