16
Rząd rozdaje ziemię prywatnym spółkom

Prawie 10 ha ziemi wyjętej spod ewidencji Kolegium Wileńskiego przekazano w dzierżawę wieczystą prywatnej spółce „Lietpak”   Fot. Marian Paluszkiewic

Prawie 10 ha ziemi wyjętej spod ewidencji Kolegium Wileńskiego przekazano w dzierżawę wieczystą prywatnej spółce „Lietpak” Fot. Marian Paluszkiewic

Ubiegający się o zwrot ziemi na Wileńszczyźnie mogą dziś usłyszeć dwie wiadomości od rządu.
Pierwsza wiadomość jest dobra — rząd znalazł prawie 10 hektarów wolnej ziemi we wsi Czekoniszki (rejon wileński). Druga wiadomość, niestety, jak zawsze jest zła — ta ziemia nie zostanie zwrócona byłym właścicielom czy ubiegającym się o zwrot w naturze ojcowizny zagrabionej w innych miejscowościach.

Prawie 10 ha ziemi wyjętej spod ewidencji Kolegium Wileńskiego (byłej Szkoły Rolniczej w Bujwidziszkach), lecz przekazano w dzierżawę wieczystą prywatnej spółce „Lietpak”. Firma ta produkuje opakowania z folii polimerowej, a ziemia ta jest potrzebna do zwiększenia mocy produkcyjnych. Choć właścicielami „Lietpaku” są osoby prywatne — Pranas Kiznis (80 proc. udziałów) i Andrius Kiznis (20 proc. udziałów), jednak spółka ta cieszy się szczególną „opieką” rządu. Jej projekt „Rozwój Centrum Produkcji Materiałów Plastikowych”, który faktycznie zakłada prawie dwukrotne zwiększenie mocy produkcyjnych prywatnej firmy, w ubiegłym roku postanowieniem rządu został uznany za projekt o znaczeniu narodowym. I wszystko w tej historii byłoby dobrze, gdyby nie nihilizm obecnego rządu, który z jednej strony zapowiada, że priorytetem jest zwrot ziemi na Wileńszczyźnie, z drugiej zaś strony — zamiast byłym właścicielom — rozdaje siemię strukturom komercyjnym.

— Niejednokrotnie o tym mówiliśmy, ale, niestety, ten rząd na nic nie reaguje — mówi w rozmowie z „Kurierem” Kęstutis Mozeris, wiceprezes Litewskiego Zrzeszenia Byłych Właścicieli Ziemi. I przypomina, że przed kilkoma laty udało się im namówić obecnego ministra rolnictwa Kazysa Starkevičiusa do wniesienia poprawki do Ustawy o Zwrocie Ziemi, na mocy której ziemia wynajmowana dla struktur komercyjnych podlegałaby zwrotowi byłym właścicielom.

— Wtedy Starkevičius był w opozycji i mocno popierał naszą propozycję. Zmienił jednak zdanie, kiedy został ministrem rolnictwa — zauważa Kęstutis Mozeris. A co najważniejsze, że nie tylko zapomniał, ale działa też w przeciwnym kierunku, bo projekt postanowienia rządu o przekazaniu ziemi spółce „Lietpak” wyszedł właśnie z Ministerstwa Rolnictwa i jest asygnowany przez samego ministra.
Tymczasem problem ze zwrotem ziemi w Czekoniszkach, zresztą jak w całym starostwie zujuńskim, jest jednym z najbardziej drażliwych tematów dla miejscowych ludzi.

— Jedni wciąż walczą, inni już stracili nadzieję, że kiedykolwiek odzyskają ojcowiznę — mówi nam Rusłan Adaszkiewicz, pełniący obowiązki starosty gminy w Zujunach. I dodaje, że wiadomość o przekazaniu wolnej ziemi na potrzeby prywatne na pewno nie pomoże odzyskać im tej nadziei.

— Od jakiegoś czasu mówiono o rozszerzeniu działalności „Lietpaku”, ale miejscowa ludność sprzeciwia się temu bardzo. Mówią, że zakłady zatruwają środowisko. Nie chcą ich rozbudowy — mówi starosta.
Rozrzedzeniu zakładów sprzeciwia się również samorząd rejonu wileńskiego, który chce odbudować w pobliskich Mazuryszkach były dworek z przylegającym do niego parkiem. Częściowo już, bo jeszcze wcześniej część terytorium byłego dworku została już przekazana spółce. Pozostałą część zaś rozparcelowano pod zwrot ziemi dla tzw. pretendentów, którzy poprzenosili swoje parcele pod Wilno z innych miejscowości. Samorząd jednak sprzeciwił się rozparcelowaniu ziemi wokół dworku. Na razie skutecznie, bo jak widać z dzisiejszego postanowienia rządu o przekazaniu ziemi spółce „Lietpak” — wolnej ziemi w okolicach jest sporo, bo oprócz wspomnianych już 10 ha, w gestii kolegium pozostaje jeszcze kilkadziesiąt hektarów.

— I tak jest nie tylko w Czekoniszkach, bo tych nieużytków w gestii różnych instytucji jest sporo w Wilnie i w okolicach. Jednak władze wolą tę ziemię przytrzymać albo wynająć firmom, zamiast zwrócić w naturze byłym właścicielom — zauważa Kęstutis Mozeris.

16 odpowiedzi to Rząd rozdaje ziemię prywatnym spółkom

  1. Jurgis mówi:

    Na Litwie jest nierespektowane prawo własności dotyczące nieruchomości gruntowych i budowlanych jeśli chodzi o Polaków.Istniejące i funkcjonujące przepisy o przenoszeniu własności gruntów z głębi Litwy w rejon Wilna co jest rażące w w przypadku nie ustalonego statusu prawnego przejmowanych gruntów .Następną sprawą jest zaniechanie zwrotu ziemi w naturze ,odwlekanie lub proponowanie nierealnego ekwiwalentu pieniężnego. Zastanawiające jest dlaczego taka sytuacja może trwać w państwie należącym do Unii Europejskiej, bez żadnych konsekwencji i sprzeciwu władz UE.

  2. Kmicic mówi:

    grabieży ziemi należnej polskim właścicielom ciąg dalszy. I to dzieje w przededniu przewodnictwa LT demokratycznej Europie.Czy ktoś coś z tym w końcu zrobi. Tą decyzję kończącej kadencje rządowej koalicji trzeba cofnąć.

  3. Astoria mówi:

    Ilu Polakom w rejonie wileńskim firma Lietpak daje zatrudnienie, jeśli można wiedzieć? Ilu da dodatkowo, po rozbudowie i zwiększeniu mocy produkcyjnych? Czy bezrobocie w rejonie wileńskim nie jest problemem? Dlaczego autor nie zapytał o zdanie pracowników firmy – czy chcą mieć w niej pracę? Czy chcą zwiększenia w niej miejsc pracy? Czy autor przypuszcza, że zatrudnieni i przyszli zatrudnieni od pracy woleliby park, w którym jako bezrobotni mogliby podziwiać piękno skoszonych trawników i polować na wiewiórki?

    To, że starosta woli park od tworzenia nowych miejsc pracy, nie znaczy, że jest to powszechna opinia pracowników firmy i okolicznych mieszkańców, tym bardziej, że autor nie zadał sobie trudu, żeby z choć jednym z nich porozmawiać. Telefon do starosty to prosta sprawa, nie trzeba nawet wstawać od biurka; trudniej pojechać w teren i poznać rzeczywistość, widzianą oczami bezrobotnych.

    Jeśli w gestii kolegium jest nadal kilkadziesiąt ha wolnej ziemi, to dlaczego samorząd nie walczy o jej zwrot, a walczy z dziesięcioma ha, które zmniejszą bezrobocie?

  4. Senbuivs mówi:

    A co to za nazwa “Czekoniszki”? Bo chyba raczej chodzi o Ciechanowiszki, nie?

  5. Zbyś mówi:

    Panie Tomaszewski.Pierwsza decyzja nowego Sejmu ,cofnięcie tej skandalicznej ustawy

  6. kon mówi:

    Ziemia nie moze byc wlasnoscia prywatna tak nas nauczal Jan Pawel II.Wlasnoscia prywatna moze byc tylko to co stworzone rekoma czlowieka.Kapitalizm to wynalazek diabla.

  7. pani mówi:

    1 – nawolywalam na tych lamach do stworzenia polskiego zrzeszenia zainteresowanych zwrotem ojczystych gruntow. Wspomniane tu dzialalo preznie w pierwszych latach, gdy podwilenskimi gruntami byli zainteresowani najbardziej interesowni.
    Ewidentne, iz obecnie poszkodowani powinni byc zrzeszeni jesli liderzy polskich organizacji i Polacy, sukcesywnie dzialajacy w ogolnolitewskich organizacjach chca ROZWIJAC SIE.

  8. pani mówi:

    Astoria, nie dyskrdytuj sie jako intelektualista.
    W kapitalizmie wazny jest kapital.
    Ty sobie masz prace wcale nie potrzebujac nie zchimizowanych wilenskich gruntow. Siedzisz sobie na kazdym mozliwym do siedzenia metrze kwadratowym i ciszkasz klawisze slawiac liberatyczne wartosci.
    Inni na tych ze kazdych byle jakich, byle cieplych w dope 1,5 mkubicznych moga tworzyc nawet i realne wartosci. Przykladowo – slizyki lepic.
    W Wilnie, moj ulubiony dyskutancie, wierny, wredny budzicielu naszych mysli, tyle stoi pustych placow i budowli prodykcyjnych po sowieckich plants, iz gdy by chodzilo o miejsca pracy to dobrzy gospodarzy i ci polityczni i ci komercyjni znalezli by odpowiednie juz uzbrojone grunty i budowle.
    Chodzi o cos innego. O co? Uwazam, ze to moglo by byc tematem profesjonalist ST, tym bardziej, zwiazanym na TAK z TAIp.!!!

  9. tak sobie czytam i myślę mówi:

    a w Elektranai mało miejsca? a Kaisiadorysie? to wszystko specjalnie zeby Polakom dokuczyć.Innego wytłumaczenia nie ma.

  10. Jurgis mówi:

    Byłbym za tym aby w tej dyskusji o własności gruntów i budynków toczącej się w Kurierze Wileńskim, poprosić o zabranie głosu przez prawnika znającego przepisy UE i prawodawstwo Litwy.

  11. pani mówi:

    Jurgis ma racje. Popieram.
    Lecz tego malo.

  12. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria: poczytałem troszkę w internecie i znalazłem parę istotnych informacji: mieszkańcy wsi są niezapokojeni rozbudową zakładu firmy Lietpak, ponieważ obawiają się o swoje zdrowie. Właściciele firmy oczywiście zapewniają, że emisja szkodliwych substancji jest pod kontrolą, ale specyficzny zapach w powietrzu jest faktem. Można założyć, że po zwiększeniu mocy produkcyjnej ten zapach będzie jeszcze bardziej intensywny. Zatrudnienie więc (nie wiadomo tak na prawdę ilu osób) to jedno, a komfort życia, a być może i zdrowie wszystkich mieszkańców, to druga sprawa. Co jest istotniejsze? Niech każdy odpowie sobie sam.
    A czemu akurat samorząd interesuje się akurat tymi 10 ha? Jak napisano w artykule, akurat ten kawałek ziemi “zwolnił się” tzn odebrano ją od byłej szkoły rolniczej.

  13. Astoria mówi:

    @ Senbuivs:

    Gdyby redaktor pojechał do Ciechanowiszek i porozmawiał z mieszkańcami, z pewnością by się od nich dowiedział, jak się ich wieś nazywa po polsku. Reportaże zza biurka, gdy jedynym rozmówcą przez telefon jest miejscowy starosta, mogą być, jak widać, wadliwe.

    @ Piotrek Trybunalski:

    Słusznie prawisz: ochrona zdrowia mieszkańców i środowiska naturalnego są super ważne. Pewnie coś z tym smrodem fabrycznym Lietpaku jest na rzeczy, skoro firma na swojej stronie internetowej chwali się trzema unijnymi certyfikatami i gorliwie zapewnia, że ciągle usprawnia ekologicznie proces produkcji i wyziewów. Okoliczni mieszkańcy jak najbardziej powinni naciskać, żeby fabryka smrodziła jak najmniej, a najlepiej w ogóle.

    Tyle że ekologia jest w artykule potraktowana marginalnie. Teza autora jest taka, że rozwój przemysłu i zwiększanie zatrudnienia w rejonie wileńskim koliduje ze zwrotem ziemi. Moim zdaniem, jest to teza naciągana. Nie przeczę, że zwrot ziemi jest ważny, ani temu, że Litwa prowadzi od dwóch dekad antypolską politykę w tym względzie (którą nadal kontynuuje obecny rząd), ale dlaczego to ma kolidować z utrzymaniem i tworzeniem nowych miejsc pracy? Poza tymi 10 ha jest – jak czytam w artykule – jeszcze kilkadziesiąt ha wolnych gruntów, o które też można się bić bez straty miejsc pracy. Liczba zatrudnionych przez Lietpak – który ma swoją siedzibę w Ciechanowiszkach – na dzień dzisiejszy wynosi 519, wzrosła o prawie 100 w ciągu roku, i wzrośnie jeszcze bardziej po rozbudowie fabryki:

    http://www.rekvizitai.lt/en/company/lietpak/number-of-employees/

    Zapewne wielu zatrudnionych (może większość?) to Polacy z rejonu wileńskiego. Artykuł byłby bardziej zbalansowany, gdyby autor zapytał o zdanie o firmie i miejscach pracy jej pracowników. Być może niektórzy z nich nadaremnie walczą o zwrot ojcowizny od lat, lecz czy oddaliby pracę, z której żyją oni i ich rodziny za zwrot kilku ha ziemi, nie jest wcale jasne.

    Wydaje mi się, że można zaryzykować tezę, iż zwrot ziemi w rejonie wileńskim ma wartość głównie moralną i symboliczną, a mniej finansową i praktyczną. Ziemia jest droga w mieście Wilnie, a w rejonie wileńskim jest tania i małowartościowa. Jest to ziemia o niskiej wartości rolniczej (marne gleby powodują, że połowa gruntów uprawnych w rejonie leży odłogiem). Trudno tę ziemię sprzedać, nawet pod budowę domu, zważywszy niedostatek chętnych do budowy domów z powodu malejących zarobków na Litwie i ogólnego upadku klasy średniej, która jest motorem rynku nieruchomości. Dodatkowo, ziemi na Litwie nie można sprzedać obcokrajowcom (w tym np. potomkom Polaków wyrzuconych z Wileńszczyzny przez ZSRR), gdyż na przeszkodzie stoi głupie prawo litewskie.

    (A propos: Słuszną ale symboliczną walkę o zwrot ziemi w rejonie wileńskim można być może porównać do słusznej ale głównie symbolicznej walki o pisownię nazwisk po polsku. Ze zwycięstwa w obu walkach nie wydają się wynikać jakieś wielkie praktyczne pożytki. Kiedy kilka lat temu zaczynałem komentować na forum “Kuriera”, sprawa nazwisk była traktowana jako kluczowy problem w konflikcie polsko-litewskim. Dziś Tomaszewski charakteryzuje ją jako drugorzędną. I pewnie ma rację, gdyż gdyby Litwa zezwoliła litewskim Polakom na pisownię nazwisk po polsku, to nie więcej niż kilkuset z nich skorzystałoby z tego przywileju. Tak o tym pisze Aleksander Radczenko w komentarzu pod artykułem na swoim blogu:

    “ludzie się naprawdę przyzwyczaili do swoich zniekształconych nazwisk i większość dziś uważa, że tak właśnie powinny brzmieć. Nawet dziś jest możliwe odlituanizowanie (przynajmniej częściowe) ale 99 proc. (nawet zadeklarowanych bojowników) tego nie robi (nawet na FB czy podpisując artykuły w prasie polskiej, że juz nie wspomnę o dokumentach urzędowych). Np. Kwiatkowski mógłby zgodnie z prawem być Kviatkovski, a jest Kvetkovskij itp. Dlatego nazywam problem pisowni naziwsk problemem symbolicznym – powienien być rozwiązany, ale w sensie praktycznym ma znaczenie dla kilkuset osób”:

    http://rojsty.blox.pl/2012/10/Operacja-8222Tandem8221.html#ListaKomentarzy

    Stanisław Tarasiewicz z tym się nie zgadza na swoim blogu. W artykule pod znamiennym tytułem – “Dlatego właśnie nazywam się Tarasiewicz, a nie Tomaševskis” – Tarasiewicz krytykuje lidera AWPL za porzucenie walki o poprawną pisownię polskich nazwisk. Pisze:

    “będę również ‘pucował’ swoje polskie nazwisko i polską nazwę swojej miejscowości, aż bracia Litwini zrozumieją, że Tarasiewicz i Wierbuszki nie stanowią żadnego zagrożenia dla ich języka, a przede wszystkim naszej wspólnej – choć i różnej – tożsamości narodowej. A jeśli to ‘pucowanie’ będzie przeszkadzało różnym Tomaševskisom w osiągnieciu ich doraźnych celów politycznych, to przepraszam – ale ja swoją polskością i polskim nazwiskiem nie handluję…”:

    http://stachtarasiewicz.blogspot.com/2012/10/dlatego-wasnie-nazywam-sie-tarasiewicz.html#more

    Mocne słowa i jakże patriotycznie brzmiące! Niemniej, Tarasiewicz podpisuje się pod własnym artykułem jako Stanislav Tarasevič i taką samą wersją swojego nazwiska sygnuje swój pełny profil blogera. Trudno więc brać na serio argumenty Tarasiewicza vel Taraseviča wymierzone przeciwko Tomaszewskiemu vel Tomaševskisowi.

    Coraz bardziej wydaje mi się, że nie tylko w społeczności litewskich Polaków, ale na całej Litwie, pojętej jako społeczeństwo, kraj i państwo, mamy do czynienia nie tyle z poważnymi problemami, ale z wielką komedią.)

  14. pani mówi:

    “…(marne gleby powodują, że połowa gruntów uprawnych w rejonie leży odłogiem).”
    Grunty rolne lezace tzw. odlogiem zawsze produkuja biomase przyczyniajaca sie do odtworzenia naturlnego srodowiska.
    Grunty rolne w zachodniej Europie w pogoni za zamerykanizowanym hyperzyskiem sa schimizowane.
    Wiele dynastycznych rolnikow z Niemiec, Danii, Holandii przenosi sie sukcesywnie na wshod Europy.
    Kupuja grunty, rowniez w RL jako podmioty prawne. Prowadze niby zyskowna lecz mijajaca sie z celem – produkcja zywnosci, tasmowa produkcje trzody [nie]chlewnej, bydla, mleka bez cennych substancji na zamknietych jak wiezienia mega farmach.
    Znieksztalcony rynek produkujacy zamiast zywnosci abiotyczna chemie powoduje iz nie tylko w Rl lecz i w innych miejscach grunty rolne sredniej wielkosci leza pod ugorem, produkuja dzika biomase.
    Juz niemusielibysmy hodowac krzewy na biopaliwo.
    Ogromne stada dzikow powoduja rozrost wilczych staj, ktore z kolei, maja dosc dziczyzny i wola zagryzac delikatne jagniecia nielicznych hodowcow…
    To jest samo zycie. Od wiekow tak bylo.
    Lecz grunty zurbanizowane, pofabryczne i schimizowane intensywnym ogrodnictwem i rolnictwem nie maja wartosci zadnej.
    Chyba ze nauczymy sie zajadac plastykami i metalami.
    Podobno bakterie beda w tym bardziej konkurencyjne…

  15. pani mówi:

    O tych blogach.
    Jeden posiada wlasne Towarzystwo wzajemnej adoracji.
    Autor tego blogu charakterystycznie dla calego towarzystwa : “…(które dla absulutnej większości wyborców-Litwinów jest wartością samą w sobie).” To o tzw. “dobrym imieniu” RL. Chyba, Aleksandrze nie czytasz litewskich forow. Glosu ludu.
    Szkoda, ze u stacha wogole brak komentarzy. Ot tak stricto litewska cecha wyrobiona w systemie wielopartyjnym. On swiezo “zdradzil” Akcje, w odroznieniu o Aleksandra ktory zdrdzila dawno a swiezo odradzil …

  16. Wereszko mówi:

    Przeczytałem wpis pani,Październik 28, 2012 at 13:35
    i mam prośbę do kogokolwiek dobrej woli:niech mi przetłumaczy z tego dziwnego języka na polski.
    O czym pani napisała?
    O jakim Aleksandrze tu mowa?
    Czarna magia! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.