1
Na pograniczu kultur, na pograniczu życia i śmierci

Uczestnicy nietradycyjnego koncertu                             Fot. Centrum Kultury Samorządu Rejonu Solecznickiego

Uczestnicy nietradycyjnego koncertu Fot. Centrum Kultury Samorządu Rejonu Solecznickiego

W te smutne listopadowe dni, kiedy wspominamy swoich bliskich zmarłych, jak najbardziej na miejscu wydaje się „Spotkanie na pograniczu – pieśni pogrzebowe w tradycji ludowej”.

W niedzielny poranek 4 listopada w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Turgielach spotkały się cztery zespoły, żeby we Mszy św., celebrowanej przez ks. Jana Mackiewicza oraz koncertem po mszy uczcić pamięć zmarłych pieśniami utrwalonymi w tradycji polskiej, litewskiej oraz rosyjskiej.

Zapytana o nietypowy dosyć program spotkania, dyrektorka Centrum Kultury Samorządu Rejonu Solecznickiego Grażyna Zaborowska odpowiada:
„Śmierć jest wpisana w życie człowieka.  Dzisiejsze natomiast spotkanie jest wynikiem współpracy zespołu »Turgielanka« z zespołem »Pogranicze« z Szypliszek. Miejscowy zespół już dwukrotnie gościł w Polsce, pomyślałam, że byłoby dobrze przenieść te spotkania na nasz grunt”.
Zaproszono też do wspólnego śpiewu chór parafialny z Koleśnik oraz chór cerkiewny z Czerniachowska w Rosji. Projekt jest finansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP za pośrednictwem fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

„Pogranicze” — to zespół Józefa Murawskiego ze swojsko brzmiących Szypliszek z pogranicza polsko-litewskiego. Zespół działa od 31 lat. Pan Józef jest w nim od początku, był jego założycielem. Mimo „dojrzałego” wieku zespołu słychać tu dużo młodych, silnych głosów. Zespół zadziwia wysokim poziomem artystycznym wykonania pieśni. Współpraca z Turgielami została nawiązana przed trzema laty, kiedy w Szypliszkach były zorganizowane warsztaty tańców ludowych.  W ramach projektu w 2009 r. zostały też wydane drukiem tzw. kantyczki, zbiorki pieśni religijnych: „Najstarsza kantyczka z 1817 r., którą mam, była wydrukowana u księży bazylianów w Wilnie – mówi Józef Murawski. — Cała literatura religijna, kantyczki, śpiewniki, modlitewniki przychodziły z Wilna. W 1925 r. nastąpił wierny przedruk z tej starej kantyczki, za moim zaś staraniem książeczka z 1925 r. został przedrukowana i uzupełniona o różaniec w 1995 r., zaś w 2009 r. nakład został wznowiony”.

Uczestnicy zespołów, którzy brali udział w projekcie, otrzymali te kantyczki i tak przywędrowały one do Turgiel.
„Dziś zaśpiewaliśmy autentyczne pieśni pogrzebowe, które śpiewa się przy zmarłym w czasie wieczornego czuwania. Są to pieśni do Matki Bożej, do Pana Jezusa i inne. Dla mnie dzisiejszy koncert to rzecz bardzo ważna, bo przez całe życie zajmuję się kulturą tradycyjną, jej odtwarzaniem, a pieśń pogrzebowa jest najwierniejszym odzwierciedleniem tej kultury. Obrzędy pogrzebowe zachowały się niezmienione – są takie same, jak i przed 200 laty” – mówi Józef Murawski.

Powolny, uroczysty wielogłos 6-osobowego zespołu z Rosji zmusił do wstrzymania oddechu. Na Litwę z Czerniachowska przyjechała zaledwie część chóru. Jego kierowniczką jest Julija Matwiejewa, która już od lat dziecięcych śpiewała pieśni prawosławne:
„Mamy możliwość ukazania bliskim sąsiadom, mieszkańcom Litwy oraz Polski, piękno prawosławnego śpiewu, tradycję rosyjską, które często nawet przez Rosjan nie są znane. Cieszymy się, kiedy możemy tym się dzielić”.
Przejmująco zabrzmiały litewskie śpiewy w wykonaniu chóru parafialnego z Koleśnik na czele z Kazimierzem Leonowiczem, który to chór po raz pierwszy przyjechał do Turgiel i pięknie zaznaczył swą obecność w gościnnym turgielskim kościele.

Władysława Szyłobryt, niestrudzona kierowniczka „Turgielanki”, cieszy się ze wspólnego koncertowania:
„Mamy teraz dekadę modlitw za dusze zmarłych, im poświęcamy ten koncert. Modlitwa wyrażona w piosence jest podwójną modlitwą. Kiedy modlimy się za dusze zmarłych, jednocześnie modlimy się za siebie, ponieważ zmarli nie mogą się modlić za siebie, potrzebują modlitwy naszej. Stamtąd natomiast wstawiają się za nami”.

Z całą pewnością występy były poruszające, niejednemu słuchaczowi zdradziecka łza spłynęła po policzku… „Marność nad marnościami, wszystko marność” – chciałoby się powtórzyć za Koheletem. Zabiegamy o to, co ulotne, nietrwałe, niepewne, tymczasem jest coś, co przywraca właściwy stosunek do przemijających rzeczy tego świata… Jeszcze tylko zaduma nad przemijaniem, kolejna próba oswojenia śmierci, jeszcze błysk wdzięczności za obecność tych, którzy są obok… Koncert z pogranicza przywraca wartościom ich właściwe miejsce.

Jedna odpowiedź do Na pograniczu kultur, na pograniczu życia i śmierci

  1. schlange mówi:

    Pani Aniu, dziękuję Pani za ten artykuł. Jest bardzo nasycony wartościami pozytywnymi: tolerancją, zgodnym współżyciem, dzieleniem się dobrami kultury uzbieranymi i pielęgnowanymi przez wieki mimo przeciwności losu.
    Jest spojrzenie wstecz, ku Tym, którzy przekroczyli już barierę tęczy, jest łączność z nimi: modlitwa.
    Jest w tym artykule: Wiara, Nadzieja i Miłość. Dziękuję.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.