1
Niezapomniany Wujek Maniek…

 Pełne humoru „My Indianie z Wileńszczyzny”    Fot. Marian Paluszkiewicz

Pełne humoru „My Indianie z Wileńszczyzny” Fot. Marian Paluszkiewicz

Nadarzyła się okazja, aby powrócić pamięcią do postaci wspaniałego człowieka, utalentowanego wokalisty i muzyka, jednego z pierwszych uczestników zespołu „Wilia”, również solisty „Kapeli Wileńskiej”, wreszcie twórcy „Kabaretu Wujka Mańka”, znanej i lubianej w tamtych latach osobowości polskiej sceny w Wilnie. To wszystko o Marianie Wojtkiewiczu, czyli legendarnym wujku Mańku.

Powodem do wspomnienia stał się krążek nagrań piosenek z minionych lat w wykonaniu wujka Mańka. Starsze pokolenie doskonale pamięta pełne humoru wileńskie szlagiery lat 90. „Język Państwowy”, „My Indianie z Wileńszczyzny”, „Cierp dusza”, „Bazar Gariunai”, „Oj, bieda” i wiele innych, wykonywanych przez Kabaret Wujka Mańka.

Autorami muzyki, a często i słów tych piosenek byli: Zbyszek Lewicki, sam Wujek Maniek i Wiktor Dulko, który to właśnie wydał w tym roku ową pamiątkową płytę CD z repertuaru kabaretu „Wujka Mańka”. Można ją nabyć w księgarni w Domu Kultury Polskiej lub bezpośrednio u pana Wiktora, tel. 8 671 95 849.
Jak powiedział Wiktor Dulko „Kurierowi”, za pieniądze, jakie wpłyną ze sprzedaży tego krążka, przyjaciele chcieliby ufundować popiersie Mariana Wojtkiewicza i ustawić na Jego grobie na wileńskim cmentarzu Sałtoniszki.

Marian Wojtkiewicz jest wilnianinem z krwi i kości.
Urodził się w roku 1933 w polskiej rodzinie patriotycznej. Rósł w dzielnicy Markucie. Jego ojciec różnymi kolejami losu w czasie wojny trafił do Polski, brał udział w Powstaniu Warszawskim, podczas którego zginął. Jest pochowany w Warszawie na Powązkach.

Marian uczył się w III męskim gimnazjum przy ul. Ostrobramskiej. Gdy przeniesiono gimnazjum na Piaski, czyli na wileński Antokol, powstała wkrótce wspaniała szkoła — Piąta Średnia — jedyna w swoim rodzaju. Wychowały się w niej całe zastępy wileńskiej polskiej inteligencji. Po szkole były studia na wydziale chemii Uniwersytetu Wileńskiego. Wówczas, na początku lat 50. studiowała tam grupa młodych Polaków. Warto podkreślić, że z 17-osobowej 11 „b” klasy Mariana Wojtkiewicza wszyscy wstąpili na wyższe uczelnie, nie tylko w Litwie. Było wśród nich sześciu złotych medalistów. Niektóre dziewczęta wybrały Wileński Instytut Pedagogiczny. Kto wie, czy ten swoisty rekord został pobity przez późniejsze roczniki?! Tak czy owak, stanowi to niezaprzeczalny dowód, że szkoła polska zawsze była, jest i będzie doskonałą placówką do startu, zarówno na wyższe studia, jak też do pracy na odpowiedzialnych stanowiskach.

Całe życie Marian pracował na Wileńskiej Kolei, kierował Centralnym Laboratorium w Zajezdni Wagonów Spalinowych.
W dzienniku „Czerwony Sztandar” z dn. 2 maja 1978 r. (gdy szykowano się do 25-lecia zespołu „Wilia”) w publikacji Alwidy Bajor „Życiorys z fotografii spisany” o Marianie Wojtkiewiczu czytamy: „Co jemu osobiście »Wilia« dała?… Nauczyła należycie oceniać ludzi, wzmogła w nim uczucie wobec nich życzliwości, nauczyła też prawdziwej przyjaźni. Ponad 30 par w „Wilii” się pobrało (dodamy, że swoją miłość i żonę Marian też znalazł w zespole. Wojtkiewiczowie doczekali dwóch córek, późniejszych tancerek »Wilii« — red.). (…) Ludzie w zespole zawsze są bezinteresowni, a zawdzięczają to sztuce, która ich wszystkich zbliżyła…”.

Ogółem Wojtkiewicz poświęcił 33 lata „Wilii”, z tego pięć lat był tancerzem. Dawni miłośnicy „Wilii” pamiętają go jednak jako solistę, wykonawcę pięknych polskich góralskich pieśni, m. in. „Gonił góral trzodę”.
Pisane losem było, że ze sceną Marian Wojtkiewicz nie rozstanie się do końca życia.  Początkowo zaproszono go jako solistę do „Kapeli Wileńskiej”, której pierwszy występ publiczny odbył się na Placu Katedralnym w Wilnie 25 czerwca 1988 r. z okazji święta dziennika „Czerwony Sztandar”. W jej składzie
wówczas byli: Zbigniew Lewicki, Artur Płokszto, Gerard Łatkowski, Romuald Piotrowski, Waldemar Łatkowski, Andrzej Paukszteło. W przyszłym roku kapela będzie obchodzić jubileusz 25-lecia.

Ciekawe, jeśli nie powiedzieć historyczne lata polskiego odrodzenia na Wileńszczyźnie zaowocowały powstaniem wielu zespołów. Jednym z nich stał się Kabaret Wujka Mańka, który częściowo wyłonił się z „Kapeli Wileńskiej”. W jego składzie znaleźli się oprócz Wojtkiewicza, gitarzysta i wykonawca ballad Wiktor Dulko, młody muzyk Ryszard Bryżis. Jako skrzypek i autor tekstów brał w nim udział Zbigniew Lewicki. Kabaret w swoim repertuarze miał nie tylko piosenki, ale też humorystyczne gawędy, anegdoty opowiadane przez pana Mariana i niezmiennie wywołujące salwy śmiechu na sali. W 2003 r. kabaret został zaproszony do Londynu przez tamtejszą Polonię. Sukces był oszałamiający. Właśnie na obwolucie płyty widzimy dwa londyńskie zdjęcia kabaretu.

W przedostatnim dniu odchodzącego 2004 r. , podczas uroczystego koncertu „Wilii” w wieleńskim DKP, Marian Wojtkiewicz pokazał się publicznie po raz ostatni. Już tylko jako widz. Był ciężko chory. Odszedł na zawsze 6 lutego 2005 r. Na jego pomniku widnieją słowa: „Wujek Maniek, Ty śpiewałeś ludziom, niech Ci śpiewają sosny”.

Jedna odpowiedź do Niezapomniany Wujek Maniek…

  1. stefanos mówi:

    Czy jest możliwość przesłania za pobraniem pocztą do Polski?

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.