20
Śladami polskimi po Żmudzi

Polskie inskrypcje nagrobne na cmentarzu w Kalwarii Żmudzkiej
image-53282

Polskie inskrypcje nagrobne na cmentarzu w Kalwarii Żmudzkiej

Poranek 6 grudnia powitał nas siarczystym mrozem, który przecież nie mógł zepsuć naszych planów wyjazdu edukacyjnego na Żmudź wraz z wykładowcami, kolegami i koleżankami z Centrum Polonistycznego Uniwersytetu Wileńskiego.

Zabraliśmy ze sobą przede wszystkim przewodniki oraz torbę pełną ciepłych ubrań, czapek-uszanek, rękawic narciarskich i kaloszy. Niestety, gitary czy pianina zabrać nie mogliśmy, ponieważ nie zmieściłyby się w naszym mikrobusie… Słowem, dołożyliśmy wszelkich starań, by nie zmarznąć i w pełni zrealizować zamierzone zadanie!

Czy każdy wie o dziedzictwie kultury polskiej na Żmudzi, o zabytkach w miastach — Wornie (Varniai), Retów (Rietavas) i Kretynga? Nie od dziś wiadomo, że na Żmudzi tych śladów polskości w historii miast zapisanych jest bardzo wiele, jednak w trakcie naszego wyjazdu zwracaliśmy szczególną uwagę na zachowane napisy polskojęzyczne, zwłaszcza na polskie inskrypcje nagrobne. Żmudź, którą charakteryzował wysoki odsetek drobnej szlachty, w większości wykazującej polską tożsamość narodową, zachowała ich sporo.

Zajęcia edukacyjne w muzeum w Worniach
image-53283

Zajęcia edukacyjne w muzeum w Worniach

Fotografowaliśmy cmentarze oraz inskrypcje nagrobne w kościołach. Uzupełniliśmy o nowe wiadomości wątek żmudzki związany w pamięci wszystkich polonistów przede wszystkim z „Trylogią” Henryka Sienkiewicza oraz z powieścią Marii Rodziewiczówny „Dewajtis”, wzbogaciliśmy naszą wiedzę o informacje związane z muzyką i religią. Szczególne wrażenie wywarła na nas katedra w Worniach. Niestety, groby biskupów Giedroyciów są teraz w konserwacji i nie mogliśmy ich zwiedzić, jak też zobaczyć maski pośmiertnej Jerzego Giedroycia, o której dużo nam opowiadała dr Regina Jakubenas.

Obejrzeliśmy dwanaście bogato zdobionych ołtarzy, galerię portretów biskupów żmudzkich oraz wysłuchaliśmy opowiadania przewodnika o biskupie Macieju Wołonczewskim (Motiejus Valančius 1788-1875), który szczególnie przyczynił się w XIX w. do ruchu odrodzenia narodowego Litwinów. Dawny budynek seminarium prezentuje dziś bogate zbiory muzealne, zwi ązane m. in. z pamiątkami pozostawionymi przez rody polskie (np. Gorskich), oferuje zwiedzającym usługi fachowego przewodnika. O naszej radosnej bytności w kościele św. św. Piotra i Pawła w Worniach świadczy wpis do księgi gości umieszczony tuż pod podpisem Tomasa Venclovy.

Krętymi oblodzonymi drogami podążaliśmy dalej do Retowa, miasta związanego z rodami Sapiehów i Ogińskich. Powitał nas wzniosły biały kościół w stylu neoromańskim. O jego monumentalności może świadczyć fakt, że jest to jeden z największych kościołów na Litwie — trójnawowa bazylika w stylu weneckim. Jego historię oraz historię miasta Retów przedstawił doc. dr Mirosław Dawlewicz. Pałac Ogińskich spłonął w 1909 r., więc obejrzeliśmy tylko zabudowania dworskie, które są otoczone przez jeden z największych na Litwie parków krajobrazowych. Fantastyczne zdjęcia z zaśnieżonego parku będą cenną pamiątką każdego wycieczkowicza.

Wycieczkowicze przy pięknej bazylice  w Retowie
image-53284

Wycieczkowicze przy pięknej bazylice w Retowie

Ze słowem Kalwaria dotychczas kojarzyliśmy tylko kaplice Drogi Krzyżowej w Werkach oraz Kalwarię Zebrzydowską w Polsce. Niczym im nie ustępuje Kalwaria Żmudzka (lit. Žemaičių Kalvarija). To jest litewskie centrum religijne, sławny ośrodek pielgrzymkowy związany ze szlakiem pielgrzymkowym Jana Pawła II po Litwie. Kalwaria Żmudzka została utworzona przez biskupa żmudzkiego Jerzego Tyszkiewicza w połowie XVII wieku, który ufundował też klasztor dominikański. W trakcie wyjazdu udokumentowaliśmy groby zakonników dominikańskich wokół kaplicy cmentarnej. Niektóre z nich były zapisane po polsku, częściej zaś zbiorowe mogiły miały inskrypcje po litewsku z zachowaniem liter polskich.

Wielkie wrażenie religijności wywiera obraz zlania się kapliczek Drogi Krzyżowej z domami mieszkańców miasteczka, utworzenia przez nich jednej całości religijno-społecznej. W kościele widzieliśmy obrazy przedstawiające m. in. postać Jana Pawła II.

Zespoły pałacowe w Kretyndze i Połądze nieodzownie kojarzą się z rodem Tyszkiewiczów. To jest niezwykłe, że właśnie w Kretyndze magnat hrabia Józef Tyszkiewicz (1830-1890) postanowił urządzić swą główna siedzibę. Największe wrażenie wywarły na nas egzotyczne rośliny z ogrodu zimowego. Trójkondygnacyjna oranżeria z pałacu w Kretyndze kiedyś była sławna na całą Europę. Znajdowały się tu sadzawki połączone kanałami, wodotryski, sztuczne skały z grotami oraz wodospady.

Dziś odrestaurowana oranżeria zachwyca zwiedzających egzotycznymi odmianami palm, agaw i kaktusów, nadal tu przygrywa orkiestra (niestety z radia), można także zamówić w restauracji posiłek. W muzeum obejrzeliśmy liczne dzieła sztuki pochodzące z pałacu w Kretyndze i innych rezydencji Tyszkiewiczów. Mimo surowych warunków zimowych mieliśmy dużo zapału, by obejrzeć jeszcze najbardziej okazały pałac Tyszkiewiczów w Połądze wraz z okalającym go parkiem.

***

Uczestnikami wyjazdu edukacyjnego „Śladami polskimi po Żmudzi” byli studenci Centrum Polonistycznego Uniwersytetu Wileńskiego oraz pracownicy — inicjatorzy projektu dofinansowanego ze środków otrzymanych z MSZ RP za pośrednictwem Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Wyrażamy naszą ogromną wdzięczność za zdobycie nowego doświadczenia!

Ilona Cicenaitė
Inga Runiewicz
studentki III roku Centrum Polonistycznego UW

Fot. Danuta Balašaitienė
Kinga Geben

 

 

Foto. Zmudz 19-4:

 

Foto. Zmudz 19-1:

 

Foto. Zmudz 19-2: Wycieczkowicze przy pięknej bazylice  w Retowie

 

 

20 odpowiedzi to Śladami polskimi po Żmudzi

  1. Wereszko mówi:

    A czy,będąc w Wornie (Varniai)usłyszeliście coś o „Varniu koncentracijos stovykla”,czyli litewskim łagrze karnym dla Polaków założonym przez Antka Śmietanę?
    Szczegóły zna internauta “Kapsztad”.

  2. Irena mówi:

    Tytul sugerowal,ze dowiem sie czegos o zyjacych na Zmudzi Polakach,ich losach.Polskie napisy na cmentarzach nie sa rewelacja dla nikogo.Wspomnienia ludzi,ktorzy zachowali polska tozsamosc bylyby warte o nieba wiecej niz zdiecia z polskimi napisami na krzyzach.Mam nadzieje,ze nastepna wycieczka bedzie powazniej zaplanowana,a pieniadze na nia wydane wzbogaca nasza historie.

  3. Kmicic mówi:

    do Wereszko:
    To był pierwszy obóz koncentracyjny w Europie ?

  4. Wereszko mówi:

    @ Kmicic
    Zobacz wpisy Kapsztada pod artykułem “Kino pamięci w Domu Kultury Polskiej w Wilnie. Film „Ponary” Grzegorza Górnego” – po prawej stronie ekranu.

  5. zuchy mówi:

    Zuchy! Podroz po zaspach snieznych godna silaczek-polonistek.

  6. Oleniszki mówi:

    Jeszcze w 1863 r. żmudzcy chłopi, walczący w powstaniu styczniowym, śpiewali
    “Dabar Lenkai ne prapuol Kol Žemaičiai gyvi!”
    Jeszcze Polska nie zginęła póki Żmudzini żyją!.

  7. żmudzin mówi:

    Odnoszę wrażenie,że współcześni Polacy nie wiedzą co to są kalosze, ale studentki powinne wiedzieć.
    Powinne również wiedzieć, kiedy się je nosi…

  8. dobrze mówi:

    do zmudzin: kalosze po polsku znacza nie to samo co galoshi po rosyjsku

  9. Zagłoba mówi:

    Każdy taki projekt jest w jakiejś mierze wartościowy. Faktycznie warto by było jeszcze zorganizować spotkanie z Polakami mieszkańcami Żmudzi. Nie jest to już niestety wielka grupa, ale w miarę możliwości pielegnują swoją polskość.

  10. MH mówi:

    Co to znaczy?

    MSZ rozdaje pieniadze Fundacji czy Fundacja rozdaje pieniadze MSZ?

  11. Irena mówi:

    Do Zagloba
    zgadzam sie z Panem.Uwazam,ze: 1.najwazniejsi sa ludzie,ktorzy nie zatracili swej tozsamosci,podziwiam ich i pozdrawiam serdecznie!
    2.Kiedy sie podrozuje na koszt Fundacji czy innej instytucji,nalezy zadbac,by korzysc byla wspolmierna.Moze tak wlasnie bylo,tylko nie napisano o tym…

  12. józef III mówi:

    no i dobrze ! kolejne młode entuzjastki litewskich poloników na Żmudzi !

  13. ludzie mówi:

    Do Irena
    Zazdrosc ludzka moze zazdroscic nawet choroby po podrozy w mrozie, skorzystac z podrozy mozna latem a nie w grudniu.

  14. żmudzin mówi:

    do dobrze: Tego artykułu nie pisały Rosjanki dla Rosjan, lecz studentki UW dla polskiego czytelnika!

  15. Magda mówi:

    Do Zmudzin: Nie rozumiem, o co Panu chodzi? o poprawnosc? Jesli tak, to sam Pan nieporawnie pisze: studentki “powinne” – nie “powinne” a “powinny”! Wiec co tu sie czepiac do innych, a Kalosze sa rozne:
    Takie: http://www.eobuwie.com.pl/pol_m_DAMSKIE_Kozaki-i-inne_Kalosze-3363.html?gclid=CLDEwtmlqbQCFQ1Y3godoQwABA
    lub takie:
    http://www.buu.pl/10-kalosze?utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=SEM_Pakiet
    sa tez kalosze na “walonki”, chyba, ze ktos nie wie, co to sa “walonki” :))

  16. Tadeusz mówi:

    Dobre jest i to, że dzięki tej wyprawie, a w jej efekcie artykułowi w Kurierze, trochę czytelników, głównie z Polski, w ogóle się dowie czegoś więcej o polskiej przeszłości na Żmudzi. Ta wiedza jest bowiem marginalna, dostępna tylko nielicznym już pasjonatom. A przecież na Żmudzi wciąż jeszcze żyją, niestety nieliczni już Polacy i ich potomkowie.

  17. Wereszko mówi:

    @ Tadeusz
    “trochę czytelników, głównie z Polski, w ogóle się dowie czegoś więcej o polskiej przeszłości na Żmudzi.”
    Ja z tego artykułu,niestety,nie dowiedziałem się niczego nowego.

    ” W muzeum obejrzeliśmy liczne dzieła sztuki pochodzące z pałacu w Kretyndze i innych rezydencji Tyszkiewiczów.”
    Dzieci ze szkoły podstawowej tak piszą!

    “Uczestnikami wyjazdu edukacyjnego „Śladami polskimi po Żmudzi” byli studenci Centrum Polonistycznego Uniwersytetu Wileńskiego oraz pracownicy — inicjatorzy projektu dofinansowanego ze środków otrzymanych z MSZ RP za pośrednictwem Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

    No tak,tak podejrzewałem,że pojechali na wycieczkę za CUDZE pieniądze.Gdyby pojechali za SWOJE,i musieliby napisać PORZĄDNĄ relację z wyjazdu,to wyglądałoby to zupełnie inaczej.

    Szkoda…

  18. Lubomir mówi:

    Wielka przeszłość Żmudzi nie wystarczy. Trzeba walczyć o przyszłość. To polska dyplomacja powinna sprawić, że wycofujący się z Europy włoski Fiat, obok swoich fabryk w Mirafiori pod Turynem, fabryk w Cassino, Melfi, Pomigliano; fabryki w Tychach i Bielsku-Białej w Polsce, powinien rozwinąć swoją produkcję w Auksztocie i na Żmudzi. Wielka historia nie wystarczy do odnalezienia się w przyszłości. Kooperacja włosko-polsko-litewska znakomicie przybliżałaby wymienione narody do siebie.

  19. Pingback: Following Polish footsteps in Samogitia | media.efhr.eu

  20. Magda mówi:

    Do Wereszko: Tak, rzeczywiscie wydarzeniu takiej “wyjatkowej” wagi nalezy poswiecic caly numer Kuriera, opisac cala historie Zmudzi, kazdego palacu, kazdej kapliczki, kazdego cmentarza, by “przyblizyc” czytelnikowi historie tego regionu, bo przeciez nie ma zadnych innych spraw do omowienia w tym pisme o wyjatkowo duzej objetosci. A najlepiej, by w wyniku dwudniowej podrozy finansowanej przez jakas instytucje kazda szkola lub uczelnia pisala sprawozdanie w postaci ksiazki.

Leave a Reply

Your email address will not be published.