0
Uspaskich stanie przed sądem

Uspaskich wczoraj nie potrafił przekonać Sejmu, że sprawa podwójnej księgowości w jego partii jest sprawą polityczną Fot. Marian Paluszkiewicz
image-53372

Uspaskich wczoraj nie potrafił przekonać Sejmu, że sprawa podwójnej księgowości w jego partii jest sprawą polityczną
Fot. Marian Paluszkiewicz

— Poczułem ulgę. Pójdę teraz walnę lufę. Rozluźnię się — powiedział lider Partii Pracy, poseł Wiktor Uspaskich po tym, jak Sejm zdecydowaną większością głosów pozbawił go immunitetu poselskiego.

Zapewnił, że nie czuje „większego” żalu do partnerów koalicyjnych, którzy również głosowali za odebraniem nietykalności poselskiej. Wygląda jednak, że właśnie na wsparciu partnerów, głównie Partii Socjaldemokratów premiera Algirdasa Butkevičiusa, Uspaskichowi najbardziej zależało podczas wczorajszego głosowania. Bo to właśnie do prawej strony sali sejmowej, którą zajmuje lewica, Uspaskich był cały czas zwrócony podczas swego półgodzinnego przemówienia przed decydującym głosowaniem. Jednak ani lewica zasiadająca po prawicy Sejmu, ani prawica siedząca po lewej stronie nie zawsze uważnie słuchały argumentów Uspaskicha.

— Premierze! Premierze! Premierze! Hej!!! — w pewnym momencie zawołał Uspaskich, żeby zwrócić na siebie uwagę premiera Butkevičiusa.
A chciał zwrócić uwagę premiera na to, że Butkevičius, będąc wcześniej premierem, podpisał rozporządzenie rządowe, że za prawidłowe prowadzenie dokumentów finansowych partii odpowiada księgowa, a nie przewodniczący partii. A właśnie Uspaskich, jako przewodniczący partii, obok wiceprezesa partii, posła Vytautasa Gapšysa oraz posłanki partii Vitaliji Vonžutaitė, jest jednym z głównych oskarżanych w tzw. sprawie podwójnej księgowości Partii Pracy. Prokuratorzy ustalili, że w tej partii nie zaksięgowano grubo ponad 20 milionów litów przychodów oraz tyle też wydatków, na czym budżet państwa stracił około 3,5 mln litów z tytułu niezapłaconego podatku.

Uspaskich z kolei przekonywał, że cała sprawa jest upolityczniona i sfabrykowana po to, żeby pozbyć się jego wpływów i wpływów jego partii. Chociaż największymi zwolennikami pozbawienia lidera Partii Pracy immunitetu poselskiego były wczoraj opozycyjne ugrupowania prawicowe — Związek Ojczyzny/Chrześcijańscy Demokraci Litwy i Ruch Liberałów — to jak wynikało z wczorajszego przemówienia Uspaskicha, inicjatorami całej sprawy była lewica, zwłaszcza otoczenie poprzedniego premiera socjaldemokratów Gediminasa Kirkilasa, a przede wszystkim były jego doradca Albinas Januška, w mediach litewskich nazywany liderem nieoficjalnego klanu tzw. państwowców, którzy rzekomo zdobyli duże wpływy we wszystkich strukturach władzy i praworządności. O istnieniu planu zniszczenia Uspaskicha i jego partii ma świadczyć pewna korespondencja, którą Uspaskichowi przekazał „pewien zaprzyjaźniony Polak”. Korespondencja dotyczyła sprawy koncesji na wydobycie ropy naftowej na terenie Litwy. Jak wiadomo, w biznesie tym dominują litewskie spółki kontrolowane przez polską Grupę LOTOS.

— Wtedy również interesowałem się wydobyciem ropy naftowej i widocznie komuś to przeszkadzało — powiedział Uspaskich. Później lider Partii Pracy potwierdził „Kurierowi”, że został ostrzeżony przez znajomego Polaka, że pewne siły chcą go wyeliminować. — Nie chciałbym ujawniać nazwiska tego człowieka, ale mam przekazane przez niego dokumenty — zapewnił nas Uspaskich. Dokumenty te, to korespondencja, w której niewymieniona z nazwiska osoba zapewnia polskich biznesmenów, że za pomocą swoich ludzi wyeliminuje Uspaskicha.
— Widocznie ci ludzie również dokuczali Polakom — odpowiedział Uspaskich zapytany, dlaczego został ostrzeżony.
Uspaskichowi oraz posłom jego partii nie udało się jednak wczoraj przekonać większości sejmowej, że sprawa podwójnej księgowości jest sprawą polityczną. Za pozbawieniem Uspaskicha immunitetu poselskiego głosowało 86 posłów. Wszyscy posłowie Partii Pracy oraz Wanda Krawczonok z Akcji Wyborczej Polaków na Litwie głosowali przeciwko pozbawieniu Uspaskicha nietykalności poselskiej. Sam Uspaskich, jak też większość posłów AWPL oraz posłowie partii Porządek i Sprawiedliwość wstrzymali się od głosu.

— Z tej informacji, jaką otrzymaliśmy, można wnioskować, że sprawa ma polityczne zabarwienie, aczkolwiek nie można też wykluczyć pewnych naruszeń prawa. Sejm jednak decydował właśnie, czy ta sprawa jest sprawą polityczną. W moim przekonaniu jest — wiceprzewodniczący Sejmu Jarosław Narkiewicz wyjaśnił „Kurierowi” motywy wstrzymania się od głosu frakcji AWPL. Poseł Narkiewicz zapewnił też, że los koalicji rządzącej — Partia Socjaldemokratów, PiS, AWPL i Partia Pracy — nie jest zagrożony, ale jak zaznaczył, wszystko teraz zależy od decyzji Partii Pracy.

— Nie należy wiązać losu koalicji z głosowaniem w sprawie immunitetu, bo nie było to podmiotem umowy koalicyjnej. Od początku wszyscy wiedzieliśmy, że te sprawy nie są związane — powiedział nam Jarosław Narkiewicz
Sejmu nie przekonały też zapewnienia Uspaskicha, że jeśli nie zostanie pozbawiony nietykalności poselskiej, to natychmiast przeleje 3,5 mln litów domniemanych strat skarbu państwa na konto wskazane przez Inspekcję Podatkową.
— Zaoszczędziłem 3,5 milionów litów. W sądzie będę walczył o prawdę. Będzie mnie to kosztowało około 50 tys. — jak prawdziwy biznesmen poseł Wiktor Uspaskich po głosowaniu ocenił swoje straty i zyski.

Leave a Reply

Your email address will not be published.