1
Nauczyciel w szkole: bić czy nie bić?

Dziecko musi znać zasady zachowania się w szkole                              Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54183

Dziecko musi znać zasady zachowania się w szkole Fot. Marian Paluszkiewicz

„Spinter tyrimai” na zamówienie portalu „Delfi” przeprowadziły niedawno badania na temat stosowania przemocy w szkole. Na pytanie, czy nauczyciel w razie potrzeby może zastosować siłę fizyczną, twierdząco odpowiedziało 17,9 proc. ankietowanych. 76,1 proc. respondentów w wieku od 18 do 75 lat opowiedziało się przeciwko stosowaniu przemocy.

Większość ankietowanych, opowiadających się za stosowaniem przemocy w szkole, stanowią mężczyźni. Kobiety są przeciwniczkami stosowania siły fizycznej. 6 proc. badanych nie miało zdania.

— Jestem zdecydowanie przeciwko stosowaniu przemocy — powiedział Adam Błaszkiewicz, dyrektor Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie. — Z dziećmi trzeba rozmawiać. Problemów się nie załatwi wygłaszaniem formułek czy komentarzy. Dzieci się zachowują w ten sposób, jak są wychowane. Aby je wychować, należy im poświęcić czas. Ten czas muszą poświęcić rodzice, szkoła może tylko pomóc. Dziecko musi znać zasady zachowania się w szkole. Trzeba mu mówić o godności, trzeba mówić o wartościach, o zasadzie „Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”. Nie wiem, czy przemoc pomoże. Przemoc zawsze rodzi przemoc. Z każdym dzieckiem da się rozmawiać, nawet z tym najgorszym. Da się je zmotywować.

Jak daleko sięga prawo nauczyciela do naruszania przestrzeni osobistej ucznia? Te zasady zostały wyłuszczone w rekomendacjach byłego ministra oświaty Litwy Gintarasa Steponavičiusa. Określają one przypadki, kiedy nauczyciel może zastosować przemoc i zrewidować plecak ucznia.
— Takie rekomendacje powinny były być ustalone, żeby i nauczyciel, i rodzice znali zasady działań w różnych sytuacjach problemowych — mówi Alina Sobolewska, wicedyrektorka Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach. — Nauczyciel musi wiedzieć, do jakich działań może się posunąć.

I tak na przykład w rekomendacjach ministra zostało ustalone, jakie działania może zastosować pracownik szkoły w celu zapewnienia bezpieczeństwa w szkole. Jest to rewizja rzeczy osobistych ucznia, wykorzystanie zasadnej siły fizycznej, zaproszenie kierownika szkoły lub jego pełnomocnika lub zmiana miejsca nauczania. Środki te mogą być zastosowane tylko wówczas, gdy nie dały oczekiwanych rezultatów inne metody (np. rozmowy indywidualne z uczniami i jego rodzicami) lub gdy zachowanie dziecka stwarza realne niebezpieczeństwo dla niego samego i otoczenia.

Za uzasadnione działania fizyczne uważa się, gdy nauczyciel staje pomiędzy uczniami, gdy są oni w otwartym konflikcie; gdy ogranicza działania fizyczne ucznia w sytuacjach ekstremalnych (np., żeby przerwać bójkę, żeby nie dopuścić do samookaleczenia ucznia itp.). Kontakt fizyczny jest dopuszczalny w sytuacji, kiedy nauczyciel prowadzi ucznia za rękę, pociesza go, składa mu życzenia, uczy gry na instrumencie muzycznym, uczy ćwiczeń fizycznych, udziela pierwszej pomocy lub pomaga niepełnosprawnemu.

— Dzieci w szkołach polskich mają trochę inną mentalność. Stosunki między dziećmi są przyjazne, nie mamy większych problemów ani z zachowaniem, ani z dyscypliną. Dla pedagogów naszej szkoły te rekomendacje nie są zbyt aktualne — mówi Alina Sobolewska.
— W naszej szkole dzieci nie są agresywne. Ale jeżeli już się zdarza jakaś sytuacja konfliktowa, należy szukać kompromisu — mówi Janina Snarska, polonistka Szkoły Średniej im. Elizy Orzeszkowej w Białej Wace w rejonie solecznickim. — Uczniowie jednak lubią ustalone granice, przejrzyste wymagania. Kiedy się ustali pewne zasady, potem już się nie ma problemów z dyscypliną. Z początku nauczyciel pracuje na autorytet, a potem to już autorytet pracuje na nauczyciela. Zawsze jest jakiś sposób na dogadanie się. Trzeba tylko w czas odreagować na jakieś niewłaściwe zachowanie i nie pozwolić na sztuczki i manipulacje ze strony ucznia. Kiedy np. uczeń próbuje przeszkadzać w lekcji, mówię mu, że być może ma trudny dzień, żeby spakował rzeczy i temat lekcyjny odpracował w domu, co oczywiście byłoby dla ucznia dużo trudniejsze. Daję mu wybór, uczeń postanawia zostać jednak na lekcji, ale już nie przeszkadza.

„Spinter tyrimai” zbadały też zdania respondentów w kwestii, czy nauczyciel w szkole ma prawo sprawdzić rzeczy osobiste ucznia. Trochę więcej niż połowa, bo 54,9 proc. opowiedziało się twierdząco, 36,5 proc. było przeciwko, 8,6 proc. nie miało zdania.
— Nauczyciel musi mieć pozwolenie dziecka na sprawdzenie plecaka — mówi Alina Sobolewska. — Jeżeli dziecko się nie zgadza, należy zaprosić do szkoły jego rodziców. Jeżeli rodzice też nie mogą czy nie chcą przyjść do szkoły, należy powiadomić policję, że się podejrzewa dziecko np. o posiadanie środków psychotropowych lub innych niebezpiecznych przedmiotów.

— Chcę, żeby dziecko czuło się w szkole bezpiecznie — mówi tata piątoklasisty. — W domu za dziecko jest odpowiedzialny rodzic, w szkole — nauczyciel. A skoro tak, to w szkole nauczyciel ma pełne prawo zrewidować plecak, nawet zastosować przemoc, jeżeli np. zastanie uczniów bijących się. Wtedy łobuz będzie wiedział, że przemoc rodzi przemoc i pomyśli, czy warto ją stosować. Przychodzi mi na myśl fragment z filmu, gdzie jeden z bohaterów podaje przykład dwóch samolotów na lotnisku. Pasażerowie jednego z samolotu przed wejściem na pokład byli poddani dokładnej kontroli osobistej, łącznie z rewizją rzeczy; pasażerowie drugiego weszli na pokład swobodnie. Jestem ciekaw, do którego samolotu puściliby swoje dzieci „demokratyczni” rodzice, którzy są przeciwko stosowaniu przemocy w szkole? Jakoś nikt nie protestuje przeciwko nagminnemu „łamaniu praw człowieka” na lotniskach.

Jedna odpowiedź do Nauczyciel w szkole: bić czy nie bić?

  1. Bardzostarypielgrzym mówi:

    Szacowni jezuici w litewskich szkołach nagminnie okładali kijami krnąbrnych uczniów – i co z nich wyrosło?

Leave a Reply

Your email address will not be published.