31
Czy trudno być Polakiem na Litwie?

W niedzielę, 27 stycznia, o godz. 16.00 w Domu Kultury Polskiej w Wilnie odbędzie się finał jubileuszowego — XV Plebiscytu Czytelników „Kuriera Wileńskiego”, popularnego konkursu naszego dziennika „Polak Roku 2012”.

Podczas uroczystości tegoroczny zwycięzca otrzyma tradycyjny puchar pamiątkowy. Nagrody otrzymają również pozostali laureaci, którzy weszli do honorowej dziesiątki.
Za udział w typowaniu kandydatów nagrodzeni zostaną także wylosowani przez Kapitułę czytelnicy, którzy w tym roku szczególnie aktywnie oddawali swoje głosy na najbardziej godne tytułu „Polak Roku 2012” osoby. A wybierać było z kogo, bo w minionym roku wiele osób wniosło duży wkład w zachowanie i propagowanie polskości na Litwie.
W przeddzień finału zadaliśmy honorowej dziesiątce laureatów jedno, ale bardzo ważne pytanie: „Czy trudno być Polakiem na Litwie?”
Poniżej zamieszczamy odpowiedzi.

Redakcja

Aszkielowicz_web
image-54547
Ks. dziekan Józef Aszkiełowicz

proboszcz parafii mejszagolskiej

Chcę powiedzieć, że jest we mnie poczucie dumy z faktu, że jestem Polakiem, potomkiem bohaterów i świętych naszej narodowej historii. Jestem synem Narodu, który miał i ma wielkie znaczenie w historii Europy i świata. Polskość to patriotyzm to wspólnota duchowego dziedzictwa i wiary katolickiej. Polskość to filozofia, do której trzeba dorosnąć, a która jest ściśle złączona z wiarą katolicką.
Życie każdego z nas to droga do Nieba, którą należy pokonać dzięki dwóm nogom — nodze wiary i tradycji oraz nodze kultury i języka.
Na tych dwóch nogach Jezus prowadzi nas, jak duchowych alpinistów, ku wieczności. Jest ktoś, kto walczy z wiarą, z kulturą — to szatan. On obiecuje złote góry, by sprowadzić nas z drogi Bożej. Jeżeli człowiek ulega jego namowom i wyrzeka się języka, kultury, to sam sobie amputuje jedną z nóg. Człowiek staje się duchowym inwalidą.
Bł. Jan Paweł II i obecny Papież Benedykt XVI proszą: „Nie odcinajcie się od swoich chrześcijańskich korzeni”. To zatracanie dziedzictwa kulturowego Europy, jakim jest chrześcijaństwo, to też przykład działania Złego.
W zwalczaniu Kościoła Zły stosuje nowe taktyki. Jak na wojnie snajperzy starają się wyeliminować oficerów, tak teraz on chce wynarodowić Polaków. Sowieckie czasy pokazały, jak ludzie za pieniądze i dla kariery wstępowali do partii i wyrzekali się Boga i Kościoła. Ta próba trwa i teraz. Niektórzy Polacy dla kariery, pieniędzy wyrzekają się polskości, języka, kultury, tradycji. Ale spełni się to jak w przysłowiu: „Chcieli jak najlepiej, a wyszło jak zawsze”.
W mojej posłudze zauważam, że jeśli polskie dzieci uczą się pacierza nie w swoim ojczystym języku, to praktycznie po pierwszej Komunii św. przestają chodzić do kościoła.
Ojciec Pio mówił: „Czytanie jest niezbędne jak powietrze”.
Dzieci polskie w niepolskiej szkole nie umieją czytać w rodzimym języku. Nie czytają licznej w polskim języku literatury katolickiej. Cudza szkoła, cudze dziecko. Na ziemi zdajemy egzamin, czy nie sprzedamy swoich ideałów — Bóg, Honor, Ojczyzna. Nie żyjąc dla tych ideałów, do nieba nie trafimy.
Niełatwo być Polakiem, ale do źródła zmierza się pod prąd!

Zanotowała  Honorata Adamowicz

Kimso_web
image-54548
Stefan Kimso

prezes Klubu Sportowego „Polonia”
Na Litwie nie jest trudno być Polakiem, tylko trzeba tego chcieć. Chcieć bezwarunkowo, bo niby wszyscy chcemy i jesteśmy Polakami, ale zastanówmy się, czy zawsze te chęci są poparte czynem, bo tak naprawdę, tylko od naszych codziennych czynności zależy, czy jesteśmy Polakami.
Zacznijmy więc myśleć i mówić po polsku, na co dzień dbać o nasz język polski. A z tym dziś różnie mamy, bo widzimy, że nawet nasi politycy, którzy już od 20 lat reprezentują polskie interesy, nie zawsze dbają o swój język polski. A przecież oni świecą przykładem dla innych, szczególnie młodzieży, która niestety również nie zawsze zwraca uwagę na poprawność swojej mowy ojczystej.
Bo nie jest tak, że deklarujesz, iż jesteś Polakiem i nim jesteś. Być Polakiem trzeba chcieć na co dzień, bo nikt nas w tym nie ogranicza. Trzeba chcieć z szacunkiem odnosić się do języka, a więc na co dzień dbać o jego poprawność, co dla mnie osobiście jest sprawą jedną z najważniejszych w życiu, bo ja chcę, żeby moje dzieci i wnuki również posługiwały się językiem ojczystym. Przekonajmy więc do tego siebie i naszych bliskich. Będziemy mówić po polsku, będziemy też myśleć po polsku, bo chcieć to móc. A wtedy na pewno wszyscy będziemy Polakami nie zważając nawet na jakiekolwiek trudności, czy ograniczenia.

Zanotował  Stanisław Tarasiewicz

Sienkiewicz_web
image-54549
Michał Sienkiewicz

prezes Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”
Myślę, że być Polakiem na Litwie nie jest trudno. Przede wszystkim trzeba wymagać od siebie — być sumiennym, otwartym, szczerym. To najważniejsze.
Jeżeli chodzi o sprawy społeczne czy polityczne, to sytuacja jest trudna. Czy to jest zwrot własności, czy polityka oświatowa, czy napisy po polsku, czy zakłamanie władz, które nie dbają o sprawy obywateli, tylko o własne interesy — cała sytuacja nie napawa optymizmem.

Pamiętam czasy powojenne, które były naprawdę trudne, ale ludzie byli inni — jeżeli komuś się przytrafiało nieszczęście, wszyscy przychodzili z pomocą, bez względu na to, czy to był Rosjanin, czy Litwin, czy Polak. Ludzie byli wrażliwi na cudze nieszczęście. Nasi politycy tracą wrażliwość, pilnują swoich interesów. Nie obchodzi ich szary człowiek. Są oderwani od życia i problemów, którymi żyje większość ludzi na Litwie. Potrzeba wielkich zmian w mentalności ludzi. Potrzeba zmian wśród ludzi na stanowiskach — więcej młodych, mądrych, którzy by służyli nie własnym interesom, ale wspólnym.
Największą głupotą władz jest dla mnie zabranianie umieszczania polskich tabliczek na domach. Dlaczego Polacy nie mieliby mieć napisu po polsku? Obok tabliczki po litewsku, oczywiście. Media tylko podsycają temat, odwracając uwagę od prawdziwych problemów.

Jest też bałagan w oświacie, chcą nam na siłę narzucić język litewski jako drugi ojczysty. Tego nie wolno robić, skoro chcemy być Polakami — państwo musi nas wysłuchać. Przecież nikt nie odrzuca języka litewskiego, ale „Polacy nie gęsi, swój język mają”. Litewski nacjonalizm nie służy niczemu dobremu. Są potrzebne zmiany na lepsze — zwłaszcza w oświacie.

Bardzo żal jest młodzieży, która kończy studia i nie znajduje sobie miejsca pracy w tym państwie. Młodzi ratują się ucieczką stąd, wielu zdolnych wyjeżdża. Mówimy, że młodzież to nasza przyszłość, znaczy państwo bez młodzieży nie ma przyszłości.
Przychodzą mi na myśl słowa kard. Stefana Wyszyńskiego, których początkowo nie zrozumiałem, a których sens dotarł do mnie w ostatnie czasy: „Nie bójmy się socjalizmu, a bójmy się materializmu, bo materializm nas zniszczy”. Troska o dobra materialne przesłania dziś wielu ludziom wszystkie inne wartości.

Zanotowała Anna Pieszko

Rak_web
image-54550
Siostra Michaela Rak

założycielka hospicjum im. M. Sopoćki w Wilnie
Odpowiedź na to pytanie zawarta jest w odpowiedzi na pytanie — ile jest we mnie człowieka? Polak czy Litwin — każdy powinien na to pytanie odpowiedzieć. Patrząc na otaczającą mnie rzeczywistość coraz goręcej modlę się, by Bóg ją przemieniał tak, aby było więcej człowieczeństwa w człowieku. Tym bardziej jeszcze chciałabym spotykając człowieka móc widzieć w nim życie Boże. Boli mnie powiedzenie: „Wokół tylu ludzi, a coraz trudniej o człowieka”.
W czasie moich czterech lat pobytu na Litwie spotkałam ludzi o bardzo wysokim poziomie człowieczeństwa, ale byli i tacy, którzy nie dorastali im do pięt.
Doświadczyłam, że różnica przebiega nie przez narodowość, lecz przez serce i rozum. Oczywiście i serce i rozum kształtowane są poprzez uwarunkowania domu i środowiska. Jednak w dobie cyberprzestrzeni, krajów bez granic nie można szukać usprawiedliwienia — „jestem taki, bo nie miałem szans”. Szanse są, trzeba tylko chcieć być pięknym człowiekiem. Trzeba też mieć odwagę powiedzieć o innym: „To piękny człowiek” — nawet jeśli jest Polakiem, czy Litwinem.
W człowieczeństwie, a nie narodowości, są pokłady pozwalające odkryć radość i sens życia — nawet jeśli ono jest trudne i wymaga wysiłku. Każdy powinien podjąć trud budowania piękna swego człowieczeństwa, a nie tylko dekorowania go od zewnątrz. Dekoracje niszczeją, mody się zmieniają, piękno człowieczeństwa pozostaje. Połączone zaś z wielokrotnością piękna innych osób sprawia, że świat staje się piękniejszy, życie radośniejsze i nadzieja na nagrodę wieczną wzrasta. Każdy z nas — Polak czy Litwin — szuka sensu w życiu, więc naprawdę każdy powinien podjąć wysiłek budowania jedności w różnorodności naszego człowieczeństwa.
Dźwignięte z ruin i gotowe do służby ludziom chorym hospicjum jest dowodem, że na Litwie, ale i poza nią, spotkałam ludzi o wysokim poziomie człowieczeństwa w człowieku. Były chwile, że trudno mi było go znaleźć. Ale znajdowałam. Osobiście też dokładam starań o rozwój mojego człowieczeństwa, mojego powołania zakonnego, by być piękną Polką na Litwie. Polką, Polakiem się po prostu jest! Człowiekiem w każdej chwili się staje lub w każdej chwili dokonuje się samodegradacji.

Zanotowała Julit ta Tryk

Niemycko_web
image-54551
Katarzyna Niemyćko

piosenkarka

Czy trudno być Polakiem na Litwie? I tak, i nie — to w dosyć wielkim stopniu zależy od nastawienia człowieka. Osobiście nie zadaję sobie tego pytania, nie zaczynam dnia od „kontemplacji” tego, że jestem Polką i że z tego powodu na mnie dzisiaj mają czekać trudności. Po prostu żyję i nie skarżę się.
Oczywiście to nie znaczy, że w moim życiu nie było niemiłych sytuacji z powodu mojej przynależności narodowej.
Na przykład czasami dawało się słyszeć ironiczne komentarze typu „po co ta Polka drapie się na litewską scenę? Co tam zapomniała?”. Jestem osobą upartą i pewną siebie, dlatego nieadekwatne i głupie zachowanie ludzi dodaje mi sił, aby iść do przodu. Dlatego zamiast schować się w kąciku i rozczulać się nad sobą lub otwarcie obrazić się i szarpać oczy komentatorom, po prostu mówiłam sobie: „Hej, o tej Polce jeszcze wiele usłyszycie!”.
No i dzisiaj mogę śmiało twierdzić, że usłyszeli. Jestem za to wdzięczna ludziom, którzy oddali na mnie głosy w telewizyjnym projekcie „Zapraszam do tańca” oraz w plebiscycie „Polak Roku 2012” — to mnie naprawdę mile zaskoczyło.
Będąc przedstawicielem mniejszości narodowej najważniejsze jest nie wstydzić się tego, kim jesteś. Nigdy nie ukrywałam, a nawet podkreślałam to, że jestem Polką. Zawsze ceniłam te wartości, które mi wszczepili rodzice i polska szkoła. Właśnie tym wartościom i opiece bliskich osób zawdzięczam mocną wiarę w swoje siły i pozytywność. Jeżeli kocha się swoje korzenie, to nie jest trudno pozostawać sobą i nieważne, gdzie się zamieszkuje.

Zanotowała  Brygita Łapszewicz

Gruzewski_web
image-54552
prof. Bogusław Grużewski

dyrektor Instytutu Pracy i Badań Społecznych Litwy
No i nie wiem, czy to tylko ja komplikuję sprawę, ale to pytanie nie jest tak proste, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Bo od razu muszę zapytać — a w ogóle co to znaczy być Polakiem bez odniesienia do miejsca zamieszkania? Bo problem jest w tym, że polskość może być postrzegana w kategoriach narodu polskiego, czyli w kategoriach narodowych lub w kategoriach państwowych, czyli w stosunku do Państwa Polskiego. Jestem zdania, że dla wielu z nas, urodzonych na Litwie, polskość jest postrzegana jak w jednej, tak i w drugiej kategorii. Jednak niezależnie od tych różnic bycie Polakiem najbardziej się wiąże z używaniem języka polskiego, z religijnością, kultywowaniem odpowiednich obyczajów i tradycji oraz uznawaniem określonych norm moralnych. Chyba jestem staromodny w tych swoich poglądach, ale moim zdaniem, że te ostatnie, czyli normy moralne często mają decydujące znaczenie. Dlatego polskość utożsamia się mi z odwagą, z umiłowaniem wolności, z honorem, solidarnością społeczną, no i chyba wzajemną pomocą. Wychodząc z tych założeń można powrócić do pytania — czy trudno jest być Polakiem na Litwie? W odniesieniu do tego, co już powiedziałem wyżej — nie jest trudne, jeżeli potrzeba bycia Polakiem nie dominuje nad potrzebą bycia człowiekiem, jeżeli się wiąże z odpowiedzialnością i szacunkiem do innych wartości, tradycji, postaw…
Jasne, zasmucają mnie napięcia, które wciąż pozostają w stosunkach polsko-litewskich, jak również niektóre ograniczenia w stosunku do mniejszości polskiej na Litwie, ale mam nadzieję, że wiele da się w najbliższej przyszłości złagodzić.

Zanotowała Anna Pieszko

Narkiewicz_web
image-54553
Jarosław Narkiewicz poseł na Sejm RL

wiceprzewodniczący Sejmu RL
To pytanie często słyszę. Odpowiedź jest prosta. Najważniejsze — być sobą, nie ukrywać swego pochodzenia i nie mieć żadnych kompleksów z powodu swej przynależności do mniejszości narodowej. Byłem  tak wychowany i mam poczucie dumy z tego, że jestem Polakiem. Uczono mnie z szacunku do każdego człowieka, niezależnie od narodowości czy pochodzenia.
Oczywiście jako osoba publiczna jestem najpierw postrzegany jako Polak, dopiero potem jako polityk należący do konkretnej partii. Jako Polak odczuwam większą odpowiedzialność za swoje słowa i czyny, zresztą wszyscy posłowie Polacy odczuwają zwiększoną uwagę środków masowego przekazu, znajdujemy się „pod lupą”. Jednak z satysfakcją muszę zaznaczyć, że środowisko polityczne zmienia się, udział Polaków w życiu politycznym i społecznym ostatnio odbierany jest jako rzecz naturalna.

Zanotowała  Alina Sobolewska

 

Szostakowski_web
image-54554
dr Józef Szostakowski

poeta, historyk literatury, doktor nauk humanistycznych w zakresie bibliologii, wykładowca literatury staropolskiej na Uniwersytecie Pedagogicznym, członek Stowarzyszenia Naukowców Polaków Litwy, przewodnik wileński

Bycie Polakiem na Litwie nie jest kwestią trudności, lecz tradycyjnego „być albo nie być”. Przyczepiamy sobie metkę „jestem Polakiem”, ale często nie zdajemy sobie sprawy, co to dla nas znaczy.
Ale nie ma tu nic nadzwyczajnego, bo to bycie cechuje nasza codzienna praca, nasze czynności zawodowe, społeczne. Od tego więc, co robimy, jak robimy i jakie mamy szczegółowe osiągnięcia, będzie zależało też to, jakimi jesteśmy Polakami, a konkurs „Polak Roku” mógłby przyczynić saię do promocji tych najlepszych oraz zachęcania innych do kultywowania swojej polskości.
Obecna formuła tego plebiscytu, niestety, nie odpowiada takim założeniem. Abstrahując do osobowości wszystkich laureatów, z których każdy na pewno ma osiągnięcia w swojej dziedzinie, podczas konkursu czytelnik, społeczeństwo, niewiele dowiaduje się o tych osiągnięciach. Plebiscyt powinien więc nie tylko przedstawiać nazwiska i stanowiska nominowanych, ale przede wszystkim wystawiać pod ocenę publiczną osiągnięcia kandydatów — co im udało się zrobić w ciągu roku, co oni osiągnęli dla siebie i na rzecz całej społeczności polskiej, bo, na przykład, ja chciałbym być oceniany nie za to, że jestem Józef Szostakowski, Polak, lecz za to, że w ubiegłym roku udało się nam wydać trzy książki poświęcone literaturze polskiej. Każdy z laureatów konkursu na pewno ma też swoje osiągnięcie i przede wszystkima to należy doceniać i oceniać. Zresztą, osiągnięcia poszczególnych osób są z na tyle różnych dziedzin, że t rudno je oceniać w jednym szeregu, więc warto, być może, pomyśleć o podziale nominacji na dziedziny. No i oczywiście gazeta musiałaby przybliżyć czytelnikowi przedstawione w konkursie osoby, opisać ich osiągnięcia za ubiegły rok. To, za co właściwie mają być oceniani, bo dzisiaj czytelnik najczęściej o tym nic nie wie.

Zanotował Stanisław Tarasiewicz

Wilkiel_web
image-54555
ks. Rusłan Wilkiel

proboszcz parafii w Kolonii Wileńskiej
Szczerze mówiąc jestem trochę zdziwiony, że trafiłem do dziesiątki w plebiscycie „Polak Roku 2012”, bowiem uważam, że nic wielkiego nie zrobiłem, a tylko w miarę uczciwie jak potrafię staram się pełnić swoje obowiązki zarówno duszpasterskie, jak i ludzkie.
Pochodzę z rejonu solecznickiego, a Wileńskie Seminarium Duchowne ukończyłem w 2005 roku. Jeszcze jako kleryk nie lubiłem bywać w czołówce, bo wolałem zgłębiać studia, no i modlitwę w ciszy.
Moim zdaniem, prostota, otwarcie na ludzi, służenie pomocą najlepiej podbija serca zarówno młodzieży, jak i osób starszych.

Ksiądz czasem powinien być i „do tańca i do różańca”. To prawda. Równie dobrze ze swoimi ministrantami czasem kopię piłkę, a zaraz potem już wszyscy wspólnie uczestniczymy we Mszy św. Po nabożeństwie czasem oglądamy jakieś pożyteczne filmy, dyskutujemy na ich temat.
Po poradę i na pogawędkę przychodzą do mnie czasem osoby starsze, młodzież, alkoholicy i narkomani. Każdego z nich próbuję skierować na prostą drogę.

Przez wiele lat byłem organizatorem pielgrzymki Ejszyszki-Ostra Brama. Wspaniałe to były momenty nie tylko modlitewne, ale też wieczorne ogniska z kiełbaskami na rożnie, zawody piłkarskie i nawet tańce. A uczestniczyli w tych pielgrzymkach zarówno Polacy, jak i Litwini — i nie tylko młodzi.
Na pytanie „Czy trudno być na Litwie Polakiem?” mogę odpowiedzieć, że równie  dobrze mógłbym być chyba Japończykiem, bo nie oceniam ludzi według narodowości, wyznania religijnego, czy koloru skóry. W każdym człowieku najpierw cenię jego uczciwość, chęć obcowania i otwartość na innego człowieka. A jak z dobrocią i otwartym sercem wychodzi się do innego człowieka, to rzadko się można spotkać z niechęcią czy wrogością. Wszak wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga i dlatego musimy być sobie braćmi.

Zanotowała  Julitta Tryk

31 odpowiedzi to Czy trudno być Polakiem na Litwie?

  1. Kaziuk mówi:

    Czy trudno być Polakiem na Litwie? Już w założeniu tego pytania zawarte jest wielkie quantum prawidłowej odpowiedzi: “Nie jest łatwo. Na pewno nie. Ale czy bardzo trudno?”

    Skąd takie pytanie? Myślę że stąd, że skierowane jest do Polaków żyjących poza Polską. Chodzi o życie narodowe na obczyźnie. Na obczyźnie, choć kraj ten jakże mocno związany jest z polskością, z polską kulturą, z pojęciem najukochańszej ojczyzny. “Litwo, ojczyzno moja” – pisał Mickiewicz, a w słowach tych zawiera się głębokie uczucie miłości. Miłości do tego kraju, miłości do ludzi tam żyjących, miłości do tej jakże wielobarwnej kultury różnych grup etnicznych. To wszystko składa się na wielkie bogactwo Litwy. I na jej kulturę, przez długie wieki budowaną zgodnie przez wszystkich jej mieszkańców, także przez Polaków.

    Ale – powtórzę tu nieco przeze mnie zmienione pytanie – czy łatwo być Polakiem w takim kraju? Myślę, że łatwiej dbać o język i kulturę narodową w swoim macierzystym kraju. Na obczyźnie, choć jest ta obczyzna jakże nam bliska, jakże serdecznie kochana – jest jednak, tak myślę, trudniej. Nie wszystkim, oczywiście. Kto nie otrzymał odpowiedniego wychowania w rodzinie, czy polskiej szkole, temu jest szczególnie trudno. Widzimy to chociażby na przykładzie języka polskiego, który tak wielu osobom sprawia duże trudności. A przecież każdy język jest tym medium, które wprowadza człowieka w świat innej kultury, w świat innego sposobu myślenia i życia, w świat innej mentalności. Znajomość każdego języka poszerza horyzonty człowieka na sposób niezrozumiały dla ludzi posługujących się tylko jednym językiem. Zaryzykuję tu pogląd, że znajomość języka litewskiego przez Polaków jest także tym dobrem intelektualnym, które pod każdym względem ubogaca każdego człowieka. A to wymaga wysiłku. Tak jak wysiłku wymaga formowanie swojego człowieczeństwa, formowanie swojego ja, formowanie siebie samego. Każdy z nas odpowiedzialny jest za formowanie samego siebie. I nie należy poddawać się procesowi formowania prowadzonego przez innych, tylko mieć wizję odpowiedzialności za siebie. I tę wizję realizować. Codziennie, we wszystkich okolicznościach i przez całe życie. Niełatwe to zadanie. Tak myślę. A życie w takich warunkach jest trudniejsze. Ale też – dla tych, co te trudności pokonują – satysfakcjonujące.

    Pani Katarzynie gratuluję wypowiedzi najbardziej otwartej i bezpośredniej. Pani Katarzyna wie, co mówi, gdy twierdzi, że jest Polką.

  2. Pol Pol. mówi:

    Dziś to i w Macierzy trudno byc Polakiem. Piętrzące sie trudnosci gospodarcze, ekonomiczne, polityczne kłamstwa, sitwy, układy, lokalne mafie, brak empatii, nieudolność urzędników. Pełne zagubienie. W imię innych wartości, nie Człowiek – kierunek byt, mamona i aby …dziś! Nihil novi w w tych “nowych” demoludach Unii Europejskiej.

  3. dobrze mówi:

    bardzo trudno, ale lzej niz na Bialorusi czy, w szczegolnosci, na Ukrainie, gdzie ludobojstwo Polakow jest dekorowane przez prezydenta panstwa

  4. Oleniszki mówi:

    A czy warto być Polakiem na Litwie???

  5. Tutejszy. mówi:

    Trudno być szewcem, pisarzem czy rolnikiem nie mając chęci, odpowiedniego przygotowania i nawyków. Trudno być CZŁOWIEKIEM nie mając trwałej opoki moralnej. Trudno też być Polakiem na Litwie, jeżeli te “bycie” nie wypływa z potrzeby duszy, sensu życia, mentalności istnienia. Trudno być Polakiem na Litwie, kto chce wykorzystać te “bycie” w celech merkantylnych, kto stale zmusza siebie do kameleoństwa.

  6. pani mówi:

    Trudno kojarzy sie z trudem. A w Wilnie gdzie wszyscy Polacy autochtoni znaja jezyk rosyjski – konotuje slowo to z praca.
    Wsrod Litwinow chodzi powiedzonko iz Polak to profesia.
    Jasne dla czego tak padlo pytanie – czy trudno?
    A noz?! Moze byc trudne. Wielu trudow trzeba dolozyc by otrzymywac wynagordzenia z paru, kilku skarbcow.
    …Roznych panstw, roznych lobbystow …

  7. Łupaszka mówi:

    My, Wilnianie…(…) Tuśmy wrośli od wieków, w tę Ziemię Wileńską i nikt jej obrazu z serca nam wyrwać nie jest w stanie. I po największej nawet burzy, ci z nas, co się ostali, zdrowi czy ranni, z okopów, lasu czy piwnic, z zagranicy, czy tylko z domu, wrócimy do swej ziemi i będziemy ją orać.

    Nie dla nas jest hasło: wyczekać, przemilczać, przeczekać. Niech ono zostanie słusznym hasłem dla tych, dla których Wilno jest miejscem chwilowego postoju, czy schronienia na rozdrożu. My czekać nie mamy czasu. My przemilczać nie mamy czego. My jesteśmy u siebie w domu i musimy pracować i mieć prawo do głośnego mówienia.

    Józef Mackiewicz.

  8. Tadeusz mówi:

    Polakiem się po prostu jest, bez względu na okoliczności, wszystko zależy od woli i decyzji samego zainteresowanego. Choć wielu rozmówców podkreśla, że tu na Litwie państwo uprzykrza nam życie, np. ograniczając możliwość używania języka polskiego w napisach czy pogarszając polską oświatę.

  9. Kmicic mówi:

    Tylko to co trudne jest czegoś warte.
    W Wilnie, na Wileńszczyżnie, na Laudzie i w Kownie, kształtują się charaktery.Z Polaków na LT Koroniarze mogą brać przykład, to bardziej polska mniejszość na LT potrzebna jest Polakom z RP niż odwrotnie.
    Dlatego też tak bardzo trzeba bronić kultury i tradycji Wileńszczyzny( i Laudy)przed wynarodowieniem ,- to tam teraz bije żródło prawdziwej, naturalnie pojmowanej i bezpośrednio odczuwanej Polskości.

  10. Alicja mówi:

    W nawiązaniu do wypowiedzi Pana Michała Sienkiewicza – po wojnie wszyscy sobie pomagali,bo wszyscy byli równi – rządzili Rosjanie.Po odzyskaniu niepodległości w Litwinach obudził się nacjonalizm.

  11. Budzik mówi:

    Pani 6
    Piszesz: …”Wsrod Litwinow chodzi powiedzonko iz Polak to profesia”.

    Spotkałem się z tym dziwnym określeniem kilkukrotnie. Przyznam choć rozumiem sens użytych słów, że sensu tego określenia nie pojmuję. Bycie Polakiem to zawód, profesja?

    Czy możesz to w kilku słowach przybliżyć? Będę bardzo wdzięczny za wyjaśnienie

  12. Staszek mówi:

    Gratulacje dla wszystkich laureatów. Serdeczne pozdrowienia dla Siostry Michaeli i Księdza Józefa. Swoim życiem dajecie impuls dla nas w Polsce aby działać dla dobra Polaków na Litwie, zwłaszcza dzieci aby miały równe szanse na starcie w dorosłe życie. Do zobaczenia.

  13. pani mówi:

    Budziku, sama nad tym sie zastanawiam, lecz nie wiem naprawde, co maja na mysli Litvini, okreslajac wilenskich, litewskich Polakow w ten sposob. Ciekawe bylo by ich o to i zapytac.
    Moge tylko przypuszczac iz chodzi o otrzymywane przez polskie organizacje finanse z RP. Czyli oni widza dzialalnosc “pod Polakow” jako specyficzny zawod. Cos na wzor aktora?????????

  14. pani mówi:

    Ufff! emocjonujaca kwestia. Tyle bledow popelnilam! Sorki …

  15. Kaziuk mówi:

    Nr. 11, “Budzik”, poruszył kwestię, która i mnie – jak to się mówi – leży na sercu. “Polak to profesja” – napisała “pani”, nr 6. Jakie znaczenie ma to wyrażenie? W ten sposób mówią Litwini o nas. Ale co chcą przez to wyrazić? Zapewne chcą podkreślić jakieś nasze cechy narodowe, które wyróżniają nas na tle mentalności litewskiej. Albo cechy wyróżniające nas na tle innych grup etnicznych? Kto się podejmie wyjaśnienia tego wyrażenia? Może “pani”, nr 6, której komentarze są zawsze głębokie i bardzo ciekawe?

    Kiedyś w Niemczech spotkałem się z określeniem na temat polskiego patriotyzmu. “Patriotyzm polski, to nie jest patriotyzm, tylko ciężka choroba” – powiedziała Niemka pochodząca z Polski i bardzo dobrze mówiąca po polsku. Po zaskoczeniu, jakie powstało wskutek tego wyrażenia, wyjaśniła, że patriotyzm polski jest tak silny, jak ciężka choroba człowieka, z której człowiek nie może się wyleczyć.

    Jak wszystkie sentencje, tak i te zawierają w sobie ziarno prawdy, ale nie tylko samą prawdę. Znaczy to, że Polacy są różni, dokładnie tak samo, jak i inne narodowości, ale pewne charakterystyczne cechy posiadają, które widoczne są zwłaszcza na tle mentalności innych narodów. Bardzo mnie ciekawi, czy sentencja o “profesji” odnosi się do wszystkich Polaków, czy tylko albo zwłaszcza do Polaków na Litwie?

    Podobnie – przyznaję to z zakłopotaniem – nie potrafię rozróżnić takich pojęć geograficznych Litwy, jak Lauda, ‘Zmudź itp. Nie mówiąc o języku litewskim, z którego nie rozumiem ani słowa. W związku z tym prosiłbym wszystkich internautów o zamieszczanie tłumaczeń litewskich wyrazów na język polski. Bardzo dziękuję.

  16. Wereszko mówi:

    @ Kaziuk
    Zaprawdę,trzeba być niezłym masochistą,żeby akurat
    z Niemcem rozmawiać o polskim patriotyzmie.
    A nie zapytałeś tę Niemkę,czy Niemcy popierający do samego końca tego czubka Adolfa, nie byli chorzy na patriotyzm,który należałoby leczyć jak ciężką chorobę? I czy sami się z niego wyleczyli,czy też może przy pomocy aliantów?
    Co do “pojęć geograficznych”: słyszałeś o czymś takim jak “google”?

  17. Michał mówi:

    do 9
    “Z Polaków na LT Koroniarze mogą brać przykład, to bardziej polska mniejszość na LT potrzebna jest Polakom z RP niż odwrotnie.”

    Niestety (piszę jako Koroniarz) ale masz rację. W Polsce panuje coraz silniejszy trend że bycie Polakiem zaczyna zalatywać wiochą. Bardzo smutne ale jakże prawdziwe.

  18. Paweł1 mówi:

    Za chwilę „Prawdziwki” skoczą mi do gardła, ale co tam.

    Zawodowy Polak to taki, który żyje z tego że jest Polakiem, rzecz dotyczy nie tylko Litwy, czy dawnych republik radzieckich. W Polsce mamy również „prawdziwych Polaków” którzy z tego żyją, różnych „dziennikarzy”, wierszokletów i Rydzyków.

    Ideowy Polak to taki który nie czerpie żadnych profitów finansowych z bycia Polakiem. I taki, który przy byle okazji biega z biało-czerwoną i taki codzienny Polak, nie od święta, manifestacji i pseudoideowej hucpy.

  19. Ali mówi:

    @Paweł1 : Musisz bardziej się postarać, żeby ktoś zechciał skoczyć ci do gardła. To co piszesz w poscie 18 jest zwyczajnie nudne.

  20. Zagłoba mówi:

    Sporo ciekawych przemyśleń. Choćby te ks. Aszkiełowicza o potrzebie pielęgnowania języka ojczystego i obrony polskiego szkolnictwa:
    “Cudza szkoła, cudze dziecko.
    …jeśli polskie dzieci uczą się pacierza nie w swoim ojczystym języku, to praktycznie po pierwszej Komunii św. przestają chodzić do kościoła.”
    Bycie Polakiem to duma i zaszczyt, ale też obowiązek, by wobec różnych nacisków swej polskości nie zatracić.

  21. Kmicic mówi:

    do Zagłoba 20:
    i dalej zacytuję ks.Aszkiełowicza:
    …Polskość to patriotyzm to wspólnota duchowego dziedzictwa i wiary katolickiej. Polskość to filozofia, do której trzeba dorosnąć…

  22. Budzik mówi:

    Pani, Kaziuk

    Chyba zaczynam z powolna rozumieć.
    Wielu Litwinów stoi na stanowisku, iż litewscy Polacy to w gruncie rzeczy spolonizowani Litwini (cóż za bajdurzenie na marginesie).
    Stąd jeśli litewski Polak (czyli Litwin nota bene) zachowuje więź z polskością, musi mieć jakieś z gruntu “haniebnie niskie” pobudki. Musi być po prostu przekupionym przez sąsiednie państwo bądź apanażami władzy, bądź wsparciem kroczącej “falangi jedynie słusznych idei” popularyzowanych na Wileńszczyźnie przez AWPL, Macierz Szkolną etc.
    Każdy kto zostaje wsparty z “zewnątrz” choć jednym litem przeznaczonym na rozwój bądź zachowanie polskości zyskuje tym samym zawód – “profesję bycia Polakiem”:)
    Zapytuję: czy aby wsparcie finansowe Litwy w ramach “polityki spójności” wyrażane w miliardach litów sygnowanych przez Unię Europejską nie czyni z Litwinów niejako profesjonalistów, zawodowo wyciągającą dłoń po pieniądze pochodzące z kieszeni przykładowo niemieckiego, holenderskiego, francuskiego podatnika?
    Czy bycie Litwinem to aby także nie profesja? Gdyby nie litewskość biorcy środków finansowych, czy środki te były by dalej asygnowane? Obawiam się, że nie…

  23. LT-PL mówi:

    „Czy trudno być na Litwie Polakiem?”

    Myślę ,że bardzo trudno. Bycie Polakiem na Litwie różni się smakiem od trwania w polskości w innych krajach, szczególnie dla ludzi, którzy maja świadomość kilkusetletniej tradycji, dorobku pokoleń Polaków zamieszkujących te ziemie.Te trwanie w polskości uskrzydla, dodaje sił, pomimo,że czasami może mocno boleć.Dzisiaj na szczęście nikogo nie mordują, nie wysyłają do łagru tylko dlatego,że jest Polakiem, ale wcale nie jest łatwiej.Ludzie którzy przychodzą nie rozumieją i nie chcą rozumieć Polaków, to co się da, rabują, a czego nie mogą unieść, czy przyswoić, niszczą, przemalowywują w imię wyzwolenia a ludzi,którzy zbudowali ten kraj nazywają okupantami.

  24. pani mówi:

    Budziku, zaczeles rozumiec…
    Tylko ta puenta o Litwinach nie dotrze nigdy do tych, majacych patogenetyczne pretensje do kazdej najdalszej aluzji o polskosci jako naszej wspolnej historycznej normalnosci. Co hyz tam Polak z polsim nazwiskiem, zwlaszcza zakonczonym na -owsk…
    Natomiast o finansowaniu tez trzeba rozmawiac tez otwarcie by Polacy miedzy siba sie nie dzielili na tych profesjonalnych, Polakow=zawodowcow i takich zupelnych czy, nawet beznadziejnych Polakow-amatorow.

  25. Tadeusz mówi:

    Czy łatwo być Polakiem na Litwie? Większość rozmówców twierdzi że w zasadzie nie. Ale oto garść informacji z ostanich dni i godzin: atak na harcerzy i księdza Stańczyka którzy w Wilnie uczcili rocznicę Powstania Styczniowego, decyzja sądu nakazująca zdjęcie polskich tablic, kłamliwe przedstawienie koncertu młodzieży w DKP. Ciąg dalszy niechybnie nastapi.

  26. Kaziuk mówi:

    16, Wereszko

    Bardzo dziękuję za pierwszą odpowiedź na moje intelektualne niedorozgarnięcie. Drogi Wereszko, masz swój styl i swoje poglądy. Które ja chcę i będę szanował. Choć nie zawsze wszystko pojmuję dokładnie tak, jak Ty. Jesteś trochę raptus w myśleniu, ale często masz rację. I potrafisz bronić swoich racji. A to jest wielka zaleta charakteru.

    Ja mam już taki zwyczaj, mocno zakodowany w mojej biednej głowie, że rozmawiać trzeba – trzeba! – ze wszystkimi. I wiem, że taka postawa mocno czerpie z naiwności. Ale w ten sposób szybko można rozpoznać, kto z moich rozmówców ma szanse zostać mi przyjacielem, a z kim rozmowę na zawsze trzeba przerwać. Zgadzam się z poglądem, że przeważająca większość ludzi zaliczkę mojej naiwości traktuje jako moją głupotę. Ale to mi daje właśnie tę możliwość, żeby takich wyeliminować z kręgu moich znajomych. Dlatego rozmawiam z Niemcami i wysoko cenię sobie te rozmowy.

    A jeśli chodzi o Niemców, zapewniam Cię, że jest wśród nich tyle samo dobrych i mądrych ludzi, jak i w każdym innym narodzie. To wynika z rachunku prawdopodobieństwa. Pewnie że dużą rolę odgrywa kultura każdego narodu, jego doświadczenie historyczne oraz przywódcy, co w sumie jest przyczyną różnych odmian mentalności zbiorowej. To, co się zdarzyło Niemcom w XX wieku, może się przydarzyć innym narodom, niechby tylko znaleźli się w odpowiednich warunkach. Ale to nie był patriotyzm. To był rasistowski nazizm, podbudowany przez XIX-wieczne nauki społeczne. Nazizmu nie sposób porównywać z patriotyzmem, choć oba nurty wywodzą się z tego samego kierunku myślenia. Tak jak miłość do swojej matki, tak i patriotyzm jest uczuciem pozytywnym. Nazizm, podobnie jak szowinizm, jest zwyrodniałą formą patriotyzmu.

    Co do porównania polskiego patriotyzmu z ciężką chorobą, jestem bardzo niepewny, czy dobrze ten problem wyjaśniłem. Ta Niemka, zresztą bardzo życzliwa wobec polskości, swoją wypowiedzią chciała podkreślić, że uważa polski patriotyzm za uczucie niezwykle silne. Natomiast patriotyzm niemiecki jest uczuciem równie pozytywnym, ale bardzo słabym. W kręgach intelektualisów patriotyzmowi Niemcy zarzucają zbyt bliską pozycję wobec szowinizmu i rasizmu. Jesze raz bardzo dziękuję.

  27. Kaziuk mówi:

    22, Budzik

    Zaczynam coś chwytać, ale chyba jeszcze nie do końca rozumiem. Opinia o tym, że “Polak, to prefesja”, oznaczałaby, że są ludzie na Litwie, którzy publicznie afiszują się jako Polacy, choć Polakami nie są, albo i są, ale chcą za to otrzymwywać jakieś korzyści.

    Znaczy się, ktoś – ale kto??? – miałby na Litwie płacić czy przydzielać inne korzyści osobom za to, że się deklarują jako Polacy???

    Sam nie mogę uwierzyć w taki sposób myślenia, który wylęga mi się w mojej własnej głowie. Ludzie kochani – zwracam się do wszystkich – poratujcie mnie! Czy ja dobrze myślę? Chyba nie!? Ale czy “pani”, nr. 24 nie potwierdza mojego zwariowanego myślenia?

  28. Bury mówi:

    PL.to prof.-rzucone oszczerstwo na wszystkich Polakow, podobnie jak šudlenkis popszez polakožercov i niema czym przyjmowac się.Nie dajcie się nabrac tanimi chwytami.

  29. grzegorz mówi:

    my polacy z wilenszczyzny slowa te zrodzilysie we mnie w 1990 r.z dumy ze jestem polakiem .pozniej i melodia tak i powstala dzisiaj znana i lubiana piosenka .przez nas polakow rozsianych po calym swiecie z czego jestem dumny bezmiernie kompozytor grzegorz jurgielewicz

  30. Wereszko mówi:

    @ Kaziuk, Styczeń 28, 2013 at 19:16

    16, Wereszko

    Bardzo dziękuję za pierwszą odpowiedź na moje intelektualne niedorozgarnięcie. Drogi Wereszko, masz swój styl i swoje poglądy. Które ja chcę i będę szanował. Choć nie zawsze wszystko pojmuję dokładnie tak, jak Ty. Jesteś trochę raptus w myśleniu, ale często masz rację. I potrafisz bronić swoich racji. A to jest wielka zaleta charakteru.

    Ja mam już taki zwyczaj, mocno zakodowany w mojej biednej głowie, że rozmawiać trzeba – trzeba! – ze wszystkimi. I wiem, że taka postawa mocno czerpie z naiwności. Ale w ten sposób szybko można rozpoznać, kto z moich rozmówców ma szanse zostać mi przyjacielem, a z kim rozmowę na zawsze trzeba przerwać. Zgadzam się z poglądem, że przeważająca większość ludzi zaliczkę mojej naiwości traktuje jako moją głupotę. Ale to mi daje właśnie tę możliwość, żeby takich wyeliminować z kręgu moich znajomych. Dlatego rozmawiam z Niemcami i wysoko cenię sobie te rozmowy.

    A jeśli chodzi o Niemców, zapewniam Cię, że jest wśród nich tyle samo dobrych i mądrych ludzi, jak i w każdym innym narodzie. To wynika z rachunku prawdopodobieństwa. Pewnie że dużą rolę odgrywa kultura każdego narodu, jego doświadczenie historyczne oraz przywódcy, co w sumie jest przyczyną różnych odmian mentalności zbiorowej. To, co się zdarzyło Niemcom w XX wieku, może się przydarzyć innym narodom, niechby tylko znaleźli się w odpowiednich warunkach. Ale to nie był patriotyzm. To był rasistowski nazizm, podbudowany przez XIX-wieczne nauki społeczne. Nazizmu nie sposób porównywać z patriotyzmem, choć oba nurty wywodzą się z tego samego kierunku myślenia. Tak jak miłość do swojej matki, tak i patriotyzm jest uczuciem pozytywnym. Nazizm, podobnie jak szowinizm, jest zwyrodniałą formą patriotyzmu.

    Co do porównania polskiego patriotyzmu z ciężką chorobą, jestem bardzo niepewny, czy dobrze ten problem wyjaśniłem. Ta Niemka, zresztą bardzo życzliwa wobec polskości, swoją wypowiedzią chciała podkreślić, że uważa polski patriotyzm za uczucie niezwykle silne. Natomiast patriotyzm niemiecki jest uczuciem równie pozytywnym, ale bardzo słabym. W kręgach intelektualisów patriotyzmowi Niemcy zarzucają zbyt bliską pozycję wobec szowinizmu i rasizmu. Jesze raz bardzo dziękuję.

    “że rozmawiać trzeba – trzeba! – ze wszystkimi.”
    Nie,z szatanem rozmawiać nie trzeba.

    “A jeśli chodzi o Niemców, zapewniam Cię, że jest wśród nich tyle samo dobrych i mądrych ludzi, jak i w każdym innym narodzie.”

    Aha,a więc ci niemieccy “dobrzy i mądrzy ludzie” wybrali kiedyś, demokratycznie,złego Adolfa na swojego firera?

    ” Nazizm, podobnie jak szowinizm, jest zwyrodniałą formą patriotyzmu.”
    Nazizm,może nie wiedziałeś,to jest NARODOWY SOCJALIZM.

  31. Wereszko mówi:

    Przepraszampośpiech.Powinienem zostawić tylko:
    „że rozmawiać trzeba – trzeba! – ze wszystkimi.”
    Nie,z szatanem rozmawiać nie trzeba.
    „A jeśli chodzi o Niemców, zapewniam Cię, że jest wśród nich tyle samo dobrych i mądrych ludzi, jak i w każdym innym narodzie.”

    Aha,a więc ci niemieccy „dobrzy i mądrzy ludzie” wybrali kiedyś, demokratycznie,złego Adolfa na swojego firera?

    ” Nazizm, podobnie jak szowinizm, jest zwyrodniałą formą patriotyzmu.”
    Nazizm,może nie wiedziałeś,to jest NARODOWY SOCJALIZM.Od kiedy to socjalizm (komunizm)jest formą patriotyzmu?

Leave a Reply

Your email address will not be published.