1
Naszych dzieci (nie)bezpieczne przyjaźnie w internecie

Internet może być dopełnieniem do interesów dziecka, ale tylko wtedy, gdy nie rujnuje zwykłego reżimu dnia<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz
image-55581

Internet może być dopełnieniem do interesów dziecka, ale tylko wtedy, gdy nie rujnuje zwykłego reżimu dnia
Fot. Marian Paluszkiewicz

— Świat realny i wirtualny to nie są jakieś zupełnie różne rzeczy. Dla dzieci i młodzieży wszystko, co się dzieje w internecie, jest ważną i rzeczywistą częścią ich życia — twierdzi w rozmowie z „Kurierem” Indrė Mačiūnė, psycholog Centrum Wspierania Dzieci w Wilnie. — Niestety, niebezpieczeństwa w sieci także mogą być realne…

W ciągu lata 2010 roku 15-letnia Julia z brzydkiego kaczątka przekształciła się w pięknego łabędzia. Nie przyzwyczaiła się jeszcze, żeby w stosunku do niej używano epitetów „atrakcyjna, piękna, czarująca”. Obserwowała przyjaciółki, które już chodziły z chłopakami i chciała tego samego. Jednak była zbyt nieodważna, aby na żywo nawiązać kontakt z rówieśnikiem.

Zarejestrowała się więc na popularnym litewskim internetowym portalu znajomości.

— Zdziwiło mnie, że córce nie wystarczyło mieć profilu na „Facebooku”. Jednak jej chęć kontaktować z rówieśnikami poprzez różne sieci społecznościowe nie spowodowała jakiegoś większego podejrzenia. Wszyscy przecież „siedzą” teraz w różnych portalach — mówi nam pani Teresa z Wilna, mama Julii.

Po upływie kilku tygodni matka 15-latki zauważyła zmiany w zachowaniu córki. Dziewczynka stała się bardziej skryta, często bywała rozdrażniona, zaczęła interesować się kosmetykami. Gdy mama wchodziła do pokoju, siedząca przy komputerze Julia natychmiast zamykała pokrywę laptopa i złościła się, jeżeli ktoś otwierał drzwi bez pukania.

— Sądziłam, że zakochała się i po prostu jeszcze nie nauczyła się panować nad nowym uczuciem… — mówi pani Teresa.

Na prośby mamy opowiedzieć o obiekcie swoich uczuć, dziewczynka reagowała obojętnie, mówiąc, że to „tylko jej sprawa”. Takie zachowanie coraz bardziej niepokoiło matkę nastolatki. Dlatego pewnego dnia, korzystając z czasu, gdy córka była w łazience, pani Teresa zaglądnęła do jej komputera.

— Julia zapomniała zamknąć swoją stronę w portalu, więc mogłam widzieć wszystkie listy córki. Byłam zszokowana! — opowiada nam pani Teresa.

„Jesteś niezwykle atrakcyjna, szczególna, nie taka, jak pozostałe”, „Z tobą ciekawie rozmawiać, ciągle myślę o tobie, nigdy tego nie czułem do żadnej innej dziewczyny”, „Dorośli często nie rozumieją młode osoby, ale ja ciebie rozumiem” — tak pisał do Julii jej internetowy przyjaciel pod pseudonimem „Mindė”. Jednak nie to zaszokowało matkę dziewczynki.

— To był 35-letni mężczyzna, osoba o 20 lat starsza od mego dziecka! — oburza się kobieta. — Pisał do Julii, żeby nie opowiadała nam — rodzicom — o ich znajomości, bo nie zrozumiemy ich przyjaźni! Prosił też, aby przysłała mu zdjęcia, na których „widać więcej jej pięknego ciała”. W ostatnich listach namawiał na spotkanie!

Wirtualny „przyjaciel” Julii miał rację — rodzice dziewczynki rzeczywiście nie zrozumieli takiej przyjaźni. Jak mówi pani Teresa, w ich domu doszło do dużej awantury, dziewczynka nawet nie chciała słyszeć o zerwaniu kontaktów z zachwycającym się nią „Mindė”.

— Wraz z mężem próbowaliśmy przekonać córkę, że pomiędzy nią a dojrzałym mężczyzną nie może być nic wspólnego, że on po prostu chce ją uwieść. Oczywiście, Julia nawet nie chciała nas słuchać. Zwróciliśmy się więc o pomoc do psychologa, tylko to pomogło. Ale nie od razu… — przyznaje zatroskana matka. Oprócz rozmów z psychologiem w sytuacji Julii pomógł też inny fakt. Zaraz po tym, jak dziewczynka przyznała się dla „Mindė”, że rodzice wiedzą o ich przyjaźni, mężczyzna nie odpowiedział na żaden kolejny list i wykasował swój „profil” z sieci.

Tym razem wszystko skończyło się pomyślnie. Dla Julii ta historia stała się lekcją, dzięki której dziewczynka wyciągnęła odpowiednie wnioski i stała się bardziej ostrożna wybierając przyjaciół. Jednak, jak pokazuje praktyka, przypadki internetowych znajomości mogą kończyć się tragedią.

Mieszkańcy Litwy jeszcze dobrze pamiętają o strasznej tragedii w styczniu 2011 roku, która była skutkiem na pierwszy rzut oka niewinnej znajomości w sieci dwóch nastolatków. 13-letnia Jurgita z Olity w popularnej sieci społecznościowej „Facebook” zapoznała się z 14-letnim chłopakiem z Wilna. Po niedługim okresie wirtualnego kontaktowania postanowili spotkać się w stolicy. Skutkiem tego spotkania była śmierć dziewczynki, zgwałconej przed tym przez nieznajomego chłopaka, któremu zaufała.

Na całym świecie problem uwodzenia dzieci poprzez internet coraz bardziej się zaostrza. Dlatego też w wielu krajach są inicjowane różne programy, dotyczące bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w przestrzeni internetowej. Od 2004 roku w Polsce taką działalność prowadzi Fundacja Dzieci Niczyje. Został zainicjowany program Dziecko w Sieci, w ramach którego przygotowano kampanię „Nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie”.

Od grudnia roku ubiegłego kampania socjalna o analogicznej nazwie (lit. „Niekada nežinai, kas yra kitoje pusėje”) zaczęła działać również na Litwie. Kampania ma na celu zwrócić uwagę społeczeństwa na problem uwodzenia dzieci przez internet oraz przedstawia sposoby ochrony dzieci i młodzieży w sieci. Odpowiednie porady dla dzieci i rodziców, statystykę i inne materiały informacyjne można znaleźć na stronie internetowej www.vaikystebesmurto.lt.

Jak mówi nam psycholog wileńskiego Centrum Wspierania Dzieci Indrė Mačiūnė, najważniejsze jest, aby dzieci i rodzice ufali nawzajem i rozmawiali ze sobą. Psycholog twierdzi, że atrakcyjność internetu polega nie tylko na łatwo dostępnej informacji, ale też anonimowości.

— Sieć daje wiele możliwości kontaktowania z innymi ludźmi, dzielenia się najnowszą informacją z przyjaciółmi, wiadomości o tym, jak spędzają swój czas, znalezienia współideowców — co jest szczególnie ważne dla „niezrozumianych” nastolatków.

W internecie znajomości są zawierane szybciej i lżej, dlatego jest on tak popularny — tłumaczy Indrė Mačiūnė. Zdaniem psycholog, przyczyny podawania błędnej informacji o sobie w internecie polegają przede wszystkim na tym, że osoba jest niezadowolona ze swego wizerunku w rzeczywistości. W przestrzeni internetowej bardzo łatwo być tym, kim chcesz i zadowolić w ten sposób swoje ego.

— Zwykle różne maleńkie kłamstwa o swojej osobie nie robią żadnej szkody — mówi Mačiūnė. — Niestety, w internecie, tak samo, jak w życiu realnym, są ludzie mający złe zamiary. Dorosła osoba kontaktująca z dzieckiem przez internet może kłamać o swojej płci, wieku, pracy itd. Często też nastolatkowie sami udają kogoś innego, aby zadrwić z kogoś. Psycholog podkreśla też, że jedynie wirtualnego kontaktowania zwykle nie wystarcza — ludzie w rzeczywistości chcą spotkać się z osobami, którym sympatyzują w sieci.

Wyniki międzynarodowych badań EU Kids Online przeprowadzonych w 2010 roku są niepokojące. Okazuje się, że na Litwie co czwarte dziecko w wieku 9-16 lat, korzystające z internetu, decyduje się na spotkania z osobami, z którymi zapoznało się wirtualnie.

— Dzieci i nastolatki, chociaż wiele czasu spędzają w internecie, chcą podobać się komuś i kontaktować z tą osobą w rzeczywistości — mówi Indrė Mačiūnė. Co więc mają robić rodzice? Specjaliści nie sądzą, że warto zabraniać swoim dzieciom spotkania na żywo z internetowymi przyjaciółmi. Chociażby nawet dlatego, że „owoc zakazany jest bardziej pożądany”. Jeżeli dziecko bardzo chce spotkania, a nie otrzymuje zgody rodziców, to wszystko jedno znajdzie sposób, jak to zrobić.

— Planując spotkanie z osobą z przestrzeni wirtualnej, należy przestrzegać odpowiednich zasad bezpieczeństwa, które rodzice powinni szczegółowo omówić z dzieckiem. Rodzice powinni wytłumaczyć, jakie wady i zalety ma internet. Należy ciekawić się, czym dziecko lubi zajmować się będąc przy komputerze, z kim kontaktuje — twierdzi Mačiūnė. — Co prawda, nie wolno próbować kontrolować wszystkich działań potomstwa w internecie i autorytarnie pouczać, co można robić, a czego nie. Psycholog podkreśla, że można w ten sposób utracić zaufanie dziecka, a w takim wypadku ono prawdopodobnie w ogóle przestanie zwracać uwagę na porady rodziców, pojawią się tajemnice.

— Rozmowy z dzieckiem powinny być delikatne — bądźmy jego przyjacielem, a nie nadzorcą — radzi Mačiūnė. — Ważne jest wytłumaczyć dla młodej osoby, aby nieznajomym internautom nie podawała prywatnej informacji o sobie i że spotkanie z wirtualnym „przyjacielem” może być niebezpieczne. Dodaje, że dziecko ma zrozumieć, że musi obowiązkowo powiadomić rodziców, jeżeli postanowi kiedyś spotkać się osobą z internetu. Najlepiej, jeżeli na takie spotkanie razem pójdzie dorosła osoba albo przynajmniej jeden lub kilka przyjaciół. Najważniejsze, aby nie poszło samo. Także warto umówić się, aby spotkanie odbyło się w jakimś miejscu publicznym — muzeum, kawiarni, centrum handlowym itp.

Indrė Mačiūnė mówi, że rozpoznać nieuczciwego „przyjaciela” pomoże sporo aspektów.

— Podejrzenia powinny powstawać, jeżeli nowy internetowy „kolega” bardzo aktywnie namawia na spotkanie, mówi dużo komplementów i chwali, ciągle zadaje pytania o różnych osobistych szczegółach, proponuje rozmowy na podejrzane tematy i w ogóle robi coś, co zmusza czuć się nieprzyjemnie (np. przysłać zdjęcie nagiego ciała) — tłumaczy psycholog.

Dodaje też, że dziecko powinno ufać swojej intuicji i jeżeli czuje się nieprzytulnie podczas kontaktowania z wirtualnym rozmówcą, należy powiadomić o tym dorosłych.

— Świat realny i wirtualny to nie są jakieś zupełnie różne rzeczy. Dla dzieci i młodzieży wszystko, co się dzieje w internecie, jest ważną i rzeczywistą częścią ich życia. Szczególnie to dotyczy różnych sieci społecznościowych. W nich przecież jest wykładane praktycznie wszystko, co się dzieje w życiu. Internauci to komentują, „lubią” albo nie — mówi Indrė Mačiūnė.

Z powodu obrzydliwych komentarzy w internecie przeżycia mogą być nie mniej bolesne niż w rzeczywistości. Dlatego, zdaniem psycholog, należy rozumieć, że nie wolno korzystać z internetu bez miary.

Plakat socjalnej kampanii „Nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie”
image-55582

Plakat socjalnej kampanii „Nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie”

— Internet może być świetnym dopełnieniem do pozostałych interesów dziecka, ale tylko wtedy, gdy nie rujnuje zwykłego reżimu dnia, w który ma wchodzić nauka, zajęcia pozalekcyjne, spełnienie obowiązków domowych, spotkania z przyjaciółmi i, co najważniejsze, obcowanie z rodziną — twierdzi Indrė Mačiūnė.

Jedna odpowiedź do Naszych dzieci (nie)bezpieczne przyjaźnie w internecie

  1. Andrzej mówi:

    Artykuł porusza ważne problemy dotyczące pewnej istotnej sfery człowieka – szczególnie młodego człowieka. Ale chcę odnieść się do niezwykle ważnej, a opisanej jednym zdaniem w końcu tekstu, kwestii jaką jest uzależnienie od komputera i internetu. Młodzież w wieku około 15 lat na tyle często korzysta z komputera, że może dojść już w tym wieku do uzależnienia. A jest to coś co można porównać z uzależnieniem od papierosów czy alkoholu. Pewne symptomy tych chorób są podobne. Myślę, że i w tej materii dobrze byłoby uświadomić rodziców. Dzieci ślęcząc przed ekranem nie mają czasu na prozaiczne czynności: wyniesienie śmieci, sprzątnięcie swojego pokoju, mogą pogarszać się wyniki w szkole, brak bezpośredniego kontaktu z rodzicami, rodzeństwem bo komputer zajmuje czas.

Leave a Reply

Your email address will not be published.