7
Ruszą prace renowacyjne pałacu w Jaszunach

 Prace renowacyjne w pałacu klasycystycznym w Jaszunach rozpoczną się już niebawem Fot. Marian Paluszkiewicz
image-55712

Prace renowacyjne w pałacu klasycystycznym w Jaszunach rozpoczną się już niebawem Fot. Marian Paluszkiewicz

Niszczejący mury zabytkowego pałacu w Jaszunach już od dawna wołały o przychylne wejrzenie i konkretne działania restauratorów i władz.

Znajdujący się w gestii samorządu rejonu solecznickiego zabytkowy obiekt doczekał wreszcie swej wielkiej chwili — 28 lutego br. została podpisana umowa pomiędzy dyrektorem administracji samorządu rejonu solecznickiego Bolesławem Daszkiewiczem i dyrektorem spółki „Ekstra statyba” Kazysem Eidukaitisem o rozpoczęciu I etapu prac renowacyjnych pałacu.

— Bardzo się cieszę, że już ruszyły te prace. Tyle lat czekania już minęło, tyle rozmów było przeprowadzonych z ministerstwem kultury — mówi Zofia Griaznowa, starosta gminy Jaszuny, która była obecna przy podpisywaniu umowy na wykonanie prac renowacyjnych. — A ile było planowanych i niewypełnionych projektów… Dlatego wszystkie obietnice dotyczące renowacji pałacu już potem odbierałam sceptycznie. Ale skoro już doszło do podpisania umowy i ministerstwo gospodarki dało zgodę, to teraz już wierzę, że sprawy pójdą do przodu.

Przekazanie budynku pałacu dla firmy budowlanej odbędzie się po 10 dniach od chwili podpisania umowy. Renowację planuje się przeprowadzić w ciągu 22 miesięcy. Jak mówi Zofia Studiennikowa z wydziału budownictwa i architektury samorządu rejonu solecznickiego, koszta I etapu prac renowacyjnych opiewają  na sumę 5 mln 063 tys. 728 Lt i 37 ct.
— Pracy jest wiele: na początku przewidziana jest wymiana dachu, odnowienie elewacji, przełożenie komunikacji wodociągowej, gazowej, kanalizacji, linii elektrycznych, odwiertu na wodę. Wewnątrz budynku planuje się założenie instalacji elektrycznej, wentylacji, ogrzewania gazowego, klimatyzacji. O bezpieczeństwo pałacu zadba piorunochron, sygnalizacja antywłamaniowa i antypożarowa. Z prac dalszych przewiduje się czyszczenie ścian, sklepień, wymiana okien na drewniane.

  Wewnątrz pałacu planowane jest rozmieszczenie sali konferencyjnej, biblioteki, restauracji, hotelu Fot. Marian Paluszkiewicz
image-55713

Wewnątrz pałacu planowane jest rozmieszczenie sali konferencyjnej, biblioteki, restauracji, hotelu Fot. Marian Paluszkiewicz

W pomieszczeniach pałacu przewidziane jest rozmieszczenie sali konferencyjnej, biblioteki naukowej, restauracji, także hotelu na 40 miejsc.
— Przewiduje się tu przeprowadzanie obrad naukowych, nawet kilkudniowych, więc niezbędne jest założenie kawiarni i zapewnienie miejsc noclegowych dla delegacji miejscowych i zagranicznych — mówi starosta Jaszun. — Równolegle będzie się odnawiać także otoczenie pałacu, samorząd otrzymał środki z europejskich funduszy strukturalnych na odnowienie starego parku wokół pałacu, więc bardzo się cieszę, że prace się rozpoczną i skoro już została powiedziana litera „a”, to padną też litery „b” i „c”, aż do wyczerpania całego alfabetu.
Czy zostanie zachowany zabytkowy charakter pałacu?

— Tak, renowacja będzie się odbywała w ten sposób, by zachować zabytkowy charakter pałacu i parku, nad tym sprawuje pieczę Departament Ochrony Zabytków, renowacja będzie się odbywała za uzgodnieniem z Departamentem, jego pracownicy wielokrotnie bywali tutaj, spisywali położenie pokoi, starali się odwzorować ich pierwotne położenie i przeznaczenie — mówi Zofia Griaznowa.

Prace budowlane wykona „Ekstra statyba”, która wygrała przetarg. Spółka budowlana dokonuje również renowacji zabytków, m. in. pracowała przy odbudowie dworu w Tuskulanach, zamku w Miednikach, zamku na półwyspie w Trokach.

HISTORIA PAŁACU

Pałac w Jaszunach w stylu późnego klasycyzmu został zbudowany w 1828 r. według projektu Karola Podczaszyńskiego. Zamieszkali tu młodzi Michał Baliński, historyk i literat, wraz ze swą żoną Zofią Balińską (córką Jędrzeja Śniadeckiego). U boku swej bratanicy zamieszkał tu również były rektor Uniwersytetu Wileńskiego, wybitny uczony, matematyk, astronom Jan Śniadecki. Odtąd do Jaszun „ciągnęło, co tylko było w kraju znakomitego z postaci tej epoki”. Bawili tu ks. Stanisław Jundziłł, biskup wileński ks. Jędrzej Benedykt Kłągiewicz, astronom Piotr Sławiński; proboszcz z pobliskich Turgiel, słynny dziedzic Pawłowa ks. Paweł Brzostowski, matka Juliusza Słowackiego Salomea Becu. Przyjeżdżali także młodzi: Juliusz Słowacki, zakochany bez wzajemności w Ludwice Śniadeckiej, córce prof. Jędrzeja Śniadeckiego; Tomasz Zan, Antoni Edward Odyniec, Józef Mianowski; sąsiad z Bolcienik, mąż Maryli Wereszczakówny Wawrzyniec Puttkamer. Pałac był miejscem spotkań wybitnej inteligencji. Przyjeżdżał tutaj często Joachim Lelewel, Ignacy Domeyko. Kwitło tu życie towarzyskie, organizowano słynne łowy, spraszano mnóstwo gości, dyskutowano, aranżowano wieczory poetyckie.

7 odpowiedzi to Ruszą prace renowacyjne pałacu w Jaszunach

  1. Kmicic mówi:

    Nareszcie.
    A swoją drogą przydałby się nadzór polskich konserwatorów z Macierzy . Od specjalistów z Korony Lt dopiero od niedawna zaczęli się uczyć perfekcjonizmu i dbałości o każdy detal, również związany z polską historią zabytku.
    Np.odkrywki w kościele w Trokach odbywały się z totalnym lekceważeniem wszystkiego co wiąże się z Polskością . Doszło do tego , że porozwalane trumny i szczątki polskich fundatorów leżały na stosie ziemi , wśród śmieci, przed kościołem. Patrzcie na ręce lt ekipie, oni są po prostu szczególnie niewrażliwi na pamiątki polskie.To co dla nas może być bardzo ważne, dla wychowanych w antypolskich szkołach może być niezauważone, pominięte, a nawet zniszczone.Zwracajcie uwagę
    na każdy szczegół świadczący o polskim rodowodzie jaszuńskiej rezydencji.

  2. Jurgis mówi:

    Mówi się że ok 50% polskiej materialnej spuścizny kulturowej zostało na dawnych kresach Polski.Patrząc nie tylko na ilość ale i wartość tego dorobku szacunek ten wygląda na mocno zaniżony. Przykładem może być Pałac w Jaszunach i opisana powyżej jego historia.

  3. Połaniec mówi:

    Wreszcie!!!!!

    W 1824 roku ustępujący ze służby Jan Śniadecki postanowił zamieszkać w Jaszunach, w tym też roku rozpoczęto tu budowę nowego, murowanego pałacu.Okazała budowla nad rzeką Mereczanką została wzniesiona według projektu profesora Karola Podczaszyńskiego (1790 – 1860) w latach 1824-1828. Pałac został zasiedlony 24 czerwca 1828 roku. Pałac to klasycystyczna dwukondygnacyjna budowla, bez podpiwniczenia i podmurowania, wzniesiona na planie prostokąta i mającą 35 pomieszczeń. Pokryty niskim, gładkim czterospadowym dachem, najpierw gontem potem blachą. W środkowej części piętrowy portyk, który na parterze tworzą trzy arkady mieszczące okna i drzwi, a na piętrze cztery kolumny i dwa pilastry dźwigające trójkątny fronton. Elewacje zdobione pilastrami, gzymsami, półkoliście zamkniętymi niszami. Do szczytu przylega ośmioboczny pawilon zwieńczony belwederem, wzniesiony w 1876 roku przez Jana Balińskiego wg projektu Apolinarego Mikulskiego. Wnętrze pałacu miało układ dwutraktowy. Na parterze znajdowała się m. in. jadalnia, dwa pokoje gospodarcze i trzy gościnne. Na piętrze były trzy pokoje dla dzieci, gabinet, dwa salony, biblioteka. W 1830 roku biskup Jędrzej Kłągiewicz (1767 – 1841) pozwolił na utworzenie kaplicy w pałacu, chociaż pierwotnie zamierzano zbudować kaplicę dla rodziny i innych wiernych w miejscu, gdzie później założono cmentarzyk.
    Nieopodal pałacyku znajduje się oficyna z I połowy XIX w, przebudowana w 1860 r. oraz budynek stajni i wozowni z II poł. XIW w, kuźnia (budynek drewniano-murowany z końca XIW w., drewniany budynek czworaków z pocz. XX w, drewniany świron, na podmurówce, z 1818 roku. Budynek dawnego browaru, stajnia i wozownia. Pałac otoczony jest 25-hektarowym parkiem (ochronie podlega 22,6 ha). Park założony został w okresie budowy pałacu, pod koniec XIXw. znacznie poszerzony za sprawą Pawłowicza, który był tu ogrodnikiem. Park przylegał do sadu owocowego. Jedna z polanek w jaszuńskim parku nazywa się „polanką Juliusza Słowackiego”. Młody Juliusz posadził tu brzozę, a akcja I aktu „Kordiana” rozgrywa się w Jaszunach. Słowacki był w Jaszunach co najmniej trzykrotnie: w końcu grudnia 1827r., spędzając święta u Balińskich. Następnie 24 czerwca 1828r. i na początku lipca tegoż roku. Mickiewicz raczej nie bywał we dworze w Jaszunach ze względu na konflikt z prof. Janem Śniadeckim.
    W XIX wieku Jaszuny stały się znaczącym ośrodkiem myśli polskiej. Gościli tu ludzie nauki i kultury nie tylko z pobliskiego Wilna i okolic: profesor botaniki Stanisław Jundziłł, biskup wileński ks. Jędrzej Benedykt Kłągiewicz, astronom Piotr Sławiński, Tomasz Zan, Antoni Edward Odyniec, słynny dziedzic Pawłowa – ks. Paweł Brzostowski, Józef Mianowski, Wawrzyniec Puttkamer Salomea Bécu oraz jej pasierbice: Olesia i Hersylka. I przede wszystkim Juliusz Słowacki, który to właśnie w Jaszunach przeżywał swą nieodwzajemnioną miłość do Ludwiki Śniadeckiej, córki Jędrzeja Śniadeckiego, siostry Zofii Balińskiej. Pierwszy raz Słowacki był w Jaszunach w grudniu 1827r. spędzał tu święta, potem 24 czerwca 1828r., a po raz trzeci na początku lipca 1828 r., będąc w drodze do Krzemieńca. Przyjeżdżał do Jaszun nie tylko oficjalnie, ale także po kryjomu do córki Śniadeckiego, w której był zakochany i której poświęcał swoje pierwsze romantyczne wiersze. Juliusz, mający wtedy 16 lat i 23 – letnia Ludwika spacerowali po parku, odbywali wspólne przejażdżki3. To Słowacki – wg niektórych – miał przekonać Śniadeckiego i Balińskiego do zmiany w ich poglądach na poezję Mickiewicza.
    Losy Ludwiki Śniadeckiej były bardzo dramatyczne – jej miłość do Włodzimierza Korsakowa, syna generał – gubernatora wileńskiego, wyjazd w poszukiwaniu jego grobu w 1842r., wreszcie śmierć 22 lutego 1866r. Wszystko to powodowało domysły, legendy.
    “Ale przejeżdżając przez Jaszuny, kiedy widziałem drogę do wsi, gdzie mieszkała Lud[wisi], drogę, którą ona przejeżdżała niedawno, serce moje ścisnęło się; wszystkobym poświęcił gdyby mnie pozwolono pojechać tą droga. Ale nie byłem sam, jechałem z Grocholskim”… napisze w pamiętniku Słowacki4 w Paryżu, w 1832 roku.
    “Miała mnie siostra czekać w Jaszunach, ale tak się stało, że przed kilkoma godzinami wyjechała z Balińską; zastałem jej list i kilka słów od Balińskiej, która mię prosiła, jeśli się spotkamy w życiu, żebyśmy nie byli dla siebie obcemi… W Jaszunach zastaliśmy Balińskiego i Jana Śniadeckiego, cieszyło mnie, że ten ostatni traktował mnie już jako człowieka, był grzeczny i u stołu mnie pierwszemu podawano półmiski. Jest to rzecz małoznacząca, ale to tak charakteryzowało moje wyjście z dzieciństwa, że mi się wraziło w pamięć… Lecz te Jaszuny, ten sam stół, gdzie miesiącami trzema wprzód przy niej siedziałem, teraz pusty i tylko przy nim nas czterech… Było to tak smutne… Oglądałem się mimowolnie na ściany…. potem wszedłem do pokoju, gdzieśmy z nią tyle razem gadali lub czytali … usiadłem na tej samej białej sofie. Powróciłem do ludzi; pożegnałem się czule z Janem Śniadeckim i z Balińskim i pojechaliśmy. … Każdy idzie w swoją drogę … jak mówi Mickiewicz. Moja otwierała się przedemną smutna, pozbawiona wszystkiego…”
    Tutaj często przyjeżdżał Joachim Lelewel, tutaj powstała idea założenia tzw. „Towarzystwa Szubrawców”. Pałac był miejscem spotkań wybitnej inteligencji. Często w Jaszunach bywał Ignacy Domeyko, młody wówczas znawca minerałów, należący do Filomatów. Dopiero po upadku powstania styczniowego, w 1864r., gdy klęska zmusiła wielu do ucieczki za granicę, znaczenie Jaszun zaczęło się zmniejszać.
    W latach trzydziestych XIX w. nauczycielem w pałacu Balińskich był lekarz Aleksander Konstanty Kozieradzki (1813-1860).
    Balińscy organizowali słynne polowania, wieczory poetyckie i inne rozrywki. Dbali także o rozwój swego majątku. W I połowie XIX wieku uruchomiono tartaki, fabrykę terpentyny i gontów. Potem zbudowano mechaniczną kuźnię – hamernię i odlewnię wyrobów miedzianych.
    Mickiewicz raczej nie bywał we dworze w Jaszunach ze względu na konflikt z prof. Janem Śniadeckim.
    W 1847 roku Michał Baliński, po przejściu na emeryturę, na stałe zamieszkał w Jaszunach, tutaj także zmarł i został pochowany na dworskim cmentarzu. Jaszuny przeszły do rąk syna Michała, Konstantego Balińskiego. Balińscy rezydowali w Jaszunach do początku XX wieku. W drugiej połowie XIX wieku jaszuński majątek liczył 1 300 dziesięcin ziemi uprawnej i 3 290 dziesięcin lasu. Istniał tartak, fabryka terpentyny i gontów. W 1832 roku rozpoczęto budowę hamerni pod nadzorem majstra – hamernika Henryka Flika. Już w 1842 roku działała w Jaszunach odlewnia miedzi, kontrolowana przez wileńskich Żydów. Balińscy wiele uwagi poświęcali hodowli pszczół, prawie przy każdej wsi była dworska pasieka, sporo miodu dostarczali także chłopi. Folwarki i wsie należące do majątku oddawano w dzierżawę, tak w 1834 roku na przeciągu kilku lat jaszuński folwark dzierżawiła Konstancja z Rymszów Houwaltowa. W 1845r. taką samą umowę podpisano z Janem Łubieńskim. Potem dwór stał się własnością Aleksandra i Anny z Balińskich Pereświt – Sołtanów. W 1919 roku w Jaszunach produkowano 25 pudów papieru dziennie.
    W połowie XIX wieku w bibliotece pałacowej było ponad 3 tys. dzieł polskich z XVI-XVII wieku. W bibliotece znajdowały się statuty, herbarze, kroniki, ponad tysiąc rękopisów i autografów. Janina z Puttkamerów Żółtowska tak wspominała Jaszuny z 1904 roku:
    “Prawie co roku, latem, na św. Annę jeździliśmy do Jaszun. Była to wyprawa koleją, połączona nawet z noclegiem. Pod koniec lipca krajobraz litewski nabierał martwoty jesieni, niebo bladło albo zaczynały się ulewy. Na zachodzie, nad puszczą Rudnicką wyrastały ciężkie, granatowe chmury i rzęsiste ulewy kropiły nie zwiezione pod dach urodzaje. Wysiadaliśmy na dworcu w Jaszunach, gdzie czekały bardzo porządne zaprzęgi, przejeżdżaliśmy przez tor kolejowy, długą, melancholijną linię, biegnącą z północy na południe i wjeżdżali do pięknego sosnowego lasu. Koła gumowe zanurzały się miękko w piasek leśnej drogi, a zaraz potem kopyta końskie uderzały mocno o drewniany most przy dużym stawie. Dziedziniec w Jaszunach był obszerny, obrośnięty starymi drzewami, klomby z kwiatami i trawniki starannie utrzymane, powóz skręcał po świeżo wygracowanym żwirze do dworu, zostawiając za sobą regularny ślad kół.
    Dom w Jaszunach kochałam prawie na równi z Dereszewiczami. Budował go dla córki Zofii, żony Michała Balińskiego, jeden z wileńskich Śniadeckich i w nim życia dokonał. Naturalnie, nie wiedziałam, kto był architektem pięknego domu o niskich, sklepionych pokojach na parterze, okazałej klatce schodowej i obszernych salonach na piętrze. Okna tych salonów były wzorowane na angielskich i składały się z dwóch szyb, spuszczanych albo podnoszonych w górę. Z okien empirowego salonu wychodzącego na zachód patrzyłam na rozległy trawnik, ujęty między dwie grupy wysokich drzew, a w przerwie między drzewami na daleki widok, obejmujący wody Mereczanki, tor kolejowy i czarne za nim lasy. Z tej strony, od zachodu, deszczowe chmury rosły często w niepokojący sposób. Widok za oknem chwytał mnie za serce.
    Rodzina jaszuńska składała się ze starszej pani Balińskiej, z domu Kostrowickiej, siwej starszej pani ubranej czarno, i dwóch jej córek, wdowy p. Anuli Łopacińskiej i p. Janowej Falewiczowej. Pierwsza miała piękne niebieskie oczy i była trochę hałaśliwa, druga, raczej przystojna brunetka, lubiła stroje i nosiła szeleszczące, falbaniaste suknie. Dwór należał do brata obu pań, Jana, rówieśnika mego ojca, mającego ciemne włosy, noszącego binokle i flegmatycznie cedzącego słowa. Może w późniejszych latach wydałby mi się nudny, ale wtedy opromieniała go atmosfera jego rezydencji i miłych chwil spędzonych w żywym i wesołym towarzystwie. W Jaszunach interesowano się książkami, literaturą, polityką. W czasie posiedzeń na werandzie, wychodzącej od strony sali jadalnej na duży trawnik, omawiano Wesele Wyspiańskiego i inne nowinki. Na lato zjeżdżał z Petersburga i mieszkał w oficynie, przy bramie, stryj Jana, także Jar!, profesor psychiatrii, człowiek niezwykle rozumny, którego mój ojciec bardzo szanował. Jedno wielkie zdarzyło mu się nieszczęście, o którym szeptano po cichu, ożenił się z prawosławną i dzieci jego nie czuły się całkiem Polakami, córka Zofia należała jednak do grona mile rozmawiających pań na werandzie.
    Przyjaźń Puttkamerów z Jaszunami trwała już trzecie z rzędu pokolenie, a profesor Jan pamiętał mego pradziadka Wawrzyńca i jego żonę. Pan Wawrzyniec, jak go nazywał, bardzo ładnie umiał czytać wiersze, szczególnie Fredrę, cieszono się więc, ile razy zawitał do Jaszun. Pradziadek Wawrzyniec lubił polować z chartami i jeździć po sąsiadach, a mniej chętnie przesiadywał w domu. Żona jego, istota naprawdę poetyczna, chodziła w białej sukni i dużym słomianym kapeluszu, nie znała się na sprawach praktycznych ani na gospodarstwie, ale czytała Byrona, siedząc na gałęzi kwitnącej jabłoni. Mój ojciec czuł taką przyjaźń czy szacunek dla starych Balińskich, że nigdy słowo krytyki nie padło pod ich adresem. Do rodziny należała jeszcze stara panna Julia, która chociaż Pawłowicz narysował nowy plan ogrodu, zawsze chodziła po dawnych ścieżkach, już zarośniętych przez trawę. Po roku 1902 zarówno profesor, jak i stara ciotka należeli do zjaw przeszłości. O Słowackim i Ludwice Śniadeckiej słyszałam bardzo mało, a za to sporo o miłości p. Jana do kuzynki, p. Zofii Śniadeckiej, która wolała wyjść za eleganckiego karciarza i łowcę posagowego, Stanisława Osiecimskiego”.
    Ostatnimi właścicielami majątku byli Aleksander i Anna z Balińskich Pereświt – Sołtanowie.
    We wrześniu 1939r. cenne zbiory dzieł sztuki, bogata biblioteka i pamiątki po Janie Śniadeckim, korespondencja Juliusza Słowackiego do Ludwiki Śniadeckiej i in. padły łupem mieszkańców wsi Gaj, zamieszkanej przez rosyjskich staroobrzędowców – uchodzących za bogobojnych. Zniszczono wówczas meble, obrazy, posadzki, książki i rękopisy, powybijano szyby w oknach. Drzewa w parku w większości wycięto a cmentarz rodzinny sprofanowano8. Po II wojnie światowej pałac użytkowany był przez miejscowy kołchoz. W 1978r. budynek poddano restauracji. Od połowy lat. 90. XX wieku pałac jest opuszczony i nieużytkowany. Należy obecnie do Samorządu Rejonu Solecznickiego. Jeden ze spadkobierców, Hubert Sołtan w latach 1997 i 2000 odwiedzał jaszuński pałac w którym spędził pierwsze 6 lat życia. W lutym 2013 roku podpisana została umowa o rozpoczęciu I etapu projektu „Renowacja i dostosowanie do potrzeb turystycznych obiektu dziedzictwa kulturowego rejonu solecznickiego  – dworu w Jaszunach”.
    Program renowacji pałacu już istnieje, szacuje się, że jego koszt to około 6 milionów litów. Są deklaracje, co do odbudowy i nadania mu funkcji rekreacyjno-wypoczynkowej orz centrum konferencyjnego. Jeden ze spadkobierców, Hubert Sołtan w latach 1997 i 2000 odwiedzał jaszuński pałac w którym spędził pierwsze 6 lat życia.

    Z przygotowywanej pracy: “Nad Mereczanką”

  4. Jurgis mówi:

    # 3 Połaniec
    Śliczny opis – gratulacje !

  5. Kmicic mówi:

    do Połaniec;
    Chylę czoła i serdecznie pozdrawiam..

  6. Lach mówi:

    Podziekowanie za prawdziwy opis,a co ze spadkobierca,moj dziadek do1938r.w majatku A.Soltana pelnil sluzbe glownego gajowego,w tym palacu przy sowietach pracowal i moj ojciec i z jego opowiadan pamietam ze w 1939r.pani Soltanowa z synem i corka uciekajac przed sowietami wyjechala do Anglii,a Aleksander Soltan pozostawal w majatku do ostatniego,po wojnie jego slad odnalezlismy w Sopocie,Gdansku.Kolega mego ojca repatrianta odwiedzajac rodzinne strony powiadomil o tym mego ojca i mowil ze nieraz mial spotkanie z A.Soltanem,ktory bardzo tesknil za Jaszunami i prosil zrobic zdjecia majatku,co za pomoca mego ojca i wykonano fotografowania wnetrza i zewnetrza palacu i dostarczono zdjec do Polski.Sam A.Soltan nigdy nie odwiedzil wiecej Jaszun,kolega ojca mowil,ze bal sie aresztu,a do czasow upadku rezimu nie dozyl.I jeszcze jeden ciekawy moment,w radzieckie czasy w moskiewskiej telewizji pracowal Jurij Soltan korespondenta miedzonarodowy,prowadzil reportarze z Londynu z USA i starsze pokolenie ogladajac jego postac w telewizii mowilo to ze nasz Jurek,pamietano jego z obozow harcerskich ktore nieraz byli organizowane nad Mereczanka,gdzie wiekszosc dzieci z poblizkich wiosek paslo bydlo.W tamte czasy pisalem list do gazety Prawda w Moskwie o pochodzenie Jurija Soltana,ale niestety odpowiedzi nie otrzymalem. SpadkobiercaHubert Soltan,gdzie jego rodzina,gdzie zamieszkuje.

  7. Roman B. Hołyński mówi:

    Kilka miesięcy temu czytałem bardzo ciekawą książkę (po polsku, chyba niedawno wydaną) o Janie Śniadeckim i jego rodzinie – niestety nie zapisałem danych i teraz powinienem ją zacytować ale nie pamiętam ani autora ani tytułu ani wydawnictwa – jeśli ktoś z Państwa zna taką książkę i mógłby mi podać jej dane [autor, rok wydania, tytuł, wydawnictwo, ilość stron] to byłbym niezmiernie wdzięczny

Leave a Reply

Your email address will not be published.