5
Most energetyczny — ma połączyć, ale na razie tylko dzieli

Według rządowych planów już w połowie 2015 roku Litwę i Polskę połączy most energetyczny. Łącza te mają zintegrować litewski system przesyłu energii elektrycznej z systemami Unii Europejskiej i zapewnić naszemu krajowi alternatywną drogę importu i eksportu energii elektrycznej.

Na razie jednak plany budowy mostu energetycznego wniosły rozgłos między strategicznymi interesami państwa a interesami wspólnot lokalnych na Litwie. Spór ten trwa już od 2010 roku i choć nie wiadomo kiedy się zakończy, to pewne jest, że skończy się decyzją arbitralną struktur europejskich. Przynajmniej na to liczą mieszkańcy miasteczka Rudamina (rej. łoździejski), które ma przeciąć planowana linia energetyczna.

„Oczekujemy na rozpatrzenie naszego wniosku w sądzie apelacyjnym. Swoją drogą przygotowaliśmy skargę do Komisji Europejskiej, którą tam złożymy po zakończeniu procesowania się w kraju” — wyjaśnia „Kurierowi” Rūta Cimakauskienė, prezes Wspólnoty Lokalnej Rudaminy. Jej słowa świadczą też, że miejscowa społeczność nawet już nie liczy na przychylne orzeczenie krajowego sądu w ich sprawie. Jak mówi Cimakauskienė, jest to raczej formalność, po spełnieniu której wspólnota będzie mogła złożyć swój wniosek do Komisji Europejskiej.

Mieszkańcy liczącego zaledwie 300 mieszkańców miasteczka od kilku lat próbują zmienić plany budowy mostu energetycznego. Proponują linię wysokiego napięcia, która według planu rządowego ma przecinać okolice ich miejscowości, skierować wzdłuż istniejących już trakcji energetycznych w sąsiednich rejonach olickim i kalwaryjskim, ewentualnie budować podziemną linię.

Tymczasem wykonawcy projektu — litewska spółka energetyczna „Litgrid” oraz powołane do realizacji projektu łączy energetycznych polsko-litewskie przedsiębiorstwo „LitPolLink” — nawet nie wdają się z mieszkańcami w dyskusje. Tłumaczą się, że budowa łączy według propozycji mieszkańców Rudaminy znacznie zwiększałaby i tak ogromne koszta projektu. Tymczasem, jak pisze dziennik „Lietuvos žinios”, który przeprowadził dochodzenie w sprawie protestu mieszkańców rejonu łoździejskiego, jeszcze w 2010 roku na posiedzeniu sejmowej Komisji Ochrony Środowiska przedstawiciele „Sweco” — wykonawcy studium środowiskowego budowy łączy energetycznych — potwierdzili, że zlecenie na wykonanie studium nie zawierało alternatywnych planów przebiegu linii przesyłowych. Niemniej, spółka „Litgrid” stoi na swoim, gdyż uważa, że wszystkie formalności zostały spełnione.
„Mówią nam, że mogliśmy zgłaszać swoje zastrzeżenie podczas publicznego omawiania studium środowiskowego” — mówi nam Rūta Cimakauskienė. Wyjaśnia zaraz, że o przebiegu tzw. publicznej dyskusji miejscowi mieszkańcy po prostu nie wiedzieli.

„Niestety, mamy do czynienia z totalną ignorancją władz wobec opinii publicznej, gdyż najpierw zapada decyzja, a potem już nikt nie uwzględnia opinii publicznej” — mówi prezes wspólnoty Rudaminy. Jej zdaniem, tych, którzy bronią swoich interesów, wyzywa się od ciemnoty, zwyczajnie ignoruje się, lub próbuje się zastraszyć. Właśnie wszystko to mieszkańcy Rudaminy odczuli na sobie. Mer rejonu Artūras Margelis, podczas niedawnych obchodów Dnia Odrodzenia Niepodległości, nazwał protestujących mieszkańców „nieświadomym elementem”, który stoi na drodze do niezależności energetycznej kraju.

„Rozumiemy, że są strategiczne projekty, ale muszą one być realizowane dla obywateli, a nie wbrew ich interesom” — zauważa Rūta Cimakauskienė, która jako najbardziej aktywna przeciwniczka planów budowy linii energetycznej w Rudaminie, przed rokiem doczekała się tajemniczego telefonu z Departamentu Bezpieczeństwa Kraju. Niewymieniony z nazwiska agent „saugumy” chciał spotkać się z aktywistką właśnie w sprawie protestów mieszkańców Rudaminy.
„Jeszcze przed tym telefonem dochodziły do nas informacje, że jesteśmy na podsłuchu, że jesteśmy śledzeni. Radzono nam, byśmy byli cicho” — mówi Cimakauskienė. Sprawa tajemniczego telefonu trafiła do mediów, więc nikt z bezpieki więcej nie dzwonił, ani też nie spotykał się z Cimakauskienė. Dziś jest ona przekonana, że była to próba jej zastraszenia.

„Przecież u nas każdy, kto nie zgadza się z planami władzy, jest nazywany agentem Kremla, Gazpromu, czy kogoś tam jeszcze” — mówi prezes wspólnoty mieszkańców Rudaminy.

Tymczasem „Litgrid” właśnie wczoraj zapowiedział, że niebawem zostanie ogłoszony przetarg na budowę trakcji z Olity do granicy z Polską, tudzież przez okolice Rudaminy. Jej mieszkańcy obawiają się, że budowa ta zniweczy miejscowy krajobraz, który jest dziś największym bogactwem miejscowej ludności, dzięki czemu w okolicach rozwija się sektor agroturystyczny. Zostaną oni też wywłaszczeni z gruntów potrzebnych pod maszty, na których zawiśnie strategiczna dla energetycznej niepodległości kraju linia przesyłowa. Wykonawcy przekonują, że obawy i pretensje mieszkańców są bezpodstawne i że ze swojej strony zrobili wszystko, by zminimalizować ewentualne straty. Obiecali nawet, że słupy elektryczne pomalują na kolor zbieżny z otaczającym ich środowiskiem.

5 odpowiedzi to Most energetyczny — ma połączyć, ale na razie tylko dzieli

  1. Rudamina Witkiewicza mówi:

    “Czas, w którym dawniej, kiedy byłem Farysem, najlepiej lubiłem iść w las. Zgrabiałymi rękami zaniecić ogienek i wdychać piękny zapach jesieni i dymku wijącego się między pnie sosnowe. Urdominy żałuję, myśląc o Tobie. Cóż to za raj był pejzażowy. Szkoda, że Ciebie tam nie było” (Stanisław Witkiewicz w liście do syna, Stanisława Ignacego, Zakopane, 20 września 1904).

  2. dobrze mówi:

    faszysci litewskojezyczni niczego nie zbuduja

  3. zozen mówi:

    u nas nic nie da się wybudować. Zaraz jacyś aktywiści zaczynają protestować i słać pozwy do sądu.
    I o jakim krajobrazie agroturystycznym idzie mowa, byłem w tamtych okolicach – nic szczególnego, już piękniejsze widoki są po polskiej stronie.

  4. Anonymous mówi:

    Ktoś w komentarzu do “Mostu energetycznego” pozwolił sobie napisać: “faszysci litewskojezyczni niczego nie zbuduja”.

    Nie chcę podejmować indywidualnego sporu z autorem tego stwierdzenia, ale zauważę, że w rzecznej informacji w ogóle nie ma mowy o faszystach. Ani o ich budowach.

    Informacja – sformułowana w bardzo obiektywnym i zrównoważonym języku oraz bez żadnych podtekstów – dotyczy zaangażowania miejscowej społeczności mijescowości Rudamina w obronę interesów, które uważają za istotne dla środowiska naturalnego, w którym żyją, i z którym wiążą swoje interesy turystyczno-gospodarcze. W krajach demokratycznych społeczności lokalne mają do tego prawo, a ich interesy lokalne powszechnie uważane są za usprawiedliwione. Myślę, że społeczności Rudaminy przysługuje skarga do sądu administracyjnego, a potem – ewntualnie – droga odwoławcza. Polityka niezauważania protestu społeczności lokalnej przez władze państwowe nie jest dobrym rozwiązaniem i świadczy o pogwałceniu zasad demokracji.

    Powracając do zakwestionowanego przeze mnie komentarza, stwierdzić należy, że jest to komentarz niczym nieusprawiedliwony, a wynikający z uprzedzenia do społeczności lokalnych. Wolałbym o tym nie pisać, ale komentarz ten jest również obraźliwy dla Litwinów oraz – tak jest! – szkodliwy dla społeczności Polaków na Litwie. Nie wszyscy Litwini są faszystami! A tym bardziej, że nie wiemy nawet, czy ktokolwiek z Rudaminy jest faszystą, ten komentarz trzeba uznać za niesprawiedliwy i niesłużący dobrym stosunkom społecznym na Litwie. Tak mi się wydaje. Jestem bowiem zwolennikiem budowania przyjaznych stosunków między ludźmi, a nie kierowania się uprzedzeniami i stereotypami. Miejmy na względzie zawsze nasze interesy. I nie szkodźmy pochopnie samym sobie.

  5. Kmicic mówi:

    do 4;
    Popieram.
    Krytykujmy wyłącznie konkretne osoby , ugrupowania, czyny.

Leave a Reply

Your email address will not be published.