23
Greta Buzarewicz ― świeży głos na scenie Wileńszczyzny

„Muzyka jest moim dopingiem i czyni mnie szczęśliwą” ― mówi Greta Buzarewicz  Fot. archiwum
image-56488

„Muzyka jest moim dopingiem i czyni mnie szczęśliwą” ― mówi Greta Buzarewicz Fot. archiwum

Po jej występie podczas finału konkursu naszego dziennika „Polak Roku 2012” wielu widzom powstało wrażenie, że słynne „Kolorowe jarmarki” śpiewała dla nich sama Maryla Rodowicz, a nie młodziutka, jeszcze tylko wspinająca się na „estradowy Olimp” Greta Buzarewicz.

Widząc na scenie ciemnowłosą atrakcyjną dziewczynę, trudno było zrozumieć, jak w takim szczuplutkim i miniaturowym ciele może tkwić tak potężny i głęboki kobiecy głos. Gdzież dotychczas była ta wokalistka?

20-letnia Greta Buzarewicz urodziła się w podwileńskich Bukiszkach. W wieku 14 lat wraz z rodziną przeniosła się mieszkać do Wilna, gdzie ukończyła Gimnazjum im. Jana Pawła II. Właśnie tam po raz pierwszy wyszła na scenę w składzie zespołu młodzieżowego „Ad Astra”, którym kierowała dobrze już znana na Litwie piosenkarka Katarzyna Niemyćko.
― Dotychczas nie zajmowałam się muzyką poważnie, brałam udział w szkolnych występach i tyle. Dopiero gdy zmieniłam szkołę i dołączyłam do gimnazjalnego zespołu, zrozumiałam, że muzyka jest dla mnie czymś o wiele ważniejszym niż zwykłym zajęciem pozalekcyjnym ― opowiada nam Greta. ― Właśnie wtedy także moja rodzina i przyjaciele zaczęli mnie chwalić i zapewniali, że mam dar od Boga. Taka reakcja jeszcze bardziej mnie dopingowała do zajęcia się muzyką.

Pierwszy etap „romansu” Grety ze sceną trwał około 3 lat ― kończyła się szkoła, więc musiała też dobiegnąć końca współpraca z „Ad Astrą”. Po długich namysłach dziewczyna postanowiła, że należy wstąpić na taki kierunek studiów, który obiecuje więcej możliwości zarobienia na chleb niż kariera muzyczna, w której nie ma żadnych gwarancji. Greta wybrała więc studia dietetyki na Uniwersytecie Wileńskim.
― Wkrótce jednak upewniłam się, że to nie moja droga, ciągle czułam, że brakuje mi czegoś bardzo ważnego. Co prawda, studiów nie rzuciłam, bo zawsze kończę to, co zaczynam. Jednak postanowiłam, że w skali moich priorytetów muzyka zajmuje wyższe miejsce, jest moim dopingiem i czyni mnie szczęśliwą… ― tłumaczy Greta.

Po kilkuletniej przerwie Greta wróciła do muzyki. Stało się to dzięki jej przyjacielowi, muzykantowi weselnemu, który dziewczynie o mocnym głosie zaproponował występować na imprezach.
― Propozycję przyjęłam natychmiast, bo bardzo stęskniłam po śpiewaniu ― opowiada rozmówczyni. ― Od tego czasu śpiewałam na wielu weselach, miałam koncerty w domach kultury polskiej na Litwie, występowałam w Warszawie i Gdańsku. Cieszę się, że im więcej występuję, tym więcej propozycji pracy otrzymuję. A skoro jestem aktywną osobą i lubię „szybkie” życie, to liczne propozycje dodają mi jeszcze więcej energii i motywacji do pracy.

Młoda piosenkarka, wykonująca piosenki w stylu pop-rock w językach polskim, rosyjskim i angielskim na razie nie ma w swoim repertuarze własnych utworów. Greta, w swoim wyjątkowym stylu, śpiewa piosenki znanych wokalistów. Ma nadzieję, że starannie pracując, po pewnym czasie uda się wydać własną płytę.
― Nagranie płyty potrzebuje wiele czasu i finansów. Na razie nie mogę sobie pozwolić na taki luksus, ale na wszystko przyjdzie czas ― mówi Greta, przyznając, że już poszukuje osoby, która zajęłaby się pisaniem tekstów do piosenek.
Oprócz tego młoda wokalista współpracuje z innymi wykonawcami, a m. in. ze znanym polskim wokalistą Iwanem Komarenko.
― Pracujemy nad wspólną piosenką do konkursu Eurowizji. Na razie mogę zdradzić tylko tyle, że planujemy uczestniczyć w litewskich eliminacjach do tego konkursu w następnym roku. Piosenka będzie w języku angielskim ― dzieli się planami Greta.

Chociaż ostatnio Greta prawie nie ma wolnych weekendów (praktycznie co tydzień śpiewa podczas różnych imprez), jednak twierdzi, że, zamiast tracić energię, nabiera jej coraz więcej.
― Emocje na scenie są niesamowite, otrzymuję ogromną satysfakcję od reakcji i oklasków widzów ―  mówi Greta. ― Oczywiście, przed wyjściem na scenę trochę denerwuję się, jednak od razu, gdy zaczynam śpiewać, pogrążam się w muzyce i czuję tylko euforię. Zgadzam się z powiedzeniem, że artysta, który zupełnie nie czuje tremy na scenie, nie jest dobrym artystą. Przecież brak nerwów znaczy, że jesteś obojętny. Ja zaś kocham scenę i mam nadzieję, że tak będzie zawsze.

W najbliższym czasie (7 kwietnia) Greta Buzarewicz ma wystąpić w czasie imprezy w Domu Kultury Polskiej w Wilnie. Tydzień po tym, czyli 13 kwietnia, młoda wokalista będzie śpiewała na rozgrzewce zespołu „Bayan Mix” w Wileńskim Pałacu Kongresów. A już następnego wieczoru, czyli 14 kwietnia, w Wileńskim Pałacu Kultury i Sportu MSW Greta Buzarewicz zauroczy swoim głosem gości finału konkursu naszego dziennika „Dziewczyna Kuriera Wileńskiego ― Miss Polka Litwy 2013”.

23 odpowiedzi to Greta Buzarewicz ― świeży głos na scenie Wileńszczyzny

  1. Józef mówi:

    Może rośnie nam nie tyle “wielka” Maryla Rodowicz tylko “mała” little Flower by Katy Carr?

    http://www.youtube.com/user/katycarrmusic?feature=watch

    http://www.youtube.com/watch?v=e7f8CTau4xc

  2. Adam81w mówi:

    Kolejna aktywna Polka! Brawo!

  3. Jolly mówi:

    I kolejna niedouczona dziennikarka. Co znaczy “Propozycję przyjęłam natychmiast, bo bardzo stęskniłam po śpiewaniu”?

  4. Kapsztad mówi:

    Jolly,
    To noże być po litewsku,albo w jeszcze innym obcym języku.

  5. Kapsztad mówi:

    Jeszcze raz/ERRATA:
    Jolly,
    To może być po litewsku,albo w jeszcze innym obcym języku.

  6. Jolly mówi:

    Kapsztad,

    niestety, nie masz racji. W tym przypadku został użyty zwykły rusycyzm. Dziennikarka przetłumaczyła sobie “соскучилась по пению” na polski i taka kaszanka jej wyszła.
    P.S. Żeby nie było, nie jestem malkontentką, jedynie uważam, ze od dziennikarzy powinno się oczekiwać solidnej znajomości języka w którym pisze. Tyle.

  7. Tak. mówi:

    Pani Brygito, co to znaczy “wielu widzom powstało wrażenie”?

  8. Adam81w mówi:

    Jaki zwykły rusycyzm?!!! To jest kaleczenie języka polskiego. Od KW oczekuję poprawnej polszczyzny a nie rusycyzmów.

  9. Wereszko mówi:

    @ Jolly, Kwiecień 3, 2013 at 12:32 –
    “Dziennikarka przetłumaczyła sobie „соскучилась по пению” na polski i taka kaszanka jej wyszła.”

    Ciekawe,baaaardzo ciekawe…
    A więc twierdzisz,że rozmowa polskiej piosenkarki Grety z polską dziennikarką Brygitą odbywała się w języku rosyjskim? A potem ktoś to przetłumaczył na polski? Wierzyć mi się nie chce,no ale może,może…

  10. wklej mówi:

    Polki na Litwie działają, ale gdzie są Polacy?:)

  11. schlange mówi:

    I tu poprę Polaków na Kresach, którym przyszło żyć w takich a nie innych warunkach. Kurier stale zamieszcza artykuły z życia Polaków na Kresach. Jest toczona walka z tym co Polskie, ze szkołą z obowiązującym językiem polskim, z sprzeciwem Polaków wobec egzaminów maturalnych w języku litewskim , z pisownią nazwisk i nazw ulic w języku polskim. W ubiegłym roku był zamieszczony artykuł, w którym opisano bandycki napad i pobicie Dawida, tylko dlatego, że mówił na ulicy w języku polskim. Także na stadionie w czasie meczu Polonii Wilno, Kresowiacy bronili flag biało czerwonych przed zniszczeniem przez dzikusów z drużyny przeciwnej innej narodowości. A cóż was tak boli pseudo poprawnie mówiący, pokończyliście dobre szkoły, zawsze swobodnie mogliście mówić w ojczystym języku i nie tylko w ojczystym języku, macie ciepłe posadki dobrze opłacane i nie martwi was, że jak Kresowiacy wyjdą na ulicę to mogę dostać w głowę za mówienie po polsku. Kurier jest jedyną Polską gazetą na Kresach, chwała Kurierowi i dziennikarzom Kuriera, za to co robią dla Kresowiaków. Stale jest pod górę, pod każdym względem, mimo to prą do przodu.

  12. Jolly mówi:

    @Wereszko
    Ależ nie, absolutnie tak nie twierdzę, uważam jedynie, że lokalny potoczny polski jest przesiąknięty rusycyzmami i to jest naturalne po latach panowania ZSRR w naszym kraju. Mój wpis miał na celu zaznaczenie, że o ile nie wymagam od sąsiadów poprawnej polszczyzny (choć, niewatpliwie, byłoby to miłe) to od dziennikarki piszącej do polskiego dziennika wypadałoby oczekiwać poprawnej znajomości tegoż języka. Nawet jeśli p. Greta popełniła błąd, zadaniem dziennikarki było poprawienie tego przed publikacją.

  13. Józef mówi:

    >Jolly, Kwiecień 2, 2013 at 16:15 –

    I kolejna niedouczona dziennikarka. Co znaczy „Propozycję przyjęłam natychmiast, bo bardzo stęskniłam po śpiewaniu”?<

    Jolly, – myślę że jesteś wychowana w tamtych warunkach i takiej samej rzeczywistości w jakich pani dziennikarka i może jesteś dziennikarką?

    Jeśli tak jest to wolno Ci krytykować rusycyzmy bo doskonale wiesz co krytykujesz, ale zalecałbym wyrozumiałość w traktowaniu kresowych dziennikarzy skaleczonych Rosyjskością (w tym szczegółowym przypadku panią Brygitę Łapszewicz ) nazywając Ją: "kolejna niedouczona dziennikarka", bo niedouczenie mylisz z nawykiem a "nawyk to druga natura"

    Mnie osobiście nie rażą a raczej wzruszają rusycyzmy dziennikarzy "Kuriera Wileńskiego" spadkobiercy "Czerwonego Sztandaru" bo treści dziennikarskie mimo rusycyzmów nie są czerwone i internacjonalistyczne, tylko patriotyczne i Polskie!.

    Gorzej jest w Polsce z spadkobierczynią "Trybuny Ludu", której mimo poprawnej Polszczyzny zawartej w treści artykułów są ideologicznie i programowo czerwone w/g hasła "Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!", w której Marks i Engels wyrazili istotę internacjonalizmu.

    Byłem na posiedzeniu Komisji Krajowej w Gdańsku gdy wrześniu 1990 roku Lech Wałęsa podjął decyzję o odebraniu „Gazecie Wyborczej” prawo do znaku graficznego „Solidarność”, a po odebraniu z winiety znaku "Solidarność", -pojawił się w tym miejscu podobny prostokątny czerwony sztandar, który widniał na winiecie "Trybuny Ludu".

    N koniec jako przykład rusycyzmu podam kościół w Sopoćkiniach – Teolinie obecnej na Białorusi, w którym na prawym filarze w środku świątyni jest kamienna podobizna Adama Mickiewicza z podpisem: "Adamowi Mickiewiczu parafianie", i to jest piękne bo pisane szczerą miłością żywego serca przebitego rusycyzmem!

  14. Jolly mówi:

    @schlange

    “A cóż was tak boli pseudo poprawnie mówiący, pokończyliście dobre szkoły, zawsze swobodnie mogliście mówić w ojczystym języku i nie tylko w ojczystym języku, macie ciepłe posadki dobrze opłacane i nie martwi was, że jak Kresowiacy wyjdą na ulicę to mogę dostać w głowę za mówienie po polsku”

    Pozwól, ze dopytam się kogo miałeś na myśli rzucając powyższe stwierdzenie? Osobiście,owszem, poprawnie posługuję się jęz. polskim, owszem mam dobrą posadę, i, owszem, nie najgorzej zarabiam. Ponadto pochodzę z małej wioski w rej. Wileńskim, która liczy 12 domków, ukończyłam zwykłą szkołę w tymże rejonie (innych zresztą brak jak zapewne kojarzysz). I tak,uważam, że dziennikarz powinien poprawnie wysławiać się, przykrywka w postaci w postaci historycznych zaszłości jest dobra dla mojego sąsiada, który preferuje trunki wyskokowe nad resztę świata. Ponadto, dziennikarz jest osobą zatrudnioną na etat/umowę etc., a to również powinno zobowiązywać. To tyle w temacie ciepłych posadek i kwestii “martwi was, że jak Kresowiacy wyjdą na ulicę to mogę dostać w głowę za mówienie po polsku”.

  15. Jolly mówi:

    edit: oczywiście “posługiwać się ojczysta mową”:))

  16. Jolly mówi:

    Józefie,
    zgadzam się w całej rozciągłości:) Rozczulają mnie starsi ludzie, którzy mówią piękną kresową polszczyzną, choć zaszłości historyczne usprawiedliwiłyby kaleczenie i łamanie języka. Denerwują natomiast młodzi, którzy tworzą dziwolągi językowe z przewagą języka rosyjskiego. Gdy rozmawiam z zaprzyjaźnionymi Lwowiakami, zastanawiam się jak to jest możliwe, że tak bardzo różnie podchodzimy do swojego języka-stać ich na poprawność (nie mylić z akcentem, kocham wileński akcent:)) a nas jedynie na nowotwory typu “zaszybis hulanka była,następny raz zrobim tusowku pakrucze”.

  17. schlange mówi:

    Józef
    podaję ci przez ekran rękę – nie pamiętam złego i sam przepraszam Ciebie za to co było nietaktem i złem z mojej strony.
    Już teraz rozumiem.
    A Kurierowi należy się poparcie nie tylko słowne przez internet, czy też w rozmowie bezpośredniej. Tu potrzeba czynu. Konkretnego czynu i to zaczynając od Kuriera, a rozszerzając na naszych rodaków na Kresach.

  18. Józef mówi:

    >schlange, Kwiecień 4, 2013 at 15:23 –
    Józef
    podaję ci przez ekran rękę – nie pamiętam złego i sam przepraszam Ciebie za to co było nietaktem i złem z mojej strony.<

    Pozdrawiam w "Tygodniu Miłosierdzia" i dość tych ekspiacji, -zapomniałem złe i pamiętam dobre Twoje posty!

  19. Józef mówi:

    >Jolly, Kwiecień 4, 2013 at 15:01 -<

    Serdecznie pozdrawiam, -Józef.

  20. schlange mówi:

    Jolly kom .nr. 14
    piszesz, że pochodzisz z małej wioski podwileńskiej i piszesz dalej coś o pijących trunki wyskokowe.
    Wybacz, nie słyszę oczywista Twojego akcentu, lecz Twoja Polszczyzna wskazuje, że albo jesteś z Korony, albo Twoi rodzicie byli nadziani, lub korzystnie ulokowałaś swoje znajomości. Bo wiem z doświadczenia, że z małej wioski, bez względu, czy na Kresach, czy z Korony bardzo ciężko przebić się do przodu i wysoko. Bez względu na zdolności w nauce.

    Pozdrawiam serdecznie i bardzo, bardzo gorąco autorkę artykułu Panią Brygitę Łapszewicz. Jest to bardzo wartościowy artykuł, przedstawiający sylwetkę utalentowanej, obiecującej na przyszłość młodej piosenkarki Pani Grety Buzarewicz. Obu Paniom życzę sukcesów – ,,pierwsze koty za płoty” i do przodu!

  21. Wereszko mówi:

    @ Jolly, Kwiecień 4, 2013 at 12:54 –
    “Nawet jeśli p. Greta popełniła błąd, zadaniem dziennikarki było poprawienie tego przed publikacją.”

    A ja chętnie zobaczyłbym wywiad z Gretą W ORYGINALE czyli bez przeróbek i poprawek dziennikarza.Dopiero wtedy dowiedzielibyśmy się jakim NAPRAWDĘ językiem posługuje się Greta.To dopiero byłoby ciekawe!

  22. Bronisław mówi:

    Gretko,jesteś cudowna!

  23. Wereszko mówi:

    @ Bronisław
    Następny stary satyr!

Leave a Reply

Your email address will not be published.