8
Podnieść aktywność środowisk gospodarczych i samorządowych

Tomasz Sadzyński, prezes Zarządu Łódzkiej SSE; Henryk Szymański, kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Wilnie; Zygmunt Klonowski, prezes Forum Przedsiębiorczości Polskiej „Korona” Fot. Marian Paluszkiewicz
image-56808

Tomasz Sadzyński, prezes Zarządu Łódzkiej SSE; Henryk Szymański, kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Wilnie; Zygmunt Klonowski, prezes Forum Przedsiębiorczości Polskiej „Korona” Fot. Marian Paluszkiewicz

W Domu Kultury Polskiej w Wilnie 12 kwietnia odbyła się konferencja gospodarcza „Perspektywy rozwoju regionów” z udziałem przedstawicieli samorządów Wileńszczyzny, przedsiębiorców, studentów Filii Uniwersytetu Białostockiego w Wilnie.

W trakcie spotkania omawiano potencjał gospodarczy i atrakcyjność inwestycyjną regionów Litwy. Konferencję zorganizował Wydział Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Wilnie oraz Forum Przedsiębiorczości Polskiej „Korona”.

— Chcemy dzielić się doświadczeniem, dobrym doświadczeniem w dziedzinie wspierania przez Polskę przedsiębiorczości. Szczególnie duży potencjał rozwoju ma rejon wileński oraz tereny podwileńskie. Mamy nadzieję, że dzisiejsza konferencja zainspiruje tak przedsiębiorców, jak i samorządy rejonów do aktywnej współpracy i przyczyni się do rozwoju gospodarczego. Z doświadczenia Polski wiemy, że takimi ważnymi czynnikami rozwoju jest prawidłowa współpraca między samorządami a czynnikiem rządowym. Jeśli ta współpraca jest dobra — to również przyczyni się bardzo istotnie do rozwoju regionu — zagajając spotkanie mówił radca-minister Henryk Szymański, kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady Rzeczpospolitej w Wilnie.

Zygmunt Klonowski, prezes Forum Przedsiębiorczości Polskiej „Korona” dodał, że celem konferencji jest podniesienie aktywności środowisk gospodarczych i samorządowych:
— W warunkach globalnej konkurencji szansę na rozwój mają te regiony, które mają wyraźnie wytyczoną strategię rozwoju.
W konferencji wziął udział Tomasz Sadzyński, prezes Zarządu Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, jednej z najlepszych polskich specjalnych stref ekonomicznych (SSE). Przedstawił on zasady funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych.

W Polsce funkcjonuje 14 SSE, zainwestowano w nie już 84 mld złotych, inwestorzy utworzyli 187 tys. nowych miejsc pracy, a dodatkowo dzięki inwestycjom utrzymano 60 tysięcy istniejących miejsc pracy. Strefy to udane połączenie potrzeb inwestorów z potrzebami poszczególnych regionów, w których zostały utworzone. Każda strefa to wyodrębniona administracyjnie część terytorium Polski, przeznaczona do prowadzenia działalności gospodarczej na preferencyjnych warunkach.

Tomasz Sadzyński przedstawił zasady funkcjonowania SSE Fot. Marian Paluszkiewicz
image-56809

Tomasz Sadzyński przedstawił zasady funkcjonowania SSE Fot. Marian Paluszkiewicz

Przedsiębiorca w SSE ma zapewnione ulgi podatkowe, a dodatkową korzyścią jest fakt, że może rozpocząć działalność na specjalnie przygotowanym, uzbrojonym terenie — czyli wyposażonym w wodociąg, gaz, linie elektryczne, sieć kanalizacji. Wzmożone inwestycje przekładają się na przyśpieszony rozwój gospodarczy polskich regionów, zmniejszenie bezrobocia, a także zwiększenie konkurencyjności gospodarki. Zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej w SSE wydaje zarząd każdej strefy.

Tomasz Sadzyński pokazał, jak Łódź identyfikowała swoje silne strony i jak budowała na nich swoją atrakcyjność inwestycyjną. „Inwestor może skorzystać ze wsparcia w postaci zwolnienia z podatku dochodowego od osób prawnych lub osób fizycznych” — powiedział. Pomoc publiczna jest przyznawana z tytułu nowej inwestycji lub utworzenia nowych miejsc pracy. Dla inwestycji realizowanych w strefie istnieje ponadto możliwość skorzystania ze zwolnienia z podatku od nieruchomości.

Co przemawia za konkurencyjnością regionu łódzkiego? Przede wszystkim wygodna lokalizacja, jego centralne położenie, dobre zaplecze logistyczne. Następny ważny aspekt — to potencjał ludzki: w tym regionie jest cała sieć uczelni wyższych, na których studiuje około 120 tys. osób, czyli potencjalnych klientów sklepów i kawiarenek. Poza tym Łódź zawsze miała tradycje przemysłowe. Co prawda, był też trudny czas, kiedy w tym regionie poziom bezrobocia sięgał nawet 20 proc., gdy upadł duży przemysł włókienniczy, ale powstało dużo mikro-przedsiębiorstw pięcio-, sześcioosobowych, które produkują obecnie większość czapek i szalików w Polsce.
— Jeżeli jest potencjał ludzki, znajdzie się też praca — mówił Tomasz Sadzyński, — krawcowa zarabia teraz więcej niż niejeden urzędnik średniego stopnia.

Dodatnim aspektem ściągania poważnych inwestorów do regionu jest powstawanie tzw. „wianuszka” pomniejszych firm, zakładów. Sadzyński posłużył się przykładem firmy „Indesit” w Radomsku, liczącym około 50 tys. ludności. Dookoła tej dużej fabryki powstało wiele pomniejszych zakładów, produkujących np. styropian, tekturę, podzespoły i inne komponenty.

Zdzisław Palewicz (od lewej): nie może być silnego państwa bez rozwiniętych regionów Fot. Marian Paluszkiewicz
image-56810

Zdzisław Palewicz (od lewej): nie może być silnego państwa bez rozwiniętych regionów Fot. Marian Paluszkiewicz

W regionie łódzkim prężnie się rozwinął sektor AGD, tutaj zdecydowały zainwestować takie firmy jak „Bosch”, „Siemens” czy „Indesit”. Ta ostatnia firma produkuje m. in. około 60 proc. ogólnej produkcji, która powstaje właśnie pod Łodzią. Tutaj też postanowiły rozwinąć się firmy IT, takie jak „Dell”, „Samsung”, „Hewlett Packard” i inne.
Na konferencji zabrał głos również Robert Juodka, Partner Zarządzający z Kancelarii Prawnej VARUL. Przedstawił on pobieżnie sytuację na Litwie w kwestii Specjalnych Stref Ekonomicznych. Jest ich mianowicie na Litwie siedem i, jak zapewnił Robert Juodka, rozwijanie aktywności gospodarczej w regionach jest polityką rządu, którą reglamentują specjalne ustawy.

Jak zapewnił prelegent, na Litwie istnieją przychylne warunki dla inwestorów: tani system podatkowy, zerowy podatek od zysku, brak podatku na nieruchomości i dywidendy, ulgowe taryfy podatkowe, które powodują, że Litwa jest bardzo konkurencyjna dla inwestorów. Utworzenie SSE reguluje Ministerstwo Gospodarki, pierwszym krokiem w stronę utworzenia SSE, jak mówił Robert Juodka, jest współpraca samorządów z inwestorami, następnym zaś — regulacje prawne z Ministerstwem Gospodarki.

W konferencji uczestniczyli studenci Filii Uniwersytetu Białostockiego w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz
image-56811

W konferencji uczestniczyli studenci Filii Uniwersytetu Białostockiego w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz

W drugiej części konferencji głos zabrali przedstawiciele samorządów rejonów — wileńskiego, solecznickiego oraz trockiego.
Czesław Olszewski, wicemer samorządu rejonu wileńskiego przedstawił sytuację największego, około 100-tysięcznego rejonu na Litwie, w którym jest najwięcej użytków rolnych i bardzo bolesnym tematem jest zwrot ziemi jej właścicielom.

Zdzisław Palewicz, mer samorządu rejonu solecznickiego, stwierdził, że nie może być silnego państwa bez mocnych, rozwiniętych regionów. Wystąpienie mera nie było niestety optymistyczne, gdyż realia takie nie są. Zaznaczył on mianowicie, że na Litwie brakuje klarownej polityki regionalnej i reglamentujących dokumentów prawnych:
— Są jedynie deklaracje — mówił na konferencji Zdzisław Palewicz. — Kiedy zgłaszaliśmy prośbę o utworzenie SSE, oficjalna odpowiedź brzmiała, że 8 stref to za dużo.
Nie napawają optymizmem możliwości samorządów na Litwie. Nie dysponują one ziemią, która jest w gestii państwa, w zasadzie nie dysponują one też budżetem.

Jak jest dzisiaj w rejonie solecznickim? 14 proc. bezrobotnych (w 2007 r. było ich 4 proc.), niskie płace zarobkowe, brak wykwalifikowanej kadry, gdyż system oświatowy wykształcił zbyt mało kadry technicznej, inżynieryjnej, a zbyt wielu jest administratorów; brakuje inwestycji zagranicznych. Co się robi w celu polepszenia sytuacji? Mer zaznaczył, że w rejonie solecznickim zmniejszane są podatki na ziemię, są tu najniższe ceny na patenty, także na biurokratyczne procedury, ale najwięcej zależy od dobrej woli polityków ministerialnych. Mer zaapelował do inwestowania z Polski na terenach Wileńszczyzny: „Wystarczą mi dwa zakłady po 500 ludzi i miałbym najmniejsze bezrobocie na Litwie”.

Teresa Sołowjowa, radna samorządu rejonu trockiego, zwróciła uwagę na szczególny charakter rejonu trockiego i Trok, które mają status miasteczka wypoczynkowego. Rozciąga się tu park narodowo-historyczny, jest mnogość zabytków, dlatego wszelkie budowy są tu zakazane.

— Stawiamy na turystykę oraz agroturystykę, oczyszczamy jeziora. Szukamy głębinowych zasobów wody mineralnej, gdyby się to udało, moglibyśmy uzyskać status uzdrowiska. Planujemy też pociągnąć dróżkę rowerową Wilno-Troki-Kiernowo — mówiła Teresa Sołowjowa.
Na zakończenie konferencji radca-minister Henryk Szymański dziękował zebranym za spotkanie, „poświęcone temu, co możemy wspólnie zrobić. Takie spotkania dają dużo, wielkim błędem jest niewykorzystanie kontaktów. Jest to pierwsza tego typu konferencja, w przyszłości można ją przeprowadzić w szerszym gronie — z udziałem przedstawicieli rządu litewskiego”.

8 odpowiedzi to Podnieść aktywność środowisk gospodarczych i samorządowych

  1. Tutejsza mówi:

    12 kwietnia? Podobno 12 kwietnia jeszcze nie nastąpił:)

  2. Kmicic mówi:

    Prezydent w-wy powinna tez uczestniczyć w tym spotkaniu.

  3. wln mówi:

    a mera WILNA nikt nie zaprosil?

  4. Astoria mówi:

    Klonowski: “W warunkach globalnej konkurencji szansę na rozwój mają te regiony, które mają wyraźnie wytyczoną strategię rozwoju”.

    Słusznie. Niestety w obu polskich rejonach rządząca partia nie wypracowała jak dotąd żadnej strategii rozwoju i nic nie wskazuje na to, by miała zamiar tym się zająć. Może być tylko gorzej, ponieważ przewodniczącego interesuje wprowadzenie religii w szkołach, budowanie sanktuarium, zmienienie Litwy w raj turystyczny z greckim rozmachem i w raj biopaliwowy z rozmachem niemieckim. Nawet jego postulat budowania dróg lokalnych – jedyny przydatny gospodarczo polskim rejonom – został najwyraźniej zamieciony pod dywan, choć partia współrządzi państwem i powinna mieć na rządy wpływ i czerpać z nich korzyści dla swojego elektoratu.

    Wina za niedorozwój Wileńszczyzny nie leży tylko po stronie nieudacznych polityków AWPL, ale również – a może przede wszystkim – po stronie Litwy.

    Palewicz: “Nie napawają optymizmem możliwości samorządów na Litwie. Nie dysponują one ziemią, która jest w gestii państwa, w zasadzie nie dysponują one też budżetem”.

    Palewicz ma, oczywiście, rację: Litwa jest przesadnie zcentralizowana administracyjnie, samorządy są na garnuszku rządu i mają ograniczone możliwości tworzenia własnej strategii rozwojowej. W dodatku Litwa uparcie nie inwestuje w polskie rejony od dwóch dekad, utrzymując je w permanentnym zacofaniu – w ramach powszechnie znanej polityki etnicznej dyskryminacji. Co robić?

    Palewicz apeluje do inwestowania z Polski na terenach Wileńszczyzny: “Wystarczą mi dwa zakłady po 500 ludzi i miałbym najmniejsze bezrobocie na Litwie”.

    To wydaje się w tej chwili jedyna opcja: ratunek mógłby nadejść teoretycznie tylko z RP. Która – jak wynika z pokrętnych słów kierownika Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Wilnie – nie jest w ogóle zainteresowana inwestowaniem lokalnym na Wileńszczyźnie. Szymański wysyła awupeelowskich samorządowców do rządu Litwy, w którym zasiada AWPL, więc wysyła ich do samych siebie. Koło nonsensu tej porady się zamyka.

    Trudno liczyć na to, że rząd RP z własnej woli i chęci zacznie zajmować się uprzemysławianiem i urbanizowaniem rejonów w obcym państwie, gdy takich problemów ma mnóstwo w Polsce. Ale mógłby to robić pod presją, przy odpowiednim lobbingu. Niestety politycy AWPL zupełnie tego nie potrafią robić. Dlaczego np. podczas tej konferecji nikt nie przyparł Szymańskiego do muru i nie zapytał wprost, co RP konkretnie robi dla rozwoju gospodarczego Wileńszczyzny, poza dawaniem przykładu Łodzi, która ma się tak do Wileńszczyzny, jak piernik do wiatraka? Czy politycy AWPL pukają do bram polskich przedsiębiorstw bezpośrednio? Nic mi o tym nie wiadomo. Rząd RP posiada udziały w tysiącach polskich przedsiębiorstw i ma wpływ na to, gdzie one inwestują. Czy politycy AWPL lobbują rząd w Warszawie, by wpływał na decyzje inwestycyjne polskich przedsiębiorstw tak, by inwestowały lokalnie na Wileńszczyznie? Nic mi o tym nie wiadomo.

    AWPL po prostu nie ma żadnych wpływów w Warszawie. Problemem jest przewodniczący, któremu bliżej ideologicznie do PiS, niż do rządzącej PO. PO z Tomaszewskim w ogóle nie chce gadać, uważając go za polityka z szalonymi pomysłami, od którego lepiej się trzymać z daleka.

    Zmieńcie przewodniczącego, będzie wam łatwiej.

  5. dobrze mówi:

    z czegos trzeba zaczynac. Aktualnie sytuacja ekonomiczna spolecznosci polskiej na Litwie jest katastroficzna i to grozi zniknieciem tej spolecznosci. Sama maszyna wyborcza tomaszewskiego z korytem dla wybranych, z uprzywilijowanym miejscem dla niego samego, sytacji nie odmieni. Jezeli juz, to na gorsze. A tomaszewski, sladem swego guru maciejkianca, moze przeskoczyc po kase do obozu garsvy.

  6. LT-PL mówi:

    „Nie napawają optymizmem możliwości samorządów na Litwie. Nie dysponują one ziemią, która jest w gestii państwa, w zasadzie nie dysponują one też budżetem”.
    „W warunkach globalnej konkurencji szansę na rozwój mają te regiony, które mają wyraźnie wytyczoną strategię rozwoju”.

    Problem Wileńszczyzny są władze centralne, które zachowują się tu jak Konkwistadorzy i nie są zainteresowani rozwojem regionu, gdyż spowoduje to wzrost cen na ziemie, interesem kasty władzy jest rozdawnictwem “zaufanym” a nie podniesieniem poziomu życia mieszkańców.

  7. LT-PL mówi:

    Jestem zawiedziony. Od niektórych Interlokutorów oczekiwałem bardziej sprawnego poziomu rozumowania, bardziej błyskotliwych wniosków.

    Palewicz apeluje do inwestowania z Polski na terenach Wileńszczyzny: „Wystarczą mi dwa zakłady po 500 ludzi i miałbym najmniejsze bezrobocie na Litwie”.

    Nie trzeba mieć Nobla z makroekonomii żeby wiedzieć,że nikt o zdrowych zmysłach nie zainwestuje milionów euro na terenie, gdzie mieszkańcy i samorząd nie ma praktycznie nic do gadania.
    Z mojej perspektywy tylko wprowadzenie języka polskiego jako jednego z urzędowych, większa swoboda samorządów może sprowadzić kapitał, specjalistów, nowe miejsca pracy a tym samym większe pieniądze z podatków.

  8. Lubomir mówi:

    Deklarujący się jako politycy, słabo organizują i jednoczą ludzi wokół wspólnych celów. Są to raczej wywrotowcy, burzyciele i likwidatorzy. Oni chętnie jednoczą glob, ale rozbijają i izolują najbliższych sobie sąsiadów. Widać to jak na dłoni zarówno w Polsce, jak i na Litwie. Nic dziwnego, że zwyczajnym obywatelom żyje się coraz gorzej zarówno w Polsce, jak i na Litwie. Polsko-Litewskie Forum Rolników, Sadowników czy Działkowców przyniosłoby więcej pożytku, niż puste deklaracje politycznych narcyzów.

Leave a Reply

Your email address will not be published.