X
    Categories: W kraju

„Litwa stoi w obliczu polskiej okupacji” — nowe oblicze litewskiego nacjonalizmu

Polscy żołnierze, w Wilnie, na obchodach jubileuszu nawiązania dwustronnych relacji — Romualdas Ozolas spodziewa się, że niebawem wrócą jako okupanci Fot. Marian Paluszkiewicz

Polska okupacja zagraża Litwie. Żeby przeciwstawić się temu, w kraju powinno dojść do rewolucji narodowej, która już rozpoczęła się i trwa, i tylko kwestią czasu jest, kiedy osiągnie swoje apogeum.

Bynajmniej nie jest to zapowiedź politycznej powieści science fiction, lecz taki wniosek nasuwa się po zapoznaniu się z odczytem jednego z liderów „Sąjūdisu”, sygnatariusza Aktu Niepodległości, wicepremiera pierwszego rządu niepodległej Litwy, a w przeszłości komunisty, sowieckiego aparatczyka i redaktora, dziś zaś jednego z liderów nacjonalistycznej sceny politycznej, Romualdasa Ozolasa.

Z jego obszernego wykładu wygłoszonego 22 kwietnia w wileńskim Domu Nauczycieli nasuwa się też wniosek, że Litwini sami są winni obecnej sytuacji, ale najbardziej wszystkiemu są winni Polska i Polacy.
„Polska, obok naszego własnego serwilizmu, jest największym i najważniejszym niebezpieczeństwem dla Litwy” — stwierdza Romualdas Ozolas. I choć autor wykładu zauważa też, że niebezpieczeństwo stanowią również Rosja, Białoruś i Niemcy, to jednak poświęcił im ułamek uwagi, a skupił się głównie na zagrożeniu polskim.

Ozolas, znany ze swego eurosceptycyzmu, a raczej z traktowania Unii jako zagrożenia narodowej egzystencji państwa litewskiego, przekonuje, że w momencie, kiedy Unia Europejska rozpadnie się, to Polska niezwłocznie „ponownie okupuje Litwę Wschodnią (Wileńszczyznę — przyp. red.) oraz zajmie całą Litwę”. Stany Zjednoczone legitymizują zaś tę okupację z racji, że Polska na europejskim kontynencie jest wiernym ich sojusznikiem. Nie jest to zresztą nowe spojrzenie Romualdasa Ozolasa, bo mówi o tym już od kilku lat i przy każdej możliwej okazji. Jedną z nich były przygotowane w 2010 roku plany obronne NATO na wypadek rosyjskiej agresji na kraje sojusznicze. Jak wiadomo, według tych planów, polskie dywizje wojskowe jako pierwsze musiałyby stanąć w obronie Litwy.

„Innymi słowy, plan działań NATO pozwoli na wejście na nasze terytorium wojsku polskiemu i zachowywać się tak, jakbyśmy byli terytorialną częścią Polski. Usłyszawszy takie nasze pytanie cały świat oczywiście zacząłby udowadniać, że jest ono nieuzasadnione i głupie. Niestety, Litwa ma kilkuwiekowe doświadczenie, kiedy Polska, strasząc rosyjską agresją, okupowała po częściach państwo litewskie i do 1791 r. zmusiła je do samolikwidacji prawnej. Już nie wspomnę o złamanej w 1920 r. Umowy Suwalskiej. Wchodząc raz, Polacy bowiem, zresztą jak reszta Słowian, nie lubią wychodzić” — w 2010 r. Ozolas przekonywał i apelował do władz, żeby nie godziły się na NATO-wskie plany obronne.

Próbowaliśmy znaleźć kogoś z politologów spoza kręgu Ozolasa, kto mógłby potwierdzić obawy autora odczytu, albo z nim polemizować. Nasi rozmówcy jednak albo „nie znali” jego stanowiska, albo nie chcieli „na poważnie” wypowiadać się na temat, który ich zdaniem raczej nie jest natury politycznej…

Romualdas Ozolas Fot. Marian Paluszkiewicz

Tymczasem Ozolas uważa, że „w ciągu prawie tysiącletniej historii relacji Litwinów z Polakami, Polska, jako państwo, nigdy nie zachowała się rzetelnie wobec Litwy”. Z kolei traktowanie Polski jako partnera strategicznego, według Ozolasa, jest anachronizmem okresu odrodzenia niepodległości.
„Musimy sobie otwarcie powiedzieć, że Polska nie była, nie jest i być nie może nie tylko partnerem strategicznym ale też żadnym innym” — w swoim odczycie przekonuje Ozolas. Jego też zdaniem, sytuacja zaszła już tak daleko, że nie ma drogi odwrotu.

„Konflikt już jest i lepiej niech on przejawi się do końca teraz, póki Unię Europejską nie objął całkowity chaos” — mówi Ozolas, ale nie traci też nadziei, że Litwie uda się jeszcze przeciwstawić się „polskiemu imperializmowi”. Nadzieje te autor odczytu pokłada głównie w uczestnikach tradycyjnego już przemarszu główną ulicą Wilna nacjonalistów, skinheadów i neonazistów pod hasłem „Litwa dla Litwinów”. I choć w tym roku przemarsz 11 marca był niesankcjonowany prawem, jego organizatorzy ostatnio znajdują posłuch władz litewskich. Prezydent Dalia Grybauskaitė nazywa uczestników marszu „młodzieżą narodową”, a nadkomisarz Głównej Komendy Policji Wilna mówi otwarcie, że nie zamierza karać organizatorów nielegalnego przemarszu, bo „jest nimi zachwycony”.

Tymczasem Ozolas ocenia, że przemarsz 11 marca, jest iskrą, która rozpali prawdziwą rewolucję wyzwolenia narodowego. Jak wynika z odczytu Ozolasa, wyzwolenie to będzie jednak bardzo trudne, gdyż narodowej egzystencji Litwy zagraża nie tylko Polska, ale też białoruskie pretensje do spuścizny historycznej Wielkiego Księstwa Litewskiego włącznie ze stolicą księstwa — Wilnem. Tymczasem, według Ozolasa, od Zachodu grożą niemieckie pretensje do Kłajpedy, która już germanizuje się. Najmniej uwagi Ozolas poświęca natomiast Rosji i ewentualnym zagrożeniom z jej strony.

„O Rosji nie będę mówił — ona na długo odbiła chęć być normalnym a nawet korzystnym dla nas sąsiadem. Jej jakby dla nas nie ma (..)” — uważa Ozolas, zaznaczając przy tym, że ten niebyt Rosji jest jednak daleki od pustki czarnej dziury.
Tu może tylko dziwić pomijanie przez Ozolasa rosyjskich zagrożeń, zwłaszcza wobec faktu, że Rosja, słowami jej byłego przedstawiciela przy NATO Dmitrija Rogozina, wcale nie ukrywa, że w razie jakiejś zawieruchy wojskowej, to ona znowu okupuje „pribałtykę” z Litwą włącznie.

 

Stanisław Tarasiewicz :

View Comments (71)

  • Polacy na Litwie. Obserwujemy co tam się dzieje. Jesteśmy z Wami. Kochamy Was

  • Litvusi zachowują się jak dziecko które dostało od dziadka z Niemiec i Rosji za dużo zabawek ale nie swoich. I teraz nie wie co z tym zrobić a oddać nie chce. Państwo prowadzone przez nieświadomych i zaślepionych polityków skazane jest na unicestwienie jego państwowości. Jest to nie unikniony proces historyczny.

  • Znamy to. Litwa dla Litwinów, Polska dla Polaków, ziemia dla ziemniaków, księża na księżyc. Porąbało ich wszystkich. Trudno nacjonalistom przyjąć do wiadomości, że każdy ma prawo do własnego języka, własnej kultury i te prawo w niczym nie zagraża innym o innej kulturze i języku. Wprost przeciwnie wzbogaca środowisko kulturowe.

  • Złodziej zawsze woła: łapać złodzieja, a zaborca zawsze brańców nazywa agresorami. To forma usprawiedliwienia się, także przed samym sobą. Dzisiaj antypolacy szermują hasłami o Pomeranii i Silesii, jednak unikają nazwy Lithuania, kojarzącej się z jedną wspólnotą państwową Polaków i Litwinów.

  • Panie Ozolas, to co panu w życiu wyszło dobrze i skutecznie - to włoski z łepetynki!
    Słonko grzeje, radze nałożyć "kiepkę", nie wysuszy tych kilka zwojów mózgowych.

  • notatka z archiwum Gorbaczowa – w „Sajudis” delegaci polscy, „reprezentujący” (o zgrozo!) niepodległą Litwę, udały się do Ryżkowa, kierownika Wydziału KC KPZR (przegrał w wyborach z Jelcynem), żeby na Litwie wydzielić 5 regionów, wprowadzić stan wojenny i ustanowić je jako autonomiczny region Federacji Rosyjskiej. To chyba wiele mówi. Nie udało się wtedy, to teraz małymi kroczkami te ciągnoty próbują ziszczać.

  • @ Ania, Maj 18, 2013 at 17:44 -

    notatka z archiwum Gorbaczowa – w „Sajudis” delegaci polscy, „reprezentujący” (o zgrozo!) niepodległą Litwę, udały się do Ryżkowa, kierownika Wydziału KC KPZR (przegrał w wyborach z Jelcynem), żeby na Litwie wydzielić 5 regionów, wprowadzić stan wojenny i ustanowić je jako autonomiczny region Federacji Rosyjskiej. To chyba wiele mówi. Nie udało się wtedy, to teraz małymi kroczkami te ciągnoty próbują ziszczać.

    Gdybym był wtedy politykiem polskim na Wileńszczyźnie,to też optowalbym raczej za Wileńszczyzną w składzie rozpadającego się CCCP niż w składzie Lietuvy niepodległej.Wtedy widziałbym większe możliwości realizacji polskich interesów w składzie CCCP jako autonomiczna Polska Republika niż w składzie lietuviskiej Republiki. Czas pokazał,żemieli rację "autonomiści". A tak w ogóle to :gdy rozpadało się państwo CCCP to powinna być przyjęta zasada "narodowego samostanowienia", czyli POLSKA Wileńszczyzna (zamieszkała w większości przez Polaków) powinna sama zdecydować czy chce należeć do Lietuvy czy do Polski.Niestety,tak się nie stało.

  • Ania jesteś kłamcą! Nie było polskich delegatów Sajudisu, bo w samym Sajudisie praktycznie nie było Polaków! Litwini od początku się od nas izolowali. To archiwum Gorbaczowa to pewnie też w twojej wyobraźni, bo kto by cie do niego dopuścił!

  • Nic ale te wszystkie wpisy strasznie zniechęcają do wyjazdu do Wilna i ogólnie na Litwę, przykre to i smutne bardzo :(
    Pozdrawiam

1 2 3 8