2
Umarł król — niech żyje król, czyli cherchez la femme!

„Pamiętajcie, że krytyka boli, ale jest inspirująca i mobilizująca” — powiedział przewodniczący AWPL, europoseł Waldemar Tomaszewski Fot. Marian Paluszkiewicz
image-57304

„Pamiętajcie, że krytyka boli, ale jest inspirująca i mobilizująca” — powiedział przewodniczący AWPL, europoseł Waldemar Tomaszewski Fot. Marian Paluszkiewicz

Dwa klasyczne powiedzenia: „Umarł król — niech żyje król!” i „Cherchez la femme!” („Szukajcie kobiety!”) — dziś najlepiej obrazują zmiany zachodzące na scenie politycznej.

Pierwsze można parafrazować w „Partia Pracy umarła — niech żyje Partia Pracy”, zaś najpilniej dziś poszukiwaną kobietą jest posłanka Neringa Venckienė, która od dwóch tygodni nie daje oznak bycia na Litwie. Podejrzewa się więc, że pozbawiona nietykalności poselskiej liderka partii „Szlak Odwagi“ ukrywa się gdzieś za granicą. Jej partyjni koledzy mówią, że nie wiedzą gdzie, ale nie wykluczają, że Venckienė za granicą może ubiegać się o azyl polityczny.

Na Litwie bowiem ją czeka sprawa karna. Zwolennicy Venckienė nie wątpią, że sprawa jest sfabrykowana, żeby uciszyć kobietę od kilku lat walczącą z domniemanym klanem pedofilów sięgającym, znowuż w opinii zwolenników liderki „Szlak Odwagi“, najwyższych szczebli władzy i wymiaru sprawiedliwości.

W czwartek, 25 kwietnia, posłowie Ruchu Liberałów Eugenijus Gentvilas i Dalia Teišerskytė, zaniepokojeni nieobecnością swojej koleżanki z ławy sejmowej, zwrócili się oficjalnie do przewodniczącego Vydasa Gedvilasa, żeby rozpoczął poszukiwania zaginionej posłanki. Swoją drogą Venckienė poszukują też prokuratorzy i policja, którzy chcą przynajmniej ją przesłuchać.

Tymczasem lider Partii Pracy Wiktor Uspaskich, który również ma poważny konflikt z prawem, tym razem nie ukrywa się jak przed laty za granicą, lecz próbuje na wszelkie sposoby tu, na miejscu, na Litwie wybrnąć z kłopotów. Na razie udaje mu się skutecznie odwlekać sprawę karną, która w wileńskim sądzie okręgowym toczy się przeciwko niemu oraz jego partii.

Przeciwko partii faktycznie już nie toczy się, bo w środę Partia Pracy oficjalnie przestała istnieć. Jej miejsce na scenie politycznej zajęła Partia Pracy (laburzyści). Nazwę tę nowy twór polityczny otrzymał w spadku po połączeniu się dwóch partii — Partii Pracy oraz wywodzącej się z jej młodzieżówki „Praca” — „Partii laburzystów”. W środę właśnie odbył się zjednoczeniowy zjazd partii Uspaskicha i laburzystów. Na prezesa nowej partii został wybrany wiceprzewodniczący Sejmu i wiceszef Partii Pracy, Vytautas Gapšys. Według oświadczenia zjednoczonej partii, nowe ugrupowanie będzie liczyło ponad 17 tys. członków.

Połączenie dwóch partii wprowadza więc nową sytuację w sprawę karną przeciwko Uspaskicha i jego Partii Pracy, bo zgodnie z prawem, nieistniejący podmiot prawny nie może być stroną w procesie karnym. Kilka tygodni przed tym przestrzegał prokurator oskarżający Saulius Verseckas, który wnioskował w sądzie o ograniczenie działalności Partii Pracy w zakresie podejmowania decyzji o jakiejkolwiek restrukturyzacji tej organizacji politycznej. W środę Verseckas nie miał odpowiedzi, jak dalej będzie konstruowany przebieg postępowania sądowego, skoro jedna ze stron oskarżonych po prostu przestała istnieć.

— Jest nowa sytuacja i sąd będzie musiał postanowić, jak dalej potoczy się sprawa w tej sytuacji — mówił oględnie prokurator.
W sprawie pozostają jeszcze inne strony oskarżone, a mianowicie sam Wiktor Uspaskich, jego zastępca Vytautas Gapšys oraz jeszcze dwie osoby.

Wczoraj Uspaskich przekonywał, że zjednoczenie się partii nie jest próbą ucieczki od odpowiedzialności w sprawie karnej, aczkolwiek wcześniej mówił też, że ze względu na przekonanie, iż sprawa sądowa jest sfabrykowana, to on sam, jak też jego koledzy i jego partia, przed oskarżeniami będą bronili się wszelkimi dostępnymi sposobami.
Zdaniem obserwatorów, jednym z takich sposobów i było właśnie połączenie dwóch partii, które unicestwiło Partię Pracy z zarzutami prokuratorskimi.

Zjednoczenie Partii Pracy z jej angielskojęzycznym odpowiednikiem stwarza też nową sytuację w perspektywie zapowiadanego również na kwiecień zjednoczenia Partii Pracy i partii Rolandasa Paksasa „Porządek i Sprawiedliwość” (PiS), co miało być deską ratunku dla Uspaskicha w ucieczce przed toczącym się w sądzie postępowaniem. Dziś Uspaskich już nie potrzebuje do tego usług PiSu, a co najmniej stwarza nowe warunki w procesie zjednoczeniowym obydwu partii, jaki — według naszych ustaleń — trwa na poziomie terenowych jednostek obydwu partii. Nowo powstały byt — Partia Pracy (laburzyści) — pozyskała nie tylko dopisek w nazwie, ale też większą wagę w procesie ewentualnego połączenia się z partią Paksasa. Na razie ani ze strony Uspaskicha, ani też ze strony Paksasa nie ma wyraźnych sygnałów, czy proces zjednoczeniowy ich partii będzie kontynuowany, czy zostanie wstrzymany. Na pewno proces ten jest już opóźniony, bo wcześniej zapowiadany jego finał z kwietnia został przeniesiony „na okres późniejszy”.

2 odpowiedzi to Umarł król — niech żyje król, czyli cherchez la femme!

  1. 33ky mówi:

    Żuliki

  2. Maria mówi:

    Och, nie ma na Litwie Szekspira, byla by napewno nowa tragikomedia!

Leave a Reply

Your email address will not be published.