13
Maria Tomaszewska-Nałęcz: Ojczyznę trzeba kochać

Maria Tomaszewska-Nałęcz Fot. archiwum
image-57518

Maria Tomaszewska-Nałęcz Fot. archiwum

Konstytucja 3 Maja w sercu każdego Polaka, rozpoczynając od tych, co nigdy nie opuścili ojczystych polskich stron Rzeczpospolitej i kończąc na tych, co od Ojczyzny dzielą tysiące kilometrów i kurtyny granic, budzi uczucie dumy. Obchodząc Święto 3 Maja, warto pamiętać, że Konstytucja była owocem pracy odważnych, oddanych Polsce ludzi.
Warto pamiętać o dziejach potomków Stanisława Małachowskiego, jednego z autorów Konstytucji 3 Maja. Mimo że losy Małachowskich, którzy po rozbiorze Rzeczypospolitej Polski stali się obywatelami Imperium Rosyjskiego, obfitowały w dramatyczne momenty to, jako prawdziwi Polacy na zawsze zostali wierni ideałom: Bóg, Honor, Ojczyzna.
Rozmawiamy z urodzoną i mieszkającą w Moskwie, Marią Tomaszewska-Nałęcz ze słynnej szlacheckiej rodziny Małachowskich.

 

Od czasów, gdy hrabia Stanisław Małachowski złożył swój podpis pod Konstytucją 3 Maja, mija 222 lata. W rodzinnych archiwach zachowały się wspomnienia o Stanisławie, zwanego przez współczesnych mu osób, Arystydesem?

Zachowało się niewiele… Strzępki wspomnień. Czas, czerwona rewolucja i stalinowskie represje boleśnie dotknęły rodzinę, a w archiwum powstały luki. Jednak na szczęście nie wszystko zniknęło. Udało się uratować wiadomości o dziejach rodziny w drugie połowie XIX stulecia. Prapradziadek Zygmunt Adam Nałęcz-Małachowski osiedlił się w witebskiej guberni. Adam Adolf, starszy syn dostał się do Carskiej Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu, został architektem i prekursorem lotów na balonach. Gmach Letniego Teatru, który w Astrachaniu zaprojektował i zbudował Adam Adolf przetrwał prawie 100 lat. W 1976 roku zniszczył go niestety pożar. Bronisław, młodszy syn studiował na Technologicznym Instytucie.

Gazety Petersburga i Moskwy kiedyś z zachwytem pisały o „gończej Bronisława Małachowskiego”.

Ówcześni dziennikarze okrzyknęli gończą parowóz, który zaprojektował mój prapradziadek Bronisław. Jak już wspomniałam, studiował na Technologicznym Instytucie, następnie został inżynierem, szefem działu, który w zakładach Sormowa zajmował się opracowaniem i budową nowych parowozów. Parowóz poruszał się z niewiarygodną w tamtych czasach szybkością: do 125 kilometrów na godzinę. Właśnie dzięki „gończej Małachowskiego” podróż Moskwa — Sankt-Petersburg trwała zaledwie 6 godzin. Zaledwie kilka lat wstecz na kolei łączącej Moskwę i Petersburg pojawiły się lokomotywy nowego pokolenia, które są w stanie pokonać trasę w 4 godziny. Wkrótce po rewolucji prapradziadek przeniósł się z Niżniego Nowgorodu do Moskwy, gdzie został kierownikiem działu budowy parowozów Państwowego Związku zakładów technicznych. Jednocześnie wykładał na Moskiewskiej Uczelni Technicznej.

Jak się potoczyły losy Polaka Bronisława, inżyniera i wynalazcy po rewolucji?

Z tego, co wiem, Bronisław został bezpodstawnie oskarżony o działalność na szkodę Związku Radzieckiego, następnie skazany i uwięziony na Sołowkach. Po wyjściu z więzienia władze zabroniły mu powrotu do Leningradu. Zmarł prapradziadek w 1934 roku. Jego syn, a mój dziadek, który również miał na imię Bronisław (znany architekt i autor rysunków satyrycznych) w 1937 roku został oskarżony o szpiegostwo na rzecz Polski i rozstrzelany.

A, może jednak szpiegował?

Jestem pewna, że w szpiegów dziadek się nie bawił. Był, jak wspomniałam, architektem, malarzem. Był bliskim przyjacielem słynnego rosyjskiego pisarza Alekseja Tołstoja i pierwszym ilustratorem jego książki dla dzieci „Złoty Kluczyk”. Jakiś czas po tym, gdy dziadka rozstrzelano, w kolejnych nakładach książki były jego ilustracje, następnie zniknęło imię, a w późniejszych wydaniach zastąpiono je rysunkami innych malarzy.

Babcia jednak przetrwała?

Tak, przetrwała. Ale jakim kosztem… represje, szykanowanie. Żona „wroga ludu” i jeszcze na dodatek polskiego szpiega, w ówczesnych czasach było to niemal wyrokiem, skazującym człowieka na samotność i poniżenie.

Czyli, co?

Dopiero mąż siostry babci słynny malarz Altmann, pracownik renomowanego Teatru Maryjskiego z Leningradu ubłagał władze, aby babci pozwolono wrócić z zesłania. Okres II Wojny Światowej babcia z dziećmi (moja mama i wujek) spędziła w Permi. W 1948 roku babcię aresztowano, wtrącono do więzienia. Mimo wszelkich starań nie udało się ją z niego wydobyć… Zmarła w celi. Wychowaniem mojej mamy i jej brata zajęła się siostra babci Maria, z domu Ternawcewa. Natomiast rodzina mojego ojca — Tomaszewscy zostali w obleganym przez Niemców Leningradzie.

O tym, co musieli przetrwać cywile w czasie walk o Leningrad dotychczas mówi się półgębkiem…

Tomaszewscy przetrwali oblężenie wyłącznie dzięki wręcz niewiarygodnym okolicznościom, które się złożyły na ich korzyść. Zanim doszło do oblężenia miasta przez niemieckie wojsko byli na Krymie. Uciekając przed blitzkriegiem, z Ukrainy wysłali pocztą kilka małych paczuszek z kawą, mąką i cukrem do Leningradu. Paczuszki dotarły do miasta wkrótce przed oblężeniem. Babcia dzieliła ich zawartość na drobniutkie porcje, swoisty dodatek do skromnych racji żywnościowych, jakie otrzymywali mieszkańcy Leningradu. Dziadkowie nawet potrafili pomóc żywnością poetce Annie Achmatowej, z którą się przyjaźnili. Jednak, dobrze pamiętam z ich opowiadań, że dziadek Borys Tomaszewski (znany filolog) cudem uniknął śmierci na skutek głodu i wycieńczenia. Pamiętam również ich pełne strachu i zgrozy opowiadania jak na moją ciocię, a była kobietą słusznej postury, urządzono polowanie. Dziś, jak i w czasach radzieckich o tym się raczej nie mówi, ale jest tajemnicą poliszyneli, że w oblężonym Leningradzie często dochodziło do ludożerstwa.

Rodzice?

Mama ukończyła rosyjską Akademię Baletu im. A. Waganowej, następnie przez pewien czas tańczyła w Teatrze Michajłowskim w Leningradzie. Następnie mama i ojciec przenoszą się do Moskwy. W 1952 roku, w Moskwie powiła córeczkę, czyli mnie: Marię Tomaszewską. W Moskwie mama kończy Rosyjską Akademię Sztuk Teatralnych i rozpoczyna pracę, jako wykładowca w Moskiewskiej Uczelni Choreograficznej. Za czasów Chruszczowa mamie po czasochłonnych staraniach o rehabilitację rodziców udało się przekonać władze, co do swoich racji. Tato wykładał na Uczelni Literatury. Często bywał we Włoszech, był członkiem Akademii Sztuk Pięknych we Florencji.

Polscy arystokraci w radzieckiej Rosji byli dyskryminowani?

Z dyskryminacją z tego powodu, że moi przodkowie wywodzą się z Polski i należeli do polskiej arystokracji, nigdy się nie spotkałam. Przyznam jednak, że nie mówiliśmy o naszym pochodzeniu zbyt głośno, ale wszyscy bliscy znajomi i przyjaciele wiedzieli i wiedzą o naszych przodkach. Wiem jednak, że za uczestnictwo w powstaniu ojciec Katarzyny Andrzejewskiej, żony Bronisława, wynalazcy owego parowozu — „gończej”, za uczestnictwo w jednym z powstań został zmuszony do zmiany nazwiska. Z Andrzejewskiego stał się Andrejewym.

W naszych czasach ludzie na gwałt doszukują się szlacheckich korzeni i dążą do odzyskania tytułów i majątków.

Nigdy nie przywiązywałem zbyt wielkiej wagi do wszelkich tytułów. Zresztą jestem Małachowską po kądzieli, czyli po matce, a z tego, co słyszałam byli jeszcze jacyś dworzanie ze strony ojca. Ostatecznie nie mamy dokumentów, które mogłyby potwierdzić nasze szlachectwo, a mi jest szkoda czasu i wysiłków, które musiałabym wydać na ich poszukiwanie.

Parowóz ,,gończa Małachowskiego" Fot. archiwum
image-57519

Parowóz ,,gończa Małachowskiego” Fot. archiwum

Wiem, że potomkowie Małachowskich osiedlili się również w Szwecji…

Małachowscy w Szwecji są, niestety, zaledwie historią, ciekawą, pełną przygód, ale historią. Katarzyna Andrzejewska, następnie Małachowska po mężu Bronisławie ratowała się ucieczką przed czerwoną rewolucją. Zimą, ukrytą pod słomą na wozie rolnika, przeszmuglowano ją przez skutą mrozem Zatokę Fińską. Następnie trafiła do Niemiec, niebawem dołączył do niej jej syn Lew razem z żoną. Wkrótce na świat przychodzą dzieci: Adelajda i Jerzy. Egzystowali niemal na granicy ubóstwa, jednak po pewnym czasie, ciężko pracując, udało im się uciułać nieco grosza. Jednak musieli porzucić i ten majątek. Do władzy w Niemczech doszli naziści. Małachowscy próbowali ratować się tym, że legitymując się szlacheckim pochodzeniem, dodali do swego nazwiska partykułę „von”. Ale ziemia paliła się u nich dosłownie pod nogami, rzucili wszystko i wyjechali do Szwecji, do Sztokholmu, w którym od dawna mieszkała siostra Katarzyny — Adelajda Andrzejewska-Skiłłądź. Znana śpiewaczka operowa, primadonna opery w Sztokholmie przygarnęła uciekinierów z Berlina pod swe skrzydło. Tu losy Małachowskich się odmieniły na lepsze. Lew, jako dobry karykaturzysta znalazł pracę w kilku gazetach, jego syn Jerzy został biznesmenem (nie miał dzieci, zmarł w wieku 65 lat). Natomiast córka Lwa, Adelajda, pracowała, jako stewardessa na szwedzkich liniach lotniczych SAS. Wyszła za mąż za Amerykanina, obecnie mieszka w Stanach.

A Pani?

Mieszkam w Moskwie, kiedyś ukończyłam tu wydział filologiczny na Moskiewskim Uniwersytecie. Wykładam łacinę, grekę i antyczną literaturę, jestem autorką kilkunastu artykułów o tematyce antycznej . Mąż Jerzy Adamow jest pisarzem, córka Olga pracuje, jako tłumaczka.

Polska i Rosja, te kraje łączy i dzieli tak wiele, jak chyba żadne inne na świecie?

Polską w Rosji zainteresowani są tylko politycy, biznesmeni, którzy prowadzą interesy z Polakami i ci ludzie, którzy chcą spędzić urlop. Wszyscy pozostali… chyba nawet nie wiedzą, że taki kraj istnieje, a szkoda!

Niemiecki pisarz Bertold Brecht ustami swych bohaterów niegdyś powiedział: „Nieszczęśliwy jest kraj, który potrzebuje bohaterów”…

Zgadzam się z Brechtem, ale trzeba potrafić właściwie zrozumieć, czym jest patriotyzm. Gdy politycy i szowiniści wniebogłosy się wydzierają: my jesteśmy najlepsi, a pozostali są szlamem, u mnie wywołuje uczucie odrazy. Zupełnie czymś innym jest, gdy człowiek szczerze kocha Ojczyznę, swój naród.

Nigdy nie było pokusy wsiąść do pociągu lub samolotu i odwiedzić Polskę?

Była i jest. Taka podróż jest moim marzeniem. Córka zresztą już była w Polsce. Może kiedyś pojadę i ja…

SYLWETKA STANISŁAWA MAŁACHOWSKIEGO

Stanisław Małachowski hrabia herbu Nałęcz (ur. 24 sierpnia 1736 w Końskich, zm. 29 grudnia 1809 w Warszawie) — polski polityk, poseł, marszałek konfederacji Korony Królestwa Polskiego i marszałek Sejmu Czteroletniego w 1788 roku, referendarz wielki koronny w latach 1780-1792, podstoli koronny w 1779 roku, starosta wąwolnicki, starosta sądecki w latach 1755-1784. Był posłem krakowskim na sejm 1758 roku. Poseł na sejm konwokacyjny 1764 roku, gdzie domagał się dokładniejszego określenia zakresu władzy hetmańskiej i ograniczenia liberum veto. W 1764 roku podpisał elekcję Stanisława Augusta Poniatowskiego. Uczestnik konfederacji radomskiej w 1767 roku. Był posłem na sejm 1766 roku z województwa krakowskiego. W 1774 został marszałkiem Trybunału Koronnego, któremu przywrócił dawną sprawność i uczciwość, zyskując u współczesnych miano Arystydesa polskiego. W latach 1776-1780 konsyliarz Rady Nieustającej. W 1782 został kawalerem Orderu Świętego Stanisława. W tym samym roku odznaczony został Orderem Orła Białego. Poseł sandomierski na Sejm Czteroletni w 1788 roku, wybrany jego marszałkiem, przeprowadził zawiązanie Sejmu w konfederację i został marszałkiem konfederacji koronnej. Należąc do Stronnictwa Patriotycznego, był wraz z Ignacym Potockim i Hugonem Kołłątajem jednym z głównych twórców Konstytucji 3 Maja. Mieszkał w Pałacu Czapskich-Raczyńskich (na Krakowskim Przedmieściu, dziś Akademia Sztuk Pięknych), gdzie na tajnych zebraniach redagowano tekst tej ustawy, on też przeprowadził jej uchwalenie na sesji sejmowej 3 maja 1791. Był jednym z sygnatariuszy Konstytucji 3 Maja.

13 odpowiedzi to Maria Tomaszewska-Nałęcz: Ojczyznę trzeba kochać

  1. Astoria mówi:

    Dziwny wywiad. Sugeruje, że Maria Tomaszewska-Nałęcz jest wyłącznie Polką, mimo że urodziła się i od pokoleń mieszka w Rosji. Czy Rosja nie jest również jej ojczyzną, a naród rosyjski również jej narodem?

  2. schlange mówi:

    Astoria
    to jest bardzo dobry artykuł. Właśnie dlatego, że Pani Maria Tomaszewska-Nałęcz od pokoleń mieszka w Rosji, tak jak wszyscy nasi rodacy na Kresach poza granicami III Rzeczpospolitej Polskiej, jest Polką, tęskni do Polski, żyje Polski sprawami i dziejami. To jest po prostu, czy może aż: patriotyzm.

  3. Czarek mówi:

    Artykul ciekawy chociaz pozostawia odrobine niedosytu .Chcialo by sie wiedziec wiecej o zyciu rodziny Malachowskich.
    Ciekawe tez sa (z innych wzgledow ) dwa powyzsze komentarze .Dwoch ludzi czytajacy ten sam artykul i rozumiejacy go w skrajnie w innych barwach . Czyzby jeden z nich byl daltonista ¿

  4. Astoria mówi:

    @ schlange:

    –>tęskni do Polski?

    Przecież nigdy w Polsce nie była. Niech raz odwiedzi, to potem może sobie tęsknić.

  5. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do shlange: chociaż Astoria to niegłupi facet, to pewnych rzeczy np jak patriotyzm, nie jest w stanie pojąć.

  6. Marko mówi:

    A ja się będę czepiał. Jak zwykle. Bo wydaje mi się, że kontemplując wydarzenia historyczne, przede wszystkim trzeba myśleć o ich następstwach. O owocach, które wydały. W imię niechby bardzo bolącego realizmu, ale zgodnie z historyczną prawdą.

    Konstytucja 3 Maja była rezultatem patriotycznego wysiłku intelektualnego Polaków, tych najlepszych z najlepszych, na rzecz ratowania upadającej ojczyny. Ale była niemalże z góry przegraną walką, bo bardzo spóźnioną, i podjętą z mentalnych pozycji ówczesnego “narodu”, który obejmował wyłącznie szlachtę i jej zatraczeńcą kulturę, która doprowadziła do upadku wspaniałego państwa wielonarodowego.

    Konstytucja nie zmieniła właściwie nic. A zwłaszcza nie wprowadziła nic takiego, co choćby przedłużyło agonię I Rzeczypospolitej. Pozostawiła ustrój stanowy, tak jak było i przedtem. Nie zniosła niewolnictwa pańszczyźnianego chłopa. Wyodrębniła mieszczaństwo oraz ‘Zydów z “narodu”. Nie zbudowała wspólnoty społecznej, wspólnoty obywatelskiej, za co płaciliśmy potem bierną lub wprost wrogą postawą tych stanów w ramach powstań antycarskich. W tym aspekcie Konstyucja 3 Maja nie ustanowiła żadnego instrumentu stanowiącego postęp społeczny tego kulturowo zacofanego kraju, ani nie ustanowiła żadnych praw obywatelskich na wzór takich samych regulacji, pochodzących z tej samej epoki, ustanowionych i zachowujących aktualność do dnia dzisiejszego, we Francji i Stanach Zjednoczonych. Konstytucja 3 Maja w dzisiejszej epoce także nie stanowi żadnego wzorca dla współczesnej kultury konstytucyjnej w Polsce. Pozostała jedynie sztandarowym hasłem, nic nieznaczącym sloganem.

    Jednak, co jeszcze raz bardzo mocno i serdecznie chcę podkreślić, była patriotycznym zrywem, wprawdzie mocno spóźnionym, ale była rezultatem wysiłku Polaków najlepszych z najlepszych, którzy jak gdyby bardziej zapatrzeni byli w ideę narodowości i wspólnoty obywatelskiej niż w obronę ustroju stanowego, ale wyszło co innego, wyszło to, co wyszło. I tego powinniśmy być świadomi. Piekło wybrukowane jest dobrymi intencjami. W świecie realnym liczą się jedynie osiągnięcia ralne, pragmatyczne sukcesy.

    Skłaniam się niziutko przed mądrością i patriotycznym zaangażowaniem wielkiej Polki, pani Marii Tomaszewskiej-Nałęcz.

  7. schlange mówi:

    Astoria
    nie być, nie znaczy nie tęsknić. Przeciwnie, tęsknić tym bardziej, do Ojczyzny nie osiągalnej.

  8. schlange mówi:

    Marko
    ależ jesteś przekora.
    Niby nie, lecz tak, że nie, przecież jednak tak.
    Tak mniej więcej napisałeś.

  9. Marko mówi:

    Nr 8

    A bo jak mam napisać, że to, z czego każą nam być dumni, jest… (zobacz wyżej!).

  10. schlange mówi:

    Marko
    nie wiem jak Ty, lecz ja uważam, że dość już obchodów tzw. Święta Pracy, jeśli np. w Koronie jest kolosalne bezrobocie. Jak się ma ten długi weekend do ratowania gospodarki Korony? Nie rozumiem tego.
    Natomiast co do Święta 3 Maja. Był to jeden z pierwszych zrywów Polaków, do ratowania Ojczyzny. Ile jeszcze w historii było takich wydarzeń, już po rozbiorach jak i w dziejach najnowszych? – sam zdajesz sobie sprawę. Każdemu z tych zrywów możemy uczciwie przypisać pozytywy, jak i negatywne skutku wydarzeń. Lecz inaczej tłumacząc, jeśli jakaś banda trojga napada na mnie, chce mi rąbnąć komórkę zegarek i portfel, a przy tym obić, to co nie zrobią tego jeśli im to dobrowolnie oddam i jeszcze podziękuję za darowanie zdrowia i życia? Obiją i rąbną bom Polak. Czytam o tym stale w Kurierze Wileńskim. Choćby przypadek Dawida, chłopaka obitego przez tzw. nieznanych sprawców, za to, że mówił na ulicy po Polsku. Albo przykład Kibiców Polonii Wilno, którzy bronili podczas meczu Biało Czerwonej, przed złamasami innej narodowości. Na Kresach takich przykładów masę.

  11. Marko mówi:

    Po mojej wypowiedzi w sprawie (nijakiego) znaczenia święta 3 Maja, zostałem wywołany do tablicy w sprawie święta 1 Maja (zob.: nr 10). Skąd się ono wzięło?

    Jak wszystko na tym świecie w ostatnich czasach, wzięło się ono z Ameryki, czyli USA. W ramach kapitalizmu liberalnego XIX wieku, tego samego, który i dziasiaj coraz bardziej się panoszy, choć w formie bardzo mocno złagodzonej, ludzie pracy traktowani byli przez przedsiębiorców na wzór niewolników bez żadnej przesady tego określenia. Przedsiębiorca decydował i – kiedy uznał to za koniecznie – zmieniał warunki pracy i płacy na zasadzie wolności niczym nieograniczonej. Wywoływało to bunt robotniczy oraz próby organizowania się w związki na rzecz obrony interesów ludzi pracy.

    Na IV kongresie Północnoamerykańskiej Federacji Pracy, w dniu 17.10.1884 roku podjęto decyzję wynegocjowania z pracodawcami powszechnej 8-godzinnej dniówki pracy w przeciągu dwóch lat. Jeżeli próby takiego uzgodnienia nie powiodą się, to w dniu 1 maja 1886 roku miał się rozpocząć strajk generalny. Nadzieje robotników nie spełniły się.

    W dniu 1 maja 1886 roku ponad 200 000 robotników ropoczęło strajk. W Chicago działania strajkowe przeciągnęły się na 2 i 3 maja, a jedyną fabryką, która kontyuowała pracę w tym mieście, była fabryka maszyn rolniczych McCormik. W fabryce tej doszło do buntu pracowniczego już w lutym, gdy pracodawca potrącił zarobki wszystkim parcownikom, uzasadniając to koniecznością wsparcia funduszu budowa kościoła w mieście. W wyniku podjętego wtedy strajku, McCormik zwolnił w lutym wszystkich zatrudnionych, a na ich miejsce zatrudnił łamistrajków. I ci kontynuowali prace w McCormiku w dniach majowego strajku generalnego.

    2 maja przed McCormikiem zgromadziła się demonstracja przeciwko łamistrajkom, która zgromadziła 50 000 strajkujących. Policja rozpędziła tę demonstrację. Ale taki sam tłum strajkujących pojawił się przed bramą McCormica znowu w dniu 3 maja. Syrena zakładowa dała sygnał zakończenia pierwszej zmiany pracy. Gdy łamistrajki wyszli na ulicę, strajkujący robotnicy zaatakowali ich. Rozpoczęła się otwarta bitwa uliczna, zakończona interwencją policji, która otworzyła ogień do strajkujących robotników. Sześciu zostało zabitych, a kilkudziesięciu rannych. Interweniował burmistrz Chicago Harrison, który zaproponował robotnikom wiec w parku Haymarket w godzinach wieczornych.

    Już właściwie po zakończeniu tego wieczornego wiecu, gdy robotnicy rozchodzili się, nastąpił wybuch, w wyniku którego zginął jednen oficer policji, a kilku policjantów zostało rannych. Nigdy nie udało się ustalić, kto był odpowiedzialny za ten zamach. Policja jednak zaczęła ostrzeliwać wiecujących robotników. Nigdy też nie ustalono, ilu robotników zostało w ten sposób zastrzelonych, a ilu poranionych. Zaczęły się aresztowania z zarzutu o zabójstwo policanta.

    W czerwcu rozpoczął się proces karny 25 oskarżonych, których sąd bardzo szybko zredukował do ośmiu. Ale i tym 8 nie można było udowodnić winy za śmierć policjanta. Tymczasem prasa brukowa domagała się kary śmierci dla wszystkich. Wśród tych 8 był dziennikarz, Albert Parsons, który nie brał udziału w wiecu, ale sam się zgłosił do policji, ażeby towarzyszyć aresztowanym, których uważał za niewinnych i których – na zdrowy rozsądek – nie można było skazać. Jednak sąd skazał wszystkich ośmiu, nie za zabójstwo policjanta, tylko uznając ich za „wrogów społeczeństwa i porządku publicznego”. Jedna osoba skazana została na dożywocie, jedna otrzymała 15 lat więzienia, a 6 skazano na powieszenie, w tym dziennikarza Parsonsa. Jedna z osób skazanych na powieszenie, Luis Linng, powiesił się sam w swoje celi zanim kapitalistyczni oprawcy zdążyli go powiesić. Pozostałe wyroki natychmiast wykonano. Do historii weszli pod nazwą „Męczennicy z Chicago”.

    W roku 1889, w Paryżu, zgromadzenie Kongresu Socjalistycznych Robotników, przyjęło zalecenie świętowania Międzynarodowego Dnia Ludzi Pracy w dniu 1 maja każdego roku, dla uczczenia walki o 8-godzinny dzień pracy, uczczenia pamięci Męczenników z Chicago oraz ku przypominaniu wydarzeń 1886 roku w Chicago. Dziś święto to obchodzone jest prawie we wszystkich krajach świata.

  12. schlange mówi:

    Marko
    dzięki za pouczającą historię. Właściwie nic dodać nic ująć, już jest wiadome źródło nastawienia Twojego wobec Święta 3 Maja.

    Serdecznie pozdrawiam autora tegoż artykułu Pana Witolda Janczysa, jak i bohaterkę wywiadu Panią Marię Tomaszewską-Nałęcz.

  13. schlange mówi:

    Kazimierz Kransztadzki
    masz rację, zgadzam się z Tobą w pełni.

Leave a Reply

Your email address will not be published.