4
Chcesz szczęśliwe dziecko? Wyjedź do… Norwegii

Na Litwie dzieci są zabierane rodzinom, wtedy gdy życiu dziecka zagraża niebezpieczeństwo    Fot. Marian Paluszkiewicz
image-57616

Na Litwie dzieci są zabierane rodzinom, wtedy gdy życiu dziecka zagraża niebezpieczeństwo Fot. Marian Paluszkiewicz

„Norwegia — to raj dla dzieci! Tam dziecko ma więcej praw niż rodzice. Tam państwo o dzieci dba bardziej niż u nas, na Litwie.” — mówi wilnianka Beata.

Litewskie rodziny zamieszkujące Norwegię boją się o swoje dzieci, gdyż… ochrona praw dziecka w Norwegii jest inna, bardziej surowa niż na Litwie. Norwedzy za minimalną krzywdę wyznaczoną przez rodziców dziecku, nie tylko cielesną, ale i psychiczną, mogą je zabrać i oddać na wychowanie obcym osobom. Już trzy rodziny z Litwy zostały pozbawione swoich pociech i nie były to rodziny asocjalne.

— Ze względów kulturowych i historycznych przepisy prawne dotyczące ochrony dzieci w Norwegii mają inną rangę niż na Litwie. Rodziny, które decydują się na pobyt, lub na stałe zamieszkanie w tym kraju, najpierw muszą bardzo dokładnie zapoznać się z prawem dziecka w tym kraju. Nieznajomość czy świadome niestosowanie się do tych praw może mieć bardzo poważne konsekwencje dla całej rodziny — mówi nam Aušrinė Burneikienė, pełniąca obowiązki kontrolera Urzędu Ochrony Praw Dziecka.

Przebywając na terenie Norwegii czy innych krajów skandynawskich należy pamiętać, że jest to obszar innego państwa z odrębnym systemem prawnym, który należy przestrzegać.
— Każde państwo ma swoje prawo, które musi przestrzegać. Wychowanie dzieci w Norwegii i na Litwie bardzo się różni. W krajach skandynawskich rodzice mogą być pozbawieni wolności, a nawet praw rodzicielskich np. za to, że dziecko otrzymało klapsa. W naszym kraju za to na pewno rodzice nie zostaną ukarani, oczywiście, jeżeli to będzie niewinne klapnięcie po miękkim miejscu — stwierdziła Simona Bronušienė, zastępca dyrektora Służby Adopcji i Ochrony Praw Dziecka ds. Międzynarodowej Adopcji.

— Na Litwie dzieci są zabierane rodzinom wtedy, gdy życiu dziecka zagraża niebezpieczeństwo, lub jest ciągle bite i nie ma należytej opieki — mówi Simona Bronušienė. — Na Litwie najważniejsze jest zabezpieczenie materialne i poczucie bezpieczeństwa dzieci. Z rodzinami, które mają jakieś problemy, pracują specjaliści, na ten czas dzieci mogą być zabierane rodzicom.

— Dzieciom w Norwegii pozwala się znacznie więcej, niż w naszym kraju. Norwegowie praktykują bezstresowe, swobodne wychowanie. Wychowanie dzieci w warunkach bezstresowych to główna domena Norwegów. Karanie dzieci krzyczeniem na nie, czy np. popchnięciem w celu pośpieszenia powolnego dziecka jest zabronione. Jeżeli ktoś będzie świadkiem takiego zachowania, ma obowiązek zawiadomić odpowiednie służby dbające o prawa i wolność dzieci. W naszym kraju to codzienność, za takie zachowanie się rodzice na pewno nie zostaną ukarani — powiedziała nam zastępca dyrektora Służby Adopcji i Ochrony Praw Dziecka ds. Międzynarodowej Adopcji.

Pięć lat temu wilnianka Beata z mężem i 3-letnią córką na zarobki wyjechała do Norwegii. Obecnie znów mieszka na Litwie.
— Norwegia — to raj dla dzieci. Tam dziecko ma więcej praw niż rodzice. Tam państwo o dzieci dba bardziej niż u nas, na Litwie. W tym kraju w każdej publicznej toalecie jest przewijak, w muzeach, przy sklepach są parkingi dla wózków, dzieci wszędzie mają pierwszeństwo, a w hotelach i urzędach jest kącik z zabawkami, w naszym kraju tego wszystkiego niestety nie ma — mówi nam Beata.

Ale w wielu przypadkach, jak zaznaczyła kobieta, państwo zwyczajnie przesadza. W krajach skandynawskich podniesiony głos, agresywna postawa wobec dziecka — to powód do społecznego napiętnowania. Za takie coś możesz pójść do więzienia lub zostać pozbawionym praw rodzicielskich. Kiedy dorośli chcą coś powiedzieć swojemu dziecku, powinni ukucnąć. Tam każde dziecko zna swoje prawa i bardzo dobrze wie, jak z niego korzystać.

Wszystkie kraje skandynawskie są rygorystyczne w stosunku do praw dziecka. Pierwsze państwo, które wprowadziło zakaz kar cielesnych dla dzieci, była Szwecja. Bicie dzieci w Szwecji już od ponad 30 lat jest przestępstwem.
W tych krajach na każdy sygnał reagują bardzo szybko, tłumaczy kobieta. Mieszkając w Norwegii poprosiła nauczycielkę o to, by córka nie brała prysznica po wuefie, bo była przeziębiona. Następnego już dnia została wezwana do szkoły na rozmowę, żeby sprawdzić, czy nie jest to przypadkiem wymówka do ukrywania śladów po biciu.

— Mieszkając w Norwegii odczuwałam lekką ingerencję państwa w moje decyzje dotyczące wychowania mojej córki. Tam nie mogłam wychowywać tak, jak ja bym chciała. Nie wyobrażam, jak można z uśmiechem na ustach wrzeszczącej 4-latce wytłumaczyć, że nie może usiąść za kierownicą. Ukarać jej nie mogłam, a za jej krzyk mogłam być ja ukarana — mówi nam Beata.
Jej córka w Norwegii miała więcej praw niż obowiązków. Gdy dziecko wróciło do kraju i dostało pierwszego klapsa, było w szoku. Matka nie jest za tym, żeby bić dzieci, gdzie tylko się da, ale nie jest przeciwniczką klapsów.

4 odpowiedzi to Chcesz szczęśliwe dziecko? Wyjedź do… Norwegii

  1. wuka mówi:

    I co dalej? Autorka chciala napisac o ustawie, o ktorej teraz tak duzo mowi sie? Cos konca w tym artykule nie ma.

  2. LadyChapel mówi:

    Tak na prawdę to i na Litwie nie jest źle pod warunkiem, że rodzic dysponuje odpowiednimi funduszami i wykazuje się kreatywnością 🙂

  3. Lubomir mówi:

    Kiedy ustrój niemiecki proponowany Europie, w tym również unifikowanej po niemiecku Litwie, spycha ojca do roli poddawanego tresurze niewolnika i żywego robota a matkę poddaje medialnej demoralizacji, u kogo dzieci mają szukać oparcia?. Humanizacja pracy i humanizacja warunków życia to rzecz niezbędna do normalnego funkcjonowania rodzin i dzieci.

  4. wilga mówi:

    Co wyrasta z tych norweskich dzieci?
    Coś strasznego!

Leave a Reply

Your email address will not be published.