14
W wyborach tylko premier może zagrozić prezydent

Kwestią sporną pozostaje tu decyzja Dali Grybauskaitė, bo dotychczas nie złożyła ona jednoznacznej deklaracji, że będzie ubiegała się o reelekcję na stanowisku prezydenckim<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz
image-57978

Kwestią sporną pozostaje tu decyzja Dali Grybauskaitė, bo dotychczas nie złożyła ona jednoznacznej deklaracji, że będzie ubiegała się o reelekcję na stanowisku prezydenckim
Fot. Marian Paluszkiewicz

Prezydent Dalia Grybauskaitė może liczyć na reelekcję w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Jej ewentualne zwycięstwo jednak może nie być już tak łatwym, jak poprzednie. Pod warunkiem, jeśli w szranki z obecną prezydent stanie obecny premier i lider Partii Socjaldemokratów Algirdasa Butkevičius — wynika z sondażu przeprowadzonego przez spółkę „Vilmorus” na zlecenie czasopisma „Valstybė”.

Badania pokazały też, że w walce z Grybauskaitė premier mógłby liczyć na wyraźne poparcie elektoratu Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Tymczasem na obecną prezydent wciąż chciałoby głosować około 35 proc. tzw. polskiego elektoratu. Liczba ta może nieco zaskakiwać, zwłaszcza wobec ostatnio częstych wypadów prezydent przeciwko polskiej mniejszości na Litwie oraz jej wsparcia dla nacjonalistycznych ugrupowań.

Prezydent i premier znaleźli się w czołówce ogólnego zestawienia 11 przewidywalnych pretendentów do fotela prezydenckiego. Z tego wynika, że Dalia Grybauskaitė może liczyć na 41,1 proc. poparcia, gdy tymczasem Algirdas Butkevičius zbiera 20,3 proc. głosów poparcia. Obydwoje musieliby więc spotkać się na dogrywce w drugiej turze. Przypominamy, że w poprzednich wyborach 2008 roku obecna prezydent zwyciężyła już w pierwszej turze.

Jak wynika z sondażu, Grybauskaitė w drugiej turze ma duże szanse na pokonanie Butkevičiusa z wynikiem 47,3 proc. do 30,3 proc. głosów. Politolodzy jednak podkreślają fakt, że ten wynik nie odzwierciedla rzeczywistego wyniku, bo badanie zbiegło się z publiczną deklaracją premiera, że nie zamierza kandydować na prezydenta. I mimo to, aż ponad 30 proc. respondentów oddałoby swój głos na Algirdasa Butkevičiusa.

Zdaniem politologa Laurasa Belinisa, w przypadku zgody premiera na swój udział w kampanii prezydenckiej, wyniki sondażu mogłyby być zupełnie inne i niekoniecznie na korzyść obecnej prezydent.

Kwestią sporną pozostaje tu również decyzja Dalia Grybauskaitė, bo dotychczas nie złożyła ona jednoznacznej deklaracji, że będzie ubiegała się o reelekcję na stanowisku prezydenckim. Jednak polityczni obserwatorzy zauważają, że ostatnie działania prezydent, w tym również populistyczne akcje „pijarowskie” i dalsze dystansowanie się od rządu i parlamentu, dowodzi, że Grybauskaitė nie tylko już podjęła decyzję, ale też prowadzi swoją kampanię wyborczą. Kampania ta, jak wynika z sondażu „Vilmorus”, tylko w jednym przypadku może zakończyć się niepowodzeniem — jeśli o fotel prezydencki zechce powalczyć premier Butkevičius.

Pozostali ewentualni kandydaci — przynajmniej tak wynika z badań sondażowych — nie mają większych szans w rywalizacji ani z Grybauskaitė, ani też z Butkevičiusem.

W ogólnym zestawieniu ewentualnych kandydatów — na trzecim miejscu znalazła się posłanka socjaldemokratów Vilija Blinkevičiūtė, która mogłaby liczyć na 5,9 proc. głosów. Nieco mniej — 5,8 proc. respondentów poparłoby Irenę Degutienė ze Związku Ojczyzny-Chrześcijańscy Demokraci Litwy. Z kolei ewentualny kandydat Partii Pracy Artūras Paulauskas zdobył 3,6 proc. sympatii respondentów prezydenckiego rankingu.

 

W nim, na szóstym miejscu, z 3-procentowym poparciem znalazł się minister ochrony środowiska Valentinas Mazuronis z partii „Porządek i Sprawiedliwość”. Pozostali politycy mogliby liczyć na 1-2 proc. poparcia. Jednak żaden z nich nie miałby większych szans na zwycięstwo w rywalizacji z Dalią Grybauskaitė.

Co więcej, z sondażu wynika, że niektórzy z kandydatów w rywalizacji z obecną prezydent nie mogliby nawet liczyć na większościowe poparcie elektoratu swoich partii. W ewentualnej drugiej turze wyborów na lidera socjaldemokratów Butkevičiusa głosowałby zaledwie co drugi członek jego partii.

 

Tymczasem konserwatystkę Irenę Degutienė poparłoby mniej niż 20 proc. jej kolegów, gdy większość ich głosowałaby na obecną prezydent. Podobnym „zaufaniem” swoich partii cieszą się również pozostali kandydaci kampanii prezydenckiej.

Tylko niecały 1 proc. respondentów nie wiedziało, na którego z ewentualnych kandydatów chciałoby głosować w przyszłorocznych wyborach. Tymczasem 12,5 proc. uczestników sondażu deklarowało, że w ogóle nie pójdzie głosować.

Sondaż został przeprowadzony w dniach 10-14 kwietnia na reprezentacyjnej grupie 1 003 osób w wieku powyżej 18 lat.

 

14 odpowiedzi to W wyborach tylko premier może zagrozić prezydent

  1. Vilmorus mówi:

    Spółka do badań opinii publicznej Vilmorus jest mało wiarygodna, bo jej wyniki sondaży odzwierciedlają nie stan rzeczywisty, ale są tworzone pod zamówienie polityczne. Co się tyczy Wileńszczyzny ich sondażowanie jest wręcz fatalne. Dla przykładu dla AWPL często dają 0,5 procent, czasem powyżej 1 procent, nigdy więcej. W rzeczywistości AWPL uzyskuje przez ostatnie lata 5 – 6 procent w wyborach sejmowych, a w samorządowych jeszcze więcej.

  2. Jurgis mówi:

    Panna Prezydent Grybauskaitie ma mocne zaplecze wśród konserwatystów i nacjonalistów .To zwarty elektorat.Jest mocno krytyczna wobec poczynań obecnego rządu a nawet pozwala sobie na korygowanie lub decydowanie o kierunkach polityki wewnętrznej i zagranicznej.W przypadku słabej oceny obecnego rządu może to przysporzyć jej dodatkowych głosów w wyborach.

  3. Astoria mówi:

    Grybauskaitė nikt na Litwie nie ruszy – ma pewną drugą kadencję. Jedyne co mogłoby ją wygnać z Wilna to pokusa z Brukseli: przewodnicząca Rady Europejskiej? Chodzą słuchy. Wtedy szczęście dla Litwy stałoby się nieszczęściem dla Europy.

    –>na obecną prezydent wciąż chciałoby głosować około 35 proc. tzw. polskiego elektoratu

    Spodziewałem się, że antypolską nacjonalistkę popiera najwyżej 2% Polaków, głównie szaleńców. A tu taka niespodzianka. Ciekawe, jak ją tłumaczą Kransztadzki i Kmicic, zdaniem których Polacy na Litwie są zjednoczeni co do mężą i niewiasty pod sztandarem AWPL.

  4. zozen mówi:

    dzięki swoim akcjom piarowskim pani prezydent jest postrzegana jako “obrończyni zwykłego człowieka”. Na ten haczyk złapała się również część elektoratu AWPL. No i ta przeszłość komunistyczna – nic tak nie podoba się elektoratowi polskiemu jak działalność w partii.

  5. Ali mówi:

    Astorio :
    (1) Gdyby Grzybowska została przewodniczącą Rady Europy, z dnia na dzień przestałaby być nacjonalistką, tak jak dzisiaj nie jest już komunistką, a stosunkowo niedawno jeszcze była. Ten typ człowieka tak ma.
    (2) Takie same słuchy chodzą po Polsce na temat Tuska. A zatem…?
    (3)Żeby ponownie zostać wybranym prezydentem Litwy, Grzybowska musi uzyskać ponad 50 procent głosów. Gdyby głosowali wyłącznie Polacy, wybory przegrałaby, gdyż 35 procent to mniej niż 50. Siła wyborcza Grzybowskiej tkwi w elektoracie rdzennie litewskim. Wśród Polaków wygrywa Butkiewicz, jakbyś na to patrzył. Nawet twoje schaden freude niewiele pomoże.

  6. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do Astoria: w bajki Vilmorus nikt już nie wierzy, bo te badania są robione na zamówienie tzn za pieniądze i polityczne. Trafnie napisał o tym internauta pod nr1 “Vilmorus”. W przeszłych wyborach prezydenckich Tomaszewskiemu Vilmorus dawał ok 0,5 % poparcia, a on zdecydowanie wygrał na Wileńszczyźnie i był drugi w mieście Wilnie, co dotychczas bardzo denerwuje masonerię i stąd takie prognozy. Vilmorus hahahah….

  7. Vilmorus mówi:

    Astoria jak zwykle pieje z zachwytu nad każdą informacją, która jest wymierzona w AWPL. Jest w tym przwidywalny, bo od lat nie robi niczego innego.
    Wystarczy jednak prześledzić wyniki kilku ostatnich wyborów oraz poprzedzjące je “prognozy” ośrodków badania publicznej, by móc wyrobić sobie własny pogląd. Zawsze prognozy AWPL były mocno zaniżane, czasem wręcz karykaturalnie niskie. Zawsze wykazywano niski poziom zaufania do lidera AWPL. W ten oczywisty sposób próbuje się urabiać opinię publiczną. Jest to zresztą sposób walki z konkurencją charakterystyczny nie tylko dla Litwy. Bardzo podobne mechanizmy działają na przykład w Polsce. Kto zamawia badania, ten może liczyć na wyniki badań zgodne z intencja zamawiającego. Zawsze znajdzie się taki sposób przeprowadzania badań, zadawania pytań, wybór grupy respondentów, by uzyskać pożądany efekt.
    Jasne jest, że taki “spec” od politologii jak Astoria wie o tym doskonale. Ale przecież nie o prawdę i obiektywizm mu chodzi, a tylko realizacje jego, zawsze takiego samego celu.
    A rzeczywistość pokazuje, że bez względu na “prognozy i sondaże”, faktyczne wyniki AWPL i Tomaszewskiego od lat rosną z każdymi kolejnymi wyborami.

  8. Ryś mówi:

    Wieżyć temu portalowi znaczy siebie nie szanować.Ma rację internauta N1.Tomaszewskiemu na przeszłych wyborach prezydęntskich ta spółka podobnie na zamówienie polityczne też dawała mniej niż 0,5 procenta, a on zdecydowanie wygrał w polskich rejonach i był drugi w Wilnie! Trzeba zauwazyć że panna prezydent wygrała w całej Litwie oprucz wilęszczyzny. Tyle warta jest ta spółka co organizacje i firmy, które ją zamawiają a także osoby co w te bajery wierzą.

  9. Vilmorus mówi:

    Śmieszne to badanie, bo wśród kandydatów na prezydenta nie uwzględniono nikogo z AWPL. No to niby kogo mieli wskazać polscy wyborcy???
    W 2009 roku Tomaszewskiemu nie dawano żadnych szans. A w skali kraju kandydat AWPL uzyskał prawie 5 procent. Ale przecież na Wileńszczyźnie to już wygrał zdecydowanie, zgarniając w rejonie solecznickim 70 procent głosów, a w wileńskim 50. Dla porównania Grybauskaitė otrzymała tu tylko 20 procent.
    Czyli takie badania jak te Vilmorusa można sobie wsadzić… między bajki.

  10. Kmicic mówi:

    O innej prezydencji,tej h w UE:

    Poobiecują tym intensywniej im bliżej będzie prezydencja , coś niby już dopną(nie do końca) i będą się starali trzymać w gotowości i przeświadczeniu europejską opinię publiczną ,że przecież już, już zaraz , już decyzje zapadają i jacy to oni są otwarci, że chcą rozmawiać itd., itd.,
    Tak zabawiali się z wszystkimi kolejnymi rządami RP przez 21 lat.
    -Ew.przy większej presji i zdecydowaniu Wilniuków rzucą jakiś ochłap w formie pisowni nazwisk(nie tylko po polsku) lub dwujęzycznych tabliczek (zwiększą %limit) itd., itd.
    -Ale też jeszcze nie wprowadzą w życie..
    Przed i w czasie prezydencji trzeba zdecydowanie żądać anulowania antypolskiej ustawy oświatowej, przywrócenia egz. z jęz. polskiego na maturze i statusu pełnoprawnego języka lokalnego dla polskiego.
    Koniecznie trzeba żądać natychmiastowego cofnięcia wszelkich ,,przydziałów,, ziemi dla Lt w ramach tzw. przenosin ziemi.
    AWPL, stojąc na straży w sejmasie, nie będzie mogła za mocno angażować się w akcje protestacyjne. -AWPL natomiast powinna mieć możliwość powoływania się na liczne(i codzienne!!!)protesty polskiej mniejszości.
    Stąd organizatorami protestów powinny być wszelkie polskie organizacje, stowarzyszenia, grupy środowiskowe i inicjatywy indywidualne.
    Powtórzę: TAKA OKAZJA JAK LT PREZYDENCJA(parasol ochronny i propagandowy) już długo się nie powtórzy.Protesty powinny być na tyle widoczne, przy wyrażnie odczuwalnej determinacji Polaków,że lt władze będą zmuszone wykonać kilka konkretnych kroków nie tylko uchwalając prawo, ale i konkretnie WPROWADZAJĄC JE W ŻYCIE,- i to niezależnie od tego ,czy będzie trzeba zmienić jedną konstytucję , czy pięć ,lub czy obejdzie się bez tego. LICZY SIĘ WYŁĄCZNIE SKUTEK..
    Jest to WYJĄTKOWA OKAZJA I NALEŻY PÓJŚĆ NA CAŁOŚĆ , JAK NIgDY DOTĄD.

    ps.
    Pamiętajcie , Drodzy Wilniucy, że po prezydencji znowu świat o LT zapomni i będzie znacznie, znacznie trudniej uzyskać coś istotnego.
    Moim zdaniem, macie od teraz do grudnia w swoich rękach ,,złoty róg,,- Na ile mądrze i naprawdę odważnie(!) wykorzystacie tę szansę , tak będzie Wam się żyło przez wiele, wiele lat..

  11. Astoria mówi:

    Vilmarus:

    –>Zawsze prognozy AWPL były mocno zaniżane, czasem wręcz karykaturalnie niskie.

    To prawda. Problem w tym, że w tego rodzaju badaniu (ponad 1000 respondentów) poparcie dla AWPL w skali całego kraju (podobnie jak dla każdej innej małej partii w okolicach progu wyborczego) zawsze będzie oscylować w granicach błędu statystycznego, więc nie sposób go precyzyjnie ustalić. Należałoby dramatycznie zwiększyć liczbę respondentów, by wyniki były dokładniejsze, a to kosztuje. W tym badaniu błąd statystyczny wynosił zapewne 3-4% (przypuszczam, bo nie wiem), ale przyjmując, że wyniósł 10% albo nawet 20% (co jest całkiem nierealistyczne), niewiele by to zmieniło, gdyż wtedy poparcie Polaków dla prezydent nadal oscylowałoby w okolicy 30%. Proszę się więc pogodzić z tym smutnym faktem, że około 1/3 Polaków na Litwie popiera politykę prezydent, która wydaje się działać wbrew ich interesom.

    –>Zawsze wykazywano niski poziom zaufania do lidera AWPL.

    Bo takie jest w skali całego kraju. Potwierdza to również to badanie:

    http://pl.delfi.lt/aktualia/litwa/tomaszewski-najbardziej-nielubianym-politykiem-awpl-partia.d?id=61428739

    –>W 2009 roku Tomaszewskiemu nie dawano żadnych szans. A w skali kraju kandydat AWPL uzyskał prawie 5 procent. Ale przecież na Wileńszczyźnie to już wygrał zdecydowanie, zgarniając w rejonie solecznickim 70 procent głosów, a w wileńskim 50. Dla porównania Grybauskaitė otrzymała tu tylko 20 procent.

    No właśnie, w skali kraju dostał 5%, więc nie miał żadnych szans. Przewidywano mylnie, że dostanie jeszcze mniej, ale w granicach błędu statystycznego. Gdyby się starł z prezydent bezpośrednio tylko w rejonie wileńskim, to by z nią wygrał (50% do 20%), ale w skali kraju nie miał z nią żadnych szans. W tym badaniu Tomaszewski nie został wzięty pod uwagę, ponieważ jest potencjalnym kandydatem bez żadnych szans, będąc najmniej popularnym politykiem w kraju. Skoro Grybauskaitė otrzymała aż 20% w starciu z Tomaszewskim w rejonie wileńskim, to łatwo sobie wyobrazić, że w tym badaniu, gdzie nie została postawiona w szranki z Tomaszewskim, otrzymała aż 35% poparcia Polaków. Szafa gra.

    @ Ali:

    –>Gdyby Grzybowska została przewodniczącą Rady Europy, z dnia na dzień przestałaby być nacjonalistką, tak jak dzisiaj nie jest już komunistką, a stosunkowo niedawno jeszcze była. Ten typ człowieka tak ma.

    Ciekawy argument: prezydent nie jest antypolską nacjonalistką, ponieważ jest konformistką. Tyle że będąc domniemaną przez ciebie konformistką obecnie jest zawziętą antypolską nacjonalistką. Nie wiem, na czym opierasz swoje domniemanie, że w Brukseli przestałaby działać na szkodę Polaków na Litwie i w Polsce. A może uważasz, że działałaby na ich korzyść, choć od lat działa na ich niekorzyść? Komuny bym z nią nie mieszał, bo większość osób w jej wieku była w tej części świata w nim jakoś umaczana. W sowieckim świecie prywatne wybory były trudne. W wolnym świecie Grybauskaitė wybrała jako prezydent bycie antypolską nacjonalistką, i taki jest stan rzeczy na dzisiaj, z perspektywą jego kontynuowania w Brukseli bardziej realistyczną od jego niekontynuowania.

    –>Takie same słuchy chodzą po Polsce na temat Tuska. A zatem…?

    Tusk na przewodniczącego Komisji Europejskiej. To inna instytucja.

    –>Żeby ponownie zostać wybranym prezydentem Litwy, Grzybowska musi uzyskać ponad 50 procent głosów. Gdyby głosowali wyłącznie Polacy…

    Ale nie głosują wyłącznie. Ma wśród nich poparcie 35% i tyle. Wybory wygra najpewniej w pierwszej turze, z Polakami czy bez nich, bo w skali kraju ich głos w wyborach prezydenckich nie ma istotnego znaczenia.

    Wyjaśnienie zozena wydaje mi się być najbliższe prawdy.

  12. Ali mówi:

    Astorio ! Komunę należy w tym kontekście umieszczać, gdyż Pani Grzybowska nie urodziła się wczoraj. W czasach komuny była już osobą w pełni dorosłą i jako taka decydowała się na robienie kariery w ramach KPZR.” W tej części świata” nie wszyscy byli umaczani w komunie. W Polsce kolejnymi prezydentami byli ( są) Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski.,ludzie z pokolenia Grzybowskiej.Obydwaj, o czym doskonale wiesz, siedzieli za komuny w więzieniach, działali w antykomunistycznej opozycji, do partii komunistycznej nigdy nie należeli. Premier Tusk, jakkolwiek więziony przez komunistów nie był, do partii komunistycznej również nie należał, natomiast działał w opozycji, gdzieś tam w dalszych szeregach. Za dobrze znam Polskę, abyś mi tutaj wmówił, że wszyscy ludzie z pokolenia Grzybowskiej byli umaczani w komunie. Owszem, niektórzy byli ( Kwaśniewski, Kalisz i w ogóle niemal cała lewica), niektórzy tylko w niewielkim stopniu, ale WIĘKSZOŚĆ polityków polskich z pokolenia Grzybowskiej, funkcjonujących dzisiaj w polityce, w komunie umaczana nie była.
    Na tym właśnie polega jej koniunkturalizm : od AKTYWNEGO członkostwa w KPZR do “kordialnego aliansu” z konserwatystami. Zwyczajne doświadczenie życiowe podpowiada mi, że tacy ludzie są równie zdolni do zmieniania poglądów jak do zmieniania rękawiczek.
    Reasumując : Grzybowska jest antypolską nacjonalistką TU I TERAZ, czyli jako prezydent dzisiejszej Litwy, gdyż takie jest niestety zapotrzebowanie większości Litwinów. Gdyby objęła funkcję w Radzie Europy z pewnością porzuciłaby z dnia na dzień koniunkturalny w jej wydaniu nacjonalizm. Polsce nadmiernie pewnie by nie sprzyjała, ale antypolonizmem nie popisywałaby się.
    O Tusku pisano w polskich mediach wariantowo : Być może Przewodniczący Rady Europy, a być może Przewodniczący Komisji Europejskiej. Tak o tym czytałem.
    Co do poparcia Polaków dla Grzybowskiej to myślę, że wszystko sobie wyjaśniliśmy. Nie oni stanowią siłę napędową jej elektoratu.
    P.S. Czyżbyś sam, mieszkając jeszcze w Polsce, był umaczany w komunie ? Intuicja podpowiada mi, że tak, chociaż mogę się rzecz jasna mylić.

  13. Vilmorus mówi:

    “Logika” Astorii jest antylogiczna i demagogiczna. Ale jak widać ten typ już tak ma.
    Waldemar Tomaszewski w wyborach prezydenckich w 2009 roku uzyskał w rejonie solecznickim 70 procent głosów (Polacy stanwią tam 80 proc.), a w rejonie wileńskim 50 procent (Polacy – 60 proc.). Zwycięska w całych wyborach Grybauskaitė dostała w tych rejonach tylko 20 proc.
    Trzeba pamiętać, że oprócz lidera AWPL i późniejszej prezydent startowali jeszcze inni mocni kandydaci: lider socjaldemokratów Butkevičius, była premier Prunskienė, wiceprzewodniczący Porządku i Sprawiedliwości Mazuronis czy kandydatka Partii Pracy.
    Sugestie, że 1/3 Polaków na Litwie popiera Grybauskaitė, nijak się więc mają do rzeczywistości.
    Tak mocne poparcie dla Tomaszewskiego w 2009 roku, wśród tak licznej i silnej konkurencji, można uznać za swoisty fenomen. Mało kto w ogóle wierzył, że Polak może wystartować na urząd prezydenta Litwy. A rozmiary sukcesu lidera AWPL na Wileńszczyźnie dla wielu polonofobicznych Litwinów musiały być szokiem.
    A przecież przez ostatnich kilka lat pozycja Tomaszewskiego i AWPL na politycznej mapie Litwy jeszcze wzrosła, co dobitnie pokazały ostatnie wybory sejmowe.
    Tak więc można powiedzieć, że jest dobrze, a nawet świetnie. I szafa gra.

  14. Ali mówi:

    A teraz zdań kilka na temat sugestii, że Polacy bardziej niż Litwini lubią byłych działaczy partii komunistycznej. Otóż zdają się przeczyć temu suche fakty.
    Aleksander Srebrakowski, historyk z Uniwersytetu Wrocławskiego opublikował w marcu 1992 na łamach “Magazynu Wileńskiego” wyniki badań pt. “Polacy w Komunistycznej Partii Litwy”. Autor dotarł do utajnionych do tamtej pory danych statystycznych Wydziału Pracy Organizacyjno-Partyjnej KC KPZR. Wedle tych statystyk wśród członków Komunistycznej Partii Litwy w poszczególnych latach było :
    w roku 1945 – 31,8% Litwinów i 0,4% Polaków;
    w roku 1960- 57,8% Litwinów i 2,9% Polaków;
    w roku 1980 – 69,4 % Litwinów i 4,4 % Polaków;
    w roku 1989 – 70,7 % Litwinów i 4,1 % Polaków.
    Jeśli chodzi o etatowych pracowników aparatu partyjnego statystyka wyglądała następująco :
    w roku 1960- 71,2% Litwini i 1,8% Polacy;
    w roku 1970 – 80,8 % Litwini i 2,1 % Polacy.
    Partyjnych Polaków zawsze było mniej niż mogłoby to wynikać z odsetka ludności polskiej na Litwie.
    Wydaje mi się więc, że Polacy na Litwie w swej masie byli i są dalecy od ideologii komunistycznej, natomiast pewien problem tkwi w znaczniej większej niż wśród Litwinów skłonności do rusofilstwa. Jest to zapewne wynikiem reakcji na antypolonizm Litwinów. Rosjanie w swej masie od antypolonizmu są raczej dalecy.

Leave a Reply

Your email address will not be published.