59
„Sąjūdis” — transformacja legendy

Litewski ruch niepodległościowy „Sąjūdis” obchodzi 25-lecie swego istnienia. Legenda odrodzenia niepodległości Litwy, co ostatecznie zadecydowało o rozpadzie Związku Sowieckiego, u progu walczyła o wolność, demokrację i prawa człowieka.

Dziś „Sąjūdis” konsekwentnie transformuje się w głównego krytyka osiągnięć zachodniej demokracji, tych samych praw człowieka i jego wolności światopoglądowej i narodowościowej. Z potężnego ruchu społecznego sprzed 25 lat „Sąjūdis” przekształca się w społeczną przybudówkę skrajnie prawicowych i nacjonalistycznych działaczy i ugrupowań, którzy walkę z sowietyzmem skutecznie zamieniają na walkę, między innymi, przeciwko prawom mniejszości polskiej na Litwie. Polaków litewskich dzielą przy tym na „sowieckich” — tych, którzy walczą o swoje prawa do zachowania języka, kultury i tożsamości narodowej oraz „prawdziwych”, którzy przejmują litewski język i kulturę… O narodowości na razie przemilczano.

— Gdy znowu pojawiają się mieszkańcy Litwy, którzy odmawiają rozmawiać po litewsku, a domagają się rozmawiać po rosyjsku (sic!?), to właśnie specyficzna grupa — sowieccy Polacy. Wzdychający przy tym za sowiecką dyktaturą, że była dobra. Nie pozwólmy im ciemiężyć i terroryzować sąsiadów — przyjaznych i lojalnych litewskich Polaków — zmuszać ich wszystkich czuć się jakimiś przybyszami, tymczasowymi litewskimi Polakami — podczas jubileuszowego zgromadzenia „Sąjūdisu” przemawiał w kontekście największych współczesnych zagrożeń dla Litwy honorowy prezes ruchu, europoseł Vytautas Landsbergis.

Zauważył on, że konflikty z Polakami stawiają pod znakiem zapytania istnienie społeczeństwa litewskiego i apelował, żeby odróżniać Polaków litewskich od sowieckich, bo jak zaznaczył, etniczne konflikty są zgubne dla społeczeństwa. Mimo to, podczas jubileuszowego zjazdu „Sąjūdisu” nie mogło i nie zabrakło antypolskiej inicjatywy, w postaci jednej z kilku przyjętych przez zgromadzenie rezolucji. Obok rezolucji o prawach dziecka na Litwie, w sprawie przebudowy Placu Łukiskiego, o reformie wymiaru sprawiedliwości oraz w sprawie opieki socjalnej i szacunku wobec obrońców wolności, ci sami obrońcy wolności przyjęli dokument w sprawie przestrzegania ustawy o języku państwowym, w której w sposób kategoryczny odrzucają postulaty polskiej mniejszości ws. pisowni polskich nazwisk i dwujęzycznych nazw ulic i miejscowości.

Ponadto „Sąjūdis” wystąpił o zachowanie wszystkich litewskich szkół w gminie Puńsk, zamieszkałej głównie przez mniejszość litewską w Polsce oraz o stworzenie możliwości do nauki w języku litewskim we wszystkich szkołach Wileńszczyzny zamieszkałej głównie przez mniejszość polską na Litwie.

Spełnienie postulatów rezolucji a zarazem skuteczne dryfowanie legendarnego ruchu niepodległości w kierunku innych antypolskich organizacji na Litwie mają zapewnić nowe, choć praktycznie stare władze „Sąjūdisu”. Dominują w nich przedstawiciele prawicowej partii konserwatystów byłego premiera Andriusa Kubiliusa oraz organizacji walczących przeciwko postulatom polskiej mniejszości, takich jak sławetne stowarzyszenie „Vilnija” Kazimierasa Garšvy. Sam Garšva został ponownie wybrany członkiem rady ruchu. Przewodniczącym rady został Andrius Tučkus, który na tym stanowisku zastąpił Vidmantasa Žiliusa.

Ten z kolei został wybrany na nowego prezesa „Sąjūdisu”. Žilius jest nie tylko działaczem konserwatystów i stowarzyszenia „Vilnija”, ale też kieruje rządowym Gimnazjum Tysiąclecia w Solecznikach, w którym dzieci — głównie z miejscowych polskich rodzin — uczy się na lekcjach historii, że na Litwie nie ma polskiej mniejszości, a tylko spolonizowani Litwini; że geneza nazwy „lach” określającej Polaków, wywodzi się od słowa „łachudra” oraz, że Polacy to świnie, a rodzice oddają dzieci do polskich szkół tylko po pijanemu. Z taką wiedzą kiedyś z wymiany międzyszkolnej wrócili z Gimnazjum Tysiąclecia uczniowie polskiej szkoły w Solecznikach.

Nauczyciel historii litewskiego gimnazjum Artūras Andriušaitis uważa też, że polskie szkoły są rozsadnikami antypaństwowego elementu i wylęgarnią piątej kolumny.
— Nie będę owijał w bawełnę, że wychowujemy antypaństwowy element. Te szkoły (polskie — przyp. red.) są rozsadnikami antypaństwowego elementu i wylęgarnią piątej kolumny — podczas spotkania w 2011 r. z parlamentarzystami i przedstawicielami litewskiej diaspory za granicą oświadczył Artūras Andriušaitis, który społecznie udziela się w miejscowej „Vilniji”. Prezesem solecznickiego oddziału tej organizacji, a zarazem przewodniczącym rejonowego oddziału partii konserwatywnej jest dyrektor Gimnazjum Tysiąclecia Vidmantas Žilius. Od kilku dni jest on też prezesem legendarnego niegdyś ruchu „Sąjūdis”.

„Sąjūdis” został powołany 3 czerwca 1988 roku przez 35-osobową grupę przedstawicieli nauki i sztuki. Kilka miesięcy później — 22-23 października — odbył się założycielski zjazd tej organizacji, której głównym celem było odzyskanie niepodległości kraju, co też udało się osiągnąć już w 1990 roku.

59 odpowiedzi to „Sąjūdis” — transformacja legendy

  1. Ali mówi:

    Sajudis osiągnął dno. Litewskie dno.

  2. Witold mówi:

    Że też Landsbergisowi od wygadywania takich głupot, bluźnierstw i oszczerstw pod adresem Polaków na Litwie jeszcze na jęzorze pypeć nie wyrósł. A może jednak wyrósł?…( o pośledniejszych gadzinach pokroju Andriušaitisa nawet szkoda wspominać).

    No to kto następny zaprosi tego “przyjaciela” do Polski na jakiś miły raut, odczyt, by przypiąć mu kolejne odznaczenie? Może miasto Toruń, może Gazeta Wybiórcza organ Michnika, może jakieś towarzystwo giedroyciowskie wzajemnej adoracji i krzewienia partnerstwa strategicznego…

  3. Hejtan mówi:

    http://blog.klon.name/2013/06/04/sowieccy-polacy-i-sowieckie-dziady/

    Podobny tekst w tym samym czasie. Przypadek? Nie sądzę.

  4. Kmicic mówi:

    Ten sam temat z osobistą refleksją:
    ,,..Pamiętam zorganizowane w Domu Nauczyciela spotkanie przedstawicieli polskiej społeczności z nim jako ze świeżo wybranym przewodniczącym Ruchu. Sala emanowała sympatią i entuzjazmem, z mównicy powiało chłodem i pogardą. Wysoki gość zagrał z nami w krótką piłkę: „albo się – „tuteišai” – relituanizujecie, albo jest wam z nami nie po drodze”
    http://l24.lt/pl/opinie-i-komentarze/item/12208-a-jednak-jest-sie-czego-wstydzic

  5. Kmicic mówi:

    ,,Polscy kombatanci z Litwy, Białorusi i Ukrainy oddali na warszawskich Powązkach Wojskowych hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej oraz pomordowanym przez komunistów żołnierzom podziemia niepodległościowego,,
    http://niezalezna.pl/41975-kresowi-patrioci-z-holdem-na-laczce

  6. Wereszko mówi:

    A propos Sajudis:
    Parę lat temu odwiedziłem w Wilnie znajomego Lietuvisa,inteligent,miły gość,pracuje na uczelni,wykładowca,zna języki…
    Rozmawialiśmy o różnych sprawach,ogólnie o tym jaka ta komuna była niedobra i jak ją zwalczaliśmy.Ja jemu opowiadałem o Solidarnosci,on o Sajudisie i o tym jak to bohatersko narażał swoje życie w obronie wieży telewizyjnej.Odniosłem wrażenie,że jest WIELKIM lietuviskim patriotą,nawet radykałem.
    Minął rok,zaprosił mnie znowu do siebie,do Wilna. Wtedy doszło do spotkania w szerszym gronie,dołączył do nas m.in. jego znajomy,Polak z Wilna,kolega z pracy i… zaczęło się! Okazało się,że ten mój Lietuvis nawet nie był w pobliżu Wieży tego dnia a poza tym do końca CCCP był działaczem komunistycznej partii Lietuvy,a całą swoją karierę lizaniu d. tej partii. Wilniuk krzyczał do niego:”Ty,sługus komuny,śmiesz mówić o Wolności?!”
    Od tego czasu nasz kontakt urwał się.
    Teraz przypominam sobie jak,w czasie zwiedzania Rossy, tłumaczył mi,że te wszystkie nazwiska na nagrobkach to są lietuviskie tylko spolszczone.Już wtedy coś mnie tknęło…

  7. Andrzej mówi:

    Nauczyciel historii polskiego gimnazjum Artur Andruszewski uważa też, że litewskie szkoły są rozsadnikami antypaństwowego elementu i wylęgarnią piątej kolumny.
    — Nie będę owijał w bawełnę, że wychowujemy antypaństwowy element. Te szkoły (litewskie — przyp. red.) są rozsadnikami antypaństwowego elementu i wylęgarnią piątej kolumny — podczas spotkania w 2011 r. z parlamentarzystami i przedstawicielami polskiej diaspory za granicą oświadczył Artur Andruszewski, który społecznie udziela się w miejscowej „Wiśle”.

  8. andrzej mówi:

    Byłem na pierwszym spotkaniu polskiej społeczności z Sajudisem , spodziewałem się dialogu , pojednania naszych narodów , ale ze strony Sajudisu była tylko ślepa nienawiść , nieuzasadnione pretensje , a oliwy do ognia dolewał Landsbergis . Ktoś ze strony polskiej zapytał dla czego Polacy szanują Litwinów , a ze strony litewskiej jest taki negatywny stosunek ? Na to Landsbergis odpowiedział , tak , kochacie , ale tylko takich głupich prostaków , jak pan Longinus Podbipięta … Taka odpowiedź , to po prostu potwarz i w sprawie meritum i w sprawie postaci bohatera z powieści . Już wtedy sowiecki profesor V.Landsbergis pokazał swoją twarz , więc bardzo dziwiłem się , że przez długi okres nazywano go wielkim przyjacielem polskiego narodu , Warszawa chyba nie wiedziała ( a może w imię polityki , nie chciała wiedzieć ? ) , co to za człowiek . Co do uzyskania niepodległości , to nie wiem , kto bardziej wtedy ryzykował , sajudyści , co tu urządzali hałasliwe , spektakularne wiece , czy na przykład Brazauskas , który mógł pewnego czasu nie wrócić z Moskwy , gdzie rostrzygały się w dużej mierze losy kraju , komunikat oficjalny głosiłby , że odszedł wielki syn narodu … , a profesorek do Moskwy nie raczył .

  9. józef III mówi:

    Landsbergis też był sowieckim dyplomatą LSRR

  10. Kmicic mówi:

    do andrzej;
    Szkoda tylko całego pokolenia Polaków na LT , a teraz ich dzieci.
    I szkoda całego kraju.
    A mogłoby być tak normalnie..
    Teraz trzeba się rzeczywiście zmobilizować jak nigdy.

  11. Zagłoba mówi:

    Oto prawdziwe oblicze Sąjūdisu i sąjūdistów – nacjonalizm i skrajny antypolonizm. I tak było od samego zarania, o czym świadczą także relacje świadków pamiętających tamte wydarzenia.
    W tym świetle wieloletnia polityka pobłażania i uległości Warszawy wobec oczywistej arogancji i cynizmu Wilna wydaje się szczytem naiwności i polityczną klęską.
    Polskość na Litwie, na Wileńszczyźnie przetrwała głównie dzięki uporowi i wytrwałości samych tutejszych Polaków, którzy przez 25 lat nie dali się stłamsić i zlituanizować. Jesteśmy zjednoczeni i zorganizowani, mamy swoich liderów, liczne organizacje i partię AWPL, która z każdym rokiem rośnie w siłę.
    Nie daliśmy się sąjūdistom dotąd i z całą pewnością nie ulegniemy w przyszłości.

  12. Czarek mówi:

    Poczynania Landsbergisa nazwalbym “ciosami slepca “ktory czujac zagrozenie wali kijem gdzie popadnie . Boj sie wplywow Rosjan na Litwe i popycha miejscowych Polakow do jednosci z Rosjanami . Boj sie Polakow z Wilenszyzny i probuje ich zdyskredytowac w oczach Polakow z Polski. Rezultat jest odwrotny do zamierzanego . Mam nadzieje ze P. Landsbergis doczeka jeszcze momentu gdy na Lotwie jezyk rosyjski bedzie uznany za wspoloficjalny .

  13. Astoria mówi:

    Trzeba poczekać aż wymrą. Młodzi się do tych dinozaurów nie garną – nie będą więc mieli wielu następców. Poparcie Litwinów dla nacjonalistów i szowinistów jest ogólnie niewielkie i stale maleje, jak wynika z sondaży i wyborów. W sondażach popularności Landsbergis plasuje się zawsze na szarym końcu, obok powszechnie znienawidzonego na Litwie Tomaszewskiego.

    Trudno jednak odmówić im sukcesu wśród niektórych Polaków, skoro niektórzy Polacy w Solecznikach z własnej i nieprzymuszonej woli posyłają dzieci do antypolskiego gimnazjum Žiliusa. Zapewne to przejaw ich desperacji w obliczu niskiego poziomu rozpadającego się polskiego szkolnictwa.

  14. Jan mówi:

    Coz.Litwini Rosjan traktuja nizej kulturowo i politycznie niz Polakow przed ktorymi zawsze czuli respekt.Przeciez litewskie “elity” po 1900r.przewaznie pochodza z warstwy chlopskiej bo litewscy magnaci,szlachta czy inteligencja utazsamiala sie z Polska,jej kultura i jezykiem.Obecna polityka naszych kolejnych rzadow to traktowanie Litwy i Litwinow jako tych “historycznych sojusznikow” ktorymi tak naprawde nigdy nie byli.Jedynie obawa przed Krzyzakami splatala nasze wspolne losy.Teraz powinnismy dbac o nasza mniejszosc na terenie Litwy i stosowac adekwatne metody wobec litewskiej mniejszosci w RP.Baze polskiego lotnictwa w ramach ochrony baltyckiego nieba przeniesc na Lotwe lub do Estonii.
    Poniewaz Litwa dalej wzbrania sie przed odbudowa torowiska na Lotwe.ORLEN powinien zaczac max podnosic ceny na Litwie na swe wyroby w celu rekompensaty za straty jakie ponosi z tego tytulu i albo Litwini zrozumieja w czym rzecz w co watpie,albo zaczac szukac ponownie nowego nabywcy ktorym moze okazac sie tez litewski rzad lub jakas rosyjska spolka.Przestac wspierac Litwinow w UE z ich “pomyslami na lepsze jutro” a zajac sie problemami dotyczacymi naszej gospodarki i szerszej wspolpracy z Czechami,Wegrami czy Rumunami.Zwiekszyc kontrole nad litewskimi Tir-ami ktore praktycznie z polskich drog robia tory wyscigowe a gro z nich jezdzi na dopalaczach.Zwiekszyc kary az do zatrzymania auta do czasu wyjasnienia sprawy.Kontakty z litewskimi politykami tylko w Brukseli,bo tak naprawde o czym mozna z nimi rozmawiac?Do czego Litwa jest nam potrzebna?To taki sam wrog jak Ruski ktory widzac korzysc dla siebie wsadzi noz w plecy.

  15. Wilk mówi:

    Dobry artykuł,trzeba by było podać go do popularniejszych czasopism polskich.

  16. Kmicic mówi:

    Znowu świetny czas na pikiety i wręczenie petycji na ręce gościa.
    Wtedy i politykom AWPL łatwiej będzie zabrać głos w obronie języka polskiego i oświaty.
    http://l24.lt/pl/polityka/item/12257-na-litwie-gosci-sekretarz-generalny-rady-europy

  17. Wilk mówi:

    Astoria-perfidny prowokator,porównuje łansberga z Tomaszewskim.Otuż musisz wiedzieć,że na Litwie w jeden worek tych dwóch ludzi sadzić nie należy jak ty chcesz specjalnie to czynić,bo wśród lietuvisów łansberg jest na końcu po popularności nie mówiąc o polakach a Tomaszewski wśród litewskich polakow jest bezkonkurencyjnym liderem.

  18. LT-PL mówi:

    To niesłychane!!, ta polityczna kanalia,śmieć,ośmiela się nazywać Polaków na Litwie ” sowieckimi polakami”. Dziś ten intelektualny pedofil stroi się w piórka sowieckiego dysydenta i opozycjonisty opluwając tym samym swoją śmierdzącą śliną prawdziwych opozycjonistów takich jak: Teodozjusz Starak, Natan Szarański, Wasyl Stus, Bohdan i Mykoła Horyń, Wiaczesław Czornowił, Aleksander Sołżenicyn…….. Jeszcze żyją na Litwie Weterani AK, którzy walczyli z oddziałami Smierszy, lietuviskimi kolaborantami i sowieckimi bandami rabującymi ludność Wileńszczyzny, co nie przeszkadza tej kreaturze sączyć swoje kłamstwa.On już zapomniał, czy też może nie chce pamiętać,że w czasach sowieckich był wysokim urzędnikiem systemu. Czym on się różni od generała NKWD Wasilija Błochina?, który własnoręcznie zastrzelił 50 000 ludzi.
    Landsbergis, czy też Lansberg na starość robi się obrzydliwy i odrażający. Tfuu!

  19. Ali mówi:

    Astorio ! Jeżeli rzeczywiście jesteś osobą za jaką się tutaj podajesz, to zaryzykuję twierdzenie, że dokonasz żywota prędzej niż wielu członków Sajudisu. Życie jest krótkie, szanowny Astorio i nie warto go spędzać na oczekiwaniu na cudzą śmierć, zwłaszcza grupową.
    Landsbergis ma wprawdzie osobiście niskie notowania na Litwie,ale to się bynajmniej nie przekłada ani na powodzenie jego partii (która przecież dopiero niedawno straciła władzę, a dzisiaj jest największą partią opozycyjną),ani stosunek Litwinów do ich języka, tradycji politycznych i przede wszystkim na ich stosunek do Polaków. Nienajlepsza kondycja mniejszościowego szkolnictwa polskiego ma z tym związek niemalże bezpośredni.
    Długo jeszcze będzie trwała walka miejscowych Polaków z litewskimi nacjonalistami. Myślę, że znacznie dłużej niż życie niejednego dzisiejszego internauty.

  20. dobrze mówi:

    do Wilk: tomaszewski jest liderem w nachalstwie i ignorancji. Dobry jest do “dialogu”z garsva i lansbergíem

  21. LT-PL mówi:

    Landsberg jest dla mnie obrzydliwą postacią nie dlatego,że jako wysoki funkcjonariusz sowieckiego aparatu, podobnie jak Wasilij Błochin gorliwie wypełniał i wypełnia rozkazy likwidacji Polaków i polskości na Kresach Wschodnich, jedynie z tą drobną różnicą, że nie z pistoletem w ręku, ale z piórem, ale dlatego,że w tym szaleństwie uwierzył, że jest ojcem i zbawcą narodu,opozycjonistą, który zostanie pochowany w katedrze wileńskiej a pomniki jego będą stał w każdym miasteczku. On uwierzył,że dzięki jego mądrości świat szanuje Lietuvu a dzieci i wnuki na zawsze pozostaną nową arystokracją LR.Zupełnie pogubił się, zapomniał,że jest zwykłym, dyspozycyjnym pionkiem, który w odpowiednim momencie zostanie zdjęty i wyrzucony a pamięć o nim zostanie tylko w archiwach służb specjalnych.

  22. Witold mówi:

    Zabawne jest stawianie w jednym szeregu Landsbergisa i Tomaszewskiego. Różnica między nimi jest bowiem zasadnicza.
    Otóż Landsbergis jest nastawiony negatywnie – przeciw Polakom na Litwie, jego największa zgryzota to jak skutecznie zwalczyć polskość, jak nas zlituanizować. Sprawy kraju czy dobrobyt mieszkańców są u niego na dalszym planie.
    Z kolei nastawienie Tomaszewskiego jest pozytywne – to obrona Polaków i polskości, zagwarantowanie należnych nam praw, posznowanie godności. Przy czym lider AWPL w żaden sposób nie atakuje i nie odmawia prawa do istnienia i realizowania się innym nacjom, w tym Litwinom.
    Z tego powodu stawianie nestora nacjonalistycznego Sajudisu i lidera polskiej społeczności w jednym szeregu, mija się kompletnie z celem. To dwa różne polityczne światy.

  23. Kmicic mówi:

    do Witold 23:
    Świetne, porównawcze rozróżnienie.
    To samo dotyczy lt agresywnych anty-polaków i pokojowo nastawionych, broniących się przed lt agresją , Polaków na LT. Powiem mocniej: antypolonizm na LT jest anty-państwowy-anty-litewski-pro-kremlowski , w przeciwieństwie do polskiej mniejszości , która jest propaństwowa – i tym samym pro-litewska.

  24. Wereszko mówi:

    Ten stary dziad Landsberg kłamie mówiąc o “sowieckości” Polaków. Gdzieś niedawno czytałem,że Polaków w partii komunistycznej w sowieckiej Lietuvie było proporcjonalnie 4 razy mniej niż Lietuvisów.

  25. Anonymous mówi:

    TAKIE KREATURY JAK LANDSBERG NIE MAJĄ POCZUCIA PRZYZWOITOŚCI I HONORU.
    RÓWNIEŻ TFUUUUU!!!

  26. Kmicic mówi:

    do Wereszko25:
    Tu masz konkretne dane porównawcze w poszczególnych latach(tabelka):
    http://www.hist.uni.wroc.pl/pdf/srebrakowski/kpl.pdf

  27. Astoria mówi:

    @ Ali:

    –>zaryzykuję twierdzenie, że dokonasz żywota prędzej niż wielu członków Sajudisu. Życie jest krótkie, szanowny Astorio i nie warto go spędzać na oczekiwaniu na cudzą śmierć, zwłaszcza grupową.

    Moralizujesz. Skoro przepowiadasz moją śmierć, to czym się różnisz ode mnie? Kwestia śmierci polityków i programów, które głoszą, jest jak najbardziej na miejscu w dyskursie politycznym. Kandydat na prezydenta USA musi pokazać zaświadczenie od lekarza o nienagannym stanie zdrowia. Nikt nie poprze chorego na raka, który nie dotrwa do końca kadencji. Wiek jest istotny w polityce, a nawet w sprawach boskich. W Watykanie biskupi-starcy nie mogą głosować na papieża. Czytam właśnie w brytyjskiej prasie konserwatywnej spekulacje o oczekiwanej śmierci królowej, o tym, kto będzie następcą, jakie przyjmie imię, jak będzie wyglądał pogrzeb i koronacja. Umarł król, niech żyje król! To jest z nami odkąd są królowie.

    –>Landsbergis ma wprawdzie osobiście niskie notowania na Litwie,ale to się bynajmniej nie przekłada ani na powodzenie jego partii (która przecież dopiero niedawno straciła władzę, a dzisiaj jest największą partią opozycyjną)…

    Jego partia przegrała, więc nie miała powodzenia. Landsbergis przegrał w partyjnych wyborach z Kubiliusem. Skrajni nacjonaliści nie weszli do Sejmu (2% poparcia; to grubo poniżej poparcia dla neonazistów w Niemczech i nacjonalistów we Francji).

    –>…ani stosunek Litwinów do ich języka…

    Stosunek Polaków do własnego języka jest też pozytywny.

    –>…tradycji politycznych…

    My też bronimy naszych tradycji politycznych. A to, że one kolidują z litewskimi, co na to poradzimy?

    –>…i przede wszystkim na ich stosunek do Polaków…

    Jak wynika z sondaży, większość Litwinów ma pozytywny stosunek do Polaków. Większość nie ma problemu z zapisem nazwisk po polsku i z tablicami dwujęzycznymi. Problemem nie są Litwini, ale litewska elita polityczna, która jest na wskroś nacjonalistyczna i antypolska, z Landsbergisem i jemu podobnymi dinozaurami na czele.

    –>Nienajlepsza kondycja mniejszościowego szkolnictwa polskiego ma z tym związek niemalże bezpośredni.

    Jaki? Polskie szkoły się sypią z winy AWPL i PMS.

    –>Długo jeszcze będzie trwała walka miejscowych Polaków z litewskimi nacjonalistami.

    Nie sądzę. Za pokolenie lub dwa nic nie zostanie po polskim szkolnictwie, ponieważ masowo rezygnują z niego sami Polacy. Młodzież polska, zupełnie niezainteresowana konfliktem polsko-litewskim, asymiluje się na potęgę. Polacy na Litwie zmierzają prostą drogą w stronę wariantu łotewskiego: prawie kompletna asymilacja, z polskością traktowaną głównie sentymentalnie i folklorystycznie.

    Żeby uratować polskość na Litwie, trzeba uratować polskie szkolnictwo. Żeby uratować polskie szkolnictwo, trzeba odsunąc od władzy Tomaszewskiego i takie z nim stowarzyszone dinozaury, jak Józef Kwiatkowski. Ta klika prowadzi polską mniejszość na Litwie prostą drogą do wynarodowienia.

  28. Kmicic mówi:

    Wiemy , wiemy, spokojnie Astorio ;
    Najchętniej widziałbyś Radczenków na czele Polaków, a w polskich szkołach honorowymi gośćmi-wykładowcami byliby Biedronie , grodzkie i pedofile w rodzaju lewackiego polityka Daniela Cohn-Bendita..

  29. Jan mówi:

    Astoria:Dobrze sie pisze w zaciszy wlasnego fotela oraz odleglosci kilku tys.km.
    Kiedy to byles ostatni raz na Litwie?
    Owszem politycy litewscy i to wszelkiej masci sa nastawieni antypolsko.Media sa ich tuba,a to przklada sie tez coraz bardziej na bardzo chlonne w tej materi umysly Litwinow.Nieprawda jest wiec ze zwykli Litwini sa nastawieni “propolsko”.Bzdura.
    Szkolnictwo polskie to nie wina Tomaszewskiego i AWPL.Winie za to polski rzad.Kazdy kolejny jaki byl i jest.Nasi malorozgarnieci “politykierzy” przegrali ze szkolnictwem na Bialorusi i Ukrainie.Dofinansowanie powinno byc wieksze dla szkol poza granicami naszego kraju,a przedewszystkim media – gazety,czasopisma oraz na 1 miejscu telewizja oraz atrakcyjne programy i filmy.To przyciaga mlodziez.Nasze tzw.”elyty” wywodzace sie z czasow PZPR bez przeszlosci historycznej,nowobogaccy i nastawieni wylacznie na utrzymanie stolkow nie rozumieja ze utrzymanie polskosci na tych ziemiach jest ich obowiazkiem.

  30. LT-PL mówi:

    Kiedyś, jeszcze w latach 90-tych zadałem pytanie o „Sąjūdis” osobie, która w przed wojną i w czasie wojny pełniła służbę w wywiadzie RP i AK na Kresach Wschodnich.
    Winą za brak uzyskania przez Polaków autonomii językowej i kulturalnej na Wileńszczyźnie obarczył paranoidalny, odwieczny strach Rosji przed polskością i Polakami, a Sajudis i Landsbergisa przyrównał do rabacji, czerniawy i Jakuba Szeli, którzy za cenę 10 florenów zwozili Kriegowi pod siedzibę w Tarnowie trupy szlachty i księży.

  31. Ali mówi:

    Astorio : Już od kilku lat powtarzasz w kółko swoje za przeproszeniem “bzdety”, czyli pobożne życzenia w odniesieniu do wileńskich Polaków. Miałkie to i w sumie nie warte polemiki, bo polskość na Wileńszczyźnie wbrew twojemu krakaniu ma się dobrze. Powstają nowe polskojęzyczne media, objawiają się młodzi polscy literaci, muzycy rockowi, dziennikarze itd. AWPL zamiast karleć zdobywa coraz więcej głosów.
    Partia konserwatystów, czy to wodzą Kubiliusa czy Landsbergisa jest partią antypolską i każdy, kto się interesuje sprawami litewskimi, dobrze o tym wie. “Większość nie ma problemu z zapisem polskich nazwisk i z tablicami dwujęzycznymi”- no niesamowite ! Większość nie ma problemu, ale ani dwujęzycznych tablic nie ma, ani nazwisk pisać po polsku nie wolno.

  32. Jurgis mówi:

    Powiedzmy sobie że wprowadzenie polskich przedstawicieli do Sejmu na Litwie jest ich sukcesem.Teraz polska mniejszość może mówić swoim głosem ,być obecna w sejmie i głośno wskazywać na nieprawidłowości – bo jak wiadomo gdyby byli nieobecni,to na pewno nie mogli by przedstawić swoich racji które pozostawały by ich gorzką tajemnicą.Przemienianie się ruchu Sajudis w kierunku konserwatywnym,nacjonalistycznym i szowinistycznym jest oddalaniem się od programu z przed lat. W stosunku do mieszkających na Litwie Polaków jest to sięganie po dawno stosowane skuteczne i wypróbowane metody wyniszczenia polskości.Te działania dotychczas zręcznie wymykają się konieczności respektowania zasad unijnych i są wręcz przeciwne duchowi i literze prawa unijnego.Jak długo udawać się będzie utrzymywanie takiego [zresztą kamuflowanego] działania i takiego kierunku tej grupie Litwinów trudno przewidzieć.Jedno jest pewne utrzymywanie tej sytuacji jest niszczące dla tożsamości mniejszości. Słowem konserwatyści mają TAK dla UE w zakresie korzyści i ciche,lecz uparte NIE dla respektowania praw człowieka i mniejszości.
    Jak wynika z dotychczasowych rozważań w tym miejscu i na na tym forum Kuriera większość wypowiadających się zgadza się z tym, że o przyszłości mieszkających na Litwie Polaków zadecyduje szkolnictwo.
    Tu chyba jest klucz do przetrwania Polaków i stąd takie długotrwałe kłopoty i zastrzeżenia z unormowaniem miejsca polskiej szkoły na Litwie.

  33. Kmicic mówi:

    Do Jurgis 31:
    Chodzi o to, by zmusić polską młodzież do myślenia po lt.- posłuchaj tego wideo:
    http://www.wilnoteka.lt/pl/tresc/po-maturze-z-jezyka-litewskiego-taki-diabel-straszny
    i tego ;
    http://www.wilnoteka.lt/pl/tresc/zakusy-na-polskie-szkoly-w-rejonie-trockim

  34. Wereszko mówi:

    @ Astoria, Czerwiec 9, 2013 at 22:04 napisał:
    “Jak wynika z sondaży, większość Litwinów ma pozytywny stosunek do Polaków.”
    A dlaczego ten “pozytywny stosunek” nie ujawnia się w czasie wyborów?

    “Większość nie ma problemu z zapisem nazwisk po polsku i z tablicami dwujęzycznymi.”
    Rozumiem,że ci którzy tak uważają – nie uczestniczą w wyborach?

    “Problemem nie są Litwini, ale litewska elita polityczna, która jest na wskroś nacjonalistyczna i antypolska, z Landsbergisem i jemu podobnymi dinozaurami na czele.”
    Problemem nie są Litwini lecz elita? A ta “litewska elita polityczna” to ,wg ciebie,wybierana jest do parlamentu nie przez Litwinów lecz kosmitów?

  35. Andrzej mówi:

    Stopniowo nabieram coraz większego obrzydzenia do Litwinów. Do roku 1967 mieszkałem w Wilnie. Potem kilka razy odwiedziłem Litwę, przekonując się o dryfowaniu Litwy w kierunku nacjonalizmu. Teraz już nie mam ochoty tam bywać. O wiele przyjemniej można sopędzić wczasy np. na Ukrainie albo w Rosji. W tych krajach stosunek ludzi do Polaków jest normalny, a raczej nawet bardzo miły.

  36. Astoria mówi:

    @ Jan:

    –>Kiedy to byles ostatni raz na Litwie?

    Nigdy. A jeśli kiedyś tam pojadę to tylko dla pięknych lasów i dorodnych grzybów. Będzie mi bez różnicy, czy towarzyszem w grzybobraniu będzie Polak, Litwin czy Rosjanin. Pasja grzybiarska jest jedną z tych nielicznych cech, które te trzy skłócone ze sobą narody jeszcze łączy.

  37. Jan mówi:

    Astoria:Grzyby to na pograniczu Polski,Litwy i Bialirusi:Sejny,Berzniki,Zelwa,Stanowiska czy Lipsk.Jeziora i Lasy.Rydze,prawdziwki itd.Dobry samogon i jedzenie.
    Jednak zal ze polski rzad na Bialorusi zajmuje sie polityka zamiast rodakami a na Litwie Tomaszewskiego zostawia samego.Tzn.powinien wspierac finansowo nasze szkolnictwo i telewizje.

  38. lewap mówi:

    sa-judasz 🙂

  39. Astoria mówi:

    @ Jan:

    Dzięki za grzybiarskie podpowiedzi. Najbardziej lubię zbierać prawdziwki, a jeść rydze. Smażone na masełku – mniam.

    Pomoc dla Polaków za granicą jest taka, jakie jest na nią zapotrzebowanie. RP udziela małą pomoc dla szkół na Białorusi, ponieważ Polacy na Białorusi nie potrzebują polskich szkół. Mają za to programy radiowe i telewizyjne transmitowane z Polski po białorusku, ponieważ większość z nich mówi po białorusku.

    Na Litwie RP pokrywa połowę kosztów remontów polskich szkół. Dostarcza pomoce szkolne, przez co liczba komputerów na ucznia w polskiej szkole na Litwie jest większa niż w szkole litewskiej i w szkołach w Polsce. Z wyjątkiem pl.Delfi wszystkie media polskojęzyczne na Litwie są dofinansowywane przez RP. Podobnie jak organizacje społeczne, takie jak EFHR.

    Z Tomaszewskim i AWPL chyba żadnemu polskiemu politykowi nie jest po drodze, nawet politykom z PiSu. Rząd RP prowadzi politykę bezpośrednio z RL, z pominięciem (ponad głowami) AWPL. Politycy AWPL nie są konsultowani, w tym zapraszani przez rząd na rozmowy do Warszawy, ponieważ nie ma o czym z nimi gadać.

  40. Adam81w mówi:

    Powiedzcie to prawda, że Solidarność pomagała Sajudisowi? Tacy głupi jesteśmy?

  41. Kmicic mówi:

    do Adam81w;
    Wszyscy Polacy pomagali Sajudisowi.Bezkrytycznie i bezwarunkowo.Tacy naiwni i głupi byliśmy.

  42. Kmicic mówi:

    a astoria 40 dalej próbuje wciskać swoją ciemnotę. Nie ma zielonego pojęcia a zabiera głos 🙂

    Tak się składa ,że z AWPL , a szczególnie z Tomaszewskim, na bieżąco wszystko jest konsultowane :-)z polskimi komisjami sejmowymi, z eurodeputowanymi,a przede wszystkim w naturalny sposób te konsultacje prowadzone są z polskim MSZ, czyli konkretnie z ministrem Sikorskim.
    Zupełnie inną kwestią są daleko niezadowalące reakcje polskich władz.- Teraz jest najlepszy moment, by wreszcie Polska oskarżyła władze LT o łamanie zobowiązań i pozwała LT przed międzynarodowe Trybunały.
    Jak długo można na to pozwalać ?

  43. Ali mówi:

    Astorio : Dobrze by jednak było, gdybyś choć jeden raz wybrał się na dawne kresy wschodnie, odwiedził Litwę i Białoruś, porozmawiał z miejscowymi ludźmi i zorientował się w ich kompetencjach językowych oraz rzeczywistych potrzebach i pragnieniach. Nigdy tam nie bywając posiadasz tylko wiedzę gazetową. To jednak stanowczo za mało, aby autorytatywnie ( moim zdaniem wręcz tupeciarsko) wypowiadać się na te tematy.
    Szkół polskich nie ma ( z dwoma wyjątkami) na Białorusi z powodu zaszłości historycznych i aktualnej polityki Łukaszenki.
    Sowieci od czasów Stalina przyjęli założenie, że Polaków na Białorusi będzie można w łatwy sposób zrusyfikować z uwagi na podobieństwo języka. Zwłaszcza Polaków operujących na co dzień polskim dialektem kresowym, nasyconym rusycyzmami. Dlatego też na Białorusi nie było ANI JEDNEJ polskiej szkoły. Po rozpadzie ZSRR miejscowe władze pozwoliły na otwarcie dwóch nowych szkół, w Grodnie i w Wołkowysku. Polacy chcieli utworzyć więcej, m.in. w Nowogródku, ale władze białoruskie już nie pozwoliły. Nie jest natomiast prawdą, że białoruscy Polacy nie mówią po polsku. Oczywiście, że mówią, chociaż stopień znajomości przez nich języka polskiego jest różny, zależny m.in. od wieku rozmówcy, gdyż tutaj kłania się wspomniany brak szkolnictwa polskiego. Z drugiej strony patrząc, ci młodsi Polacy, którzy znają język polski słabo lub nawet bardzo słabo, wcale nie rozmawiają pomiędzy sobą po białorusku. Na Białorusi, nawet na Grodzieńszczyźnie, króluje język rosyjski. Poznałem wielu młodych Białorusinów, właśnie z zachodnich obwodów tego państwa, którzy sami mówili, że zatracili całkowicie znajomość języka białoruskiego na rzecz rosyjskiego. Po białorusku rozmawia się na co dzień tylko na wsiach i to nie wszędzie.
    Programy z Polski w języku białoruskim mają za zadanie osłabić reżym Łukaszenki, który popiera językową i mentalną rusyfikację Białorusi ( chociaż z chęci zachowania władzy nad państwem nie popiera od jakiegoś czasu unifikacji politycznej). Programy te trafiają zresztą na ogół w próżnię właśnie m.in. dlatego, że nadawane są w języku białoruskim. Większość Białorusinów traktuje ze wstydem, a nawet z pogardą swój własny język. Uważają, że człowiek aspirujący do miana oświeconego powinien mówić na codzień po rosyjsku.

  44. Jan mówi:

    Astoria:Nie jestes na biezaco: Na Bialorusi niedawno stworzyc polska szkole w Nowogrodku i Lidzie.Niestety rozbilo sie to o miejscowe komitety partyjne gdzie rzadza bialorusini.Po drugie: W Wolkowysku polska szkola nr.8 z j.polskim jako wykladowym boryka sie z problemem remontow.Konsul z Grodna obiecal tam wiele rzeczy i jak do tej pory to na tym przestal.Jedynie co tam zalatwili nasi politykierzy to zakaz wjazdu do Polski p.dyrektor na 10 lat.Jednak cos tam drgnelo bo p.Halina B.po 8 latach mogla byc w RP.Szkola tam potrzebuje praktycznie wszystkiego.Potem dziwota ze wybierane sa rosyjskojezyczne szkoly bo tam sa pracownie komputerowe oraz nie ma problemu z papierem do faxu,drukarki czy inymi pierdolami utrudniajacymi byt takiej placowki.
    Na Bialorusi j.urzedowym jest j.rosyjski ktorym od p.Lukaszenki po urzednikow panstwowych i nauczycieli posluguja sie praktycznie wszyscy.
    Szkoly z j.bialoruskim:w 2011r.byla jedna w Brzesciu gdzie do I klasy zapisano 8 uczni,oraz w Minsku.Ilu tam? Nie wiem,ale tez nie wielu.Tam trzeba pojechac i zobaczyc.Rozmawiac tez tam nie ma sensu bo narod ktory boi sie wlasnego cienia.

  45. Powiłas mówi:

    Dziennik Rzeczpospolita pl pisze o niechęci wobec ulg dla mniejszości narodowych na Litwie.
    .rp.pl/artykul/38,1018560-Litewska-prezydent-krytykuje–ulgi–jezykowe.html

  46. Astoria mówi:

    @ Kmicic:

    Konsultacje Sikorskiego z Tomaszewskim odbywają się w twoich uroczych snach patriotycznych. Nie słyszałem o oficjalnych lub roboczych spotkaniach Tuska z Tomaszewskim. Przypadkowe były, jak na zdjęciu doczepionym do artykułu o reakcji Tuska na mowę prezydent. Raczej pełny ignor liberalnego rządu RP dla socjalistyczno-kościelnej AWPL. Politycy AWPL jeżdżą do Warszawy tylko po pieniądze na swoje partyjne gazetki, których nikt z kroplą oleju w głowie nie czyta.

    @ Ali:

    –>Dobrze by jednak było, gdybyś choć jeden raz wybrał się na dawne kresy wschodnie, odwiedził Litwę i Białoruś, porozmawiał z miejscowymi ludźmi i zorientował się w ich kompetencjach językowych oraz rzeczywistych potrzebach i pragnieniach.

    Po co? To wszystko jest w gazetach, książkach i na youtube. Rozmawiam też z Polakami na Litwie, więc mam wiedzę z pierwszej ręki. Wycieczka turystyczna na Litwę i Białoruś dostarczyłaby mi nowych wrażeń turystycznych zapewne, ale nie sądzę, by pogłębiła moją wiedzę w czymkolwiek istotnym. Poza tym wole wycieczkę do Arizony.

    Pomyliłem się pisząc, że większość Polaków na Białorusi mówi w domu po białorusku. Oficjalna statystyka jest następująca: po rosyjsku – 59%, po białorusku – 41%, po polsku – 0,01%. Spośród blisko 300 tysięcy Polaków na Białorusi polskim posługuje się na co dzień mniej niż 4 tysiące. Nie ma tam dla kogo sponsorować polskiej oświaty.

    @ Ali:

    Całkiem przekonujący opis sytuacji na Białorusi.

    Istnienie albo nieistnienie polskiego szkolnictwa na Białorusi nie zależy od pomocy RP, którą postulujesz, ale od widzimisię dyktatora Łukaszenki oraz chęci, determinacji i szczęścia tej mikroskopijnej garski Polaków, która go jeszcze potrzebuje.

  47. Ali mówi:

    @Astoria : A gdzie ja postuluję pomoc RP ? Coś pomyliłeś.
    Co do tej “mikroskopijnej garstki Polaków” mam inne zdanie. Czas Astorio, abyś wreszcie pojechał raz i drugi na dawne kresy. Jeśli nie jesteś fanatykiem z góry święcie przekonanym do swoich pierwotnych racji,zmienisz zdanie.

  48. Ali mówi:

    @Astoria : Co do tych źródeł informacji, to nie masz racji, ale się upierasz, bo tak ci wygodniej. Nic nie zastąpi osobistych kontaktów na terenie danego kraju. Żadna gazeta, żaden internet, żadne rozmowy z emigrantami. Trzeba rozmawiać tam na miejscu, w tamtejszych warunkach. Rozmawiać z ludźmi z miast, z ludźmi ze wsi. Z Białorusinami, z Polakami. Z osobami rosyjskojęzycznymi, białoruskojęzycznymi i polskojęzycznymi. Rozmawiać z osobami starszymi i z młodzieżą. Rozmawiać w domach prywatnych i w miejscach publicznych. Przy herbatce i przy mocniejszych trunkach.Wtedy będziesz mógł powiedzieć, że jako tako znasz sytuację na Białorusi.
    Ostatnia uwaga co do osób posługujących się w domu językiem polskim : Oczywiście jest ich bardzo mało. Znacznie więcej jest osób dwujęzycznych, które nie tylko uważają się za Polaków, ale wychowują dzieci lub wnuki w duchu przywiązania do kultury polskiej. To spośród tej rzeszy ludzi rekrutują się rodzice dzieci, które uczęszczają do dwóch polskich szkół. To są właśnie dzieci owych 300 tysięcy obywateli deklarujących polską narodowość. Gdyby szkół było więcej, uczyłoby się tam znacznie więcej dzieci. Byłem na uroczystościach otwarcia szkoły polskiej w Wołkowysku. Później odwiedzałem tę szkołę jeszcze dwukrotnie. Poznałem jako tako środowisko ludzi, którzy posyłają dzieci do tej szkoły. Oni sami rzeczywiście najczęściej rozmawiają w domu po rosyjsku, bo tak im łatwiej. Chodzili przecież do rosyjskich szkół. Dzieci posłali jednakże do szkoły polskiej, gdy tylko nadarzyła się taka możliwość. Dopowiedzieć jeszcze wypada, że około 20 procent dzieci uczących się w tej szkole, to dzieci wywodzące się z rodzin czysto białoruskich albo rosyjskich. Są tam także dzieci z rodzin mieszanych.
    Reasumując : Wbrew twoim pobożnym życzeniom, aby polskość na Białorusi wygasła, ona trzyma się całkiem nieźle. Łukaszenko natomiast nie będzie wiecznie żywy. Gdy reżym jego upadnie, prawdopodobnie powstaną nowe szanse dla tamtejszych Polaków. Inna rzecz, że może również powstać sytuacja zapalna, taka jak na Litwie, gdy trzeba się będzie zmierzyć z białoruskimi nacjonalistami.

  49. Astoria mówi:

    Ostatni post @ Ali był oczywiście do Jana. Przepraszam.

    @ Ali:

    –>Gdyby szkół było więcej, uczyłoby się tam znacznie więcej dzieci.

    Gdyby szkół polskich na Białorusi było więcej, to świeciłyby pustkami. To nie liczba szkół determinuje zapotrzebowanie na edukację, ale zapotrzebowanie na edukację determinuje liczbę szkół. Ta oczywista zasada obowiązuje też w reżimach dyktatorskich, bo nikt nie stawia budynków po to, żeby stały puste.

    –>Wbrew twoim pobożnym życzeniom, aby polskość na Białorusi wygasła, ona trzyma się całkiem nieźle.

    Mnie jest wszystko jedno, czy polskość na Białorusi kwitnie czy nie. To nie moja sprawa, a sprawa wyłącznie Polaków na Białorusi. Polskość na Białorusi praktycznie wygasła, więc mówienie, że trzyma się całkiem nieźle, zakrawa na kpinę z rzeczywistości. Polskość padła tam w sensie językowym i kulturowym prawie całkowicie, a istnieje jedynie w sensie deklaracyjnym.

    –>Łukaszenko natomiast nie będzie wiecznie żywy. Gdy reżym jego upadnie, prawdopodobnie powstaną nowe szanse dla tamtejszych Polaków.

    Być może, ale mnie intuicja podpowiada coś przeciwnego. Kiedy reżim Łukaszenki w końcu padnie, to po polskości na Białorusi zostanie już tylko wspomnienie. Trend jest taki, że nawet osób deklarujących polską narodowość ciągle ubywa i to raczej raptownie.

    Polskość pojęta jako żywe, aktywne, uczestnictwo w polskim obszarze językowo-kulturowym jest martwa na Białorusi, na Łotwie i na Ukrainie. Są tam tylko jej szczątki. Na Litwie żywa polskość przetrwała i całkiem nieźle się jeszcze trzyma. Ale postępujący upadek polskiej oświaty nie wróży jej sukcesu. Przy obecnym trendzie, ilu maturzystów będzie opuszczać polskie szkoły za 20 lat? Pięciu? Dziesięciu? Przy tym młodzież ucieka od języka polskiego w stronę lokalnego mixu i nie jest jej bliska polskość z RP. Przeciwnie, młodzież wileńska zaczyna pojmować polskość lokalnie, jako coś odrębnego od polskości RP, bardziej wielokulturowego, mieszanego.

    –>może również powstać sytuacja zapalna, taka jak na Litwie, gdy trzeba się będzie zmierzyć z białoruskimi nacjonalistami.

    Trudno prorokować w sprawie najpewniej bardzo odległej w czasie. Ale opozycja nacjonalistyczna jest dziś mikroskopijna i nie ma poparcia spełecznego. Białorusini to chyba ostatni nienacjonaliści w Europie.

  50. Ali mówi:

    @ Astorio : Po raz ostatni zabieram głos w tej dyskusji, gdyż trudno rozmawiać z kimś, kto wie najlepiej nie spędziwszy ani jednego dnia na Białorusi. Tym bardziej, że wszystkie moje argumenty oparte na dziesiątkach rozmów osobistych na terenie Białorusi nie znajdują zrozumienia.
    Dopowiem tylko, że zapotrzebowanie na edukację w języku polskim jest. Było z pewnością w Nowogródku, było w Lidzie, ale władze nie pozwoliły na otwarcie szkół. Liczba szkół ma o tyle znaczenie, że gdzieś dzieci muszą się uczyć. Jeśli nie ma szkoły, nie ma o czym mówić. Za Łukaszenki osób deklarujących polskość rzeczywiście ubywa, ale to jest normalne zjawisko zważywszy na nieprzychylną dla Polaków politykę Łukaszenki. To samo, mutatis mutandis, dotyczy Litwy i rządów litewskich. Gdy jednak sytuacja się zmieni, liczba Polaków może raptownie powiększyć się. W czasach PRL oficjalnie nie było w Polsce żadnych Niemców. Po roku 1989 nagle się pojawili i było ich niemało, chociaż po niemiecku potrafiło mówić już tylko starsze pokolenie. Młodzi mówili wyłącznie po polsku, ale kultywowali swoją odrębność, uważając się za Niemców.
    Co do Litwy, to podzielam pogląd, że tamtejsi Polacy zaczynają pojmować polskość lokalnie, jako coś odrębnego od polskości RP. Jest to jednak polskość, a nie litewskość. Nie twierdzę, że ich pragnieniem jest połączenie się z RP. Litwinami jednak również nie chcą zostać. Swoją drogą spora część tych ludzi ma faktycznie korzenie białoruskie, tak jak twierdzą nacjonaliści litewscy. Przed wojną w Wilnie funkcjonowało całkiem dobrze rozwinięte szkolnictwo białoruskie z gimnazjum włącznie. Działały organizacje i stowarzyszenia białoruskie. Dzisiaj potomkowie tych ludzi deklarują się jako Polacy. Polskość dla nich okazała się całkiem atrakcyjna. Sytuacja w skali historycznej jest więc zmienna. Zawsze taka była.
    P.S. Gdybyś jednak pojechał na Białoruś i zechciał spojrzeć na tamtejszą rzeczywistość obiektywnie, nie twierdziłbyś, że polskość padła tam również w sensie kulturowym. Każda deklaracja przynależności do danej grupy narodowej ma swoje uzasadnienie praktyczne. Nikt nikomu nie nakazuje, aby deklarował się jako Polak,skoro jest obywatelem białoruskim. Znam przypadek rodziny składającej się z matki mówiącej świetnie po polsku ( jeszcze z przedwojennej szkoły, chociaż w domu mówiła z rodzicami po białorusku) oraz trojga jej dzieci rosyjskojęzycznych ( chociaż biernie znających również język białoruski). Otóż matka deklaruje się jako Polka, dwoje z trojga jej dzieci również jako Polacy, a jedna z córek stanowczo przeciwko takiej autoidentyfikacji oponuje twierdząc, że jest Białorusinką. Co zatem powoduje, że większość rodziny uważa się za Polaków ? Przede wszystkim katolicyzm odróżniający ich od nominalnie prawosławnego otoczenia. To wyznanie zawsze kojarzyło się na kresach z polskością. W ich parafii, ale w wielu innych również, kazania są głoszone po polsku. Na życzenie parafian() chociaż sami nie władają czynnie językiem polskim. W ten sposób jednakże są z językiem polskim osłuchani i w razie potrzeby znacznie szybciej go opanowują niż osoby pochodzące z rodzin prawosławnych. Ponadto istnieje o wiele silniej niż w rodzinach prawosławnych zakorzeniona świadomość posiadania przez rodziców lub dziadków obywatelstwa polskiego w czasach II RP. W wielu wypadkach także uczestnictwa krewnych w AK. Wielu z nich ma dalszych krewnych w Polsce. Niektórzy utrzymują z nimi kontakty. To wszystko razem wzięte składa się na podłoże kulturowe, odmienne od czysto białoruskiego.

  51. Kmicic mówi:

    do Ali:
    A w Trokach trzeba walczyć. Na razie wywalczono spokój na rok, o ile lt władzom można w ogóle wierzyć:
    ,,Rodzice na piśmie przedstawili, jak wygląda formowanie grup przedszkolnych, ile dzieci się zapisało, ile jeszcze jest chętnych. Obecnie wszystkie grupy przedszkolne polskie i rosyjskie w Landwarowie są skompletowane, ale jak sądzi Beata Skurzyńska, mama 5-letniego Michałka, który chodzi do grupy przedszkolnej w szkole im. H. Sienkiewicza, chętnych będzie przybywało, gdyż dotychczas mieszkańcy np. Landwarowa, pracujący w Wilnie, dowozili dzieci do wileńskich przedszkoli. W stolicy wprowadzony został jednak zakaz przyjmowania dzieci z innych samorządów.,,

  52. Astoria mówi:

    @ Ali:

    Nie podważam twoich osobistych doświadczeń i ciekawych obserwacji z Białorusi, ale nie widzę, by one podważały to, co piszę. Jest na Białorusi jakieś zainteresowanie polską oświatą, ale trzeba je uznać za marginalne, skoro tylko 4 tys. Polaków używa polszczyzny na co dzień. (Niech to nawet będzie błąd o 100% i dwa razy tyle Polaków mówi po polsku – to dalej margines.) Jest na Białorusi przywiązanie do polskości, skoro blisko 300 tys. osób ją deklaruje. Ale nie można z tego wnosić, że polskość jest na Białorusi żywa w językowo-kulturowym sensie. Polskość i język polski białoruskich Polaków ogranicza się głównie do strefy religijnej: stąd określenia “kościelni Polacy” czy “niedzielni Polacy”. Ludzie pamiętają liturgię i katechizm po polsku, ale w domu posługują się mową “prostą”, która jest gwarą białoruską. W żadnym razie nie deprecjonuję takiej polskości, ale jest ona oddalona lata świetlne od polskości litewskiej, wciąż żywej, aktywnej i dalece głębszej. Polskość na Litwie przyżywa kryzys i powoli zamiera, ale ten proces potrwa długo, a może nawet da się go jeszcze zahamować, gdyby dramatycznie uatrakcyjnić polską oświatę. Na Białorusi, na Łotwie i na Ukrainie nie ma już czego ratować i nie ma tam nawet fundamentu, na którym można by coś w przyszłości zbudować. Nawet w sferze religijnej polski jest wypierany przez białoruski, a Kościół katolicki, kojarzony historycznie z polskością, zmienia się w kościół o charakterze białoruskim. Polecam w tym temacie ekspercki artykuł księdza z KUL, a szczególnie “Uwagę końcową”:

    http://www.poloniarosji.ru/strony-historii/polacy-w-ko-ciele-katolickim-obrz-dku-aci-skiego-na-bia-orusi-w-latach-1988-2009.html

  53. Maur mówi:

    @ Astoria, 47;

    0,01% z 300 000 = 30 🙂
    No, prawda. To też mniej niż 4000.
    To już chyba lepiej powiedzieć NIKT. Bo tych 30 to może być jedna rodzina. Ostatnia, w której jeszcze żyjący dziadek ma coś do powiedzenia więc i po polsku z nim rozmawiają…

  54. Wereszko mówi:

    @ Astoria
    Nie byłeś nigdy w Lietuvie ani na Białorusi a więc nie zabieraj głosu!
    Ja natomiast nie jeden raz byłem w Brześciu,w Grodnie,w Baranowiczach,w Połocku, w Witebsku,Mińsku.Wszędzie spotykałem się z niezwykłą życzliwością wobec Polski,Rzeczypospolitej i mnie jako Polaka. Długo by opowiadać,oszczędzę szczegółów.
    Będąc tam nigdy nie miałem wrażenia,że jestem w OBCYM kraju.

  55. Kmicic mówi:

    do Wereszko 56:
    Trafiłeś w sedno.
    Ja też, czy to na Wileńszczyżnie i Laudzie, czy na Wileńszczyżnie i Grodzieńszczyżnie po drugiej stronie granicy,nigdy też nie czułem się , że jestem w OBCYM kraju.

  56. LT-PL mówi:

    “..Łukaszenko natomiast nie będzie wiecznie żywy. Gdy reżym jego upadnie, prawdopodobnie powstaną nowe szanse dla tamtejszych Polaków…”
    Zapotrzebowanie na polskie szkoły na Białorusi jest ogromne, wg mojej oceny bardzo znaczący odsetek rodziców przy sprzyjającej atmosferze chętnie by posłało swoje dzieci do szkół z polskim językiem nauczania.To samo dotyczy Kowieńszczyzny i Laudy.

  57. black mówi:

    A ja myślę (LT-PL 57), że te nowe szanse powstaną dla Polaków – zaprzańców. Myślę również, że antypolska polityka wówczas się zaostrzy (choć trudno to sobie wyobrazić)

    Jeśli jakieś szanse są, to obecnie. Trzeba tylko trochę pomyśleć i być aktywniejszym (niż ogół naszego społeczeństwa). Oficjalne media okłamują Polaków o sytuacji na Białorusi – większość po prostu boi się tam wyjechać. Media patriotyczne też lękają się te tematy poruszać.

    A tymczasem zaczynają się wakacje. Proponuję (na początek -dla ludzi z żyłką podróżniczą) 2-3 dniowe wypady na Białoruś, analizę aktualnego stanu prawnego podróżowania po tym pięknym i przyjaznym kraju.

  58. black mówi:

    Rzeczywiście wszystko rozbija się o sprzyjającą atmosferę. Ja na przykład muszę zatrudnić kogoś do pomocy w porządkowaniu archiwów.Na kilka lat. Już zdecydowałem, że będzie to osoba (Polak/Polka) z Białorusi. Decydującym kryterium będzie znajomość języka. Drugim – rodzina na Białorusi, żeby miała motywację do powrotu do ojczyzny.

    Takich spraw można by wygenerować tysiące – trzeba tylko chcieć. I wszyscy będą zadowoleni – w pewnym sensie nawet Pan Łukaszenka.

Leave a Reply

Your email address will not be published.