0
Litwie nie grozi powódź, ale mogą być podtopienia

W 2005 roku, gdy na Litwie była powódź, na metr kwadratowy spadło 200-230 litrów wody Fot. Marian Paluszkiewicz
image-58382

W 2005 roku, gdy na Litwie była powódź, na metr kwadratowy spadło 200-230 litrów wody Fot. Marian Paluszkiewicz

Hydrometeorolodzy uspokajają, Litwie na pewno nie grożą takie powodzie, jak w Europie Środkowej. Obecnie nie ma obawy ich wystąpienia na terenie Litwy, ale hydrometeorolodzy nie gwarantują, że nie powtórzą się ulewy, które nawiedziły w latach 2005 i 2007.
 
— Na pewno nie grozi nam sytuacja z Europy Środkowej, gdzie trzeba było usypywać wały w środku miasta. To jest zupełnie nie ten poziom obawy. W północno-zachodnich Czechach, w pobliżu trójstyku z Niemcami i Polską znajduje się niewielkie, ale za to niezwykle urozmaicone pasmo górskie. Tymczasem ponad połowę powierzchni naszego kraju zajmują niziny. Nasz kraj nie ma gór. Czyli położenie geograficzne tych krajów jest zupełnie inne — powiedział w rozmowie z „Kurierem” Aleksandras Kajutis, kierownik działu hydrologii służby hydrometeorologicznej.

Położenie geograficzne kraju ma bardzo wielkie znaczenie, gdyż od niego zależy, jakich opadów można oczekiwać w tym kraju.

— Największe opady są w górach, ponieważ poruszające się chmury napotykają przeszkodę w postaci gór. Para wodna jest za ciężka, aby przesunąć się nad nimi, przez co zbiera się i opada. Opady spadają na góry, z których następnie ściekają do górskich rzek. Przez co rzeki szybko wychodzą z brzegów i w ten sposób powstaje powódź. W naszym kraju nie ma gór, dlatego też opady są o wiele mniejsze, a większość spadającej wody od razu wchłaniana jest do ziemi — powiedział kierownik działu hydrologii służby hydrometeorologicznej.

W ciągu roku w Czechach i Niemczech na równinie wypada 600-700 mm opadów deszczu. Podobne opady są i na Litwie. Natomiast w górach w ciągu roku bywa 1 300-1 400 mm opadów. Woda do ziemi nie wchłania się, od razu wpada do rzek, a następnie rozprzestrzenia się po całym kraju.

— Nie wolno twierdzić, że w naszym kraju nigdy nie będzie powodzi. Ale jestem prawie pewny, że jeżeli będzie, to nie na taką skalę, jak jest obecnie w Europie Środkowej. Przecież w 2005 roku, gdy na Litwie była powódź, na metr kwadratowy spadło 200-230 litrów wody. Natomiast w Czechach i Niemczech spadło 250 litrów wody na metr kwadratowy na równinie i 400 w górach, czyli ogółem na metr kwadratowy spadło 325 litrów wody. Poziom wody na Litwie podnosi się do 3,5- 4 metrów, w Niemczech i Czechach do 8-9 metrów — powiedział Aleksandras Kajutis.

Jak zaznaczył specjalista, dziś ani zaprzeczyć, ani zapewnić niczego nie można, gdyż nastąpiło ocieplenie klimatu. Zmiany klimatu już obecnie powodują negatywne skutki: topnieje pokrywa lodowa Arktyki osiągając we wrześniu ub. r. rekordowe minimum, coraz częściej ekstremalne fale upałów i susze nawiedzają takie kraje jak USA, czy Rosja. Klimat na Litwie też już jest nieco inny. Mamy cieplejsze zimy, bardzo szybko zachodzą zmiany temperatur. Czyli można oczekiwać, że i Litwę nawiedzi kataklizm.

— Nie oczekujemy powodzi, ale podtopienie może nastąpić. Przede wszystkim władza powinna zadbać o to, aby państwo było przygotowane na powódź czy jakiś inny kataklizm. Obecnie poświęca się temu sporo uwagi. W tym celu przygotowuje się mapę, na której mają być oznaczone miejsca ewentualnego wystąpienia powodzi. W najbliższej przyszłości ma być udostępniona dla wszystkich. Taką mapę szykuje Agencja Ochrony Środowiska. Państwo ma zamiar także przydzielić pieniądze na ulepszenie stanu ścieków deszczowych do kanalizacji — powiedział kierownik działu hydrologii służby hydrometeorologicznej.

Rozmówca podkreślił, że mieszkańcy muszą sami także zadbać o własne bezpieczeństwo, a także bezpieczeństwo swego mienia przed powodzią. Do kanalizacji nie wolno wrzucać śmieci, gdyż zatkane powodują, że woda nie ma ujścia. Rynny na domach też muszą być czyste, ponieważ zatkane mogą spowodować zalanie pomieszczeń podczas większego deszczu albo ulewy. Jeżeli są to bloki, o to muszą zadbać starostwa, ale jeżeli mieszkańcy widzą, że rynny są zatkane, od razu muszą o tym powiadomić odpowiednie instytucje.

— W piątek, 31 maja, kiedy padał dosyć duży deszcz, nagle zadzwonił telefon. To był mój sąsiad, który mnie powiadomił, że mamy zatkane rynny, co zagraża, że moje i moich sąsiadów mieszkania mogą być zatopione. Zadzwoniłam do starostwa, w ciągu dziesięciu minut przybyli pracownicy, którzy szybko oczyścili rynny. Dzięki temu mieszkania zostały uratowane od zalania — powiedziała mieszkanka wileńskich Fabianiszek.

Najpoważniejsza sytuacja powodziowa może zdarzyć się w Kownie i rejonie kowieńskim, które położone są nad brzegami trzech rzek: Niemna, Wilii i Niewiaży. W stolicy i okolicach zaś najbardziej zagrożone powodzią dzielnice to Wołokumpie i Zwierzyniec.

POWÓDŹ W KRAJACH ŚRODKOWEJ EUROPY

Ulewne deszcze doprowadziły do największych, przynajmniej od 512 lat, powodzi w krajach Środkowej Europy. W Niemczech i Czechach wielka woda zalewa miasta, zmusza ludzi do ewakuacji, zabiera domy i — najważniejsze — życie ludzi.
Co najmniej 8 osób zginęło w powodziach we wschodniej i południowej części Niemiec oraz w Czechach.
W bawarskiej Pasawie, gdzie łączą się trzy rzeki: Dunaj, Inn i Ilz, tak dużej ilości wody nie widziano przynajmniej od 1501 roku.
W Czechach stan klęski żywiołowej ogłoszony został praktycznie we wszystkich regionach. W Pradze zamknięto wiele dróg w pobliżu Wełtawy, a także stacje metra. Mieszkańcom zalecono pozostanie w domach i niezbliżanie się do koryt rzecznych.
Wielodniowe ulewy, które przeszły nad południem Polski, doprowadziły do wezbrania rzek i podtopień. Najmocniej i najdłużej padało jak zwykle na terenach górzystych. W Sudetach, a zwłaszcza w ich zachodniej i środkowej części, w kilka dni spadło przeszło 100 mm wody, a miejscami — w ciągu tylko jednej doby.

Leave a Reply

Your email address will not be published.