9
„Matrix” — nowy tryb rekrutacji urzędników

Obowiązujący od 1 czerwca nowy scentralizowany tryb rekrutacji urzędników w założeniu ma zapewnić transparentny system zatrudniania pracowników na stanowiska państwowe.

W litewskich realiach może jednak przerodzić się w kolejny korupcjogenny mechanizm załatwiania pracy za pieniądze lub „po znajomości”. Urzędy i instytucje państwowe i samorządowe już nie będą mogły samodzielnie wybierać pracowników spośród zgłaszających się kandydatów, lecz rekrutować pracownika spośród kandydatów, którzy przejdą przez scentralizowane sito rekrutacyjne Departamentu Służby Państwowej (DSP).

Kierowniczka Wydziału Rekrutacji DSP, Rasa Tumėnė, mówi, że ostateczną decyzję o zatrudnieniu nadal będą podejmowały instytucje i urzędy zatrudniające, jednak przyznaje, że będą mogły wybierać tylko z tych kandydatów, którzy pomyślnie przejdą weryfikację w Departamencie.

— Będą to najlepsi z najlepszych kandydatów — zapewnia nas Tumėnė.
— Nie wiem, czym jest poparte takie stwierdzenie, bo nowy tryb jest znacznie gorszy od poprzedniego — mówi nam z kolei mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz. Jego zdaniem, wcześniej miejscowe komisje rekrutacyjne bardziej precyzyjnie mogły wybierać z kandydatów.

— Dziś natomiast nawet dokładnie nie wiemy, z kogo mamy wybierać — zauważa mer. Przyznaje, że nowy scentralizowany system rekrutacji jest systemem „kota w worku”. Zauważa też, że rozmowy kwalifikacyjne przez komisję centralną mogą być oceniane subiektywnie względem poszczególnych kandydatów.
— Co więcej, mamy już przykre doświadczenie ze scentralizowaną rekrutacją na stanowiska kierownicze placówek oświatowych — mówi Zdzisław Palewicz. Ubolewa też, że nowy tryb wszedł w życie bez należytych konsultacji.
Według autorów nowej reglamentacji, słaby kandydat na urzędnika powinien już odpaść na pierwszym etapie. I trudno w to nie uwierzyć, bo sito rekrutacji jest tak gęste, że słaby kandydat na urzędnika powinien chyba odpaść już podczas składania podania.

Żeby zakwalifikować się do dalszego etapu, kandydat musi złożyć nie tylko swoje CV, ale też deklarację „o nieskazitelnej reputacji”. Ci, więc, którzy w dzieciństwie, na przykład, podkradali jabłka z ogrodu sąsiada lub ściągali podczas kontrolnej z matmy w szkole, faktycznie nie nadają się do pracy urzędniczej i powinni odpaść już na starcie. Co dopiero przejście kolejnych etapów, bo „nieskazitelni” kandydaci będą musieli rozwiązać test weryfikujący ich zdolności myślenia. Będą więc musieli nie tylko dokonać obliczeń na podstawie tablic statystycznych, ale też przejść sprawdzian z analogii werbalnej i geometrycznej, ciągu liczb i liter, przekodowywania, sylogizmów oraz tzw. „matrixu”, czyli według autorów testów — układanie w logiczny ciąg np. figur geometrycznych w kropki, paski i kreseczki.

Kandydaci, którzy prawidłowo rozwiążą ponad 50 proc. tych zadań, zakwalifikują się do kolejnego testu określającego ogólne kompetencje. Test weryfikuje znajomość kandydata podstawowych aktów prawnych włącznie z Konstytucją. W tym teście również należy nabrać ponad 50 proc. prawidłowych odpowiedzi, żeby zakwalifikować się do kolejnego etapu, a kandydaci startujący na stanowiska kierownicze będą musieli jeszcze przejść rozmowę kwalifikacyjną. I jesteśmy w pół drogi.

Kolejny etap rekrutacji będzie już odbywał się w urzędzie lub instytucji zatrudniającej, gdzie kandydat stanie przed specjalną komisją weryfikacyjną. Rasa Tumėnė zauważa jednak, że specjaliści Departamentu również będą mogli uczestniczyć w pracy komisji. Kandydaci będą musieli odbyć kolejną rozmowę kwalifikacyjną na temat konkretnego stanowiska oraz wykonać zadanie praktyczne. Na podstawie tej weryfikacji komisja dopiero będzie mogła podjąć decyzję o zatrudnieniu lub odrzuceniu kandydata.

Po drodze jeszcze będzie on musiał przejść sprawdzian w jednym z kilku licencjonowanych ośrodków językowych i zdobyć jego zaświadczenie kwalifikacyjne ze znajomości jednego z trzech języków obcych — angielskiego, niemieckiego lub francuskiego.
Kierowniczka Wydziału Rekrutacji DSP jest przekonana, że nowy tryb zatrudnienia będzie korzystny nie tylko dla instytucji zatrudniających, lecz również dla samych kandydatów.

— Kandydaci, którzy przejdą rekrutację, lecz nie zostaną zatrudnieni, przez trzy lata nie będą musieli na nowo składać testów — wyjaśnia Tumėnė.
Zapytana, czy nowy tryb zatrudniania urzędników sam został przetestowany na antykorupcyjność, urzędniczka wyjaśniła nam, że według obowiązującego ustawodawstwa, analizy antykorupcyjnej dokonuje instytucja, która przygotowuje reglamentację. Tumėnė zapewniła, że Departament takiej analizy dokonał.

Natomiast biuro antykorupcyjne — Służba do Spraw Specjalnych, która może analizę antykorupcyjną przeprowadzić z własnej inicjatywy lub na zlecenie wyższych urzędów państwowych, nowym trybem rekrutacji urzędników nie zainteresowała się. Co więcej, jak nam udało się ustalić, biuro antykorupcyjne nie mogłoby przeprowadzić takiej analizy, nawet jeśli bardzo chciałoby, ponieważ reglamentacja prawna takich czynności wygasła z dniem 1 stycznia tego roku i do dziś nikt nie zatroszczył się o przygotowanie i zatwierdzenie nowej reglamentacji. Prawdopodobnie zostanie ona sporządzona dopiero za miesiąc.

 

9 odpowiedzi to „Matrix” — nowy tryb rekrutacji urzędników

  1. Kmicic mówi:

    kolejne radykalne działanie antypolskie lt władz.
    W ten sposób Polaków zaangażowanych w obronę polskiej mniejszości mogą odrzucać lt ,,komisyje,,.
    Ciekawe też ,że nie wymieniono języka polskiego, jako atutu dla kandydatów na urzędników na terenach zwarcie zamieszkałych przez mniejszość polską ( w tym w Wilnie).
    Pilna sprawa dla efhr i na forum ,,przewodnictwa RL w UE,,

  2. komentas mówi:

    Walka o czystosc rasy, czystosc narodowosciowa, czystosc urzednicza, zwlaszcza na poziomie scentralizowanym, oderwanym od konkretnego otoczenia, zawsze kancza sie tym samym, segregacja ludzi na gorszych i lepszych ( czyt. lojalnych i nielojalnych rzadowi), uciskiem, upadkiem i Nurenberga.

  3. dobrze mówi:

    Polakow na sluzbe panstwowa przyjmowac nie beda? Jezeli juz, to z przemieszczeniem na Zmudz czy do Kowna, gdzie bedzie pozarty? Juz teraz Polakow praktycznie nie ma na sluzbie w urzedach centralnych, poza tymi z rozdzialu partyjnego po wyborach. To juz najczystszy faszyzm?

  4. Astoria mówi:

    Po pierwsze, egzamin na urzędnika obowiązuje od 1 czerwca, więc debatowanie o nim 6 czerwca to musztarda po obiedzie. Jeśli AWPL miała z nim problemy, to mogła je zgłaszać wcześniej, czego – jak rozumiem – nie robiła.

    Po drugie, jest to zwykły egzamin kwalifikujący do wykonywania zawodu i niczym się nie różni od egzaminu na prawo jazdy. Żeby samorząd mógł zatrudnić kierowcę, ten kierowca musi mieć prawo jazdy. Teraz samorząd będzie mógł zatrudnić urzędnika, który zdał egzamin kwalifikujący go do wykonywania zawodu.

    Po trzecie, egzamin na urzędnika sprawdza tylko to, co sprawdzić należy: poziom intelektualny kandydata (zasadniczo jest to test na inteligencję) i jego podstawową znajomość prawa i przepisów. Eliminuje więc z zawodu tych, którzy się do niego nie nadają. Każdy kraj chce mieć urzędników z kroplą oleju w głowie i znających przepisy.

    Po czwarte, nie jest to egzamin antypolski. Przeciwnie, jego efekty mogą być zbawiennie propolskie. Politycy AWPL nie będą już mogli zatrudniać w urzędach samorządowych swoich dzieci, ciotek i kuzynów. Egzamin będzie utrudniał tworzenie sitw rodzinnych, z których słyną polskie samorządy. Nic dziwnego, że egzamin się politykom AWPL nie podoba.

  5. Kmicic mówi:

    Ale Astorio bajdurzysz.
    Jak dziecko , które się uparło być durnym dzieckiem.
    Szanuj się choć odrobinę.
    Wstydu nie masz ?

    dobrze w poście 3 ma 100% racji.

    Przecież takie Radczenki, Maciejkańce czy Widtmanny nie liczą się , a jeżeli ,to w sensie negatywnym.

    Przecież wiadomo, że każda kontrola lt-antypolskich urzędasów(po litewsku) będzie znacznie ograniczała dostęp do urzędów polskich działaczy. Pomijając już kolejne upokorzenia to ,to taki kolejny ,,antypolski dobór w stylu zaborcy sowieckiego, carskiego, pruskiego, novolitewskiego). Przecież w komisjach nie będzie egzaminatorów z AWPL, a tacy, proporcjonalnie do % populacji, powinni sprawdzać kandydatów.
    Lt urzędasy będą po prostu wkładali swoich, nie sprzyjających Polskości Wileńszczyzny.
    Przecież w każdym normalnym kraju znajomość języka ojczystego zwarcie zamieszkałej rdzennej mniejszości byłaby nie tylko b. mocnym atutem , ale wręcz byłaby wymagana obligatoryjnie na takich terenach !
    Dotyczy to też Wilna , gdzie żyje największe skupisko Polaków i mieszka lub pracuje dodatkowo ok.30-40 tys. przyjezdnych Polaków.
    LT władze w końcu , na własne życzenie, doprowadzą do autonomii Wileńszczyzny. Ile można znosić ?

  6. Astoria mówi:

    @ Kmicic:

    dobrze nie ma racji, bo Polaków w urzędach centralnych Litwy systematycznie przybywa. Bardziej jestem skłonny wierzyć Radczence, który to zjawisko obserwuje jako urzędnik i je opisuje, niż dobrze, który w kółko powtarza antylitewskie i antyawupeelowskie slogany bez rozsądnej argumentacji. Polskich urzędników jest wciąż statystycznie za mało, ale to wynika głównie z wcześniejszej nietolerancji i z niższego poziomu wykształcenia Polaków w porównaniu do Litwinów i Rosjan.

    Nie mieszałbym braci Radczenko, robiących dobrą robotę dla Polaków na Litwie i dla Litwy, z antypolskim Ryšardasem Maceikianiecasem i (prawdopodobnie) konformistycznym Widtmannem.

    –>każda kontrola lt-antypolskich urzędasów(po litewsku) będzie znacznie ograniczała dostęp do urzędów polskich działaczy

    W jaki sposób? To jest egzamin głównie dla litewskich urzędników. Polskich kandydatów na urzędników będzie najpewniej nie więcej niż 3%. Egzamin jest merytoryczny i ma zasadniczo wyeliminować debili, którzy chcieliby zostać urzędnikami. Ponieważ w urzędach centralnych i samorządowych problemem jest zatrudnianie pracowników poprzez koligacje rodzinne, z pominięciem kwalifikacji, ten egzamin wyeliminuje przynajmniej tych, którzy się merytorycznie do zawodu nie nadają.

    –>Lt urzędasy będą po prostu wkładali swoich, nie sprzyjających Polskości Wileńszczyzny.

    Komisja egzaminacyjna nikogo nie może włożyć do urzędu na Wileńszczyźnie. Zatrudniać nadal będą polskie samorządy, kogo chcą, byle ten ktoś zdał egzamin kwalifikujący go do wykonywania zawodu urzędnika.

    –>Przecież w każdym normalnym kraju znajomość języka ojczystego zwarcie zamieszkałej rdzennej mniejszości byłaby nie tylko b. mocnym atutem , ale wręcz byłaby wymagana obligatoryjnie na takich terenach !

    Polski samorząd może nadal wymagać od przyszłego urzędnika znajomości języka polskiego. Powtarzam jeszcze raz: zatrudniają urzędy i samorządy wyłącznie, nie komisja egzaminacyjna, która ustala tylko, kto się merytorycznie nadaje na urzędnika. Takie egzaminy są powszechne na świecie.

  7. Kmicic mówi:

    do astoria;
    Jesteś infantylny licząc na bezstronność lt komisarzy.U Polaków na LT taka indolencja tematu dyskwalifikowałaby Cię z rozmowy.
    Wilniucy znają te realia aż nazbyt dobrze i to im trzeba wierzyć.
    A Ty wierz dalej Radczenkom 😀
    Pewnie też uważasz tego partyjnego kolegę Maciejkańca, zażartego anty -AWPL-owca, za Polaka walczącego o Polskość na LT ? Ochockiego , Wilczewskiego i Widackiego pewnie też ?:-)
    Oj bajdurzysz , bajdurzysz tak bez sensu ,że już bardziej nie można.
    Jak tani propagandzista za komuny.

    Masz rację, że przed i w czasie lt prezydencji należy żądać od lt władz uznania obligatoryjnej znajomości języka -ojczystego rdzennej mniejszości narodowej przez państwowych urzędników na Wileńszczyżnie i w Wilnie.Brak takich żądań będzie po prostu odebrany jako godzenie się na dotychczasową sytuację. Szczególnie ważne jest właśnie uznanie dwujęzyczności Wilna.
    Wiem ,że teraz Wilniukom wydaje się to przesadą, że to nierealne, Soleczniki może, ale Wilno ? Lt się nie zgodzą itd.- ale europejskim politykom i mediom dopiero takie żądanie(i b. negatywna reakcja lt władz) uświadomi,że problem w ogóle istnieje,że jest standardowy, warty uwagi i wymaga konkretnych rozwiązań. I taki postulat teraz należy zgłosić. Bo jeśli nie teraz , to kiedy ?
    To też najlepszy moment ,by zacząć budowę reprezentacyjnego gmachu polskiego uniwersytetu (z prawdziwego zdarzenia )w Wilnie .- Z wieloma wydziałami, gdzie po naukę przyjeżdżaliby Polacy z Łotwy, Estonii, Rosji, Białorusi, Ukrainy.

    Tematów do protestów, wieców, petycji, jest mnóstwo . I teraz, i przez najbliższe 6 m-cy, jest na to najlepszy czas.

    ps.
    Już ci pisałem ,że mylisz, pewnie celowo tendencyjnie, agresywny nacjonalizm (np. antypolskość Lt)z pokojowym-narodowym polskim patriotyzmem(np. Wilniuków) zasługującym na najwyższe uznanie.
    Polska to Naród, bez polskiego narodu nie ma Polski. Jest Narodowa polska armia,Narodowa polska mowa, jest Narodowy polski patriotyzm(innego nie ma),są Narodowi bohaterowie, są też zdrajcy Narodu polskiego i Polski. Jest Narodowa polska kultura, sztuka, architektura , muzyka, literatura,jest historia Narodu,jest Narodowy polski film,narodowe są najlepsze teatry. Narodowe są najcenniejsze Parki,są skarby Narodu. Narodowe są drużyny sportowe, jest Stadion Narodowy.Narodowy oznacza coś wyjątkowo cennego, co dla Polski i Polaków jest najcenniejsze.
    ps.
    Nie mam nic przeciwko narodowcom lt, za to mnóstwo przeciwko lt antypolakom .
    Obu narodom należy się szacunek, ale pod warunkiem ,że jeden nie będzie próbował wynaradawiać i okradać drugiego.

  8. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Astoria jak zawsze oderwany od realiów i naiwnie wierzący w litewską sprawiedliwość. Myślisz, że jeśli wstępna rekrutacja będzie odbywała się “wyżej” to bedzie w 100% obiektywna? Litwini są przeżarci antypolonizmem i nie mogą uwolnić od niego swoich myśli i osądów. Kandydaci na stanowiska kierownicze będą musieli przejść rozmowę kwalifikacyjną. To jest spore pole do popisu żeby wyeliminować niepożądanego kandydata.

  9. Kmicic mówi:

    do Kazimierz Kransztadzki :
    W normalnym kraju takie rozmowy z kandydatami na urzędy na Wileńszczyżnie prowadziłyby komisje zdominowane przez Wilniuków. To rdzenne mniejszości narodowe powinny przede wszystkim oceniać kandydata czy nie jest przypadkiem antypolski(anty-mniejszościowy).
    LT władze zachowują się coraz bardziej jak władze okupacyjne.

Leave a Reply

Your email address will not be published.