2
Nasze korzenie — „Starzy mieszkańcy Parku Werkowskiego”

Życie Julitty (autorki książki), dziadów i pradziadów upłynęło przy Kalwarii Wileńskiej Fot. Marian Paluszkiewicz
image-58483

Życie Julitty (autorki książki), dziadów i pradziadów upłynęło przy Kalwarii Wileńskiej Fot. Marian Paluszkiewicz

„Dotknąć ziemi, jej historii…” — chyba trudniej o bardziej trafne określenie dotyczące treści książki, która ostatnio ukazała się staraniem dyrekcji Parków Regionalnych Werkowskiego i Kolonii Wileńskiej — a autorką tekstów, których jest nasza wieloletnia koleżanka redakcyjna Julitta Tryk.

Słowa te wypowiedział przed Mszą święta — która odbyła się z okazji prezentacji tej książki — ksiądz Marek Butkiewicz z kościoła Odnalezienia Krzyża Świętego w Kalwarii Wileńskiej.

Zaiste bardzo trafnie określił książkę „Starzy mieszkańcy wsi Parku Werkowskiego” („Verkių kaimo senbuviai” — dwujęzycznej polsko-litewskiej), bo kto jak nie oni, tu mieszkający, tak pieczołowicie przechowują, kontynuują i rozwijają tradycje przekazane im z dziada pradziada.

W tym zbierania się w dni majowo-czerwcowe na tradycyjne nabożeństwa.
Miała i prezentacja książki odbyć się jak najbliżej ich – ludzi, zbierających się od lat na kurhanie w Stawiszkach, na którym stoi duża figura pana Jezusa, umieszczona tu w roku 1928, a niedawno odnowiona, przy której to codziennie w te miesiące odbywają się nabożeństwa.

 Imprezę umilił zespół „Cicha Nowinka” Fot. Jolanta Radžiūnienė
image-58484

Imprezę umilił zespół „Cicha Nowinka”
Fot. Jolanta Radžiūnienė

Ale deszcz plany pokrzyżował. Pokrzyżował, ale nie zepsuł, gdyż organizatorzy (na niepogodę) mieli opracowany wariant zapasowy — właśnie Pałac Werkowski. Wielu ludzi, którzy tak gremialnie przyszli na tę prezentację zapewne błogosławili niepogodę, gdyż atmosfera pałacu mówi sama za siebie.
Bodajże najwięcej był przejęty mały ministrant Łukasz, posługujący do Mszy świętej, który po cichutku dla księdza wyszeptał: „A ja jestem w takim pałacu po raz pierwszy”.

W ogromnej i przepięknej sali ołtarzyk przystrojony, jak i przystało na
nabożeństwo majowe z wieńcem dębowym, palące się świece, kielich z konsekrowaną Krwią Pańską…  Za chwilę ma się rozpocząć Msza święta, w której uczestniczy tak dużo mieszkańców wsi, które odwiedziła Julitta Tryk i których z taką miłością opisała.

 Były już pierwsze kwiaty i gratulacje Fot. Jolanta Radžiūnienė
image-58485

Były już pierwsze kwiaty i gratulacje
Fot. Jolanta Radžiūnienė

Mały drewniany, jakże skromny domek, z dachem porosłym już mchem. Rzadko już na tym terenie, jak też i na całej Wileńszczyźnie takowy można spotkać – zdobi okładkę książki. Okna w nim już puste, tak samo, jak pusta jest buda psa przycupnięta przy tym budynku. Ale żyje pamięć o tych, co to w tym, jak i innych podobnych domkach mieszkali. Ten widok dla wielu znany z dzieciństwa jest zapewne bardzo wzruszający i bliski. I dlatego jakże cenne jest, że właśnie zebrani w tym dniu, w tej sali, mieli okazję poprzez edycję, poprzez wspomnienia ożywić pamięć o nich, dotknąć historii, korzeni…

— Zdawałoby się, co to jest przypomnieć miejsce. A jakże to dużo, bo to tyle wzruszeń, tyle drgnięć, tyle wspomnień — kontynuował tą piękną myśl kapłan, mówiąc o wiecznej tajemnicy każdego człowieka, o tych drzewach rosnących obok, krzyżach drewnianych witających każdego, ustawianych przy wjeździe wielu wsi. Niestety, nie każdy dziś takie wartości zauważa. I dlatego tak cenna jest inicjatywa ludzi, którzy podjęli się dzieła upamiętnienia starych mieszkańców tego terenu — odnotował ksiądz Marek.
A mówiąc o pamięci i tej pięknej inicjatywie, by prezentację poprzedziła Msza święta, należy koniecznie wymienić dwie kobiety, dzięki którym ta książka ujrzała światło dzienne. Autorkę – Julittę Tryk i dyrektorkę parku Vidę Petiukonienė.

Chyba rzadko się zdarza, by taki duet — wydawcy i autora był tak zgrany, tak podobnie myślący, tak energiczny i z taką miłością do tych stron ustosunkowany.
Każdy, kto zna Julittę Tryk, doskonale wie, co dla niej znaczy Kalwaria, kościół parafialny, Droga Krzyżowa. Z tych stron się wywodzi. Życiu kościoła poświęca swoje publikacje, potrafiła odtworzyć na łamach naszego pisma, jak też w radiu i innych wydaniach tragiczne karty Drogi Krzyżowej (jej zburzenie, którego była świadkiem) i jej odbudowę, której każdy etap z ogromną uwagą śledziła.

 Vida Petiukonienė dyrektor Parku i pomysłodawca książki  Fot. Jolanta Radžiūnienė
image-58486

Vida Petiukonienė dyrektor Parku i pomysłodawca książki
Fot. Jolanta Radžiūnienė

Temat starych mieszkańców wsi mieszkających na tych terenach poruszyła pierwszy raz. Poruszyła bardzo fachowo, z ogromną wiedzą, z taką miłością, że trudno się  oderwać od lektury książki będącej żywym archiwum naszych dni. Zachowana została historia w czas uchwycona, by nie poszła w niepamięć wraz z drewnianymi domkami, na miejscu których powstają murowańce o innym obliczu, innym już klimacie.

— Co najbardziej uderzyło podczas spotkania z ludźmi? Spotkań w zasadzie niezapowiedzianych. To chyba to, że drzwi wszystkich domów bardzo chętnie się otwierały, tak jak i otwierały się serca ich gospodarzy — Polaków, Litwinów, Rosjan. Każdy zachował swoją kulturę, razem tworząc jakże barwną i bogatą paletę duchową — powiedziała autorka książki. — Innym bardzo ważnym momentem jest to, że starsi przekazali tradycje dzieciom, wnukom, prawnukom — przekazali najważniejsze dla nich słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna, które i dla obecnych pokoleń są nie tylko znane, ale bardzo głęboko w sercach zapisane. Dotyczy to wszystkich, kogo spotkałam podczas pracy. Ogromne za to dziękuję.

„Czytając tę książeczkę, myślami pospacerujemy tam, gdzie często bywali nasi rozmówcy. Dworek w Werkach, kościół w Kalwarii, Droga Krzyżowa to jest nieodzowna część życia tych wspaniałych ludzi (…). Z racji  dużego szacunku do miejscowych mieszkańców parku regionalnego ta lektura jest dwujęzyczna.

Ks. Marek Butkiewicz celebruje Mszę św. Fot. Jolanta Radžiūnienė
image-58487

Ks. Marek Butkiewicz celebruje Mszę św.
Fot. Jolanta Radžiūnienė

Czytając — można powiedzieć — będziemy słyszeć gawędzących sąsiadów czy bliskich przyjaciół, serdecznie opowiadających o własnym życiu, wspominając rodziny i nas razem przywracając do dni młodości.
Składam serdeczne podziękowania za pomoc Julicie Tryk. Cieszę się, że mogłam ją poznać bliżej. Podziwiam jej mądrość, a szczególnie swojskość, optymizm i energię” — słowa te należą do inicjatorki tego wydania dyrektorki Parku Regionalnego w Werkach i Parku Regionalnego w Kolonii Wileńskiej Vidy Petiukonienė.

Wiele było pięknych wzruszających chwil. Niestety, nie wszyscy z bohaterów tej książeczki to usłyszeli. Chwilą ciszy zebrani uczcili pamięć zmarłej przed miesiącem jednej z rozmówczyń tej edycji Teresy Daszkiewicz.
„Szłam na Mszę świętą do Stawiszek, a trafiłam do pałacu na tak piękne święto — ze wzruszeniem mówiła siedząca obok Wacława Dolecka z Oszkińc.

Wielu na spotkanie przybyło całymi rodzinami Fot. Jolanta Radžiūnienė
image-58488

Wielu na spotkanie przybyło całymi rodzinami
Fot. Jolanta Radžiūnienė

— Przecież ta książeczka o nas, naszych ludziach. Jakże bym ją chciała kupić…”.
Kupować nie trzeba było. Wszyscy zebrani otrzymali ją w prezencie. A dodatkowo piękny wzruszający koncert zespołu „Cichej Nowinki” z Ciechanowiszek, no i wspaniały  poczęstunek.

Po wieczorze wiele osób miało łzy wzruszenia. Ale największe wzruszenie na pewno przeżyła autorka tej książki, która tak powiedziała: „Jakież to były dla mnie wyjątkowe chwile. Bo to przecież mój świat, w którym tak dobrze się czuję, z którego tak naprawdę nie wyszłam. A poprzez te spotkania z ludźmi miejscowymi »wróciłam« do nich po latach…”.

Pod sklepieniem pałacu uniosła się przepiękna pieśń maryjna: „Chwalcie łąki umajone” — tak ściśle łącząca się z tym nabożeństwem mającym miejsce w ostatnim dniu maja, z tymi dolinami zielonymi, cienistymi gaikami, źródełkami i krętymi strumykami, gdzie to ta tak wzruszająca dla wszystkich impreza się odbyła.

ORGANIZATORZY DZIĘKUJĄ

Organizatorzy prezentacji serdecznie dziękują wszystkim zebranym za udział w tym wieczorze, jak też w przygotowaniu edycji do druku.

* Księżom kościoła parafialnego Wileńskiej Kalwarii
* Doktorowi nauk Romasowi Pakalnisowi, który zorganizował dla zebranych bardzo ciekawą wycieczkę po Pałacu Werkowskim
* Zespołowi „Cicha Nowinka” z Ciechanowiszek
* Pracownikom pałacu: Jolancie, Juozapasowi, Arūnasowi za pomoc w organizacji wieczoru.
* Kierownikowi restauracji „Verkiai” Linasovi Pučinskasowi
* I wszystkim zebranym w tym dniu w Pałacu Werkowskim!

2 odpowiedzi to Nasze korzenie — „Starzy mieszkańcy Parku Werkowskiego”

  1. Kmicic mówi:

    Tym bardziej zachęcam turystów i wycieczki szkolne z Macierzy na wybranie się na spacer po Werkach. Warto ,to jedno z piękniejszych miejsc w Wilnie.Teraz już koniecznie(!) z tym swoistym przewodnikiem autorstwa Pani Julitty Tryk.
    ps.
    Do nabycia z pewnością w Domu Polskim przy Nowogródzkiej/ Kowieńskiej

  2. józef III mówi:

    Serdeczne gratulacje dla Autorki i Organizatorów !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.