1
Zamach z wileńskim tłem

Rodzina Kowerdów mieszkała w rodzinnym Wilnie na Zarzeczu przy ulicy Krzywe Koło (stan obecny) Fot. Marian Paluszkiewicz
image-58464

Rodzina Kowerdów mieszkała w rodzinnym Wilnie na Zarzeczu przy ulicy Krzywe Koło (stan obecny) Fot. Marian Paluszkiewicz

7 czerwca 1927 przejeżdżał pociągiem przez Warszawę świeżo odwołany ze stanowiska chargé dʹaffaires Związku Sowieckiego w Wielkiej Brytanii, towarzysz Rosenholz.

Około godziny 9.30 pociąg wiozący Rosenholza stanął na Dworcu Głównym w Warszawie. Kolegę po fachu osobiście powitał poseł sowiecki w Warszawie Piotr Wojkow. Panowie udali się do budynku dworcowego na kawę, a po jej wypiciu przechadzali wzdłuż pociągu na peronie. W pewnym momencie podszedł do nich młody mężczyzna, który wdał się z Wojkowem w parominutową rozmowę.

Polscy kolejarze nie słyszeli jej treści, albowiem była prowadzona szeptem i ponadto w języku rosyjskim. W pewnym momencie rozmówcy pożegnali się i dwaj dyplomaci skierowali kroki w stronę wagonu. Nagle młodzieniec, który przed kilkoma sekundami pożegnał się z nimi, zawrócił, wyprzedził mężczyzn, wyciągnął rewolwer i z okrzykiem „Giń za Rosję!”, z bardzo bliskiej odległości czterokrotnie wystrzelił do Wojkowa. Trafiony w okolice serca poseł zachwiał się, wyciągnął z wewnętrznej kieszeni broń i usiłował zastrzelić zamachowca. Po chwili jednak padł nieprzytomny na peron. Zamachowiec pozostał na miejscu i ze spokojem oddał się w ręce policji.

Wojkowa niezwłocznie przewieziono do szpitala Dzieciątka Jezus, gdzie po godzinie zmarł. Młodzieńcem, który zabił Wojkowa, był 19-letni uczeń gimnazjalny Borys Kowerda. Zamachowiec nie posiadał polskiego obywatelstwa i posługiwał się tzw. paszportem nansenowskim dla bezpaństwowców.
Urodził się Wilnie w mieszanej rodzinie rosyjsko-białoruskiej. Jego ojciec był urzędnikiem bankowym, w czasie I wojny światowej carskim oficerem. W roku 1920, kiedy Kowerdowie mieszkali w centralnej Rosji, ojciec Borysa został zmobilizowany do Armii Czerwonej i zmuszony do udziału w wojnie z Polską.

W rok później jednak rodzina Kowerdów przekradła się przez zieloną granicę i zamieszkała w rodzinnym Wilnie na Zarzeczu przy ulicy Krzywe Koło.

Na krótko przed dokonanym zamachem zapragnął powrócić do Rosji i włączyć się tam w walkę białogwardyjskich organizacji podziemnych. W związku z tym porzucił naukę w gimnazjum i kilka tygodni mieszkał w Warszawie. W tym czasie odwiedzał poselstwo sowieckie w celu uzyskania zgody na legalny powrót do ojczyzny. Akurat na kilka dni przed zamachem otrzymał ostateczną odmowę wydania wizy wjazdowej do Rosji.

Postanowił się zemścić. Przeczytawszy w rosyjskojęzycznej gazecie, że przez Warszawę będzie przejeżdżał Rosenholz, zaplanował pójście na dworzec kolejowy. Zamordowany Piotr Wojkow był działaczem z wieloletnim stażem w podziemnych organizacjach socjalistycznych. Urodził się w roku 1888 na Krymie w przechrzczonej i w pełni zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Jego ojciec Lazar Mojsiejewicz Wojkow był dyrektorem gimnazjum w Kerczu. On sam, będąc wówczas początkującym studentem, włączył się w organizację zamachu na gubernatora Jałty, generała Dumbadze. Poszukiwany listem gończym zbiegł do Szwajcarii. W roku 1917 powrócił wraz z Leninem do Rosji i wkrótce został komisarzem aprowizacyjnym uralskiej rady obwodowej w Jekaterynburgu.

Właśnie na mocy decyzji tejże rady 17 lipca 1918 w piwnicach domu kupca Ipatiewa zamordowano rodzinę cara Mikołaja II. Wojkow był współuczestnikiem tej zbrodni. Jako chemik z wykształcenia dostarczył na miejsce kwas siarczany, którym oblano zwłoki straconych. Gdy władze sowieckie ogłosiły zamiar wysłania Wojkowa w charakterze posła do Warszawy, rząd polski dość długo zastanawiał się nad udzieleniem akredytacji. W odpowiedzi na pismo ministra spraw zagranicznych Aleksandra Skrzyńskiego ludowy komisarz spraw zagranicznych Gieorgij Cziczerin wystosował obszerny list, popisując się dużą zręcznością dyplomatyczną i jednocześnie nie byle jakim cynizmem. Przytaczając przykłady wzięte z poezji Mickiewicza i Słowackiego dziwił się, że naród, który piórem swych wieszczów tyle razy domagał się śmierci cara, nagle uznaje ten fakt za okoliczność mogąca rzucać cień na stosunki polsko-sowieckie. Polacy w końcu ustąpili.

Zamach na dyplomatę sowieckiego wywołał, rzecz oczywista, wielkie wrzenie. Gazety sowieckie z miejsca zaczęły oskarżać rząd polski, a przy okazji także brytyjski, o zorganizowanie zbrodni. Władze ZSRR postawiły w stan gotowości bojowej oddziały wojskowe stacjonujące w zachodniej części państwa.

Piotr Wojkow
image-58465

Piotr Wojkow

Zaskoczone władze polskie niezwłocznie podjęły odpowiednie środki bezpieczeństwa. Już nazajutrz po zamachu aresztowano w Warszawie 7 rosyjskich działaczy emigracyjnych, w tej liczbie 2 carskich generałów i dyrektora agencji Russ-Press. W Wilnie natomiast znalazło się pod kluczem aż 24 białogwardyjskich aktywistów, a na prowincji wileńskiej aresztowano dalszych 15 osób.

Wśród aresztowanych mieszkańców Wilna znalazł się były dowódca brygady kozackiej walczącej w roku 1920 u boku wojsk polskich Michaił Jakowlew. Był on redaktorem gazety „Nowaja Rossija” i wydał w dniu zamachu dodatek nadzwyczajny, w którym wzywał społeczność rosyjską w Polsce do ofiar pieniężnych na rzecz obrony Kowerdy. To właśnie Jakowlew wyposażył Kowerdę w rewolwer.

Większość aresztowanych Rosjan po kilku dniach wypuszczono na wolność. Co najmniej ośmiu najbardziej aktywnych monarchistów rosyjskich deportowano na teren Wolnego Miasta Gdańska, gdzie mieli oczekiwać na udzielenie im wiz wjazdowych do Czechosłowacji i na Węgry. Jeden z nich, książę Aleksander Drucki-Sokolnicki, zwrócił się z prośbą do władz polskich, aby nie wysyłano go do Gdańska, gdyż podczas wcześniejszego pobytu w tym mieście wykrył sowiecką siatkę szpiegowską Adamowicza i teraz obawiał się zemsty. Wobec tego władze wyznaczyły mu jako miejsce tymczasowego pobytu do czasu opuszczenia Polski miasteczko Gniew w powiecie tczewskim.

Na podobnej zasadzie wyznaczono spokrewnionej z rodziną carską księżnej Oldze Massalskiej na miejsce tymczasowego pobytu Nowe Miasto Lubawskie, położone na Pomorzu przy granicy z Prusami Wschodnimi. Jej mąż został zamordowany podczas rewolucji przez bolszewików. Władze polskie zakomunikowały księżnej, że nie uzyska obywatelstwa polskiego nawet w drodze ponownego zamążpójścia.

Rząd sowiecki nie był zresztą reakcją władz polskich w odniesieniu do rosyjskich emigrantów ukontentowany, gdyż zażądał od Warszawy delegalizacji wszystkich stowarzyszeń emigracyjnych oraz wydalenia z Polski około 300 działaczy. Niezależnie od tego znany adwokat komunistyczny Teodor Duracz w imieniu żony i córki Wojkowa wystąpił z powództwem cywilnym przeciwko polskiemu Skarbowi Państwa o zadośćuczynienie materialne, natomiast adwokat Sokołow domagał się od rządu polskiego zwrotu na rzecz ZSRR kosztów pogrzebu Wojkowa w wysokości 340 tysięcy złotych.

Bolszewicy zrewanżowali się za śmierć swojego dyplomaty we właściwy sobie sposób. GPU rozstrzelało bez wyroku sądowego 20 monarchistów rosyjskich, m. in. 61-letniego księcia Pawła Dołgorukowa, który w ostatnich latach pracował pod zmienionym nazwiskiem jako posługacz w cerkwi. 14 czerwca 1927 w Odessie skazano na śmierć za rzekome szpiegostwo na rzecz Rumunii aż 111 osób. W Mińsku i Charkowie rozstrzelano 4 Polaków, a na terenie Ukrainy aresztowano 480 rzekomych sympatyków cara. Część z tych ludzi stanowili reemigranci, którzy zupełnie niedawno zawierzyli bolszewikom i powrócili z Zachodu na łono ojczyzny. Równocześnie władze sowieckie zorganizowały w Moskwie przed budynkiem polskiego poselstwa groźne demonstracje. W Kijowie umiejętnie podburzony tłum zdemolował nieomal wszystkie sklepy należące do Polaków. Był to końcowy okres NEP — handel pozostawał jeszcze w rękach prywatnych.

Przesłuchanie Borysa Kowerdy na Komisariacie Policji w Warszawie
image-58466

Przesłuchanie Borysa Kowerdy na Komisariacie Policji w Warszawie

15 czerwca 1927 odbył się Warszawie sąd doraźny nad Kowerdą. Broniło go czterech adwokatów. Jako pierwszy zgłosił się w tej sprawie do Rosyjskiego Komitetu w Polsce wileński adwokat Andrejew, skądinąd ojciec znanego po wojnie profesora prawa karnego. W roku 1941 bolszewicy okrutnie zemścili się na nim za podjęcie obrony Kowerdy. Zginął zamęczony w kazamatach wileńskiego NKWD. Pozostałymi adwokatami byli endek Niedzielski oraz zbliżeni do sanacyjnych kół rządowych Paschalski i Ettinger. Oskarżał prokurator sądu apelacyjnego Rudnicki. Rozprawie przewodniczył sędzia Gumiński. Przesłuchano 18 świadków, w tym Rosenholza, rodziców Kowerdy oraz jego prawosławnego spowiednika z Wilna, ks. Dziczkowskiego.

Opinia publiczna była pełna wyrozumienia, a nawet sympatii dla zamachowca. W czasie przesłuchania przed sądem Kowerda mówił: „Podczas przewrotu bolszewickiego byłem w Samarze. Na moich oczach wrzucono żywcem do rozpalonego pieca lokomotywy maszynistę, a zawiadowcę stacji pobito. Widziałem znęcanie się nad duchownymi prawosławnymi, rozstrzeliwania niewinnych ludzi i plądrowanie. Przeżyłem głęboko tragedię Rosji”. W mowie obrończej adwokat Andrejew wywodził, że przyczyną tragicznych zachowań emigrantów rosyjskich jest „ból, który targa sercami emigrantów, stęsknionych za ojczyzną, rządzoną przez krwiożerczych szaleńców”.
Warszawski sąd doraźny wymierzył Borysowi Kowerdzie karę dożywocia i równocześnie zwrócił się do Prezydenta RP o zamianę tej kary na 15 lat więzienia. Prezydent Mościcki przychylił się do prośby sądu. Władze sowieckie nie były zadowolone z wyroku, oceniając go jako nadmiernie pobłażliwy. Nie obyło się bez protestów rządowych i demonstracji przed poselstwem polskim w Moskwie. Po pewnym czasie jednak sprawa przycichła i wzajemne stosunki unormowały się. Karę pozbawienia wolności Kowerda odbywał w więzieniu w Grudziądzu. Przebywali tam również polscy komuniści.

W roku 1949, w ramach procesu wytoczonego przez władze PRL przedwojennym strażnikom więziennym, oskarżonym o znęcanie się nad uwięzionymi komunistami, członek KC PZPR Tadeusz Ćwik zeznawał: „Razem z nami przebywał w więzieniu zabójca posła rosyjskiego Wojkowa, Kowerda, który cieszył się specjalnymi względami zarządu więzienia. Miał on nieograniczony pobyt na świeżym powietrzu i specjalne jedzenie. Z tego wynika, jakie nastawienie było do komunistów”.
W roku 1937 Kowerda został zwolniony z więzienia na podstawie amnestii. Wyjechał do Jugosławii, gdzie w tamtejszym gimnazjum rosyjskim zdał maturę. Zmarł w roku 1984 w USA.

Jeremi Sidorkiewicz

Jedna odpowiedź do Zamach z wileńskim tłem

  1. józef III mówi:

    zupełnie jak bojowcy PPS

Leave a Reply

Your email address will not be published.