73
Domy nasze, ulice wasze — koniec sporu o polskie tablice?

Wspólnoty lokalne gminy szaternickiej zrealizowały swój pomysł na nazwy ulic — praktyczny a zarazem kompromisowy w kontekście sporu o polskie nazwy ulic Fot. Marian Paluszkiewicz
image-58667

Wspólnoty lokalne gminy szaternickiej zrealizowały swój pomysł na nazwy ulic — praktyczny a zarazem kompromisowy w kontekście sporu o polskie nazwy ulic Fot. Marian Paluszkiewicz

Strona rządowa w sporze z lokalnymi samorządami o podwójne nazwy ulic na Wileńszczyźnie posługuje się jedynym argumentem, że ustawa o języku państwowym stwierdza, że nazwy ulic muszą być po litewsku.
 
I dodaje przy tym często słowo „wyłącznie”, aczkolwiek, jak już niejednokrotnie podkreślała strona broniąca się, czyli samorządy, w ustawie nie ma imperatywnego określenia „wyłącznie”. Toteż z logiki wynika, że w miejscowościach, zwarcie zamieszkiwanych przez polską mniejszość, obok litewskiej nazwy ulicy może być też jej polski odpowiednik.

Zwłaszcza, że na takie rozwiązanie pozwalała obowiązująca do 2010 roku ustawa o mniejszościach narodowych. Politycy polskiej mniejszości przekonują, że właśnie na podstawie regulacji prawnych tej ustawy mieszkańcy Wileńszczyzny zamieszczali na swoich domach tablice z polskimi nazwami ulic.
Spór o tablice trafił w końcu do sądu. Sądy, jak to ślepa ich patronka nakazuje, ślepo też zastosowali literę prawną i nakazali władzom samorządowym pozdejmować polskie tablice.

Te, jako posłuszne wobec prawa, pozdejmowały, ale tylko tam, gdzie przysłowiowa ręka samorządowca mogła sięgnąć. A więc tablice zniknęły z budynków publicznych i należących prawem własnościowym do samorządów i ich spółek i instytucji. Tablice pozostały na domach prywatnych, bo jak tłumaczą przedstawiciele władz samorządowych — teren prywatny jest i bez nakazu sądu nic zrobić nie można. Tymczasem litewska Temida okazała się nie tylko ślepa, ale i głucha, bo sądy o żadnym nakazie słyszeć nie chcą i domagają się od dyrektorów administracji samorządów rejonów wileńskiego i solecznickiego, żeby pousuwali z domów prywatnych polskie tablice.

 Polskie nazwy ulic na prywatnych domach na razie skutecznie bronią się przed rządową krucjatą przeciwko polskim napisom Fot. Marian Paluszkiewicz
image-58668


Polskie nazwy ulic na prywatnych domach na razie skutecznie bronią się przed rządową krucjatą przeciwko polskim napisom Fot. Marian Paluszkiewicz

Na dodatek rodzima Temida okazała się jeszcze i niema, bo na zapytanie dyrektorów administracji, na podstawie jakiej regulacji prawnej mają wejść na teren prywatny i zabrać osobie prywatnej jej własność prywatną, czyli polską tablicę, sąd dotychczas nie odpowiedział.
Tymczasem na kompromisowe rozwiązanie sporu o polskie tablice (przynajmniej do pojawienia się nowej ustawy o mniejszościach narodowych) nadzieje daje oddolna inicjatywa mieszkańców Wileńszczyzny. Polska lokalna mądrość ludowa okazała się, zresztą jak zawsze, roztropniejsza od głów rządowych oraz niegdyś zdobionych perukami z lokami, czyli sądowych.

Z propozycją rozwiązania na zasadzie „domy nasze — ulice wasze” wyszli mieszkańcy gminy szaternickiej w rejonie wileńskim. W ubiegłym roku pojawiły się tu tablice z litewskimi nazwami ulic — jak to ustawa nakazuje — ale nie na domach, lecz na słupach drogowych stojących przy skrzyżowaniu ulic. Jak wyjaśnia nam starosta gminy Wiesław Starykowicz, takie rozwiązanie miało przede wszystkim cel praktyczny, bo w wiejskich miejscowościach, gdy ulicami często są polne drogi prowadzące do poszczególnych wsi, nie ma możliwości zawiesić tablicy na ścianie pierwszego domu na początku ulicy, bo ten pierwszy dom może znajdować się nawet kilkaset metrów dalej.

— Nasze zastosowanie ma przede wszystkim charakter informacyjny — mówi nam starosta. Dodaje też, że podejmując takie ustalenia wspólnoty lokalne liczyły też na rozładowanie napięcia wokół dwujęzycznych tablic.
— I wydaje się, że sytuacja nieco się uspokoiła, chociaż wciąż trwają sprawy sądowe wszczęte przed laty — mówi Starykowicz.

Za przykładem mieszkańców gminy szaternickiej poszły również inne gminy — awiżeńska, kowalczucka, czy (jak na zdjęciu) rudomińska Fot. Marian Paluszkiewicz
image-58669

Za przykładem mieszkańców gminy szaternickiej poszły również inne gminy — awiżeńska, kowalczucka, czy (jak na zdjęciu) rudomińska Fot. Marian Paluszkiewicz

Decyzję o nowym, a raczej dodatkowym oznakowaniu ulic podjęła w ubiegłym roku gminna Rada Wspólnot Lokalnych. Na realizację pomysłu przeznaczyła ona środki z rządowego funduszu na działalność wspólnot lokalnych.
— W ubiegłym roku zawiesiliśmy ponad 50 takich tablic. Również w tym roku pojawi się kolejnych 50 — informuje starosta.

Szaternickie rozwiązanie okazało się też bardzo praktycznym. Toteż pomysł podchwyciły inne gminy i nowe tablice z nazwami ulic pojawiły się już w gminie rudomińskiej i awiżeńskiej. Podobne rozwiązanie zamierza wprowadzić u siebie w tym roku gmina kowalczucka oraz inne.

Podobne też rozwiązanie planował wprowadzić poprzedni rząd Andriusa Kubiliusa. Oznakowanie ulic na słupach drogowych, a nie na domach, często prywatnych, rządowi proponowała grupa robocza. Inicjatywa pojawiła się na szczycie sporu strony rządowej z samorządami Wileńszczyzny o polskie tablice. Pomysł jednak upadł z powodu braku środków na jego realizację.

A szkoda, bo ogólnokrajowa reglamentacja prawna szaternickiego pomysłu zapewniłaby transparentność adresową w całym kraju, jak też mogłaby być finansowana z budżetu państwa, a nie kosztem wyrzeczeń potrzeb wspólnot lokalnych. W sporze o podwójne tablice takie rozwiązanie mogłoby być też kompromisowym, oczywiście, o ile w tym sporze stronie rządowej w ogóle kompromis ten jest potrzebny.

 

73 odpowiedzi to Domy nasze, ulice wasze — koniec sporu o polskie tablice?

  1. Kmicic mówi:

    Zupełnie nie rozumiem? To żaden kompromis.
    To przecież jest formalna zgoda Polaków na jednojęzyczne nazwy. Przecież chodzi właśnie o to, by tam gdzie zwarcie mieszkają Polacy,wszędzie były oficjalnie dozwolone(jak np. w Polsce w Puńsku, czy na Zaolziu w Czechach), dwujęzyczne napisy.
    Wobec tego mam nadzieję ,że przynajmniej w tych miejscowościach wyłącznie polskie(!) tablice są na każdym polskim domu.

  2. Adam81w mówi:

    A dlaczego Polacy mieliby rezygnować z czegoś co im się należy?

  3. marek mówi:

    Przypomniało mi się przedwojenne hasło “wasze ulice, nasze kamienice”.

    Pomysł należy traktować, jako substytut normalności. Jaka jest norma, wystarczy przyjechać do Polski. Plusem pomysłu jest budowanie oddolnej solidarności Polaków, wbrew instytucjonalnym ograniczeniom,

  4. Andrzej R z W-wy mówi:

    Konstutucja szwajcarska (art.4) mówi, że “językami narodowymi są niemiecki, francuski, włoski, retoromański”. Cztery języki urzędowe w jednym kraju, demokracja referendalna, samorządne kantony…konstytucja Szwajcarii to ciekawa lektura.

  5. andrzej mówi:

    Jezeli juz wszystkie napisy rząd potrzebuje w języku liewskim,to dlaczego to nie odnosi się do MAXIMA i innych.Podwujne standarty?

  6. Lubomir mówi:

    Nic bym nie miał przeciwko temu, gdyby dać Litwinom dobry przykład i pilotażowo w największych miastach Polski jako drugie, pod polskimi nazwami, podać nazwy litewskie. Może nawet lietuviscy fundamentaliści i ekstremiści pomyśleliby o stosownej symetrii zachowań. W końcu nie powinniśmy zaprzepaszczać wieków naszej wspólnej i jakże wielkiej historii. Ktoś powinien dać przykład wielkoduszności. Zacietrzewienie to cecha ludzi skarlałych.

  7. Kazimeirz Kransztadzki mówi:

    Końca sporu nie będzie, bo Litwini nie spoczną dopóki nie pozbędą się jakichkolwiek oznak polskości na Wileńszczyźnie. Z nimi nie można iść na kompromis, bo tylko wykorzystają chwilę słabości i pozorny kompromis przerodzi się w porażkę na pełnej linii. Walczmy o to, co nam się należy!!!

  8. Witold mówi:

    Fundamentalną sprawą jest to, że litewskie prawo jest albo złe (ustawa o języku państwowym), albo że go nie ma wcale (jak w przypadku ustawy o mniejszościach narodowych).
    Tylko prawne rozwiązania zgodne z traktatem polsko-litewskim, standardami europejskimi i zdrowym rozsądkiem rozwiąże raz na zawsze sprawę podwójnej pisowni na Litwie.

  9. Wereszko mówi:

    @ Lubomir, Czerwiec 15, 2013 at 16:43 –
    “W końcu nie powinniśmy zaprzepaszczać wieków naszej wspólnej i jakże wielkiej historii.”

    Widzę,że i ty,Lubomir,dałeś się nabrać na lietuviską propagandę. Otóż nie było żadnej “wspólnej historii”.Owszem,była wspólna WIELKA historia między Polakami a LITWINAMI ale nie między Polakami a LIETUVISAMI.

  10. Czarek mówi:

    Zwrocilem uwage na zdjecie . Dlaczego ludzie na swojch prywatnych domach umieszczaja napisy po litewsku .Chyba ze w ten sposob oznaczaja ze sa rodzina mieszana .
    Do Kazimierz K. Post 8,
    Zmienie troche Twoj wpis ” konca sporu nie bedzie ,bo Polacy nie spoczna dopoki nie pozbeda sie jakichkolwiek oznak dyskryminacji na Wilenszyznie ” Dalej jest juz ok.

  11. Lubomir mówi:

    Za pontyfikatu Jana Pawła II obserwowaliśmy swoisty renesans języka polskiego w Europie. Obecnie zaczyna ustalać się swoista językowa hierarchia. Przewodzi język niemiecki, za nim podąża hiszpański, francuski i włoski. Zagniewani na Brytyjczyków Niemcy spychają angielski na coraz odleglejsze miejsce. O języku polskim obecnie dosyć cicho w Europie. Przykre to. Jeszcze dochodzi ta wojna Lietuvisów z polszczyzną. Wojna całkowicie niepotrzebna i bezsensowna.

  12. Kmicic mówi:

    do Czarek 11:
    To z nadmiaru ,,uprzejmości,, w kierunku lt władz,- trochę też z postsowieckiej pokory, by niepotrzebnie nie drażnić LT. – To też ma pokazywać Europie,że Polacy są nastawieni wybitnie pokojowo.- To jest argument, że lt władze karzą za dwujęzyczne(sic) napisy, na prywatnych(sic) domach i to jeszcze polskich(sic) samorządowców nie mających prawa(sic) ingerować na prywatnych posesjach.- Takie 4-0, tylko za mało akcentowane przy każdej sposobności.
    W obecnej sytuacji , przy podkręcaniu śruby przez lt urzędasów,niepotrzebnie wieszane są dwujęzyczne napisy na swoich prywatnych domach .Moim zdaniem lt zacietrzewienie powinno się spotkać ze zdecydowana reakcją.
    . W takiej sytuacji Koroniarze natychmiast by wywiesili pełny adres

    – Litwa;

    Wileńszczyzna lub np.Rejon Soleczniki;

    Troki, Jaszuny albo np.Wilno;

    np. ul. Cicha 20 dawniej ul.Józefa Piłsudskiego 16 ;

    Wanda i Jan Mickiewicz.

    a na furtce:
    Uwaga dobry pies, ale nie dla antypolaków.

  13. Astoria mówi:

    Ciekawe, czy gdyby w Sejmie pojawił się projekt ustawy zezwalającej na podwójne nazewnictwo ulic, to by go posłowie AWPL poparli? Ta wątpliwość nie jest wcale niedorzeczna. 12 czerwca przepadł w Sejmie projekt zezwalający na użycie liter “w”, “q”, “x” w nazwach osób prawnych. Projekt z pewnością idący w stronę realizacji polskich postulatów językowych. Spośród 8 posłów AWPL poparło go 2.

  14. Kmicic mówi:

    Wilnianka Joanna Moro, Miss Polka Kuriera Wileńskiego, właśnie prowadzi , z klasą 🙂 , galę finałową Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu.
    Wileńszczyzna , Litwa, mogą być z niej naprawdę dumni.

  15. Lubomir mówi:

    Re: Kmicic. Dzięki takim ‘Perełkom’ jak Joanna Moro, Wileńszczyzna staje się tak samo bliska sercom Polaków, jak Opolszczyzna. I tu i tam obcy usiłują zrywać nam tablice z polskimi napisami. Jednak świadomość Polaków rośnie i to musi zniechęcić jednych i drugich nazistów do zaprzestania antypolskich praktyk. Wyśpiewany przez córkę Czesława Niemena ‘Dziwny jest ten świat’, chyba wzruszył nawet antypolskich nazistów…

  16. Kmicic mówi:

    Na Wileńszczyżnie w Lidzie urodził się też Czesław Niemen. To obecnie Białoruś, ale to tylko tyle z Lidy do Solecznik, co z Wilna do Solecznik.

  17. Lubomir mówi:

    Przepraszam za błąd. Powinienem napisać: to musi zniechęcić jednych i drugich nazistów do stosowania antypolskich praktyk.

  18. Kmicic mówi:

    Świetnie w Opolu zaśpiewała też Maryla Rodowicz .Profesjonalna jak zawsze,niezniszczalna , jak sama mówi dzięki świetnym genom ,oczywiście też Wilnianka 🙂
    Rodzina Rodowiczów miała przed wojną aptekę pod Łabędziem w Wilnie.
    A teraz rodzina Rodowiczów zrekonstruowała ołtarz św. Dydaka u Bernardynów w Wilnie.

    ,,Rodzina Rodowicz-Radavičius ratuje wartości kulturalne w Wilnie.
    Niezwykłe rodzinne spotkanie ,, – http://www.tygodnik.lt/200935/bliska3.html

  19. do Kmicica mówi:

    A moim zdaniem to jest właśnie kompromis. Oddolna inicjatywa, niekonfliktowa. Napisy w języku państwowym mają być i niech będą na słupach, a na domach już dwujęzyczne. “W obecnej sytuacji , przy podkręcaniu śruby przez lt urzędasów,niepotrzebnie wieszane są dwujęzyczne napisy na swoich prywatnych domach ” z tym się nie mogę zgodzić. Najwyżej celem by było wywołanie konfliktu. Wydaje mi się, że nie tędy droga, nie powinno nam chodzić o izolację, natrętne demonstrowanie “czegoś”. Właśnie to powoduje niechęć Litwinów do nas, czy chcemy być postrzegani jako równoprawni obywatele państwa czy jako ekstremiści? Chodzi o prawo do używania własnego języka czy o demonstracyjne ignorowanie języka litewskiego?

  20. Wereszko mówi:

    @ Kmicic, Czerwiec 16, 2013 at 23:02 –
    “…w Lidzie urodził się też Czesław Niemen.”

    Nieprawda,Niemen nie urodził się w Lidzie.

  21. Kmicic mówi:

    do anonima 20;
    Rugowanie języka polskiego na Wileńszczyżnie i w Wilnie jest jednostronnym lt ekstremizmem i trwa już 21 lat..
    Przecież to chore ,by bycie Polakiem uważać za ekstremizm.
    To by oznaczało ,że normalne życie po polsku, w szkole, na ulicy, w sklepie, w urzędach, ma coś wspólnego z ekstremizmem ?
    Przecież to lt władze demonstracyjnie ,,ignorują,, język polski.
    To, co czytam w Twoim poście, to myślenie niewolnika,- byle tylko nie rozdrażnić Pana i mieć święty spokój.
    100% racji ma czarek (11) – Skoro tablice (wyłącznie po lt) są na ulicach, to dla równowagi,na polskich domach powinny być wyłącznie po polsku.
    A skoro jest to sztucznie wymuszona sytuacja przez lt władze, to na własnym domu właśnie napisałbym pełny adres wyłącznie po polsku;
    np.
    Litwa
    Wilno lub. np. rejon Wileński
    Starostwo Ławaryszki
    Mickuny
    ul.Leśna 3(dawniej Legionistów 3)
    Adam i Maria Ławrynowicz

    -I niech dzieci mają te polskie nazwy codziennie przed oczyma.

    -(tak się zresztą pisze w wielu wioskach w RP).

    -Tak by wyglądała odpowiedz koroniarza na takie lt skandaliczne zakazy.

    Jedynym(!) rozwiązaniem jest powszechna dwujęzyczność na Wileńszczyżnie(na wszelkich tablicach również), przed czym bronią się lt władze.- Niech dalej próbują narzucać jednojęzyczność i monoetniczność,a Polacy niech walczą o PEŁNĄ równoprawność, do skutku,- dla normalności i dla nieskonfliktowanej, sprawiedliwej Litwy.
    Kompromis nie może dotyczyć obniżania (ponad wszelką miarę)statusu języka zwarcie zamieszkałej rdzennej mniejszości narodowej.Jeżeli chcecie być pełnoprawnymi obywatelami,chcecie cokolwiek wywalczyć w szkołach, w urzędach, w sejmasie, to trzeba w tej sprawie być konsekwentnym do końca.
    Wielkim kompromisem już jest ,że nie żądacie tego samego co mają np.Szwedzi w Finlandii, czy Tyrolczycy w Bolzano (co nie jest niczym nadzwyczajnym w cywilizowanym świecie). Od takiego kompromisu należy zaczynać , a nie od podkładania się pod lt antypolaków.
    Dopiero po uznaniu pełni , powtórzę, PEŁNI praw należnych polskiej mniejszości, można zacząć przyjażnie rozmawiać o wzajemnych kompromisach.Do tego czasu mamy na LT do czynienia z lt antypolskim ekstremizmem i nie ,,ignorowaniem,, , ale bezprawnym RUGOWANIEM języka ojczystego rdzennych mieszkańców tych ziem.
    Zadania Polaków na LT są bardzo minimalistyczne. Poczytaj sobie o normalnym traktowaniu rdzennych mniejszości narodowych i w tym kontekście dopiero pomyśl o kompromisie:
    http://www.magwil.lt/archiwum/2003/mww4/bal8.htm
    ps.
    Szanujcie siebie i przyszłość waszych dzieci..

  22. Kmicic mówi:

    do Wereszko 21;
    Ups..Masz rację, żle skojarzyłem.
    Czesław Wydrzycki (Niemen)urodził się w Starych Wasiliszkach na Grodzeńszczyżnie.
    Ale to też niedaleko od Wileńszczyzny, ta sama mieszanka kulturowa, to same pomieszanie krwi 🙂

  23. Kmicic mówi:

    do Lubomir i internautów:
    Wczorajsza gala finałowa była jednym z najlepszych koncertów jakie widziałem i słyszałem.
    Pokazano wiele z tego co najlepszego stworzono w PRL i w Polsce.Właściwie prawie każdy występ można ocenić jako wydarzenie artystyczne.
    I prawie wszystkie piosenki śpiewane z publicznością, na stojąco. Także Pietrzak z Aby Polaka była Polską i Szcześniak z Białym Krzyżem, Turnau z Po Cichu , Łobaszewska z Czas nas uczy pogody itd. itd, genialni wykonawcy genialnych utworów. Nie przesadzam..
    Polecam wszelkie powtórki. Mamy naprawdę być z czego dumni. Szkoda że takiej powtórki na żywo nie można zafundować Wilniukom w Wilnie.

  24. wioskowy mówi:

    do post 20

    kompromis? czlowieku o jakim Ty kompromisie mowisz? z kim kompromisowac? zdejm klapki z oczow, a moze Ty masz nazwisko na -is lub -as tez jak kompromis tylko na cmentazu bedzie poprawnie moze? Iliu juz dzis Polakow ma wykrecone nazwiska? Tysiace. Tylko na to jest rozliczone ze ludzie zmecza sie ta nieustanna walka o wlasna godnosc, o wolnosc. Zeby czlowiek byl traktowany z szacunkiem wszedzie, nie zaleznie od pochodzenia.

    Nie moze byc kompromisu z klamstwem i obluda.

    Sa takie kraje gdzie tego nie ma…
    Czemu Wilenszczyzna to kraina tredowatych? Stale zadaje sobie te pytanie i nie mam odpowiedzi, czym zawinilismy przed Bogiem ze nas kazdy okupant meczy?

  25. Kmicic mówi:

    do wioskowy 25:
    w pełni się zgadzam .
    Twój post powinni bardzo uważnie przeczytać wszelcy tutejsi, starzy i nowi, ,,załagodziciele,, , którzy wylegli nagle na tym forum ,gdy okazało się ,że Polacy na LT twardo będą domagali się o swoje prawa i będą zdecydowanie protestowali w czasie lt Prezydencji.

  26. Kmicic mówi:

    cd.26;
    ,,..Żądamy:

    1. Natychmiastowego odwołania dyskryminujących polskie szkoły zmian w Ustawie o Oświacie w znowelizowanej wersji z 17 marca 2011 r. i przywrócenia poprzednich założeń Ustawy dotyczących szkolnictwa mniejszości narodowych.

    2. Zrzeczenia się ujednolicenia egzaminu maturalnego z języka litewskiego (ojczystego) i języka litewskiego (państwowego);

    3. Przywrócenia egzaminu z języka ojczystego (polskiego) na listę obowiązkowych egzaminów maturalnych z wpisaniem oceny z tego egzaminu do świadectwa maturalnego oraz jej zaliczenia jako dodatkowych punktów przy wstępowaniu na studia wyższe.

    4. Zaprzestania stosowania dyskryminującej praktyki priorytetu w zachowaniu szkoły litewskiej kosztem szkoły mniejszości narodowych;

    5. Poczynienia istotnych zmian obecnego systemu finansowania placówek oświatowych (metodyki koszyczka ucznia), gdyż obecny system nie spełnia swojej podstawowej funkcji – poprawy jakości kształcenia poprzez efektywne wykorzystanie środków przeznaczonych na oświatę.

    Podczas zmiany niniejszego systemu należy zapewnić:

    1. usunięcie przesłanek do nieuzasadnionego zwiększania liczby uczniów w klasach;

    2. nadanie samorządom większej samodzielności w zarządzaniu finansami;

    3. zwiększenie „koszyczka ucznia” o 50 proc. w szkołach mniejszości narodowych;

    4. zaprzestanie praktyki okrajania części „koszyczka ucznia” przydzielonej samorządom, by zapewnić w ten sposób równowagę sieci placówek oświatowych oraz gwarancje socjalno-ekonomiczne dla nauczycieli (rozporządzenie ministra nr V-899 z dn. 2012-05-30);

    5. skorygowanie systemu wynagrodzeń pracy nauczycieli i innych pracowników pedagogicznych w ten sposób, by jednoznacznie została ustalona norma pedagogiczna wynosząca 18 godzin kontaktowych, co zwiększyłoby bezpieczeństwo socjalne pracowników.,,
    http://l24.lt/pl/oswiata/item/12710-konferencja-%E2%80%9Epolskie-dziecko-w-polskiej-szkole%E2%80%9D-tekst-przyjetej-uchwaly

    ,,..— Przywódcy europejscy muszą nam pomóc. Nie ma innego sposobu, by nas usłyszano nas, dlatego przyszliśmy na pikietę — powiedział jeden z uczestników.
    — W Europie powinny obowiązywać jednakowe warunki ochrony praw człowieka. Litwa jest częścią Unii, dlatego wszyscy obywatele naszego kraju mają prawo do korzystania ze standardów europejskich — wtórowała mu kolejna uczestniczka.

    — Przyszedłem tu dziś, bo chcę, by usłyszano moje stanowisko na temat dwujęzycznych nazw ulic oraz nakładanych za to kar — mówił pikietujący student i dodał, że nie jest też zadowolony z ujednolicenia egzaminu maturalnego z języka litewskiego w szkołach litewskich i mniejszości narodowych oraz stopniowego rugowania języka polskiego z placówek oświatowych z polskim językiem nauczania.
    W ceremonii otwarcia wzięła udział prezydent Dalia Grybauskaitė, przebywający z wizytą na Litwie przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz i komisarz UE ds. sprawiedliwości, praw podstawowych i obywatelstwa — Viviane Reding…,,

    http://kurierwilenski.lt/2013/05/31/pikieta-w-dniu-otwarciu-domu-europejskiego-w-wilnie/

  27. Witold mówi:

    Trudno mówić o kompromisie w sytuacji, gdy jedna ze stron z premedytacją działa na szkodę drugiej. Przecież lietuvisi z pełną świadomością łamią prawa autochtonicznej polskiej mniejszości narodowej na Litwie w różnych dziedzinach, w tym językowej: podwójnego nazewnictwa czy oryginalnej pisowni nazwisk. Kpią przy tym z unijnych praw, europejskich standardów – i śmieją się wszystkim w nos.
    Lietuva od lat nie wykazuje ani odrobiny dobrej woli, wystarczy wspomnieć ostatnie skandaliczne orędzie Grybauskaite w sejmie, gdzie kłamała, podjudzała, siała nienawiść i szkalowała Polaków na Litwie.

  28. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Do Astoria: projekt, o którym mówisz był istotny z punktu widzenia przedsiębiorców, biznesmenów itd. Nam Polakom chodzi o stosowanie wszystkich znaków diaktrycznych charakterystycznych dla języka polskiego, nie interesują nas rozwiązania połowiczne (chociaż w przypadku projektu z 12 czerwca nawet tak nie można powiedzieć, bo była w nim mowa o zaledwie jedej literze występującej w polskim alfabecie). Ten projekt w żadnym stopniu nie rozwiązywał naszych problemów.

  29. baba mówi:

    Kmicic 26

    Kmicic piszesz nieprawdę i nie pierwszy raz. Nie traktuj innych jak wariatów, nie wmawiaj innym swoich kłamstw, bo nikt nie wyległ nagle na to forum, by odwodzić od domagania się praw przez Wilniuków. Wszyscy są za.
    Wylegli, aby powstrzymać ciebie, bo znowu głupoty zacząłeś produkować i publikować.

  30. Kmicic mówi:

    do baba 30;
    To właśnie nadszedł czas na oddolne protesty. Może zbierzesz z setkę bab i w stosownym momencie pójdziesz bronić polskich uczniów obojga płci.

  31. Polak ze Śląska mówi:

    Chciałbym serdecznie podziękować cenzurze KW która skasowała mój post zawierający linki do zdjęć pokazujących dwujęzyczne tablice na Śląsku.Cieszy mnie fakt,że KW jest w rzeczywistości przychylna litewskim władzom i kasuje posty pokazujące ,że w innym kraju mozna przestrzegać demokratycznych praw należnych mniejszościom narodowym.
    Mam nadzieję,że osoba odpowiedzialna za to w KW dostanie za to do rąk własnych nagrodę z rak samej Grybauskaite,bo przecież czego oczy nie widzą tego sercu nie żal(i tego czegoś nie ma).
    Za to cytaty Grybauskaite,że wszędzie zamyka sie litewskie szkoły sa podawane co do przecinka.
    Szkoda,że KW stała się marionetką w rękach reżimu.Teraz zacznie się pewnie publikacja tylko i wyłącznie materiałów przychylnych litewskim nacjonalistom i Grybauskaite.

  32. Polak ze Śląska mówi:

    Anuluję post powyżej i przepraszam.
    Coś mnie dzisiaj zaćmiło-pewnie przez ten upał.Nie wiedzieć czemu 5 razy sprawdzałem i 5 razy nie zauważłem,że są nadal
    Proszę admina o skasowanie komentu
    34

  33. Kmicic mówi:

    do Polak ze Śląska;
    Do działu admin

  34. Marko mówi:

    Najważniejszy wniosek płynący z tej publikacji jest niekorzystny dla państw litewskiego. Państwo to wystawia sobie złe świadectwo w sprawie kultury politycznej i prawnej. Nie szanuje praw człowieka ani mniejszości narodowych. I przy pomocy sądów próbuje zastraszyć ludność polską.

    Orzeczenie sądu w sprawie tablic informacyjnych nie wynika ze “ślepego zastosowania litery prawa” – jak to podnosi autor tej publikacji, lecz z subiektywnej interpretacji tegoż prawa. Jeśli litewskie organy administracyjne stosują wykładnię prawa tak, jakby w ustawie był nakaz “wyłącznego” stosowania języka litewskiego na tablicach informacyjnych, to sąd powinien to zauważyć, że tak nie jest. Bo, jak domniemuję, ustawa nie zabrania expresis verbis stosowania napisów w języku polskim. I ten argument niezawisły sąd powinien był też zauważyć. A więc sprawa ta powinna być – jeśli już poddana została interpretacji – zinterpretowana na korzyść języka polskiego, gdyż tego wymagają prawa człowieka i ogólne zasady prawa międzynarodowego. I to powinno być wiadome sądowi. Jeśli sąd działa tak, jak to opisuje publikacja, to znaczy że sąd jest stronniczy.

    Niesprawiedliwe krzywdzące działania państwowych organów sądowych i administracji litewskiej powinny być przedmiotem skarg Polaków do organizacji międzynarodowych, jak np. do Międzynrodowej Organizacji Praw Człowieka, albo choćby do Unii Europejskiej. Tych skarg, prywatnych albo w imieniu społeczności/samorządów powinno być jak najwięcej. Ponadto w każdym przypadku decyzji władz litewskich należy natychmiast zażądać wydania tej decyzji na piśmie wraz z uzasadnieniem oraz pouczeniem, do kogo w danej sprawie można złożyć odwołanie na taką decyzję. A następnie te decyzje zaskarżać do sądu administracyjnego. I wyczerpywać wszystkie możliwości odwoławcze.

    Należy się spodziewać wyroków oddalających skargi polskie, aż do sądu najwyższego Litwy włącznie. Ale dopiero wyrok sądu najwyższego Litwy można zaskarżyć do Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka w Strassburgu. Ponadto, na każdym etapie postępowania sądowego można dodatkowo składać skargi do Międzynarodowej Organizacji Praw Człowieka, załączając otrzymane decyzje na piśmie, albo po prostu podnosząc skargę, że – mimo prośby o wydanie decyzji na piśmie (tę prośbę, w formie uwierzytelnionej kopii, wysłaną do organu litewskiego listem poleconym, należy również załączyć do skargi), Litwini nie wydają swych decyzi na piśmie. W ten sposób IKRH dostanie również materiał, stanowiący podstawę do interwenji wobec państwa litewskiego.

    Narzekanie i chytre sposoby nie przyniosą pożądanego skutku. A to dlatego, że tu państwo litewskie nie działa z powodu braku wiedzy czy błędnego mniemania, tylko złośliwie ogranicza prawa Polaków.

    Tylko droga formalno-prawna może spowodować powrót państwa litewskiego na drogę praworządności i poszanowania praw Polaków. Wszelki chytre wybiegi, o których mowa w tej publikacji, pożądanego rezultatu raczej nie przyniosą.

  35. Marko mówi:

    Zapoznałem się z komentarzami tej dyskusji. Do niektórych chciałbym się ustosunkować.

    Nr 20:

    Bardzo rozsądnie piszesz. A piszesz dokładnie tak samo, jak myślisz. Bardzo rozsądnie. Jesteś przeciwnikiem nieformalnych tablic dwujęzycznych i postulujesz uregulowanie prawne tego problemu. Bardzo rozsądnie wskazujesz na niebezpieczeństwo konfliktu, jakie takie “chytre” postępowanie, nie mające podstawy w prawie, może wywołać. Piszesz:

    Wydaje mi się, że nie tędy droga. Nie powinno nam chodzić o izolację, o natrętne demonstrowanie „czegoś”. Właśnie takie prowokacyjne postępowanie wywołuje niechęć Litwinów do nas. Czy chcemy być postrzegani jako równoprawni obywatele państwa, czy jako ekstremiści? Czy chodzi nam o prawo do używania własnego języka czy o demonstracyjne ignorowanie języka litewskiego?

    Bardzo rozsądnie. Oby było więcej ludzi tak myślących.

    Wioskowy, nr 20

    Masz całkowitą rację w sprawie Twoich argumentów. I bardzo mi się podoba Twoja opinia, że “nie może byc kompromisu z kłamstwem i obłudą.” Ale ogólnie – bardzo Cię proszę o zrozumienie mnie – mylisz się. Tam, gdzie jest konflikt, tam konieczny jest kompromis. Kompromis w końcu w naszym żywotnym interesie. Przecież do wojny nie dojdzie, a Ty nawołujesz do odrzucenia wszelkich kompromisów, a więc nawołujesz de facto do przemocy. Rozumiem Twoje rozgoryczenie postawą Litwinów, ale lepiej jest pozyskiwać ich sympatię niż ich straszyć konsekwencjami i namawiać Polaków do nieustępliwości. Lepiej jest iść drogą frmalno-prawnych skarg niż wyrażać Litwinom pogardę. Domagać się tego, co nam się należy i wyciągać rękę do zgody.

    Piszesz: “Stale zadaję sobie te pytanie i nie mam odpowiedzi, czym zawiniliśmy przed Bogiem ze nas każdy okupant męczy?”. Wielkie rozgoryczenie przemawia przez Ciebie, uzasadnione i w pełni zrozumiałe. Gdybym mógł Ci odpowiedzieć na to bardzo sprawiedliwe i słuszne pytanie, powiedziałbym, że Bóg nie ma z tym nic wspólnego. I nie może w niczym pomóc. Trzeba działać metodami formalno-prawnymi.

    Witold, nr 28

    Bardzo podoba mi się Twoja mądra wypowiedź. Naprawdę mądra i budząca szacunek. Piszesz: “Trudno mówić o kompromisie w sytuacji, gdy jedna ze stron z premedytacją działa na szkodę drugiej. Przecież lietuvisi z pełną świadomością łamią prawa autochtonicznej polskiej mniejszości narodowej na Litwie”. Dlatego szczerze namawiam do postawy pojednawczej, kompromisowej, moim zdaniem koniecznej, żeby osiągnąć sukces w walce o przysługujące nam prawa. Ten sukces – moim zdaniem – możemy osiągnąć drogą formalno-prawną, a nie zwiększania atmosfery wzajemnych uprzedzeń i nieprzejednania. Ja nawet myślę, że ta atmosfera nienawiści i pogardy, demonstrowanej w nadmiarze, aż nadto, w tej dyskusji, jest celowo sprowokowana przez Liwinów, którym bardzo zależy, by pokazać nas, jako dzicz niezdolną do cywilizowanych postaw, kompromisów i zgodnego współżycia. Jestem nawet głęboko przekonany, że nawoływanie do sprzeciwu i niezgody jest na rękę dla władz litewskich. Bo to na ich życzenie zachowujemy się dokładnie tak samo, jak i oni. I właśnie o to im chodzi.

    Polak ze ‘Sląska

    Jóż wcześniej zauważyłem niebezpieczny ekstremimzm w Twoim myśleniu i Twoich komentarzach. Mam wrażenie, że jesteś prowokatorem szkodzącym społeczności polskiej na Litwie. Jeśli tego nie rozumiesz, to teraz masz okazję, żeby zastanowić się.

  36. Wereszko mówi:

    Jedno tylko zdanie z naszego “złotoustego” Marko:
    “Jestem nawet głęboko przekonany, że nawoływanie do sprzeciwu i niezgody jest na rękę dla władz litewskich.”

    Czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości z kim mamy tu do czynienia?
    Ja nie mam żadnych.

  37. Kmicic mówi:

    Dobrze,że Wilniucy mają swój rozum i swoje doświadczenia i nie dadzą się nabrać na kolejnych ,,wygaszaczy,, , których obfity wylęg mieliśmy ostatnio przed strajkiem w polskich szkołach.
    Strajk ten zmusił do szybkiej reakcji polskie władze i szkoda,że został zawieszony. Teraz szansa jest bez porównania większa.
    Nie ma innego wyjścia ,przecież wysłanie dziecka do lt szkoły oznacza prawie pewną utratę córki czy syna,i pewną utratę wynarodowionych wnuków .- Patrz przykład wynarodowionej Kasi Andruszkiewicz:

    http://kurierwilenski.lt/2010/10/11/wypracowanie-katarzyny-andruszkiewicz-%E2%80%9Eskutki-polskiej-okupacji-dla-litwy-wschodniej-%E2%80%9D/

  38. Polaz ze Śląska mówi:

    Do 36

    Popracuj nad ortografią ,jak JUŻ.

    Byłem zwolennikiem dogadania się z Litwą do czasu gdy okazało się,że im tylko do rozumu 9 gram ołowiu może przemówić.
    Oni nie chcą rozmawiać na temat polskiej mniejszości.Oni chcą ja wytępić,więc i moja postawa jest odpowiednia.
    Wazeliną i podlizywaniem sie nic nie zyskacie.

    W ogóle fakt,że oni chcą z wami rozmawiac wynika tylko z chęci gry na czas.

    Wy będziecie się cieszyć z jednaj małej wygranej,a oni w tym czasie po cichutku was załatwią.

    Moim zdaniem wasze sprawy,przy pomocy środków “niesiłowych” nie zostaną załatwione NIGDY.
    Ani dziś,ani jutro,ani pojutrze,ani za 20 czy 50 lat.

    Za to jestem pewien,że za 20 lat czy za 50 mniejszości polskiej tam juz nie będzie,co też będzie jakims rozwiązaniem.

    Ja jestem zwolennikiem “dyplomacji kanonierek” w tym przypadku.

  39. Marko mówi:

    Nr 39

    Dobrze, że zwróciłeś uwagę na mój błąd, jak by nie było, ortograficzny. Zauważyłem go sam, gdy tylko tekst mój ukazał się na forum. Ale dziękuję Ci i bardzo przepraszam.

    Pomimo kontemplacji, którą Ci “surowo” zaleciłem, nadal jesteś zwolennikiem metod siłowych w dialogu z Litwinami. To można by uznać nawet za śmieszne, gdyby nie było aż tak absurdalne, szkodliwe i kontraproduktywne.

    Zgoda, wszystko wskazuje na to, że Litwini w stosunkach z nami też kierują się diabelskimi, zakłamanymi i fałszywymi metodami. I liczą na to, że nas zastraszą i stłumią nasze słuszne i usprawiedliwione aspiracje do polskiej kultury. Ich metody będą skuteczne tak długo, jak długo będziemy podskakiwali, odgrażali się i ich straszyli. Bo takie postępowanie jest im na rękę. Realnie nie szkodzą im. Są tym nawet zainteresowani, bowiem oni też tę sprawę rozgrywają na arenie międzynarodowej i pokazują siłowe “argumenty” Twoje oraz innych kmiciców. A to nam chwały nie przynosi i urabia nam opinię politycznych warchołów.

    Ty tego nie chcesz zauważyć, “Polaz ze Śląska”. I leziesz im la ich lep, jak nieświadoma mucha. Serdecznie pozdrawiam.

  40. ziuk mówi:

    Kolejny powrót do “dyskusji” faryzejskiego kłamcy kiepa Marko. Trochę zmienił styl. Wcześniej bezpardownowo atakował AWPL, jej posłów i zwolenników, używając m.in. takich “miłych” określeń:
    – “zaślepione akcje ekstremistów i religijnych fundamentalistów;
    też bym obciął jego brudnego, żmijowego fistaszka;
    wyznawcy świętego Onana;
    zwyrodniałe i zafajdane samcze sumienie;
    typowe katotalibany;
    międoli rozdwojonym jęzorem;
    potomek szlachetnych małp;
    obłudna żmija katolicka;
    zboczeńcy zajmują się moralnym wychowaniem dzieci na lekcjach religii;
    gniazdo zboczeńców w szeregach duchownych Kościoła Katolickiego;
    ty smarkaczu…” – Uff, dość tego Markowego gnojowiska…
    Teraz używa języka niczym opiekunka ze żłobka albo uduchowiony licealista, miłośnik poezji. Tylko przekaz jak zwykle tak samo obłudny: tym razem niczym kaznodzieja na ambonie (sic!) Marko pacyfikuje nastroje świętego oburzenia wobec lietuviskiego bezprawia, arogancji, chamstwa i poniżania Polaków.
    Takiego skompromitowanego, chamskiego i zakłamanego kiepa jak Marko, uprawiającemu na tym forum lietuviską propagandę niczym agentas saugumowski, najlepiej potraktować tak, jak na to zasługuje – zwyczjnie olać!
    Serdecznie pozdrawiam.

  41. Kmicic mówi:

    do 40.
    jak chcesz namawiać kogoś do niewolniczej uległości to zacznij od siebie ,a wilniukom pozwól decydować o swoich dzieciach. Mógłbyś sie od nich wiele nauczyć, przede wszystkim godności i polskiego patriotyzmu.Teraz jest czas na wywalczenie pełni praw.
    ps.
    jesteś znanym mi dziennikarzem lt gazety, tak ?:-)

  42. Marko mówi:

    Ziuk, nr 41:

    Gdy czytam Twój – sprzecznymi uczuciami Twego serca gwałtowwnie rozedrgany wpis – odnajduję w nim różne emocje, w końcu świadczące o pewnym stopniu bezradności, frustracji ale i podziwu. Podziwu dla moich semantycznych wywodów. Gdy cytujesz moje wypowiedzi (nie wiem, czemu przytaczasz tylko niektóre, a nie wszystkie, niewdzięczniku?), to aż przenika mnie coś na kształt prawdziwej, mickiewiczowskiej prawie, dumy z moich osiągnięć literackich.

    Wyjaśniam pokrótce, że ja staram się pisać na temat, zawsze wynikający z artykułu wprowadzającego. Tym razem pisałem o napisach różnojęzycznych, a nie o PPPPB-AWPL, ponieważ taki był temat. Pozwolisz też, że po przyjacielsku – podkreślam to, że po przyjacielsku – zwrócę Ci uwagę, że ja to raczej faryzeuszem chyba nie jestem. Bo ja mówię wprost, bez owijania w bawełnę, otwarcie i szczerze aż do bólu. I zwłaszcza nie przyprawiam sobie nimbu świętoszkowatości. Nie kręcę i nie jestem fałszywy. Narażam się tym samym różnym kmicicom, wereszkom et cons. oraz innym zakłamańcom podrzędnego płazu, którzy w zamian obdarzają mnie – podobnie jak i Ty – epitetami i niesprawidliwymi posądzeniami, ale na moje argumenty nie znadują w swoich szanownych makówkach żadnego sensownego kontrargumentu, logicznego błędu czy informacji obalającej mój sposób myślenia. Ty, żeby nie pozostawić tej sprawy bez przykładu, sytuujesz mnie w “gnojowisku”. Ale to świadczy tylko o Tobie, o Twojej intelektualnej (nie?)możliwości wydobycia się ze środowiska, w którym tkwisz. Myślisz w taki sposób – każdy człowiek tak myśli – jaki Ty jesteś na codzień.

    Wyjaśniam też, że ja nie “poniżam Polaków”. I nie mam takich intencji. Także i w tym przypadku pozostajesz gołosłowny i bezradny. Podobnie jak i Tobie, zależy mi na pomyślności społeczności Polskiej na Litwie, na rozwoju naszej przepięknej kultury wileńskich Polaków, na utrwaleniu naszego cudownego akcentu wileńskiego i na szczęśliwości polskich dziewcząt i kobiet w naszej przepięknej krainie, która jest i moją domowiną, moją kochaną ziemią rodzinną. Natomiast – to prawda – wytykam przywary i zachowania, które, według mojego mniemania, szkodzą nam wszystkich. I to piszę bardzo otwarcie. Dlaczego Ty z moich argumentów wyciągasz tak pokrętne domysły, świadczy to tylko o Tobie. Serdecznie pozdrawiam.

    (Zauważ, że Kmicic też przejął ode mnie ten sposób kończenia swoich komentarzy i też “serdecznie pozdrawia”. Czy to nie piękne? Czy to Ci nie sprawia radości z polskiej kultury na Litwie?) A więc jeszcze raz: Serdecznie pozdrawiam Cię Ziuk!

  43. Kmicic mówi:

    do ziuk.
    ale z księżyca spadł ten Marko 🙂

  44. Wereszko mówi:

    @ Marko
    “…Podziwu dla moich semantycznych wywodów.”

    Ten bełkot nazywasz “semantycznymi wywodami”? No niezły żartowniś z ciebie! 🙂

  45. Asteroida mówi:

    Tak więc teraz mamy na forum kolejnego dziwaka – tym razem nazwał się Marko. Jego monstrualnie rozdymana megalomania (niczym kondom do rozmiarów zeppelina) nie pozwala mu zauważyć, że jest tylko marnej próby prowokatorem, którego “sztuczki” nie chwytają, bo są zbyt grubymi nićmi szyte. Mimo wszystko żałosne próbki jego tfu..rczości zapiszą się w annałach dziwactw tego forum.

  46. marek mówi:

    Pisywał tu parę lat temu niejaki “Senas”. Można powiedzieć, miękki “polakożerca”. Dość dobrze operował polskim językiem. Myslałem, że nasz nowy nabytek to jego nowe wcielenie.
    No ale jednak nie był tak odjechany.

    Zatem “mistrz semantyki” i znawca “żmijowych fistaszków”, to jednak nie Senas. Chyba, że jak to bywa u “senasów”, wiek zrobił swoje. 🙂

  47. Marko mówi:

    44 i 45

    Czuj duch! Stary pies szczeka! – Powiada przysłowie. A na Was – na służbie w gruszowym sadzie – zawsze można liczyć. Tam, gdzie toczy się zacięty bój o wartości zachodnio-łacińskiej kultury chrześcijańskiej, tam bojownicy się boją. To znaczy, chciałem powiedzieć, że Wy niczego się nie boicie. I rzucacie bez wahania – choć już jakoś niepewnie jakby – bluzgami w moją stronę. A ja mam tzw. “ubaw po pachy”. Chłopaki, więcej odwagi! Wasz zdeprymowany ton wzbudza we mnie współczucie. Więc dla podtrzymania tempa, poddam Wam ożywczy temat w roli należnego żarcia przysługującego gończym, który być może zainspiruje Was do bardziej konkretnych argumentów niż tylko wyzwiska.

    Otóż czytuję sobie “wraży” tygodnik katolicki TP. A tam, diabelskie wprost, herezje. Najpierw, przy pomocy znaków zapytania i innych oznak daleko posuniętej niepewności, redaktorzy zastanawiają się, czy papież użył w swojej publicznej wypowiedzi tak przedziwnych stwierdzeń, czy nie użył? A mianowicie: “gejowskie lobby w Watykanie” oraz “mafia korrupcyjna”. Też w Watykanie. Prasa międzynarodowa o tym się rozpisuje i z lubością wielką obciąża Stolicę ‘Swiętą, a Watykan nie dementuje. A co to może oznaczać, dziwi się “niekatolicki” TP?

    Albo i z naszego podwórka. Pisze o tym redakcyjny felietonista Tygodnika Powszechnego, Artur Sporniak. Episkopat przeniósł (sosnowieckie!) seminarium duchowne z Krakowa do Częstochowy (wcześniej już z Sosnowca do Krakowa). I wytłumaczył ten ruch koniecznością oddania budynku w Krakowie na inne cele. I tu protest podnosi dociekliwy – i zapewne “niekatolicki” – felietonista, pan Sporniak. Nie zadowala go wyjaśnienie Episkopatu Polski. I podaje, że decyzję o wcieleniu seminarium sosnowieckiego do seminarium częstochowskiego poprzedziła “wizytacja apostolska” (taka sobie karna inspekcja wojskowa na polecenie Watykanu). I dalej cytuję: “powodem wizytacji miały być … zachowania homoseksualne w seminarium sosnowieckim. Trudno też nie wspominać afery sprzed trzech lat, gdy rektor seminarium sosnowieckiego został przyłapany w klubie gejowskim”.

    Dalej pan felietonista Sporniak krytykuje politykę ukrywania świństw w Kościele katolickim przez Episkopat. W interesie Kościoła – tak uważa, ten “niekatolicki” łobuz – leży pełna transparentność, a nie ochrona cwelarzy. Jeśli władze Kościoła będą nadal ukrywać świństwa, to media będą z czasem zadawać Kościołowi coraz więcej i coraz bardziej niewygodnach dla Kościoła pytań.

    Otóż i to. Mnie też dziwi ta wprost fantazyjna zdolność TP, który – jak mi już wyjaśniliście, nie jest tygodnikiem katolickim – wciąż wymyśla sobie nieprawdziwe historie na temat homoseksualizmu (jedna połowa), pedofilii (druga połowa) czarnych oraz innych świństw, jak np. zabawa w klubie gejowskim rektora seminarium (którego nazwiska litościwie nie wymienia, ale mieliśmy już przecież historie z abp. Paetzem w seminarium poznańskim). Skąd taka inwencja w tej “niekatolickiej” redakcji TP? Czy diabeł nią kieruje? Wydaje się, że nie, nie diabeł, tylko ks. Adam Boniecki osobiście, cieszący się wielką estymą w szerokich kręgach społeczeństwa polskiego.

    Tu wyrażam głębokie obawy o nastroje w AWPL. Z inspiracji kręgów wrogich kobietom środowisk homoseksualno-pedofilskich partia ta podjęła działania polityczne na rzecz ograniczenia praw kobiet, dopuszczając “mordowanie dzieci” – jak powiada pan poseł Jedziński – tylko w wyjątkowych sytuacjach. A pani Tamaszuniene realizuje katolicką nahajkę na swoje własne plecy. I na swoje własne sumienie. Oj, co to się dzieje na tym świecie! Jak trzeba, to bardzo inteligentni ludzie stają się ślepymi wprost idiotami, nierozumiejącymi niczego. Ale poselskie pieniądze za to biorą.

    A więc, chłopaki. Do boju! Brońcie łacińsko-zachodniej kultury cwelarzy i pedofili! I bluzgajcie w imię miłości bliźniego w moją stronę. Niech i ja coś z tego mam.

  48. Wereszko mówi:

    jeszcze do @ Marko
    “Gdy cytujesz moje wypowiedzi (nie wiem, czemu przytaczasz tylko niektóre, a nie wszystkie, niewdzięczniku?)…”

    Zrozum, złotousty,że cytat to “przytoczenie FRAGMENTU innej publikacji”,nie CAŁOŚCI.Cytowanie CAŁOŚCI to byłoby KOPIOWANIE.W szkole nie uczyli?
    Zapewne podobnie jak nie uczyli,że to nie Napoleon pośmiertnie obalił Komunę Paryską?

    “zależy mi (…)na utrwaleniu naszego cudownego akcentu wileńskiego”

    Złotousty,jaki to cudowny AKCENT WILEŃSKI masz na myśli? Ten z filmów przedwojennych?

  49. Witold mówi:

    Absolutnie nie mogę się zgodzić z takim stwierdzeniem Marko (Czerwiec 20, 2013 at 22:18) –
    “Jestem nawet głęboko przekonany, że nawoływanie do sprzeciwu i niezgody jest na rękę dla władz litewskich. Bo to na ich życzenie zachowujemy się dokładnie tak samo, jak i oni.”

    Otóż nie widzę równości w “zachowaniu” władz litewskich oraz naszym, Polaków na Litwie. Władze litewskie dyskryminują nas z całą bezwględnością i perfidią, wykorzystując do tego aparat władzy, prawodawstwo, instytucje i urzędy. Ta dyskryminacja zmierzająca do asymilacji rozumianej jako lituanizacjia polskiej autochtonicznej mniejszości narodowej odbywa się na bardzo wielu płaszczyznach:
    – językowej, oświatowej, problemów ze zwrotem ziemi w Wilnie i okolicach – gdzie właścicielami byli głównie Polacy, restrykcji prawnych (finansowych), niekorzystnej ordynacji wyborczej, stałej nagonki medialnej i fałszywych oskarżeń ze strony polityków – choćby ostatnie sejmowe wystąpienie Grybauskaitė …

    Tymczasem my się jedynie próbujemy bronić przed takimi bezpardonowymi atakami “naszego” państwa, które nie traktuje nas jak swoich zwyczajnych obywateli, ale roi sobie, że jesteśmy wrogami.
    Trzeba podkreślić, że nasz opór i nasze protesty mają, pomimo takich okoliczności, i tak bardzo wyważone i spokojne oblicze. My wciąż apelujemy o porozumienie i stale mamy rękę wyciągniętą do zgody. Organizujemy masowe, lecz przebiegające spokojnie marsze i wiece, piszemy petycje, zbieramy podpisy – i wciąż odbijamy się od muru niechęci, a często wręcz wrogości, ze strony litewskich władz.

    W tej sytuacji nie może być mowy o całkowitej uległości i zgodzie na poczynania litewskich władz, co niedwuznacznie sugeruje Marko. To by oznaczało naszą kapitualację i przyzwolenie na ostateczną realizację planu lituanizacji. A na to nigdy się nie zgodzimy – jesteśmy Polakami od pokoleń i zawsze Polakami pozostaniemy, wierni naszej polskiej mowie, pamięci przodków, tradycji, kulturze i zwyczajom.

  50. Wereszko mówi:

    Komentarz usunięty. [1]

  51. Kmicic mówi:

    do Witold 51:
    Marko proponuje dokładnie to do czego dążą sami lt antypolacy. Nie będzie protestów to znaczy nie ma problemu…i niech sobie polaczki(jeszcze polaczki ) ponarzekają po kątach, nikt tego ich popiskiwania i tak nie usłyszy.
    Nie będzie walki o równoprawność języka polskiego w Wilnie i na Wileńszczyżnie,to i nie będzie warto na poważnie zająć się obroną polskich autochtonów.- Europa tak działa, – przecież nie będziemy zajmowali się obroną jakiegoś tam przedszkola czy egzaminu.
    Masz Witoldzie 100% racji.
    Lt liczą się wyłącznie ze zdecydowaniem i z siłą. Tak ich oceniają doświadczeni Wilniucy.
    Wszystkie kolejne lt władze śmiały się z naiwności i z głupoty wszystkich kolejnych polskich władz, a wyjątkowa ugodowość polskiej mniejszości była lt władzom bardzo na rękę . Przecież Węgrzy czy Tyrolczycy nie bawiliby się tak ze swoimi prześladowcami.- Węgierskie władze i austriackie władze również.
    Lt Prezydencja stwarza wyjątkową okazję by w pokojowy sposób wywalczyć dla siebie pełnię praw.To już drugi ,,złoty róg,, dla Polaków na LT. Pierwszy został zaprzepaszczony przy zawieszeniu strajku w polskich szkołach,kiedy to cała polska opinia była naprawdę poruszona. Teraz jest druga niepowtarzalna szansa.Trzeba Europie i światu jednoznacznie pokazać ,że bez dania pełni(!) praw Polakom na LT, to państwo i cały region Pribaltyki będą szarpane narastającymi konfliktami.To jedyne wyjście , by w sposób pokojowy wymusić skuteczną reakcję europejskich i polskich polityków. Macie drodzy Wilniucy ,,drugi złoty róg,,- Od Was tylko zależy czy z niego skorzystacie , czy prześpicie te 180 dni.- A każdy dzień jest na wagę życia waszych dzieci, normalnego życia nie w upodleniu i nie wśród wrogów.

  52. Wilnianka mówi:

    Kmicic, Witold
    Piszecie to o czym myśli większość Wilniuków, choć niewielu mówi to wprost, za to na forum odzywają się różne dziwne głosy, które nawołują nas do rezygnacji i poddania. Dość już decydowania za nas i za naszymi plecami, dosyć pobłażania litewskiej ignorancji dla naszych spraw. My właściwie walczymy o przetrwanie, a przecież tylko chcemy pozostać Polakami, tak jak nimi byli nasi przodkowie od setek lat na Wileńszczyźnie. My mieszkamy u siebie, to Polska od nas odeszła razem ze zmianą granic po wojnie, my tu nic nie zawiniliśmy. I teraz Polska nas skreśliła, a Litwa bez skrępowania próbuje zniszczyć nas i naszą polskość. Czy naprawdę musi dojść do sytuacji jak za naszych ojców czy dziadów, że z bronią w ręku będziemy musieli walczyć chowając się po lasach o prawo do bycia Polakami? My tylko chcemy żyć normalnie jak wszystkie mniejszości narodowe w Europie, więc dlaczego Litwa nas tak nienawidzi? Dlaczego nikt na poważnie nie reaguje w tej sprawie, gdzie są ci wszyscy obrońcy praw człowieka, aktywiści, którzy tylko mają pełne gęby słów o równości i godności wszystkich ludzi, a w naszej sprawie dziwnie zaniemówili?

  53. Marko mówi:

    Witold, nr 50.

    Dobry człowieku, Witoldzie, Przyjacielu i Bracie mój!

    Bardzo dobrze, że podnosisz swój krytyczny głos wobec mnie. A nawet bardzo serdecznie dziękuję Ci za to. Bo mam przynajmniej szansę, skorygować to, co najwidoczniej nie jest zrozumiałe.

    Słuszna jest Twoja opinia, gdy powiadasz, że “my się jedynie próbujemy bronić przed takimi bezpardonowymi atakami „naszego” państwa, które nie traktuje nas jak swoich zwyczajnych obywateli, ale roi sobie, że jesteśmy wrogami”. Ja też to tak widzię i dokładnie tak samo oceniam. To jest już nie rojenie litewskich władz, lecz jest to już czysta paranoja polityczna, nieracjonalna wrogość, wynikająca chyba z zamroczenia rozsądku i rozumu. RL, moim zdaniem, prowadzi krzywdzącą i niesprawiedliwą politykę wobec Polaków. I jest to polityka również szkodliwa dla samej RL, bo te cierpienia zadane Polakom, zrażają nasze całe społeczeństwo, i rzutują na całe społeczeństwo Litwy, a przeżyte doświadczenia krzywd nigdy nie zostaną zapomniane. Tworzy się sytuacja na kształt tej, która wytworzona została pomiędzy narodowościami w socjalistycznej Jugosławii. I następstwa mogą przybrać nieoczekiwane przez nikogo krwawe sposoby odreagowywania tych krzywd. A wtedy ucierpią wszyscy. I najczęściej cierpią ci najmniej winni. Oby los nam zaoszczędził takich sposobów rozwiązywania sporów narodowościowych.

    Piszesz też drogi Witoldzie: “nie może być mowy o całkowitej uległości i zgody na poczynania litewskich władz, co niedwuznacznie sugeruje Marko”. To nie jest prawda, że ja namawiam do uległości wobec litewskich władz. Ja kieruję się, dokadnie tak jak i Ty, dobrem Polaków na Litwie oraz z całego serca pragnę pomyślnej przyszłości. Ale powiadam, że pomyślności tej nie da się inaczej osiągnąć, jak tylko poprzez zgodne i przyjazne współżycie Palaków z Liwinami. I dlatego apeluję do nas, do moich rodaków, ażeby robili wszysko, co tylko możliwe, ażeby utrzymać te dobre stosunki z naszymi sąsiadamia i współobywatelami. Nie możemy ulegać nacjonalistycznym prowokacjom ze strony litewskich nacjonalistów. Nie możemy odpowiadać im taką samą walutą, jaką oni nam płacą, za prowokację – naszą prowokacją, za wyskoki nacjonalistyczne – nasze wybryki nacjonalistyczne, za ich chamskie zachowania – nasze chamskie zachowania.

    Już nie raz pisałem, że na naszym forum dyskusyjnym pojawiają dokładnie takie same prowokacyjne stwierdzenia nacjonalistyczne, jak prowokacje litewskie. Często nasi dyskutanci używają prowokacyjnych stwierdzeń wobec Litwinów oraz agresywnego języka. Niektórzy zapowiadają rozprawienie się z przeciwnikami albo wyrażają żal, że jeszcze nie wkroczyły na Litwę nasze wojska, żeby rozprawić się z tym państwem. Są to przykłady groźne. Ale groźne tylko dla nas. Powtarzam: groźne tylko dla nas! Dlatego staram się doprowadzić to zagrożenie do świadomości osób zaangażowanych na rzecz naszych praw ludzkich i mniejszościowych. Dlaczego?

    Otóż jest nas niewielka garstka. Myślenie o tym, że ktokolwiek przyszedłby nam z wojskową pomocą, jest głupie i naiwne. Natychmiast interweniowałaby Rosja pod pretekstem konieczności zaprowadzenia pokoju na jej granicach. I bylibyśmy zgubieni. Zgubieni raz na zawsze. Bo drugi Gorbaczow, kto wie, czy urodzi się za tysiąc lat?

    Druga sprawa, to nasza pozycja w układzie państwa litewskiego. Litwini są u siebie, w swoim suwerennym państwie, w którym dysponują prawem, siłą zbrojną i władzą pańtwową. My jesteśmy maleńką mniejszością narodową. A więc mamy i mniejsze prawa, i mniejsze możliwości polityczne, ażeby przeforsować nasze interesy. Nikt, oprócz organizacji międzynarodowych nie wspomoże nas w naszej słusznej walce o nasze uprawnienia wynikające z ogólnych zasad prawa międzynarodowego. Dlatego w naszym postępowaniu roszczeniowym o nasze uprawnienia – musimy! – przyjąć zasadę poszanowania praworządności. Nie próbować wykiwania przeciwników, lecz wykorzystywać możliwości postępowania skargowego (do sądów litewskich i organizacji międzynarodowych) oraz postępowania procesowego i odwoławczego (w sądach litewskich i międzynarodowych). Pozwoli to nam zachować wszelkie oznaki godneści osobistej, obywatelskiej i narodowej. Takim sposobem możemy prezentować naszą polską kulturę. Tak, jak to czynili niegdyś Polacy w zaborze pruskim. I osiągali najlepsze sukcesy, bowiem w zaborze pruskim działało prawo. A w rosyjskim – było bezprawie i dlatego wybuchały zbrojne powstania, krwawe i liczne w ofiary, które w końcu nic nam nie dały. Potrafiliśmy natomiast z sukcesem wykorzystać naszą autonomię w zaborze austriackim, bo to państwo też było praworządne. I tam poczyniliśmy przygotowania do odzyskania niepodległości.

    Litwa jest państwem praworządnym (przynjmniej deklaracyjnie) oraz członkiem Unii Europejskiej. I tu jest nasza szansa. Musimy korzystać z drogi skarg i procesów, z odwoływaniem się do trybunyłów międzynarodowych. W takim postępowaniu widzę drogę prowadzącą do sukcesu.

    Wielkie niebezpieczeństwo widzę natomiast w tym, że dajemy się Litwinom prowokować. Te prowokacje są intencjonalne. One mają na celu sprowadzić nasze działania do tego poziomu, jaki sami stosują. A chcą zepsuć nam opinię na arenie międzynarodowej. To im da możliwość usprawiedliwienia się, bowiem będą wskazywali, że to my jesteśmy prowokatorami, warchołami i łamiemy wewnętrzne prawo litewskie i pańtwowy porządek. Na tym im zależy.

    Ale powściągliwość nasza nie oznacza, że nie pozostają nam do wybory demokratyczne sposoby wyrażania sprzeciwu. Oprócz skarg i procesów sądowych możemy stosować różne demonstracje, strajki czy pikiety dozwolone przez litewskie prawo. A także demonstracyjnie i godnie, ale zgodnie z prawem, obchodzić polskie święta.

    Witoldzie, dzięki Ci za to, że mi dałeś szansę wytłumaczenia się. Chodzi mi o to, żebyśmy nie ulegali i nie ustawali w naszej słusznej walce, ale też o to, żebyśmy postępowali praworządnie i przyjaźnie wobec ludności litewskiej. Bo takie postępowanie leży w naszym interesie. Tymczasem nasza reprezentacja polityczna, pod przywództwem pana Tomaszewskiego, zajęła się – z inspiracji Koścoła katolickiego – sprawami poprawek do Bożego prawa moralnego, których celem jest upokorzenie polskich kobiet oraz umocnienie patriachalnej kultury opartej na zasadzie adrocentryzmu, który króluje w Kościele. Patrz Witoldzie szeroko otwartymi oczami. I próbuj zrozumieć, czyje interesy realizujemy. Kto jest albo może być naszym przyjacielem, a kto wciąż próbuje wpuścić nas w pokrzywy.

  54. Kmicic mówi:

    do Wilnianka 54;
    Protestujcie, teraz , jak najgłośniej, codziennie przez 180 dni .Żądajcie dla siebie okrągłego stołu z PE itd.

  55. Wereszko mówi:

    @ Marko
    “Tymczasem nasza reprezentacja polityczna, pod przywództwem pana Tomaszewskiego…”

    Tomaszewski jest TWOIM reprezentantem politycznym? Jakim cudem? Mieszkasz na LT? uczestniczysz tam w głosowaniu?

  56. Kazimeirz Kransztadzki mówi:

    do marko: odniosę się do końcówki twojego postu- po pierwsze AWPL nie zajmuje się jedynie ustawą antyaborcyjną. Polityka prowadzona przez tą partię jest wielokierunkowa, a jednym z najważniejszych kwestii są prawa mniejszości narodowych na Litwie, o które AWPL walczy od ponad 20 lat. Stona polska właśnie tak po przyjacielsku i łagodnie próbowała rozmawiać z Litwinami, aby w końcu wywiązali się z zobowiązań traktatowych. I co? Co z tego wyszło? Więc albo nie masz rozeznania w litewskiej rzeczywistości politycznej, albo celowo starasz się obarczyć winą naszych reprezentantów politycznych.

  57. Paweł1 mówi:

    Ciekawe, kiedy różne onr –OWCE, nop –OWCE i inne Wylazłe ze Ślaska zdumiewają swoimi prostackimi przemyśleniami typu „że im tylko do rozumu 9 gram ołowiu może przemówić” jakoś nikt nie protestuje, nawet „zasłużona” Europejska Fundacja Praw Człowieka. Natomiast większość wręcz czuje się w obowiązku opluć Astorię czy Marko. Jakim trzeba być ……..,żeby nie zdawać sobie sprawy z tego, że rozhuśdanie
    antylitewskich nastrojów zatopi tę wysepkę polskości i służy tylko i wyłącznie awupeelowskim politykierom, którzy zrobią wszystko, by utrzymać klientelę w stałym wzmożeniu.

  58. marek mówi:

    ad 58
    ” rozhuśdanie
    antylitewskich nastrojów zatopi tę wysepkę polskości i służy tylko i wyłącznie awupeelowskim politykierom, którzy zrobią wszystko, by utrzymać klientelę w stałym wzmożeniu…”

    Nie bardzo rozumiem. Z tego by wynikało, że AWPL z jednej strony chce utrzymać “klientelę w stałym wzmożeniu”, a jednocześnie powoduje “zatopienie wysepki polskości”.

    Na marginesie wysepka polskości topnieje nie wskutek rozhuśtywania antylitewskości (nota bene nastroje antylitewskie wśród Polaków najbardziej rozhuśtują lietuviscy szowiniści), ale topnieje wskutek konsekwentnej i przemyślanej polityki lituanizacyjnej, której instrumentami jest presja administracyjna, ekonomiczna i oświatowa. Można rzecz jasna konsekwentnie tego nie zauważać, licząc na to, że praktyka władz RL nagle się zmieni… Tyle tylko, że doświadczenie uczy, że jest wręcz przeciwnie. Pobłażanie antypolskim ekscesom, stanowi dla lietuvisów tylko dodatkowy impuls do kolejnych antypolskich działań.

  59. Wereszko mówi:

    @ Paweł1
    “Natomiast większość wręcz czuje się w obowiązku opluć Astorię czy Marko.”

    KTO tu “opluł” Astorię czy Marko? Zacytuj.

  60. Paweł1 mówi:

    marek
    Napisałeś „Z tego by wynikało, że AWPL z jednej strony chce utrzymać „klientelę w stałym wzmożeniu”, a jednocześnie powoduje „zatopienie wysepki polskości”. Dobrze zrozumiałeś, tej polskości klienteli wystarczy na ich polityczny żywot „a po nas choćby potop”
    O zaszłościach stosunków polsko-litewskich napisano tu już zapewne całe tomy, tylko jakoś nikt nie pisze jak to odkręcić i jaki dla litewskich Polaków będzie ten „krajobraz po bitwie”

  61. Witold mówi:

    Marko, nr 54

    1. Piszesz: “Nie możemy odpowiadać im (…) za prowokację – naszą prowokacją, za wyskoki nacjonalistyczne – nasze wybryki nacjonalistyczne, za ich chamskie zachowania – nasze chamskie zachowania.”
    Nie wiem, gdzie widzisz z naszej strony takie “prowokacje, wyskoki i chamskie zachowania”. Jeśli masz na myśli pojedyncze anonimowe wpisy internautów na forum, wprawdzie czasami nawet nieco czupurne, ale jednak bez większej mocy sprawczej – i zestawiasz to z wieloletnią, świadomą i prowadzoną przy użyciu całego aparatu państwowego przez władze litewskie polityką lituanizowania Polaków – to jakbyś w jednym rzędzie stawiał mrówkę i słonia. Krótko mówiąc, zupełnie niestosowne zestawienie.

    2. Piszesz: “Litwini są u siebie, w swoim suwerennym państwie, w którym dysponują prawem, siłą zbrojną i władzą pańtwową. My jesteśmy maleńką mniejszością narodową. A więc mamy i mniejsze prawa…”
    Otóż prawa należą nam się dokładnie takie same, bo jesteśmy lojalnymi obywatelami państwa, tu żyjemy i płacimy podatki, w dodatku na Wileńszczyźnie jesteśmy autochtonami. Za to jawnym bezprawiem jest, że władze litewskie dyskryminują nas używając swojej przewagi “prawa, siły zbrojnej i władzy państwowej” (na szczęście litewskie “siły zbrojne” to tylko taka figura retoryczna…).

    3. Piszesz: “Litwa jest państwem praworządnym (…) musimy! – przyjąć zasadę poszanowania praworządności.”
    O tym, jak praworządna jest Litwa, świadczy jej prawodawstwo “chroniące”, gwarantujące i podtrzymujące system dyskryminacji oraz wiele wyroków “niezawisłych” sądów, np. te wielokrotnie skazujące nas na wysokie grzywny za stosowanie podwójnych nadpisów. Do tego iście orwellowskie inspekcje języka i tym podobne dziwolągi.
    Natomiast my, zwykli obywatele-Polacy, nasze organizacje, ZPL czy AWPL – szanujemy prawo i praworządność. Nie zgadzamy się zaś na oczywiste przejawy litewskiego bezprawia względem nas, lecz nigdy nie przekraczamy barier prawa czy zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

    4. Na koniec tradycyjnie nie zostawiasz przysłowiowej suchej nitki na “naszej reprezentacji politycznej, pod przywództwem pana Tomaszewskiego.”
    Akurat przez kilka lat mojej obecności na forum Kuriera wielokrotnie przedstawiałem swoją opinię o “naszej reprezentacji politycznej”, dlatego teraz krótko: bez AWPL i bez Tomaszewskiego być może nie prowadzilibyśmy teraz dysputy na forum, bo specjalnie by nie było o czym – Litwini już by doprowadzili do finału proces dyskredytowania, rozbijania, atakowania i wreszcie lituanizacji polskiej mniejszości. Ale właśnie dlatego, ze mamy akurat taką partię i takich liderów, to jako polska społeczność na Litwie trwamy, jesteśmy zjednoczeni i zdeterminowani, by tej polskości nigdy się nie wyrzec.
    Ty masz prawo widzieć to inaczej, wszak najwyraźniej nie uważasz za swoją “reprezentację polityczną, pod przywództwem pana Tomaszewskiego”. A w takim razie jaka jest ta twoja “reprezentacja”?

  62. Marko mówi:

    Witold, nr 62:

    Bardzo dziękuję za odpowiedź. I wyrżam radość z tego, że nie pomyliłem się, co do Ciebie. Jesteś dobrym człowiekiem, a dla moim Bratem i Przyjacielem.

    Uznaję AWPL za również moją reprezentację. Faktem jest, że krytykuję tę partię, bo to jest partia i reprezentacja polityczna społeczności polskiej na Litwie. I każda osoba, zainteresowana pomyślnością tej społeczności, ma prawo i obowiązek obserwować jej działania, oceniać je i krytykować. W działalności AWLP krytykuję nie wszystko. Krytykuję działania pozorne i szkodliwe z mojego punktu widzenia. I uzasadniam swoją krytykę. Regulacje prawne motywowane religijnie – moim skromnym zdaniem – nie należą do kompetencji partii politycznych. Tym bardziej, że – jak w tym przypadku – ograniczają prawa kobiet i idą pod prąd procesom Europy, do kultury której przecież pretendujemy.

    Litwa jest państwem praworządnym. To nie znaczy, że państwo to przestrzega praworządności. Jest wręcz przeciwnie. Państwo litewskie pozwala sobie na gorszące wybryki nacjonalistyczne i prześladuje część swoich obywateli, to jest społeczność polską. Ani nie popieram takiej działalności RL, ani jej nie pochwalam. Widzę ją i tak samo cierpię, jak Ty. Ale stwierdzenie o praworządności RL jest prawdziwe. W RL istnieje bowiem system gwarantujący realizację zasady praworządności. Mam tu na myśli sądy oraz dorgę skargową do urzędów i organizacji międzynarodowych. Decyzje sądów oraz stanowisko organizacji międzynarodowych są przez RL brane pod uwagę. I to jest nasza szansa. Jestem przciwnikiem – pisałem już o tym, dalczego – stosowania chytrych sposobów obchodzenia litewskiego prawa, czy lekceważenia decyzji litewskich władz (np. w sprawie obchodów święta upamiętniającego powstanie). Pokazuję przyczyny, dla których nie warto wyrażać w stronę litewskiego nacjonalizmu wyrazów lekceważenia, pogardy czy gróźb. To działa bowiem na naszą niekorzyść i jest intencjonalnie prowokowane przez litewski nacjonalizm, pod którego wpływem znajdują się władze litewskie. Jeśli piszę o tym, to nie dlatego, żeby Ciebie przekonywać, ale dlatego, że na tym forum pojawiają się głosy niegodne polskiej kultury. Piszę nie po to, żeby krytykować i wyszydzać inny sposób myślenia, jak to robią niektórzy na tym forum, tylko pisząc, wyrażam troską i prośbę o zrozumienie, tego, co nam szkodzi, a co nam może pomóc. I staram się wyjaśniać moje stanowisko, ale – jak sam tu możesz stwierdzić – niektórzy rozumieją to tylko na opak.

    W pkt. 2 napisałeś dokładnie to, do czego ja namawiam. Podpisuję się pod tym sposobem myślenia. Nie na darmo napisam wszakoż, że jesteś mi Bratem i Przyjacielem. Spotykają nas za to niesprawiedliwość i krzydy ze strony RL. Ale ostrzegam, słowami pogardy dla litewskiego nacjonalizmu nie możemy niczego zwojować. Tylko drogą praworządnościową, procesami o swoje i skargami. Bo argument siły leży tylko po stronie państwa. A jest to państwo litewskie, w dodatku opanowane przez szaleństwo nacjonalizmu. Więc nie możemy narażać się i odszczekiwać się. Powinniśmy postępować mądrze. Jak w japońskiej dyscyplinie sportu dżudo: Ustępować, żeby zwyciężyć.

    A w pkt. 1 doszło do nieporozumienia. Pisząc, jak nie należy postępować, nie twierdzę, że tak postępujemy. I nikomu tego nie zarzucam, z wyjątkiem niezrównoważonych autorów komentarzy nie licujących z godnością i kulturą Polaków na Litwie.

    Witoldzie, jesteś istotą rozsądną o wyraźnych cechach pojednawczych. To piękne zalety człowieka roztropnego. Bardzo się cieszę, że podjąłem z Tobą tę dyskusję. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

  63. wiln. mówi:

    Dobrze powiedziane, Witoldzie (62). Różne mądralińskie z daleka mówią nam jak mamy postępować i potulnie chylić głowy przed bezprawiem państwa litewskiego. Łatwo im gadać takie głupstwa, siedząc w wygodnych fotelach gdzieś w normalnych krajach, gdzie szanuje się prawa człowieka i godność mniejszości narodowych. Przecież Unia E. promuje wielokulturowość i różnorodność językową i ma hasło Zjednoczeni w różnorodności. To zupełnie inaczej niż na Litwie, która jednak jest w tej Unii, dlatego jak mówi Kmicic, warto podczas prezydencji litewskiej nagłośnić te sprawy na całą Europę.
    I jeszcze dobrze powiedziałeś o AWPL, że bez tej partii Litwini już dawno by nas załatwili do końca. My mamy swoje doświadczenia i robimy co uważamy za słuszne, bo wiemy, że tylko AWPL reprezentuje nasze sprawy, a my tej parti ufamy i na nią głosujemy. Bo to są nasi ludzie spośród nas, my ich znamy, nikt inny nie będzie tak uparcie walczył w naszych sprawach.

  64. Kmicic mówi:

    do wiln. 65:
    Warto podczas prezydencji litewskiej nagłośnić te sprawy na całą Europę i na cały Świat. Przecież prezydencją w UE zawsze są zainteresowane wszystkie światowe media.

    do internautów:
    Warto ten spot promujący lt prezydencję(sama obiektywna prawda)rozpowszechniać jak najszerzej :
    LITHUANIA – THE SHOCKING TRUTH

  65. marek mówi:

    Paweł1
    Myślę, że AWPL dobrze sobie zdaje sprawę z zagrożeń i jak narazie pomimo presji państwa, jakoś sobie radzi.

    Polacy na Wileńszczyźnie przeżyli już wiele bitew, więc kolejna pewnie im nie będzie straszna, a krajobraz po niej prawdopodobnie nie będzie gorszy, niż jest teraz.

    Co do odkręcania stosunków polsko- litewskich, to nie widzę takiej potrzeby. RL, podobnie jak Polska ma nieciekawe położenie geopolityczne, ale na dodatek bardzo słaby potencjał. Ma zatem dwie możliwości, albo będzie współpracować z Polską w ramach szerszych koalicji tworzacych sie w UE, albo będzie szukać innych sojuszników. W sytuacji, gdy Polska pozostawała w konkonflikcie z Rosją i Niemcami, RL była w tej rozgrywce potrzebna. Ale dzisiaj sytuacja jest inna. Dlatego tak naprawdę wybór dla RL jest albo współpraca, albo izolacja. Izolacja skutkująca dalszą zapaścią demograficzną i gospodarczą.
    Zatem na płaszczyźnie międzynarodowej, skoro nie mozna się doprosić przestrzegania standartów dotyczących mniejszości, to należy konsekwentnie lietuvisów izolować.

    A osobną kwestią jest stworzenie i zrealizowanie pozytywnego programu dla rozwoju polskiej mniejszosci, stworzenie mechanizmów wsparcia rozwoju Wileńszczyzny oraz programu współpracy z tymi środowiskami etnicznych Litwinów, które nie popierają polityki wynaradawiania Polaków.

    Wbrew pozorom w tej grze dużo zależy od Warszawy. Wszystko jednak zależy od przyjętych przez nasz rząd priorytetów.

  66. Witold mówi:

    Marko, twoje cukrowanie i bratanie się jest zupełnie zbyteczne, bo to jest tylko forum, miejsce wymiany poglądów, czasem się tych poglądów ścierania, a czasem pisania zwykłych głupot czy niekiedy wręcz bluzgów (choć do litewskiej delfi na szczęście wiele Kurierowi w tym względzie brakuje, tam to dopiero trafiają się “perełki”…). Aż tyle i tylko tyle.
    Tym bardziej, że ja dostrzegam wiele tylko pozornie drobnych, a w istocie bardzo wyraźnych różnic w naszych zapatrywaniach na relacje: władze litewskie – Polacy na Litwie, stosunki litewsko – polskie czy rolę AWPL. Szerzej o tym pisałem wcześniej, dlatego teraz nie będę się powtarzał.

  67. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do marko:

    “Regulacje prawne motywowane religijnie – moim skromnym zdaniem – nie należą do kompetencji partii politycznych. Tym bardziej, że – jak w tym przypadku – ograniczają prawa kobiet i idą pod prąd procesom Europy, do kultury której przecież pretendujemy.”

    czy kodeks karny przewidujący kary za morderstwa również uważasz za motywowany religijnie i dlatego zbędny? Ustawa antyaborcyjna ma za zadanie chronić życie nienarodzonych dzieci, a nie ograniczać prawa kobiet. Nie zakazuje antykoncepcji, nie zakazuje oddania dziecka do adopcji itp. I wreszcie, te wszystkie “procesy Europy” niekoniecznie są dobre. Czy koniecznie musimy iść jak stado owiec w niekoniecznie dobrym kierunku?

  68. Marko mówi:

    Witold, nr 67:

    OK, rozumiem Cię. Stoisz przy swoim i potrafisz bronić swoich poglądów. To wielka zaleta człowieka odpowiedzialnego. Zapewne też masz inne doświadczenie życiowe niż ja. Każdy człowiek ma inne doświadczenie i dlatego nieco inaczej interpretuje tę samą rzeczywistość. Dziękuję za odpowiedź i serdecznie pozdrawiam.

  69. Wereszko mówi:

    @ Marko
    “Zapewne też masz inne doświadczenie życiowe niż ja.”

    Pamiętam sprzed lat kolegę,który zwierzał mi się,że razem z żoną dokonali juz trzech aborcji. Przekonywał mnie,że to jest normalne,no bo “życie jest trudne”. Pamietam,że nawet znajomego księdza próbował przekonywać,że aborcja jest ok. Ot,po prostu “miał inne doświadczenie życiowe”.
    Pamiętam też kolesia,który zdradzał swoją żonę i przekonywał mnie,że to jest ok. On też miał “inne doświadczenia życiowe” i dlatego uważał,że zdrada jest ok.
    Inny gość był partyjniakiem,i próbował przekonywać mnie,że no cóż “takie były czasy”,”trzeba było jakoś żyć” “bo mieszkanie”, “bo kariera”.
    Szmata,zwykła szmata!

  70. Kmicic mówi:

    post 73 do Wereszko 72 i do Kazimierz Kransztadzki 70:

  71. miejscowy mówi:

    Na zdjęciu napisano Karklenai, przecież ta wieś zawsze nazywała się Łoźniki. Zmienili nazwę po 91 roku, bo komuś się tak zechciało. Jak daleko jeszcze obecna Litwa od demokracji…

  72. bywalec mówi:

    Bezsensowny artykuł o głupim staroście.

Leave a Reply

Your email address will not be published.