0
Od konkursów „Kuriera” do wymarzonej kariery

 Konkurs „Moje dziecko w obiektywie” budzi niezmiennie pozytywne emocje Fot. marian Paluszkiewicz
image-59097

Konkurs „Moje dziecko w obiektywie” budzi niezmiennie pozytywne emocje Fot. marian Paluszkiewicz

Jubileusze skłaniają ku refleksjom. Podobnie jak po wejściu na kolejny stopień zmuszają do obejrzenia się wstecz i po dokonaniu przemyśleń — ruszenia w dalszą drogę, ku nowym wyzwaniom. Wertując stare pożółkłe strony gazet — o zmieniającym się formacie, o coraz to innej szacie graficznej, raz szare, raz kolorowe — odczytuje się kalejdoskop minionych wydarzeń, utrwalone w czasie twarze i — przedsięwzięcia, którymi gazeta żyje od lat — konkursy i plebiscyty.

Spośród mnogości tytułów wydawniczych na Litwie bowiem nasz dziennik może się pochwalić tym, że promuje i przybliża sylwetki najbardziej wartościowych, rzutkich, aktywnych, utalentowanych Polaków na Litwie, czego wyrazem jest plebiscyt „Polak Roku” czy konkurs „Dziewczyna Kuriera”.
Konkursy “Kuriera Wileńskiego” mają już długoletnią tradycję.

W tym roku swoje 15. urodziny obchodził konkurs „Moje dziecko w obiektywie”, tyleż lat liczy plebiscyt „Polak Roku”, najstarsza jest, choć nie mówi się o wieku Pań, „Dziewczyna „Kuriera” – tegoroczny konkurs był siedemnasty z kolei.
Przeglądając stare numery dziennika, z niejakim wzruszeniem odkurzała się tamte chwile, związane z typowaniem i wybieraniem laureatów do plebiscytu „Polak Roku”. Wśród laureatów — dobrze znani Polacy na Litwie — lekarze, nauczyciele, wykładowcy, poeci, naukowcy, politycy, księża, społecznicy, artyści, dziennikarze.

Edward Trusewicz — Polakiem Roku 2012 Fot. marian Paluszkiewicz
image-59098

Edward Trusewicz — Polakiem Roku 2012 Fot. marian Paluszkiewicz

Przedstawiciele najróżniejszych sfer życia naszej społeczności na Litwie. Nie tylko są. Są słyszalni, rozpoznawalni, nieprzeciętni. Niezwykle trudno jest wytypować Polaka „naj” — wielu robi dużo wspaniałych rzeczy po cichu, „gdy nie wie lewica, co czyni prawica”, bez gromkich aplauzów, nie oczekując nagród ani wyróżnień — tym niemniej konkurs jest próbą zaledwie dostrzeżenia najbardziej wartościowych, szlachetnych, oddanych sprawie polskiej ludzi — piszę o tym bez żadnego patosu i temu podobnych wzniosłości. Każdy z nich „po prostu” pracuje — przekazując tradycje polskie, pielęgnując kulturę, zaszczepiając wartości chrześcijańskie, dbając o lepszy poziom życia. Tym niemniej dostrzegając tych ludzi i typując ich do konkursu, nasi Drodzy Czytelnicy kreują nowe „gwiazdy”, wystawiając im najwyższą — moralną, patriotyczną — ocenę. Bo już przez sam udział w plebiscycie uczestnicy konkursu stają się niekoronowanymi zwycięzcami.

Osobne miejsce zajmuje budzący wiele emocji konkurs „Dziewczyna „Kuriera”. Nadsyłane przez Czytelniczki zdjęcia są niewątpliwie ozdobą naszych łamów, zaś dla samych dziewcząt konkurs jest szansą na zaprezentowanie urody, talentu, inteligencji, uroku. Są także pewnie dobrą zabawą dla dziewcząt i poniekąd sprawdzianem samych siebie, gdyż przed publicznością i samymi sobą muszą zdać egzamin, zaprezentować się publicznie, uczestnicząc w rozmaitych konkursach — talentu, dziennikarskim, tanecznym…
Dla niektórych dziewcząt przygoda z konkursem stała się odskocznią od „Kuriera” do kariery. Nie można nie wspomnieć o Joannie Moro, zdobywczyni głównej nagrody konkursu „Dziewczyna „Kuriera” ‘2000, która dzięki swemu talentowi przeszła drogę do tytułowej roli w serialu „Anna German”, cieszącym się wielką oglądalnością w Polsce i w Rosji. To także nasza „moro’wa” Joasia z Wilna poprowadziła w tym roku Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Ileż jeszcze pięknych, utalentowanych dziewczyn — pewnych siebie, ambitnych, zdolnych, przebojowych, artystycznych — pewnie się wspina po szczeblach kariery.

Szanowna Kapituła liczy głosy oddane przez Czytelników na „Polaka Roku”  Fot. marian Paluszkiewicz
image-59099

Szanowna Kapituła liczy głosy oddane przez Czytelników na „Polaka Roku” Fot. marian Paluszkiewicz

Trochę odmienny charakter ma inny konkurs „Kuriera” — „Moje dziecko w obiektywie”. Zero polityki, zero konkurencji, ale dużo pozytywnych emocji i uśmiechu, bo to przecież o naszych milusińskich chodzi. Niejeden chyba zaczyna czytanie dziennika od ostatniej strony, gdzie drukowane są zdjęcia, z nadzieją, że zobaczy tam buzię swej pociechy. Potem jest frajda, że zdjęcie zostało wydrukowane, następnego zaś dnia mały(a) bohater(ka) z gazetą w ręku wędruje do przedszkola lub do szkoły, z dumą pokazując swe zdjęcie: „To ja jestem!”.

Zresztą frajda jest obustronna — trzeba widzieć twarze redakcyjnych kolegów, którzy uśmiechają się z sympatią po ujrzeniu szelmowskiej minki na fotce lub przeczytaniu dowcipnego podpisu (maluch w zbroi rycerskiej: „Tak uzbrojony mogę iść do pracy”). Uczestnicy tego konkursu mają też najwięcej szans na zwycięstwo, gdyż zwycięża w nim tylu uczestników, ile lat liczy sobie nasz dziennik. Czyli w tym roku zwycięzców, obdarowanych słodyczami, było sześćdziesięciu. To były ich pierwsze zwycięstwa, pierwsze nagrody. Wszystkie kolejne zwycięstwa są jeszcze przed nimi. Kto wie, może wśród milusińskich są już przyszli laureaci plebiscytu „Polak Roku” czy konkursu „Dziewczyna „Kuriera”?

Leave a Reply

Your email address will not be published.