0
Co warto wiedzieć, zanim powiesz „tak”

Jeżeli młodzi nie chcą pogrążyć się w przed weselnej tremie, warto zastanowić się nad znalezieniem odpowiednich pomocników    Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59515

Jeżeli młodzi nie chcą pogrążyć się w przed weselnej tremie, warto zastanowić się nad znalezieniem odpowiednich pomocników Fot. Marian Paluszkiewicz

Ona była odpowiedzią na Jego pytanie. On był spełnieniem Jej nadziei.
Zanim jednak oficjalnie rzekli „tak” dla wspólnej przyszłości, musieli sporo się napracować, planując dzień swego ślubu.

Od 14 lat zajmująca się organizacją wesel Diana Sugintienė twierdzi, że chcąc doskonale urządzić święto, należy zacząć je planować co najmniej za 12 miesięcy do tej ważnej daty. Specjalistka od planowania imprez mówi, że nie zawsze usługi zawodowych organizatorów są obowiązkowe. Dodaje jednak, że jeżeli młodzi nie chcą pogrążyć się w przed weselnej tremie, warto zastanowić się nad znalezieniem odpowiednich pomocników.

― Wiele zależy od budżetu wesela. Jeżeli zaproszonych jest nie więcej niż 50 gości i budżet nie sięga 20 000 litów, nie powinno być zbyt trudno zorganizować imprezę samodzielnie. Szczególnie gdy do pomocy zgodzą się bliscy i przyjaciele ― mówi Diana Sugintienė. ― W innym przypadku urządzić dobry bal i nie zwariować jest praktycznie niemożliwie.

Sugintienė podkreśla, że w pracy organizatora wesel bardzo ważne są nawyki psychologa.
― Paradoksalne, ale organizacja dnia, który powinien być jednym z najszczęśliwszych w życiu człowieka, powoduje też jeden z najmocniejszych stresów. Mam spokojnie, po kilka razy tłumaczyć dla panny młodej, co, kiedy i dlaczego będę robiła ― opowiada nam organizatorka imprez. ― Ciekawe to, że właśnie panny młode, a nie panowie, przeżywają największy stres. Mężczyźni spokojniej patrzą na organizację wesela, więc z nimi bywa łatwo pracować.
Rozmówczyni wyodrębnia kilka przyczyn, dlaczego organizacja dnia zawarcia małżeństwa jest trudna dla młodych pań. Kobiety podchodzą do sprawy bardziej precyzyjnie niż mężczyźni. Chcą, aby wszystko było idealnie i denerwują się, jeżeli coś układa się nie według planów.

― Kiedyś praktycznie całą imprezę organizowali rodzice. Dziewczyny ufały mamom ― czyli głównym organizatorkom ― bardziej niż sobie. Łatwo więc oddawały wszystko w ich ręce, co pozwalało trochę zmniejszyć własne napięcie. Teraz zaś wszystkim zajmują się samodzielnie, w dodatku pojawiło się więcej punktów, które należy uwzględniać ― tłumaczy Diana Sugintienė.

Dodaje, kolejna sprawa, w pewnym sensie utrudniająca sytuację, polega na tym, że ludzie obecnie biorą ślub w starszym wieku niż kiedyś. Jeszcze przed kilkunastu laty na zawarcie małżeństwa decydowali się 20-latki. Dzisiaj taka decyzja jest podejmowana zwykle po 27.roku życia.
― Młodsze osoby łatwiej na wszystko patrzą i lżej idą na kompromisy. Im dłużej żyjesz na świecie, tym bardziej ukształtowaną osobowością jesteś. Lepiej siebie znasz i wiesz, czego pragniesz, a także bardziej chcesz wszystko kontrolować ― mówi Sugintienė.

Większość par wybiera klasyczny styl wesela     Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59516

Większość par wybiera klasyczny styl wesela Fot. Marian Paluszkiewicz

Ile kosztuje wesele?
Jak mówi Diana Sugintienė, zwykle planowany budżet święta wynosi 30-40 tys. litów (usługi organizatora sięgają 10-15 proc. budżetu wesela). Za taką sumę można urządzić solidne przyjęcie dla 30-50 gości. Rzadko pary decydują się na imprezę dla ponad 80 gości i, co ciekawe, nie zawsze z powodów oszczędzania.

― Współczesne realia są takie, że spora część gości po prostu nie zjawi się na weselu, bo mieszka za granicą. Emigracja wpływa na wszystkie dziedziny naszego życia ― mówi Sugintienė.
Mówiąc o aktualnych stylach imprez weselnych, specjalistka zaznacza, że najbardziej popularna jest klasyka, którą wybiera 70 proc. par. Bardzo wiele uwagi udziela się upiększeniu sali i stołów, na których młodzi chcą widzieć wiązanki z żywych kwiatów. Upiększenia „zjadają” znaczną część, około 10 proc., kosztów święta. Na pięknie ozdobionych stołach coraz rzadziej można spotkać takie dania jak tradycyjna „biała sałatka”. Rozmówczyni zaznacza, że świętowanie w ogóle jest o wiele mniej niż kiedyś zorientowane na posiłek.

― Do wyjątków można zaliczyć polskie wesela, na których jest bardzo silny kult smacznego jedzenia. Zauważyłam, że Polacy liczą swoim świętym obowiązkiem nakarmić gości bardziej niż do syta. Na takich imprezach stoły uginają się pod ciężarem różnych potraw. Polskie wesela są bardzo huczne i wesołe, ale dosyć ciężkie dla żołądka, bo przecież wszystkiego chce się skosztować ― mówi Sugintienė.

Zaznacza, że zamiast muzykantów coraz częściej są wynajmowani didżeje. Coraz rzadziej na weselach można spotkać orszaki ślubne. Zamiast swatów jedną z najważniejszych roli teraz mają świadkowie. Tradycyjnych elementów święta pozostaje coraz mniej. Sugintienė uważa, że więcej tradycji włączają w święto stęsknieni za ojczyzną emigranci. Takich obyczajów jak palenie rucianego wianuszka przestrzega się także, zawierając małżeństwo z obcokrajowcem, dla którego to prawdziwa egzotyka.
― Co prawda, w przypadku tradycji Polacy także są wyjątkiem. Dla nich tradycje są święte, więc starają się zachować, jak najwięcej obyczajów ― dzieli się doświadczeniem Sugintienė.

Rozmówczyni zaznacza, że niektóre tradycje warto „podpatrzeć” z zagranicy. Przyznaje, że zachwyca się zachodnim sposobem przemówień podczas dużych imprez. Rodzice, dziadkowie i inni goście, którzy zamierzają publicznie mówić toasty i pozdrawiać parę młodą, zawczasu szykują się do tego. Przemówienia nie bywają spontaniczne, są zapisywane na kartce papieru i uroczyście czytane podczas wieczoru.

― W życiu nie mamy zbyt wiele okazji, gdy dobierając najpiękniejsze słowa, możemy powiedzieć bliskiej osobie, jaka ważna jest dla nas, jak bardzo ją kochamy i czego pragniemy życzyć. Święto zawarcia małżeństwa jest jedną z najlepszych okazji, aby wyrazić swoje najgłębsze uczucia dla kochanego człowieka. Warto więc odpowiednio przyszykować się, aby wszystkie powiedziane słowa były idealne i niebanalne ― mówi Diana Sugintienė.
Także radzi nie oszczędzać na sposobach uwiecznienia dnia ślubu i oprócz zdjęć nakręcić też film weselny.

― Żadne zdjęcie nie może całkowicie przekazać atmosfery, gdy wzruszona przemawia mama, drży jej głos, a w oczach zaczynają błyszczeć łzy, podczas gdy twarz promieniuje uśmiechem ― tłumaczy. ― Kiedyś nasi bliscy odejdą, jednak uwieczniona chwila pięknych emocji pozostanie. To jest bezcenne.

Solidarni z taką opinią organizatorki wesel są małżonkowie 31-letnia Karina i 33-letni Aleksiej Malinowskije z Wilna. Pobrali się w sierpniu 2011 roku. Organizację swego wesela powierzyli specjalistom i, jak twierdzą dzisiaj, nie zostali zawiedzeni.
― Wesele to takie święto, które bywa tylko raz w życiu. Przynajmniej tak być powinno ― uśmiecha się Karina. ― Chcieliśmy więc dużego święta, które zapamiętałoby się dla wszystkich na długo. Dlatego postanowiliśmy skorzystać z usług specjalistów, aby nasz pierwszy dzień jako rodziny był idealny.
Ślub para wzięła w kościele pw. św. Anny. Impreza weselna odbyła się w hotelu za Wilnem, gdzie goście, czekając, zanim młodzi wrócą z foto sesji, częstowali się winem i przekąskami, mogli też zagrać w golf lub pływać łódką po jeziorze.

Dziewięć dużych okrągłych stołów w sali ozdabiały bukiety złotych i białych róż. Uroczystą atmosferę przyjęcia wzmacniał zespół jazzowy, który bawił gości. Także każdy gość otrzymał upominek – maleńką figurkę aniołka z własnym imieniem.
Młoda żona twierdzi, że istnieje tylko jedyna rzecz, którą zmieniłaby, gdyby miała taką możliwość:
― Po pierwsze, głowę ozdobiłabym welonem. Teraz gdy oglądam zdjęcia, widzę, że go brakuje. Po drugie, kupiłabym suknię, w której byłoby wygodniej tańczyć. Moja była elegancka, ale zbyt wąska.

Para cieszy się, że wynajęła zawodowego prowadzącego z dobrym poczuciem humoru. Młodzi nie chcieli, aby dla swatów święto stało się pracą.
― Nie każdy lubi i umie występować przed publicznością. Warto zapłacić odpowiednią sumę dla specjalisty, aby wszyscy mogli się zrelaksować i nic nie planować ― tłumaczy Aleksiej.
Małżeństwo nie zdradza, z jaką sumą rozstali się, aby zorganizować duże święto dla ponad 70 gości. Przyznają jednak, że za takie pieniądze mogli kupić nowiutkiego Mercedesa z salonu.

Nie warto oszczędzać na sposobach uwiecznienia dnia ślubu  Fot. archiwum
image-59517

Nie warto oszczędzać na sposobach uwiecznienia dnia ślubu Fot. archiwum

Z kolei nowo upieczeni małżonkowie Anna i Jonas Katinasowie twierdzą, że święto nie powinno wiele kosztować, aby było niezwykłe.
― Nasze wesele kosztowało około 2 tysięcy litów i odbyło się po tym, jak już wróciliśmy z podróży poślubnej ― tajemniczo uśmiecha się para, która w marcu, prawie w jeden dzień, obchodziła 27. urodziny.
Anna i Jonas pobrali się na początku czerwca w wileńskim Urzędzie Stanu Cywilnego.

― Ceremonia była prosta, nawet nasze stroje były „nieweselne”. Miałam na sobie błękitną sukienkę w stylu lat 60., a Jonas był w dżinsach i nowej marynarce. Nie chcę się chwalić, ale muszę przyznać, że mimo braku „dużej”, super drogiej ślubnej sukni i garnituru, wyglądaliśmy bardzo stylowo ― marzycielsko wspomina Anna.
Udział w ceremonii wzięło 6 najbliższych przyjaciół pary młodej.
― Rodzice Jonasa mieszkają w Kłajpedzie, a mój ojciec pracuje w Anglii. Droga daleka, więc zaprosiliśmy wszystkich już na imprezę weselną za kilka tygodni po ślubie ― tłumaczy Anna.

Wieczorem kompania zjadła kolację, a następnego dnia para młoda na prawie dwa tygodnie udała się w podróż po południowej Francji.
― Oczywiście, zamiast podróży mogliśmy wydać pieniądze na ogromne wesele, z tradycjami, orszakiem, limuzynami, muzykantami i kacem na następny dzień. Jednak wtedy dla nas z Anią po prostu zabrakłoby środków i, co ważniejsze, sił na zwiedzanie licznych francuskich winnic ― żartobliwie mówi Jonas.

Święto, na którym bawiło się 30 krewnych i przyjaciół, zostało zorganizowane w noc świętojańską. W tym celu wykorzystano jabłeczny sad przy domu, który kiedyś należał do dziadków Anny. Teraz tam mieszka jej ojciec, gdy na urlop wraca na Litwę.
― Były szaszłyki, dużo warzyw, owoców, zakąsek, wino i piwo ― wszystko proste, ale smaczne i to, co lubią jeść praktycznie wszyscy. Było duże ognisko, świece na stołach, zabawy i tańce. Zdjęcia robili przyjaciele, iPod podłączony do wieży muzycznej pełnił funkcję muzykanta ― opowiada Anna i po chwili dodaje. ― Święto jest nieważne, mogło go i nie być. Najważniejsze, że jesteśmy razem.

Leave a Reply

Your email address will not be published.