5
Pamiętniki prezydenta Adamkusa znowu w centrum skandalu

Posłance Mikutienė na razie nie udało się obarczyć winą prezydenta Adamkusa za słowa opublikowane w jego prezydenckich pamiętnikach Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59590

Posłance Mikutienė na razie nie udało się obarczyć winą prezydenta Adamkusa za słowa opublikowane w jego prezydenckich pamiętnikach Fot. Marian Paluszkiewicz

Skandaliczna książka, w której były prezydent Litwy Valdas Adamkus demaskuje rozgrywki litewskich polityków m. in. ws. polskiej mniejszości, znowu stała się obiektem kolejnego skandalu.

Tym razem poszło jednak o politykę wewnętrzną z rosyjskim akcentem. Posłanka Partii Pracy Dangutė Mikutienė poczuła się obrażona słowami byłego prezydenta, że „będąc w Rosji, szargała imieniem Litwy”.
Mikutienė wytoczyła prezydentowi proces o znieważenie oraz uszczerbek moralny, żądała przeprosin i ćwierć miliona litów odszkodowania.

W poniedziałek, 15 lipca, Wileński Sąd Dzielnicowy orzekł jednak, że były prezydent nie musi ani przepraszać, ani też płacić zadośćuczynienia. Sąd uznał, że Adamkus przedstawił w książce swoją subiektywną opinię krytyczną wobec polityk, która jako osoba publiczna powinna mieć większy dystans do tej krytyki. Posłanka zresztą kłóciła się nie tyle o słowa, które mówiła o Litwie, ile o termin, kiedy to mówiła.

W swoim pamiętniku „Paskutinė kadencija. Prezidento dienoraščiai” (Ostatnia kadencja. Dzienniki prezydenta) na stronie 376 Adamkus opisując swój udział w zgromadzeniu Narodów Zjednoczonych 28 września 2007 r. w Nowym Jorku, przypomniał też, że po roboczych spotkaniach udał się z żoną Almą na otwarcie sezonu w „Metropolitan Opera”.
Adamkus napisał, że był zachwycony przedstawieniem „Łucja z Lammermoor”, ale też świetną publiką, zwłaszcza paniami i ich przepiękną i drogą biżuterią.

„Jednak nadchodzące z Litwy wiadomości nie pozwalały zapomnieć się. Rozgrywki Partii Pracy coraz bardziej przypominały »działania piątej kolumny«. Posłowie na Sejm z frakcji (Partii Pracy) udali się do Moskwy do lidera Partii Pracy Wiktora Uspaskicha i z lubością szargali imieniem Litwy. Szczególnie wyróżniła się tu eurodeputowana Ona Juknevičienė. Niewiele gorzej Loreta Graužinienė i Dangutė Mikutienė” — napisał Adamkus.
Tymczasem Mikutienė uznała, że te słowa nie tylko są wobec niej obraźliwe, ale też mijają się z prawdą. Jak napisała w swoim wniosku, w dniu 28 września 2007 r. była ona w kraju, gdzie opiekowała się chorą matką. Sąd w poniedziałek uznał, że data wpisu nie odnosi się do sytuacji, o której były prezydent wyraził swoją opinię. Wniosek posłanki został więc oddalony. Wyrok jednak nie jest prawomocny i obrażona polityk może złożyć apelację w sądzie wyższej instancji.

W swoich pamiętnikach prezydent nad wyraz szczerze opowiada też o relacjach polsko-litewskich i problemach w tych relacjach Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59591

W swoich pamiętnikach prezydent nad wyraz szczerze opowiada też o relacjach polsko-litewskich i problemach w tych relacjach Fot. Marian Paluszkiewicz

Pamiętniki Adamkusa już nie po raz pierwszy wywołują skandal i są obiektem sporu. Niektórzy politycy domagali się nawet wycofania jej ze sprzedaży, bo w ich opinii szczere wyznania byłego prezydenta zagrażają bezpieczeństwu wewnętrznemu.
W wydanej w 2011 roku swojej książce Adamkus poświęcił też wiele uwagi relacjom polsko-litewskim oraz kwestii mniejszości polskiej na Litwie.
Jego pamiętniki zdemaskowały uniki poprzedniej ekipy rządzącej, że nasilające się postulaty polskiej mniejszości (2011 rok protestów polskiej mniejszości przeciwko Ustawie Oświatowej, „wrześniowskie” strajki uczniów polskich szkół, potężne manifestacje w obronie praw Polaków) są elementem minionej wtedy kampanii wyborczej w Polsce i rozpoczynającej się na Litwie.

Tymczasem Valdas Adamkus otwarcie napisał, że takie sprawy jak pisownia nazwisk czy zwrot Polakom na Wileńszczyźnie zagrabionej przez sowietów ziemi już w czasie niepodległości Litwy były stałym elementem w relacjach polsko-litewskich wywołującym napięcie w tych relacjach.

W pamiętnikach Adamkus podkreśla też, że problemy te były wyciszane, ale nigdy nie rozwiązywane: „2005 r. 9 marca. Wilno. Oficjalna wizyta prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z małżonką na Litwie. Omówiliśmy problemy dwustronnych relacji. Najważniejszy — pisownia nazwisk litewskich Polaków w oryginalnej formie według polskiego alfabetu. Zabrania tego nasza Ustawa o Języku Państwowym. Spór w tej sprawie toczy się już mnóstwo lat, bodajże od odzyskania niepodległości. (…) Kolejny problem — restytucja własności ziemskiej na Wileńszczyźnie zamieszkałej głównie przez polską mniejszość. W tej kwestii również posuwamy się do przodu. Chcemy zdążyć z rozwiązaniem tych problemów, zanim skończy się druga kadencja prezydencka Aleksandra Kwaśniewskiego, bo nie wiedzieć, jak ułożą się relacje z nowym przywódcą Polski”.

Później Adamkus wspomina, że mimo iż relacje z „nowym przywódcą” Polski, śp. Lechem Kaczyńskim ułożyły się i są bardzo pozytywne, a nawet przyjacielskie, to jednak również nie pomogło w rozstrzygnięciu problemów litewskich Polaków.
Były prezydent podkreśla, że po latach kwestia pisowni polskich nazwisk wciąż pozostaje nierozwiązana, co pogarsza polsko-litewskie relacje dwustronne:
„Minęło jeszcze kilka lat, a Litwa wciąż nie uprawomocniła pisowni polskich nazwisk w formie oryginalnej. Polska nie ustaje kategorycznie stawiać żądań i w ciągu tego czasu stosunki międzypaństwowe mocno pogorszyły się”.
***
Pamiętniki Adamkusa doczekały się ogromnej popularności. Wydawca „Tito Alba” nie spodziewał się takiego wzięcia, bo pierwsze wydanie ukazało się w nakładzie zaledwie 3 tys. egzemplarzy. Obecnie sprzedano prawie 40 tys. pamiętników Adamkusa.

5 odpowiedzi to Pamiętniki prezydenta Adamkusa znowu w centrum skandalu

  1. Jurgis mówi:

    Z pamiętników V.Adamkusa wyłania się ukrywana od dawna prawda o nie wywiązywania się Litwy ze swoich zobowiązań wobec mniejszości polskiej i Polski jako państwa ,przy notorycznym lekceważeniu norm EFHR.
    Sztucznie ustawiane barykady,że ustawodawstwo Litwy broni pisowni i nie może oddać zagrabionej przez sowietów ziemi zamiast zmuszać do rozwiązania, sankcjonują stan istniejący jako zgodny z prawem i niepodważalny ze względu na przepisy.
    A to że ustawodawstwo nie jest zgodne ani z duchem ani literą norm UE ,nie wywołuje konieczności inicjatywy dla przeprowadzenia zmian zmian ,lecz z uporem stanowi wymówkę, że nic nie można zrobić. Fatalne w tej sprawie jest stanowisko D.Grybauskaitie,która nie widzi potrzeby uregulowania zalegających spraw i puszczającej perskie oko przed nadchodzącymi wyborami do wyborców konserwatywnych, nacjonalistycznych a nawet faszyzujących aby zyskać ich poparcie.

  2. Czarek mówi:

    do Jurgis
    Ty widzisz jedna prawde i Ja widze tych prawd wiecej .
    Pierwsza prawda ktora Ja widze to fakt ze Polacy na Litwie nie potrafili przez okres niepodleglosci Litwy stac sie Przedmiotem z ktorym rzad Litwy chicalby rozmawiac. Jezeli sa problemy to zalatwia sie je ponad glowami spolecznosci polskiej ,bezposrednio z Warszawa . To jest smutne i bledne rozumowanie
    Druga prawda to fakt ze dla rzadow w Warszawie Polacy na Litwie to ciezar,balast ,niewygodna spuscizna .Tak bylo gdy lewica w Warszawie odmowily poparcia idei autonomi dla Wilenszczyzny w latach 90 tych. Tak bylo za Kaczynskiego ” gdy stosunki byly przyjacielskie ” i nic wiecej, tak jest za Tuska ,ktory ugasil protesty zwiazane z edukacja . A to wszystko w imie “strategicznych stosunkow z Litwa ” Strategia ktora dla mnie jest niezrozumiala i nie logiczna. Aspiracje polskiej mniejszosci sa w Polsce nie zrozumiale ,obce i czasami wrecz wrogie . Stad prosty wniosek ze pomimo ladnych slow ,politycy w Polsce nic nie zrobia.

  3. mederes mówi:

    do czarek
    Dobrze rozumiem twoje rozgoryczenie blisko 20 letnim państwem litewskim,które nie tylko nie chce uznać Polaków na Litwie ale ogranicza ich prawa i na siłę wynarodawia.Niestety możliwości Polski jako państwa wobec suwerennej i będącej członkiem UE Litwy są ograniczone. Polska może działać przez agendy UE w Brukseli [ ale robi to słabo],może wymagać realizacji umowy Polska-Litwa z 1994 ale Pani Prezydent Grybauskaitie mówi że ta umowa to nic nie znaczący papier [lub jeszcze gorzej]. Pozycja AWPL słaba liczbowo między innymi nieliczna reprezentacja w Sejmie Polaków -przez zmanipulowanie ordynacją wyborczą i ustalanie niekorzystnych granic okręgów wyborczych.Ponadto parcie na zmniejszanie i ograniczanie szkolnictwa polskiego – wiadomo kto traci język traci tożsamość .Stąd niestety zdani jesteście głównie na własne siły.To co robicie sami to rozsądnie
    i słszalnie – niestety siły są nierówne stąd idzie jak po grudzie.

  4. andrzej mówi:

    Nie wynarodowili nas przez ponad 120 lat ani rosjanie,ani niemcy,ani austriacy.Mam nadzieję,ze i innum się to nie uda.

  5. mederes mówi:

    Z pamiętników Prezydent Adamkusa wyłania się prawda o nieuregulowanych przez 20 lat spraw polsko-litewskich.Stąd chęć przykrycia tych faktów o których mówi V.Adamkus. Niestety całkowicie niezrealizowane zobowiązania wynikające z umowy Polska-Litwa z 1994. Dyskryminacyjna polityka wobec polskiej mniejszości na Litwie. Brak swobód i praw człowieka i stałe działania celem zlitwinizowania i zasymilowania Polaków. Zdaniem EFHR na Litwie nie przestrzega się międzynarodowych standardów, a najlepszym tego przykładem jest Ustawa o oświacie, która w sposób oczywisty jest sprzeczna z Dyrektywą Rady Europejskiej 2000/43/WE mająca wprowadzić w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. Dyrektywa 2000/43/WE ma zastosowanie w przypadku polskich dzieci na Litwie , gdyż w art. 3 obejmuje zakresem przedmiotowym także edukację w sektorze publicznym.
    Zobaczymy czy opinie EFRH da się przykryć milczeniem strony litewskiej w czasie prezydencji UE.

Leave a Reply

Your email address will not be published.