4
Mer Wilna chce rozpędzić tabor

Artūras Zuokas chce zapobiec rozrastaniu się cygańskiego taboru w wileńskich Kirtimai Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59863

Artūras Zuokas chce zapobiec rozrastaniu się cygańskiego taboru w wileńskich Kirtimai Fot. Marian Paluszkiewicz

Mer Wilna Artūras Zuokas chce zapobiec rozrastaniu się cygańskiego taboru w wileńskich Kirtimai.
Wczoraj, 25 lipca, odwiedził tabor. Wizyta odbyła się w atmosferze krzyków i przekleństw miejscowych Romów, skierowanych pod adresem komorników, funkcjonariuszy i mera.

Podczas wizyty Artūras Zuokas zaznaczył, że wyburzenie pustych i nielegalnie zbudowanych domostw to niejedyny sposób walki z taborem. W roku 2014, gdy rozpocznie się nowy okres wsparć ze strony Unii Europejskiej, mer ma nadzieję otrzymać fundusze na integrację Romów do społeczeństwa.

Prąd otrzyma tylko 14 domów, które systematycznie płacą za usługi Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59864

Prąd otrzyma tylko 14 domów, które systematycznie płacą za usługi Fot. Marian Paluszkiewicz

— Mamy nadzieję od Unii Europejskiej otrzymać specjalne fundusze, które pozwoliłyby na osiedlenie porządnych rodzin z taboru w innym miejscu. Te fundusze pozwoliłyby także zapewnić normalne życie dla rodzin, które dążą i chcą tego. Te pieniądze muszą być z UE, a nie z kieszeni mieszkańców stolicy i nie za pieniądze miasta. Już wszystko jest omówione, czekamy tylko, kiedy rozpocznie się finansowanie z UE na 2014 rok — powiedział mer.

Akcja sprzed ponad roku powtórzy się, gdy w wileńskim taborze Romów zostały wyburzone trzy samowolnie zbudowane domy. Teraz w kolejce są jeszcze trzy. Od wczoraj wszyscy mieszkańcy taboru zostali odcięci od prądu. Nad tym pracują pracownicy litewskich sieci rozdzielczych „Lesto”.
Mer zaznaczył, że prace zostaną zakończone w ciągu 3-4 dni. Prąd otrzyma tylko 14 domów, których gospodarze systematycznie płacą za usługi. Reszta nadal zostanie bez elektryczności, ponieważ nie mają liczników i do prądu podłączali się nielegalnie w ten sposób okradając państwo i zagrażając życiu samych mieszkańców.

W ciągu roku litewskie sieci rozdzielcze „Lesto” mają straty 300-400 tys. litów, ponieważ mieszkańcy taboru nie płacą za prąd Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59865

W ciągu roku litewskie sieci rozdzielcze „Lesto” mają straty 300-400 tys. litów, ponieważ mieszkańcy taboru nie płacą za prąd Fot. Marian Paluszkiewicz

— Za kradziony prąd musiało z własnej kieszeni płacić „Lesto”. Teraz gdy instalacje, przez które podaje się prąd, zostały przeprowadzone pod ziemią, to mieszkańcy taboru będą mieli o wiele mniejsze możliwości podłączenia się nielegalnie. Jeżeli ktoś to zrobi, będzie musiała za to zapłacić rodzina, do której zostało zrobione podłączenie. Czyli to już będzie w interesach także i samych mieszkańców — mówił mer Wilna.

Obecnie w taborze mieszka około 500 osób, z których około 150 — to są dzieci. Od roku 2004 mieszkańców w taborze nie przybywa, ale ubywa. Dlatego zostaną wyburzone domy, w których nikt już nie mieszka. W ten sposób można będzie zapobiec rozrastaniu się taboru, gdyż niektórzy Romowie wyjeżdżają za granicę. Ale są informacje, że ostatnio na ich miejsce przyjeżdżają Romowie z innych państw.
— Mieszkańcy taboru to jest bardzo poważny problem, dlatego chcemy zapobiec jego rozrastaniu się, a także zapewnić odpowiednie warunki dla tych, którzy chcą żyć godziwie. Na utrzymanie Romów państwo co roku przeznacza około 1 mln litów. Romowie nie płacą za wywóz śmieci, kradną prąd. Dostają zasiłki, dzieciom w szkołach jest zapewnione bezpłatne wyżywienie — mówi Zuokas.

Wkrótce w taborze zostaną zburzone trzy domy, które przez sąd zostały uznane za nielegalne. Na konto czwartego domu nie było jeszcze decyzji sądu.
— Na pewno nikt od razu nie przyjedzie i nie zacznie burzyć. Decyzja sądu zostanie przekazana komornikom, którzy przyjadą i oznajmią o tym mieszkańców. Otrzymają określony termin, w ciągu którego będą musieli sami te zabudowania wyburzyć. Jeżeli tego nie zrobią zostanie ogłoszony przetarg i ta firma, która go wygra, to uczyni.

Obecnie w taborze mieszka około 500 osób, z których około 150 są dzieci Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59866

Obecnie w taborze mieszka około 500 osób, z których około 150 są dzieci Fot. Marian Paluszkiewicz

— W ubiegłym roku była to wileńska spółka „Grinda” — powiedział Kęstutis Lančinskas, naczelnik Głównej Komendy Policji Okręgu Wileńskiego, który podkreślił, że wszystkie domy są burzone zgodnie z decyzją sądu. Samowolnie nikt tego nie robi. Skoro sami mieszkańcy nie chcą burzyć, to przymusowo robi firma z udziałem funkcjonariuszy.
— W całym taborze tylko jeden dom jest zbudowany legalnie i posiada wszystkie potrzebne dokumenty. Reszta jest zbudowana bez żadnego zezwolenia — podkreślił naczelnik Głównej Komendy Policji Okręgu Wileńskiego.

W ciągu roku litewskie sieci rozdzielcze „Lesto” miały straty 300-400 tys. litów, ponieważ mieszkańcy taboru nie płacili za prąd.
To rzeczywiście bardzo poważny problem nie tylko związany z finansami, ale i bezpieczeństwem ludzi. Nielegalne kable leżą na ziemi, obok biegają dzieci, chodzą dorośli i w każdym momencie mogą być porażeni prądem. To wszystko może zakończyć się śmiercią.
— Co roku musimy za nieuczciwych mieszkańców płacić 300-400 tys.
To jest niesprawiedliwe w stosunku do osób, które regularnie płacą rachunki — powiedział Vigantas Vengalis, dyrektor departamentu sieci wileńskich.

Tymczasem mieszkańcy taboru nie zgadzają się z merem Wilna Fot. Marian Paluszkiewicz
image-59867

Tymczasem mieszkańcy taboru nie zgadzają się z merem Wilna Fot. Marian Paluszkiewicz

Tymczasem mieszkańcy taboru nie zgadzają się z merem Wilna.
— Nasze warunki życiowe tutaj są bardzo trudne, ale władza chce jeszcze bardziej je pogorszyć. Proszę sobie wyobrazić, gdy w dwóch pokojach mieszka 20 osób. Ludzie utrzymują się tylko z zapomogi i nielegalnej pracy. Pracować nigdzie nie możemy, nigdzie nas nie chcą, gdy chcemy zatrudnić się, to od razu „do widzenia” — powiedział Josif Tyczyna, kierownik wspólnoty „Ognisko Romów”.
Kierownik twierdzi, że w taborze mieszka wiele porządnych rodzin, których dzieci chodzą do szkoły. Niczym nie różnią się od innych litewskich rodzin. Ale mimo tego są zmuszeni kraść prąd, ponieważ nie mają innego wyjścia.

2013_lipiec_26_tabor_6
image-59868
— Wiele rodzin chce płacić, ale po prostu nie ma możliwości. Nikt nie stawia im liczników i nie doprowadza prąd. To proszę powiedzieć co robić w takiej sytuacji? Narzekają, że dzieci nie chodzą do szkoły. A jak mają chodzić, jeżeli Zuokas nie daje światła, a lekcje odrabiać trzeba — mówił Josif Tyczyna.
Oburzeni decyzją mera ludzie wyszli na ulice z dziećmi, aby spojrzeć władzy prosto w oczy. Słychać było krzyki, wrzaski, przekleństwa, bluźnierstwa. Jedna z mieszkanek taboru uniosła dłonie do góry i krzyczała głośno.

— Jesteśmy bezdomni, bez przyszłości, pozbawieni pracy nikomu niepotrzebni.  Nie zwracacie na nas uwagi, bo uważacie, że sami sobie zasłużyliśmy na taki los. Mówicie o nas — śmierdziele nie są nikomu potrzebni! — krzyczała mieszkanka taboru.
Wielkie wrażenie wywarł widok biegnącej z rozpaczliwym krzykiem młodej kobiety.
— Zuokasie, jestem biedna, mieszkam w strasznych warunkach. Zapraszam, wejdź w moje życie — do małego pokoiku bez wody, wieczorów z zimną herbatą, czwórką rodzeństwa i starym dziadkiem. Jestem sama, matka siedzi, a ojca nie znam. Wychowuję małe dzieci i nie mam pracy, a dzieci jeść proszą. Łatwo przyjść wyburzyć czyjś dom i powiedzieć, że to dla dobra Wilna. Jeżeli chcesz coś dobrego zrobić, to pomóż nam! — krzyczała Zołuszka Stifanowicz.

4 odpowiedzi to Mer Wilna chce rozpędzić tabor

  1. pop art mówi:

    Cyganie są jak pchły, żyją na cudzym, nie z własnej pracy.
    Mozna mieć do nich szacunek ale pod jednym warunkiem, że sie zasymiluja w uczciwym życiu, pracy etc.

  2. Aneta mówi:

    Szanowna p. Honorato, w języku polskim tylko pieniądze się łożą na konto 🙂 trzeba pisać – w sprawie.

  3. MH mówi:

    Cyganie robili trochę u mnie w mieszkaniu. Zrobili całkiem dobrą robotę choć brakowało im narzędzi. Ale chęć do pracy mieli.
    Z drugiej strony to co wyrabiają rumuńscy Cyganie w Paryżu czy Londynie to horror.

  4. Wereszko mówi:

    @ pop art, Lipiec 26, 2013 at 00:34 –
    “Cyganie są jak pchły, żyją na cudzym, nie z własnej pracy.
    Mozna mieć do nich szacunek ale pod jednym warunkiem, że sie zasymiluja w uczciwym życiu, pracy etc”

    Oczekiwać od Cygana,że będzie żyć z własnej uczciwej pracy,to tak jakby oczekiwać od wilka,że będzie jadł trawę.

Leave a Reply

Your email address will not be published.