21
Polskie MSZ o sytuacji polskiej mniejszości na Litwie

Polska oczekuje na realizację przez litewski rząd zobowiązań dotyczących praw mniejszości polskiej na Litwie. Katalog niezałatwionych spraw jest niezmienny od roku 1994 i dotyczy polskiej pisowni, szkolnictwa i zwrotu ziemi — oświadczyła w środę, 24 lipca, wiceszefowa polskiego ministerstwa spraw zagranicznych (MSZ) Henryka Mościcka-Dendys.

Przedstawiła polskim posłom z sejmowej komisji spraw zagranicznych informację MSZ na temat stosunków polsko-litewskich.
Jej zdaniem, zeszłoroczne wybory parlamentarne na Litwie, po których władzę objęła koalicja socjaldemokratów z Akcją Wyborczą Polaków na Litwie, „zasadniczo zmieniły optykę” polsko-litewskich relacji.

„Po serii spotkań, które odbyły się na początku tego roku zarówno na poziomie szefów rządów, jak i ministrów spraw zagranicznych oczekujemy na realizację przez rząd Algirdasa Butkevičiusa pewnych zobowiązań dotyczących praw mniejszości polskiej na Litwie podjętych w czasie kampanii wyborczej i powtórzonych w trakcie lutowych wizyt w Polsce” — podkreśliła wiceszefowa MSZ.
„Katalog spraw, które pozostają niezałatwione, jest stały od momentu podpisania w 1994 roku Traktatu Polsko-Litewskiego” — zaznaczyła wiceszefowa MSZ. Wśród nich wymieniła kwestię pisowni polskich nazwisk i nazw topograficznych, szkolnictwa i zwrotu ziemi Polakom.
Jak stwierdziła, ma wrażenie, że gabinet litewskiego premiera „jest konstruktywny w postawie wobec grupy polskiej”.

„Na Litwie obecne są nastroje, które można delikatnie określić jako antypolskie” – zwróciła uwagę Mościcka-Dendys.
Podkreśliła, że „odmienną retoryką” w sprawie relacji z Polską posługuje się rząd Litwy i prezydent Dalia Grybauskaitė.
W ocenie Mościckiej-Dendys relacje gospodarcze z Litwą mają dla Polski fundamentalne znaczenie i wpływają na wzajemne postrzeganie obu krajów.

„Dane są imponujące. Polska zajmuje jedno z pierwszych miejsc, jeśli chodzi o inwestycje. Na Litwie funkcjonuje wiele polskich podmiotów gospodarczych. Największa — to inwestycja spółki Orlen w Możejkach. Orlen Lietuva jest największym płatnikiem do litewskiego budżetu z tytułu podatków” – zaznaczyła.
Wiceszefowa MSZ mówiła też o dużej roli Litwy, która obecnie przewodniczy UE, w kontekście listopadowego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Polska liczy na podpisanie w jego trakcie umowy stowarzyszeniowej UE — Ukraina i parafowanie umów stowarzyszeniowych z krajami obecnie je negocjującymi.

Polacy na Litwie od wielu lat borykają się z tymi samymi problemami: nie mają możliwości stosowania podwójnych – polskich i litewskich – nazw ulic i miejscowości w regionach, które zamieszkują oraz oryginalnej pisowni polskich nazwisk w litewskich dokumentach; mają problemy ze szkolnictwem polskim, a także ze zwrotem ziemi w Wilnie i w miejscowościach podwileńskich, której prawowitymi właścicielami w większości byli nasi rodacy.

W ostatnich tygodniach doszło jednak do gestów, które mogą świadczyć o próbie poprawy stosunków.
Program nowego, centrolewicowego rządu Litwy, w skład którego wchodzi m. in. Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, przewiduje m. in. zalegalizowanie podwójnych – obok litewskich także polskich – nazw miejscowości i ulic w rejonach zwarcie zamieszkanych przez mniejszość polską oraz oryginalnej pisowni polskich nazwisk w dokumentach, a ponadto rewizję niektórych założeń krytykowanej przez Polaków Ustawy o Oświacie.

PAP

21 odpowiedzi to Polskie MSZ o sytuacji polskiej mniejszości na Litwie

  1. mederes mówi:

    Przedstawicielka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Henryka Mościcka, powiedziała że obecnie na Litwie są nastroje, które można delikatnie określić jako antypolskie. Występuje odmienną retoryką w kwestii relacji z Polską. Inną posługuje się rząd Litwy a inną prezydent Dalia Grybauskaitė.Lista spraw, które pozostają nie załatwione jest stale ta sama od momentu podpisania w 1994 roku traktatu polsko-litewskiego . Wśród nich wymieniła kwestię pisowni polskich nazwisk i nazw topograficznych , szkolnictwa i zwrotu ziemi Polakom.
    Nasuwają się pytania:
    1.Czy opinia EFRH w sprawie nieprzestrzegania praw człowieka i praw mniejszości polskiej na Litwie będzie podnoszona przez przedstawicieli Polski w Brukseli?…………………………….
    2.Czy Polska zrezygnuje z rozszerzania współpracy gospodarczej jeśli Litwa nie dostosuje swojego prawodawstwa do norm UE ?…….. 3.Czy agendy UE mają drogę postępowania wobec Litwy jako państwa w którym prawodawstwo jest utrzymywane w sprzeczności do norm UE? ….

  2. pruss mówi:

    widze ,ze historia niczego naszego MSZ nie nauczyla a naiwnosc urzednikow swiadczy o nich samych

  3. Astoria mówi:

    O prawa polskiej mniejszości bije się już tylko polskie MSZ, bo lokalna partia Polaków spoczęła na rządowych laurach, a jej przewodniczącego obchodzą tematy wznioślejsze, jak religia w szkołach, zakaz aborcji, dopłaty dla rolników, na których wysokość Tomaszewski ma taki wpływ, jak na fazy księżyca.

    @ mederes:

    –>1.Czy opinia EFRH w sprawie nieprzestrzegania praw człowieka i praw mniejszości polskiej na Litwie będzie podnoszona przez przedstawicieli Polski w Brukseli?

    Nie, ponieważ nikogo w UE nie obchodzi sytuacja Polaków na Litwie. Polityka rozwiązywania problemów mniejszości narodowych w UE polega na zamiataniu ich pod dywan.

    –>2.Czy Polska zrezygnuje z rozszerzania współpracy gospodarczej jeśli Litwa nie dostosuje swojego prawodawstwa do norm UE?

    Polska polityka gospodarcza w stosunku do Litwy nie ma związku z prawodawstwem unijnym. Polska kieruje się swoim interesem gospodarczym, Konstytucją i Traktatem z Litwą. Odkąd przestało funkcjonować partnerstwo strategiczne, Polska nie kieruje się interesem Litwy.

    –>3.Czy agendy UE mają drogę postępowania wobec Litwy jako państwa w którym prawodawstwo jest utrzymywane w sprzeczności do norm UE?

    Nie istnieje żadne unijne prawodawstwo regulujące pisownię nazwisk, tablice dwujęzyczne, zwrot ziemi, czy ustawy oświatowe krajów członkowskich. Istnieją jedynie unijne dyrektywy, czyli wskazówki. UE nie ma możliwości nakładania kar za nie przestrzeganie wskazówek, którymi państwa członkowskie mogą się kierować z własnego wyboru, ale nie muszą.

    Generalnie, realizowanie polskich postulatów mniejszościowych drogą unijną jest drogą donikąd, jest stratą czasu. Niczego się dotąd tą drogą nie udało osiągnąć, a przeciwnie, w kilku sprawach wygrała Litwa, co jej pozycję umocniło. RP zrezygnowała więc z powoływania się na dyrektywy unijne, powołuje się tylko na Traktat.

    Problemy mniejszości polskiej można rozwiązać tylko wewnętrznie, na Litwie, z pomocą polityków litewskich (z pewną pomocą RP, ale nieznaczną). Polska partia jest obecnie w rządzącej koalicji, osiągnęła więc maksimum wpływów na jakie może liczyć. A mimo to nie osiągnęła nic.

  4. Kresowiak mówi:

    dobre pytania
    jaka będzie odpowiedz,czy będzie?

  5. Czarek mówi:

    Do no 1
    Nie nalezy mieszac ekonomi z polityka . Nie te czasy .Stosunki polityczne moga pomoc w gospodarczej wspolparacy ale nie powinny przeszkadzc . Ekonomia rzadzi sie jednym prawem -zysk. Skoro obydwa kraje uzyskuja zyski z wspolpracy ekonomicznej to tylko cieszyc sie wypada i unikac politykow .

  6. do 3. mówi:

    Wypowiadasz się w imieniu polskiego MSZ oraz przedstawicieli Polski w Brukseli, czyżbyś nazywał się Radek Sikorski albo jakoś podobnie? A może pracujesz w ambasadzie, choćby jako szofer? Czy raczej, co bardziej prawdopodobne, to tylko twoje przerośnięte ego nakazuje ci się tak wymądrzać…
    Pełen znanej już z tego forum zajadliwości i fałszu piszesz o AWPL – “spoczęła na rządowych laurach, nie osiągnęła nic, a jej przewodniczącego obchodzą tematy na które ma taki wpływ, jak na fazy księżyca.”
    Widać, że natłok złych emocji i próby barwnych wynurzeń językowych zupełnie przytłoczyły treść i sens, których w twojej pisaninie jak zwykle braku.
    Dobrze, że Polacy na Litwie nie słuchają kłamstw i fałszywej propagandy takich “nawiedzonych proroków” jak Astoria, lecz kierują się swoją wiedzą i osobistym doświadczeniem. W tej zwartej i zorganizowanej społeczności znają swoich liderów i przestawicieli oraz ich starania i dorobek w pielęgnowaniu i walce o polskośc na Litwie. Dzięki temu są uodpornieni na rozmaite manipulacje różnych intrygantów pokroju Astorii.

  7. Jurgis mówi:

    do 5 # Czarek
    Wzajemne korzyści ekonomiczne to jedno – głównie miedzy dużymi partnerami, lecz presje ekonomiczne to drugie.Czasami można to połączyć by nie wyjść jak polski partner Orlen na Możejkiu Nafta [lub jak Zabłocki na mydle]. Słowem broń ekonomiczna to też sposób na otrzeźwienie niesolidnego partnera.

  8. Czarek mówi:

    A jednak Astoria ma racje w wiekszosci swojch wywodow . Uni Europejskiej latwiej jest zabrac glos i poprzec zmagania Palestynczykow w ich walce o przetrwanie niz zauwazyc niesprawiedliwosc wyzadzana na Litwie,Lotwie lub Estoni.” Problemy mniejszości polskiej można rozwiązać tylko wewnętrznie”- zgadzam sie takze ale Litwini nie oddadza nic bez walki, zmagan,negocjacji. O jakich negocjacjach mozna mowic skoro jedyne postulaty jakie rzady litewskie moga uslyszec od Polakow na Litwie sa artkuly w Kurierze.

  9. Sylwester mówi:

    Witam.
    Pochodzę z obecnej Polski. Rok temu byłem w Bezdanach koło Wilna. Nie wiem do kogo należał dwór przed wojną, ale z pewnością do Polaków. Teraz jest zamieszczane wszędzie, że jest to własność prywatna. Udało mi się porozmawiać z obecnym właścicielem. Okazało się, że jest Żmudzinem z okolic Kłajpedy. Potem niedaleko od dworu były takie czworaki, które popadały w ruinę. Okazało się, że tam teraz mieszkają Polacy. Rozmawiałem z jedną rodziną i okazało się, że pochodzą z Wilna. Na moje pytanie, jak to się stało, że teraz mieszkają tutaj, w takich warunkach. Powiedzieli, iż mieszkali w jednej z kamienic w Wilnie, ale właściciel kamienicy -Litwin podniósł tak im czynsz w górę, że nie było ich stać i byli zmuszeni wyprowadzić się do tej rudery. Wiem, że to trudno udowodnić, ale z tego jasno wynika, że Litwini osiedlają na polskich kiedyś własnościach Litwinów i próbują rugować Polaków i polskość jak najdalej od Wilna!Niechaj MSZ Polski w końcu przejrzy na oczy i podejmie odpowiednie działania! To mój apel!

  10. Kmicic mówi:

    MSZ powinien wreszcie zacząć stosować środki ponadstandardowe.Daje się zauważyć brak zdecydowanej polityki polskich władz nie nastawionych na osiągnięcie SKUTKU zadowalającego polską społeczność na LT. Pierwszym działaniem powinno być pozwanie władz LT przez Polskę przed europejskie trybunały, to rutynowe działania jeśli wszelkie środki dyplomatyczne zawiodły, a zawiodły wielokrotnie.
    We współczesnym świecie nie musi dojść do akcji militarnej by wyegzekwować należne prawa . Mamy wiele przykładów stosowania skutecznych środków politycznych i ekonomicznych.Trzeba tylko szczerej woli i chęci , by doprowadzić do radykalnej zmiany sytuacji polskiej mniejszości na LT. Wszystko jest po naszej stronie, zdecydowanie , jedność, ze strony Wilniuków. Poparcie całego polskiego narodu, prawo międzynarodowe, tradycje kulturowe,standardy europejskie,racja , są po naszej stronie. Jednego tylko brakuje, naprawdę zdecydowanej postawy polskich władz, które traktują ten problem trzeciorzędnie i nie walczą o radykalną zmianę sytuacji Rodaków znad Wilii, Niemna.
    Polskie, europejskie i lt władze zachowują się tak , jakby chciały sprowokować Polaków na LT do żądań autonomicznych. Przecież to widać gołym okiem ,że dalsze ociąganie się w realizacji słusznych i minimalistycznych(!) żądań polskiej społeczności doprowadzi do znacznie ostrzejszego konfliktu.

  11. Kmicic mówi:

    do Sylwester 9:
    Musimy się tego domagać od polskich władz.Na LT ma miejsce masowa grabież własności obywateli RL polskiej narodowości.

  12. Jurgis mówi:

    Oto ocena sytuacji Polaków na Litwie przez EFRH oraz stronniczej pozycji Prezydent Grybauskaitie w tej sprawie:http://l24.lt/pl/polityka/item/15094-efhr-rozczarowane-dzialaniami-politycznymi-prezydenta-rl

  13. Jurgis mówi:

    do # 3 Astoria
    cytuję: “Generalnie realizowanie polskich postulatów mniejszościowych drogą unijną jest drogą donikąd,jest stratą czasu”…czyżby?
    A oto co mówi na ten temat EFRH podaję za L24.lt
    Oświadczenie EFHR dotyczy głównie wypowiedzi D. Grybauskaitė przed Sejmem, gdzie głowa państwa porusza tzw. kwestie polskie, które stały się synonimem tematów ważnych dla wszystkich mniejszości narodowych na Litwie.
    “Prezydent państwa wykorzystuje do swoich celów politycznych wątki narodowo-patriotyczne. Przyczynia się to do zachwiania demokracji i podziałów społeczeństwa. Mimo obietnic, że nie jest nastawiona przeciwko mniejszościom narodowym, to otwarcie zapowiada, że będzie blokowała większość postulatów przedstawionych przez przedstawicieli tych mniejszości.” – ocenia Fundacja.
    EFHR przypomina Ustawę o Prezydenturze Republiki Litewskiej z 1993 roku, na podstawie której prezydent demokratycznego kraju jest zobowiązany do utrzymywania neutralnego stanowiska i nie może otwarcie popierać lub odrzucać stanowiska którejś z partii politycznych.
    11 czerwca br. Prezydent D. Grybauskaitė wygłosiła roczne orędzie, które, zdaniem EFHR, było pewnego rodzaju próbą perswazji i nacisku na sąd, mający rozpocząć rozpatrywanie sprawy, dotyczącej ulg na ujednoliconym egzaminie z języka państwowego dla uczniów szkół mniejszości narodowych. 18 czerwca ten sam sąd orzekł, że zgłoszone postulaty dotyczące ulg na egzaminie są niezgodne z Konstytucją Republiki Litewskiej i odrzucił je bezapelacyjnie.
    “Niezawisłość i neutralność sądu mogła zostać zachwiana przez osobę, która o tę niezawisłość i neutralność apelowała. Według Dalii Grybauskaitė egzamin z języka litewskiego stał się siłą rzeczy politycznym zakładnikiem” – twierdzi EFHR.
    Zdaniem EFHR, Konwencja Ramowa o ochronie mniejszości narodowych jest zobowiązująca dla całego państwa, dlatego powinna być uwzględniana również przy wszystkich rozporządzeniach i ustawach, zwłaszcza dotyczących bezpośrednio mniejszości narodowych.
    “Stanowisko Prezydent Republiki Litewskiej, która przy zaprzysiężeniu na stanowisko prezydenta obiecywała reprezentować cały naród i państwo litewskie, w publicznych wypowiedziach przedstawia jedynie swoje subiektywne zdanie, nie respektując żadnych międzynarodowych dokumentów. Dochodzi przez to do sporów między obozami reprezentującymi odmienne wartości, ale także kompromituje panią prezydent, a co za tym idzie Litwę na arenie międzynarodowej, jako państwo, które nie przestrzega podstawowych wartości europejskich, a którego głowa państwa nie potrafi dostosować się do wiążących jej stanowisko dokumentów” – działalność prezydent RL ocenia EFHR.
    W swoim oświadczeniu Europejska Fundacja Praw Człowieka potępia prezentowaną przez panią prezydent postawę polityczną. Zdaniem EFHR, prezentowane wartości przywódcy Litwy są dalekie od tych, które powinny przyświecać politykom, a zwłaszcza głowom państw.

  14. Witold mówi:

    Polskie MSZ od czasu do czasu wydaje oświadczenia, upominając się o prawa dla Rodaków na Litwie. A władze litewskie uparcie trwają przy swoim, choć wciąż bałamucą o rzekomej przyjaźni i dobrej woli…
    Wilniucy wciąż się bronią przed asymilacją i lituanizacją, skutecznie jednoczą się i organizują społecznie (ZPL) i politycznie (AWPL), ale jednak na tym “polu walki” są wyraźnie osamotnieni. Cynizm władz litewskich, przy apatycznym wsparciu Warszawy, muszą budzić poczucie rozgoryczenia i status “oblężonej twierdzy”. To wszystko może prowadzić do jakiegoś przesilenia.

  15. Astoria mówi:

    @ Sylwester:

    Ostatnim prywatnym właścicielem dworu w Bezdanach przed wojną był niemiecki Żyd Samuel Goldstein. W czasach sowieckich dwór zamieniono na dormitorium kołchozowe i kino, po czym budynek popadł w ruinę w latach 70. Należy być chyba zadowolonym z tego, że obecny właściciel dworu, Żmudzin, kupił ruinę dworu od państwa w 2002 r., wyremontował historyczny budynek własnym kosztem i prowadzi w nim działalność gospodarczą, płacąc podatki i dając zatrudnienie w rejonie, który należy do najsłabiej rozwiniętych gospodarczo na Litwie, mimo że od kilkunastu lat rządzi w nim polska partia.

    Polska rodzina zamieszkuje w “czworakach” ewidentnie dlatego, że nie stać ją na wynajem mieszkania w Wilnie. Czy gdyby właścicielem kamienicy w Wilnie był Polak, a rodzina w bezdańskich “czworakach” litewska, to wyciągnąłbyś z tego wniosek, że Polacy na Litwie dyskryminują Litwinów? Swoją drogą, na Litwie tylko 3% mieszkańców wynajmuje mieszkania, 90% posiada lokum własnościowe, a 7% mieszka na koszt państwa.

    @ Jurgis:

    Krytykowałem przemówienie prezydent w podobny sposób co EFHR miesiąc wcześniej, np. w polemice z Radczenką:

    http://rojsty.blox.pl/2013/06/Na-marginesie-oredzia-prezydenckiego.html

    Względem Konwencji Ramowej to dobrze jest ją przeczytać, by zauważyć, że jest to zbiór ogólnikowych wskazówek, pełnych obwarowań korzystnych dla sygnatariuszy, takich jak: “o ile to możliwe”, “w ramach obowiązującego prawa”, etc. Nie dziwi więc to, że tak dużo krajów tę konwencję podpisało, w tym Litwa, bo łatwo się z niej wymigać na grucie formalnym. Przykładowo, jakie ma znaczenie to, że konwencja stwierdza w Art. 11

    “1. Strony zobowiazują się uznać, że każda osoba należąca do mniejszosci narodowej ma prawo do używania
    jego/jej nazwiska (patronimiku) i imion w jezyku mniejszości oraz ich oficjalnego uznania…”

    jeśli w tym samym zdaniu czytamy:

    “…zgodnie z trybem
    przyjetym w ich ustawodawstwie”.

    Skoro tryb uznania ustala Litwa, to nie można jej formalnie zarzucić łamania dyrektywy, która jej na to pozwala.

    W punkcie 3. tegoż Artykułu możemy przeczytać takie kuriozum wskazówkowe:

    “W rejonach tradycyjnie zamieszkałych przez znaczącą ilość osób należących do mniejszości narodowej
    Strony będą starać się – zgodnie z obowiązujacym prawem, w tym także, tam gdzie to stosowne, umowami z
    innymi państwami oraz przy uwzględnieniu ich specyficznych warunków – umieszczać również w języku
    mniejszości tradycyjne nazwy lokalne, nazwy ulic i inne oznakowania topograficzne o charakterze
    publicznym, o ile istnieje tam wystarczające zapotrzebowanie na takie oznakowania”.

    A więc Litwa nie musi, nie powinna, ale najwyżej zobowiązuje się “starać” i tylko o tyle, o ile jest to zgodne z jej prawem (a nie jest zgodne) oraz “stosowne” (zdaniem Litwy tablice dwujęzyczne nie są stosowne).

    Chociaż w swoim zamierzeniu i duchu Konwencja Ramowa jest korzystna dla mniejszości narodowych, to jednak jej formalny zapis czyni ją w praktyce bezużytecznąna. Nawet gdy Litwa formalnie gwałci konwencję, jak w wypadku niekorzystnych dla Polaków zmian okręgów wyborczych, to jedynym środkiem zaradczym jest zwrócenie Litwie na to uwagi. Zatem powoływanie się na Konwencję Ramową jest wołaniem na puszczy i stratą czasu. Konwencję należałoby zmienić na bardziej restryktywną i dodać do niej kary za jej łamanie. Ale wtedy Litwa, podobnie jak większość krajów Europy, które notorycznie gwałcą prawa mniejszości narodowych, takiej konwencji by po prostu nie podpisały.

  16. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Astoria jak zawsze próbuje oczerniać AWPL i jej lidera, ale ma na to taki sam wpływ jak na fazy księżyca 😉 Wyborcy AWPL doskonale wiedzą, że ich partia nie spoczęła na laurach i nie porzuciła spraw mniejszości polskiej na Litwie. Próżna twoja robota Astorio…

  17. Jurgis mówi:

    # 15 Astoria
    Nie zupełnie tak.Niedopasowanie i nie respektowanie ustaleń międzynarodowych zawsze jest możliwe ale płaci się za to pewną cenę.Cena będzie tym wyższa im głośniej będzie się o tym mówić.I to teraz kiedy Litwa ma swoją prezydencje w UE.Nie należy nie doceniać manifestacji,pikiet,analiz i relacji w prasie.Podnoszenie na forum międzynarodowym tych spraw nie może być długo przemilczane.Przywódcy Litwy dobrze z tego sobie zdają sprawę..Utrata wiarygodności i zlekceważenie EFRH przez przywódców Litwy to nie jest takie sobie nic,to jest zbyt duża cena aby się nie zastanowić czy to się opłaca.Kampania nagłaśniająca sytuację mniejszości polskiej na Litwie w Polsce powinna otworzyć oczy polskiej opinii publicznej mającej romantyczno sentymentalny stosunek do Litwy.Jak widać tą sytuacje na Litwie można długo przeciągać i mataczyć ale do pewnego czasu – jeśli opinia publiczna będzie poinformowana to skutkować to będzie wymuszeniem rozwiązań demokratycznych a nie zasłanianiem się lub utrwalaniem prawodawstwa sprzecznego z literą i duchem ustaleń Unii Europejskiej. Przedstawicielstwo Polaków w sejmie wileńskim jest zbyt słabe aby skutecznie walczyć o swoje prawa,zaś posłowie litewscy w tej sprawie będą solidarnie przeciw jakimkolwiek ustępstwom w tej sprawie. Mobilizacja opinii publicznej w Polsce,Europie i USA może tu zdziałać więcej niż skromna reprezentacja AWPL w tej konkretnej sprawie. Nie miło by byłoby aby Litwa zyskała zasłużoną etykietkę kraju nieprzestrzegającego praw człowieka i praw mniejszości.To zmusiłoby do myślenia i wycofywania się pozycji nacjonalistycznych jako programu rządzenia Litwą – bo po prostu przestało by się to opłacać.

  18. Astoria mówi:

    @ Jurgis:

    –>Niedopasowanie i nie respektowanie ustaleń międzynarodowych zawsze jest możliwe ale płaci się za to pewną cenę.Cena będzie tym wyższa im głośniej będzie się o tym mówić.I to teraz kiedy Litwa ma swoją prezydencje w UE.

    Litwa nie zapłaciła wyższej ceny za nic ani w Europie ani w USA. Ponosi pewne straty gospodarcze tylko w relacjach z Polską, która uzależnia udział we wspólnych projektach energetycznych i komunikacyjnych od realizacji polskich postulatów mniejszościowych. Ale są to straty do przełknięcia dla upartych polityków litewskich, którzy gotowi są poświęcić niezależność energetyczną państwa i nie mieć Via Baltica i Rail Baltica, byle tylko nie spełnić postulatów Polaków. Słynna litewska koza, która nie przyjdzie do żadnego woza.

    –>Nie należy nie doceniać manifestacji,pikiet,analiz i relacji w prasie.

    Odkąd AWPL jest w rządzie nie odbywają się żadne manifestacje i pikiety sponsorowane przez AWPL. Byłoby to bowiem komiczne, gdyby AWPL protestowała przeciwko polityce Litwy, sama będąc w rządzie Litwy. Można się spodziewać, że żadnych antylitewskich protestów z udziałem AWPL nie będzie podczas prezydentury Litwy, ani tak długo, jak długo AWPL będzie w rządzie.

    –>Podnoszenie na forum międzynarodowym tych spraw nie może być długo przemilczane.

    Dlaczego nie, skoro dotąd było przemilczane od czasu podpisania Traktatu polsko-litewskiego? Nie tylko że nic nie podpowiada zmiany tej postawy w Unii, ale RP zrozumiała, że w jej interesie nie leży podnoszenie w Europie problemów Polaków na Litwie. Po pierwsze dlatego, że Unia nie posiada stosownego prawodawstwa, a jedynie zbiór dyrektyw, więc głos polski jest z założenia wołaniem na puszczy. Po drugie dlatego, że podnoszenie tych spraw w Europie naraża RP na utratę prestiżu. Polska chce grać w pierwszej lidze europejskiej i nie może sobie pozwolić na przyznanie, że jest niezdolna uregulować drugorzędne problemy mniejszości narodowej z malutkim sąsiadem, od którego jest trzynastokrotnie większa, i musi prosić o pomoc Europę, która ma dalece ważniejsze sprawy na głowie od tabliczek dwujęzycznych na Wileńszczyźnie.

    –>Utrata wiarygodności i zlekceważenie EFRH przez przywódców Litwy to nie jest takie sobie nic,to jest zbyt duża cena aby się nie zastanowić czy to się opłaca.

    Politycy litewscy nie płacą żadnej ceny w Europie i USA za antypolską politykę. Prezydent Grybauskaitė, naczelna nacjonalistka w państwie, otrzymała w tym roku Nagrodę Karola Wielkiego, jedną z najbardziej prestiżowych w Europie, jak również doktorat Honoris Causa z Uniwersytetu w Georgetown, a w sierpniu ma się spotkać po raz pierwszy z Obamą, który najwyraźniej wybaczył jej wcześniejsze gafy. Niedawno temu premier Litwy paradował przed kompanią honorową w Niemczech u boku Merkel. Z pewnością pisownia nazwisk Polaków na Litwie ani nowa Ustawa Oświatowa nie były przedmiotem ich rozmów.

    –>Mobilizacja opinii publicznej w Polsce,Europie i USA może tu zdziałać więcej niż skromna reprezentacja AWPL w tej konkretnej sprawie.

    Roosevelt miał spore kłopoty z mobilizacją amerykańskiej opinii publicznej w sprawie przystąpienia USA do wojny w Europie, więc nie sądzę, by można było zmobilizować więcej niż 10 Amerykanów na wojnę o tabliczki dwujęzyczne pod Wilnem. Strefa Euro i Unia są w trakcie kryzysu natury wręcz egzystencjalnej, więc wiara w to, że kogoś tam zainteresują problemiki Polaków na Litwie jest raczej donkiszoterią. W Polsce na forach dyskusyjnych można często spotkać się ze zdziwieniem, czego ci Polacy na Litwie chcą? Dla wielu Polaków jest niezrozumiałe np. to, dlaczego ich ziomkowie na Litwie walczą o to, żeby się uczyć języka państwowego na niższym poziomie od Litwinów. Przecież to jest kompletnie głupie dla zdrowo myślącego człowieka. Do tego dochodzi jeszcze problem taki, że polski rząd nie chce przesadnie aktywizować rodzimych nacjonalistów, bo to grozi powstaniem w Polsce ruchu na rzecz irredenty Wileńszczyzny, a podważanie naszej wschodniej granicy podważa automatycznie naszą zachodnią granicę.

    Moim zdaniem, RP robi maksimum tego, co może robić dla Polaków na Litwie, a mimo to nie ma z tego widocznych efektów. Dlatego jeśli w przyszłości nastąpi jakaś zmiana polityki RP wobec Litwy, to raczej na bardziej ugodową, skoro z konfrontacyjnej ani RP ani Polacy na Litwie nie mają żadnego pożytku.

  19. Wereszko mówi:

    @ Astoria
    “Moim zdaniem, RP robi maksimum tego, co może robić dla Polaków na Litwie, a mimo to nie ma z tego widocznych efektów.”

    A moim zdaniem,RP robi MINIMUM tego,co mogłaby zrobić dla Polaków w Lietuvie.
    1.Wszystkie programy radiowe i tv polskiej powinny być bez problemu dostępne na Wileńszczyźnie (podobnie jak np.tv rosyjskiej).
    2.Język polski na Wil. powinien być drugim j. urzędowym.
    3.Każdy Polak na Wil. powinien mieć,bez problemu,możliwość pisania swego nazwiska po polsku.
    4.Zwrot ziemi Polakom obowiązkowy! natychmiast!
    5.Nazwy miejscowości na Wil. – po polsku i (mniejszymi literami) po lietuvisku
    6.Dość zakłamywania historii Wileńszczyzny!Czas oddać cześć bohaterskim polskim obrońcom Wileńszczyzny.
    7.W Ponarach RP powinna zbudować potężny monument mówiący prawdę o lietuviskiej zbrodni.
    itd.itp.
    Gdyby Polską rządzili Polacy,to tak by było.Niestety,rządzą zaprzańcy.

  20. Astoria mówi:

    @ Wereszko:

    –>1.Wszystkie programy radiowe i tv polskiej powinny być bez problemu dostępne na Wileńszczyźnie (podobnie jak np.tv rosyjskiej).

    Po co? Dla kogo? Radio Znad Wilii ma znikomą liczbę słuchaczy. Radio z RP można słuchać w internecie przez komputer lub telefon za darmo. Na polską telewizję nie ma zapotrzebowania. Jak pisze Radczenko: “przed paroma laty jedna z wileńskich kablówek stworzyła specjalny pakiet bodajże z sześciu czy siedmiu polskich programów TV – zainteresowanie było znikome”. Nie ma telewizji, bo nie ma telewidzów. A za wpychanie Polakom na Litwie polskiej telewizji na siłę, kto będzie płacił? Ty?

    –>2.Język polski na Wil. powinien być drugim j. urzędowym.

    Przecież jest. Każdy dokument urzędowy po litewsku może mieć dołączone polskie tłumaczenie. Dlaczego polskie samorządy nie korzystają z tego i całą korespondencję prowadzą wyłącznie po litewsku – nie wiem. Być może dlatego, że koszty byłyby nieco większe i kto by zrozumiał pismo urzędowe po polsku, np. w rejonie solecznickim?

    –>3.Każdy Polak na Wil. powinien mieć,bez problemu,możliwość pisania swego nazwiska po polsku.

    Ma wszędzie, prócz zapisu oficjalnego w języku państwowym. Zgadzam się, że jako autochtoni Polacy na Litwie powinni mieć możliwość zapisu nazwisk po polsku w paszportach i innych dokumentach oficjalnych. Ale jest to postulat symboliczny, ponieważ litewscy Polacy są przyzwyczajeni do obecnego zapisu nazwisk i w praktyce niewielu by je spolszczyło. Trzeba pamiętać, że polski zapis nazwisk był na tych ziemiach przed 70. laty. Komu chciałoby się wracać do zapisu nazwiska dziadka czy pradziadka? Po rozpadzie Sowietów Polacy mieli sposobność (i nadal mają) zmiany zrusyfikowanej formy nazwiska na brzmienie polskie (w zapisie litewskim), ale wielu nawet z tego nie skorzystało i nie korzysta, bo nie jest to dla nich problem.

    –>4.Zwrot ziemi Polakom obowiązkowy! natychmiast!

    Problem jest głównie w Wilnie i obejmuje kilkaset osób. Żadne miasto nie chce oddać drogiej miejskiej ziemi. Warszawa też. Zwróć też uwagę, że AWPL zasiada we władzach stolicy i w rządzie, i przestała podnosić ten problem. Zapewne dlatego, że politycy AWPL i ich rodziny już ziemię odzyskali.

    –>5.Nazwy miejscowości na Wil. – po polsku i (mniejszymi literami) po lietuvisku.

    Wilno i wszystkie ulice też? Powodzenia.

    –>6.Dość zakłamywania historii Wileńszczyzny!Czas oddać cześć bohaterskim polskim obrońcom Wileńszczyzny.

    Hasła.

    –>7.W Ponarach RP powinna zbudować potężny monument mówiący prawdę o lietuviskiej zbrodni.
    itd.itp.

    Dla Żydów też? Załóż komitet budowy większego pomnika i zbuduj za wasze pieniądze. Powodzenia.

    –>Gdyby Polską rządzili Polacy,to tak by było.Niestety,rządzą zaprzańcy.

    Wybrani przez naród w demokratycznych wyborach.

  21. Z Wilna mówi:

    Cynizm, pogarda i fałsz przebijają ze słów Astorii.
    Może on tam sobie mieć swoje chore spojrzenie i szerzyć swoją propagandę. Jeśli naprawdę patrzy gdzieś tam z perspektywy Ameryki, to co on tam wie o życiu tutaj. Powiedzenie mówi, że syty głodnego nie zrozumie.
    Ale ten elementarny brak kultury i szacunku dla drugiego człowieka jest rażący. Astoria bez żadnych podstaw znieważa innych – traktuje Wilniuków jak piramidalnych głupców, a to on sam ma maniery prostaka, któremu słoma z butów wyłazi.

Leave a Reply

Your email address will not be published.